Dodaj do ulubionych

Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego

27.10.06, 23:28
"Nikt poważny nie odrzuca teorii ewolucji, a sugestie, że jest ona niezgodna
z nauczaniem chrześcijańskim, są krzywdzące dla chrześcijaństwa - tak abp
Józef Życiński skomentował w sobotę w Lublinie słowa wiceministra edukacji
Mirosława Orzechowskiego, że teoria ewolucji jest kłamstwem."

Według Zycińskiego, jeśli ktoś odrzuca ewolucję, nie jest poważny. Nic to,
jak tylko prymitywna manipulacja niedouczonego hierarchy.

Sugestie Życińskiego, że ewolucja jest zgodna z nauczaniem chrześcijańskim,
podważają wiarygodność Pisma Świętego oraz całej współczesnej nauki.

Chrześcijańscy uczeni (nie mylić z katolickimi, bo to nie to samo), odrzucają
ewolucję jako sprzeczną z Biblią i nauką.
Obserwuj wątek
    • maaac Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 27.10.06, 23:49
      Husyto mylisz się.

      Ewolucja nie jest sprzeczna z Biblią tylko z twoją wiedzą o świecie i o samej
      ewolucji.

      Bo jak mówi Pismo "Niech zaś dla was, umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że
      jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień." i już
      masz wyjaśnienie jak o to 6 dni Pana może być miliardami dni ludzi. Dodatkowo
      gdzie jest powiedziane że nie 'stworzył' na drodze ewolucji? Ograniczas Boga?
      Jak chciał tak mógł kształtować Świat - mógł też użyć do tego ewolucji.

      > Chrześcijańscy uczeni (nie mylić z katolickimi, bo to nie to samo), odrzucają
      > ewolucję jako sprzeczną z Biblią i nauką.
      Najwyraźniej Ci 'chrześcijańscy uczeni' - mają sporo wspólnego ze świnkami
      morskimi :) kto wie, ten wie co to oznacza.
      • xxx131 Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 28.10.06, 00:04

        Maaac ma racje. Jan Paweł II uznal teorie ewolucji za wiodzaca. Ewolucjonizm nie odrzuca istnienia Boga, wiec nie jest herezja. Sam kreacjonizm moze nie jest herezja, ale jest jej blisko.
        • maaac Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 28.10.06, 00:13
          :) Akurat zarówno dla mnie jak i dla Husyty opinia JPII nie jest wiążąca choć
          dziwne jest, że polscy katolicy-kreacjoniści próbują nią manipulować.

          Chciałbym dodać - że teoria ewolucji i kreacja przez Boga to zupełnie inne
          płaszczyzny opisu tego samego świata. Nie muszą się wykluczać ponieważ mówią o
          zupełnie czymś innym. Ewolucjonizm w ogóle się nie zajmuje istnieniem czy nie
          Boga - to nie ta płaszczyzna. Tak samo trudno się doszukać rozważań o Bogu w
          fizyce, chemii, biologii czy medycynie co nie znaczy że fizycy, chemicy,
          biolodzy czy medycy nie mogą być ludźmi wierzącymi.
          • lze_elita.071 Masz racje maac, ale ty jestes wyksztalciuchem;) 28.10.06, 00:26
            A "prawdziwi Polacy i katolicy" nie wiedza, ze teorie wcale nie musza miec
            plaszczyzny (? czy tak da sie powiedziec po polsku?) ONTOLOGICZNEJ, tj.
            wyrokowac o naturze bytu, i ze zwykle w sfere ontologii nie wkraczaja. Teoria
            naukowa to konstrukcja logiczna, sluzaca opisowi, klasyfikacji etc zjawisk
            otaczajacego nas swiata, a wiec wiekszosc teorii nie wychyla sie poza sfere
            EPISTEMOLOGII. Ontologia to sprawa swiatopogladu, dogmatu (lub przyjecia za
            pewnik-moze miec swa wersje nie-religijna); epistemologia to sprawa wiedzy,
            sposobow poznawania, a wiec i nauki.
            Z tego, co widze na tym forum, to polskie szkoly (zapewne jeszcze
            komunistyczne) wbily w mozgi Polakow straszliwy POZYTYWIZM, stad i te kwiatki
            o "prawdziwosci" czy "falszu" teorii, nie zas ich UZYTECZNOSCI W POZNANIU. Co
            gorsze wydaje sie, ze i wyzsze uczelnie potraktowaly po macoszemu ZASADY BUDOWY
            TEORII. Szkoda.
          • husyta Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 28.10.06, 12:37
            maaac napisał:

            > :) Akurat zarówno dla mnie jak i dla Husyty opinia JPII nie jest wiążąca choć
            > dziwne jest, że polscy katolicy-kreacjoniści próbują nią manipulować.
            >
            > Chciałbym dodać - że teoria ewolucji i kreacja przez Boga to zupełnie inne
            > płaszczyzny opisu tego samego świata. Nie muszą się wykluczać ponieważ mówią
            o
            > zupełnie czymś innym. Ewolucjonizm w ogóle się nie zajmuje istnieniem czy nie
            > Boga - to nie ta płaszczyzna. Tak samo trudno się doszukać rozważań o Bogu w
            > fizyce, chemii, biologii czy medycynie co nie znaczy że fizycy, chemicy,
            > biolodzy czy medycy nie mogą być ludźmi wierzącymi.

            Filozofujesz, a właściwie sofizmacisz.
            Wszelka forma życia ma swój kod genetyczny. Zawiera zatem uporządkowaną
            informację. Taka informacja może pochodzić tylko od istoty inteligentnej.
            Zmiana formy zycia wymaga zmiany informacji genetycznej. Zmiana ta musi być
            przeprowadzona w inteligentny, a nie samorzutny sposób.

            Popatrz się rozwojowi samochodów. Czy zmiany, jakie nastąpiły w ich kształcie i
            funkcji nazwiesz ewolucją? Czy też stoją za nimi inteligentni ludzie, którzy
            przeprowadzili te zmiany? Czy działanie inteligencji na produkt nazwiesz
            ewolucją? Czy Syrenka samoistnie dostosowała się do otoczenia i stała się
            Mercedesem? Czy
            Pan Bóg jest Projektantem i Stwórcą wszelkiej formy życia.
            Ewolucja zakłada powstanie nowych form życia bez ingerencji inteligencji, a to
            jest niemożliwe!
            • maaac Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 28.10.06, 14:19
              Ech biedaku nic nie zrozumiałeś - ani z Biblii, ani z ewolucji. Mało też
              rozumiesz z ewolucji samochodów.

              Tak ewolucji dokładnie - bo nikt nie siedzi i nie planuje, że najpierw zrobimy
              Forda T, potem Syrenkę, potem Poloneza, a jak on się ludziom znudzi, to zrobimy
              sobie jakiegoś Opelka... Nigdy nie było zadnego planu rozwoju przemysłu
              samochodowego, który by zakładał te przemiany. Wzbogacanie planów kolejnych
              samochodów - odpowiedników kodu genetycznego też nie jest planowane - jest
              wynikiem zapotrzebowania rynkowego. W dodatku na to zapotrzebowanie działają
              takie same nieprzewidywalne czynniki jak wahania cen ropy, opracowanie nowych
              technologii, czy zmiany gustów klientów. Jednak mimo tego, że jest to
              najprawdziwsza ewolucja - jest też w niej kreacja - to ludzie tworzą samochody,
              a nie one się same. :)

              > Pan Bóg jest Projektantem i Stwórcą wszelkiej formy życia.
              > Ewolucja zakłada powstanie nowych form życia bez ingerencji inteligencji, a
              to
              > jest niemożliwe!

              A gdzie jest powiedzane że ewolucja neguje istnienie Boga? A gdzie jest
              powiedziane, że Bóg nie mógł użyć ewolucji do Stworzenia? Gdzie jest
              powiedziane, że reguły ewolucji nie są Planem? Ewolucjoniści jedynie twierdzą,
              że Bóg nie jest warunkiem koniecznym do zajścia ewolucji, ale nigdy nie
              twierdzili, że istnienie ewolucji przeczy istnieniu Boga. Tak samo jak fakt, że
              do opisania dlaczego spadł deszcz wystarcza fizyka, ale nigdy żaden fizyk, poza
              stukniętymi ateistami, nie twierdził że w tym, że akurat wtedy ten deszcz
              spadł, nie było ręki Boga...
              • husyta Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 28.10.06, 16:37

                M: Ech biedaku nic nie zrozumiałeś - ani z Biblii, ani z ewolucji. Mało też
                rozumiesz z ewolucji samochodów.

                H: Ach, jak ja lubię to ewolucyjne poczucie wyższości. Jak ktoś nie akceptuje
                ewolucji, ten od razu jest biedakiem bez wiedzy i zrozumienia. (Popełniasz
                sofizmat tworzenia emocjonalnego nastroju, który ma ośmieszyć adwersarza)

                M: Tak ewolucji dokładnie - bo nikt nie siedzi i nie planuje, że najpierw
                zrobimy
                Forda T, potem Syrenkę, potem Poloneza, a jak on się ludziom znudzi, to zrobimy
                sobie jakiegoś Opelka... Nigdy nie było zadnego planu rozwoju przemysłu
                samochodowego, który by zakładał te przemiany. Wzbogacanie planów kolejnych
                samochodów - odpowiedników kodu genetycznego też nie jest planowane - jest
                wynikiem zapotrzebowania rynkowego. W dodatku na to zapotrzebowanie działają
                takie same nieprzewidywalne czynniki jak wahania cen ropy, opracowanie nowych
                technologii, czy zmiany gustów klientów. Jednak mimo tego, że jest to
                najprawdziwsza ewolucja - jest też w niej kreacja - to ludzie tworzą samochody,
                a nie one się same. :)

                H: Popełniasz tutaj kilka sofizmatów, przy czym dwa głowne, to niewłaściwe
                posługiwanie się analogią oraz traktowaniu terminu ewolucja jak guma.
                Tworzysz niby analogię pomiędzy rozwojem motoryzacji a ewolucją, przy czym za
                rozwojem motoryzacji stoi nie tylo potrzeba, ale również inteligencja
                projektantów. Za ewolucją nie ma inteligencji.
                Nadajesz ewolucji dwa znaczenia – raz używasz je w odniesieniu do samorzutnego
                rozwoju życia, potem traktujesz je metaforycznie w odniesieniu do rozwoju
                motoryzacji i znowu przenosisz ją do rozwoju życia.

                > Pan Bóg jest Projektantem i Stwórcą wszelkiej formy życia.
                > Ewolucja zakłada powstanie nowych form życia bez ingerencji inteligencji, a
                to jest niemożliwe!

                M: A gdzie jest powiedzane że ewolucja neguje istnienie Boga? A gdzie jest
                powiedziane, że Bóg nie mógł użyć ewolucji do Stworzenia? Gdzie jest
                powiedziane, że reguły ewolucji nie są Planem? Ewolucjoniści jedynie twierdzą,
                że Bóg nie jest warunkiem koniecznym do zajścia ewolucji, ale nigdy nie
                twierdzili, że istnienie ewolucji przeczy istnieniu Boga. Tak samo jak fakt, że
                do opisania dlaczego spadł deszcz wystarcza fizyka, ale nigdy żaden fizyk, poza
                stukniętymi ateistami, nie twierdził że w tym, że akurat wtedy ten deszcz
                spadł, nie było ręki Boga...

                H: Znowu sofizmacisz w stylu sredniowiecznych scholastyków.
                Skoro twoim zdaniem Pismo Święte nie mówi, że „Bóg nie mógł użyć ewolucji do
                Stworzenia”, to ty najpierw tworzysz prawdopodobieństwo, że „Bóg mógł użyć
                ewolucji do Stworzenia” a następnie traktujesz to już jako pewnik, że „Bóg użył
                ewolucji do Stworzenia”.
                Pokaż mi w Piśmie Świętym stwierdzenie, że „Bóg użył ewolucji do Stworzenia”.

                Ty nie rozumiesz zasadniczych terminów: ewolucja, stworzenie. Te dwa terminy
                nawzajem się wykluczają.

                I jeszcze jedno, nie odpowiedziałeś na pytanie z wcześniejszych postów, czy
                masz na myśli mikro- czy makroewolucję.
                • maaac Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 28.10.06, 19:08
                  Husyto, a może tak zaczniesz od udowodnienia mi dlaczego to niby ewolucja jest
                  sprzeczna z Biblią? Bo ciągle wmawiasz coś czego nikt nie mówi.
                  • husyta Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 30.10.06, 11:41
                    maaac napisał:

                    > Husyto, a może tak zaczniesz od udowodnienia mi dlaczego to niby ewolucja
                    jest sprzeczna z Biblią? Bo ciągle wmawiasz coś czego nikt nie mówi.

                    Przeczytaj uważnie i ze zrozumieniem mój poprzedni post.
                    A zanim to zrobisz, przestudiuj znaczenie słów ewolucja i kreacja.
                    • maaac Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 01.11.06, 07:13
                      Aha czyli dalej nie masz zamiaru niczego wyjaśniać...

                      Hehehehehehehehe

                      Jednym słowem wiara w wiarę podparta wiarą. W dodatku wiara nie biblijna
                      a 'husytowa' bo z Janem Husem to ty nie wiele masz wspólnego.
            • uniaeuropejska1 Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 30.10.06, 10:44
              Stwierdzenie,że wszelka forma życia ma swój kod genetyczny jest
              nieudowodnione.Stwierdzam,że sam sofizmacisz.
              • husyta Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 30.10.06, 12:09
                uniaeuropejska1 napisał:

                > Stwierdzenie,że wszelka forma życia ma swój kod genetyczny jest
                > nieudowodnione. Stwierdzam,że sam sofizmacisz.

                Wybitny z ciebie dyskutant.
                • uniaeuropejska1 Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 31.10.06, 13:08
                  Cieszę się,że mnie doceniasz.Niestety nie mogę tego powiedzieć o tobie.
                  • maaac Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 01.11.06, 07:17
                    Co wirusy składające się z samego białka bez DNA czy chociazby nędznego RNA
                    przyszły Ci do głowy? Husyta pewnie nigdy o nich nie słyszał... Albo powie, że
                    one równie prawdziwe co skamienieliny...
        • husyta Uznając ewolucję, JP2 podważył wiarygodność Biblii 28.10.06, 12:26
          xxx131 napisał:

          >
          > Maaac ma racje. Jan Paweł II uznal teorie ewolucji za wiodzaca. Ewolucjonizm
          nie odrzuca istnienia Boga, wiec nie jest herezja. Sam kreacjonizm moze nie
          jest herezja, ale jest jej blisko.


          To, że JP2 uznał ewolucję sprawia, że katolik traktuje jego słowa jako
          wyrocznię i boi sie inaczej myśleć.
          Odrzuca cały materiał dowodowy z nauki i Biblii przeczący ewolucji, odnosząc
          się do bardzo naciągnaego materiału dowodowego, który rzekomo potwierdza
          ewolucję.
          Uznając teorię ewolucji, JP2 podważył wiarygodność Biblii i nauki, a to już nie
          jest błąd, lecz poważna herezja, zresztą nie jedyna, którą ogłosił światu JP2.
          • husyta Uznając ewolucję, JP2 zaprzeczył Piusowi XII 30.10.06, 13:29

            Pius XII w encyklice "Humani Generis" z 1950 odrzucił ewolucję.

            Kongregacja ds. Wiary odrzuciła nauki jezuity Theilarda na temat ewolucji w
            formie otrzeżenia zaaprobowanego przez Jana XXIII (drugiego), a które potem
            wniósł do kościoła JP2.

            Tak więc nieomylny JP2 akceptując ewolucję, zaprzeczył dwom innym nieomylnym
            papieżom.
            www.creationism.org/csshs/v14n4p22.htm
            • petrucchio Re: Uznając ewolucję, JP2 zaprzeczył Piusowi XII 31.10.06, 00:09
              husyta napisał:

              >
              > Pius XII w encyklice "Humani Generis" z 1950 odrzucił ewolucję.
              >

              Doprawdy? Domagał się tylko "umiaru i ostrożności" w tej kwestii oraz wyważenia
              argumentów za i przeciw, nie zabraniał natomiast (mówi o tym wprost) traktować
              ewolucję jako proces, który wyprodukował ciało ludzkie, zastrzegając tylko, że
              dusze ludzkie muszą być uważane za stworzone bezpośrednio przez Boga. Mnie to
              ani ziębi, ani grzeje, bo w sprawach nauki autorytet, choćby i papieski, nie ma
              wagi argumentu, ale dla porządku podkreślam, że Humani Generis nie zawiera
              odrzucenia ewolucji.
              • husyta Re: Uznając ewolucję, JP2 zaprzeczył Piusowi XII 31.10.06, 12:43
                Humani generis dopuszcza debatę o ewolucji w środowisku naukowym, ale we
                wnioskach zdecydowanie zabrania jej nauczać.

                Tak, masz rację, katolik słucha tego, czego uczy hierarchia kościoła.
                Natomiast chrześcijanien słucha tego, co mówi Pan Bóg w swoim Słowie.
                Katolik nie ma pojecia o Słowie Bożym i z tego powodu trudno go uważać za
                chrześcijanina, a chrześcijanin niechętnie będzie się uważał za katolika, aby
                nie być utożsamiany z bałwochwalstwem praktykowanym w ktolicyzmie.
      • husyta Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 12:20
        maaac napisał:
        > Ewolucja nie jest sprzeczna z Biblią tylko z twoją wiedzą o świecie i o
        samej ewolucji.

        O jakiej ewolucji mówisz, mikro czy makro?

        >
        > Bo jak mówi Pismo "Niech zaś dla was, umiłowani, nie będzie tajne to jedno,
        że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień." i już
        > masz wyjaśnienie jak o to 6 dni Pana może być miliardami dni ludzi.

        Jak ci się udało ten werset odnieść do ewolucji? Ten werset dotyczy czasu a nie
        zmiany informacji genetycznej potrzebnej do powstania odmiennego gatunku życia.

        Aby zmienić formę życia, potrzebna jest INFORMACJA, bardzo dużo informacji.
        Skąd ta informacja się wzięła? Ewolucja zakłada, że samorzutnie bez udziału i
        ingerencji istoty inteligentnej.

        Kreacjonizm twierdzi, że wszelka informacja genetyczna decydująca o formie
        życia pochodzi od inteligentnego Stwórcy.
        Stwierdzenie to jest zgodne z Biblią:
        Na początku stworył Bóg ...
        Na początku było Słowo (LOGOS), a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. (Jan
        1:1)
        Tak więc Biblia personifikuje pierwotną INFORMACJE - LOGOS z Bogiem.

        Doprawdy, trzeba wielkiej wiary, aby uwierzyć, że informacja potrzebna do
        powstania wszelkiej formy życia, pochodzi z jakichś samorzutnych zjawisk.



        > Dodatkowo gdzie jest powiedziane że nie 'stworzył' na drodze ewolucji?
        Ograniczas Boga? Jak chciał tak mógł kształtować Świat - mógł też użyć do tego
        ewolucji.

        Tutaj to już uprawiasz scholastyczną sofistykę.
        Skoro nie jest powiedziane, że "nie 'stworzył' na drodze ewolucji", to
        traktujesz to najpierw jako prawdopodobieństwo, że mógł stworzyć, a następnie
        jako pewnik, że stworzył na drodze ewolucji.

        Ja nie ograniczam Boga - doceniam jego inteligencję i moc twórczą. Ty
        pozbawiasz go jednego i drugiego.

        Jeszcze jedno: stwierdzenie "'stworzył' na drodze ewolucji' jest sprzecznością
        samą w sobie.
        Stworzenie wymaga inteligencji, wiedzy i umiejętności.
        Ewolucja odrzuca inteligencję, wiedzę i umiejętność w powstawaniu różnych form
        życia.


        >
        > > Chrześcijańscy uczeni (nie mylić z katolickimi, bo to nie to samo),
        odrzucają ewolucję jako sprzeczną z Biblią i nauką.
        > Najwyraźniej Ci 'chrześcijańscy uczeni' - mają sporo wspólnego ze świnkami
        > morskimi :) kto wie, ten wie co to oznacza.

        No tak, mocny katolicki argument - drwina.
        Chrześcijańscy uczeni wierzą w Biblię i w Boga! Ponadto wiedzą, co jest
        widoczne za każdym razem, kiedy powstaje coś nowego i uzytecznego, że stoi za
        tym inteligencja, wiedza i umiejętność.

        Inteligentmi ewolucjoniści projektują najrozmaitsze doświadczenia,(a zatem
        używają inteligencji), aby dowieść, że zycie powstało bez inteligencji.
        • petrucchio Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 12:33
          husyta napisał:

          > Aby zmienić formę życia, potrzebna jest INFORMACJA, bardzo dużo informacji.
          > Skąd ta informacja się wzięła? Ewolucja zakłada, że samorzutnie bez udziału i
          > ingerencji istoty inteligentnej.

          Tak jest. Wskutek działania ukierunkowanej selekcji na losowe mutacje.
          Informacja pochodzi z interakcji organizmu z otoczeniem. Faworyzując jedne
          osobniki kosztem innych, środowisko "informuje" genom, które mutacje są
          korzystne. Wszechświat jest pełen "surowej" informacji, tak jak jest pełen
          materii i energii. Informacja to pojęcie matematyczne. Nie należy jej utożsamiać
          z wiedzą, rozumem czy świadomością.
          • husyta Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 17:31

            H: Aby zmienić formę życia, potrzebna jest INFORMACJA, bardzo dużo informacji.
            > Skąd ta informacja się wzięła? Ewolucja zakłada, że samorzutnie bez udziału i
            > ingerencji istoty inteligentnej.

            P: Tak jest. Wskutek działania ukierunkowanej selekcji na losowe mutacje.

            Ukierunkowanej? Zakładasz istnienie inteligencji, która ukienunkowuje selekcję.

            P: Informacja pochodzi z interakcji organizmu z otoczeniem. Faworyzując jedne
            osobniki kosztem innych, środowisko "informuje" genom, które mutacje są
            korzystne.

            H: Czy ta informacja, pochodząca z interakcji organizmu (skąd on się wziął?) z
            otoczeniem, wystarczy do dokonania zmian w kodzie genetycznym i powstania
            nowego organizmu?
            Używając słowa „faworyzując, znowu zakładasz istnienie inteligencji.

            P: Wszechświat jest pełen "surowej" informacji, tak jak jest pełen
            materii i energii. Informacja to pojęcie matematyczne. Nie należy jej utożsamiać
            z wiedzą, rozumem czy świadomością.

            H: A niby dlaczego nie nalezy informacji utożsamiać z wiedzą, rozumem czy
            świadomością.
            Czy to, co napisałeś, to ‘surowa’ informacja, czy coś, co zostało zapisane
            przez kogoś, kto jest obdarzony inteligencją, znajomością języka polskiego,
            umiejętnością pisania i posługiwania się internetem, i brakiem znajomości Pisma
            Świętego i ograniczonej zdolności logicznego myślenia?
            • petrucchio Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 21:01
              husyta napisał:

              > P: Tak jest. Wskutek działania ukierunkowanej selekcji na losowe mutacje.
              >
              > Ukierunkowanej? Zakładasz istnienie inteligencji, która ukienunkowuje selekcję.

              Nic podobnego. Selekcja jest ukierunkowana (tj. nieprzypadkowa), bo zależy od
              warunków środowiska. Swobodnie upuszczony kamień nie leci w losowym kierunku,
              tylko spada zgodnie z kierunkiem wektora przyspieszenia grawitacyjnego, które
              WYMUSZA określony kierunek.

              > H: Czy ta informacja, pochodząca z interakcji organizmu (skąd on się wziął?) z
              > otoczeniem, wystarczy do dokonania zmian w kodzie genetycznym i powstania
              > nowego organizmu?

              Tak, bo nie ma powodu, dla którego zmiany po dostatecznie długim czasie nie
              mogłyby być dowolnie wielkie.

              > Używając słowa „faworyzując, znowu zakładasz istnienie inteligencji.

              Nic podobnego. To tylko metafora. Selekcja działa na zasadzie tak prostej, że
              sprowadza się do czegoś w rodzaju tautologii. Jeśli mamy dwa allele, A i B, a
              różnice w fenotypie powodują, że nosiciel A ma nieco większe szanse na przeżycie
              i rozród niż nosiciel B, z czasem nosicieli A będzie więcej niż nosicieli B.
              Środowisko spełnia rolę źródła informacji, ponieważ ono i tylko ono "rozstrzyga"
              (uwaga! przenośnia!), że cechy wiązane z posiadaniem A są korzystne. Gdyby nie
              selekcja, wszystkie mutacje byłyby tyle samo warte i nie byłoby przyrostu
              użytecznej informacji. W ten sposób pula genowa gatunku "zasysa" informację ze
              środowiska, jak gdyby "ucząc się" lepszych sposobów przetrwania.

              > P: Wszechświat jest pełen "surowej" informacji, tak jak jest pełen
              > materii i energii. Informacja to pojęcie matematyczne. Nie należy jej utożsamia
              > ć
              > z wiedzą, rozumem czy świadomością.
              >
              > H: A niby dlaczego nie nalezy informacji utożsamiać z wiedzą, rozumem czy
              > świadomością.
              > Czy to, co napisałeś, to ‘surowa’ informacja, czy coś, co zostało z
              > apisane
              > przez kogoś, kto jest obdarzony inteligencją, znajomością języka polskiego,
              > umiejętnością pisania i posługiwania się internetem, i brakiem znajomości Pisma
              >
              > Świętego i ograniczonej zdolności logicznego myślenia?
              >
              • uniaeuropejska1 Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 30.10.06, 10:52
                Dlaczego informacji nie należy utożsamiać z rozumem?A widziałeś kiedyś rozumny
                znak drogowy?
                • husyta Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 30.10.06, 12:07
                  uniaeuropejska1 napisał:

                  > Dlaczego informacji nie należy utożsamiać z rozumem?A widziałeś kiedyś
                  rozumny znak drogowy?

                  Czy znak drogowy powstał sam z siebie, czy go ktos stwrzył?
                  Czy odzwierciedla jakąś umowną informację, odczytywaną tak samo przez
                  wszystkich?
                  • uniaeuropejska1 Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 31.10.06, 13:17
                    Sprawa jak powstał znak drogowy dalej nie pozwala na utożsamienie informacji z
                    rozumem.Owszem znaki drogowe są produktami człowieka.Informacją o pogodzie jest
                    np stan zachmurzenia nieba.I co jest on rozumny? A czy ktoś ten stan stworzył?
                    Nie. Jest on wynikiem działania sił natury. Skąd się wzięły siły natury,czyli
                    skąd wziął się świat jest już pytaniem metafizycznym.Stworzenie nie wyklucza
                    ewolucji,to co stworzone się zmienia.
            • petrucchio Przepraszam, za szybko wcisnąłem "wyślij" 28.10.06, 21:14
              husyta napisał:

              > H: A niby dlaczego nie nalezy informacji utożsamiać z wiedzą, rozumem czy
              > świadomością.
              > Czy to, co napisałeś, to ‘surowa’ informacja, czy coś, co zostało z
              > apisane
              > przez kogoś, kto jest obdarzony inteligencją, znajomością języka polskiego,
              > umiejętnością pisania i posługiwania się internetem, i brakiem znajomości Pisma
              >
              > Świętego i ograniczonej zdolności logicznego myślenia?



              Nie mam ochoty odpowiadać na czystą demagogię. Mylisz informację z komunikatem.
              Wiedza, rozum i świadomość są niemożliwe bez przetwarzania informacji, ale
              obiektywna informacja (w sensie Shannona) jest pojęciem tak ogólnym, że nie musi
              być związana z żadnymi zjawiskami kognitywnymi. Jest to pewna właściwość
              strukturalna obiektów. Pismo Święte nie ma tu nic do rzeczy.
        • maaac Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 15:22
          > Jak ci się udało ten werset odnieść do ewolucji? Ten werset dotyczy czasu a
          nie
          >
          > zmiany informacji genetycznej potrzebnej do powstania odmiennego gatunku
          życia.

          A kto twierdzi że Ziemia ma tylko 6 tyś lat? Kreacjoniści jako dowód na to, że
          na ewolucję nie było czasu czy krasnoludki? Kto twierdzi że stworzenie zajęło
          Bogu tylko 6 dni ziemskich rozumianych jako 24h? Też pewnie krasnoludki?

          A nie słyszałeś nigdy że do tego by nastąpiły zmiany w kodzie genetycznym
          całej populacji potrzeba czasu? Właśnie pokazałem Ci gdzie ten czas się kryje.
          Jeżeli Boże 6 dni mogło być miliardami lat ludzkich to dlaczego Boże stworzenie
          nie może być ludzką ewolucją?

          > Kreacjonizm twierdzi, że wszelka informacja genetyczna decydująca o formie
          > życia pochodzi od inteligentnego Stwórcy.
          > Stwierdzenie to jest zgodne z Biblią:
          > Na początku stworył Bóg ...
          > Na początku było Słowo (LOGOS), a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. (Jan
          > 1:1)
          > Tak więc Biblia personifikuje pierwotną INFORMACJE - LOGOS z Bogiem.
          >
          Ok a gdzie ty tu widzisz napisane "nie nie było żadnej ewolucji, nie Bóg nie
          przekazywał informacji, na drodze ewolucji"? Gdzie tu widzisz choć słowo
          negujące ewolucję? To tylko twoja interpretacja - taka sama jak ta, która z
          wyjątkowości człowieka zapisanej w Bibli próbowała wyciągać wnioski o ruchu
          ciał niebieskich.

          > Doprawdy, trzeba wielkiej wiary, aby uwierzyć, że informacja potrzebna do
          > powstania wszelkiej formy życia, pochodzi z jakichś samorzutnych zjawisk.
          Tak :) jestem człowiekiem wierzącym! Ty najwyraźniej nie! Wierzę, że Bóg tak
          kierował samorzutnymi zjawiskami że z 'prochu ziemi' stworzył na drodze
          ewolucji człowieka.


          > Tutaj to już uprawiasz scholastyczną sofistykę.
          > Skoro nie jest powiedziane, że "nie 'stworzył' na drodze ewolucji", to
          > traktujesz to najpierw jako prawdopodobieństwo, że mógł stworzyć, a następnie
          > jako pewnik, że stworzył na drodze ewolucji.
          W prawdy zawarte w Biblii wierzę, to co nauka ukazuje widzę (no do pewnego
          stopnia też wierzę - bo w Ameryce nigdy nie byłem ale jednak wierze, że
          istnieje, ale to inny rodzaj 'wiary'). Biblia mi nie przeczy istnienia
          ewolucji, ale mówi o kreacji. Nauka zaś dostarcza dowody na ewolucję nie mówiąc
          nic o istnieniu Boga. Dla wierzącego człowieka naukowca jedynym rozwiązaniem
          jest przyjąć NA RAZ te dwie NIE WYKLUCZAJĄCE się teorie. Ot i wszystko.


          > Ja nie ograniczam Boga - doceniam jego inteligencję i moc twórczą. Ty
          > pozbawiasz go jednego i drugiego.

          Ograniczasz - twierdzisz że NIE MÓGŁ stworzyć na drodze ewolucji. Ja przyjmuję
          fakty i przyjmuję Biblię - fakty mówią o ewolucji Biblia mówi o Bogu. Ty zaś
          koniecznie chcesz zaprzeczyć faktom, a Boga zredukować do swojego wyobrażenia.


          > Jeszcze jedno: stwierdzenie "'stworzył' na drodze ewolucji' jest
          sprzecznością
          > samą w sobie.
          > Stworzenie wymaga inteligencji, wiedzy i umiejętności.
          > Ewolucja odrzuca inteligencję, wiedzę i umiejętność w powstawaniu różnych
          form
          > życia.
          A nie prawda... Już ci to wykazałem na samochodach. W przypadku Boga i
          ewolucji organizmów żywych ingerencje są znacznie silniejsze i bez wątpienia
          istniał Plan.

          > No tak, mocny katolicki argument - drwina.
          > Chrześcijańscy uczeni wierzą w Biblię i w Boga! Ponadto wiedzą, co jest
          > widoczne za każdym razem, kiedy powstaje coś nowego i uzytecznego, że stoi za
          > tym inteligencja, wiedza i umiejętność.
          A tak drwina (w dodatku mocno 'katolicka' buhahahaha aleś trafił....). Twoi
          tzw. chrześcijańscy uczeni są dokładnie jak świnka morska - ani chrześcijanie,
          ani uczeni. Nie są chrześcijanami bo dopisują Biblii treści których w niej nie
          ma, nie są uczonymi bo negują fakty zastępując je swoimi mrzonkami.

          > Inteligentmi ewolucjoniści projektują najrozmaitsze doświadczenia,(a zatem
          > używają inteligencji), aby dowieść, że zycie powstało bez inteligencji.
          ???????? A to co?
          • husyta Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 17:20
            M: A kto twierdzi że Ziemia ma tylko 6 tyś lat? Kreacjoniści jako dowód na to,
            że
            na ewolucję nie było czasu czy krasnoludki? Kto twierdzi że stworzenie zajęło
            Bogu tylko 6 dni ziemskich rozumianych jako 24h? Też pewnie krasnoludki?

            A nie słyszałeś nigdy że do tego by nastąpiły zmiany w kodzie genetycznym
            całej populacji potrzeba czasu? Właśnie pokazałem Ci gdzie ten czas się kryje.
            Jeżeli Boże 6 dni mogło być miliardami lat ludzkich to dlaczego Boże stworzenie
            nie może być ludzką ewolucją?

            H: Znowu popełniasz sofizmat zamiany naciąganego pradopodobieństwa jakoby „Boże
            6 dni mogło być miliardami lat”, w pewnik, że „Boże 6 dni jest miliardami lat”
            Po drugie, odwolujesz się do nidgy nie udowodnionej doświadczalnie hipotezy, że
            przy założeniu odpowiednio długiego czasu, kod genetyczny jakiegoś gatunku
            przekształci się w kod genetyczny innego gatunku. Ile informacji genetycznej
            trzeba dodać, aby z osła zrobić konia, a z małpy człowieka?
            Ile miliardów pokoleń potrzeba, aby z pierwotnej komórki powstał człowiek? 10
            miliardów lat ci nie wystarczy. To nadal nie ta wielkośc czasu.
            Czy rozumiesz, na czym polega mikro- i makro-ewolucja? I czy wiesz, o jakiej
            ewolucji mówimy?

            H:> Kreacjonizm twierdzi, że wszelka informacja genetyczna decydująca o formie
            > życia pochodzi od inteligentnego Stwórcy.
            > Stwierdzenie to jest zgodne z Biblią:
            > Na początku stworzył Bóg ...
            > Na początku było Słowo (LOGOS), a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. (Jan
            > 1:1)
            > Tak więc Biblia personifikuje pierwotną INFORMACJE - LOGOS z Bogiem.
            >
            M: Ok a gdzie ty tu widzisz napisane "nie nie było żadnej ewolucji, nie Bóg nie
            przekazywał informacji, na drodze ewolucji"? Gdzie tu widzisz choć słowo
            negujące ewolucję? To tylko twoja interpretacja - taka sama jak ta, która z
            wyjątkowości człowieka zapisanej w Bibli próbowała wyciągać wnioski o ruchu
            ciał niebieskich.

            H: Posłużę się twoją logiką na chwilę:
            Ok a gdzie ty tu widzisz napisane " była ewolucja, Bóg
            przekazywał informację, na drodze ewolucji"? Gdzie tu widzisz choć słowo
            potwierdzające ewolucję? To tylko twoja interpretacja ...

            Biblia mówi, że Bóg stworzył i to neguje ewolucje! Aby coś stworzyć, trzeba
            mieć projekt, plan, wiedzę i umiejętność do realizacji planu.
            Ewolucja jest terminem negującym istnienie pierwotnego planu, projektu, wiedzy
            i umiejętności.

            H: Doprawdy, trzeba wielkiej wiary, aby uwierzyć, że informacja potrzebna do
            > powstania wszelkiej formy życia, pochodzi z jakichś samorzutnych zjawisk.

            M: Tak :) jestem człowiekiem wierzącym! Ty najwyraźniej nie! Wierzę, że Bóg tak
            kierował samorzutnymi zjawiskami że z 'prochu ziemi' stworzył na drodze
            ewolucji człowieka.

            H: Tak, wiem, wierzysz w ewolucję. Nie widzisz, że twoje wyznanie wiary zawiera
            sprzeczności?
            „Bóg kierował samorzutnymi zjawiskami.” Nie widzisz sprzeczności w
            słowach ‘kierował’ i ‘samorzutnymi’? Jeśli Bóg kierował zjawiskami, to one nie
            były już samorzutne.

            H: Tutaj to już uprawiasz scholastyczną sofistykę.
            > Skoro nie jest powiedziane, że "nie 'stworzył' na drodze ewolucji", to
            > traktujesz to najpierw jako prawdopodobieństwo, że mógł stworzyć, a następnie
            > jako pewnik, że stworzył na drodze ewolucji.

            M:W prawdy zawarte w Biblii wierzę, to co nauka ukazuje widzę (no do pewnego
            stopnia też wierzę - bo w Ameryce nigdy nie byłem ale jednak wierze, że
            istnieje, ale to inny rodzaj 'wiary'). Biblia mi nie przeczy istnienia
            ewolucji, ale mówi o kreacji. Nauka zaś dostarcza dowody na ewolucję nie mówiąc
            nic o istnieniu Boga. Dla wierzącego człowieka naukowca jedynym rozwiązaniem
            jest przyjąć NA RAZ te dwie NIE WYKLUCZAJĄCE się teorie. Ot i wszystko.

            H: Twój problem polega na tym, że nie rozumiesz kluczowych pojęć tematu, którym
            się zajmujemy: ewolucja, stworzenie. Nie słyszałem, aby nauka dostarczyła
            dowody na ewolucję: masz chyba na mysli naciąganą interpretację selektywnie
            dobranego materiału dowodowego z odrzuceniem wszystkiego, co przeczy ewolucji.

            H: Ja nie ograniczam Boga - doceniam jego inteligencję i moc twórczą. Ty
            > pozbawiasz go jednego i drugiego.

            M: Ograniczasz - twierdzisz że NIE MÓGŁ stworzyć na drodze ewolucji. Ja
            przyjmuję
            fakty i przyjmuję Biblię - fakty mówią o ewolucji Biblia mówi o Bogu. Ty zaś
            koniecznie chcesz zaprzeczyć faktom, a Boga zredukować do swojego wyobrażenia.

            H: Posługujesz się sprzecznością, aby dowieść mi ograniczanie Boga.
            Bóg ma atrybuty i jego natura nie jest sprzeczna z jego atrybutami. Na
            przykład, prawdomówny Bóg nie może kłamać. Czy ograniczam Boga?
            I dalej sofizmacisz, bo nie rozumiesz wykluczających się terminów stworzenie i
            ewolucja.


            H: Jeszcze jedno: stwierdzenie "'stworzył' na drodze ewolucji' jest
            sprzecznością
            > samą w sobie.
            > Stworzenie wymaga inteligencji, wiedzy i umiejętności.
            > Ewolucja odrzuca inteligencję, wiedzę i umiejętność w powstawaniu różnych
            form życia.

            M: A nie prawda... Już ci to wykazałem na samochodach. W przypadku Boga i
            ewolucji organizmów żywych ingerencje są znacznie silniejsze i bez wątpienia
            istniał Plan.

            H: Tak, pokzałeś, że nie potrafisz posługiwac się analogią. Tutaj też przeczysz
            sobie: z jednej strony mówisz o ewolucji, a z drugiej, a ingerencji Boga i
            istnieniu planu.

            H: > No tak, mocny katolicki argument - drwina.
            > Chrześcijańscy uczeni wierzą w Biblię i w Boga! Ponadto wiedzą, co jest
            > widoczne za każdym razem, kiedy powstaje coś nowego i uzytecznego, że stoi za
            > tym inteligencja, wiedza i umiejętność.

            M: A tak drwina (w dodatku mocno 'katolicka' buhahahaha aleś trafił....). Twoi
            tzw. chrześcijańscy uczeni są dokładnie jak świnka morska - ani chrześcijanie,
            ani uczeni. Nie są chrześcijanami bo dopisują Biblii treści których w niej nie
            ma, nie są uczonymi bo negują fakty zastępując je swoimi mrzonkami.

            H: Tutaj już wyłączyłeś rozum i włączyłeś pejoratywne emocje.
            Chrześcijańscy uczeni wyznają kreacjonizm, że Bóg stworzył.
            Ty chciałbyś dopisać do Biblii, że Bóg stworzył na drodze ewolucji.
            A fakty naukowe są takie, że każdy gatunek ma swój kod genetyczny.
            Kody pochodzą od istoty inteligentnej, zatem musi istnieć ISTOTA, która
            stworzyła wszelkie formy życia.
            • maaac Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 28.10.06, 19:11
              > H: Znowu popełniasz sofizmat zamiany naciąganego pradopodobieństwa jakoby ̶
              > 2;Boże
              > 6 dni mogło być miliardami lat”, w pewnik, że „Boże 6 dni jest mil
              > iardami lat”

              Tak nazwać coś sofizmatem i już się cieszyć że się coś udowodniło. Figa z
              makiem, nic nie udowodniłeś, prócz znajomości słowa 'sofizmat'

              Dalej ciągle w ten deseń :( dla mnie EOT
              • husyta Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 29.10.06, 09:21

                Udowodniłem ci błędność twego rozumowania i twoich argumentów.
                Oprócz sofizmatów, nie masz zdaje się nic do powiedzenia
                • monikaannaj Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 30.10.06, 11:12
                  Niczego nie udowodniłes i nie osmieszaj sie dalej.

                  "katolicki" to wg ciebie taka obelga? Jak ktos twoim zdaniem mówi głupstwa to
                  go wyzywasz od katolików? To cos jak uzycie słowa żyd przez antysemite?
                  • husyta Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 30.10.06, 11:45
                    Może konkrety, co ci się wydaje śmieszne?
                    • zorbathegreek Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 01.11.06, 01:12
                      W ewolucje, jak np. w teorie wzglednosci (OTW i STW) sie nie wierzy: ja sie albo
                      przyjmuje albo odrzuca. Wierzyc mozna w zydowskochrzescijanska Bozie, Zeusa,
                      Ahure Mazde, Swiatowita czy tez w inne duszki albo krasnoludki...
                      • eora Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 01.11.06, 16:54
                        > W ewolucje, jak np. w teorie wzglednosci (OTW i STW) sie nie wierzy:

                        dokladnie. w nauke sie nie wierzy. zasadnicza roznica miedzy nauka a wiara jest taka, ze nauke kwestionuje sie w procesie myslowym (zadaje pytania, poddaje w watpliwosc). natomiast kwestionowanie punktu docelowego danej wiary (np. jakiegos tam boga) jest wykluczone. innymi slowy, wiara wyklucza proces myslowy.
                        • zorbathegreek Re: Trzeba wielkie wiary, aby uwierzyć w ewolucję 02.11.06, 09:09
                          OK. Dobrze napisane: wiara wyklucza proces myslowy. Koniec i kropka...
                          eora napisała:
                          Zorba: W ewolucje, jak np. w teorie wzglednosci (OTW i STW) sie nie wierzy.
                          - dokladnie. w nauke sie nie wierzy. zasadnicza roznica miedzy nauka a wiara
                          jest taka, ze nauke kwestionuje sie w procesie myslowym (zadaje pytania, poddaje
                          w watpliwosc). natomiast kwestionowanie punktu docelowego danej wiary (np.
                          jakiegos tam boga) jest wykluczone. innymi slowy, wiara wyklucza proces myslowy.
                          • gringo_w66 nie chciało mi się pisać, ale... 02.11.06, 23:07
                            Co wy wiecie o ewolucji. Pewnie, że przebiega proces ewolucji... bo go wymusza
                            środowisko. Rekombinacje genowe, mutacje etc. tworzą ogromną zmienność.
                            Zmienność form jest więc praktycznie nieograniczona, jednakowoż zmierza ona w
                            różnych nieprzewidywalnych kierunkach ...i dobrze - bo świat byłby monotonny...
                            Ale gdzie jest chociaż JEDEN dowód - forma pośrednia, która byłaby w
                            bezpośrednim związku z danym gatunkiem. Weźmy jakikolwiek gatunek, np. żabę to
                            gdzie jest GATUNEK od którego ona powstała i gdzie jego poprzednik, etc. Ktoś
                            mi kiedyś odpowiedział, że są tysiące form pośrednich. A JA PYTAM gdzie chociaż
                            jedna.
                            Nie powiesz przecież, że jak skrzyżujesz osła z koniem i powstanie muł - to
                            chyba nie powiesz, że dokonała się ewolucja (bo będziesz tym pierwszym przed
                            krzyżówką)

                            Teoria ta błądzi - bo nie ma dowodów. Już to przodkiem Homo sapiens miałbyć H.
                            neandertaltus, człowiek z Cro Magnon. Teraz znowu sie zaprzecza i mówi się
                            oHomo erectus, a i tak nadal są to tylko hipotezy, w najlepszym przypadku
                            teorie, a wiemy, że teoria z praktyką często innymi drogami chodzą
    • orwella Pismo Swiete to bajeczki dla ciemnych pasterzy 29.10.06, 09:45
      bylo dobre dla ich nauki i poskarmiania, ale juz zupelnie nie trafia do
      wspolczesnego czlowieka. Religie tez ulegaja ewolucji, pora odejsc od tych
      antycznych bajek i traktowac je jako historie ludzkiej kultury.
      • husyta Re: Pismo Swiete to bajeczki dla ciemnych pasterz 30.10.06, 12:13
        orwella napisała:

        > bylo dobre dla ich nauki i poskarmiania, ale juz zupelnie nie trafia do
        > wspolczesnego czlowieka. Religie tez ulegaja ewolucji, pora odejsc od tych
        > antycznych bajek i traktowac je jako historie ludzkiej kultury.

        Orwelo, są prawdy ponadczasowe.
        W czasach Jezusa 2+2=4. Dzisiaj również.

        Tzw. współczesny człowiek odrzucając Boga i jego przykazania,
        tworzy 'współczesny' system etyczny.

        Kiedy przykazania:
        Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, ...
        stają się nieaktualne, to czym je zastąpi twój oświecony umysł?
    • gringo_w666 to Żyd przecież 29.10.06, 19:57
      szkoda gadać to agent żydowski
      • husyta Chciałeś powiedzieć 'nieantysemita'? 29.10.06, 22:13
        To, że Życiński nie przejawia postawy antysemickiej nie ma związku z jego
        wypowiedzią na temat ewolucji.
        I daje sobie gringo spokój z tego typu prymitywnymi najazdami.
        Chcesz podystkutować na temat kontrowersji kreacjonizm - ewolucja, proszę
        bardzo, ale nie napadaj ludzi za to, że nie śpiewają w antysemickim chórze.
        • maaac Re: Chciałeś powiedzieć 'nieantysemita'? 30.10.06, 06:30
          Jakby to było z tobą albo z nim o czym dyskutować. Przecież np każdy mój
          argument to "sofizmat" i nadanie mu tej nazwy wszystko wyjaśnia... :(
          • husyta Re: Chciałeś powiedzieć 'nieantysemita'? 30.10.06, 11:39
            Szanowny Maacu, nie widzisz, że te twoje 'argumenty' to zlepki wyświechtanych
            sofizmatów, powtarzanych bezmyślnie i bezkrytycznie.

            A jeśli idzie o termin 'nieantysemita', to użyłem go dlatego, że gringo nazwał
            Zycińskiego Żydem, i już samo to miałoby dyskwalifikować wypowiedź arcybiskupa.

            W polsko-katolickiej mentalności określenie Żyd jest pejoratywne. I tutaj będę
            bronił godności arcybiskupa, choć nie akceptuję jego poglądów na ewolucję.
            • maaac Re: Chciałeś powiedzieć 'nieantysemita'? 30.10.06, 16:33
              > Szanowny Maacu, nie widzisz, że te twoje 'argumenty' to zlepki wyświechtanych
              > sofizmatów, powtarzanych bezmyślnie i bezkrytycznie.
              Widzę że cała twoja dyskusja polega na nazwaniu tego co piszę sofizmatami i
              wysmianiu. Jakiekolwiek podejście merytoryczne do sprawy pomijasz.

              O 'nieantysemicie' wogóle się nie wypowiadałem. Jedynie stwierdziłem że równie
              niemozliwa jest dyskusja z tobą co z gringo. Mimo że nie popieram religijnych
              poglądów Życińskiego popieram jego podejście do niesprzeczności ewolucji z
              Biblią. Podobaja mi się również inne wypowiedzi Życińskiego - jak na biskupa KK
              wykazuje sporą otwartość umysłu.
      • y.y Re: to Żyd przecież 31.10.06, 16:41
        gringo_w666 napisał:

        > szkoda gadać to agent żydowski

        won antysemickie ścierwo
    • uniaeuropejska1 Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 30.10.06, 10:41
      Raczej to prymitywna manipulacja niejakiego husyty.Za niedługo ten heretyk
      zacznie cenzurować papieskie encykliki.
      • husyta Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 30.10.06, 12:03
        uniaeuropejska1 napisał:

        > Raczej to prymitywna manipulacja niejakiego husyty.Za niedługo ten heretyk
        > zacznie cenzurować papieskie encykliki.

        A może odniesiesz się choć do jednego argumentu, jeśli potrafisz.
      • husyta heretyk husyta cenzuruje encykliki papieskie 30.10.06, 13:30
        uniaeuropejska1 napisał:

        > Raczej to prymitywna manipulacja niejakiego husyty.Za niedługo ten heretyk
        > zacznie cenzurować papieskie encykliki.

        Wyprorokowałeś:
        zobacz:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=51111679&a=51225465
        • uniaeuropejska1 Re: heretyk husyta cenzuruje encykliki papieskie 31.10.06, 12:53
          Ja nie prorokuję,lecz stosuję argumentację.Może jest ci to obce.
    • intel-e-gent A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 12:19
      podważa Biblię???
      • husyta Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 12:29
        intel-e-gent napisał:

        > podważa Biblię???
        >
        Pan Bóg stworzył! Za stworzeniem stwoi inteligencja Boga.
        Ewolucja nie potrzebuje inteligencji.
        • intel-e-gent Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 13:07
          Z teologicznego punktu widzenia da się uzasadnić biblijnie teorię ewolucji.
          Zresztą sporo teologów wypowiada się by traktować Biblię jako metaforę :)
          • husyta Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 13:13
            intel-e-gent napisał:

            > Z teologicznego punktu widzenia da się uzasadnić biblijnie teorię ewolucji.
            > Zresztą sporo teologów wypowiada się by traktować Biblię jako metaforę :)
            >
            A cóż to za teolodzy i cóż do za zasady hermeneutyki?
            Owszem, Biblia zawiera metafory, ale nie jest metaforą!


            Kiedy Bibli mówi:
            "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię",
            które słowa należy traktowac literalnie, a które metaforycznie?
            • intel-e-gent Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 13:38
              Wydaje mi się, że całość metaforycznie ;)
              Trudno dosłownie traktować księgę Hioba, na przykład.
              • husyta Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 13:53
                intel-e-gent napisał:

                > Wydaje mi się, że całość metaforycznie ;)
                > Trudno dosłownie traktować księgę Hioba, na przykład.
                >
                Całość Biblii chcesz traktować metaforycznie? A według jakiego wzorca / jakiej
                kultury chcesz interpretować metafory?
                • intel-e-gent Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 13:57
                  Według bieżącej. Nie wiem czy zauważyłeś, ale na przestrzeni wieków sposób
                  interpretacji Biblii się zmieniał...
                  Dobra. Kończę mądrzenie się. Zapytałem tylko, a nie potrzebnie wszedłem na grunt
                  dla ateisty zbyt grząski.
                  Chciałbym powiedzieć, że jestem pod autentycznym wrażeniem Twojej wiedzy
                  teologicznej husyto. Podziwiam.
                  • husyta Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 14:07
                    Nawet dzieła literackiego nie da się interpretować według bieżącej kultury,
                    Musisz spojrzeć na metafory przez kulturę utora albo adresata, bo te same słowa
                    mogą być figurami mowy o róznych znaczeniach w różnych kulturach.
                    And thanks for your appreciation as far as my theological knowledge is
                    concerned. It is simple: read the Bible and pray every day :-)

                    -
                    Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie
                    się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ... ani mężczyźni
                    współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani
                    zdziercy (1 Kor 6,9-10)
                    • intel-e-gent Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 14:11
                      Cała przyjemność po mojej stronie ;)
                      I dzięki za to, że nie wspomniałeś mojego błędu ortograficznego :)
            • maaac Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 16:42
              > "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię",
              > które słowa należy traktowac literalnie, a które metaforycznie?
              Proszę bardzo - zdefiniuj mi "niebo" i "ziemię" w odniesieniu do obecnie nam
              znanej wiedzy kosmologicznej.
              Chyba, że podwazasz również wiedzę na temat istnienia, budowy i charakteru:
              planet, planetoid, księżyców, gwiazd w tym Słońca, mgławic, galaktyk, itd itp.

              Możesz mi tez powiedzieć jaka jest biblijna definicja "dnia"? Czy rozumiesz
              takie stwierdzenie że "aby coś zmierzyc musi istnieć jakaś jednostka pomiarowa
              i musi istnieć wzorzec tej jednostki pomiarowej"?
              • husyta Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 19:17
                Kto tu podważa wiedzę na temat wszechświata? Myślisz że powstał samorzutnie? Że
                wyewoluował z niczego?
                Nie kwestionuję współczesnej wiedzy, która potwierdza, że Bóg stworzył cały
                wszechświat duchowy i fizyczny.
                Inna wiedza, odrzucająca istnienie Stwórcy, należy do dziedziny spekulacji
                filozoficzno religijnej.

                Apostoł Paweł powiedziałby ci, że wielkość Boga może być poznana poprzez
                stworzenie:
                Rzymian
                1,18 Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i
                nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
                1,19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to
                objawił.
                1,20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być
                od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają
                na swoją obronę,

                Współcześni poddani Rzymu zachowują się tak, jak gdyby ten list nigdy do nich
                nie dotarł.

                Nigdy do tej pory nie odpowiedziałeś na pytanie, jakiej ewolucji bronisz, mikro
                czy makro. Mam nadzieję, że już wiesz o co chodzi.
                • petrucchio Re: A w którym miejscu teoria ewolucji 30.10.06, 23:51
                  husyta napisał:

                  > Nigdy do tej pory nie odpowiedziałeś na pytanie, jakiej ewolucji bronisz,
                  > mikro czy makro. Mam nadzieję, że już wiesz o co chodzi.

                  Nie ma makroewolucji bez mikroewolucji, tak jak nie można przejść pieszo
                  kilometra, nie stawiając kolejnych kroków. Z kolei mikroewolucja, biorąc pod
                  uwagę mechanizm dziedziczenia, strukturę i stopień złożoności kodu genetycznego,
                  istnienie nacisków selekcyjnych, skończoność każdej populacji itp. wręcz MUSI
                  prowadzić do makroewolucji.
                  • husyta makroewolucja jest niemożliwa 31.10.06, 12:34
                    petrucchio napisał:

                    > husyta napisał:
                    >
                    > > Nigdy do tej pory nie odpowiedziałeś na pytanie, jakiej ewolucji bronisz,
                    > > mikro czy makro. Mam nadzieję, że już wiesz o co chodzi.
                    >
                    > Nie ma makroewolucji bez mikroewolucji, tak jak nie można przejść pieszo
                    > kilometra, nie stawiając kolejnych kroków. Z kolei mikroewolucja, biorąc pod
                    > uwagę mechanizm dziedziczenia, strukturę i stopień złożoności kodu
                    genetycznego,
                    > istnienie nacisków selekcyjnych, skończoność każdej populacji itp. wręcz MUSI
                    > prowadzić do makroewolucji.

                    Musi? pobożne życzenie ewolucjonistów.
                    Naukowcy posługując się całą skumulowaną wiedzą ludzkości nie są w stanie
                    stworzyć czegoś, poprzez dodanie jednej pary chromosomów...

                    Biorąc pod uwagę mechanizm dziedziczenia, strukturę i stopień złożoności kodu
                    genetycznego,
                    makroewolucja jest niemożliwa!
                    • maaac Do husyty 01.11.06, 06:58
                      No i co znów sie wykręcasz sianem....

                      Miałeś podać definicję "nieba" i "ziemi" łacząc z sobą podany cytat biblijny i
                      obecną kosmologię. Jednak wolałeś pisać o czymś innym.
                      Ergo - tyle warta jest twoja wiedza zarówno biblijna jak i naukowa... :(
    • husyta Bush nazywa ewolucję bajką liberalnych demokratów 30.10.06, 13:05
      i opowiada się za teorią "Inteligentnego Projektu"

      www.whitehouse.org/news/2002/031302.asp
      • husyta Prezydenci USA nie są poważni dla Życińskiego 30.10.06, 13:10
        W świetle słów Życińskiego, że "Nikt poważny nie odrzuca teorii ewolucji" kilku
        prezydentów USA: Eisenhower, Carter, Reagan, Bush senior i junior są
        niepoważni, bo optują za kreacjonizmem.

        www.freerepublic.com/focus/f-chat/1712352/posts
        • wrezz Re: Prezydenci USA nie są poważni dla Życińskiego 30.10.06, 13:33
          Znaczy że co? Że "Eisenhower, Carter, Reagan, Bush senior i junior" to niby
          jakieś autorytety w sporze kreacjonizm - ewolucja?
          • husyta Re: Prezydenci USA nie są poważni dla Życińskiego 30.10.06, 13:50
            wrezz napisał:

            > Znaczy że co? Że "Eisenhower, Carter, Reagan, Bush senior i junior" to niby
            > jakieś autorytety w sporze kreacjonizm - ewolucja?
            >
            Niekoniecznie, ale podaję przykład, jak nieprzemyślana i manipulatywna
            wypowiedź hierarchy może postawić innych w szeregu niepoważnych ludzi.
            • wrezz Re: Prezydenci USA nie są poważni dla Życińskiego 30.10.06, 13:55
              Acha, niekoniecznie.
              Rozumiem.
              • husyta definicja człowieka poważnego według Życińskiego 30.10.06, 14:03
                wrezz napisał:

                > Acha, niekoniecznie.
                > Rozumiem.
                >
                Jeśli chcesz być traktowany jako poważny człowiek, musisz mieć poglądy takie
                jak Życiński. Jeśli myslisz inaczej, jesteś niepoważny.

                Taka jest definicja człowieka poważnego według Życińskiego.
                • wrezz Re: definicja człowieka poważnego według Życińsk 30.10.06, 14:04
                  > musisz mieć poglądy takie
                  > jak Życiński

                  Wogóle, czy tylko na określony temat?
                  • husyta Re: definicja człowieka poważnego według Życińsk 30.10.06, 14:08
                    wrezz napisał:

                    >
                    > Wogóle, czy tylko na określony temat?
                    >
                    Tutaj chodzi o ewolucję; ale jak hierarcha coś powie, to raczej powinieneś
                    mysleć tak samo ...
                    • wrezz Re: definicja człowieka poważnego według Życińsk 30.10.06, 14:21
                      A powinienem myśleć tak jak on nie powiedział.
                    • zorbathegreek Sa rozne raje, moj mily Husyto ! 30.10.06, 14:24
                      W tym specjalne raje dla mężczyzn współżyjących z sobą, złodziei, chciwych,
                      pijaków czy też oszczerców albo też innych zdzierców (1A Kor 6,9-10)!
                      PS: 1A Kor. to ksiega tajna, dostepna obecnie tylko dla biskupow i wyzej...
                      • husyta Ty to nazywasz rajem? 30.10.06, 19:22
                        zorbathegreek napisał:

                        > W tym specjalne raje dla mężczyzn współżyjących z sobą, złodziei, chciwych,
                        > pijaków czy też oszczerców albo też innych zdzierców (1A Kor 6,9-10)!
                        > PS: 1A Kor. to ksiega tajna, dostepna obecnie tylko dla biskupow i wyzej...


                        Tak, jest takie miejsce przeznaczone dla wszystkich miłujących się w
                        obrzydliwościach:
                        Objawienie Jana
                        21,8 Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
                        wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
                        jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.
                        • zorbathegreek Re: Ty to nazywasz rajem? 31.10.06, 09:02
                          Pan Bog, jako milosciwy, utworzyl w swej nieskonczonej madrosci i dobroci raje
                          dla roznych gustow. Ostatecznie homoseksualisci, pedofile, zoofile, nekrofile
                          czy inni sadysci sa tez czescia Planu Bozego, sa Dziecmi Bozymi, przez Boga, a
                          nie ewolucje, stworzonymi! Gdyby Bog ich nie chcial, to by ich przeciez na
                          swiecie nie bylo. Nie bluznij wiec, Husysto, podwazajac madrosc boza!
                          PS: Sa tez na swiecie milosnicy siarki i ognia! Bog dal im wyjatkowo gruba a
                          odporna skore!
                          • husyta To nie Pan Bóg stworzył zło. Zło tworzymy my 31.10.06, 12:30
                            Drogo Zorbo, chyba nie rozumiesz co to jest miłość, wolność i sprawiedliwość.
                            Pan Bóg nie stworzył nas automatami, ale istotami zdolnymi do podejmoania
                            decyzji.
                            Jest w nas zakochany, ale stworzył ns tak, że ponosi ryzyko, że my jego miłość
                            możemy odrzucić - dał nam prawo wyboru.
                            Odrzucając miłość Boga zwracamy sie do złego.
                            Innym atrybutem Boga jest sprawiedliwość - która może kłócić się z miłością.
                            Sprawiedliwość nakazuje ukarać tego, co popełnia zło, miłość chce przebaczyć.

                            W oparciu o zastępczą śmierć begrzesznego Jezusa n krzyżu, ci, którzy żałują za
                            grzechy mogą dostąpić przebaczenia.
                            Ci którzu to odrzucają, poniosą karę - jezioro ogniste, ...

                            Bóg nie stworzył zła. On stworzył dobro. Dobrem było uzdolnienie ciebie do
                            podejmowania decyzji, choć wiązało się z ryzykiem, że odrzucisz dobro i
                            wybierzesz zło.
                            To nie Pan Bóg stworzył zło. Zło tworzymy my, ludzie!
                            Pan Bóg chce je przebaczyć, a my plujemy mu w twarz, wyzrądzając krzywdę samym
                            sobie. Spróbuj opluć słońce. Tak jest z twoim pluciem na Pana Boga.
                            • zorbathegreek Pan Bóg stworzył zło, i to celowo! 01.11.06, 01:05
                              To kto stworzyl zlo, jak nie Bog? Piszesz, ze ludzie. Ale ludzie wedlug ciebie
                              zostali stworzeni przez Boga. Zas Bog, jako wszechwiedzacy, dobrze musial
                              wiedziec, ze tworzac ludzi, stworzy tez i zlo. Wiec przyjmujac twa hipoteze, ze
                              zostalismy stworzeni przez Boga, musimy tez zaakceptowac w pelni jej
                              konsekwencje, m. in. taka, ze to Bog stworzyl zlo. Zgoda, nie stworzyl Bog zla
                              bezposrednio, a przy pomocy narzedzi, czyli ludzi. I nie ma tu zadnego
                              przypadku, bowiem jako wszechwiedzacy Bog wiedzial, ze tworzac ludzi tworzy tez
                              i zlo, a jako wszechmocny celowo wybral zlo, bo przeciez gdyby chcial, to by
                              utworzyl, rownie latwo, swiat bez zla... Widzisz, mily Husyto, na jakie to
                              manowce kieruja cie twe religijne przesady?
                            • zorbathegreek Pan Bóg stworzył zło. 01.11.06, 01:06
                              Stad nie bede oddawac poddanczych holdow takiemu potworowi!
                • natural7 Re: definicja człowieka poważnego według Życińsk 30.10.06, 18:16
                  > Jeśli chcesz być traktowany jako poważny człowiek, musisz mieć poglądy takie
                  > jak Życiński. Jeśli myslisz inaczej, jesteś niepoważny.
                  >
                  > Taka jest definicja człowieka poważnego według Życińskiego.
                  >
                  >
                  Miej te swoje poglądy. Tylko nie miej do mnie pretensji jak uderzę Ciebie w ten
                  policzek obyś nadstawiła drugi inaczej sobie zaprzeczysz.
                  • husyta Ale z ciebie wojowniczy Życiniaczek. 30.10.06, 19:24
                    natural7 napisał:

                    > > Jeśli chcesz być traktowany jako poważny człowiek, musisz mieć poglądy ta
                    > kie
                    > > jak Życiński. Jeśli myslisz inaczej, jesteś niepoważny.
                    > >
                    > > Taka jest definicja człowieka poważnego według Życińskiego.
                    > >
                    > >
                    > Miej te swoje poglądy. Tylko nie miej do mnie pretensji jak uderzę Ciebie w
                    ten policzek obyś nadstawiła drugi inaczej sobie zaprzeczysz.

                    Ale z ciebie wojowniczy Życiniaczek.
                    Jak brakuje siły argumentów, to wtedy mozna użyć argument siły.
              • zorbathegreek Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 30.10.06, 14:17
                1. Prawdziwy uczony nie moze byc czlowiekiem wierzacym, bo wtedy bedzie mial
                nieprzezwyciezone trudnosci polegajace glownie na tym, ze z jednej strony jako
                wierzacy musi przyjac i to bez dyskusji dogmaty wiary i to w sposob DOSLOWNY
                (Slowo Boze moze byc bowiem czytane, jak np. Koran, tylko doslownie, gdyz tak, a
                nie inaczej nam je przekazal Bog, a gdyby zreszta Bog chcial, abysmy zmieniali
                interperetacje jego Slowa, to bym nam to wyraznie powiedzial, a przeciez tego
                nie uczynil), a z drugiej strony, jako czlowiek inteligentny musi przeciez
                uczony rozumiec, ze Stary Testament to tylko mitologia prymitywnych zydowskich
                koczownikow sprtzed tysiecy lat, Nowy Testament to kolekcja sprzecznych ze soba
                bajek o Bogu Ulomnym (Jeszui synu zydowki Miriam i nieznanego ojca) a Koran to
                mitologia prymitywnych, koczowniczych plemion arabskich - rownie dobrze mozna by
                dzis, w XXI wieku, wierzyc w mitologie starozytnych Grekow, Rzymian czy chocby w
                nasze, slowianskie mity, tak wytepione przez agentow zydowskich bozkow Jahwe i
                Jeszua.
                2. Istnienie Boga jest zas hipoteza znacznie bardziej watpliwa i o wiele slabiej
                udokumentowana niz ewolucja, i aby uwierzyc w te bajki o Bozi (Jahwe, Jeszui czy
                innym Allachu), trzeba zaiste wielkiej, a bardzo nierozumnej wiary... Patrz tez:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729
                • to.wszystko.przez.ciebie Do Ciebie piszę Zorba Grek gubiąc po drodze "the" 30.10.06, 16:28
                  Zwabiłeś mnie link wrzucając,więc trzy grosze swoje dodaję.
                  W całości z Twoim tekstem nie zgadzam się. Są tam moim zdaniem błędy logiczne.
                  Wierzący nie musi przyjmować dosłownie przekazu religijnego jakiegokolwiek
                  bądź. Nie powinien wręcz. Co nie oznacza, że dla umysłów nieskomplikowanych,
                  dosłowne branie takiego przekazu może przynieść ulgę.
                  Uważam, że istnieje poza człowiekiem Inteligencja w postaci energii dobrej i
                  złej nazywanej Bogiem.
                  Dotyczy to oczywiście sfery abstrakcyjnej, czyli myśli i czucia.
                  Uważam, że u każdego człowieka zapisana jest wiedza o tej Inteligencji.
                  Nie jest ważne, jak sobie to człowiek wyobraża.
                  Uważam też, że każdy człowiek wyposażony jest w wolną wolę i może z nią robić
                  co chce.
                  To w wielkim, wręcz prostackim skrócie.
                  Będzie mi miło, jeśli odpowiesz.
                  • zorbathegreek Re: Do Ciebie piszę Zorba Grek gubiąc po drodze " 31.10.06, 09:06
                    No coz, nie musisz sie ze mna zgadzac. Pomysl tylko, jaki sens mialo by
                    istnienie istoty, ktora z definicji, jako wszewchwiedzaca, znalaby kazdy swoj
                    krok, w tym kroki, ktorych jeszcze nie tylko ze nie uczynila, ale nawet o nich
                    nie pomyslala! Przeciez bylby to zwykly automat, pracujacy wedlug scislego,
                    niezmiennego programu, a nie zaden "bog"...
                    Pozdr.! :)
                • maaac Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 30.10.06, 16:55
                  > 1. Prawdziwy uczony nie moze byc czlowiekiem wierzacym, bo wtedy bedzie mial
                  > nieprzezwyciezone trudnosci polegajace glownie na tym, ze z jednej strony jako
                  > wierzacy musi przyjac i to bez dyskusji dogmaty wiary i to w sposob DOSLOWNY
                  :) nie całkiem tak. Zobacz, że Jeszui, Jozue, Jehoszua, Jeszua czyli Jezus
                  posługiwał się w nauczaniu alegoriami/przykładami/podobieństwami. W dodatku
                  mówił, że "Królestwo moje nie z tego Świata" (cytat z pamięci) - jak dla mnie
                  to wyraźny znak by nie przeginać z naukowym traktowaniem Biblii bo skończy się
                  jak ci co twierdzili że ziemia jest centrum wszechświata.

                  > 2. Istnienie Boga jest zas hipoteza znacznie bardziej watpliwa i o wiele
                  > slabiej udokumentowana niz ewolucja, i aby uwierzyc w te bajki o Bozi
                  > (Jahwe, Jeszui czy innym Allachu), trzeba zaiste wielkiej, a bardzo
                  > nierozumnej wiary... Patrz tez
                  Toć wiara jest dlatego wiarą, że polega na wierze :). Ja wierzę że Biblia mówi
                  prawdę - Ty nie. Nie potrafię tego udowodnić wprost bo to niemożliwe dlatego,
                  że jest to sfera wiary, a nie nauki. Popełniasz ten sam błąd co Husyta tylko z
                  drugiej ateistycznej strony. Obaj traktujecie sprawy wiary jak sprawy nauki.
                  • natural7 Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 30.10.06, 18:06
                    Jak kiedyś Ciebie spotkam to uderzę Ciebie z całej siły w prawy policzek i
                    poczekam aż nadstawisz lewy tak jak jest w biblii napisane jak nie nadstawisz,
                    bo powiesz, że to tylko taka przenośnia. To ja powiem, że z tym tworzeniem
                    przez Boga przez siedem dni to też taka przenośnia.
                    • rodzynka.sardynka Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 30.10.06, 19:00
                      No więc, gdybym ja to była, to Twoja ciekawość zaspokojona by nie była.
                      Zaspokojona być by nie zdążyła.
                      I nic to nie mówi o mym światopoglądzie, Natural7 czyż nie?

                      Ta siódemka ma dla Ciebie jakieś znaczenie ?
                    • zorbathegreek Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 31.10.06, 09:11
                      natural7 napisał: Jak kiedyś Ciebie spotkam to uderzę Ciebie z całej siły w
                      prawy policzek i poczekam aż nadstawisz lewy tak jak jest w biblii napisane jak
                      nie nadstawisz, bo powiesz, że to tylko taka przenośnia. To ja powiem, że z tym
                      tworzeniem przez Boga przez siedem dni to też taka przenośnia.
                      Nic dodac, nic ujac! ;)
                      • maaac Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 01.11.06, 07:05
                        > Nic dodac, nic ujac! ;)
                        Zwłaszcza jak natural7 by pofatygował się przeczytać moją dyskusję z
                        husytom... Może by mu coś w łebku pojaśniało...
                        A i z eksperymentem niech uważa - niektórzy chrześcijanie czasem tracą nerwy -
                        no cóż - człowik jest ułomny, i taki ułomny chrześcijanin może być dwa razy
                        większy od eksperymentatora. Doświadczenie może skończyć się złamaną
                        szczęką... :))))))))
                        • zorbathegreek Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 01.11.06, 12:51
                          No coz, gdy religiantom zabraknie sily argumentu, to chetnie uzywaja, wzorem Sw.
                          Inkwizycji, argument sily...
                          Pozdr. :)
                          • maaac Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 01.11.06, 15:51
                            > No coz, gdy religiantom zabraknie sily argumentu, to chetnie uzywaja, wzorem
                            > Sw. Inkwizycji, argument sily...

                            Eeee... zwróciłeś uwagę KTO miał zamiar pierwszy bić po "buzi"? Ostrzegłem, że
                            to się nie opłaca bo można się przeliczyć i zostać obdarowanym takim samym
                            darem z nawiązkom.

                            PS. A inkwizycja to raczej do moich przodków mogła mieć biznesy ;)
                            Również pozdrawiam ;)
                            • zorbathegreek Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 02.11.06, 09:08
                              Nie bierz mych slow zbyt do siebie! Pisalem bowiem ogolnie o religiantach, a nie
                              konkretnie o tobiee!
                  • husyta Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 30.10.06, 19:34
                    M: Toć wiara jest dlatego wiarą, że polega na wierze :). Ja wierzę że Biblia
                    mówi prawdę - Ty nie. Nie potrafię tego udowodnić wprost bo to niemożliwe
                    dlatego, że jest to sfera wiary, a nie nauki. Popełniasz ten sam błąd co Husyta
                    tylko z drugiej ateistycznej strony. Obaj traktujecie sprawy wiary jak sprawy
                    nauki.

                    H: Drogi Maacu, nigdy cię nie widziałem, ale wiem że istniejesz. Boga też nie
                    wiedziałem, ale WIEM że istnieje. Jego Pisma są bardziej wiarygodne niż twoje
                    czy moje pisanie.

                    Wiara chrześcijańska zaczyna się od wiary w istnienie Boga,
                    Hebrajczyków 11,6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem
                    przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy
                    go szukają.

                    Ale potem rozwija się w kierunku wiary w charakter Boga i jego dzieło
                    odkupienia dokonane przez Jezusa na krzyżu.
                    Jeśli ktoś będzie zbawiony, to nie tylko na podstawie wiary w istnienie Boga,
                    ale wiary w skuteczność odkupieńczej śmierci Jezusa na krzyżu i w jego
                    zmartwychwstanie.
                    • 1410_tenrok na razie to itnienie Boga nie zostało przez nikogo 31.10.06, 00:11
                      udowodnione. A wiec zależy od Twojej wen wiary. Masz do tego prawo. Ja w niego
                      nie wierze i tez mam do tego prawo. Dla Ciebie ewolucja to Hunbug. Dla mnie
                      kreacjonizm to Hunbug. A ewolucja znajduje potwierdzenia. Scholastycznie
                      dyskusje o sofizmatach z argumentacją, ze wszystko to zlepek bezmyslnie
                      powtarzanych bezsensów - wybacz, ale to nie jest zaden poziom dyskusji. Do tej
                      pory zabawiałes sie jedynie w takie obalanie argumentacji. To za mało. Twoja
                      wiedza na temat ewolucji, jak zauważyłem jest zerowa. skoro jest zerowa, to
                      probujesz stosowaną logiką zapedziec adwersarz w tzw. kozi róg. Twoje prawo,
                      ale faktu, że ewolucja istnieje, a kreacjonizm to bajki, nie zmienisz. I nie
                      zmieni tego równiez Georg W. Bush, tak jak nie zmieniła tego Sw. Inkwizycja w
                      stosunku do Kopernika, Giordano Bruna, Galileusza.
                      W obecnych czasa neokonserwatyzmu powraca sie do tego typu prądów
                      intelektualnych, aby jeszcze bardziej umocnic wiera w jedną siłe sprawczą
                      (=prezydent USA). Mnie to generalnie przypomina to, co opisywane jest na kawnie
                      dziejów schyłkowego cesarstwa rzymskiego.
                      Mej se hesky.
                      A udowodnic, ze ewolucjonizmu nie ma musiałbys miec wiedze absolutną - tą ma
                      jedynie Bóg. skoro tak, jedynie Bóg mógłby wypowiadac sie w tej sprawie. Tego
                      jednak nie robi. Tylko nie pisz mi o Biblii.......
                      • zorbathegreek Istnienie Boga nie zostało potwierdzone! 31.10.06, 09:18
                        1410_tenrok napisał:
                        A wiec zależy od Twojej wen wiary. Masz do tego prawo. Ja w niego
                        nie wierze i tez mam do tego prawo. Dla Ciebie ewolucja to Hunbug. Dla mnie
                        kreacjonizm to Hunbug. A ewolucja znajduje potwierdzenia. Scholastycznie
                        dyskusje o sofizmatach z argumentacją, ze wszystko to zlepek bezmyslnie
                        powtarzanych bezsensów - wybacz, ale to nie jest zaden poziom dyskusji. Do tej
                        pory zabawiałes sie jedynie w takie obalanie argumentacji. To za mało. Twoja
                        wiedza na temat ewolucji, jak zauważyłem jest zerowa. A skoro jest zerowa, to
                        probujesz stosowaną logiką zapedziec adwersarz w tzw. kozi róg. Twoje prawo,
                        ale faktu, że ewolucja istnieje, a kreacjonizm to bajki, nie zmienisz. I nie
                        zmieni tego równiez Georg W. Bush, tak jak nie zmieniła tego Sw. Inkwizycja w
                        stosunku do Kopernika, Giordano Bruna, Galileusza.
                        W obecnych czasa neokonserwatyzmu powraca sie do tego typu prądów
                        intelektualnych, aby jeszcze bardziej umocnic wiara w jedną siłe sprawczą
                        (=prezydent USA). Mnie to generalnie przypomina to, co opisywane jest na kanwie
                        dziejów schyłkowego cesarstwa rzymskiego.
                        A udowodnic, ze ewolucjonizmu nie ma musiałbys miec wiedze absolutną - tą ma
                        jedynie Bóg. A skoro tak, jedynie Bóg mógłby wypowiadac sie w tej sprawie. Tego
                        jednak nie robi. Tylko nie pisz mi o Biblii.......
                        - Znow: nic dodac, nic ujac!
                      • gringo_w666 a jakie jet dowód na nie istnienie 31.10.06, 11:23
                        nawet Einstein, zatwardziały ateista, stwirdził (u schyłku swego życia): Bóg
                        MUSI istnieć!
                        • 1410_tenrok czy przekonanie Einsteina jest dowodem istninia Bo 31.10.06, 11:41
                          ga. No nie, jak trwoga do ..... do znienawidzonej rasy. Jestescie słodcy.
                          • zorbathegreek Einstein raz jeszcze 01.11.06, 00:59
                            Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga, utożsamianego
                            z natura. Jego wyznanie wiary zawarte było chyba najlepiej w telegramie
                            wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929, kiedy to został on oskarżony przez
                            ortodoksyjnych żydów o bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy, który objawia się w
                            harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który interweniuje w losy i
                            uczynki ludzi”. Jak jednak słusznie zauważa Nigel Calder, „nawet ta ‘miękka’
                            (‘soft’) religijność stała się w końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla
                            Einsteina jako fizyka”.
                            Przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra w kości ze światem” nie pozwoliło mu
                            przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie pozwoliło mu na połączenie
                            teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą teorią grawitacji (ogólną teorią
                            względności), a więc na stworzenie tzw. ogólnej teorii wszystkiego, a raczej
                            ogólnej teorii sił działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno
                            elektromagnetyzm, grawitację oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne. Główną
                            przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową (podczas swej
                            słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców owej mechaniki, Nielsem
                            Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927) była stochastyczna (oparta na
                            rachunku prawdopodobieństwa, a więc przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw.
                            zasada nieokreśloności, sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę
                            mechaniki kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia i
                            prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).
                            Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej liberalny
                            rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą nawet dla
                            najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak wielką przeszkodą dla
                            uczonego nie będącego Einsteinem może być więc bardziej „twarda” religia (wiara
                            religijna), a szczególnie odmiany teizmu (w tym chrześcijaństwo, a więc i
                            katolicyzm), które są wiarą w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się
                            poza i ponad przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
                            świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego fizyka, uważanego
                            przez wielu za nawet większego od Einsteina. Mowa tu oczywiście o Newtonie,
                            który od co najmniej roku 1690 (a więc przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo
                            i w oryginale Biblię, a szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św.
                            Jana (Księga Daniela ze Starego Testamentu, zawierająca jego apokaliptyczne
                            proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej koszmarna Apokalipsa św. Jana). Newton
                            szukał był w Biblii, a szczególnie w jej najbardziej odpychających,
                            przerażających częściach, klucza nie tylko do przyszłości (co czyniło
                            bezskutecznie wielu przed nim jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do
                            rozwiązania zagadki przyrody, czyli innymi słowy klucza do „ogólnej teorii
                            wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być, oczywiście,
                            przestrogą dla innych naukowców, filozofów i teologów, w olbrzymiej większości
                            zaopatrzonych w słabsze intelekty niż wspomniani wyżej najwybitniejsi koryfeusze
                            nauki. Niemniej doświadczenie nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż
                            nie tylko przysłowiowy Polak, ale też i wielu naukowców z różnych krajów świata
                            okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.
                            antyracjonalista.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?1,1
                            nieracjonalista.blox.pl/html
                            nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html
                        • zorbathegreek Einstein byl panteista 01.11.06, 00:54
                          1. Jesli byl ateista, to nie mogl wierzyc.
                          2. Albert Einstein był w rzeczywistosci nie ateista, a panteista, czyli wierzył
                          w bezosobowego Boga, utożsamianego z natura. Jego wyznanie wiary zawarte było
                          chyba najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929, kiedy to
                          został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o bluźnierstwo: „Wierzę w Boga
                          Spinozy, który objawia się w harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga,
                          który interweniuje w losy i uczynki ludzi”. Jak jednak słusznie zauważa Nigel
                          Calder, „nawet ta ‘miękka’ (‘soft’) religijność stała się w końcu poważną
                          przeszkodą (stumbling block) dla Einsteina jako fizyka”.
                          antyracjonalista.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?1,1
                          Takze: Racjonalistyczna spinozjańska religijność Einsteina okazała się szkodliwa
                          dla jego działalności naukowej. Jego przekonanie iż "Bóg nie gra w kości ze
                          światem" nie pozwoliło mu przyjąć założeń mechaniki kwantowej, a tym samym
                          stworzyć "ogólnej teorii wszystkiego"...
                    • zorbathegreek Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 31.10.06, 09:15
                      Judeochrzescijanska Biblia jest dokladnie tak samo wiarygodna jak starogrecka
                      mitologia, tyle ze mniej ciekawiej napisana. I pamietaj, ze dla jednych twoj
                      Idol Jeszua (z grecka Jezus) byl Bogiem, ale dla innych byl on tylko jednym z
                      licznych pomniejszych prorokow (islamisci) a dla jeszcze innych (starozakonni)
                      zwyklym oszustem, falkszywym zbawicielem, za co spotkala go kara, odpowiednia w
                      owych, bararzynskich, czasach...
                      • husyta Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 31.10.06, 12:36
                        kaganisz, zorba
                        • zorbathegreek Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 01.11.06, 01:08
                          husyta napisał:
                          kaganisz, zorba
                          - Oj, Husyto. Zabraklo ci argumentow ad rem, wiec znow sie znizasz do
                          argumentacji ad personam? Wstyd? Tego cie uczy twa Biblia, aby atakowac
                          blizniego swego?
                      • imhotep5 Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 02.11.06, 23:35
                        no i po prostu - Jezus, moj Jezus jest Bogiem
                  • husyta Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 30.10.06, 19:35
                    M: Toć wiara jest dlatego wiarą, że polega na wierze :). Ja wierzę że Biblia
                    mówi prawdę - Ty nie. Nie potrafię tego udowodnić wprost bo to niemożliwe
                    dlatego, że jest to sfera wiary, a nie nauki. Popełniasz ten sam błąd co Husyta
                    tylko z drugiej ateistycznej strony. Obaj traktujecie sprawy wiary jak sprawy
                    nauki.

                    H: Drogi Maacu, nigdy cię nie widziałem, ale wiem że istniejesz. Boga też nie
                    wiedziałem, ale WIEM że istnieje. Jego Pisma są bardziej wiarygodne niż twoje
                    czy moje pisanie.

                    Wiara chrześcijańska zaczyna się od wiary w istnienie Boga,
                    Hebrajczyków 11,6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem
                    przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy
                    go szukają.

                    Ale potem rozwija się w kierunku wiary w charakter Boga i jego dzieło
                    odkupienia dokonane przez Jezusa na krzyżu.
                    Jeśli ktoś będzie zbawiony, to nie tylko na podstawie wiary w istnienie Boga,
                    ale wiary w skuteczność odkupieńczej śmierci Jezusa na krzyżu i w jego
                    zmartwychwstanie.
                  • zorbathegreek Re: Nauka a wiara oraz hipoteza istnienia Boga 31.10.06, 09:09
                    1. Jesli wierzysz ze Biblia to Slowo Boze, to mozesz ja czytac tylko doslownie!
                    Inaczej kwestionujesz, jak Zycinski, boza madrosc i wszechwiedze! Gdyby Bog
                    chial, abysmy czytali Biblie alegorycznie, to bym nam dal wyrazne wskazowki we
                    wstepie!
                    2. Nie bronie nikomu wierzyc, tylko uwazam, ze jak ktos wierzy, to nie powinien
                    sie zajmowac nauka!
                    Pozdr. :)
        • uniaeuropejska1 Re: Prezydenci USA nie są poważni dla Życińskiego 31.10.06, 13:00
          Reagan i Einsenhower optują za kreacjonizmem!?Chybaś nie husyta lecz
          humorysta.Otóż za niczym nie optują bo nie żyją.Optowanie w grobie ha,ha,ha.
      • uniaeuropejska1 Re: Bush nazywa ewolucję bajką liberalnych demokr 31.10.06, 12:57
        Ale nie potrafi wygrać wojny z Al-Kaidą.Bush-kupa śmiechu!
    • scept89 w koszyczku z Giertychem 31.10.06, 01:39
      Rozumiem ze parafrazujac przyslowie wolisz sie z Giertychem znalesc niz z
      Zycinskim zgubic...

      No coz kazdy ma jakis zasob szarych komorek ktorych moze uzywac w sposob
      wydajacy mu sie odpowiedni, ale na Setha i Viracotche, czy naprawde sadzisz ze
      pozycja Biblii wzmocni sie dzieki dowodom z teczki Szewczyka Dratewki na temat
      Smoka Wawelskiego? Zglupiales?

      IMHO Giertych wykonuje dobra ateistyczna robote -> gdybym nie wiedzial ze
      glupota to myslal bym ze to prowokacja. Dzieki niemu rozne fundamentalistyczne
      stwory wylaza z krzakow i pokazuja prawdziwe kolorki.

      • y.y Re: w koszyczku z Giertychem 31.10.06, 02:45
        Po pierwsze, nie trzeba kończyć KULu aby wiedzieć, jeżeli się wierzy, że Bóg
        jest wszędzie. Skoro jest wszędzie, to również był z Darwinem. Zbij ten
        argument.

        Po drugie niestety nie ma dowodów, że teoria ewolucji nie jest prawdziwa, są za
        to dowody, że nie jestfałszywa. A więc do stroną ja próbującej powdażyć,
        należałby ciężar dowody, a takiego brak. Bo bezpodstawnych bredni typu Pan
        Ozrechowski niestety nie traktuję jako jakikolwiek argument:)

        Po trzecie, kościół ustami Papieża uznał, że to ewolucja nie jest sprzeczna z
        nauczaniem kościoła.

        Po czwarte nieprawdą jest twierdzenie, że ewolucja jest sprzeczna z Biblią.
        Kościół nie przedstawia takiego stanowiska, a to kościół jest tutaj
        wyznacznikiem właściwego podejścia dla chrześcijan. jeżeli twoerdzisz, że jest
        inaczej, tzn. ewolucja to nieprawda, zaprzeczasz słowom kościoła, a co za tym
        idzie nie możesz się nazywać katolikiem, ponieważ katolik musi uznawac za
        prawidziwe doktryny kościoła.

        • husyta JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa XII 31.10.06, 12:45
          zobacz
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=51111679&a=51225465
          • uniaeuropejska1 Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 31.10.06, 13:06
            Zaczyłoby to husyto,że Jan Paweł jest heretykiem.Profesor teologii-heretyk.Tak
            więc podważasz wogóle instytucję Kościoła,bowiem skoro profesorowie teologii
            sie nie znają na Biblii i papieże na dodatek to ta organizacja nie racji bytu.
            • 1410_tenrok jaki to husyta - to automat zgłoszeniowy jehowitów 31.10.06, 17:28
              ich amerykanskcy bracia im go zafundowali i teraz spamuje z nudów
              • zorbathegreek jaki to husyta - to automat zgłoszeniowy jehowitow 01.11.06, 01:10
                Bardzo pradopodobne... Jehowitom Pan Bog rozum odebral. Ciekawe, za jakie to
                grzechy? Sodomie czy Gomorie? ;)
            • husyta Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 02.11.06, 23:51
              uniaeuropejska1 napisał:

              > Zaczyłoby to husyto,że Jan Paweł jest heretykiem.Profesor teologii-
              heretyk.Tak
              > więc podważasz wogóle instytucję Kościoła,bowiem skoro profesorowie teologii
              > sie nie znają na Biblii i papieże na dodatek to ta organizacja nie racji bytu.

              Bardzo odważne myslenie. Brawo!

              JP2 ustanowił ponad 500 pośredników do Pana Boga, podczas gdy według Jezusa,
              nikt nie przyjdzie do Ojca jak tylko przez niego (Jezusa).

              JP2 pozwalał się nazywac Ojcem Świętym, podczas gdy dla Jezusa Ojcem Świętym
              był Bóg Ojciec.

              Czy JP2 znał Biblię i celowo ją przekręcał, czy nie znał Biblii i nieświadomie
              ją przekręcał?
          • y.y Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 31.10.06, 13:06
            husyta napisał:

            > zobacz
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=51111679&a=51225465
            >

            W porządku, odrzucił. Podobnie jak 2. sobór odrzucił wiele dogmatów i stworzył
            nowe zasady, np. jeżeli chodzi o prowadzenie mszy. Kościół nieustannie ewoluuje
            (sic!:)), zmienia się wewnętrznie, zewnętrznie, powstają nowe interpretacje,
            czy coś w tym dziwnego? Dla mnie nie. Gdyby tak nie było, dalej katolicy
            odmawialiby 10 przykazań, mówiąc:

            Nie będziesz porządał żony, krowy, osła, owcy, świni, chaty .... (...)
            bliźniego swego.

            Wszystko się zmienia, rzecz w tym (wybacz rusycyzm) czy może się zmieniać, a
            jeżeli tak, kto ma prawo to zmieniać.

            JP2 był biskupem Rzymu tak samo jak Pius. Ergo, miał prawo wprowadzić takie
            zmiany, jakie uznał za stosowne. Nie mnie, czy Tobie, czy komukolwiek innemu
            oceniać. Papież ma w sensie moralnym i intelektualnym władzę absolutną w
            kościele i to, co mówi, jest dla katolika automatycznie prawdą. Jeżeli JP2
            zmienił to, co mówił Pius, to od tgo momentu, to co powiedział JP2 jest prawdą.
            I tyle, ciężko mi tu znaleźć pole do dalszego rozważania tego zagadnienia.:)
            • zorbathegreek Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 01:58
              OK. Przyznajesz wiec, ze prawda, a wiec i moralnosc to idee i pojecia wzgledne,
              ciagle ewolujace. Niedlugo (mam tu na mysli dziesiatki, jak nie setki lat, bo co
              to 100 lat dla instytucji co ma ich tysiace) kosciol uzna wiec malzenstwa
              homoseksualne za tak samo moralne jak miedzy mezczyzna a kobieta, a takze
              zaaprobuje aborcje, bo przeciez co za roznica, czy to natura przerwie ciaze
              (poronienie) czy tez czlowiek (aborcja)?
              • y.y Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 03:49
                Jeżeli mnie pytasz, bo do końca nie wiem: to tak, oczywiście, że to pojęcia
                względne.

                Morlaność zależy od wielu czynników, w czym się chyba zgodzimy. Nasza moralnośc
                wynika z kręgu kulturowego, w którym żyjemy, cywilizacja łacińska,
                chrześcijaństwo etc. Zupełnie inna jest zapewne w krajach gdzie przeważa np.
                buddyzm etc. A wiara, cóż. Istotą wiary jest przyjmowanie pewnych twierdzeń za
                prawdziwe nie mając na to żadnych dowodó. Bo przecież, gdyby istniał namacalny
                dowód na istnienie Boga, w sensie empirycznym, to wiara przestałaby być wiarą,
                stałaby się faktem:)

                Przy czym, żebyśmy się dobrze zrozumieli: ja nie oceniam pejoratywnie faktu, że
                wymienione pojęcia są względne. Zapewne może stać się tak, że kościół
                zaaprobuje kiedyś związki homoseksualne, a może i będzie zupełnie odwrotnie,
                być może jego stanowisko się zradykalizuje. Cięzko powiedzieć, nie umiem
                wróżyć:)

                Jedno zaś dla mnie jest pewne. Hustya podał nieprawdziwe argumenty, jakoby
                Biblia i kościół w sensie doktrynalnym odrzucały ewolucję. Pisząc, że dla
                katolika wykładnią tego co prawdziwe jest doktyna kościelna (inaczej nie ma
                prawa nazywać się wyznawcą wiary rzymsko-katolickiej) miałym na myśli to, że -
                jakbyśmy tego nie oceniali - dzisiaj doktryna uznaje ewolucję. Husyta zaś
                próbował odwoływac się do Piusa, ale to niestety strzał kulą w płot, dlatego,
                że doktryna została zmieniona.

                Ja zaś osobiście uznaję teorię ewolucji mam za prawdziwą, abstrahując juz od
                wiary, tej czy innej. I to nawet nie dlatego, że pretenduję do roli jakiegoś
                myśliciela. Po prostu mądrzejsi ode mnie już to udowodnili:)
                • zorbathegreek Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 04:18
                  OK. Chodzilo mi tylko o to, ze nie ma zadnej absolutnej czy "boskiej"
                  moralnosci, a sa rozne moralnosci (etyki) zmieniajae sie w czasie i przestrzeni.
                  Husyta, bedac Jehowita, nie orientuje sie dobrze w biurokracji watykanskiej, i
                  nie wie, ze teoretycznie nieomylny papiez moze byc (de facto) ogloszony jako
                  omylny przez swego nastepce...
                  • husyta schizofrenia katolickiego myslenia religijnego 03.11.06, 00:05
                    Aleś ty oblatany w sprawach religii, greku.
                    Tyle razy pisałem o krzyżu Jezusa Chrystusa, o jego śmierci i zmartwychwstaniu,
                    a ty mnie do Jehowitów zaliczasz?
                    Ty się może orientujesz w watykańskiej biurokracji, ale nie masz pojęcia o
                    Piśmie Świętym.

                    A to stwierdzenie, że 'nieomylny papiez moze byc (de facto) ogloszony jako
                    omylny przez swego nastepce'
                    pokazuje schizofrenię katolickiego myslenia religijnego.
                • zorbathegreek Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 04:32
                  PS: y.y napisał: Ja zaś osobiście uznaję teorię ewolucji mam za prawdziwą,
                  abstrahując juz od wiary, tej czy innej. I to nawet nie dlatego, że pretenduję
                  do roli jakiegoś myśliciela. Po prostu mądrzejsi ode mnie już to udowodnili:)
                  - Tyle, ze uzywasz tu argumentacji opierajacej sie na czyims autorytecie. A
                  historia nauki nas uczy, ze najwieksi uczeni sie mylili: Arystoteles w
                  olbrzymiej ilosci spraw, w tym ilosci zebow u konia (co za nim powtarzano jak
                  papugi przez setki lat), Kopernik utrzymujac ze planety poruszaja sie po
                  orbitach "idealnych" a wiec kolowych a nawet Einstein twierdzac, ze "Pan Bog nie
                  gra w kosci" i tym samym odrzucajac mechanike kwantowa...
                  • maaac Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 07:41
                    eeee
                    "Tyle, ze używasz tu argumentacji opierając sie na czyimś autorytecie."
                    Jakby ci tu powiedzieć. Jak chce skorzystać z jakiejś stałej fizykochemicznej
                    to nie sprawdzam jej osobiście eksperymentalnie. Chcąc gdzieś pojechać też
                    biorę mapę i się nią posługuję, a nie rysuję własnej. Nie powtarzam każdego
                    eksperymentu o jakim czytam, nie jadę sam osobiście obejrzeć wykopalisk. itd.
                    itp. Tak samo czytając artykuł w czasopiśmie naukowym wierzę mu podpierając się
                    jego autorytetem (ma kompetentnych recenzentów).
                    Cały czas podejmujemy decyzje opierając się na wiedzy innych ludzi - wierzymy
                    w nie bo Ci ludze są jakimś tam autorytetem dla nas. Ba - wszystkie zwierzęta,
                    których rodzice uczą swoje dzieci już opierają się na "autorytecie" :)

                    Czyli podsumowując cała nauka opiera się na wiarach w autorytety -jedynie nie
                    nalezy wierzyć w autorytety z "monopolem na prawdę" i nalezy do nich
                    podchodzić "krytycznie" - jak fakty im przeczą to autorytet upada.
                    • zorbathegreek Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 12:48
                      Ciagle mylisz nauke z wiara. To, pewnie skutek wieloletniej katechezy...
                      • maaac Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 01.11.06, 16:01
                        Ależ 'zorbathegreek' - to TY mylisz :) i próbujesz dyskutować z wiarą/religią
                        jak z nauką.

                        Chociaż tak dokładnie to istnieje 'wiara' jako religia i 'wiara' jako
                        okazywanie zaufania czemuś.

                        Ta pierwsza to wierzenie w coś co jest niesprawdzalne - typowa sprawa religii
                        (w odniesieniu do chrześcijaństwa "wiara/religia" mówi o zupełnie innej sferze
                        ludzkiej działalności niż "nauka").

                        Ta druga to okazywanie zaufania w dane dostarczone przez kogokolwiek - ja
                        OCZYWIŚCIE mogę to wszystko zrobić o czym pisałem w poprzednim poście (i bym
                        zrobił o ile miałbym jakieś podejrzenia co do prawdziwości przekazanych danych
                        i odpowiednie środki) ale nie robię bo PARANOJĄ by było sprawdzanie
                        wszystkiego. Zresztą brak wiary/zaufania w wiedzę przekazywaną przez innych
                        całkowicie zablokował by rozwój nauki.
                        Naprawdę to TAK TRUDNO zrozumieć???!!!
            • husyta Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 02.11.06, 23:58
              y.y napisał:

              > W porządku, odrzucił. Podobnie jak 2. sobór odrzucił wiele dogmatów i
              stworzył nowe zasady, np. jeżeli chodzi o prowadzenie mszy.

              Które z dogmatów Kościoła Katolickiego odrzucił 2 sobór watykański?
              Ani jednego! Gdyby odrzucił choć jeden, zmieniłby warunki zbawienia - aby
              dostąpić zbawienia po katolicku, trzeba wierzyć w dogmaty;
              ponadto, oznajmiłby światu, że był w błedzie; a do tego KK nigdy się nie
              przyzna.

              > JP2 był biskupem Rzymu tak samo jak Pius. Ergo, miał prawo wprowadzić takie
              > zmiany, jakie uznał za stosowne. Nie mnie, czy Tobie, czy komukolwiek innemu
              > oceniać. Papież ma w sensie moralnym i intelektualnym władzę absolutną w
              > kościele i to, co mówi, jest dla katolika automatycznie prawdą. Jeżeli JP2
              > zmienił to, co mówił Pius, to od tgo momentu, to co powiedział JP2 jest
              prawdą.

              Prawdą dla chrześcijan są nauki Jezusa, a nie papieża, który te nauki ignoruje.
              Jesli katolicy wolą słuchać słów papieży, niech nie robią zamieszania
              twierdząc, że są chrześcijanami.
            • husyta Re: JP2 akceptując ewolucję odrzucił naukę Piusa 02.11.06, 23:58
              y.y napisał:

              > W porządku, odrzucił. Podobnie jak 2. sobór odrzucił wiele dogmatów i
              stworzył nowe zasady, np. jeżeli chodzi o prowadzenie mszy.

              Które z dogmatów Kościoła Katolickiego odrzucił 2 sobór watykański?
              Ani jednego! Gdyby odrzucił choć jeden, zmieniłby warunki zbawienia - aby
              dostąpić zbawienia po katolicku, trzeba wierzyć w dogmaty;
              ponadto, oznajmiłby światu, że był w błedzie; a do tego KK nigdy się nie
              przyzna.

              > JP2 był biskupem Rzymu tak samo jak Pius. Ergo, miał prawo wprowadzić takie
              > zmiany, jakie uznał za stosowne. Nie mnie, czy Tobie, czy komukolwiek innemu
              > oceniać. Papież ma w sensie moralnym i intelektualnym władzę absolutną w
              > kościele i to, co mówi, jest dla katolika automatycznie prawdą. Jeżeli JP2
              > zmienił to, co mówił Pius, to od tgo momentu, to co powiedział JP2 jest
              prawdą.

              Prawdą dla chrześcijan są nauki Jezusa, a nie papieża, który te nauki ignoruje.
              Jesli katolicy wolą słuchać słów papieży, niech nie robią zamieszania
              twierdząc, że są chrześcijanami.
    • abhaod Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 31.10.06, 19:29
      husyta napisał:
      >
      > Chrześcijańscy uczeni (nie mylić z katolickimi, bo to nie to samo), odrzucają
      > ewolucję jako sprzeczną z Biblią i nauką.

      i naleza do chciwych, bo zarabiaja na ludzkiej naiwnosci i niewiedzy
      • zorbathegreek Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 01.11.06, 01:59
        Kazdy duchowny to z definicji szarlatan, bo przeciez duchow nie ma!
        abhaod napisał:
        husyta napisał:
        Chrześcijańscy uczeni (nie mylić z katolickimi, bo to nie to samo), odrzucają
        ewolucję jako sprzeczną z Biblią i nauką.
        ... i naleza do chciwych, bo zarabiaja na ludzkiej naiwnosci i niewiedzy
    • zorbathegreek Nauka a wiara 01.11.06, 02:55
      Moj mily Husyto, a raczej Jehowito! Problem jest w tym, ze twoj kreacjonizm to
      wiara, oparta na arbitralnie dobranych a niesprawdzalnych dogmatach, zas
      ewolucja to nauka, oparta na badaniach, stawianiu hipotez i ich ciaglej
      weryfikacji. Nie dadza sie wiec one (nauka i wiara) ze soba pogodzic, jak np.
      nie da sie pogodzic ogien z woda. Albo - albo. Tertium non datur. Jak sie Boga
      raz zechce do nauki wprowadzic, nawet tylnymi drzwiami, to caly jej gmach,
      wczesniej czy pozniej, sie zawali, bo nie mozna wierzyc "troche" i byc np.
      racjonalnym w pracy of 9 rano do 5 po poludniu, a pozniej, np. w niedziele rano,
      wylaczyc rozum i isc do kosciolka skladac holdy starozydowskim bozkom!
      nieracjonalista.blox.pl/html
      • husyta Gratuluję wiary w nicość, zorbo 03.11.06, 00:13
        Nazywanie mnie Jehowitą uajwnia twoją wielką ignorancję w sparwach religijnych.
        Powyżej napisałem dlaczego.

        Uważam, że jesteś człowiekiem głębokiej wiary, aby wierzyć w ewolucję.

        Wierząc w ewolucję, co masz na myśli, mikro, czy makroewolucję?
        Czy naukowcom udało się już przeprowadzić choć jeden udany eksperyment na makro-
        ewolucję i na przykład zwiększyć liczbę par chromosomów jakiegoś gatunku?
        • petrucchio Re: Gratuluję wiary w nicość, zorbo 03.11.06, 07:26
          husyta napisał:

          > Wierząc w ewolucję, co masz na myśli, mikro, czy makroewolucję?
          > Czy naukowcom udało się już przeprowadzić choć jeden udany eksperyment na makro
          > -
          > ewolucję i na przykład zwiększyć liczbę par chromosomów jakiegoś gatunku?

          To jest akurat jeden z najczęściej występujących rodzajów mutacji, wielokrotnie
          wykorzystywany dzięki sztucznej selekcji np. przez ogrodników i rolników (zwykle
          nieświadomie, w czasach, kiedy jeszcze nic nie wiedziano o chromosomach).
          Poliploidia jest pospolita szczególnie u roślin i często stanowiła podstawę
          wyodrębnienia nowych odmian uprawnych (dalie, chryzantemy, truskawki, warzywa
          kapustne itp.).
          • husyta Re: Gratuluję wiary w nicość, zorbo 03.11.06, 13:06
            petrucchio napisał:
            > To jest akurat jeden z najczęściej występujących rodzajów mutacji,
            wielokrotnie
            > wykorzystywany dzięki sztucznej selekcji np. przez ogrodników i rolników
            (zwykle nieświadomie, w czasach, kiedy jeszcze nic nie wiedziano o
            chromosomach).
            > Poliploidia jest pospolita szczególnie u roślin i często stanowiła podstawę
            > wyodrębnienia nowych odmian uprawnych (dalie, chryzantemy, truskawki, warzywa
            > kapustne itp.).

            Tak, rolnicy nieświadomie wykorzystywali ingerencję w materiał genetyczny ...
            I zwiększali liczbę zestawów chromosomów w jednej komórce.

            Inteligencja jest niepotrzebna!

            A czy rolnicy są też w stanie nieświadomie zmienić liczbę chromosomów w
            zestawie!
            • petrucchio Re: Gratuluję wiary w nicość, zorbo 03.11.06, 14:17
              husyta napisał:

              > Tak, rolnicy nieświadomie wykorzystywali ingerencję w materiał genetyczny ...
              > I zwiększali liczbę zestawów chromosomów w jednej komórce.
              >
              > Inteligencja jest niepotrzebna!
              >
              > A czy rolnicy są też w stanie nieświadomie zmienić liczbę chromosomów w
              > zestawie!

              Trudno dyskutować z bełkotem. Wyartykułuj jakieś zrozumiałe argumenty, wtedy
              pogadamy.
              • husyta Re: Gratuluję wiary w nicość, zorbo 04.11.06, 16:24
                Zorbo,
                proste pytanie:
                Wierząc w ewolucję, co masz na myśli, mikro, czy makroewolucję?
                Czy naukowcom udało się już przeprowadzić choć jeden udany eksperyment na makro-
                ewolucję?
                • 1410_tenrok A co ty chcesz udowodnic??? 04.11.06, 23:31
                  Cały czas probujesz, ale ci nic nie udaje. Wiec o co Ci chodzi?
                  Moze podyskutujemy o Gilgameshu albo Athrahasis, albowiem o ewolucji
                  dyskutujesz jedynie schlastycznie - a to jest, sorry Winnetou, żaden poziom?

                  Niech wielki Mannitou oświeci Cie i niech jego dobroc spłynie łaską tysięcy
                  jeźdóców prerii na Ciebie i Twój wigwam. Hough!
    • s.k.i.n Re: Życiński podważa wiarygodność Pisma Świętego 01.11.06, 08:40
      no i poniósl tego bolesne skutki.. nie zostal wybrany następcą Glempa w
      Warszawie..zamaist niego B 16 mianować chce na to stanowisko moherowego bpa
      Wielgusa
    • gringo_w666 Życiński do Israel 01.11.06, 17:01
      w synagogach nauczać, a nie wśród katolików ferment rozsiewać, precz! a weź ze
      sobą jeszcze Dziwisza i Gulbinowicza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka