Józef

04.01.08, 09:56
Usłyszałam i myślę o tym ...

"Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi
we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź
do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie
szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić»."

"A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się
anioł Pański we śnie, i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego
Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali
na życie Dziecięcia»."

Tyle razy słyszy się różne fragmenty i tak różne myśli przychodzą
do głowy. Tym razem pomyślałam o rodzinie: Józefie, Maryi, Jezusie.
Bóg mógł przecież przemówić do Maryi i jej nakazać, aby uciekała,
wracała. A jednak zwraca się do Józefa. To on jest głową tej
rodziny. To on rozeznaje, co jego rodzina ma robić dalej. To
od niego zalezy, czy posłucha Boga, czy Mu zaufa. To on
troszczy się o bezpieczeństwo rodziny. To jemu, mężczyźnie,
Bóg powierzył rodzinę.

Tak mnie to ucieszyło, więc się dzielę smile
    • mader1 Re: Józef 04.01.08, 10:01
      Kaśka ! Skąd wiedziałaś ! Mnie też to uderzyło ostanio. Tak mało o
      Nim wiemy, ale wiemy, że to Jemu Anioł się ukazuje. to On ma
      działać, chronić, podejmowac decyzję.
      • mama_kasia Re: Józef 04.01.08, 10:07
        A ja tu zbieram się z tym podzieleniem Słowem...
        A jednak warto się dzielić smile
      • kulinka3 Re: Józef 04.01.08, 10:15
        Ale jesteście niepoprawne polityczniewink))dziewczęta.
        Może być coś mniej poważnie?
        Wiecie dlaczego to on dostał wezwanie, a nie Maryja? Bo ów nakaz miał s
        zrealizować się natychmiast- wstań weź dziecię.
        Kobieta może by dyskutowała, czy nie można poczekać do rana, muszę nas
        spakować, te sprawywink))).
        Mam fajne rozważania na temat św.Józefa,mogę zapodać na priv?
        • mader1 Re: Józef 04.01.08, 10:25
          no ja wiem, Kulinka, On dostał wezwanie, bo takie były
          uwarunkowania kulturowe wink)) i to dzisiejszych kobiet nie
          dotyczy smile)) nie powinnam się tym zajmować tylko ściera i z
          miłością... do komputera smile))))
          No wiem, że są setki tłumaczeń - gdyby to Jej się anił przyśnił, to
          On powiedziałby " spać, głupia babo, nie będziesz mi się po nocy
          tłukła i porządki robiła..." smile
          Ale fakt faktem i właśnie miałam taki wątek, jak Kasia założyć,
          tylko sił mi zabrakło. I Ona to zrobiła za mnie. A skoro się nie
          porozumiewałysmy... to może powinnyśmy o tym porozmawiać ?
          A zapodać na forum tego tekstu nie można ?
          • kulinka3 Re: Józef 04.01.08, 10:36
            Ależ ja uwielbiam niepoprawne wątkiwink))).Dzielcie się dziewczęta,
            dzielcie.Może, jak będzie więcej niepoprawności to przestanie ona być
            niepoprawna, co;-?
            Mogę zapodać, ale sporo tego i nie każdy chce czytać takie niepoprawne teksty.

        • twoj_aniol_stroz Re: Józef 04.01.08, 10:54
          Cudne!! smile))) Oplułam komputer przez Ciebie i teraz ze ścierką do
          niego muszę lecieć smile)))
    • rycerzowa Re: Józef 04.01.08, 10:34
      Akcja afirmacyjna potrzebna jest słabszym...

      Tak naprawdę, to przyjście Zbawiciela na nasz świat było sprawą między Bogiem a
      kobietą. Li i jedynie...

      Nikt Józefa nie pytał o zdanie, czy się zgodzi na ten układ.
      Do roboty był on tylko, moje drogie, do czarnej roboty...
    • nati1011 Re: Józef 04.01.08, 10:52
      A mnie tylko żal, że oobecnie mamy tak mało meżczyzn
      odpowiedzialnych za rodziny. I wiine jesteśmy my same. Dałyśmy się
      zaślepić jakimś równouprawnieniem.

      A przecież kobieta i mężczyzna mają różne role do spełnienia. Żadna
      nie jest ważniejsza czy gorsza. I dopiero wtedy wszystko jest jak
      należy.
      • twoj_aniol_stroz Re: Józef 04.01.08, 10:57
        Jest taka fajna książka: "kobieta, kapłaństwo serca" Masz rację, że
        to kobiety łapią się niepotrzebnie za męskie obowiązki i facet nie
        ma już krztyny poczucia obowiązku, bo skoro kobieta zrobi to co on
        się będzie nadwyrężał.
        • nati1011 Re: Józef 04.01.08, 11:20
          Umiem zrobić w domu wszystko. Taka była konieczność życiowa. Ale
          odkąd wyszłam za mąż, nie "zhańbiłam" się wzięciem młotka do
          reki smile))
          Jak wracam z zakupów to wręczam mężowi kluczyki i informuję gdzie
          stoi samochód. Czasem marudzi ale nosi smile)
          Inna sprawa, ze facet - nawet jakby chciał - to np w naszym kraju
          nie utrzyma sam rodziny. To też musio działać deprymująco. Czytałam
          bardzo ciekawy artykuł nt płacy rodzinnej. Emancypacja kobiet
          spowodawała ich pójście do pracy, i odtąt już firmy nie muszą płącić
          mężczyzną wynagrodzenia pozwalającego na utrZymanie rodziny, tylko
          ok 60%, 40% zarabia kobieta, i rodzina ma ciągle tyle samo
          pieniedzy. Tylko matki nie ma w domu. No i dramat sie zaczyna, gdy
          matka musi ten dom utrzymać sama.
          • mader1 Re: Józef 04.01.08, 11:32
            > Inna sprawa, ze facet - nawet jakby chciał - to np w naszym kraju
            > nie utrzyma sam rodziny.

            Mój utrzymuje smile choć w duchu odpowiedzialności był czas, kiedy ja
            wyłacznie utrzymywałam tongue_out
            • nati1011 Re: Józef 04.01.08, 11:41
              mój tez utrzymuje, ale to raczej wyjątek niż reguła. Nie każdy
              mieszka w wielkim mieście i ma możliwość wyboru. Wystarczy popatrzeć
              na małe miasteczka.

            • isma Re: Józef 04.01.08, 15:19
              Nie przesadzajmy. Skoro nawet niewiasta moze rodzine utrzymac
              (finansowo, znaczy sie), jak na ten przyklad nizej podpisana przez
              ladnych kilka lat (a nie jest ona w dodatku jakims kuriozum na tym
              forum, z takim wynikiem wink))...

              Wszystko zalezy, od, hmmmm, apetytow wink)).

              Co zas do tzw. podzialu obowiazkow - no, z mojego punktu widzenia
              zrodlo zla wszelkiego nie jest w tym, ze kobieta bierze na
              siebie "meskie" obowiazki. Problem jest raczej w tym, ze mezczyzni
              na siebie "kobiece" niezbyt chetnie biora.
              • alex05012000 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 04.01.08, 15:50
                lepiej bym tego nie napisała!
                ja też z kuriozów, ja też...
                z tymi obowiązkami też sie zgadzam w 200%!
                kobiecie dużo łatwiej jakoś kłaść glazurę niź mężczyznom ścierać
                podłogi albo zmieniać pieluchy...
                • isma Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 04.01.08, 23:08
                  No, nie, droga dziewczyno do wszystkiego, z tym rownouprawnieniem to
                  tez nie przesadzajmy wink)).
                  Jesli idzie o rownouprawnienie do szklanki, to czystej wodki moj
                  organizm juz od jakichs siedmiu lat nie znosi ;-(((.
                  • kann2 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 12:19
                    Szkodliwy wpływ alkoholu etylowego na organizm człowieka

                    [...]
                    opilstwo okresowe – chory nie pije jakiś czas, następnie pije bez
                    przerw przez kilka dni, aż do utraty przytomności, po tym okresie
                    czuje wstręt do alkoholu i nie pije nawet do kilku (np. siedmiu)
                    lat, następnie następuje nawrót i tak przez całe życie.

                    www.sciaga.pl/tekst/51871-52-szkodliwy_wplyw_alkoholu_etylowego_na_organizm_czlowieka
                    • pawlinka Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 16:15
                      zapowiada się ciekaw czas w moderacji naszego forum...smile))
                      • mader1 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 16:24
                        jak zwykle.... to się dzieje okresowo, niestety i jak już
                        spojrzałam - na kilku wątkach.
                    • mader1 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 16:41
                      ja się kompletnie nie martwię, bo rozumiem, że to taki niewinny
                      żarcik był, a nie żadna złośliwość, Isma, Kann ?
                      • kann2 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 16:48
                        mader1 napisała:

                        > ja się kompletnie nie martwię, bo rozumiem, że to taki niewinny
                        > żarcik był, a nie żadna złośliwość, Isma, Kann ?

                        Noż oczywiście! Czy trzeba to wyjaśniać? Czasem chyba trzeba. Oj,
                        żeby się z tego nie narobiło coś niepotrzebnie. Może modaratorki to
                        wytną?

                        Dla spokoju duchowego wszystkich, proszę jednak zaglądnąć do
                        zalinkowanego tekstu.
                        • mader1 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 17:04
                          smile)))
                          Może modaratorki to
                          > wytną?

                          Nie ma tak dobrze,a do czego potem by się linki podawało ? wink
                          • pawlinka Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 17:13
                            zostawić, zostawić... smile))
                        • isma Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 19:18
                          Kannie. Ty sobie zapisz w telefonie szybkie wybieranie numeru na
                          toksykologie, dobrze? Bo ja ide cedzic arszenik.
                          Nawet watroba abstynenta sobie nie da rady, gwarantuje.






















                          A zarcik byl... winny, winny wink)). Segura Viudas Creu de Lavit.
                          Chyba niezle.
                          • kann2 Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 22:39
                            Bardzo przepraszam. Nie chciałem, żeby się to tak potoczyło.
                            Naprawdę.
                            • isma Re: Józef - "Ismie wódki dać! słusznie mówi..." 05.01.08, 22:43
                              Ostatni gasi swiatlo wink)).
          • luccio1 Re: Józef 04.01.08, 17:34
            nati1011 napisała:
            > Emancypacja kobiet
            > spowodawała ich pójście do pracy, i odtąd już firmy nie muszą
            > płacić mężczyznom wynagrodzenia pozwalającego na utrZymanie
            > rodziny, tylko ok 60%, 40% zarabia kobieta, i rodzina ma ciągle
            > tyle samo pieniedzy. Tylko matki nie ma w domu. No i dramat sie
            > zaczyna, gdy matka musi ten dom utrzymać sama.

            Tą "emancypacją" były dwie wojny światowe w odstępie 20 lat. Podczas
            tej wojny, którą później (gdy druga już trwała) nazwano "pierwszą
            światową" przywódcy państw walczących wpadli po raz pierwszy na to,
            że jeśli zagoni się kobiety do fabryk, będzie można posłać mężczyzn
            na front.

            Kiedyś niejaki Georg Haider zbulwersował świat chwaląc Hitlera
            za "poszanowanie wartości chrześcijańskich" - a chodziło o to, że w
            III Rzeszy w początkowym okresie wojny (do Stalingradu) niemiecka
            matka wychowująca dzieci była wolna od świadczenia pracy na rzecz
            państwa (społeczeństwa - jak kto woli powiedzieć): mogła spokojnie
            dawać dzieciom rano śniadanie, potem gotować obiad, albo też, jeśli
            obiad gotowała babcia, mogła na długie godziny wychodzić do parku
            czy gdzie indziej "na powietrze" - robotę za męża znajdującego się
            gdzieś na froncie wykonywał niewolnik ściągnięty z kraju podbitego.
            (Po Stalingradzie nie dało się tego utrzymać - niezależnie od pracy
            niewolników, kobiety niemieckie również musiały pracować).

            • otryt Kiedy kobiety masowo ruszyły do pracy? 05.01.08, 11:35
              Luccio i Nati! To co napisaliście jest wyjątkowo nieopoprawne
              politycznie. Dzisiaj nikt o tym nie chce wiedzieć ani pamiętać, a ci
              to takie prawdy głoszą wnet zostaną okrzyknięci oszołomami, których
              najlepiej zbyć milczeniem.

              Był kilka lat temu artukuł w "Tygodniku Powszechnym" napisany przez
              Ryszarda Kapuścińskiego(a więc nie-oszołoma i pismo jak najbardziej
              poprawne) o XX wieku. Autor pisał w nim, że wiek XX zaczął się w
              1914 roku, a skończył w 1989. Masowe pójście kobiet do pracy było
              konieczne dla pracujących na zwiększonych obrotach gospodarek państw
              uczestniczących w wojnie. Mężczyźni milionami byli na froncie,
              kobiety milionami ruszyły do fabryk. Skądinąd słuszne postulaty XIX-
              wiecznych feministek, walczących o niezależność i prawa kobiet
              doczekały się realizacji części swoich pragnień w taki oto
              karykaturalny sposób. Innym zupełnie nieoczekiwanym dla nich
              skutkiem było relatywne obniżenie zarobków mężczyzn. Proszę mnie źle
              nie zrozumieć. Postulaty XIX-wiecznych feministek były słuszne.
              Tkanka społeczna jest jednak bardzo delikatna. Naruszenie równowagi
              w jednym miejscu, skutkuje zupełnie nieoczekiwanymi zmianami w innym
              miejscu.
      • mama_kasia Re: Józef 04.01.08, 11:07
        > A mnie tylko żal, że oobecnie mamy tak mało meżczyzn
        > odpowiedzialnych za rodziny.

        A skąd ta pewność?
        W moim otoczeniu jest całe mnóstwo(!) mężczyzn
        odpowiedzialnych za swoje rodziny.
      • imbirka Re: Józef 04.01.08, 11:25
        > A mnie tylko żal, że oobecnie mamy tak mało meżczyzn
        > odpowiedzialnych za rodziny. I wiine jesteśmy my same. Dałyśmy się
        > zaślepić jakimś równouprawnieniem.
        >
        ?
        Ja nie wierzę w to fatalne "obecnie" i złote "kiedyś". Uważam, że jeśli chodzi o
        sprawy rodziny, rozwój więzi, indywidualne możliwości rozwoju potencjału, jaki
        każdy z nas ma, nigdy nie było tak dobrze, jak jest teraz. Mamy różne wzorce
        kulturowe, i możemy wybierać. Od 2-3 pokoleń mamy ojców, którzy "mogą", w sensie
        kulturowym, zajmować się małymi dziećmi i dostają dzięki temu ogromny dar. Przed
        naszymi córkami (i synami) świat (prawie cały) stoi otworem. O ile wcześniej
        ktoś im nie wmówi, że fakt, że mogą być matkami i ojcami sprawia, że mają
        zupełnie różne, i nierówne, prawa i możliwości, i należy się na to zgodzić, bo
        tak jest urządzony świat.

        A co do Józefa, ja to trochę inaczej odczytuję. Bóg mówi do niego, bo to on, w
        tamtych czasach, odpowiadał za rodzinę. Tak samo mówi do mnie - bo dzisiaj
        potężna część tej odpowiedzialności spoczywa na mnie, kobiecie. Chociażby z tego
        powodu, że nie chcę fundować mojemu mężowi stresu wynikającego z bycia jedynym
        żywicielem rodziny, ale to dotyczy innych sfer także, nie tylko finansowej
        odpowiedzialności.
      • mader1 Re: Józef 04.01.08, 11:30
        mój jest odpowiedzialny, a nawet napisałabym nadodpowiedzialny - i
        to nie tylko za rodzinę.
        Ale... nie zawsze ta odpowiedzialnośc jest ceniona, jest doceniona.
        Zapewne swoich błedów w tym względzie nie widzę - bo inaczej bym ich
        nie popełniała. Natomiast zauważyłam, że Jego Mama ciągle się na tę
        Jego odpowiedzialność zżyma. Chciałaby, by On był odpowiedzialny,
        tak jak Ona sobie wyobraża.
        Wiecie... to tak jakby... może wexmy tego Józefa - On mówi, że
        trzeba wstac, zbirać się, uciekać. A Ona mówi - " Co Ty, głupi,
        nieodpowiedzialny jesteś, czy co ? Dziecko wczoraj kasłało, śpiące,
        przez ręce mi leci... Rano się spakować, kupić jedzenie na drogę -
        to jest odpowiedzialnie."
        Więc i teraz - jeżeli kobieta lubi mieć " odłożone pieniądze" a
        skrajnie nieodpowiedzialny facet chciałby dom na kredyt ?
        mam wrażenie, że my ciągle chcielibyśmy, żeby ta odpowiedzialność
        wyglądała tak, jak my sobie to wymyśliliśmy.
        Jak ja zareagowałabym na budzącego mnie Józefa ?????
        • mama_kasia Re: Józef 04.01.08, 11:40
          > Jak ja zareagowałabym na budzącego mnie Józefa ?????

          Mój mąż ma dużo wątpliwości. 1000 razy przemyśli zanim się
          zdecyduje. Jakby mnie obudził i z pełną powagą i zdecydowaniem
          (o co u niego niełatwo) powiedział, że trzeba ruszać, poszłabym.
          To w sytuacji dosłownej. W innych przypadkach proszę go, aby
          modlił się. Pytam, czy odczytuje to jako zgodne z Bożą wolą,
          na tyle na ile potrafi. Wtedy rozmawiamy smile
    • mama_kasia Re: Józef 04.01.08, 11:35
      Takie czasy, takie uwarunkowania kulturowe...
      A w mojej rodzinie to biblijne rozwiązanie się sprawdza smile
      I nawet nie narzucone, a odkryte smile
      Czyżbyśmy nie podążali za współczesnością? wink))
    • rycerzowa Re: Józef 04.01.08, 13:02
      Hej, a skąd założenie, że Józef "nakazał" Marii robić to, co on uważa za słuszne
      (zbierać się i uciekać),a ona potulnie i bez szemrania tego posłuchała, jako
      woli "pana domu"?

      Czy raczej nie odbyło się to tak, że ojciec powiedział krótko, że dziecku grozi
      śmierć , więc trzeba szybko uciekać?
      Jaka matka w tej sytuacji marudziłaby i "dyskutowała"?

      Józef po prostu pierwszy dowiedział się o zbrodniczej akcji Heroda.
      Decyzja rodziców mogła być tylko jedna - emigracja. Nie było nad czym
      dyskutować.
      • otryt Nigdzie w Afryce 04.01.08, 13:34
        rycerzowa napisała:

        >Jaka matka w tej sytuacji marudziłaby i "dyskutowała"?

        Na przykład Jettel - żona Waltera, główna bohaterka filmu "Nigdzie w
        Afryce". Rodzina niemieckich Żydów ucieka przed wojną w ostatniej
        chwili dzięki przeczuciom Waltera. Niestety muszą porzucić Wrocław i
        życie w luksusie i zamieszkać w kenijskiej wiosce w biednej chacie.
        Trudne życie w Afryce dodatkowo utrudniają awantury między
        małżonkami. Jettel nie spodziewała się aż tak złych warunków i o to
        wciąż suszyła głowę Walterowi, że ich tam sprowadził. Nawet skąpo
        dochodzące informacje z Europy o okropnościach wojny nie
        przekonywały jej, że ta decyzja męża uratowała i ją i jego i dziecko.
        Ich związek mocno się nadwerężył.


        serwisy.gazeta.pl/film/1,22535,1797470.html

        Takich ociągających się kobiet było sporo w Pismie, np żona Lota
        opóźniająca ucieczkę z Sodomy. Myślę, że Maryja była jakimś
        wyjątkiem pod tym względem.

        Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na opozycję pomiędzy mówieniem a
        słuchaniem. Kto mało mówi, kto nie narzuca się ze swoimi sprawami,
        swoim myśleniem, do tego Bóg częściej przemawia. Józef tych ważnych
        snów miał kilka, do niego Bóg wyjątkowo często mówił.

        • rycerzowa Re: Nigdzie w Afryce 04.01.08, 14:18
          Historia zna równie dużo "ociągających się " mężczyzn, takich co to myślą
          konserwatywnie, są niechętni zmianom.

          Maryja nie jest osoba "potulną", bez swego zdania. Maryja dyskutuje z Archaniołem.

          Dlaczego nie ma wzmianki o jakiejkolwiek "dyskusji" małżonków w tym fragmencie
          Pisma?

          1.Maryja jest osobą inteligentną, umiejącą wyciągać wnioski?

          Nie trzeba było "przeczuwać", co się stanie Żydami w Europie, obserwując, co się
          dzieje w hitlerowskich Niemczech.
          Wystarczyło wiedzieć i myśleć.
          Maryi też widocznie starczyło wiedzy i wyobraźni, by nie ryzykować życiem
          Maleństwa.

          2. Maryja i Józef są młodym małżeństwem, pierwszy rok po ślubie?
          Ten stan nazywa się głębokim zakochaniem. Ja bym to nazwała głębokim zaufaniem.
          To jest cudowne uczucie bezwzględnie wierzyć, być pewnym,że wszystko, co czyni,
          myśli, robi druga osoba, jest bezwzględnie dobre, słuszne, mające na celu
          wzajemne dobro.
          Bo jest się pewnym, że ta osoba kocha.
          • otryt Re: Nigdzie w Afryce 07.01.08, 11:05
            rycerzowa napisała:

            >To jest cudowne uczucie bezwzględnie wierzyć, być pewnym, że
            >wszystko, co czyni, myśli, robi druga osoba, jest bezwzględnie
            >dobre, słuszne, mające na celu wzajemne dobro. Bo jest się pewnym,
            >że ta osoba kocha.

            Myślę, ze tak właśnie było między Maryją a Józefem. Nie wątpię
            również w inteligencję i charakter Maryi. Czuję, że przeciwstawiasz
            sobie dwie cechy: zaufanie lub zawierzenie drugiej osobie i
            inteligencję, tak jakby się wzajemnie wykluczały. Tak odbieram dwie
            alternatywy ze znakiem zapytania, które przedstawiłaś.

            Myślę, że sytuacja Józefa i Maryi była znacznie trudniejsza w sensie
            podjęcia słusznej decyzji niż sytuacja Waltera i Jetter. Każdy
            myślący człowiek w 1937 roku mógł przewidzieć, co nastąpi. Ale z
            licznej i zamożnej rodziny tylko Walter zdecydował się na wyjazd.
            Innych namawiał do wyjazdu, ale bezskutecznie. Wcale nie było takie
            oczywiste, że Herod będzie czyhał na życie Dzieciątka. Przecież
            nawet Mędrcy ze Wschodu nie odgadli intencji Heroda i uwierzyli mu,
            że chce oddać pokłon Jezuskowi. Anioł musiał się ukazać także
            Mędrcom, aby zmienili trasę powrotną.

            Pytasz dlaczego nie ma w Piśmie dyskusji miedzy małżonkami? Zauważ,
            ze jeśli chodzi o Józefa, wiemy bardzo mało o jego życiu. Nawet nie
            wiadomo kiedy umarł? Na weselu w Kanie już go chyba nie ma? Albo tak
            bardzo usunął się w cień, aby nie przesłaniać swoją osobą Jezusa?


            >Historia zna równie dużo "ociągających się " mężczyzn, takich co to
            >myślą konserwatywnie, są niechętni zmianom.


            W swojej wypowiedzi komentuję zdarzenia opisane w Piśmie i filmie.
            Nie wyciągam z tego wniosku o cechach wszystkich kobiet lub mężczyzn
            lub że wynikają z tego konkretne role przypisane mężczyznom lub
            kobietom. Jak wiadomo Pismo przedstawia kulturę wybitnie
            patriarchalną i trzeba na to wziąć poprawkę. Sam Chrystus próbował
            to nieco zmieniać, ale wszystkiego nie był w stanie. (albo nie
            chciał wprowadzać jeszcze jednej rewolucji obyczajowej) Myślę, że
            właściwą relacją między kobietami a mężczyznami jest wzajemne
            dopełnianie się, w żadnym wypadku rywalizacja.

            Pozdrawiam serdeczniesmile

      • mama_kasia Re: Józef 04.01.08, 14:21
        > Józef po prostu pierwszy dowiedział się o zbrodniczej akcji Heroda.

        Właśnie o to mi chodziło, o to, że dowiedział się pierwszy.
    • alex05012000 Re: Józef 04.01.08, 15:11
      wiecie, nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiałam się nad tym
      dlaczego Józefowi a nie Matyji Bóg powiedział żeby uciekali i żeby
      stad wysnuwac wnioski na temat roli mężczyzny w rodzinie i kto jest
      głową... jak dla mnie to naciąganie/nadużycie tekstu...
      i nie za bardzo czuję co tak ucieszyło kasię/mamę skądindąd...
      nota bene czy to nie wszystko jedno kto jest głową? a kto szyją? i
      kto kim kręci? i kto ma większą odpowiedzialność i zarabia i co kto
      robi, itd, jeśli dana rodzina, dane małżeństwo sobie ustala po
      swojemu...
      ja tam jestem jedynym/głównym żywicielem ale nie czuję sie głową
      rodziny i nie zależy mi na tym... najchętniej bym przeczytała, zę
      Bóg powiedział to do nich razem, oboje/my oboje powinniśmy być
      odpowiedzialni, każdy jak umie, może... decyzje też powinny być
      wspólne, i te o kupnie domu i te o menu na obiad...
      p.s. nie uważam abyśmy my kobiety były winne braku odpowiedzialnośći
      mężczyzn w dzisiejszych czasach...
      p.s. 2 - bardzo mi sie podoba zdanie otryta:
      Kto mało mówi, kto nie narzuca się ze swoimi sprawami,
      swoim myśleniem, do tego Bóg częściej przemawia. Józef tych ważnych
      snów miał kilka, do niego Bóg wyjątkowo często mówił.
      - już wiem dlaczego Bóg "przemawia" do mojego małżonka, natomaist do
      mnie nie... koszmarna ze mnie gaduła...
      • mama_kasia Re: Józef 04.01.08, 15:48
        > wiecie, nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiałam się nad tym
        > dlaczego Józefowi a nie Matyji Bóg powiedział żeby uciekali i żeby
        > stad wysnuwac wnioski na temat roli mężczyzny w rodzinie i kto jest
        > głową... jak dla mnie to naciąganie/nadużycie tekstu...

        Ależ ja się nad tym nie zastanawiałam. To przyszło samo(?)
        w czasie Mszy Świetej, w czasie czytania Słowa. Tylko tyle smile
      • mader1 Re: Józef 05.01.08, 12:09
        ... najchętniej bym przeczytała, zę
        > Bóg powiedział to do nich razem,

        smile)))) no właśnie, a niepoprawny Bóg mówi do nich w różnych
        momentach osobno. I uważa, że wystarczy smile
    • isma Re: Józef 04.01.08, 15:26
      Nie no, mnie sie wydaje, ze przekombinowujecie wink)).
      Przeciez to nie jest kwestia tego, ze Jozef cos tam zaslyszal na
      miescie, i rodzine raz-dwa w torby spakowal, mimo ze zona inne
      plotki z magla przyniosla.

      To jest odpowiedz wierzacego czlowieka na wezwanie Boze. I tyle. Az
      tyle.
      W przypadku Jozefa zapewne jeszcze, mysle, potwierdzenie zgodnosci z
      wola Boza jego poprzedniego wyboru - ze Maryi nie oddali. Bog
      potwierdza, ze ma go, wlasnie wskutek tego wyboru, w swojej opiece.
      Ze jego decyzja, mimo ze na pozor na granicy Bozego prawa, byla
      sluszna.
    • mader1 Re: Józef 05.01.08, 12:18
      To ja już się " zamykam", bo to zdaje się ja właśnie ten tekst "
      nadinterpretowuję". Marzyłoby mi się, by na naszym " poprawnym"
      forum Kulinka wkleiła choć fragment tekstu, o którym pisała smile)) ,
      zapewne niepoprawnego.
      Natomiast ja też zwróciłam uwagę na ten fragment Ewangelii - znany
      mi przecież od dawna. Ponieważ nie mam pretensji do swojego męża -
      ani o odpowiedzialnośc ani o wykonywanie obowiązków, pomyślałam
      sobie o tym, że może " częściej słuchać" drugiej strony, częściej
      pozostawiać jej pole do działania, choć to co mówi wydaje się
      dziwne, nie jest złe ?
      I też się ucieszyłam smile, bo ja jestem sama raczej z takiego domu,
      gdzie " kobieta silna i wszechwiedząca". Pewnie mam takie odruchy...
      • mama_kasia Re: Józef 05.01.08, 12:28
        Maderku, ale chwila, chwila, wątek założyłam ja i czuję tak,
        jak Ty, więc mi stąd nie uciekaj wink))

        Kulinko, da się coś wkleić o Józefie?
      • kulinka3 Re: Józef 05.01.08, 12:39
        Mader droga po naradzie ze starszym komputerowcem okazało się,że to nie takie
        proste i musiałabym to wszystko wpisywać ręcznie,a na to obowiązki( wiesz, ta
        ścierkawink) mi nie pozwalają.Ale, ale za czas jakiś będzie to możliwe, bo będzie
        w sieci i wtedy przez 7 niedziel można czytać bardzo niepoprawne treści o św.
        Józefie. Poczekacie do tego czasu ( będzie to gdzieś około lutego na 7 niedziel
        przed świętem św.Józefa 19 marca)?
        • mama_kasia Re: Józef 05.01.08, 12:54
          Pewnie, że poczekamy. Tylko pamiętaj, aby nam przypomnieć smile
        • mader1 Re: Józef 05.01.08, 16:36
          smile)) za grosz w Tobie poświęcenia smile)) a Isma zarywając noce
          wpisuje ręcznie "poprawne" i dlatego jest ich przewaga, widzisz ?
          No dobra, to my to sobie podlinkujemy potem smile))
    • minerwamcg Re: Józef 06.01.08, 14:11
      Gdyby to Maryja dostała wezwanie "uciekajcie", musiałaby najpierw
      Józefa obudzić. Policzcie z doświadczenia, ile czasu zajmuje
      obudzenie zaspanego chłopa. Potem musiałaby mu wszystko wytłumaczyć.
      Policzcie, ile czasu zajmuje wytłumaczenie czegoś obudzonemu przed
      chwilą chłopu smile)) Potem go przekonać, że tak, naprawdę, nie zdawało
      jej się, to był anioł a nie rudy Icek z przeciwka, i nie, nie śniło
      się jej. I że nie wie, czemu Herod miałby dybać na Jezusa, ale
      trzeba uciekać. I tak by mu tłumaczyła... a czas by leciał.
      Natomiast Maryi wystarczyło szepnąć do ucha "Dziecku grozi
      niebezpieczeństwo", żeby się zerwała i krzyknęła (cicho, żeby nie
      budzić Dzieciątka) "to na co czekamy, już nas tu nie ma!"
      Anioł był mądry. I działął skutecznie.
      • minerwamcg P.S. 06.01.08, 14:31
        A co do wiary Maryi w to, że Józef naprawdę widział anioła, to
        Maryja jeszcze świeżo miała w pamięci, że podobna anielska
        konwersacja kilka miesięcy wcześniej uratowała jej skórę. Dlatego
        IMHO była ostatnią osobą, która mogłaby w takie objawienie nie
        uwierzyć.
      • kulinka3 Re: Józef 06.01.08, 14:40
        No z tym budzeniem chłopa to masz świętą racjęwink)), ale myślę,że św. Józef
        zrozumiałby sen z aniołem.On wszak też takowego doświadczył przy swoim zwiastowaniu.
        • minerwamcg Re: Józef 07.01.08, 03:15
          Prawda, prawda, rozmowy z pierzastym personelem Pana Boga miał za sobą i mógł
          się spodziewać, że Maryja też (w sumie nie wiemy, co mu opowiedziała o
          Zwiastowaniu). Ale postawiony na nogi w środku nocy mógł o tym nie pamiętać smile

          Jest jeszcze inna opcja. Rozmawiał z Józefem, bo się bał, że Maryja na niego
          nawrzeszczy, że źle pilnuje Syna Bożego, i zamiast Herodowi dać raz przez łeb,
          wysyła Dzieciątko na emigrację.

          A tak nawiasem mówiąc... czy zastanawialiście się nad tym, jak się ma ucieczka
          do Egiptu do Ofiarowania Pana Jezusa w świątyni? Wygląda, że Królowie byli,
          pojechali, Święta Rodzina ofiarowała Dzieciątko w świątyni, i dopiero wtedy
          Herodowi strzeliła do łba rzeź niewiniątek i anioł pospieszył z ostrzeżeniem.
          • isma Re: Józef 07.01.08, 09:23
            A, bo to w ogole dysfunkcyjna rodzina byla wink)). Dzieciak
            dwunastoletni sie sam szweda nie wiadomo gdzie (i jeszcze, zamiast
            dostac paskiem przez tylek za nieposluszenstwo, starych poucza),
            doroslszy - matki znac nie chce (i to z wlasnej woli, a nie z
            poduszczenia wrednej synowej wink))...
          • mama_kasia Re: Józef 07.01.08, 09:56
            > A tak nawiasem mówiąc... czy zastanawialiście się nad tym, jak się ma ucieczka
            > do Egiptu do Ofiarowania Pana Jezusa w świątyni? Wygląda, że Królowie byli,
            > pojechali, Święta Rodzina ofiarowała Dzieciątko w świątyni, i dopiero wtedy
            > Herodowi strzeliła do łba rzeź niewiniątek i anioł pospieszył z ostrzeżeniem.

            Za brewiarz.pl:
            "Kiedy Magowie przybyli do Syna Bożego? Z całą pewnością
            po ofiarowaniu Go w świątyni. Według relacji Ewangelisty,
            że Herod kazał wymordować dzieci do dwóch lat, wynika, iż
            Magowie przybyli do Betlejem, kiedy Chrystus miał co
            najmniej kilka miesięcy, a może nawet ponad rok."
            • kulinka3 Re: Józef- cz.I 07.01.08, 23:54
              Okres Narodzenia Pańskiego - 7 Stycznia

              45. UCIECZKA DO EGIPTU. CNOTY ŚW. JÓZEFA

              1. Długa i trudna podróż do Egiptu. Posłuszeństwo, męstwo i ufność św. Józefa.
              2. Godne naśladowania cnoty Świętego Patriarchy. Skuteczne wstawiennictwo św.
              Józefa.
              3. Męstwo w codziennym życiu.


              45.1 Mędrcy odeszli. Najświętsza Maryja Panna i Józef z radością rozważali
              wydarzenia tego dnia. Nagle, w środku nocy, Maryja zbudziła się na wołanie
              Józefa. Przekazał Jej polecenie Anioła: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź
              do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je
              zgładzić (Mt 2, 13). Po dniu pełnym szczęścia pojawił się nagle znak krzyża.

              Maryja i Józef pośpiesznie opuścili Betlejem, zostawiając wiele rzeczy, których
              nie mogli zabrać ze sobą na długą i trudną podróż. Zmusiła ich do tego
              konieczność ucieczki przed groźbą śmierci. Oto głębokie i zdumiewające
              misterium: Syn Boży stał się Człowiekiem, który płacze, śpi i szuka schronienia
              w ramionach Maryi i Józefa.

              Podróż nie mogła być wygodna. Szli przez wiele dni trudnymi drogami w trwodze
              przed schwytaniem, zmęczeni i spragnieni. Granice Egiptu, poza które nie sięgała
              już władza Heroda, leżały o około tydzień drogi od Betlejem. Dla bezpieczeństwa
              musieli iść najmniej uczęszczanymi szlakami. Była to podróż wyczerpująca,
              prowadząca przez pustynne obszary. Bóg Ojciec nie chciał oszczędzić tych trudów
              nawet najbardziej umiłowanym istotom. Może właśnie dlatego, byśmy także i my
              zrozumieli, że z trudności możemy wynieść wiele dobra. I żebyśmy wiedzieli, że
              bliskość Boga nie oznacza braku cierpienia. Bóg obiecał nam jedynie pokój ducha
              i moc, by je znosić.

              Drogę, którą wskazał im Anioł, przemierzali z pośpiechem, przy każdej
              sposobności pełniąc wolę Boga. "(...) Józef nie zgorszył się, ani nie
              powiedział: "Rzecz to zagadkowa. Czyż wpierw nie powiedziałeś, że on zbawi swój
              lud? A teraz nie ratuje nawet siebie, nam zaś trzeba uciekać, opuścić ojczyznę i
              przenosić się tak daleko: są to rzeczy przeciwne obietnicy!". Ale ów mąż nic
              takiego nie mówi, był bowiem wierny".

              Posłuchał natychmiast woli Bożej. Wykazał męstwo, biorąc na siebie cały ciężar
              sytuacji, przede wszystkim ufając Bogu, że go nie opuści. "Okazał w ten sposób
              podobną jak Maryja gotowość woli wobec tego, czego odeń żądał Bóg przez swego
              Zwiastuna". Tak powinniśmy postępować w sytuacjach skrajnych, gdy z trudem
              dostrzegamy rękę Opatrzności Bożej w naszym życiu i w życiu najdroższych nam
              ludzi, oraz wtedy, gdy ktoś prosi nas o coś, czego, jak sądzimy, nie potrafimy
              dać. Nazajutrz po swoim wyborze papież Jan Paweł I powiedział: "Wczoraj rano
              spokojnie poszedłem do Kaplicy Sykstyńskiej, by głosować. Nigdy bym nie mógł
              sobie wyobrazić tego, co się stało. Gdy tylko zaczęło mi zagrażać to
              niebezpieczeństwo, dwaj przyjaciele u mojego boku wyszeptali słowa zachęty.
              Jeden powiedział: "Odwagi! Jeśli Pan nakłada ciężar, udziela także pomocy do
              dźwigania go"".


              45.2 Po długiej i trudnej podróży Maryja i Józef z Dziecięciem przybyli do
              nowego kraju. W owym czasie w Egipcie mieszkało wielu Izraelitów, tworząc małe
              gminy zajmujące się głównie handlem. Należy przypuszczać, że Józef wraz ze swą
              Rodziną przyłączył się do jednej z tych gmin, gotów do rozpoczęcia nowego życia
              z tym, co zdołał przynieść z Betlejem. Przede wszystkim przywiózł z sobą to
              najważniejsze: Jezusa, Maryję, ale także swoją pracowitość i gotowość do
              zapewnienia im dalszego życia za cenę wszelkich możliwych wyrzeczeń. Chociaż
              Żydzi w Egipcie pochodzili z jego kraju, nigdy nie poznali szczęścia, które ich
              spotkało. Przebywał z nimi Zwierzchnik Domu Izraela, prawdziwy Odkupiciel, który
              wyzwala nie tylko z niewoli egipskiej, lecz także z najgorszej niewoli - niewoli
              grzechu. W Nim zbiegła się cała historia ich narodu.

              Św. Józef jest dla nas przykładem wielu cnót. Rozumnego i natychmiastowego
              posłuszeństwa, wiary, nadziei, pracowitości, także męstwa - zarówno pośród
              trudności, jak w codziennych obowiązkach ojca rodziny. Nowe życie w Egipcie
              rozpoczął tak, jak potrafił, znosząc niedostatki, podejmując wszelkiego rodzaju
              prace. Własną pracowitością zapewniając Maryi i Jezusowi mieszkanie i utrzymanie.

              Pośród przeciwności, które dopuszcza w naszym życiu Pan, powinniśmy kontemplować
              pełną męstwa postać św. Józefa i polecać się Jemu, tak jak to czyniło wielu
              świętych. O jego skutecznym wstawiennictwie mówi św. Teresa: "Nie pamiętam, bym
              kiedykolwiek aż do tej chwili prosiła go o jakąś rzecz, której by mi nie
              wyświadczył. Jest to rzecz zdumiewająca, jak wiele rzeczy Bóg mi uczynił za
              przyczyną tego chwalebnego Świętego, z ilu niebezpieczeństw na ciele i duszy
              mnie wybawił. Innym Świętym, rzec można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub
              owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego
              doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkim. Chciał nas Pan przez to
              upewnić, że jak był mu poddany na ziemi jako opiekunowi i mniemanemu ojcu swemu,
              który miał prawo mu rozkazywać - tak i w niebie czyni wszystko o cokolwiek on Go
              prosi.

              Przekonali się o tym inni, którym poradziłam, aby się jemu polecili, i coraz
              więcej jest już takich, którzy go czczą i wzywają, doznając na sobie tej prawdy".
              • kulinka3 Re: Józef- cz.II 07.01.08, 23:55
                45.3 Po upływie pewnego czasu, kiedy minęło bezpośrednie niebezpieczeństwo, nic
                już nie zatrzymywało Józefa na obcej ziemi, pozostawał tam jedynie po to, żeby
                wiernie wypełnić polecenie Anioła: Pozostań tam, aż ci powiem (Mt 2, 13).
                Pozostał w Egipcie bez szemrania i protestów, cierpliwie wykonując swe prace,
                jak gdyby miał tam już zostać na zawsze. Jak ważna jest umiejętność pozostawania
                i trwania tam, gdzie powinniśmy trwać, zajmując się swoją pracą, nie ulegając
                pokusie ustawicznych zmian! Do tego także potrzebne jest męstwo, które "pozwala
                zasmakować ludzkiej i boskiej cnoty cierpliwości". "Mężny jest ten, kto jest
                wytrwały w spełnianiu tego, co rozumie jako obowiązek, co nakazuje mu sumienie.
                Ten, kto nie mierzy wartości swojej pracy wyłącznie osiąganymi korzyściami, ale
                służbą świadczoną innym ludziom".

                Powinniśmy prosić św. Józefa, żeby nauczył nas męstwa nie tylko w nadzwyczajnych
                i trudnych przypadkach, takich jak prześladowanie, męczeństwo, czy ciężka i
                bolesna choroba, lecz także w zwyczajnych, codziennych sprawach: w wytrwałej
                pracy, podczas zmęczenia. Prośmy go, abyśmy potrafili znaleźć miłe i serdeczne
                słowa dla każdego. Potrzebujemy męstwa, żeby nie ulec zmęczeniu, wygodnictwu czy
                błogiemu spokojowi, aby przezwyciężyć strach i wypełnić trudne obowiązki.

                "Człowiek z natury swojej lęka się niebezpieczeństwa, niewygód, cierpienia.
                Dlatego odważnych ludzi trzeba szukać nie tylko na polach bitew, lecz także na
                korytarzach szpitalnych lub przy łożu boleści". Odwagą jest także stawianie
                czoła codziennym zadaniom.

                Ważnym aspektem cnoty męstwa jest wewnętrzna stanowczość w pokonywaniu takich
                przeszkód, jak próżność, niecierpliwość, lęk czy przede wszystkim wzgląd na
                opinię innych ludzi. Wyrazem męstwa jest także zapominanie o sobie, unikanie
                nadmiernego myślenia o swoich problemach, by ich nie wyolbrzymiać, czynienie
                dobra w ukryciu, służenie innym bez rozgłosu.

                Cnota ta przejawia się w apostolstwie na wiele sposobów. Przez mówienie o Bogu
                bez obaw o to, co inni o nas powiedzą. W postępowaniu po chrześcijańsku nawet
                wówczas, gdyby miało to drażnić pogańskie środowisko. A także przez podejmowanie
                ryzykownych inicjatyw w docieraniu do większej liczby ludzi i doprowadzanie ich
                do Chrystusa.

                Matki często powinny praktykować męstwo w sposób dyskretny, uprzejmy i
                cierpliwy. Wówczas będą skałą, na której opiera się cały dom. "Biblia nie
                pochwala kobiety słabej, lecz kobietę mężną, kiedy w Księdze Przysłów mówi: na
                języku jej miła nauka (Prz 31, 26). Dobrotliwość bowiem jest najwyższym szczytem
                męstwa. Przywilejem kobiety - matki jest owa dyskretna i ważna umiejętność:
                umieć słuchać, umieć zamilknąć, potrafić przymknąć oko na widok
                niesprawiedliwości lub słabości, przebaczyć, przykryć rzeczy wstydliwe - co bywa
                nie mniejszym uczynkiem miłosierdzia niż przyodzianie nagiego".

                Uczmy się dzisiaj od św. Józefa, jak mężnie i z siłą troszczyć się o to, co
                powierzył naszej codzienności Bóg: o rodzinę, pracę, apostolstwo. Troszczmy się
                o to wszystko, wiedząc, że napotykane trudności są czymś zwyczajnym, wierząc, że
                można je pokonać przy pomocy łaski.
    • mader1 Natychmiastowy skutek :) 07.01.08, 10:07
      Wreszcie mogę napisać na forum - coś w gazecie znów nawala, więc
      kazano mi zgłaszać chęć uczestnictwa wiele razy smile))) już myslałam,
      że mnie wywaliliście smile)))
      Gdy moje myśli poszły drogą "największej skuteczności" - piszę już o
      Józefie - przypomniałam sobie, że Bóg nie tak działa. Gdyby zależało
      Mu na skutku natychmiastowym, po co dręczyłby ( to co mi ostatnio do
      głowy przychodzi) s. Faustynę ?
      Mógłby włączyć " gorącą linię" z papieżem o 14.00 we wtorek czy
      niedzielę informować Go wprost o swoich zaleceniach...
      Praca z duszami , praca z każdym z nas widać jest skuteczna w
      zupełnie inny sposób...
      Narodzenie Jezusa było " sprawą" między Bogiem a Marią... Ale Józef
      nawet w tym przypadku był widać ważny. Traktowany, jak strona równa,
      jak współmałżonek , nie ochroniarz.
    • otryt Józef stary 07.01.08, 11:02
      Ciekawy wątek, Kasiu. Święty Józef jest dla mnie tym, kim dla Ismy
      Zacheusz. Niedawno z ust pewnego księdza usłyszałem, że Józef w
      chwili zaślubin z Maryją miał najwyżej 19 lat. Każdy mężczyzna
      żydowski, jeśli nie chciał uchodzić za nieudacznika i zachować swój
      honor musiał do 19 roku życia mieć znalezioną kandydatkę na żonę.
      Okazuje się, że starca z Józefa zrobili przeczuleni na punkcie seksu
      teologowie, którzy chcieli w ten sposób rozwiać wszelkie
      wątpliwości, czy aby Józef nie współżył z Maryją? Stary człowiek
      mógł być co najwyżej opiekunem i te sprawy już dawno wyparowały mu z
      głowy. Jeszcze dziś niektórzy w słowach kolędy zamiast "Józef
      święty" śpiewają "Józef stary" a na obrazach przedstawiany jest jako
      starzec.

      Swoją drogą wiem, że Chrystus został poczęty w dziewictwie Maryi.
      Czy Maryja i Józef mogli mieć później inne dzieci? Czy to jest w
      jakiś sposób wykluczone? (Maryja zawsze dziewica – czy takie jest
      nauczanie całego Kościoła, czy tylko o. Rydzyka?) Skoro nie ma w
      Piśmie nic o wielu ważnych sprawach z życia Józefa, np. o śmierci to
      równie dobrze może nie być informacji o innych dzieciach, jeśli
      takowe były. Czy ewentualny fakt posiadania przez Chrystusa
      młodszego rodzeństwa mógłby w jakiś sposób teologicznie zaszkodzić
      czci Chrystusa? Maryi? Józefa?

      Pozdrawiam serdeczniesmile
      • isma Re: Józef stary 07.01.08, 11:27
        Sobor w Chalcedonie? Chyba.
      • minerwamcg Re: Józef stary 07.01.08, 12:09
        Otryt dicit:
        >Niedawno z ust pewnego księdza usłyszałem, że Józef w
        > chwili zaślubin z Maryją miał najwyżej 19 lat. Każdy mężczyzna
        > żydowski, jeśli nie chciał uchodzić za nieudacznika i zachować swój
        > honor musiał do 19 roku życia mieć znalezioną kandydatkę na żonę.

        Chyba, że był wdowcem smile
        Wczesnochrześcijańska ikonografia przedstawiała czasem Świętą Rodzinę z gromadką
        dzieci, wyraźnie starszych od Jezusa, tłumacząc, że to Józefowe z pierwszego
        małżeństwa.

        A przeczulenie na punkcie seksu okazywali nie tylko teologowie, lecz i autorzy
        ewangelii apokryficznych, w myśl których Maryja w momencie Zwiastowania miała
        lat... osiem (żeby Jej nie "zbrukał" okres dojrzewania ani broń Boże
        miesiączka), a męża dla Niej wybierali kapłani w świątyni jerozolimskiej
        starannie szukając kogoś, kto będzie Jej godny, ponieważ złożyła ślub
        dziewictwa. Ustawili kandydatów z zielonymi gałązkami przed ołtarzem, a gałązka
        Józefa zakwitła.

        Teologowie za to popisali się stwierdzeniem, że Maryja poczęła Jezusa przez
        ucho, ponieważ akt poczęcia polegał na wysłuchaniu słów Gabriela... Nawiasem
        mówiąc święta Anna poczęła Maryję przez pocałunek smile))

        Zaiste, seksofobia była w tych kręgach wielka i wcale niemała.
        • luccio1 Re: Józef stary 07.01.08, 20:59
          Średniowiecze znało nawet obrazy przedstawiające Zwiastowanie:
          Maria, Gabriel - i z nieba, symbolizowanego przez obłok, schodzi do
          ucha Marii promień - na obrazie zawsze złocony; czasami pokazywano
          nawet małego Jezuska zstępującego z Nieba na tym właśnie, czy też po
          tym właśnie promieniu, jak po ścieżce czy sznurku...

          Przedstawienia takie i podobne potępił Sobór Trydencki jako błędne
          dogmatycznie.
      • a_weasley Józef stary i potomstwo jego 08.01.08, 00:37
        otryt napisał:

        > Stary człowiek mógł być co najwyżej opiekunem
        > i te sprawy już dawno wyparowały mu z głowy.

        Łe tam. W starym piecu diabeł pali.

        > Jeszcze dziś niektórzy w słowach kolędy zamiast "Józef
        > święty" śpiewają "Józef stary"

        Tak samo jak śpiewają "cztery tysiące lat wyglądany", chociaż zdecydowana
        większość śpiewających kreacjonizmu nie uznaje.
        Starego zaczęto zmieniać, bo niedoinformowane dzieci śpiewały "i Józef Stalin".

        > Swoją drogą wiem, że Chrystus został poczęty w dziewictwie Maryi.
        > Czy Maryja i Józef mogli mieć później inne dzieci? Czy to jest w
        > jakiś sposób wykluczone?

        OIW, nie jest to dogmat wiary. Tysiąclatka w odsyłaczu bagatelizującym słowa
        "nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna" nadmienia, że to ani nie potwierdza,
        ani nie zaprzecza "tradycji dogmatycznej w sprawie wieczystego dziewictwa
        Maryi". Czyli tak jak z co bardziej nagłośnionymi objawieniami prywatnymi - nie
        ma obowiązku wierzyć, ale ogólnie przyjęte jest wierzyć.

        > (Maryja zawsze dziewica – czy takie jest nauczanie całego Kościoła, > czy
        tylko o. Rydzyka?)

        Hm. A czy "przeto błagam Najświętszą Maryję zawsze Dziewicę" mówią w spowiedzi
        powszechnej wszyscy katolicy, czy tylko Rodzina Radia Maryja?
        • otryt Re: Józef stary i potomstwo jego 08.01.08, 12:34
          a_weasley napisał:

          >Łe tam. W starym piecu diabeł pali.

          Pali czy nie pali, jednak stary mimo wszystko bezpieczniejszy niż
          młody przy młodej i pięknej kobiecie. Tak przynajmniej uważano przez
          całe wieki. Będąc dzieckiem zupełnie nie mogłem sobie wyobrazić,
          jaka relacja łączy Józefa i Maryję? Mąż? Ojciec? Dziadek? Opiekun –
          taką dostawałem odpowiedź. Opiekunów posiadają dzieci, ale nie osoby
          dorosłe. Nie potrafiłem wyobrazić sobie sytuacji, że osoba dorosła
          posiada opiekuna. Miałem duży mętlik.

          >Tak samo jak śpiewają "cztery tysiące lat wyglądany", chociaż
          >zdecydowana większość śpiewających kreacjonizmu nie uznaje.

          Myślałem, że te 4000 lat minęło od czasów Abrahama, Izaaka i Jakuba.
          77 pokoleń od Abrahama do Jezusa. A może jest jednak, jak Ty
          piszesz. Czytałem gdzieś kiedyś, że wg kreacjonistów świat został
          stworzony jakieś 4000 lat przez Chrystusem. Tak przynajmniej ktoś
          obliczył posługując się Biblią. Zauważyłem jednak, że tę kolędę
          śpiewa się dziś inaczej "Tyle tysięcy lat wyglądany". Współczesne
          badania naukowe czynią świat znacznie starszym. Być może dlatego ta
          zmiana: kreacjonizm dostosowuje się. Trudno bowiem utrzymać te 4000
          lat, gdy wiek ziemi liczy się w miliardach lat. Nie będą się kłócić
          o liczby, jednak zasada kreacjonizmu pozostanie.

          >A czy "przeto błagam Najświętszą Maryję zawsze Dziewicę" mówią w
          >spowiedzi powszechnej wszyscy katolicy,

          Prawda. Po raz kolejny widać, że filtruję słowa modlitwy, nie widząc
          tego "co widoczne". Swoją drogą, sprawa dziewictwa Maryi jest
          pierwszoplanowym zagadnieniem w teologii. Oczywiście nie neguję
          tego, co naucza w tej kwestii Kościół. Nie rozumiem jednak dlaczego
          to takie ważne?

          • magdalaena1977 Re: Józef stary i potomstwo jego 23.01.08, 21:19
            otryt napisał:

            > a_weasley napisał:
            > >Tak samo jak śpiewają "cztery tysiące lat wyglądany", chociaż
            > >zdecydowana większość śpiewających kreacjonizmu nie uznaje.
            >
            > Myślałem, że te 4000 lat minęło od czasów Abrahama, Izaaka i Jakuba.
            > 77 pokoleń od Abrahama do Jezusa.
            Ja też myślałam, że chodzi o okres "aktywnego i świadomego" wyglądania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja