Dodaj do ulubionych

słowo na niedziele

12.10.08, 13:11
pl.youtube.com/watch?v=p7CPYUdejr4
Obserwuj wątek
      • ramon1 Re: słowo na niedziele... 12.10.08, 19:44
        ..dzis chrzciny byly mego wnuka .. Mikolaja ..bylo piknie,..czy to
        wazne kato wierzy czy nie wierzy...kazdy z nas ..majac syna- wnuka,
        chrzci Go.....bo ...czy wierzymy ..czy nie,...czy praktykujemy, czy
        nie..i tak każde z Was ....chrzci dzieci !!...nie wazne ...wazne ze
        moj wnuk Mikolaj ,...jest ..czysty ...bez grzechu ,...ochrzczony....
        ..chcecie ..wysle Wam fotki....jestem szczęsliwy...mam dwoch
        wnukow......życze Wam tego samego,...Bądzicie szczęśliwi ..jak ..ja

        ...i..nie kloćcie sie na tym forum....Pozdrawiam...Ramon1 :-
        )))))))))))******
          • ramon1 Re: słowo na niedziele... 12.10.08, 20:04
            metal.lica napisała:

            > Ramon, chociaż Cię nie znam - gratuluję wnuka/ów. Życzę Temu
            małemu
            > człowiekowi pięknego umysłu i kochających go zawsze ludzi.


            ..Dzieki, mam 2 wnukow,...i ..maja ..naprawde kochajacych ludzi !..
            Dzieki :-))
                • halina501 Re: słowo na wtorek.. 14.10.08, 09:14

                  Baltazarze ,
                  zanim zaczniesz dawać nam za przykład życie Jana Pawła II,Jezusa i Marii oraz
                  innych świętych, zastosuj chociaż odrobinę ich mądrości i dobroci w swoim życiu.

                  Chcesz zmienić ten świat to zacznij od siebie:)

                  Choćbyś nie wiem jakie nauki i przykłady mi tu podawał z życia Innych,dopóki sam
                  siebie nie zmienisz,niczego nie zyskasz.
                  Daj mi dowód swojej tolerancji,wyrozumiałości,mądrości,miłości.
                  Udowodnij ,że warto tak żyć .
                  Bo jak dotychczas prawie każda Twoja wypowiedź wywołuje u mnie wielką do Ciebie
                  niechęć oraz do wszystkiego co sobą reprezentujesz.
                  Nie pogłębiaj swoim przykładem i tak już ogromnej przepaści.
                  Pozdrawiam:)
                            • baltazar13 Re: słowo na czwartek 16.10.08, 16:28
                              Poniedziałek, 16 października, godzina 18.18. Tysiące wiernych zebranych na
                              placu św. Piotra dostrzegają biały dym nad Kaplicą Sykstyńską. Rozlega się burza
                              oklasków. Mamy Papieża! Wybór dokonał się tuż po godz. 17.00. Przed godziną
                              19.00 w centralnej loggi bazyliki watykańskiej ukazuje się ks. kard. Pericle
                              Felici, aby ogłosić, kto został nowym Biskupem Rzymu i 264. Następcą św. Piotra.
                              Za chwilę widać już nowego Papieża. Metropolita krakowski ks. kard. Karol
                              Wojtyła staje się Janem Pawłem II. Polsko, doznałaś wielkiej łaski, twój syn
                              został Namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Odtąd polskie serce zaczęło bić w
                              Watykanie dla Boga, dla Kościoła powszechnego, dla ludzkości i dla Ojczyzny.
                                • fallaci Koraszewski o Wojtyle 16.10.08, 17:25
                                  Dokąd wiedzie Jana Pawła?
                                  Autor tekstu: Andrzej Koraszewski

                                  Prawo Stanów Zjednoczonych określa wyraźnie, że znaczek z podobizną prezydenta może się ukazać w rok po jego śmierci. My żyjemy w kraju, w którym różne formy kultu jednostki są nie tylko niekwestionowaną, ale wręcz kultywowaną tradycją. Z tego punktu widzenia kult Jana Pawła II wpisuje się w nasze obyczaje i stanowi tylko ich interesującą egzemplifikację.

                                  Najtańszym i najczęściej spotykanym wyrazem tego kultu jest nadanie imienia Jana Pawła szkole lub ulicy. Imieniem tym można nazwać dowolną szkołę, z ulicami jest jednak pewien problem, gdyż powinna to być ulica duża albo nowa, przecinająca miasto arteria, albo taka, która ma długą tradycję noszenia dostojnych imion (w takiej sytuacji czasem lepiej nie dochodzić jakie imiona dana ulica nosiła wcześniej). Małe miasta zwolnione są z obowiązku posiadania ulicy lub placu imienia Jana Pawła II, mogą jednak pozwolić sobie na pomnik czy popiersie.

                                  W Warszawie ulicą Jana Pawła (Marchlewskiego) jedziemy z Żoliborza do Marriott'u. Czasem jednak można utknąć przy Rondzie Dmowskiego.

                                  Weź do ręki plan dowolnego polskiego miasta mającego ponad 100 tysięcy mieszkańców i zajrzyj do spisu ulic. W każdym z nich odnajdziesz ulicę noszącą imię urzędującego papieża.

                                  Podobiznę Jana Pawła znajdujemy nie tylko na niezliczonych obiektach kultu, ale i na pamiątkach oraz towarach (na przykład na czekoladkach sprzedawanych przy okazji pierwszej komunii).

                                  Najkosztowniejszą formą kultu jest pomnik. Prawdopodobnie nie ma wyczerpującego spisu wystawionych monumantów Jana Pawła. Ważna jest natomiast informacja, że niektóre z tych projektów papież zatwierdzał osobiście. Nie jest to więc kult „bez wiedzy i zgody". Od samego początku cieszył się pełną aprobatą i można sądzić, że był oczekiwany. Jan Paweł II podpisał tysiące swoich zdjęć, lubi dawać autografy i oglądać swoje pomniki. O ile się orientuję, ten bałwochwalczy kult nigdy nie spowodował żadnego protestu z jego strony.

                                  Nasza tradycja religijna i narodowa akceptuje i hołubi kult jednostki. Zniesienie kultu świętych przez protestantów znakomicie osłabiło tego typu skłonności w krajach mających protestancką tradycję religijną. W katolicyzmie występuje zwyczaj czczenia świętych i kult jednostki jest tu automatycznie mniej rażący. Wielu ludzi nie wyobraża sobie, żeby mogło być inaczej. Twierdzą, że pamięć człowieka i jego czynów winna być utrwalona w kamieniu lub na tabliczkach ulic. Te najbardziej prymitywne formy kultu osoby żywej lub zmarłej zazwyczaj wyczerpują również zainteresowanie faktycznym dziełem lub przesłaniem tej osoby (taka jest natura wszelkiego bałwochwalstwa) i oczywiście wykluczają jakąkolwiek krytyczną dyskusję o działaniach czczonego.

                                  W przypadku Jana Pawła II istotą jego wielkości jest wyniesiona do papieskiej godności polskość. W urzędującym papieżu czci się w Polsce Polaka, czyli jego kult stanowi remedium na dolegliwą świadomość naszego nieudacznictwa. Żaden inny papież nie był w Polsce obiektem kultu. Co więcej, w polskiej literaturze nie brakuje przykładów uzasadnionej niechęci do wielu papieży. W kościołach rzadko spotykało się ich wizerunki, a jeśli już, to nie były one specjalnie eksponowane. Czy oznacza to, że nie mieli oni katolikom nic ważnego do powiedzenia? Znajomy z Irlandii wyraził opinię, że kiedy rozmawia się z Polakami, można odnieść wrażenie, iż chrześcijaństwo zaczęło się od świętego Wojciecha i kontynuowane jest przez Jana Pawła II (cała reszta jest nieistotna). Czasem to oczekiwanie od innych kultu naszego rodaka połączone jest z żenującą wręcz nieznajomością historii Kościoła katolickiego.

                                  Zasadne jest pytanie o to, jaką popularnością cieszyłby się w Polsce Jan Paweł II, gdyby pochodził z Albanii? Celowo wybrałem ten kraj, gdyż z Albanii pochodziła matka Teresa, więc przykład przemawia do wyobraźni. Oczywiście równie dobrze możemy przypuścić, że papieżem zostaje czarnoskóry kardynał z Kuby, Brazylii czy Nigerii. Czy istnieje możliwość otoczenia takiego papieża kultem w Polsce? Wątpię, ale mogę być w błędzie.

                                  Jak już nadmieniłem, największe uznanie dla papieża budzi wśród Polaków jego pochodzenie. Również w odniesieniu do tej cechy uwielbienie wzbudzają Adam Małysz czy Andrzej Gołota. Wszyscy oni dają nam przykład, „jak zwyciężać mamy". Nie jest specjalnie ważne, na jakim polu mamy zwyciężać, nie są nawet specjalnie ważne ciosy poniżej pasa, ważne jest zwyciężanie.

                                  Biskupi i dziennikarze wyrażają czasem opinię, że słowa papieża nie są uważnie słuchane. Ponieważ publiczna dyskusja wokół papieskich wypowiedzi jest wręcz niewyobrażalna (niedawno studentka anglistyki z najwyższym zdumieniem poinformowała mnie, że odkryła w zachodniej literaturze liczne publikacje krytyczne wobec Jana Pawła II i że nigdy nie wyobrażała sobie, że taka literatura istnieje), więc wydaje się, że uważne słuchanie słów Jana Pawła II jest stratą czasu. Ci, którzy krytykują innych z powodu nieuważnego słuchania słów obecnego papieża nawet nie zauważają, że oni również mają własne opinie na temat jego wypowiedzi, i że te opinie (podobnie jak w przypadkach innych oficjalnych kultów jednostki) studiować można wyłącznie badając częstotliwość podawania jednych cytatów i zjawisko pomijania innych. Krótko mówiąc, obowiązuje tu sztuka wróżenia z fusów, którą tak wyraźnie prezentują ostatnio doniesienia z Korei Północnej. Czyli: zdjęto portret czy go nie zdjęto? A jeśli tak, to z jakiego powodu?

                                  W ojczyźnie naszej, gdziekolwiek jesteśmy na Jana Pawła, zawsze możemy zastanowić się nad pytaniem — Quo vadis, świetlisty trakcie?


                                  Oryginał.. (www.racjonalista.pl/kk.php/s,3780)
                                    • fallaci Re: słowo na wtorek.. 16.10.08, 22:37
                                      Coś merytorycznego może napiszesz?
                                      Czy twoja religia zabrania ci merytorycznej dyskusji? a nakazuje być agresywnym
                                      w stosunku do drugiego czlowieka. Kiepska ta twoja religia i ten twoj bog.
                                          • baltazar13 Re: słowo na wtorek.. 16.10.08, 23:01
                                            Mylisz agresję i pogardę , ze współczuciem:)))Biedaku:)))Ale tak jak
                                            powiedziałem troszkę więcej IQ dla twojej percepcji...Bozia może da ..to jakoś
                                            sie może porozumiemy..choćby na tym najbardziej podstawowym dla ciebie
                                            poziomie:)))) Pozdrawiam:))))
                                            • fallaci Re: słowo na wtorek.. 17.10.08, 06:05
                                              A w jaki sposób jakiś tam bozia ma dać komukolwiek IQ? I który bozia?
                                              Tor?, Set?, Ozyrys?, Jhwa?, Posejdon?, Quetzalcōāt? bo jakoś wielu ich wymyślili
                                              ludzie podli by kontrolować umysły innych ludzi.
                                              Poza tym inteligencja to tylko fundament, podkład. Co po niej jeśli ma się
                                              zamknięty umysł owładnięty jakąś doktryną. Co po niej jeśli bez zastanowienia i
                                              odrobiny krytycyzmu przyjmujemy to co chcą nam ładować do głów. Co po niej jak
                                              jest się konformistą idącym z tłumem. Ciekawe jest że chrześcijanie są
                                              porównywani do owiec czyli dla twórców tej religii są stadem bezmyślnego bydła,
                                              a na ich czele zatem musi stać jakiś baran.
                                            • dewiza Re: słowo na wtorek.. 17.10.08, 08:46

                                              Baltazar tak mocno uwierzył w swoją świętość, że nawet z Bogiem przeszedł na Ty
                                              i pozwala sobie na protekcjonalny ton wobec niego. Niedługo dowiemy się, że Bóg
                                              konsultował z nim swój plan stworzenia, a to co się nie udało, to wina Boga (dla
                                              Baltazara - Bozi), bo sam Baltazar jest nieomylny.



                                              --
                                              Twoje ręce, jak w piosence, czarne są od krwi murzynów
                                          • halina501 Re:Słowo na czwartek... 16.10.08, 23:18
                                            Jak mogę dążyć do Ideału skoro On nie daje się poznać.

                                            Cóż jest wiara:

                                            "W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia".
                                            Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości
                                            treści wiary "

                                            Wikipedia

                                            Cóż zatem religia:

                                            "Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości - chęci
                                            zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego."

                                            Wikipedia

                                            Co zatem agresja?

                                            Agresja wynika z niewiedzy i z obawy. Boimy się czegoś, czego nie znamy.

                                            :))





                                            • baltazar13 Re:Słowo na czwartek... 17.10.08, 12:52
                                              To tłumaczy, dlaczego fallaci jest taki agresywny:)))))Biedak nie wie co to Bóg,
                                              co to Religia, co to Wiara.Uważa 90 procent ludzkości wyznających różne
                                              religie..za stado baranów bez rozumu i inteligencji, omamionych przez swoich
                                              kapłanów:))))Taka pseudofilozofia tzw. ateistów walczących jest typowa dla ludzi
                                              zakompleksinych,zagubionych, nie potrafiących wyjść poza ramy swojego wąskiego i
                                              spaczonego śwatopoglądu:))Nic dziwnego że tacy ludzie są agresywni i
                                              napastliwi..ciągle borykają sie z fundamentalnymi pytaniami...skąd się wzięli na
                                              tym swiecie??? jak ten swiat powstał????czy ich zycie ma jakis sens, skoro po
                                              smierci nic nie ma i zamienią sie w garsc nawozu??????Te wszystkie pytania
                                              powodują ich frustrację i zawiśc wobec ludzi ,którzy juz od dawna znalezli w
                                              religii odpowiedz.
                                              • fallaci Re:Słowo na czwartek... 17.10.08, 12:59
                                                baltazar13 napisała:

                                                > napastliwi..ciągle borykają sie z fundamentalnymi pytaniami...skąd się wzięli n
                                                > a
                                                > tym swiecie??? jak ten swiat powstał????czy ich zycie ma jakis sens, skoro po
                                                > smierci nic nie ma i zamienią sie w garsc nawozu??????Te wszystkie pytania
                                                > powodują ich frustrację i zawiśc wobec ludzi ,którzy juz od dawna znalezli w
                                                > religii odpowiedz.

                                                Te pytanie od początku ludzkości zaprzataja najtęższe umysły. Każdy myślący,
                                                poszukujący odpowiedzi człowiek je sobie zadaje. Próbuje sam znaleźć na nie
                                                odpowiedź.
                                                Przytocz proszę więc odpowiedzi jakie daje religia wraz z naukowymi dowodami
                                                prawdziwości tych odpowiedzi.
                                              • fallaci Re:Słowo na czwartek... 17.10.08, 13:02
                                                baltazar13 napisała:
                                                Biedak nie wie co to Bóg
                                                > ,
                                                > co to Religia, co to Wiara.
                                                Wiem. Boga nie ma. Religia to zbrodnie, prześladowania i terror.
                                                Wiara to zaprzeczenie zdrowego rozsądku i zaniechanie myslenia.
    • ramon1 Re: słowo na niedziele 17.10.08, 13:18
      Baltazar 13, odpowiedz mi na pytanie.....skoro Bog stworzyl Adama ,
      potem, Ewe ...mieli dwoje dzieci , Kaina i Abla,..jeden zabl
      drugiego.....nie bylo innych kobiet, ..czyli syn zaplodnil Ewe, (
      matke), urodzila, podejrzewam ze ..corke. ...inaczej nie moze
      byc...... i znowu On zaplodnil siosatre, ...tak powstala
      ludzkosc, ...tylko czemu mam rozne rasy ?...wytlumacz mi to.
      To pytanie zadalem ksiedzu na spowiedzi...wiesz co zrobil .?.....
      Poprosil mnie abym opuscil kosciol......wytlumacz mi to ... plis
      Bo ja sądze ze doszlo do ....kaziorodztwa... inaczej byc nie
      moze...jesli pochadzimy od .... Boga... . Pozdrawiam :-)
    • ramon1 Re: słowo na niedziele 17.10.08, 13:29
      ..i jeszcze jedno...w roku 1974 wyszedlem z wojska, akurat na
      Wielkanoc,...poszedlem do spowiedzi,....podalem swoje grzechy....i
      co ?....pytal mnie ksiądz,...z kim ile bylo kobiet , czy bylo
      to ....wiele kobiet,...i tym podobne...........wiec zaczolem
      zmyslac,powiedzialem co mi : ślina na jęzk przyszla:..i
      co .........na caly kosciol , mnie wygonil od
      konfesjonalu.......poszedlem pod oltarz pomodlilem sie ,..wyznalem
      grzechy i..........calkiem swobodnie wziolem Komunie. Podejzewam ze
      ten ksiądz....podniecal sie jak mu mowilem jakie mam
      grzechy......tak sie podniecil ...ze ...........i ja mam po
      spowiedzi calowac Stule ?.....wybacz...............
        • fallaci Re: słowo na niedziele 17.10.08, 23:18
          Rozmawiamy o religii czy o relacjach międzyludzkich czy też międzygatunkowych?
          Rozmawiamy na poziomie idei czy personalnych ataków?
          takie pytania naruszają sferę prywatności.
          • baltazar13 Re: słowo na niedziele 18.10.08, 07:11
            No widzisz fall :)) mówiłem ci już wczesniej , ciasnota twojego umysłu nie
            pozwala ci zrozumiec pewnych najprostszych rzeczy:)))
            są na swiecie pojecia,zjawiska i uczucia wymykające sie jakiejkolwiek naukowej
            definicji i dowodom
            np.Bóg,Wiara,Miłość,Intuicja,Instynkt,Dusza,Nadzieja,Poezja....itp...itd. mogę
            jeszcze tak długo wymieniac...
            • fallaci Re: słowo na niedziele 18.10.08, 07:53
              Jakbyś czytał co napisałem to zrozumiałbyś,że należy rozdzielić osobiste relacje
              międzyludzkie na temat których publicznie się nie rozmawia od wyznawanych
              poglądów, światopoglądu, gustów które mogą być przedmiotem rozmowy. Do takich
              właśnie właśnie tematów należy miłość.
              Co prawda myślę że na podstawie adania reakcji chemicznych u danej osoby można
              by udowodnić ze dana jest osoba jest zakochana czy nie. To wszystko ma miejsce w
              mózgu.
              Idąc dalej bóg nie istnieje, wiara to rodzaj zaślepienia która powoduje
              ograniczenia umysłowe, intuicja to bzdura po prostu dokonując wyborów czasem
              trafiamy i wtedy mówimy o tzw intuicji, instyntkt to pojęcie naukowe mamy to w
              genach, dusza podobnie jak bog nie istnieje, nadzieja to tzw myslenie życzeniowe
              dość dobrze opsiane w psychologii, poezja to to sztuka ktora wbrew pozorom
              podlega regułom...

              Co do epitetow jak ciasnota mojego umysłu to jest takie coś co nazywa sie
              netykieta j jakbyś mial chwile to zajrzyj tam i poszukaj coś o dyskusji ad rem i
              ad personam.
            • fallaci Re: słowo na niedziele 18.10.08, 09:38
              Tak przy okazji rozmywasz rozmowę mieszając ludzkie uczucia(miłość, nadzieja),
              ludzkie talenty jakim jest tworzenie poezji, przy okazji mylisz intuicje z
              przeczuciem, które wynika z emocji.
              • baltazar13 Re: słowo na niedziele 19.10.08, 22:20
                Rozmywają, mieszają i mącą ateisci...prawdopodobnie dlatego, ze są
                zagubieni,samotni, nieszczesliwi..usiłują wszystko uporządkowac,racjonalnie
                wytłumaczyc, zaszufladkowac..brną tymczasem w swoim zagubieniu podswiadomie
                irytując się na Boga w którego przeciez teoretycznie nie wierzą:))))I ciągle
                zaprzeczają jego istnieniu..chociaż doskonale wiedzą ze nie byłoby ich na tym
                swiecie podobnie jak i tego swiata bez ingerencji istoty nadprzyrodzonej jaka
                jest Bóg jakkolwiek go rózne religie nazywają
                "Ateizm to słowo pochodzenia greckiego, które oznacza "bez boga" ("a" - bez,
                "teos" - bóg"). Jest stanowiskiem światopoglądowym i intelektualnym odrzucającym
                wiarę w istnienie sił nadnaturalnych, a w szczególności w Boga (bogów), jako
                sprzeczną z rozumem i nienaukową. W ogóle neguje potrzebę religii, uważa ją za
                zbędną. Ateizm uznaje za najważniejszą ludzką wartość rozum podparty rzetelną
                wiedzą, znajomością faktów i zależności pomiędzy nimi. A więc drogą dochodzenia
                do ateizmu jest między innymi postęp wiedzy, rozwój cywilizacyjny i zdobycze
                nauki. Zatem wcale nie jest to wiara w nieistnienie Boga, jak lubią to
                deklamować jego przeciwnicy.



                Teoretycznie rzecz biorąc ateizm może być całkowitym odrzuceniem wiary lub też
                jej nie przyjęciem (jest to bowiem pogląd swoiście "naturalny"). Z odrzuceniem
                spotykamy się kiedy ateistyczny światopogląd przyjmujemy w dorosłym życiu, w
                wyniku krytycznej rewizji wierzeń, albo jakiegoś traumatycznego przeżycia o
                charakterze religijnym. Nie przyjęcie dotyczyć będzie zasadniczo ludzi, którzy
                mieli okazję wychować się w domu bez indoktrynacji religijnej, czyli bez Boga.

                Ateistyczna martyrologia

                Generalnie ateistów dzieli się na "walczących" i dużo dojrzalszych
                "zdystansowanych". Pewną odmianą "ateisty walczącego" jest "ateista przekorny".
                Ateista taki nie odczuwa potrzeby "walki" z teizmem, a jeśli to robi, to tylko w
                wyniku irytacji lub przekory. Czasami opowiada się też o umęczonych ateistach,
                którzy chcieliby wierzyć, ale nie potrafią. Twierdzą oni, że brak im łaski
                bożej, a brak ten z konieczności implikuje ateizm i wiąże się z silną udręką,
                albo z wewnętrznym poczuciem patologicznych lęków egzystencjalnych. Takim
                ateistom pozostaje tylko ateistyczna "bojaźń i drżenie". Traktują ateizm jako
                imperatyw intelektualny. Możemy wtedy mówić o ich cierpieniach i martyrologii.
                Jest to ateizm traumatyczny.

                Poza nim jest zupełnie inny rodzaj ateizmu, mu wręcz przeciwstawny - ateizm
                entuzjastyczny. Można w tym wypadku mówić o wyborze estetycznym i emocjonalnym.
                Ateizm entuzjastyczny jest antytezą psychozy ateizmu traumatycznego. Pozwala on
                swoim wyznawcom bez wstydu stwierdzić, że są częścią i produktem Natury. Uznaje
                on najdonioślejszą rolę moralności nie tylko w tworzeniu i podtrzymywaniu
                ludzkich społeczności, ale także w kształtowaniu poczucia człowieczeństwa u
                ludzi Ateista traumatyczny i entuzjastyczny żyją w kompletnie różnych światach,
                są odlegli od siebie o całe galaktyki świetlne. Ateista entuzjastyczny nie
                potrafi zrozumieć ani pojąć martyrologii psychicznej ateisty traumatycznego,
                który pod względem psychicznym jest mu prawie tak odległy jak teista.

                Bycie „anty”

                Ateiści najczęściej są antyreligijni. Jednak nie dzieje się tak zawsze.
                Najlepszym przykładem jest tutaj buddyzm, który nazwać możemy religią
                ateistyczną. Od początku swojego istnienia miał on charakter bardzo luźny, tak w
                sferze organizacyjnej, jak i doktrynalnej. Buddyzmowi bliżej chyba do filozofii,
                niż religii. Sam zaś termin „Budda” znaczy tyle, co "przebudzony". Ateista
                mógłby naukowo powiedzieć – „oświecony”.

                Ateiści mogą też być antyklerykalni i antykościelni, ale nie wszyscy, bo
                niektórzy uznają wartość społecznej nauki Kościoła. Wspólnym ich mianownikiem
                jest to, że nie wierzą w Boga, a nie walka z religijnością.

                Ateizm to świat realizmu, rozumu i wolności myśli, zakłada sceptycyzm w związku
                z wszystkimi zdarzeniami i myślami. Nie jest więc zbyt kolorowo i radośnie być
                sceptycznym ateistą. Ateizm nic nie mówi swoim wyznawcom i zwolennikom o
                pochodzeniu świata, człowieka, kultury, moralności, czy państwa. Nie interesuje
                go, czy Księżyc jest zrobiony z sera, czy z budyniu."
                • fallaci Re: słowo na niedziele 19.10.08, 23:09
                  Zapomniałeś podać źródła tego cytatu.
                  Cóż postawiłeś na ilość, ale nie na jakość.
                  Do powstania świata i życia nie była potrzebna żadna istota nadprzyrodzona.
                  A czy do powstania istoty nadprzyrodzonej była potrzebna potężniejsza istota
                  nadprzyrodzona?
                  Do powstania każdego człowieka nie potrzeba boga ale kobietę i mężczyznę który
                  zapłodni ją podczas stosunku płciowego.
                  Ale co ateizm ma mówić o pochodzeniu świata?, człowieka? kultury? moralności? Od
                  tego są nauka, filozofia, etyka, sztuka wolne od indoktrynacji religijnej czy
                  politycznej.
                  Chciałbym zauwazyć że w 21 wieku religie zakazują uzywania srodkow
                  antykoncepcyjnych, w 21 wieku religie skazują na kamieniowanie i biczowanie, w
                  21 wieku wyznawcy jednego boga mordują wyznawcow innego boga. Hmmm wyznawcy
                  jednej bredni mordują wyznawcow innej bredni.
                  • baltazar13 Re: słowo na niedziele 20.10.08, 12:08
                    Bełkoczesz coś o jakichś środkach antykoncepcyjnych,kamienowaniu i
                    biczowaniu...co to ma wspólnego z Bogiem??? Bóg jest
                    miłosierny,sprawiedliwy,opiekuńczy, dobry...stworzył wszechświat i wszystkie
                    istoty żyjące.Wszelkie zło na tym świecie jest dziełem jego odwiecznego
                    antagonisty .szatana.., który zatruwa ludzkie umysły i serca usiłując
                    przeciągnąć na swoją stronę min. takich jak ty mącicieli i szkodników..
                    mieniących się tzw.ateistami.Mimo że uważasz się zapewne za racjonaliste, nie
                    przedstawiasz tu żadnych racjonalnych argumentów,usiłujesz mnie wciągnąć w
                    dyskuje,która nie jest dyskusją ..tylko emanacją twojej nienawisci do Boga,
                    religi i wszystkiego co się z nią łączy.Jestes chory z nienawisci do wszystkiego
                    co jest dla ciebie niezrozumiałe,nadprzyrodzone,niewytłumaczalne i usiłujesz
                    wlać tą nienawiśc w serca ludzi wierzących.Kompletnie nie rozumiesz lub udajesz
                    ze nie rozumiesz co to jest Wiara.Na początku tego wątku wydawałes mi sie
                    smieszny..pod koniec..tylko żałosny i zagubiony.Zyczę ci spokoju ducha,
                    przełamania kompleksów i zwalczenia w sobie złych instynktów, bo w szatana
                    zapewne tez nie wierzysz:)))
                    • baltazar13 Re: słowo na niedziele 20.10.08, 12:16
                      a jeszcze jedno,bym zapomniał..Jedno pytanie.Czy przypadkiem, zanim stałeś się
                      tym całym "ateistom" z Bożej łaski..nie byłeś przypadkiem Swiadkiem Jehowy???? Z
                      nimi bardzo podobnie się rozmawia:))))))
                    • fallaci Re: słowo na niedziele 20.10.08, 17:34
                      baltazar13 napisała:

                      > Bełkoczesz coś o jakichś środkach antykoncepcyjnych,kamienowaniu i
                      > biczowaniu...co to ma wspólnego z Bogiem???
                      No przeciwny antykoncepcji jest zastępca Jezusa(syn boga) na ziemii,
                      biskup Rzymu papież.


                      Bóg jest
                      > miłosierny,sprawiedliwy,opiekuńczy, dobry...
                      1. Potop
                      2. Zniszczenie Gomory i Sodomy
                      3. Zastopowanie z czystej zazdrości budowy wieży babel
                      4. Rozkazanie Abrahamowi by zabił swojego syna
                      5. Wygnał ludzi z raju bo zjedli jabłko
                      Zaiste miłosciwy z niego bóg, to tylko przykłady miłośc boga żydow i
                      chrzescijan, inni bogowie tez nie byli nic lepsi



                      Wszelkie zło na tym świecie jest dziełem jego odwiecznego
                      > antagonisty .szatana.., który zatruwa ludzkie umysły i serca
                      Stosy inwkwizycji to też dzieło szatana? odmawaianie podstawowych
                      praw i wolności ludzkich przez przedtawicieli różnych bogów to też
                      dzieło szatana?
                      Słaby ten bóg skoro nie potrafi poradzić sobie ze swoim byłym sługom.
                      Zeby to chociaż był inny bóg, ale to tylko upadły anioł.
                      Czy wszschmogący bóg nie może go załatwić?

                      twojej nienawisci do Boga,
                      > religi i wszystkiego co się z nią łączy.Jestes chory z nienawisci
                      do wszystkieg

                      Jak mogę nienawidzić czegoś czego nie ma czyli boga. To nielogiczne.
                      Religia jest mi obojętna byle nikt nie zmuszał mnie do wyznawania
                      jakiejkolwiek Zawsze bede dyskutował na ten temat. Przy okazji jakby
                      bóg był jak niewidzialny człowiek a religia jak ubranie ktore ten
                      człowiek zalozy to czy wtedy zobaczysz niewidzialnego? Nie!
                      zobaczysz tylko to ubranie. Religia jest takim ubraniem założonym na
                      pustkę.


                      > o
                      > co jest dla ciebie niezrozumiałe,nadprzyrodzone,niewytłumaczalne i
                      usiłujesz
                      Usiłuje zorizumieć rozumem, nauką oraz dosiwadczeniem.

                      > smieszny..pod koniec..tylko żałosny i zagubiony.

                      Piszesz o moje agresji i nienawiści, a sam używasz epitetów
                      próbujesz mnie obrazić. Czy ja gdzieś w tej dyskusji tak nazwałem
                      wierzących ludzi? POrównałem do stada owiec z baranem na czele ale
                      to akurat bardzo trafne porównaie.
    • fallaci religijna paranoja 20.10.08, 18:11
      A tu posłuże sie linkiem do newsa z tvn24.

      www.tvn24.pl/-1,1569454,0,1,sony-boi-sie-gniewu-muzulmanow,wiadomosc.html

      To już przekracza ludzkie pojęcie, by tak płaszczyć się przed
      muzułmanskimi szarlatanami.
            • romek_marshal Baltazar do nogi!!! 21.10.08, 07:46
              a kto tobie tu pozwolil glos zabierac co?!
              do miotly i chalupe zamiatac! Tobie sie juz calkiem w tej lepetynie
              poprzewrcalo, tylko sie czlek odwroci juz krecia robote zaczynasz. Jak mam
              kiedys tym marszalkiem jeszcze zostac to przede wszystkim musisz sie zamknac i
              oddac stosownym do twojego intelektu zajeciom Balti ! I morde mi tu w kubel!
            • fallaci Re: dla kontrastu:))) 21.10.08, 08:52
              Masz może statystki ile z tych 33,9 mln osób:
              1. Przeczytało Biblie
              2. Wie co to jest tomizm i przeczytało dzieła twórcy tej doktryny?
              3. Przeczytało choć jedną encyklikę Jana Pawła II? Dobra nie wymagajmy za dużo,
              nie musiało czytać, niech poda tylko tytuł jednej.

              Pozatym hmmm statystyka to największe kłamstwo.
              Ciekawe ilu z tych 33,9 zadeklarowało by jakiekolwiek wyznanie jesli przyszło by
              im placic na utrzymanie swojego koscioła.

          • fallaci Re: religijna paranoja 21.10.08, 08:46
            Mnie też znajdziesz na tej liście.
            Z każdym dniem jest ona coraz dłuższa, a wpisanie się na nią to gest wolnej woli
            każdego kto tam jest. Trochę inaczej niż z religią prawda.
          • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 13:31
            Jak macie taką liste, to pewnie i jakieś zebrania na których dyskutujecie o
            swoim ateizmie i onanizujecie się myślą jaka to z was "elyta":))))Składki na
            utrzymanie takiej organizacji tez pewnie zbierają:)))NO i jakies wydawnictwa ,
            pewnie tez rozpowszechniają:)))Czyli ogólnie biorąc ten cały ateizm to taka sama
            sekta jak tysiące różnych ruchów religijnych:))))
              • baltazar13 kilka pytan 21.10.08, 14:00
                Nie smutno ci , ze twoje życie jest pozbawione sensu???
                Nie smuci cie mysl ze po smierci pozostanie po tobie tylko troche zgniłego ciała
                i kosci??? No bo przeciez duszy nie posiadasz.
                Jak cię dziecko zapyta skąd się wziął wszechswiat, ludzie, zwierzeta, dobro i
                zło..to mu odpowiadasz zeby duzo czytało i sie uczyło..to kiedys pewnie sie
                dowie???:)))))Dlaczego rozmawiasz z ludzmi wierzącymi???Przecież wg twojej
                filozofii to banda ciemniaków otumanionych przez swoich kapłanów.Chcesz zeby
                zostali ateistami???Zeby ci był razniej ze swoim zagubieniem ,w wiekszej
                grupie????Czemu rozmawiasz o Bogu skoro wg.ciebie on nie istnieje???
                Przecież to nielogiczne rozmawiac o czyms czego nie ma ,
                nieprawdaz???:))))Dlaczego obrazasz wierzących nazywając ich religie paranoją, a
                Boga baranem?? Planujecie w tej swojej organizacji zrobic w Polsce taką wystawe
                jak swego czasu wasi przyjaciele ateisci z Hiszpanii????
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80586,4616390.html
                • fallaci Re: kilka pytan 21.10.08, 17:56
                  Nie jest ci smutno że twoje życie opiera się na złudzeniach o życiu wiecznym?
                  Tak samo jak i ja zgnijesz w ziemi.
                  Dziecko uzyska prawdziwe odpowiedzi, dowie się o teoriach powstania
                  wszechświata, dowie się o powstaniu życia na ziemi i o ewolucji form życia,
                  dowie się o tym co jest dobre i co jest złe. Dowie się też jakie religie są na
                  świecie i co one głoszą.
                  A najważniejsze to dowie się, że całe życie trzeba uczyć sie i szukać samemu
                  odpowiedzi na każde pytanie, że trzeba mieć otwarty i krytyczny umysł i nie
                  zamykać go jedną ideologią.
                  Dlaczego mam nie rozmawiać z wierzącymi? Nie widzę żadnych przeszkód.
                  W większości to całkiem fajni ludzie bo nie ma wsród nich zelotów którzy
                  chcieliby nawracać mnie na swoją wiarę. A że są wierzący, no cóż nobody's perfect.
                  Dlaczego mam nie rozmawiać o bogu i religii. Czy tego chce czy nie chce to ułuda
                  istnienia boga jak wyznawcy tej ułudy otaczają mnie.
                  Poza tym konstytucja gwarantuje mi wolność słowa i mogę dyskutować na każdy temat.
                  Co do nazywania kogokolwiek jakkolwiek to ty nazwałes mnie oraz używałes takich
                  epitetów jak:
                  "ograniczony człowieczku"
                  "wydawałes mi sie
                  "smieszny..pod koniec..tylko żałosny i zagubiony"
                  "ciasnota twojego umysłu"
                  "dla ludzi
                  zakompleksinych,zagubionych, nie potrafiących wyjść poza ramy swojego wąskiego i
                  spaczonego śwatopoglądu"
                  "Jak się trochę dokształcisz, troszkę dorośniesz i Bozia ci jakimś cudem dołoży
                  odrobinę IQ."
                  ".malutki zagubiony człowieczku"

                  Tak więc jesteś tym który mógłby pierwszy rzucić kamieniem
              • fallaci Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 17:39
                Coś mocno jesteś ciekawy. Ale na to mogę odpowiedzieć. Tak byłem ochrzczony jako
                małe dziecko i nie miałem żadnej możliwości by zaprotestować. Ale akurat ateizm
                jest wrodzony, dopiero wychowanie i socjalizacja oraz często indoktrynacja
                tworzą z małego czlowieka małego muzułamana, chrzescijanina, szintoiste czy
                żyda(w sensie religii nie narodowości)
            • fallaci Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 17:35
              Może i są jakieś zebrania nie wiem,może ktoś płaci jakieś składki nie wiem.
              Może i są jakieś wydawnictwa nie wiem.
              Może i ktoś gdzieś się tam onanizuję myślą albo ręką nie wiem.
              Ale trafiłem kiedyś na spotkanie jednej takiej sekty. Nie pamiętam jak się
              nazywali ale to było okropne przeżycie. To byli kanibale!!!!
              Zjedli ciało jakiegoś Jezusa a przywódca tego spotkania popił to krwią.
              Za caly pokaz trzeba było zapłacić.
              Kurcze nie pamiętam co to byli za jedni.
              • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 18:20
                No i nareszcie:)) Ten twój ostatni wpis pokazał jaki jestes naprawde:)))Nie
                chodzi ci o jakas konstruktywną dyskusję...chodzi ci jedynie o epatowanie
                bluznierczymi wpisami, o Bogu i religii. Na szczescie takich robaczków jak ty
                jest na swiecie niewielu i łatwo ich wytępic.
                  • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 21:06
                    Znowu zaczynasz być zabawny:))))Te teksty o wafelku i winie czytałem już setki
                    razy na forach takich ateistycznych "mędrców" jak ty:))) Wymyśl coś bardziej
                    oryginalnego jesli chcesz urazić moje uczucia religijne:))))No i oczywiscie
                    spróbuj napisać cos od siebie , bo jak narazie większosc tych bzdetów czerpiesz
                    z artykułów z "Racjonalisty" i tym podobnych kloacznych kwiatów:))))))Więcej
                    samodzielnosci w mysleniu chłopie ,przeciez na tym opiera sie wasza wiara:)))Tak
                    , tak ...wiara... bo przecież jestes wierzący, prawda????Czy ci sie to podoba
                    czy nie:)))Wierzysz przeciez w to ze Bóg nie istnieje , prawda???????????:)))
                    • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 21:15
                      Jeśli zatem wierzysz w to że Bóg nie istnieje, a przecież to jest fundament
                      ateizmu....zakładam więc że to prawda w twoim przypadku... to wytłumacz mi
                      racjonalistycznie i logicznie proszę..w czym twoja wiara jest lepsza od mojej
                      wiary??????????:))))
                    • fallaci Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 21:21
                      Racjonalista to dość nudna strona, czasem znajdzie się jakiś ciekawy
                      tekst. I poraz kolejny zwracam Ci uwagę byś nie stosował personalnych wycieczek.
                      Nie wmawiaj mi co robie(kopuje) i co czego nie robie(nie mysle samodzielnie).
                      Jeśli stawiasz takie zarzuty to nie bedziesz mial problemu dokładnie miejsca
                      skąd skopiowałem dany tekst i zaznaczysz co skopiowałem.
                      Ja wierze ze bóg nie istniej??? Nie, po prostu jestem pewien że go nie ma. Jesli
                      nauka przedstawi dowody na jego istnienie to uwierze.
                    • fallaci Re: ateistyczna paranoja 21.10.08, 21:34
                      Zarzuciłeś mi przed chwilą, że kopiuje bezmyślnie teksty.
                      Ty uraczyłeś mnie tekstem
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=178&w=85838450&a=86154240
                      i jak się okazuje jest przeklejony z tego miejsca:
                      www.kosciol.pl/article.php/20060523163139612
                      autorem jest Natalia Mikołajska

                      • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 08:07
                        Każda pewność wynika z wiary lub naukowego dowodu.Jesli nie ma naukowego dowodu
                        na to ze Bóg nie istnieje to jestes człowiekiem wierzącym i wyznajesz religie
                        nazywaną przez twoich współwyznawców ateizmem.
                        • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 08:11
                          Nigdy w przeciwienstwie do ciebie nie kryłem się z tym ze kogos cytuję lub
                          przytaczam poglądy innych ludzi.Ty udajesz wielkiego mysliciela, a tak naprawde
                          te twoje "przemyslenia" to kalka poglądów prezentowanych od dawna przez sektę
                          ateistów.
                          • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 08:30
                            Napisałes "Jesli
                            nauka przedstawi dowody na jego istnienie to uwierze." wynika z tego ze jestes
                            podwójnie wierzący, bo oprócz wiary w nie istnienie Boga wyznajesz wiarę w
                            naukę.Jak zweryfikujesz ten naukowy dowód, który przyjmijmy hipotetycznie kiedys
                            sie moze pojawic???Przeciez nauka wielokrotnie sie myliła..dowody,które
                            przedstawiano jako pewnik były po latach obalane i przedstawiano nowe,które my
                            obecnie uznajemy za pewnik.Naukowcy to ludzie, a ludzie sa omylni... w
                            przeciwienstwie do Boga.Bóg jest istotą nieomylną ja mam taką pewnosc wynikającą
                            z mojej wiary...a ty swoją pewnosc kształtujesz wierząc omylnym ludziom??????:)))))
                            • fallaci Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 09:05
                              To świadczy o rozwoju i wielkości człowieka, że potrafi przyznać się do błędu. Ze pomimo udowodnia jakiejś hipotezy nie przestaje poszukiwąc i drążyć tematu. Ludzie są omylni a czasem wręcz potrafią uczyć się na tych błędach i wyciągać wnioski na przyszłość.
                              Potrafią myśleć bez ograniczenia regułami religii sprzed tysięcy lat nie przystających do wspołczesnego świata. Zresztą one nigdy nie przystawały do żadnego. Oczywiscie są reguły ogolnoludzke które nie podlegją dyskusji(nie kradnij, nie zabijaj).
                              Trudno mi dyskutować czy bóg jest czy nie jest nieomylny.
                              Ale czy karanie ludzkości potopem to nie pierwszy holocaust?
                              Potop był kara dla ludzi to dalczego nieomylny bóg zamordował tez wszystkie zwierzeta?
                          • fallaci Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 08:46
                            Nie kryłeś sie?
                            Skopiowałeś cały tekst nie podająć źródła ani autora.
                            To co to było?
                            Co innego mieć zbieżne poglądy bo jakie mam mieć jeśli nie podobne do innych ludzi mających taki sam lub podobny światopogląd?
                            Co innego skopiować żywcem tekst bez podanią źródła.
                            Czy w Twojej religii nie ma przykazania "nie kradnij" ?
                        • fallaci Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 08:50
                          Nie mow mi kim jestem. Widzisz tym sie róznimy. ja dyskutuję z poglądami, ty za to wiesz lepiej kim jestem i co myślę, to jednak jest typowe dla wyznawców religii, którz uwazaja ze posiedli wszelką
                          prawdę i wiedzą co myślą i najlepiej by inni myśleli tak samo.
                          • nanai11 Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 16:16
                            Nie wolno zwalać złego na Boga. Złe od Niego nie pochodzi. Dlatego
                            dostaliśmy wolną wole. A tak generalnie to wiecej uśmiechu panowie,
                            sporo energii tracicie na kłótnie i spory.
                            • fallaci Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 17:36
                              Więc i ja pojade cytatem, tu jest sporo z tego co myśle o kłotni, zgodzie,
                              zastanym ładzie...
                              Róże Europy, Wiatrem i Księżycem

                              Kto z nas nigdy nie stanął wbrew innym wbrew sobie
                              Ten klęsce dał zgodę
                              W studni ciała marazm zastój knuje
                              Zwątpieniem depresją sam się deprawuje

                              Postęp wymaga odwagi wyrzeczeń

                              Jedność i trwanie lub podział zniszczenie
                              Co przy wieczornym pacierzu wybierzesz
                              Zatęchłą atmosferę etycznego lenistwa
                              Czy diabelski rodzaj podziwu zgorszenie

                              Postęp wymaga odwagi wyrzeczeń
                              Konflikt to motor niesie nadzieję

                              Kłótnia buduje jest cnotą prawdziwą
                              Z przekorą romansuje hej rozumiesz
                              Prawdy tworzone są dynamiczne a te zastane fikcyjne sztuczne
                              Sytuacje bez wyjścia posępne i smutne
                              Pobudzą cię znajdziesz wejście
                              Wejście w życie celem i sensem
                              Będziesz swoim wiatrem i swoim księżycem

                              Kocham cię za to że jesteś
                              Nawiedzony niesforny człowieku
                              Kocham cię za to że jesteś
                              Ja czarom wierzę ci że to

                              Poczucie równowagi ład jednolity
                              Konsekwencje logika słońce porządek
                              Jak zrobić poprzez chaos postaw myśli, myśli poglądów

                              Głupiec nad tobą to wielkie nieszczęście
                              Poza kontrolą może zrobić i coś więcej
                              Jego życie wewnętrzne jednolite beznadziejne
                              Bunt jedynie aresztuje cię bezpiecznie

                              Kłótnia buduje jest cnotą prawdziwą
                              Z przekorą romansuje hej rozumiesz
                              Prawdy tworzone są dynamiczne a te zastane fikcyjne sztuczne
                              Sytuacje bez wyjścia posępne i smutne
                              Pobudzą cię znajdziesz wejście
                              Wejście w życie celem i sensem
                              Będziesz swoim wiatrem i swoim księżycem
    • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 16:58
      fall nie odpowiedziałes mi na pytanie dotyczące twojego nawrócenia w momencie
      jesli pojawi sie dowód naukowy na istnienie Boga, rozmywasz dyskusję
      ...zmieniasz temat opowiadając o jakichs niepodpisanych cytatach..ok moze cos
      tam nie podpisałem przez przeoczenie ..racja...w przeciwienstwie do ciebie umiem
      przyznac sie do błedu lub pomyłki..w waszej ateistycznej religii jest to pewnie
      nie do pomyslenia??? wszak tam sami naukowcy i mędrcy:))))))
      • fallaci Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 17:32
        Jeśli pojawi się dowód na istnienie boga, to w niego nie uwierzę,
        po prostu uznam że jest a cały mój światopogląd był mylny i przyznam się do
        błędu. Bo wbrew temu co piszesz człowiekowi myślącemu i jednocześnie
        samodzielnie wytyczającemu swoja życiową drogę nie sprawia problemu przyznanie
        się do błędu.
        Nie chce tu się rozpisywać jaki ten dowód być powinien. Ile razy doświadczenie
        powinno dać ten sam wynik oraz ile źródeł powinno potwierdzić jego prawdziwość.
        To nieważne. Ważne jest moje pierwsze zdanie w tym poście.

        Przy okazji przypominania starych pytań.
        Ile więc katolików w Polsce przeczytało Biblie?
        a ilu dzieła Św Tomasza z Akwinu
        ilu zna encykliki JPII?

        Pisałeś ze katolików jest w PL około 33,9 mln. POwiedzmy, że ok 10% to oszuści
        czyli jakies 29 mln ludzi w Polsce powinno bez problemu podyskutować o Redemptor
        hominis albo o Sumie teologicznej.
        Już prędzej uwierze w boga niż w te 29 mln.
        • baltazar13 Re: ateistyczna paranoja 22.10.08, 23:53
          1.Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie.Jaki dowód naukowy będzie dla ciebie
          wystarczający żebyś uwierzył w istnienie Boga???Przecież sam stwierdziłeś,że
          nauka ewoluuje, to co niedawno było uważane przez jednych naukowców za pewnik
          jest obalane przez innych naukowców.Twierdząc ze to nie jest ważne, sam
          deprecjonujesz znaczenie nauki jako sacrum w sekcie ateistów.Uważaj bo twoi
          współwyznawcy wyklną cię za te herezje:)))))Swoją drogą niezwykle zabawnie
          usiłujesz unikać słowa "wiara",jestem ciekaw do jakich figur retorycznych
          posuniesz się jeszcze, żeby tylko unikać wypowiadania tego słowa:))))
          2.Co do twoich pytań statystycznych o czytanie Bibli itp.Odpowiadam: nie wiem i
          szczerze powiedziawszy niewiele mnie to obchodzi , każdy wierzący na swój sposób
          wyznaje Boga,jedni czytając Biblię i studiując teologie inni modląc
          się,pomagając bliznim, nawracając zbłąkane dusze.Bóg docenia jednych i
          drugich.Miarą wartosci człowieka wierzącego jest nie ilosc przeczytanych
          encyklik lecz to co ma w sercu i jakie prowadzi życie.
          3.Mylisz ludzi wierzących z teologami.Nie każdy katolik musi być teologiem
          podobnie jak nie każdy wyznawca ateizmu musi być filozofem.Ciekaw jestem ilu
          ateistów zna koncepcję "fenomenu" Artura Schopenhauera albo potrafi wymienić
          najważniejszych filozofów analitycznych przytaczając ich poglądy i
          koncepcje????:)) A tak nawiasem mówiąc na jakiej podstawie twierdzisz ze 10%
          procent katolików to oszusci???Wyprowadz jakis dowód na tą teorię ,przecież na
          każdym kroku domagasz sie jakichs dowodów:))))
      • fallaci co to za bóg... 22.10.08, 21:08
        ... którego imię mozna sobie dowolnie zmieniać.
        wiadomosci.onet.pl/1823451,12,1,1,item.html
        Tylko to pokazuje ze wszelkie bogi, bóstwa tu wymysł człowieka.
        • baltazar13 :))) 23.10.08, 00:00
          Udowodnij naukowo, że różny sposób nazywania Boga wynikający z różnic
          kulturowych , badań teologicznych, badań historycznych powoduje że człowiek go
          sobie wymyślił:))))
          • fallaci Re: :))) 23.10.08, 12:06
            No ale chyba Zeus to nie ten sam bóg co Thor albo Jhwa czy Wisznu albo Latający Potwór Spaghetti. I chyba wyznawca Zeusa nie powinien zamieniąc mu imienia na Kali.
            Nic nie będę udowadniał bo mi się nie chce szukać źródeł gdzie jak byk stoi, że człowiek wymyslił bóstwa by pomogły mu zrozumieć otaczający go świat i ze po dużej częsci ze strachu przed tym niezrozumiałym światem. POtem pojawiła się kasta pijawek zwanyc kapłanami która zrobiła z tego sposób na dostanie i pasozytnicze życie. Dlatego kasta ta tak ostro tępiła wszelkie próby wolności i innego sposob myślenia bo zagrażały one ich sposobowi życia.
            • baltazar13 Re: :))) 23.10.08, 13:51
              Jak ci się nie chce udowadniać, to na jakich podstawach chcesz dyskutować i
              głosić swoje bzdurne poglądy???? Na płaszczyznie wiary z tobą rozmawiać nie
              można, bo uważasz się za niewierzącego..na płaszczyznie nauki, logiki i
              racjonalizmu też nie , bo ci się nie chce wyprowadzic najprostszego dowodu nawet
              ,na swoje wyssane z palca twierdzenia. W taki sposób równie dobrze ja mogę się
              zastanawiać na tym forum , czy np.ateisci nie zjadają podczas swoich obrzędów
              dzieci?????:))I nie pytaj mnie na jakiej podstawie tak twierdzę bo mi się nie
              chce szukać w zródłach gdzie jak byk stoi, że wśród ateistów zdarzały się
              przypadki kanibalizmu:))))))))))
              • fallaci Re: :))) 23.10.08, 18:02
                Zastanawia mnie dlaczego tak mocno żądasz ode mnie dowodu na każde moje
                słowo, ba każdą opinię. Tyle lat wierzysz z jednego bogów których stworzyli
                ludzie i jakoś nie potrzebujesz dowodów. Mam na Twoje żądanie dowodzić
                każdego wypowiedzianego słowa, niedoczekanie Twoje.
                Nikt mnie nie wyklnie za herezje, wiesz to są moje poglądy mam do nich
                prawo.
                Naukowiec jest człowiekiem i może się pomylić, błądzenie i odnajdywanie
                właściwej drogi jest rzeczą ludzką. Ciekawe, że jedynym człowiekiem który
                uważa się za nieomylnego jest papież. Sporo buty i pychy musi taki człowiek.

                Co do znajomości podstawowych tekstów swojej religii to ateizm nie posiada
                swojej biblii ani koranu, nie posiada swojego papieża. Każdy sam decyduje
                co czyta, kogo dzieła czyta i czyj autorytet uznaje. Widzisz ateista może
                uznawać dzieła Schopenhauera za nic nie wartą kupę ąmiecia.
                Czy chrześcijanin może tak sądzić o biblii? a muzułmanin o koranie?
                Bo na autorytet trzeba sobie zasłużyć, a nie nabywać z urzędu.
                Rozumiem że palenie ludzi na stosach też było sposobem wyznawania wiary?
                Molestowanie dzieci przez księży też jest sposobem wyznawania wiary?
                Zabranianie antykoncepcji w przeludnionych krajach południa i zakaz używania
                prezerwatyw w ogniskach HIV to też sposób wyznawania wiary.
                Ciekawie brzmi "nawracając zbłąkane dusze", a może to wyznawca danej
                religii się myli, tylko której? może każdej.

                Te 10% sobie wymyśliłem, wziąłem tak z powietrza.
                Nie uważasz, że dobrze oceniłem katolików? Uznałem że 90% z nich
                w 100% wypełnia przykazania swojej wiary. Toż to był komplement
                !

                Poruszyłem w jednym postów sprawę zmiany imienia boga kiedy jest to
                ludziom wygodne. To przecież mały pikuś przy tym, że boskie przykaznia
                dane ludziom osobiscie!!! przez samego boga zostały zmienione po to by
                mozna było zarabiać na handlu posążkami i obrazami.

                "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie
                wysoko,
                ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!"

                Nie tak to szło?

                Co do kanibalizmu to już raz pisałem, że to własnie chrzescijanie
                zjadają podczas swoich nabożeństw ciało Jezusa i piją jego krew.
                Tu nawet nie trzeba wielkiego dowodu wystarczy sie przejść do
                kościoła lub zboru. Jedzą aż im się uszy trzesą.

                Co do dowodu istnienia boga to chcę takiego który mnie przekona.
                To jest chyba istotą dowodu prawda?
                • baltazar13 Re: :))) 23.10.08, 23:37
                  Fall podaj definicję dowodu , który cię przekona:))))I bardzo proszę na
                  przyszłośc...jak będziesz pisał jakiś następny post,to rób to na trzezwo bo nic
                  z tego twojego bełkotu o figurkach i stosach nie rozumiem:)))Pozdrawiam, i mam
                  nadzieję ze nie bedziesz miał kaca:)))))
                  • baltazar13 wklejka 23.10.08, 23:45
                    "Jak wszyscy wiemy, na tym dziwnym łez padole istnieje wiele różnych religii -
                    od takich, które wyznają pojedyncze plemiona, po wielkie religie monoteistyczne.
                    Wszelako mało kto zauważył, że ogromnie rozrasta się religia o nazwie ateizm.
                    Cecha wcześniej znanych religiach jest wiara w jakaś istotę o nadprzyrodzonej
                    mocy - w judaiźmie i religiach wywodzących się z niego tą istotą jest Bóg.
                    Ateiści natomiast wierzą, że Boga nie ma. Ich wiara spełnia wszystkie kryteria
                    religii - ma on swoje dogmaty, pierwszym i najważniejszym z nich jest dogmat, że
                    Bóg nie istnieje. Ateiści, jak wszyscy wyznawcy innych religii mają swoje
                    symbole religijne. Ich symbolem religijnym jest brak symboli innych religii.
                    Należy przyznać, że są to ludzie sprytni, domagają się mianowicie, żeby w
                    miejscach publicznych nie umieszczać jakichkolwiek symboli religijnych, poniewaz
                    rzekomo uraża to uczucia wyznawców pozostałych religii. W ten sposób doomagają
                    się, aby miejsca publiczne cechowały się błogim dla nich brakiem religijnych
                    symboli.
                    Ateizm należy do religii agresywnych. Ogromna większość ateistów nienawidzi
                    głównie chrześcijaństwa, a w jego obrębie - katolicyzmu rzymskiego. W ich
                    systemie wartości nie ma nic złego w obrażaniu cudzych uczuć religijnych, a
                    szczególnie uczuć religijnych katolików. Protesty w tej sprawie zbywają
                    oskarżaniem o nietolerancję oraz stwierdzeniem, że każdy, komu nie podoba się
                    obrażanie czyichś uczuć religijnych, ogranicza wolność obrażającego.
                    Religia ateistyczna głosi dogmat, że ludzkie życie jest najwyższą wartością pod
                    warunkiem, że chodzi o życie człowieka, który popełnił ciężkie zbrodnie. Ateiści
                    popierają dobijanie ludzi starych, nazywając to eufemistycznie eutanazją.
                    Wychodzą z założenia, że skoro ktoś jest stary i niedołężny, to nie należy
                    męczyć jego i siebie, lecz należy do zabić. Podobnie należy zabijać nienarodzone
                    dzieci bez bawienia się w jakieś śmieszne preteksty - po prostu kobieta ma prawo
                    do swojego brzucha, a jego zawartość bez względu na to, czy chodzi o zawartość
                    jelit, czy też macicy, ma tę samą wartość.
                    Jest to taka religia, która uzurpuje sobie prawo do twierdzenia, że jest religą
                    naukową. Nigdy wprawdzie nie dowiodła jakimikolwiek badaniami, że Boga nie ma -
                    co potwierdziłoby jeden z jej głównych dogmatów, ale jest to religia naukowa i
                    basta.
                    Religia ta ma na sumieniu największe zbrodnie w znanej nam historii ludzkości.
                    Jej wyznawcy rozpętali II wojnę światową - pospołu ateiści niemieccy i sowieccy.
                    Jak wiadomo, Hitler nie wierzył w Boga, nie wierzył w Boga również Stalin. Obaj
                    prześladowali Kościoły chrześcijańskie w swoich pańtwach., obaj stosowali
                    eugenikę, nieobca im była eutanazja wykonywana w skali, ku któej dzisiaj
                    intensywnie dążą niektóre państwa - Holandia ma wielkie na tym polu sukcesy."
                    napisał
                    Garlicki Jan:))))
                    • baltazar13 zbrodniczy ateizm 23.10.08, 23:59
                      Ateiści pod wodzą Hitlera i Stalina wymordowali w bestialski sposób mniej więcej
                      około 250 milionów ludzi.Było to nie tak dawno, zaledwie kilkadziesiąt lat
                      temu.Do tego potrafi doprowadzić ta fanatyczna religia zwana ateizmem i jej
                      bezkrytyczni wyznawcy.
                      • fallaci Re: zbrodniczy ateizm 24.10.08, 08:27
                        Wszyscy co do jednego w wehrmachcie i armii czerwonej byli ateistami?
                        Chciałbym Ci przypomnieć o katolickich ustaszach, o księdzu Tiso na Słowacji,
                        który był sojusznikiem Hitlera, a i muzułmanie z Bośni mieli swój legion u boku
                        Hitlera.
                        Podczas wojny nastąpiło zbliżenie reżimu Stalina z cerkwią i jakoś duchowni
                        prawosławni nie mieli oporów przed tym.

                        Stosując takie uogólnienia można powiedzieć że wszyscy wierzący palili ludzi na
                        stosach
                        • baltazar13 Re: zbrodniczy ateizm 24.10.08, 10:13
                          Oczywiscie ze nie wszyscy w tych armiach byli ateistami... ale to nieobliczalne
                          , przesiąknięte nienawiscią do Boga wyznanie jakim jest ateizm wciągnęło w
                          swoje tryby także ludzi wierzących,którzy niejednokrotnie pod przymusem
                          realizowali zbrodnicze plany zwyrodniałych ateistów jakimi byli Hitler i Stalin
                          • fallaci Re: zbrodniczy ateizm 24.10.08, 10:22
                            Co do Stalina to nie wiem. To był po prosty zwykły bandzior, ludobójca i
                            komunistyczny zbrodniarz. On i jego banda nie prestrzegała żadnych wartości czy
                            to wyniesionych z religii czy też tradycji oświeceniowych i liberalnych.
                            Co do Hitlera to muszę poszukać bo wydaje mi sie że tu akurat trudno mówić o
                            ateiźmie. czy nie próbował odwoływac sie do starych germańskich wierzeń. Tu
                            musiałbym poszukać w żródłach.
                          • nanai11 Re: zbrodniczy ateizm 24.10.08, 15:29
                            Każdy dostał od Boga wolną wolę. Przykłady morderców ochrzszczonych
                            jest tysiące. Jednakowoż każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny.
                            Chrzest, Komunia i inne sakramenty nie czynią z nas dpnrych ludzi.
                            Natomiast wiara nas takimi czyni. W takich przypadkach nie sa to
                            ludzie wierzacy. mam prośbe fallaci, nie nazywaj ludzi wierzących
                            głupcami a dla Baltazara wiecej wiary i pokory.
                  • fallaci Re: :))) 24.10.08, 06:48
                    Ale nie masz problemu by napisać, że jestem pijany.
                    Przykro mi że nie potrafisz zrozumieć prostego tekstu.
                    Na stosach chrzescijanie okazywali swoją gorącą miłość bliźniego.
                    A co do figurek i obrazków to ja też nie rozumiem ludzi którzy modlą się do
                    nich. Modlić sie do zamalowanego płotna albo kawałka drewna.
                    Czy to nie ten słynny złoty cielec?
                    • baltazar13 Re: :))) 24.10.08, 10:21
                      Stosy, to pikuś w porównaniu z masowym ludobójstwem i krwawą łażnią jaką
                      zgotowli nam ateisci kilkadziesiąt lat temu.
                      Co do figurek i obrazów ,każdy srednio inteligentny człowiek obojetnie czy jest
                      wierzący czy "wierzący inaczej" doskonale wie ze wyznawcy wszystkich religi
                      modlą się do Boga a nie do przedmiotów.Obrazy i figury mogą niektórym osobom to
                      ułatwiać będąc wyobrazeniem istot swietych.
                      • fallaci Re: :))) 24.10.08, 10:56
                        Zawsze myślałem że rzezie o których piszesz zgotowali wszelkiej maści
                        socjaliści i ci narodowi i międzynarodowi.
                        Dla Twojej wiadomości socjalizm jest dla mnie takim samym złem jak wszelkiej
                        maści religie.
                        • baltazar13 Re: :))) 24.10.08, 12:08
                          Fundamentem wszelkiej masci socjalizmów i komunizmów, był i jest ateizm.Łatwiej
                          mordować ludzi mając swiadomość że tylko człowiek ustanawia normy
                          moralne.Dlaczego więc nie ustanowić prawa na gruncie ateizmu zezwalającego na
                          mordowanie ???Przecież przykazanie Boże "nie zabijaj" ateisty nie
                          obowiązuje.Obowiązuje go jedynie prawo ustanowione przez ludzi.Takich np .ludzi
                          jak Stalin i Hitler.Zresztą te dwa przykłady arcybandziorów są dobrym przykładem
                          na to do czego prowadzi ateizm i życie bez Boga.
                          • fallaci Re: :))) 24.10.08, 14:13
                            Komunizm był i jest w swojej istocie systemem zbrodniczym pod każdym możliwym
                            względem. Niszczył wszystkich ludzi niezaleznie od niczego, ba niszczył też
                            swoich gorliwych wyznawców.
                            Nie zabijaj to nie tyle boskie przykazanie co norma ogólnoludzka która
                            przestrzegają wszyscy porzadni ludzie niezależnie od rasy, narodowosci, wyznania
                            bądź jego braku. Jej korzeni tkwią zapewne gdzieś w prehistorii ludzkości.
                            Co do Hitlera i jego wesołej gromadki to chciałbym przypomnieć że popierała do
                            wiekszosc Niemców którzy w tej wiekszosci byli też wierzący i praktykujący.

                            Idąc Twoim tokiem myślenia to Czechy gdzie więkoszość społeczeństwa to ateiści
                            powinny byc krajem mordów, zabójstw i bezprawia,


                            • nanai11 Re: :))) 24.10.08, 21:12
                              Ale przeciez sam napisaleś ze pijesz... Nie jestem baranem ani nie
                              żyję pod przewodnictwem baran, wszak już dawno sie rozwiodłam... Ale
                              gdybym była takowym, to byłabym najpiękniejsza owieczka w baletkach
                              na kopytkach.
                            • baltazar13 Re: :))) 24.10.08, 22:53
                              Komunizm i faszyzm to w gruncie rzeczy, uzewnętrznienie ateizmu.Ateizm jest siłą
                              niszczycielską, nie przyczynia się do tworzenia czegokolwiek , tylko do totalnej
                              destrukcji.Widać to doskonale na przykładzie obozów koncentracyjnych, gułagów
                              stalinowskich katowni ss.Ateizm to emanacja nienawisci, wszystrlie fakty
                              historyczne o tym swiadczą. Swiat bez Boga pozbawia katów wszelkich hamulców.
                              Skąd ludzie wzięli normy ogólnoludzkie, szczególnie ci prehistoryczni????:))To
                              smieszne:))) W czasach prehistorycznych jednym z kanonów , było zabijanie:)) Bez
                              tego gatunek ludzki by nie przetrwał. Tylko wiara , religia i Bóg spowdodował że
                              ludzie z bestialskich morderców przemienili się w istoty cywilizowane.
                              Na jakiej podstawie twierdzisz ze Hitlera popirali wierzący i praktykujący
                              katolicy???Masz jakis dowód na to?? Naukowy oczywiscie.Ja raczej twierdzę ze
                              Hitlera popierali podobni tobie osobnicy, którzy z powodów koniunkturalnych
                              zamienili swoja szlachetną wiarę na zbrodniczy ateizm.
                              Idąc twoim tokiem myslenia , polacy w 90 procentach wierzący, powinni byc
                              narodem ciemniaków ,oprawców palących ludzi na stosach i torturujących
                              wszystkich inaczej myslących.
                              • fallaci Re: :))) 25.10.08, 07:23
                                baltazar13 napisała:
                                Tylko wiara , religia i Bóg spowdodował ż
                                > e
                                > ludzie z bestialskich morderców przemienili się w istoty cywilizowane.
                                .

                                Zaraz, zaraz ??? Jak to ? Więc boga, religii i wiary nie było od poczatku
                                ludzkości? Bo jesli one sprawiły że ludzie stali sie cywilizowani a bóg jest od
                                zawsze to ludzie od samego początku powinni być cywilizowani. Z tego co
                                napisałes to najpierw byli dzicy ludzie, potem pojawił sie bóg, religia, wiara i
                                się ucywilizowali.
                                Wniosek jest jeden, ktoś musiał to wymyslic.
                                • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 10:04
                                  Masz rację, ktoś to wymyslił i nad tym wszystkim czuwa.Tym ,kimś jest Bóg.Dla
                                  człowieka stworzonego przez Boga nie wszystkie jego działania są do końca
                                  zrozumiałe.Bóg jednak obdarzył ludzi rozumem i wolną wolą, dzieki temu pewna ich
                                  czesc np. ty, może bez konsekwencji kontestowac to co zdecydowana wiekszosc
                                  społeczenstw uznaje za pewnik.
                                  • fallaci Re: :))) 25.10.08, 10:53
                                    Ale napisałes sam ze najpierw byli dzicy ludzie a potem pojawił sie bóg. W
                                    takiej kolejności to ludzie byli pierwsi, więc to oni musieli wymyslić i
                                    stworzyć sobie boga.
                              • fallaci Re: :))) 25.10.08, 07:49
                                liberalslikechrist.org/NaziPriestsSaluteHitler.jpg
                                www.youtube.com/watch?v=BxHy0vnHVf8
                                www.youtube.com/watch?v=prmiBuP8-pg
                                www.youtube.com/watch?v=QhiP3mC5rtQ
                                www.youtube.com/watch?v=rAQUeKk7ezA
                                www.youtube.com/watch?v=PxygijtDOSs
                                A propo palenia na stosach i ciemnity

                                www.youtube.com/watch?v=akNs5JOhPVU
                                • baltazar13 wkleję cos poważniejszego , niż youtube 25.10.08, 10:08
                                  Czy Adolf Hitler był katolikiem?

                                  W dzisiejszych czasach, kiedy przyklejanie komuś etykietki
                                  antysemityzmu stało się dla niektórych wygodnym orężem w ideologicznej walce z
                                  różnego rodzaju oponentami, modne też stało się u niektórych kojarzenie tego co
                                  katolickie, czy w ogóle chrześcijańskie, z tym co nazistowskie. Czyni się tak
                                  oczywiście w tym celu, aby uderzyć w katolicyzm, czy w ogóle w chrześcijaństwo.
                                  Antysemita, często niezależnie od tego, czy został nim jedynie „z nominacji”,
                                  czy faktycznie nim jest, staje się bowiem z reguły człowiekiem publicznie
                                  przegranym, skreślonym, bez jakiejkolwiek możliwości samoobrony i dalszego
                                  funkcjonowania w jakimkolwiek zakresie życia publicznego. Ten mechanizm
                                  publicznej porażki antysemitów niektórzy próbują uskutecznić w swej walce z
                                  Kościołem, przypisując Adolfowi Hitlerowi katolicyzm, a tym samym katolickie
                                  motywy działania w jego zbrodniczym szaleństwie. Swego czasu widziałem, jak
                                  pewien gorliwiec porozklejał po warszawskich przystankach autobusowych nalepkę z
                                  napisem: „Hitler był katolikiem!”. Ten pełen ekspresji manifest „uświadamiający”
                                  miał prawdopodobnie uzmysłowić katolickiej części naszego społeczeństwa, że
                                  bycie nadal katolikami równa się dla nich od tej pory byciu kimś takim jak
                                  Hitler – następnymi potencjalnymi zbrodniarzami tego kalibru. Skoro bowiem
                                  Hitler „był katolikiem”, to tym samym również jego chory plan rozpętania II
                                  Wojny Światowej i unicestwienia Żydów był katolicki. Jako katolik Hitler
                                  kierował się bowiem w życiu zasadami swej wiary katolickiej; będąc antysemitą i
                                  katolikiem zarazem, był jedynie ofiarą katolickiej doktryny, doktryny iście
                                  antysemickiej rzecz jasna, skoro doprowadziła ona „katolika Hitlera” do takich a
                                  nie innych działań.

                                  Stawiając sprawę nieco ironicznie i uszczypliwie można powiedzieć, że w
                                  czasach, gdy największym grzechem (zdaniem niektórych nie do odpuszczenia nawet
                                  przez samego papieża) jest bycie antysemitą, bycie katolikiem staje się zatem -
                                  według norm wyżej wspomnianych adwersarzy wysuwających zarzut „katolicyzmu
                                  Hitlera” - równie niepoprawne, jak bycie samym Hitlerem, a tego grzechu (zdaniem
                                  niektórych) nawet wszyscy na raz wzięci papieże nie daliby rady odpuścić. Ba,
                                  bycie katolikiem staje się w tym momencie jeszcze większym grzechem niż bycie
                                  Hitlerem (skoro ten ostatni był jedynie ofiarą katolicyzmu), a tego grzechu nie
                                  daliby rady odpuścić nie tylko wszyscy na raz wzięci papieże, ale i nawet sam
                                  święty Piotr, który był Żydem. W tej sytuacji bycie nawet samą matką, czy ojcem
                                  Hitlera byłoby już chyba lepszym wyjściem, pod warunkiem, że owa matka, czy
                                  ojciec, nie byliby rzecz jasna katolikami. Tym samym, Hitler, aby stać się
                                  czarną owcą w oczach współczesnego konsumenta informacji medialnej, nie musiał
                                  rzecz jasna nigdy zostawać antysemitą, skoro prawie zawsze nim był. Musiał
                                  jednak w oczach niektórych zostać katolikiem (choć prawie nigdy nim nie był) aby
                                  stać się owcą podwójnie czarną, tzn., nie tyle antysemicką, co i na dodatek
                                  katolicką. Niektórzy adwersarze wydają się nawet sugerować, że Hitler poza tym,
                                  że był katolikiem, był nawet całkiem rozsądny. Przydawanie Hitlerowi czerni nie
                                  ma tym razem jednak na celu próby dowodzenia, że był on czarny jak heban, lub w
                                  jakikolwiek sposób spokrewniony z mieszkańcami afrykańskiego kontynentu, ma
                                  natomiast na celu uderzenie w katolików. Analizując przeróżne mentalności
                                  propagandowe rozumiem to jako próbę przekazania sugestii, że skoro Hitler był
                                  jaki był, i skoro robił to co robił, to było tak pewnie dlatego, że Kościół go
                                  na takiego „wychował”.

                                  Z czasem zobaczyłem, że choroba przypisywania Hitlerowi katolickiego
                                  światopoglądu w okresie gdy opętało go zbrodnicze szaleństwo, jest rzeczą
                                  powszechną wśród internetowych katolikożerców. Wystarczy wejść na
                                  www.google.com.pl , kliknąć zakładkę Grupy dyskusyjne, potem wpisać np.
                                  kombinację Hitler katolikiem, i wyskoczy cała masa postów różnych osobników
                                  (postów pisanych na różnych grupach dyskusyjnych), gdzie uporczywie przypisują
                                  oni Hitlerowi katolicki światopogląd. Niektórzy z nich uważają nawet, że Hitler
                                  przez całe swe życie pozostał głęboko wierzącym katolikiem.

                                  Czy to wszystko prawda? Czy w czasach II Wojny światowej Hitler wciąż był
                                  jeszcze katolikiem? Nie. Nie jest bowiem tajemnicą, że Hitler już w młodości
                                  stracił wiarę w Boga, a potem gardził już tylko ludźmi, którzy w Boga wierzyli,
                                  gardząc także wszystkim co katolickie (z duchowieństwem na czele), czego
                                  specjalnie nie ukrywał.

                                  Aby nie być gołosłownym, w niniejszym tekście przytoczę na potwierdzenie tego
                                  prace historyków i biografów Hitlera, którzy na podstawie relacji świadków,
                                  źródeł, pamiętników, itd., odtworzyli życiorys Hitlera. Wszyscy ci badacze
                                  analizując wiele wypowiedzi Hitlera, zachowanych w różnych dostępnych jeszcze do
                                  dziś dokumentach, są niezależnie od siebie zgodni co do tego, że w czasach II
                                  Wojny światowej Hitler katolikiem, czy w ogóle chrześcijaninem, już dawno nie
                                  był. Na potwierdzenie tego, że Hitler nie był z przekonań katolikiem, czy
                                  człowiekiem jakkolwiek religijnym, przytoczę też wspomnienia osobiste
                                  wywodzących się z najbliższego otoczenia Hitlera świadków jego życia, jego
                                  sekretarek, adiutantów, żołnierzy znajdujących się w kręgu jego osobistych
                                  współpracowników, itd.

                                  Zacznijmy jednak od najbardziej znanych historyków i biografów Hitlera. Jak
                                  podaje Karol Grunberg, jeden z najbardziej znanych niemieckich historyków i
                                  biografów Hitlera, „Nie był Hitler w istocie wierzącym chrześcijaninem”[1].

                                  Hitler nie tylko nie wierzył w chrześcijańskiego Boga, wręcz w żadnego Boga on
                                  nie wierzył. Lech Z. Niekrasz, w swej książce poświęconej porównywaniu biografii
                                  Hitlera i Stalina pisze o tym, jaki był stosunek Hitlera do wiary w Boga: „Bóg
                                  był dla niego takim samym urojeniem, jak pojęcie dobra i zła. >>Wiarę w Boga –
                                  powtarzał – powinno się tracić tak jak pierwsze zęby<<”[2]. Nicolas v. Below,
                                  adiutant Hitlera, napisał o postawie religijnej Hitlera w swych wydanych po
                                  latach wspomnieniach wojennych: „Nigdy nie zauważyłem u niego żadnych oznak
                                  pobożności […]”[3].

                                  Biografowie Hitlera są na ogół zgodni co do tego, że pojawiające się w wielu
                                  przemówieniach słowo „Opatrzność” rozumiał on w znaczeniu siebie samego. Mniemał
                                  bowiem, iż jest mężem opatrznościowym, wybranym przez los dla zbawienia Niemiec.
                                  Natomiast zbiór doktryn i pojęć religijnych został przez Hitlera i jego partię
                                  NSDAP napełniony nową treścią, w której przewodnią rolę (doktryny) pełnił
                                  narodowy socjalizm, Hitler miał zaś w tym wszystkim pełnić rolę swego rodzaju
                                  obiektu kultu religijnego. Jak podaje Grunberg, NSDAP w swym nowo przyjętym
                                  wyznaniu wiary oświadczyła, że „uznajemy narodowy socjalizm za jedyną prawdziwą
                                  wiarę naszego narodu”[4].

                                  Jednocześnie, jak podaje kolejny autor, NSDAP dbała w wychowywaniu młodzieży o
                                  to „aby nabrała ona krytycznego stosunku do chrześcijaństwa”[5]. Zgadza się to z
                                  tym, co podaje Z. Zieliński, który pisze, że naziści w Niemczech zwalczali
                                  organizacje katolickiej młodzieży męskiej, chcąc właściwie od początku rozbić
                                  wszystkie organizacje katolickie w Niemczech[6]. Nic dziwnego zatem, że „W
                                  świetle ustaleń policyjnych ogół księży nie tylko był do reżimu negatywnie
                                  nastawiony, ale czynił wszystko by w tym duchu urabiać wiernych. Wierność wobec
                                  Kościoła w ustach kleru oznaczała wrogość wobec III Rzeszy”[7].

                                  Wracając do zagadnienia Opatrzności w pojęciu Hitlera, to wyżej wspomniany K.
                                  Grunberg pisze również w innej swej książce, że dla Hitlera Opatrzność była
                                  metafizyczną projekcją własnych dążeń, nadziei oraz osobistych pragnień. Hitler
                                  uważał się za Boga człowieka, jego wcielenie[8].

                                  W zgodzie z tym jest inny biograf Hitlera, były dygnitarz hitlerowski, który
                                  • baltazar13 Re: wkleję cos poważniejszego , niż youtube cd 25.10.08, 10:29
                                    na podstawie swych wspomnień pisze jaki był stosunek Hitlera do Opatrzności:
                                    „Gdzie jednak jest Bóg, o którym wielokrotnie wspomina w swoich tyradach Hitler,
                                    nazywając go Opatrznością i Wszechmogącym? Bóg to człowiek piękny, człowiek
                                    boski, […]. Bóg to sam Hitler”[9].

                                    I nawet Werner Maser, który w pewnych wypowiedziach Hitlera próbuje
                                    dopatrywać się wiary w jakąś wyższą siłę nadprzyrodzoną, wraz z tolerancją dla
                                    takiej wiary, jako jednak potrzebnej ludzkości[10], jest zgodny co do tego, że
                                    Hitler w swych wypowiedziach był zdecydowanie negatywnie nastawiony do idei
                                    istnienia Kościoła chrześcijańskiego (niżej rozwinę te kwestię w oparciu o
                                    materiał historyczny jaki zebrał Maser w swej książce na ten temat).

                                    Grunberg, cytując w swej powyższej książce wiele wypowiedzi (i opierając się na
                                    bardzo obfitym materiale źródłowym) w rozdziale specjalnie poświęconym poglądom
                                    Hitlera na temat Kościoła i Boga pisze, że Hitler uczęszczał na nabożeństwa
                                    kościelne tylko i wyłącznie „z przyczyn politycznych”, i miało to miejsce do
                                    roku 1935[11]. Potwierdza to pewien fiński badacz życiorysu Hitlera, który
                                    pisze, że jeśli już czasem Hitler był publicznie w miarę tolerancyjny dla
                                    Kościoła, to było tak tylko dlatego, że ten ostatni był w Niemczech liczącą się
                                    siłą[12].

                                    Warto w tym kontekście nadmienić, że nawet sam fakt, iż Hitler
                                    uczęszczał czasem na katolickie nabożeństwa nie czyni z niego jeszcze wierzącego
                                    katolika, bowiem dziś często możemy sobie obejrzeć w TVP jak w katolickich
                                    nabożeństwach bierze udział prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, agnostyk
                                    przecież, czy Jerzy Buzek, protestant.

                                    Wracając do tematu, nie dość, że Hitler był niewierzący, to w dodatku, jego
                                    postawa wobec duchowieństwa katolickiego i wiary katolickiej była nie tylko
                                    obojętna, ale momentami wręcz wroga[13]. Wzmiankowany już wyżej adiutant Hitlera
                                    Nicolas Below wspominał, że Hitler wygłaszał publicznie „pogróżki pod adresem
                                    Kościołów”[14]. Wedle kolejnego autora, Hitler „Bez opanowania dawał się ponosić
                                    nienawiści do Żydów, księży, socjaldemokratów, Habsburgów”[15].

                                    Ataków tych było tyle, że – jak podaje kolejny z autorów - przemysłowcy,
                                    junkrzy, i wielka prawica żądała zaprzestania „ataków na Kościół”[16]. I o ile
                                    faktem jest, że stopień radykalizmu jaki Hitler przejawiał w swym negatywnym
                                    nastawieniu do Kościołów wahał się od skrajnie negatywnego po mocno niechętny,
                                    to zawsze był to jednak w sumie stosunek negatywny.

                                    Jak podaje K. Grunberg, Hitler w dwóch swoich wypowiedziach (jedna z
                                    21 października 1941 i druga z 29 listopada 1944) „nazwał Jezusa synem
                                    żydowskiej prostytutki i rzymskiego legionisty”[17].

                                    Co do innych dogmatów rzymskokatolickich, to również w katolickiej
                                    nauce o przeistoczeniu Hitler widział „najbardziej zwariowane, co kiedykolwiek
                                    mógł stworzyć mózg ludzki w swoim obłędzie” a katolicką naukę o Eucharystii
                                    określał jako „szyderstwo z wszystkiego co boskie”[18].

                                    Hitler nie wierzył także w mesjaństwo Jezusa, w Trójcę świętą, ani w
                                    katolickie koncepcje życia po śmierci. Z jego wypowiedzi, jakie przytacza Maser
                                    wynika, że w swych poglądach na życie po śmierci był on agnostykiem[19]. Jednym
                                    z mistrzów życia duchowego był dla Hitlera Schopenhauer[20], który uważał, że
                                    chrześcijaństwo jako światopogląd nie jest tworem Objawienia, lecz zostało
                                    zmontowane z koncepcji starożytnych religii pogańskich, indyjskich, egipskich,
                                    wschodnich, zwłaszcza buddyzmu[21].
                                    Oprócz dogmatów katolickich Hitler nie znosił także katolickich
                                    świąt. Jak podaje jeden z biografów Hitlera, „Fuhrer nie znosił Bożego
                                    Narodzenia oraz związanej z nim świątecznej uroczystej atmosfery […]”[22]. Ta
                                    informacja jest potwierdzona przez niejaką Traudl, która swego czasu była
                                    sekretarką Hitlera. Wspominała ona o Hitlerze: „Nie uznawał świąt Bożego
                                    Narodzenia, choinek, świeczek, kolęd i świątecznych obyczajów”[23].

                                    Hitler uważał katolicyzm wręcz za „nieszczęście” dla Niemiec. W jednej z
                                    wypowiedzi ujął to w taki oto sposób: „Naszym nieszczęściem jest posiadanie
                                    niewłaściwej religii […] dlaczego nie mamy takiej religii jak Japończycy, która
                                    za najwyższe dobro uznaje ofiarę dla ojczyzny?”[24].

                                    Christa Schroeder, również sekretarka Hitlera, wspominała w swych wydanych po
                                    latach pamiętnikach: „Hitler nie był przywiązany do Kościoła. Uważał religię
                                    chrześcijańską za przeżytek, obłudny wynalazek służący do uzależniania ludzi.
                                    Jego religią były prawa natury”[25]. Dodaje ona również, że Hitler, mimo iż
                                    „pozostał do końca w Kościele katolickim, chciał jednak wystąpić z niego zaraz
                                    po wojnie”[26].

                                    Hitler był nie tylko w słowach wrogi katolicyzmowi, jego wrogość do katolicyzmu
                                    znajdywała też swoje ujście w konkretnych czynach. Otto Dietrich, szef prasy
                                    nazistowskiej, pisał: „Na funkcjonariuszy partyjnych wywierany był w sposób
                                    nieoficjalny nacisk, aby występowali oni z Kościoła”[27].

                                    Na tym nie koniec tej wrogości. Hitler nie tylko był wrogi katolicyzmowi, czy
                                    wierze w Boga, on wręcz głosił, że kiedy już nastąpi „ostateczne zwycięstwo”
                                    nazizmu, to wtedy on rozprawi się z katolicyzmem i resztą chrześcijaństwa. Jak
                                    pisze Lech Z. Niekrasz, Hitler „nie taił, że po wygraniu wojny położy kres
                                    wpływom kościołów chrześcijańskich, uznając ich naukę za absurd, a samo
                                    chrześcijaństwo za sprzysiężenie przeciw ludzkości”[28]. Potwierdza to inny
                                    badacz życiorysu Hitlera, który pisze: „Znany był negatywny stosunek Hitlera do
                                    religii, zwłaszcza do chrześcijaństwa. […] ostateczną rozprawę z Kościołem
                                    przywódca Rzeszy odłożył na późniejsze czasy”[29].

                                    Istnienie u Hitlera planu rozprawienia się z chrześcijaństwem potwierdza Werner
                                    Maser, który przytacza nawet słowa Hitlera na ten temat. Hitler powiedział, że
                                    jeśli chodzi o Kościół, to pewnego dnia trzeba będzie „wytrzebić go siłą”[30].

                                    Takie plany u Hitlera potwierdza również pewien były dygnitarz hitlerowski,
                                    który wspominał pewną wypowiedź Hitlera na temat Kościoła i masonerii. Hitler
                                    miał powiedzieć: „Teraz my jesteśmy najsilniejsi i dlatego usuniemy jednych i
                                    drugich, zarówno Kościół jak i masonerię”[31].

                                    Współgra to z tym co podają K. Gotto i K. Repgen w pewnej pracy zbiorowej, w
                                    której czytamy, że Martin Bormann w piśmie okólnym do galeiterów z dnia 9
                                    czerwca 1941 kreślił takie oto plany wobec Kościoła: „Musi on być ostatecznie
                                    złamany”[32].

                                    Plan rozprawienia się nazistów z Kościołem szkicuje Otto Ogierman, który pisze:
                                    „Po ostatecznym zwycięstwie miano postawić pod sąd katolickich biskupów
                                    niemieckich za zdradę stanu. Tajna konferencja specjalistów do spraw kościelnych
                                    z dnia 22 i 23 września 1941 używa wyrażenia >>końcowy obrachunek z Kościołem<<
                                    […]. Gestapo za ostateczny cel w walce z Kościołem uważa rozbicie wyznaniowych
                                    Kościołów przy pomocy materiałów wcześniej zebranych, aby na ich podstawie
                                    oskarżyć Kościół o zdradę stanu […]”[33].

                                    Hitler przyznawał w 1941 roku, iż już wcześniej „głosił pogląd, że Kościół
                                    trzeba sprzątnąć ze świata natychmiast, przemocą fizyczną i bezwzględnie, niczym
                                    >>dynamitem<<”[34]. Wedle własnych wspomnień Hitlera na temat Kościoła,
                                    spisanych na piśmie przez jednego z ludzi z jego otoczenia, przestał on uznawać
                                    naukę Kościoła już w 1903 roku, szydząc już w wieku nastoletnim z kolegami
                                    szkolnymi z nauczycieli religii i instytucji spowiedzi[35].

                                    W 1942 roku Hitler „oświadczył, że nie zawahałby się przed otwartą walką z
                                    kościołem, gdyby był czas ku temu”[36]. Rok wcześniej Hitler oświadczył, że
                                    „organizacje kościoła pokonamy powoli przy pomocy uświadamiani
                                    • baltazar13 Re: wkleję cos poważniejszego , niż youtube cd 25.10.08, 10:31
                                      ania i uczynimy to bezboleśnie”[37].

                                      Hitler powiedział również: „Wolę […] dać się na jakiś czas ekskomunikować, niż
                                      być winnym kościołowi wdzięczność”[38]. Jak jednoznacznie wynika z tego
                                      zabarwionego lekkim szyderstwem oświadczenia, Hitler zwyczajnie nie przejąłby
                                      się ekskomuniką. Spłynęłoby to po nim jak woda po gęsi. W tym momencie widać,
                                      jak niepoważne są oświadczenia tych, którzy twierdzą, że gdyby papież Pius XII
                                      ekskomunikował „katolika Hitlera” – jak tego rzekomo usilnie od niego żądano –
                                      ileż oszczędziłoby to światu cierpień i krwi. Czyż takie mniemanie to nie czysta
                                      naiwność? A w najlepszym przypadku kompletna ignorancja.

                                      Maser pisał, że Hitler „odrzucał kościół” i „nawet jeśli do śmierci do niego
                                      należał, to uznawał jego nauki religijne za >>zdecydowanie obłąkane<<, groził
                                      mu, otwarcie go zwalczał i wykpiwał jego duchownych”[39].

                                      Ciekawe jest też to, że pewni ateiści twierdzą, iż Hitler pozostał do końca
                                      życia katolikiem, nawet jeśli nie wierzył w katolickie doktryny, gdyż nigdy nie
                                      został oficjalnie wykluczony z Kościoła. Taka retoryka jest jednak czystym
                                      absurdem. Gdyby ten idiotyczny argument był słuszny, to oznaczałoby to, że każdy
                                      ateista, który nie został oficjalnie wykluczony z Kościoła, też jest katolikiem.
                                      Gdzie tu sens?

                                      Zresztą to, że Hitler nie został oficjalnie ekskomunikowany nie oznacza wcale,
                                      że w ogóle nie był on ekskomunikowany. W Kościele rzymskokatolickim już od 1917
                                      roku istniała tzw. ekskomunika latae sententiae, która polega na tym, że ktoś
                                      odrzucający doktryny i nauki kościelne, a kimś takim był (w zgodzie z tym co
                                      czytaliśmy wyżej) niewątpliwie sam Hitler, podlega ekskomunice automatycznej. W
                                      świetle tego Hitler został więc już za swego życia automatycznie ekskomunikowany
                                      z Kościoła. Nie potrzeba było tu więc jeszcze ogłaszać oficjalnej ekskomuniki
                                      Hitlera, ponieważ dokonała się ona już sama, na mocy ekskomuniki automatycznej
                                      latae sententiae.
                                      Zakończenie

                                      Powyższe świadectwa są po prostu niezbite. Teza, że w najbardziej zbrodniczym
                                      okresie swego szaleństwa Hitler był katolikiem nie ma nic wspólnego z prawdą.
                                      Wręcz przeciwnie, dokładna analiza danych historycznych jakie posiadamy wyraźnie
                                      wskazuje, że Hitler, choć urodzony w katolickiej rodzinie, z katolicyzmem w swym
                                      życiu nie utożsamiał się już od bardzo wczesnych lat swej nastoletniej młodości.

                                      Jan Lewandowski
                                        • fallaci kilka ciekawych słow 25.10.08, 11:46
                                          www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler/hitler_kazanie.php
                                          www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler/hitler_vademecum.php
                                          www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler/hitler_modlitwa.php
                                          www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler/hitler_memorial.php
                                          Na początku roku 1933, kierownictwo Akcji Katolickiej w Niemczech, pozostające
                                          wówczas pod przewodem von Pappena, wydało następujące oficjalne oświadczenie:

                                          ”My, katolicy niemieccy, całą duszą i z pełnym przekonaniem będziemy
                                          popierać Adolfa Hitlera i jego Rząd. Jesteśmy pełni podziwu dla jego umiłowania
                                          ojczyzny oraz energii i mądrości jako męża stanu. (…) Katolicyzm niemiecki (…)
                                          musi czynnie uczestniczyć w budowaniu Trzeciej Rzeszy

                                          Ciekawe prawda. Jesli ktos chce zobaczyć więcej to niech uderzy tu
                                          www.rumburak.friko.pl/index.php
                                  • fallaci Youtube jest niepowazny? 25.10.08, 13:22
                                    więc linki do filmów z Janem Pawłem II na początku swiadczą o tym ze
                                    był on niepoważny?
                                    Miał wiele wad, ale czy był niepoważny to nie wiem. Jednak skoro tak twierdzisz
                                    to może był faktycznie niepoważny.
                              • fallaci Re: :))) 25.10.08, 07:52
                                To religia zakazała zabijania?
                                To dlaczego odziały wysyłane na śmierć i po to by zabijać błogosławione są przez
                                kapłanów najrózniejszych religii.
                                Dlaczego wyznawcy religii mordują z imieniem boga na ustach?
                                Dlaczego wyznawcy różnych religii zabijają zwierzęta? Często w celach
                                religijnych? Przecież tam nie ma " Nie zabijaj, za wyjątkiem zwierząt"?
                                • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 10:14
                                  Człowiek ma wolną wolę i ten fakt niejednokrotnie jest wykorzystywany przez
                                  szatana. Wielu ludzi z tego powodu naciąga lub wypacza sens zakazu ustanowionego
                                  przez Boga. Z jakichs przyczyn Bóg stworzył nas istotami niedoskonałymi.
                              • fallaci Re: :))) 25.10.08, 07:54
                                Te zbrodnicze ideologie niewiele różnią się od religii. Zamiast zabijać w
                                imieniu jakiegoś boga i religii mordowały w imieniu ideologii(religii) oraz
                                boga(wódz).
                                Człowiek w swojej naturze dobry, mądry, inteligetny nie potrzebuje wodza, boga,
                                ideologii, religii.
                                • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 10:26
                                  Bóg stworzył takiego człowieka o jakim piszesz, mądrego, dobrego
                                  inteligentnego.Problem polega jednak na tym że część ludzi jest mu za to
                                  wdzieczna i czci go za to, a czesc taka jak ateisci odwraca sie od niego plecami
                                  wyznając religie opartą na dogmacie nieistnienia Boga.
                                  Wielu ateistów czesto posługuje sie słowem "natura" ...natura nas takimi
                                  stworzyła...człowiek w swojej naturze....Czym jest ta natura???? Substytutem
                                  słowa Bóg, które nie może ateiscie przejsc przez gardło, a jesli juz.. to pisze
                                  go z małej litery???
                                  • fallaci Re: :))) 25.10.08, 13:48
                                    Natura stworzyła się sama, a nas ukształtowała ewolucja, w przypadku człowieka
                                    dochodzi jeszcze cywylizacja którą sam wytworzył i która odciska potężne pietno
                                    na człowieku.
                                    • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 14:14
                                      Natura się sama stworzyła???:))))Powiedz mi w jaki sposób???:))Widze ze ten
                                      ateizm to nawet nie religia , to czysta magia:)))))
                                        • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 15:49
                                          Odpowiedz na to pytanie znają wszyscy wierzący w Boga.To nie natura się sama
                                          stworzyła i nie ona dała początek wszystkiemu.To Bóg stworzył wszechswiat i
                                          człowieka.Wszystkie te twierdzenia są oparte na wierze , a nie na dowodach
                                          naukowych.Osoba wierząca nie wymaga dowodów naukowych na potwierdzenie tych
                                          faktów.Jakiekolwiek dowody naukowe nie są i nigdy nie bedą w stanie udowodnić
                                          czegokolwiek w 100 procentach.Wynika to z niedoskonałosci człowieka, który
                                          usiłuje je wyprowadzic.Tylko Bóg jest istotą doskonałą.
                                          • fallaci Re: :))) 25.10.08, 16:01
                                            Fakt ??
                                            fakty odnośnie współpracy KK z nazistami masz powyżej.
                                            W postaci cytatów i filmów.
                                            To jest co najwyżej hipoteza, najmniej prawdopodobna ze wszystkich.
                                            Kto stworzył zatem boga??? Czarna magia???

                                            Właśnie czy Ci duchowni wspópracujący z nazistami to byli ateiści opętani przez
                                            szatana?
                                            • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 16:20
                                              Cały ateizm opiera się na hipotezach zupełnie nieprawdopodobnych, a wiara w Boga
                                              na faktach wynikających z wiary.Bóg istniał zawsze dlatego tylko on mógł być
                                              stworzycielem, to pewnik wynikający z wiary.
                                              Czy duchowni współpracujący z nazistowskimi i komunistycznymi ateistami byli
                                              opętani przez szatana???Nie wiem, nie siedziałem w ich duszy i głowach.Być może
                                              opętał ich szatan , a byc może robili to ze strachu lub ze względów
                                              koniunkturalnych.Kapłani sa tylko niedoskonałymi ludzmi.Jesli popełnili grzechy
                                              to kiedyś Bóg ich za to rozliczy, bo tylko On zna powody.
                                              • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 19:31
                                                fall czemu nie ujawniasz,że twoje niby samodzielne przemyślenia to kalka przemyśleń pana Dawkinsa???Myślałem ,że taki "intelektualista"
                                                jak ty ,potrafi sam myśleć i wnioskować..te twoje wstawki o Thorze , Wisznu,Latającym Potworze Spaghetti i wiele innych bzdur,które są w twoich postach to zywcem zerznięte fragmenty z książki tego pana:))))) Polecam ci raczej książke " Bóg nie jest urojeniem.Złudzenie Dawkinsa" autorzy rozbijają w puch wszystkie te bzdury, które napaprał twój guru Dawkins:)))))
                                                • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 19:36
                                                  Bardzo podoba mi się recenzja książki Dawkinsa,którą pozwole sobie przytoczyc

                                                  „..Dawkins po prostu proponuje ateistyczny odpowiednik zręcznego kazania o ogniu piekielnym — zastępując skrupulatne, poparte dowodami przemyślenia turbonakręconą retoryką i w wysokim stopniu wybiórczą manipulacją faktami. Co ciekawe, w Bogu Urojonym znajdziemy zadziwiająco mało analizy naukowej. Mnóstwo tam pseudonaukowej spekulacji, połączonej z szerszą, kulturową krytyką religii zapożyczoną ze starszych pism ateistycznych.. D głosi kazanie do nienawidzących Boga chórów, wyraźnie oczekując od nich delektowania się jego retorycznymi fajerwerkami, i przypochlebnego unoszenia rąk w górę....".
                                                  • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 20:21
                                                    Czytałem fragmenty tego plugastwa i jedyna rzecz jaka mnie zaciekawiła w tym obrazającym Boga i religie paszkwilu , to zadziwiająca zbieznosc z niektórymi tekstami, które prezentujesz w tym wątku.Zafascynował cię pan Dawkins , prawda??:)))))))
                                                  • fallaci Re: :))) 25.10.08, 20:30
                                                    Widzisz jak Twoich lektur nie nazywam plugawstwem, jeśli cokolwiek czytasz.
                                                    Choć ksiązki takie Biblia czy Koran odpowiadają za zbrodnie, przesladowania i
                                                    smierć wielu ludzi.
                                                • fallaci Re: :))) 25.10.08, 20:27
                                                  A ty wierzysz w Zeusa?
                                                  A może lepiej Dionizosa? To też bogowie w których wierzono więc ich istnienie
                                                  jest faktem według Ciebie.
                                                  Aha latajacy potwór spaghetti ma nawet swoj koscioł
                                                  pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti
                                                  Ludzie WIERZA w niego wiec jego istnienie jest faktem.
                                                  Jak już kiedyś napisałem sam sobie wybieram co czytam i kogo uznaje za swój
                                                  autorytet. Dawkins jest takim czlowiekiem. Podobnie jak Karlheinz Deschner,
                                                  Oriana Fallaci jaki Adam Michnik i wielu innych.
                                              • fallaci Re: :))) 25.10.08, 20:17
                                                Fakty wynikają z wiary?
                                                fakty wynikające to co najwyżej urojenia.
                                                Czy z tego że miliony ludzi wierzyły w wielkość Stalina i Hitlera wynika fakt że
                                                to byli wielcy ludzie.
                                                Czy jeśli człowiek bez nóg będzie wierzył że je ma to mu odrosną.
                                                Czy to że ludzie wierzyli że ziemia jest płaska powodowało fakt że była ona
                                                płaska apotem stała się kulą ?
                                                Czy to że ludzie wierzyli w Zeusa i Jowisza stanowiło fakt że oni istnieli?
                                                • baltazar13 Re: :))) 25.10.08, 21:02
                                                  Fakt istnienia Boga wynika , jak najbardziej z wiary.A reszta przykładów , które przytaczasz to bzdety podobne do tych jakie pisze Dawkins.
                                                  Hitler i Stalin dla niektórych fanatycznych ateistów, narodowców, faszystów i komunistów byli i są... wielkimi ludzmi.To fakt, z którym można sie nie zgadzac ale obiektywnie zaistniał.
                                                  Pozostałe przykłady nie odnoszą się do wiary w Boga tylko do ograniczonej wiedzy lub możliwosci człowieka.