Dodaj do ulubionych

Konflikt interesów, czyli polska maczuga na wrogów

17.09.06, 06:46
Bardzo ciekawa i spójna wypowiedź, tylko cóż z tego skoro obecni "władcy" są
kompletnie głusi na głos rozsądku i rzeczowe argumenty. Nie jestem w stanie
zrozumieć do końca motywów działania Zawiszy (że o Hoffmanie nie wspomnę)
mając nadzieję, że jako poseł powinien jednak mieć może gdzieś w swojej
świadomości zakodowane, że istnieje coś takiego jak rozsądek. Jeżeli miałbym
do czynienia z osobą z zaburzonym poczuciu wartości czy rzeczywistości to
mógłbym sobie to jakoś wytłumaczyć, ale patrząc na postępowanie tego pana
ogarnia mnie przerażenie, bo jedyne, co przychodzi mi do głowy to, że kieruje
nim jedynie tępa nienawiść, urażona ambicja jakieś głęboko zakorzenione
kompleksy. Przerażające jest również to, że taki ktoś absorbuje naszą uwagę i
to w takim stopniu!. Przecież ten człowiek kompletnie nie zasługuje na to, aby
takie rzesze ludzi zajmowały się analizowaniem jego działań. To jest dopiero
zatrważające, zamiast go ignorować sam siedzę przy komputerze i to piszę.
Obserwuj wątek
    • ktoszukatenszuka inne zdanie 17.09.06, 16:35
      a ja mam właśnie wrażenie że pan wg powierchownie przeszedł po temacie
      kilka cytatów (z wikipedii ale jest to raczej wiedza powszechna):
      1)Having a conflict of interest is not, in and of itself, evidence of wrongdoing. In fact, for many professionals, it is virtually impossible to avoid having conflicts of interest from time to time. A conflict of interest can, however, become a legal matter if an individual tries (and/or succeeds in) influencing the outcome of a decision, for personal benefit. - - -coś co umyka zwykle w wiadomościach konflikt interesów nie równa się korupcja!!nie jest żadnym przestępstwej - jest to obiektywny stan faktyczny
      2)There often is confusion over these two situations. Someone accused of a conflict of interest may deny that a conflict exists because he/she did not act improperly. In fact, a conflict of interest does exist even if there are no improper acts as a result of it. (One way to understand this is to use the term "conflict of roles". A person with two roles - an individual who owns stock and is also a government official, for example - may experience situations where those two roles conflict. The conflict can be mitigated - see below - but it still exists. In and of itself, having two roles is not illegal, but the differing roles will certainly provide an incentive for improper acts in some circumstances.
      3)Wśród najbardziej typowych przykładów są i takie:
      Family interests, in which a spouse, child, or other close relative is employed (or applies for employment) or where goods or services are purchased from such a relative or a firm controlled by a relative. For this reason, many employment applications ask if one is related to a current employee. If this is the case, the relative could then recuse from any hiring decisions.-
      • janek-007 Rzeczywiscie Gadomski dosyc... 17.09.06, 19:56
        Rzeczywiscie Gadomski dosyc tendencyjnie, jak zwykle, 'przelecial' sie po
        problemie. Komisji bankowej chodzi o to azeby stwierdzic czy CASE i Balcerowicz
        nie byli w konflikcie interesow. Tak jak ja ta sprawe rozumiem, komisji chodzi o
        ustalenie czy CASE i prezes NBP, Balcerowicz, nie popadli w konflikt interesow
        czyli czy decyzje podejmowane przez Balcerowicza w sprawie prywatyzacji sectora
        bankowego w Polsce nie byly motywowane w jakis sposob poprzez finansowanie CASE
        przez pozniejszych czy wczesniejszych nabywcow polskich bankow.

        Dla mnie jest oczywiste ze konflikt interesow istnieje pomiedzy Balcerowiczem i
        CASE to jes oczywiste dla kazdego kto ma troche oleju w glowie i ciut-ciut
        przyzwoitosci nie mowiac juz o powolywaniu sie na definicje konfliktu interesow
        jaka obowiazuje w USA. Balcerowicz i jego obroncy szpanuja sie na formalistow, z
        punktu widzenia polskiej nie istniejacej jednolitej definicji konfliktu
        interesu, starajac sie wmowic wszystkim ze konfliktu nie ma bo definicja nie
        jest jednolita i kazdy sobie rzepke skrobie itd. itp.

        Wydaje mi sie to bardzo dziwne ze przez 16 lat transformacji i prywatyzacji
        'elity bankowe' w Polsce nie wypracowaly jasnej definicji konflitktu interesu a
        przeciez od tego nalezalo zaczac bo w gre wchodzily ogromne pieniadze oraz 'well
        being' calego spoleczenstwa i narodu. Motywacja za takim zaniechaniem jasno
        okreslonych reguł 'gry' mogla byc wlasnie celowa po to azebu umozliwic
        roskradanie majatku narodowego przez rozne powiazania i uklady. Do jasnej i
        oczywistej definicji powinien dazyc wlasnie nie kto inny jak Balcerowicz i
        bankowcy a sam fakt ze dego nie zrobili swiadczy na ich niekorzysc.

        Bakcerowicz powinien niezwlocznie stawic sie przed komisja i udzielic
        prawdziwych odpowiedzi na wszystkie postawionepytania a nie robic fochy
        obrazonej dziewicy. Jezeli byl konflikt i doszlo do korupcji to winni powinni
        poniesc kare a prywatyzacje przez niego zaaprobowane powinny byc uniewaznione i
        konsekwencje prawne z tego wyciagniete. PiS, koalicja wraz z opozycja powinni
        wprowadzic niezwlocznie jasna i przyjrzysta definicje konfliktu interesow.

        Z tego co Gadomski pisze i z tego co mowi Balcerowicz mozna wnioskowac ze jest
        to ich gra na zwloke oraz na odwrocenie uwagi od podstawowch pytan:
        1. Czy nie ma konfliktu interesow pomiedzy CASE i NBP.
        2. Czy prywatyzacja polskiego sectora bankowego wynikala z korupcyjnych powiazan
        uczestnikow tej prywatyzacji.
        • aby Komisja kluczy i ściemnia 17.09.06, 22:15
          janek-007 napisał:
          "komisji chodzi o ustalenie czy CASE i prezes NBP, Balcerowicz, nie popadli w
          konflikt interesow CZYLI [moje podkreślenie, aby] czy decyzje podejmowane przez
          Balcerowicza w sprawie prywatyzacji sectora bankowego w Polsce nie byly
          motywowane w jakis sposob poprzez finansowanie CASE przez pozniejszych czy
          wczesniejszych nabywcow polskich bankow."

          Dobrze Pan to ujął. Komisji chodzi właśnie o wytworzenie wrażenia, że istnieje
          takie iunctim.
          Problem i intelektualne szalbierstwo polega na tym, że Komisja traktuje ten
          związek ("CZYLI") jednocześnie za:
          1/ coś, co należy ujawnić, czego trzeba dowieść - stąd nieodzowność poddania
          świadka (a w domyśle 'oskarżonego') procedurze przesłuchania.
          2/ coś, co jest oczywistą przesłanką i definicyjnym założeniem. Stąd zdziwienie
          posła Zawiszy, że są ludzie którzy tego nie widzą, i autentyczna pasja z jaką
          stara się ich nakłonić, by przyjęli jego rozumowanie.
          3/ coś, co jest możliwością; stanem rzeczy, który nie zaistniał, ale może
          potencjalnie wystąpić. Jest to defensywna pozycja, na ktorą poseł Zawisza
          wycofuje się w trakcie bardziej szczegółowych dyskusji nad treścią pojęcia
          'konflikt interesów'.

          Z punktu widzenia zdrowego rozsądku, związek o jakim pan pisze (wpłaty na CASE i
          decyzje prywatyzacyjne czy konsolidacyjne) należy wykluczyć. Decyzje warte
          miliony złotych nie kupuje się za kilkanaście/dziesiąt tysięcy złotych dotacji
          do naukowej fundacji.

          • janek-007 Chyba cos nie tak... 17.09.06, 22:39
            Jest hipoteza; ze jest dosyć znaczne prawdopodobieństwo ze istnieje konflikt
            interesów i ze możliwa byla korupcja w prywatyzowaniu sektora bankowego. Komisja
            ma za celu udowodnienie lub obalenie tej hipotezy, od tego jest ta komisja.
            Po to ażeby hipoteze udowodnic nalezy przesluchac swiadkow i osoby zwiazane z ta
            sprawa. Nie sadze zeby ktos o zdrowym umysle chcial udowadniac cos co absolutnie
            nie istnieje. Jest domniemanie wiec nalezy udowodnic lub obalic hipoteze i wtedy
            w swietle prawa mozna stwierdzic ze 'w swietle faktow poznanych w czsie pracy
            komisji hipoteza x jest prawdziwa (nie prawdziwa). To wszystko a emocje i
            zacietrzewienie w tym wypadku sa jak najbardziej nie wskazane.

            Co do 'fundacji' to prawie kazdy wie ze najlepszej reputacji to one nie maja i
            sluza do takich czy innych celow. Bardzo czesto sluza do innych celow wiec jak
            najbardziej rozstrzygnac to powinna komisja. Co do kupowania decyzji wartych
            milionow za dziesiatki tysiecy zlotych to tak naprawde skad pan wie ze na
            dziesiatkach sie konczylo, ksiegowosc jest bardzo 'kreatywna' wiec i tym razem
            wykrycie czy tak czy nie i ewentualnie za ile nalezy rowniez do zadan komisji.

            PS. W USA jest nie do pomyslenia azeby ktos kto zostal powolany przed komisje
            Senatu mogl sobie dowolnie wybierac termin a nawet to czy w ogole sie stawic czy
            nie. Tkiemu komus zaplikowano by odpowiedni termin dosyc dlugi i zmuszono by do
            wyspiewania jak z nut wszystkiego co wie.
            • maruda.r Re: Chyba cos nie tak... 17.09.06, 23:23
              janek-007 napisał:

              > PS. W USA jest nie do pomyslenia azeby ktos kto zostal powolany przed komisje
              > Senatu mogl sobie dowolnie wybierac termin a nawet to czy w ogole sie stawic cz
              > y
              > nie. Tkiemu komus zaplikowano by odpowiedni termin dosyc dlugi i zmuszono by do
              > wyspiewania jak z nut wszystkiego co wie.

              ***************************************

              Zakładając, że senacka komisja w USA i poselska w RP mają takie same podstawy
              prawne działania. Ale nie mają.

              • janek-007 Wiec nalezy zmienic prawo... 17.09.06, 23:30
                i dac takie same podstawy prawne komisjom sejmowym w Polsce i skonczyc farse
                jaka istnieje do tej pory ze kazdy powolany bubek, nie wybrany w demokratycznych
                wyborach, moze stoic fochy i osmieszac Polske. Balcerowicz i Soplka to takie
                wlasnie powolane a nie wybrane bubki. Dosyc farsy.
                • ar.co Re: Wiec nalezy zmienic prawo... 18.09.06, 09:40
                  Ale jak na razie takiego prawa nie ma (co sam przyznajesz, żądając jego
                  zmiany), ergo - komisja działa bezprawnie. A obowiązkiem (a nie tylko prawem)
                  każdego obywatela jest sprzeciwianie się bezprawiu. Quod est demonstrandum.
            • ginlo Chyba cos nie tak...Panie Gadomski 17.09.06, 23:36
              Nie wiem czy w poslkim prawie funkcjonuje pojecie konfliktu interesow, ale tez
              Pan ie nprobuje udowodnic, ze Balcerowicz zlama/niezlamal prawa. Pan probuje
              wykazac, ze Balcerek jest uczciwy. Czyli mamy tu dyskurs dotyczacy etyki
              biznesu, a nie zlamania lub nie prawa. Co probuje komisja i czy robi to dobrze
              czy zle to jedno. Drugie, wazniejsze dla nas obywateli to wyciagniecie na
              swiatlo dzienne relacji grozacych przejrzystosci podejmowanych decyzji przez
              instytucje publiczne, sektor prywatny, na tyle, na ile jest to grozne dla dobra
              ogolu (tak, tak bo nie kzade dzialanie uzasadnione biznesowo, np. zmowy
              kartelowe, jest z korzyscia dla spoleczenstwa, a panstwo jako nasz reprezentant
              powinno dbac wlasnie o to). I tu niestety nic Balcerowiczowi dupy nie uratuje,
              ani to, ze w polskim prawie nie ma definicji konfliktu interesow, ani to ze
              Zawisza jest skonfliktowny bardziej (jesli jest to chetnie i jego ujrze przaed
              komisja) Nie podoba mi sie natomiast to, ze jedynym powodem jego ujrzenia jest
              to by nie pozwolic nam przyjrzec sie Balceropowiczowi i jego przyjaciolom.
              Reszta argumentac jest jak zwykle u Gadomskiego o kant dupy potluc. Argumenty w
              stylu zasluzona, o niewatpliwej reputacji funadjca CASE sa smiechu warte, kto
              tak sadzi?? Bo ja nie na przyklad. Nie mowiac juz o tym, ze fundacja
              KWasniewskiej sama w sobie tez byla dobra, bo pomagala potrzebujacym, tyle, ze z
              duzym proawdopodbienstwem mozna powiedziec, ze ta pomoc byla warta 1% tego co
              stracil Skar PAnstwa (Czytaj my spoleczenstwo) na interesach z fundatorami
              KWasniewskiej. I taka tez obawa zachodzi i tu. Tyl, ze mechanizm bardziej
              wyrafinowany, bo CASE promujaca sie jako niezalezny isntystu sluzy jako klaka
              dla pewnego sposobu myslaenia o gospodarce, bliskiego Panstwu B. Spsobu myslenia
              dosc kotrowersyjnego, gdzie zadaniem panstwa nie jest zapewnienie dobrobytu
              spolecznego, a jego narzedziem przemiany w gospodarce takie jak prywatyzacja.
              Zamiast tego mamy pomylenie narzedzia z celem i uczynienie z tego cnoty, ktora
              ma CASE wychwalac, chocby nie wiem ile ten blad dotad i w przyszlosci mial
              kosztowac. Jest tu wiec oczywisty konflikt interesow, bo Pan B, uzywa fundacji
              CASE do promowania swojego sposobu patrzenia na swiat, a w konsekwencji siebie
              do roznych waznych stolkow a Panstwie, finansujac te automarketingowa dzialanosc
              z m.in. pieniedzy podlegajacych jego nadzorowi bankow.
              I na tym polega mydlenie przez Pana oczu PAnie Gadomski. A najgorsze jest w PAnu
              to, ze panski relatywizm w ocenach nizczym sie nie rozni od Zawiszowskiego
              relatywizmu (przy zalozeniue, ze hitorie wypisywane o tym Panu w GWA zawieraja
              choc krztyne prawdy, czego nie podwazam, bo nie wiem jak bylo, ale znajac
              sklonnosc gazety do mijana sie z prawda, asekurancko zakladam).
              • drbob20 Re: Chyba cos nie tak...Panie Gadomski 18.09.06, 02:04
                komisja jest powolana przez PiS wylacznie z powodow politycznych w celu
                nadwatlenia reputacji profesora balcerowicza. PiS jako ekonomiczny analfabeta
                probuje porzez swoja prymitywna propagande udowodnic 'przekrety' po to aby
                zanyrzyc swoje paskudne i wredne pyski w korycie, czyli innymi slowy obrabowac
                NBP.
                • marek10004 Re: do drob20 18.09.06, 18:26
                  Posluchaj mnie uwaznie. Znakomita analiza ginlo przeznaczona byla dla ludzi
                  przynajmniej srednio inteligentnych, oraz na tyle uczciwych, aby ta
                  inteligencje chcialo uzyc. Z twojej zupelnie nie na temat wypowiedzi wynika
                  wyraznie, ze nie masz ani tej odrobiny inteligencji, ani tej samej ilosci
                  uczciwosci.
                  Dlaczego wiec zabierasz glos na temat, ktory cie wyraznie przerasta.
            • quasimodo006 Re: Chyba cos nie tak... 18.09.06, 10:24
              > Komisja ma za celu udowodnienie lub obalenie tej hipotezy, od tego jest ta
              > komisja.
              > Po to ażeby hipoteze udowodnic nalezy przesluchac swiadkow i osoby zwiazane z
              > ta sprawa.

              To nie wystarczy. Ta komisja miała by dopiero wtedy sens i autorytet, gdyby :
              1. TK wypowiedział się o niej pozytywnie, czyli, że tak powiem - ją uprawomocnił
              2. W komisji zasiadały by osoby dysponujące wiedzą o ekonomii
              3. Członkowie komisji były by osobami, których nikt nie kojaży z żadnymi aferami.

              Jestem przekonany, że wówczas Balcerowicz bez słowa sprzeciwu udzielił by
              wszelkich wyjaśnień.
              • polonus3 Re: Chyba cos nie tak... 18.09.06, 16:32
                Jak Balcerowicz (z domu Bucholtz) nie bedzie mial juz wyjscia to wyciagnie
                "asa atutowego z rekawa", antysemityzm i rzuci na stol! No i jakie masz wtedy
                zagranie Zawisza? No i co? Ugrany szlem bez atu z re-contra!
                • rokosz.a Re: Chyba cos nie tak... 18.09.06, 17:17
                  wydaje się, że niektórzy z domu są zakompleksionymi kretynami
    • aisug Konflikt interesów, czyli polska maczuga na wrogó 18.09.06, 17:57
      ...."Pierwsze dni obrad wskazują, że jej przewodniczący Artur Zawisza i część
      członków w ogóle nie wiedzą, co komisja chce wyświetlić. Posługują się
      terminem "konflikt interesu" bez podania uzgodnionej definicji tego
      zjawiska...."
      ==========================================================
      Pan Gadomski widocznie nie poszukał choćby w internecie i po polsku definicji
      konfiktu interesów. Komisja doskonale wie co sie pod tym teminem kryje ale
      przeciez trzeba ośmieszyć Zawiszę i całą komisję. Po wpisania hasła w Google
      ukazuje sie ponad 200 000 adresów na ten temat. I niestety w sprawie CASE
      konflikt interesu istnieje, podczas gdy w przypadku Zawiszy sprawa jego zony
      nie ma nic wspolnego z tym pojęciem.

      Konflikt interesów jako kwestia etyczna biznesu (i nie tylko)Format pliku:
      Microsoft Word - Wersja HTML
      Istnieją zatem najpierw konieczne przeciwieństwa (konflikt interesów - przyp.
      mój WG). ... Konflikty interesów są naturalną składową życia gospodarczego i ...
      www.cebi.pl/texty/matdyd_konfint.doc
      [DOC] Etyczny i sprawnościowy wymiar konfliktu interesówFormat pliku: Microsoft
      Word - Wersja HTML
      Przedmiotem mojego referatu jest konflikt interesów, który ma miejsce
      wówczas, ... Chociaż konflikt interesów jest wpisany w sposób naturalny w
      ludzką ...
      www.cebi.pl/texty/konflikt.doc

      • rokosz.a Re: Konflikt interesów, czyli polska maczuga na w 18.09.06, 18:36
        Gadomski nie miał obowiązku cytować wszystkich istniejących definicji. Chciał
        tylko wykazać, że komisja nie posługuje się uzgodnioną decyzją "konfliktu
        interesów". Niestety twoje przekonanie o prawdziwości tezy przeciwnej, Panie
        "aisug" nie jest dowodem, przynajmniej w rzeczywistym świecie. Inaczej może być
        w głowie Ojca Tadeusza ale to mnie już nie wzrusza.
        • aisug Re: Konflikt interesów, czyli polska maczuga na w 18.09.06, 20:23
          osoba siedząca w temacie (bankowcy, ekonomiści itd) doskonale zna definicje
          bo ją m.in. o tym uczą już na studiach. A jeśli nie zna, to siada na d... i
          szuka, choćby w internecie. To tak jakby lekarz nie znał znaczenia słowa np.
          antybiotykoterapia.Porównywanie sytuacji Zawiszy do działań państwa B.ma się
          jak pięść do wiatraka - czy dyrektor poczty w jakikolwiek sposób był zależny od
          fundacji Zawiszy albo jego żony ????. Czy od decyzji Zawiszy zależała
          jakakolwiek forma działalności dyrektora poczty ????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka