tasma_izolacyjna
19.08.06, 06:38
"Nie uznaje jednak swojej winy. - To nie Serafin, ale związek ma dług -
dowodzi. - Ludzie z Diners Club sami przyszli do mnie i oferowali usługi."
Posługujac sie logiką Serafina można by wywnioskowac, ze morderca tez nigdy
nie jest winny, to ofiara jest winna, bo akurat znalazla sie w tym samym
miejscu i czasie. I złodziej jak cos ukradnie ze sklepowej półki tez nie jest
winny, to sklepikarz jest winny, bo przed wpuszczeniem człowieka do sklepu
nie sprawdził, czy to drań czy uczciwy człowiek. I w dodatku sam porozstawiał
towary na półkach i moze jeszcze oferuje je w ulotkach!