eva15
04.09.06, 10:40
Słyszałam przemówienie Koehlera. Sprawiał wrażenie jakby pojechał tam po to,
by być adwokatem POLSKIEJ sprawy przeciw nieuzasadnionym roszczeniom Zw.
Wypędzonych. Przypominał, ganił, napominał. Przedstawiał polski (czeski
etc..) punkt widzenia i go POPIERAŁ.
Uważam, że to dobrze, że pojechał tam najwyższy autorytet państwowy, i, że
właśnie w tej funkcji z tego urzędu zabrał krytycznie głos przypominając
FAKTY.
Wzamian za to Kaczor zbluzgał go newybrednie z Zakopanego.
Sytuacja w Polsce robi się coraz bardziej chora, paranoiczna...