3m05 05.12.06, 17:29 Pytanie, co wie Robert Gates, kandydat na sekretarza wojny co nie dotarlo jeszcze do Glownodowodzacego Busha (Lier-in-Chief)? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
orwella Nareszcie uczciwie mowia 05.12.06, 17:31 Po raz pierwszy USA mowia uczciwie pelnym glosem o przegranej. Teraz pora sie natychmiast wycofac i przeprosic swiat za rozpetanie piekla ludobojstwa na BW i pora ukarac dozywociem przestepcow wojennych, neokonow. Pora skonczyc z kretynstwem globalizacji i zajac sie odbudowa wlasnego kraju poki nie jest za pozno. Odpowiedz Link Zgłoś
troll7777 wojne juz dawno wygrali - tylko kolonizacja im nie 05.12.06, 17:40 idzie jakos... coz... wrogi kraj, wrodzy mieszkancy - tak sie konczy narzucanie innym rezymu sila! panie prezydencie Busz - ustap Pan! i idz pan do zakladu dla niedorozwinietych prawiczkow... gdzie telewizor zalacza, kaczke przyniosa... papu dadza - prezydentura w najwazniejszym kraju swiata to jednak zbyt trudne zajecie jak na Pana - absolwenta Yale ( dyplom chyba Panu tez tatus kupil jak prezydenture? ) haah ahha! - jak rezonowalo echo z filmu o dwoch takich Odpowiedz Link Zgłoś
plmlp Przecież Busz ogłosił 2 lata temu ze wygrali...Nie 05.12.06, 17:59 rozumiem. Chyba że nie wygrali. Wpieniała mnie ta agresja nie dlatego, że nie można było wygrać, bo myslałem że mozna, tylko dlatego że łajdak Hussein stał się pretekstem dla syjonistycznych łajdaków do swojej głupiej agresji żeby zgnębić Palestyńczyków. I się pludrakom nie udało... Odpowiedz Link Zgłoś
czlon_pisu Impeach Bush ? 05.12.06, 19:12 Moze Demokraci zaczno proces tzw. impeachmentu dla Busha. Clinton klamal w sprawie sexu, a Bush w (znacznie powazniejszej) sprawie broni masowego razenia i powodow do napasci na Irak. ps. wkurza mnie ze ten burak Bush mial tylko 5 minut dla naszego prezydenta kaczynskiego. Za kogo ten ciolek sie uwaza ? Odpowiedz Link Zgłoś
orwella Re: Impeach Bush ? 05.12.06, 19:34 impiczment obecnie niestety sie nie uda, bo wiekszosc demokratow skorumpowana przez neokonsko-koropracyjna mafie poparla atak na Irak. W USA istnieje bowiem korporatokracja. Moze kiedys Amerykanie zrobia rewolucje i rozwala ten system. Nie wykluczone, ze pojda sladem AL.:) Odpowiedz Link Zgłoś
rozbojnik_rumcajs i nastapi 05.12.06, 20:02 okres kierowniczej roli parti Demokratycznej www.cpusa.org/ Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: i nastapi 05.12.06, 22:29 Przypominam, że wśród Prezydentów-Demokratów byli tacy, którzy nie bali się wojny: - Harry Truman - John Fitzgerald Kennedy - Lyndon Johnson - nawet James Carter nie był taki najgorszy, przyćmił go tylko Wielki Ronald Reagan - nawet schorowany Franklin Delano Roosevelt przeprowadził największą mobilizację w dziejach świata Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Cheney byłby znacznie gorszy 05.12.06, 20:04 orwella napisała: > impiczment obecnie niestety sie nie uda, bo wiekszosc demokratow skorumpowana Tylko w niebie są anioły. W każdym kraju rządzący reprezentują interesy jakiejś grupy ludzi, a nie wszystkich obywateli. A impeachment Busha jr nikt nie zacznie, bo zastąpiłby go Cheney, który jest znacznie goszym sku..synem niż Bush jr. To Cheney przeforsował stosowanie tortur przez CIA. To Cheney zarobił dziesiątki milionów na wojnie w Iraku za pośrednictwem zysków Haliburton, która dostała bez przetargu kontrakty na obsługę wojska amerykańskiego w Iraku. Gdy Cheney został wiceprezydentem w 2000 roku miał około $2 mln. Wg ubiegłerocznego zeznania podatkowego ma teraz ponad $70 mln. Dobrze, że nareszcie minister Gates mówi oczywistą prawdę, że kolonizacja Iraku się nie powiodła. Gdyby Bush jr i Blair czytali podręcznik historii, to dowiedzieliby się, że Brytyjczykom kolonizacja Iraku nie powiodła się już w 1920 roku gdy byli do tego znacznie lepiej przygotowani, bo mieli nawet ministrstwo kolonii. Amerykański minister wojny Rumsfeld improwizował w Iraku, a przy nadmiarze ego nikogo nie słuchał, ani swoich generałów, ani gen. Powella, ani Rice. Odpowiedz Link Zgłoś
orwella Re: Cheney byłby znacznie gorszy 05.12.06, 21:50 masz calkowita racje Misiu co do Cheneya. problem z tym, ze obecny rezim buszmenski reprezentuje wylacznie interesy kilku % ludzi i dziala wbrew interesom wiekszosci spoleczenstwa. Ten rzad jest najwiekszym wrogiem USA i Amerykanow. Odpowiedz Link Zgłoś
kinio101 Re: Cheney byłby znacznie gorszy 05.12.06, 22:42 Ciekawe co na to powie polski minister wojny czyli Radek. Odpowiedz Link Zgłoś
mitffoch Cheney zarobil w 2005 $ 8mln - rozdal $6mln 07.12.06, 06:57 Czyli wydal jakies 75% swoich dochodow na cele dobroczynne. Al Gore rozdal np $350 (w 1997 roku) Nie bronie Cheney'a ale trzymajmy sie faktow. Wiekszosc fortuny wiceprezydenta jest ulokowana w American Century International Bond Fund i Vanguard Group's Short-Term Tax-Exempt Fund Admiral Shares - czyli nie w akcjach Haliburton. www.taxhistory.org/thp/presreturns.nsf/Returns/11F1D52A38CECA9685256E7500760284/$file/cheney_2005.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
protoplex Re: Nareszcie uczciwie mowia 05.12.06, 17:40 No cóż, po raz pierwszy mówi ten, kto tego nie rozpętał. Może dlatego właśnie wymienili Rumsfelda, żeby móc powoli się wycofać. Myślę, że do końca 2008 roku amerykańcy wyjdą ZUPEŁNIE z Iraku. Odpowiedz Link Zgłoś
kijwoko Re: Nareszcie uczciwie mowia 06.12.06, 14:15 Zeby tylko nie probowali wykonac takiego planu wycofania z Iraku: www.theonion.com/content/files/images/onion_news3143.article.jpg lub nawet z Iraku i Afganistanu razem: americandigest.org/mt-archives/iraqexitstrategy.jpg (pamietamy podobne podrygi w Wietnamie, gdy juz bylo wiadomo, ze przegrali) Nie moge natomiast znalezc nigdzie obrazka, ktory byl w Forum z zeszlego tygodnia, gdzie prelegent na dyskusji w sztabie w pentagonie wypisal na tablicy mozliwe strategie rozwiazania sytuacji w Iraku (pisze z pamieci, by oddac o co idzie): 1)wychodzic, 2) uciekac, 3) zawijac sie, 4) spieprzac. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Nie wygracie i w dodatku bardzo słono zapłacicie.. 05.12.06, 17:48 Nie wygracie i w dodatku bardzo słono zapłacicie... I to bardzo słono ! Należało "słuchac sie" normalnych krajów - a nie prezydenta debila ! Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Nie wygracie i w dodatku bardzo słono zapłaci 05.12.06, 22:30 Toć Chirac i Putin niczego nie doradzali. Nie wiem zresztą, którego z nich masz na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
rozbojnik_rumcajs Nie wygraja tylko z tego samego powodu 05.12.06, 18:03 z jakiego nie wygrali w Vietnamie a swoja droga powinni zabic Sadama zaraz jak go zlapali i skrocic o glowe lokalnych watazkow takich jak alSadr Kto pamieta teraz o Chauchescu Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_can Re: Nie wygraja tylko z tego samego powodu 05.12.06, 20:58 Teraz sie troche wyzlosliwie: Nikt nie pamieta o Chauchescu, nikt chyba nie wie o kogo ci chodzi? Troche brzmi to jak "chau chau" (hau hau) ale niezupelnie... Rozluznij sie! Odpowiedz Link Zgłoś
czesiekkk Re: Sekretarz obrony USA: Nie wygramy wojny w Ira 05.12.06, 18:08 Na jednym z serwerów z plikami filmowymi tymi śmiesznymi i nie, jest film o żołnierzach z amerykańskiej piechoty morskiej. Walczą na zachodzie Iraku, na batalion liczący 1000 żołnierzy jest chyba tylko jeden tłumacz. Plutony patrolujące rejon idą bez tłumacza, bez rozpoznania i jakichkolwiek wiadomości od wywiadu taktycznego. No więc jak bez wywiadu, rozpoznania i znajomości języka można odnieść sukces? Odpowiedz Link Zgłoś
olex5 amerykanski eksport demokracji w Ameryce Płd. 05.12.06, 18:08 Wczoraj odbyły sie w Wenezueli wybory ale polskie media jakos niechetnie piszą o tym.Czy to dlatego,ze temat wybitnie niewygodny dla polskiej propagandy sukcesu? W swojej decyzji z 4.12.2005, główne partie opozycyjne w Wenezueli ogłosiły bojkot wyborów, chcąc w ten sposób uniknąć nieuniknionej klęski wyborczej. Były to te same przychylne biznesowi ugrupowania, które w 2002 roku - finansowane bezpośrednio przez amerykańską National Endowment for Democracy (NED) - zorganizowały i przeprowadziły wojskowy zamach stanu, który doprowadził do obalenia prezydenta Hugo Chaveza. Przewrót upadł po niespełna dwóch dniach, po tym gdy miliony mieszkańców Wenezueli (włączając w to kadrę oficerską niższego stopnia) stanowczo zażądały powrotu Chaveza. Do dnia dzisiejszego większość Wenezuelczyków popiera Chaveza i głosuje na wprowadzany przez niego model demokracji, oparty na zaangażowaniu szerokich warstw społeczeństwa, które aktywnie uczestniczą w narodowej dyskusji o kierunku prowadzonej w kraju politycznej i społecznej transformacji. Wenezuela posiada najbardziej demokratyczną konstytucję spośród wszystkich państw regionu, uznaje się w niej między innymi prawo kobiet zajmujących się domem do świadczeń emerytalnych. Poza tym działania rządu Wenezueli doprowadziły do znacznej poprawy wskaźników analfabetyzmu, głodu i śmiertelności wśród noworodków; wdrażany jest też niezwykle ambitny program reformy rolnej. Podczas szczytu Ameryk, który odbył się w listopadzie w Argentynie, Chavez był głównym wyrazicielem zataczającej coraz szersze kręgi opozycji wobec narzucanej przez Stany Zjednoczone polityki gospodarczej, która wpędziła w jeszcze większą nędzę większość mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Bush oskarżył potem Chaveza o próbę "cofnięcia procesu demokratyzacji". Pomimo tego, społeczność międzynarodowa w swojej przeważającej części jest pod dużym wrażeniem osiągnięć demokracji wenezuelskiej, jakich dokonano w ostatnich latach. I to pomimo relatywnie niedługiej historii wyborów powszechnych w tym kraju. Za rządów Chaveza mieszkańcy Wenezueli osiem razy szli do urn wyborczych i za każdym razem przedstawiciele społeczności międzynarodowej, w tym JimmyCarter, uznawali te wybory za wolne i sprawiedliwe. I właśnie na tym polega zasadniczy problem: że pomimo ogromnej pomocy rządu Stanów Zjednoczonych, partie opozycyjne nie potrafią pokonać Chaveza w drodze wolnych wyborów. Po prostu w tym przypadku "demokracja nie działa jak należy" (tak stwierdził jedyny w historii prezydent USA, który musiał zostać zatwierdzony na swój urząd przez Sąd Najwyższy, po tym jak przegrał w głosowaniu powszechnym). Władza w Wenezueli w ciągu ostatnich dziesięcioleci znajdowała się w rękach dwóch partii, które, choć zmieniały się u steru rządów, to były silnie powiązane z grupami przemysłowymi ze Stanów Zjednoczonych (czy nie brzmi to czasem znajomo?).W ten sposób większość społeczeństwa efektywnie pozbawiono wpływu na prowadzoną w kraju politykę. Obecnie te odtrącone wcześniej grupy społeczne, wykorzystując procedury systemu demokratycznego, zdobyły kontrolę nad krajem. Tą właśnie sytuację określa Bush dzisiaj mianem kryzysu demokracji. Najwyraźniej oburzony faktem, że ubodzy, żyjący z uprawy Indianie potrafią się zorganizować w stopniu wystarczającym do obalenia dwóch prezydentów w ciągu dwóch ostatnich lat (Gonzalo Sancheza w 2003 roku i Carlosa Mesa w 2005 roku), Donald Rumsfeld stwierdził, że to Hugo Chavez stoi za wydarzeniami w Boliwii. Warto jednak zauważyć, że to właśnie administracja Busha od 2002 roku, a więc odkąd indiańskie ruchy społeczne stały się znaczącą siłą polityczną w kraju, zupełnie otwarcie ingeruje w wewnętrzne sprawy Boliwii. To właśnie w 2002 roku amerykański rząd zagroził wstrzymaniem pomocy gospodarczej dla Boliwii w przypadku zwycięstwa Moralesa w wyborach prezydenckich. Od tamtego czasu Stany Zjednoczone bez przerwy prowadziły w tym kraju swój program "promocji demokracji". Do Boliwii płynęły miliony dolarów z amerykańskiego budżetu z przeznaczeniem na tworzenie oddolnych grup wśród społeczności indiańskiej, przychylnych polityce Waszyngtonu, oraz na zakrojone na szeroką skalę kampanie reklamowe mające na celu promocję przyjaznych Ameryce, lecz mimo to skazanych na porażkę, kolejnych boliwijskich rządów. Podobnie jak miało to miejsce w Wenezueli, "promowanie demokracji" w wykonaniu Stanów Zjednoczonych polega na ograniczonej formie rządów reprezentujących poglądy i realizujących politykę powiązanych z biznesem elit, przy jednoczesnym wykluczeniu bezpośredniegoudziału szerszych grup społecznych w sprawowaniu władzy. Ogromnym problemem dla obecnej administracji jest fakt, że w Boliwii, ten oparty na ludności indiańskiej ruch społeczny, zdobył i stale powiększa swój udział w rządzie zgodnie z zasadami, podporządkowując się regułom demokracji. Odpowiedz Link Zgłoś
renebenay Re: amerykanski eksport demokracji w Ameryce Płd 05.12.06, 18:17 W ten sposob demokracja modelu amerykanskiego dorownala faszyzmowi. Odpowiedz Link Zgłoś
mario-radyja Re: amerykanski eksport demokracji w Ameryce Płd 05.12.06, 18:40 > Wenezuela posiada najbardziej demokratyczną konstytucję spośród wszystkich pańs > tw regionu, uznaje się w niej między innymi prawo kobiet zajmujących się domem > do świadczeń emerytalnych. Chyba chciałeś powiedzieć najbardziej "socjalistyczną", bo z demokracją nie ma to nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Konstytucja Wenezueli... 05.12.06, 18:46 ...pozwala w połowie kadencji prezydenckiej przeprowadzić referendum nad wotum zaufania do niego. I takie referendum rzeczywiście się odbyło i Chavez je wygrał. Mimo początkowych wybrzydzań przeciwników Chaveza referendum powszechnie uznano za uczciwe. Odpowiedz Link Zgłoś
czlon_pisu Rumsfled: " w 6 dni wojna w Iraku bedzie zakonczon 05.12.06, 19:14 A Rumsfled na miesiac przed wojno w Iraku zapewnial ze: " w 6 dni wojna w Iraku bedzie zakonczona." Klamca. Odpowiedz Link Zgłoś
artremi Re: Rumsfled: " w 6 dni wojna w Iraku bedzie zako 06.12.06, 00:02 Rumsfeld nie powiedzial ze wojna sie skonczy w 6 dni. Powiedzial, ze nie wie czy w 6 dni czy 6 tygodni, ale nie w 6 miesiecy. Serio, tak powiedzial. czlon_pisu napisał: > A Rumsfled na miesiac przed wojno w Iraku zapewnial ze: " w 6 dni wojna w Iraku > > bedzie zakonczona." > Klamca. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczylechu Re: amerykanski eksport demokracji w Ameryce Płd 05.12.06, 18:59 do mario-radyja: swoją wypowiedzią wystawiłes sobie dosc smutną wizytowke ignoranta,ktory nie ma pojecia o czym pisze.Powinienes jak najszybciej nadrobic braki swojej wiedzy zeby sie tak nie kompromitowac. Odpowiedz Link Zgłoś
mario-radyja do kaczylechu i joanna_can 05.12.06, 20:43 Nauczcie się czytać z rozumieniem. Nie kwestionuję demokratyczności konstytucji Wenezueli. Kwestionuję tok myślowy olex5, który za przejaw demokratyczności konstytucji Wenezueli uważa "prawo kobiet zajmujących się domem do świadczeń emerytalnych". Tego typu przywileje nie mają wpływu na "demokratyczność" konstytucji, ale są elementem socjalnym. Potrzebnym lub nie, nie ma znaczenia, ale elementem w wymiarze socjalnym-redystrybucyjnym, a nie demokratycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczylechu Re: 05.12.06, 21:06 nie masz sie co obrazac ale wygląda to tak,ze gdybys znał poprawnie definicje demokracji i jej interpretacje w zastosowaniu dzisiejszym to zrozumiałbys dlaczego olex podał własnie ten przykład. Ten przykład nie jest tak wazny ale wazne jest to,ze Wenezuela ma faktycznie najbardziej postepową konstytucje w regionie i co najwazniejsze - ta konstytucja jest respektowana i przestrzegana w Wenezueli co oznacza,ze Wenezuela jest demokratycznym krajem prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_can Re: amerykanski eksport demokracji w Ameryce Płd 05.12.06, 19:04 Drogi mario-radyja, Piszesz nie majac zielonego pojecia o przedmiocie. Jestes ignorantem. Owszem, konstytucja wenezuelska jest bardzo demokratyczna - calkowicie zgadzam sie z Twoim przedmowca (aczkolwiek jego tekst byl troche nie na temat). Domyslam sie, ze przymiotnik "socjalistyczna" zostal uzyty w sensie pejoratywnym. Jesli masz jakies lepsze informacje na temat rzeczonej konstytucji - podziel sie, powiedz w ktorym momencie zagraza ona demokracji. Odpowiedz Link Zgłoś
rozbojnik_rumcajs wenezuela 05.12.06, 19:39 a w konstytucji PRL bylo cos niedemokratycznego ? chyba demokracja ludowa Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_can Re: wenezuela 05.12.06, 19:49 Owszem, w konstytucji PRL byly niedemokratyczne elementy. Na przyklad rola PZPRu. Odpowiedz Link Zgłoś
rozbojnik_rumcajs Re: wenezuela 05.12.06, 19:59 pl.wikisource.org/wiki/Konstytucja_Polskiej_Rzeczypospolitej_Ludowej gdzie tu pzpr wola ludu :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczylechu Re: wenezuela 05.12.06, 20:24 10 lutego 1976 była nowelizacja konstytucji PRL gdzie wpisano do konstytucji "PZPR - przewodnią siłą społeczeństwa w budowie socjalizmu" W miejsce dotychczasowego określenia - państwo demokracji ludowej wpisano,że Polska jest państwem socjalistycznym. wiecej informacji znajdziesz zu: pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Polskiej_Rzeczypospolitej_Ludowej Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_can Re: wenezuela 05.12.06, 20:33 Drogi Rumcajsie, Siegnij glebiej do tych samych zrodel. Ustawa z 1976 roku okreslala PZPR jako przewodnia sile narodu. Konstytucja PRL byla tyle razy nowelizowana, ze trudno zapamietac wszystkie poprawki. Przypominam, ze ten watek dotyczyl Wenezueli i twoje porownanie bylo co najmniej niefortunne. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: amerykanski eksport demokracji w Ameryce Płd 05.12.06, 22:32 A kto płaci na te kobiece emerytury? Albo inaczej: Z czyjej kieszeni są wyrywane pieniądze? Odpowiedz Link Zgłoś
totalizator Wojna Zostala wygrana, nie wygrano jeszcze pokoju. 05.12.06, 18:50 Najgorsze jest wyskakiwanie w trakcie. Odpowiedz Link Zgłoś
qfc Kiedy wojna zostala wygrana jak jeszcze trwa? 05.12.06, 18:53 Podroze w czasie :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
qfc Co za kretyn? Przeciez to oczywsite. Od samego... 05.12.06, 18:51 ...poczatku tego idiotycznego przedsiewziecia. Za co tym debilom sie placi? Odpowiedz Link Zgłoś
galt USA nie wygrywa wojny... a nie "nie Wygra" 05.12.06, 18:59 Doslownie: "United States is not winning the war in Iraq". Dlaczego GW zawsze robi takie bledy????? Czy nie stac ich na ludzi ze znajomoscia jezyka? Polecam swoje uslugi $65/strone. Odpowiedz Link Zgłoś
czlon_pisu co za roznica, i tak zwiejo jak z Wietnamu :-))))) 05.12.06, 19:15 hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Re: USA nie wygrywa wojny... a nie "nie Wygra" 05.12.06, 20:01 "United States is not winning the war in Iraq" = "United States is loosing the war in Iraq". Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: USA nie wygrywa wojny... a nie "nie Wygra" 05.12.06, 22:33 A właśnie, że czasami Present Continuous należy na polski tłumaczyć czasem przyszłym. Jednakże nie w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Re: USA nie wygrywa wojny... a nie "nie Wygra" 05.12.06, 23:23 czyli nie wygrywa i nie wygra? :) Odpowiedz Link Zgłoś
tarura Re: USA nie wygrywa wojny... a nie "nie Wygra" 05.12.06, 23:30 news.bbc.co.uk/2/hi/americas/6209356.stm przebijam na $64.99/strone ;) galt napisał: > Doslownie: "United States is not winning the war in Iraq". > Dlaczego GW zawsze robi takie bledy????? > Czy nie stac ich na ludzi ze znajomoscia jezyka? Polecam swoje uslugi > $65/strone. Odpowiedz Link Zgłoś
old.european Patrzcie patrzcie, to jednak wojna ?! 05.12.06, 19:02 Ciekawe, z kim? Odpowiedz Link Zgłoś
rejestr1 Powrót do realności? 05.12.06, 19:10 Irak miał być takim modelowym krajem do wypróbowania nowoczesnych technik wojennych. Miało być niemal podręcznikową i zakończona sukcesem wojną. No cóż, stara zasada, że jeśli regularna armia nie wygrywa, to przegrywa i odwrotnie, jeśli partyzantka nie przegrywa, to odnosi sukces, sprawdziło się w całej rozciągłości. Porażka obecnej ekipy władzy w USA jest faktem, problemem jest rozmiar tej porażki i jej skutków na przyszłość. Puszka pandory została otwarta. Odpowiedz Link Zgłoś
ablaszczuk6 Sekretarz obrony USA: Nie wygramy wojny w Iraku 05.12.06, 20:09 A coż Pan sekretarz obrony wymyślił nowego, o tym w Polsce każde dzieco wie. W żadnym kraju nikt i nigdy nie wygrał wojny, wygrali bitwy, ale wojny nie wygrali. To samo dotyczy USA, trzeba się cieszyć że i Irakijczycy to nędzarze i legasy, w Polsce myślę że byłoby im o wiele gorzej. Każdy agresor przekonał się że trudno jest walczyć z całym narodem. Zatem słowa Sekretarza obrony USA niech płyną dalej do Białego Domu i oświecą umysły osób tam będących na słuźbie. Odpowiedz Link Zgłoś
zbyniek4914 Re: Sekretarz obrony USA: Nie wygramy wojny w Ira 05.12.06, 20:37 I to samo będzie w Ameryce Połódniowej.I z tamtąd się będą musieli wynosić niedługo.Wszyscy zapomnieli co oznacza słowo"demokracja",a przecież wszyscy wiemy:demos to lud a kracja to władza.Niech mi ktoś pokaże kraj "demokratyczny" w tym zgniłym systemie zachodnim.Tu wszędzie rządzi pieniądz i policja będąca na usługach kapitalistów i imperialistów. Odpowiedz Link Zgłoś
hardy01 Re: Sekretarz obrony USA: Nie wygramy wojny w Ira 05.12.06, 22:41 Czy masz wszystkie dzieła Lenina i Marksa? Odpowiedz Link Zgłoś
realista-ostrow Przegrani w wojnach z USA mają D,O,B,R,O,B,Y,T 05.12.06, 20:43 Przykładem niech bedą Niemcy, Japonia i Włochy. Natomiast "zwyciezcy" - czyli Korea Płn. Wietnam, Kuba czy Somalia - są "wolni" i "niepodlegli", ale bieda tam aż śmierdzi. A więc irakijczycy: WYBÓR NALEZY DO WAS !!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kaczylechu Re: Przegrani w wojnach z USA mają D,O,B,R,O,B,Y, 05.12.06, 20:53 z mysleniem to ty duzo wspolnego nie miałes. Odpowiedz Link Zgłoś
borek84 Re: Przegrani w wojnach z USA mają D,O,B,R,O,B,Y, 05.12.06, 23:23 Za to kaczylechu jest "myślącym" yntelygentnym demokratom y pacyfystom. tylko że sytuacja wygląda nieco inaczej niż pokazują to TVN, BBC czy też CNN. podobnie jak w Wietnamie gdzie dzięki artystom, obektywnym merdiom i yntelygentom na uczelniach (czytaj: pożytecznym idiotom) USA przegrały tę wojnę. A zwycięstwo było bliskie bo komuniści dwa razy byli na skraju wyczerpania materiałowego i moralnego. Odpowiedz Link Zgłoś
stagaz Stała praktyka "GW".... 05.12.06, 20:49 ...tytuł przeczy treści tekstu czy wywiadu. Odpowiedz Link Zgłoś
old.european Re: Stała praktyka "GW".... 05.12.06, 22:15 stagaz napisał: > ...tytuł przeczy treści tekstu czy wywiadu. Czytac nalezy uwaznie, wtedy sie bzdur nie pisze Odpowiedz Link Zgłoś
tarura Re: Stała praktyka "GW" przekrecanie slow 05.12.06, 23:20 lub zwyczajnie propaganda antyamerykanska Pan gates powiedzial "Nie wygrYWamy wojny w Iraku" ciekawe, ze antyamerykanizm jest tak silnie reprezentowany w gazecie pana Michnika. Odpowiedz Link Zgłoś
gay_manske "Ciekawe, ze antyamerykanizm jest tak silnie ... 06.12.06, 01:58 ... w gazecie pana [Szechtera]." Moze go Bronstein do kongresu nie przyjal? Odpowiedz Link Zgłoś
mannaznieba4 Re:jak to nie wygraja zrzuca bombkę atomowa jak 05.12.06, 20:53 na hiroshimę i nagasaki i wojenka wygrana a przy okazji w iraqu znajdzie sie broń atomowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan_stopczyk Na Oceanie Indyjskim są takie wyspy, Komory..... 05.12.06, 21:04 W 1960 odzyskały niepodległość - przepędzili francuskich kolonizatorów.. Wszystkie - oprócz jednej. Ta jedna jest departamentem zamorskim Francji, pozostałe są wolne i niezawisłe. Ta jedna jest w Unii Europejskiej i jej PKB wynosi ok. 90% średniej francuskiej. Pozostałe wyspy należa do najbiedniejszych państw świata. Pytanie jest tylko jedno: PO CO IM BYŁA TA "NIEPODLEGŁOŚĆ"? To samo pytanie można skierowac do irakijczykow........... Odpowiedz Link Zgłoś
baby1 To ciekawa teoria dobrodusznego kolonializmu. A 05.12.06, 21:43 nie przyszło Ci pacanie do głowy, że to własnie dlatego, że dzięki temu że inne wyspy uzykały niepodległość, to ta musi mieć się lepiej? A "Kraj Nadwiślański" był przecież perłą w Imperium Rosyjskim, a mimo to było kilka powstań. Jacy Ci Polacy głupcy. Zamiast korzystać z dobrodziejstw Imperialnej Rosji i bogacić się chcieli swojego państwa? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan_stopczyk "Zniewolone" kolonie pławią się w dobrobycie...... 05.12.06, 22:03 ...a oszołomy z "ideami" niepodległości doprowadzili swoje "wolne" kraje do ruiny. A na Komorach było juz 1000 zamachów stanu. I bieda cora większa. Irakijczycy - podpiszcie bezwarunkowa kapitulację. tak jak Niemcy i Japończycy. Bedziecie mieli chociaż co jeść. Nawet hamburger jest lepszy od NICZEGO. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: To ciekawa teoria dobrodusznego kolonializmu. 05.12.06, 22:36 To nieprawda, że "kraj przywiślański" był perłą w "imperium rosyjskim". Carowie starali się utrzymać ludność polską, zwłaszcza na wsi, w analfabetyźmie, ciemnocie i fanatyzmie katolickim. W roku 1904 procent analfabetów w "kongresówce" był statystycznie większy niż w rosyjskich guberniach. Pomimo, że w Polsce niegdyś powstała Komisja Edukacji Narodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek „Krew i nafta” 05.12.06, 21:11 Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy “do ludności”, “do żołnierzy” Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić “historyczną racją”, O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, Że za ojczyznę - bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami Wrzask liter pierwszych stron dzienników, A stado dzikich bab - kwiatami Obrzucać zacznie “żołnierzyków”. - - O, przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją w dzwony Króle z pannami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: “Broń na ramię!”, Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że coś im w bankach nie sztymuje, Że gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę. Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta! I od stolicy do stolicy Zawołaj broniąc swej krwawicy: “Bujać - to my, panowie szlachta!” Julian Tuwim - “Do Prostego Człowieka” Odpowiedz Link Zgłoś
presentation1 Czy amerykanie? 05.12.06, 21:20 Czy wygrywaja jakies wojny?Wszedzie ich gonia.Latwo jest bombardowac,atakowac rakietami a gdy przyjdzie sie spotkac twarza w twarz przegrywaja nawet z maczugami. Odpowiedz Link Zgłoś
enedue3 Co na zwolennicy wojny w Iraku? 05.12.06, 21:40 Ci, którzy widzieli i wiedzieli, że w iraku jest " masowa zagłada chemiczna", Saddam jest Hitlerem, a Irak III Rzeszą. Kto ukarze zbrodniarzy wojennych? Kwas ... już się przyznał , że został oszukany! Odpowiedz Link Zgłoś
exxon Kurdom z Turcji? 06.12.06, 02:34 Zdaje sie ze Turasy dostaly swego czasu nawet dyspense na sciganie ich poza granicami jesli by np. chcieli sie schronic w polnocnym Iraku. Co tez i chetnie czynili. Swoja droga ciekawe czy Saddam sadzal do wiezienie za gadanie po kurdyjsku, bo turasy sadzaly. Odpowiedz Link Zgłoś
gay_manske Obejrzyj mape, poducz sie, wytrzyj nos ... 06.12.06, 05:32 ... i dopiero pisz Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Czy amerykanie? 05.12.06, 22:38 A najbardziej to przegrali z Japonią i Niemcami: Niemcy przejechali tygrysami od New Yorku po San Francisco natomiast Japończycy zrzucili bomby atomowe na Chicago i Houston. Bajaj dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Twój bliskowschodni Fuhrer busio Kaputt ))))) 05.12.06, 23:57 Jak chcesz udawać Niemca, to naucz się po niemiecku pisać. Bliskowschodni Führer? Owszem, był taki: czarnowłosy, z wąsami, nie lubiący Żydów, też go z ziemi wykopali, i też po zębach identyfikowali. Odpowiedz Link Zgłoś
marcowsky Oficerowie saddama moge sie szykowac do pracy! 05.12.06, 21:37 Szczegolnie tych z policji trzeba przywrocic do pracy i po roku bedzie stabilizacja w Iraku!A zolnierze USA zostana w bazach na ternie Iraku jako gwarant tego porzadku! Tak ja bym postapił! Odpowiedz Link Zgłoś
orwella Bylam od poczatku wrogiem tej zbrodniczej wojny 05.12.06, 21:57 i przewidywalam ze skonczy sie zle dla wszystkich. Amerykanie stracili na niej wszystko - godnosc i przyszlosc. Tak to juz jest z chciwcami. CNN podaje, ze stary Bush dzis sie publicznie poplakal z rozpaczy, ze wyhodowal syna, uwazanego za wroga wlasnego narodu. Ze Bush byl pionkiem szantazowanym w rekach bandytow neokonsow, to nie ulega watpliwosci. Oni celowo wsadzili go na stolec prezydencki, zeby moc nim sterowac zgodnie ze swymi szatanskimi planami. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_can Re: Bylam od poczatku wrogiem tej zbrodniczej woj 05.12.06, 22:23 Kochana Orwello, Stary Bush poplakal sie dzis, ale nie z powodu Juniora, tylko z powodu Jeba Busha, ktory w sposob bardzo godny przegral wybory w 1994. Tak byl wzruszony. Albo po prostu wkracza w nieuchronny okres demencji starczej. Odpowiedz Link Zgłoś
orwella Re: Bylam od poczatku wrogiem tej zbrodniczej woj 05.12.06, 22:36 :))) to pozornie on plakal z powodu Jeba, IMO naprawde plakal z powodu juniora, bo nie moze byc dla ojca wiekszego wstydu niz miec takiego syna. Wielokrotnie wczesniej widzialam lzy w jego oczach w TV kiedy mowiono przy nim o juniorze. Stary Bush bedzie umieral z bardzo ciezkim sercem. Odpowiedz Link Zgłoś
ljblues1 Sekretarz obrony USA: Nie wygramy wojny w Iraku 05.12.06, 22:23 ciekawe czy doczekamy czasu gdy tym przestepcom wojennym urzadza druga Norymberge ; i dobrze zagladac do geby (vide badanie Husejna) zeby sie jakis sku..el nie wymknal Odpowiedz Link Zgłoś
gay_manske Poducz sie angielskiego, poczytaj a nie powtarzaj 06.12.06, 02:00 pie..GW-nianej Odpowiedz Link Zgłoś
olex5 Supermocarstwo w naftowym bagnie 05.12.06, 22:24 przed godzina umiesciłem ten tekst.Niestety został usuniety jak sie mozna domyslec z powodu niewygonej dla polskiej propagandy zawartosci i prawdy o tym co sie dzieje w swiecie w ramach stosowanej cenzury.Nie jest to moj wymysł tylko recenzja pochodząca z Le Monde Diplomatique ale jak widac wybitnie niewygodna dla GW. Wbrew różnym modnym teoriom dopatrującym się źródeł współczesnych konfliktów w zderzeniach cywilizacji, wojnach informacyjnych czy fundamentalizmie religijnym, główną stawką w rywalizacji światowych potęg pozostają surowce. Taka jest teza, od której zaczyna swą głośną książkę amerykański politolog Michael Klare. Już sam tytuł pracy zatytułowanej „Krew i nafta” sugeruje dobitnie, który z surowców autor stawia na szczycie priorytetów poszczególnych rządów. W istocie wagę ropy naftowej dla współczesnych gospodarek i społeczeństw (w tym dla pewnego stylu życia, rozpowszechnionego na bogatej Północy globu) trudno przecenić. Kwestia ta stała się ostatnio szczególnie wyrazista przede wszystkim za sprawą wojen w Iraku, Afganistanie, Palestynie, Libanie. Dziś już mało kto jest skłonny dawać wiarę zapewnieniom administracji prezydenta Busha, że najważniejsze składniki jego polityki zagranicznej, tzn. „permanentna wojna z terrorem”, okupacja Iraku i wsparcie dla agresywnych działań Izraela przeciw Libanowi i Palestyńczykom mają na celu promocję demokracji na Bliskim Wschodzie. Klare przekonuje, że obecne wojny nie są konsekwencją wydarzeń z 11 września 2001. Jest wręcz przeciwnie, to owe wydarzenia pozostają skutkiem amerykańskiej strategii zapewnienia dostępu do ropy. Wszystko zaczęło się w lutym roku 1945 gdy prezydent Roosevelt spotkał się z królem Arabii Saudyjskiej Ibn Saudem. Podczas tego spotkania amerykański prezydent zobowiązał się do wsparcia i obrony monarchii w Rijadzie w zamian za gwarancję dostępu do złóż ropy na półwyspie Arabskim. Porozumienie to ustanowiło model amerykańskiej polityki naftowej. Odtąd USA stały się gwarantem trwałości rządów różnych autorytarnych reżimów w zamian za dostęp do pól naftowych położonych w ich krajach. Obok Arabii Saudyjskiej na liście znalazły się m.in. Irak szacha Pachlawiego, Indonezja generała Suharto, feudalne emiraty znad Zatoki Perskiej, Kolumbia, Uzbekistan, Turkmenistan, Nigeria i wiele innych. Z polityką naftową wiąże się także wsparcie udzielane takim łamiącym prawa człowieka państwom jak Izrael, Turcja, Jordania czy Egipt. Wszystkie one mogą się cieszyć amerykańską przyjaźnią i „opieką” głównie dlatego, że położone są w pobliżu obszarów bogatych w ropę lub na szlakach jej transportu. Jakościowa zmiana przyszła wraz z rewolucją w Iranie w roku 1979 oraz radziecką interwencją w Afganistanie. Prezydent Jimmy Carter uznał wówczas, że kwestie związane z dostępem do ropy należą do domeny bezpieczeństwa narodowego USA, otwierając w ten sposób drogę do bezpośredniego zaangażowania militarnego Ameryki w roponośnych regionach całego globu. Wcześniej na Bliskim Wschodzie wielokrotnie interweniowała CIA (np. inspirując i wspierając obalenie demokratycznego premiera Iranu Mossadeka w roku 1953). Interwencja w Libanie w roku 1982 rozpoczęła etap jawnej militaryzacji amerykańskiej polityki bliskowschodniej. Kolejnymi krokami na tej drodze były wojna w Zatoce w 1991, okupacja powietrzna Iraku w latach 90. a wreszcie obecne wojny w Afganistanie i Iraku oraz groźby pod adresem Iranu i Syrii. Niebezpieczeństwo kolejnych wojen wiąże się z rosnącym stopniem uzależnienia od zagranicznej ropy. Jeżeli w roku 1973 tylko 30% ropy konsumowanej przez północnoamerykańską gospodarkę pochodziło z importu, to już w 1977 udział ten wynosił 45%. Od kwietnia 1998 USA importują ponad 50% zużywanej ropy. Klare wskazuje, że objęcie władzy przez konserwatywną ekipę George'’a W. Busha znacznie zaostrzyło wszystkie negatywne konsekwencje uzależnienia od ropy. Powiązania między rządem w Waszyngtonie a wielkimi koncernami naftowymi mają w USA wielką tradycję, ale po wyborach roku 2000 w Białym Domu zasiedli urzędnicy bezpośrednio reprezentujący interesy sektora naftowego. Condoleezza Rice była szefową rady nadzorczej Chevronu a jej imieniem nazwano jeden z taknowców pływających dla tej firmy, Dick Cheney ciągle pobiera rodzaj pensji z kasy Halliburtona a o naftowych powiązaniach rodziny Bushów nie trzeba nawet wspominać. Trudno nie dostrzec związku między tymi faktami a strukturą priorytetów polityki energetycznej przyjętych przez Waszyngton w dokumencie pt. Narodowa Polityka Energetyczna (NEP) z maja 2001 roku. Dokument zredagowany pod nadzorem Cheneya preferuje poszukiwanie nowych zasobów i zwiększenie zaangażowania w obronę starych. Zamiast programu oszczędnościowego zalecanego przez wielu specjalistów dowodzących, że światowe zasoby ropy naftowej ulegają powolnemu wyczerpywaniu(1), faktycznie proponuje się rozpoczęcie odwiertów na obszarach rezerwatów w USA oraz intensyfikację rywalizacji o pola naftowe wokół morza Kspijskiego oraz na terenach byłych republik ZSRR. Wedle Klare'’a to właśnie wytyczne NEP, a nie chęć walki z terroryzmem determinują politykę zagraniczną USA. Autor przestrzega, że koszty takiego postępowania będą stale rosnąć. Ceną naftowej zależności jest nie tylko wsparcie dla niedemokratycznych reżimów, setki miliardów (a właściwie już biliony) dolarów wydanych na utrzymanie baz wojskowych i prowadzone wojen, ale przede wszystkim zanieczyszczenie środowiska, życie tysięcy amerykańskich żołnierzy (i setek tysięcy cywilów w krajach, gdzie te wojny się prowadzi) oraz groźba konfliktów na znacznie większą skalę. Jedynymi beneficjentami takiego stanu rzeczy są międzynarodowe korporacje naftowe i motoryzacyjne. Każdy kto chciałby wyciągnąć Amerykę z naftowego bagna musiałby stawić im czoła. Michael T. Klare, "„Krew i nafta. Niebezpieczeństwa i konsekwencje rosnącej zależności Ameryki od importowanej ropy naftowej"”, tłum. Arkadiusz Czerwiński, Agencja Reklamowa i Wydawnicza AKCES, Warszawa 2006, s. 270 Przemysław Wielgosz Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Co znaczy: "Nie wygramy..." ??? 05.12.06, 22:26 Cywilizacja Zachodnia wygrała wojnę w Iraku. Oto dowody: 1. Saddam Husajn i jego rodzina nie są u władzy. 2. Irak nie zagraża Kuwejtowi, Arabii Saudyjskiej ani Iranowi. 3. Irak nie finansuje terrorystów z tzw. "palestyny". 4. Nie ma zamachów terrorystycznych przeciwko terytorium USA ani amerykańskim okrętom wojennym. Mniej przesadzać z oszczędzaniem amunicji a wszystko będzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan_stopczyk Znaczy: będzie bieda i nędza w Iraku. 05.12.06, 22:31 Kto przegrywa aojne z USA zawsze w końcu ma dobrobyt. Patrz: Japonia, Niemcy i Włochy. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Znaczy: będzie bieda i nędza w Iraku. 05.12.06, 22:41 No, Rosja też przegrała zimną wojnę, odrzuciła komunizm i podobno nawet się rozwija. A i Chiny Ludowe dostały po łbie w Korei i też się rozwijają. Odpowiedz Link Zgłoś
inzynier2 Zigzaur widzi litery, a nie rozumie ich treści 06.12.06, 13:34 zigzaur napisał: > Cywilizacja Zachodnia wygrała wojnę w Iraku. Człowieku przeczytaj obszerny post powyżej. To nie "Cywilizacja Zachodnia" okupuje Irak tylko wojska wysłane przez kilku szefów amerykańskich firm naftowych, którzy rządzą w USA. Nie mów, że "wygrali oni wojnę" - imperia kolonialne rozpadły się w XX wieku i Bush jr, jeden z najgłupszych amerykańskich prezydentów, nie zmieni tego faktu, nie stworzy nowej kolonii. Amerykanie zastanawiają się jak wybrnąć z bagna, w które zostali wplątani w Iraku przez rząd Cheney'ego (Bush jr to pionek, który sam wie jak łowić ryby na wędkę, a nie rządzić krajem). Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Re: Co znaczy: "Nie wygramy..." ??? 06.12.06, 16:00 zigzaur napisal" Cywilizacja Zachodnia wygrała wojnę w Iraku. Oto dowody: Jak mogla wygrac skoro nie wygrywa? > > 1. Saddam Husajn i jego rodzina nie są u władzy. Pomnik tez zostal obalony :) > 2. Irak nie zagraża Kuwejtowi, Arabii Saudyjskiej ani Iranowi. A moze Iran zagraza Irakowi, Kuwejtowi i Arabi Saudyjskiej? > 3. Irak nie finansuje terrorystów z tzw. "palestyny". Nigdy nie finansowal. Wyplacal tylko odszkodowania rodzinom poleglych bojownikow > 4. Nie ma zamachów terrorystycznych przeciwko terytorium USA ani amerykańskim > okrętom wojennym. Liczba poleglych w Iraku Amerykanow juz dawno przekroczyla liczbe ofiar 9/11. Nie mowiac o rannych. Straty w sprzecie (HUMVEE, helikoptery, bron) tez podobno sa znaczne. Gdzie ta victoria? Kidy Bush odbierze parade zwyciestwa w Iraku? Odpowiedz Link Zgłoś
mt7 w USA pracować dla wywiadu to zaszczyt, u nas 05.12.06, 22:37 hańba, z której trzeba się trłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
heraldek Gdy wybrali Heraldka zamiast Condolenzy, USA..... 05.12.06, 23:01 ...zaoszczedzila by 350 mld USD, wyrzucone w bloto......... Mowilem to na forum jeszcze w 2002, wiec rok przed wojna... Powiedzialem to moim kolegom z pracy, ze USA nie militarnie ale finansowo przegra ta wojne....nie chcieli wierzyc...coz patrioci... Ale to nie koniec..... Bedzie jeszcze Iran, a Bush padnie gdy zacznie z Korea, i bedzie musial logistyczne obslugiwac 2 wojny.....Bush straci wszystko... Poczekamy, popatrzymy... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Gdy wybrali Heraldka zamiast Condolenzy, USA. 05.12.06, 23:58 A niestety, heraldek nie załapał się na młodszego szmatowego do McDonald's, bo przyszedł na rozmowę kwalifikacyjną niedomyty. No i teraz pluje nienawiścią. Odpowiedz Link Zgłoś