cygan37
05.01.07, 14:42
Czy ktoś wie kiedy będą te imprezki?
Z Rzeczpospolitej:
Świat
WIELKA BRYTANIA Czerwony Ken chce uczcić kubańską rewolucję
Burmistrz Londynu wspiera Fidela Castro
Fetę z okazji 50. rocznicy kubańskiej rewolucji planuje urządzić burmistrz
brytyjskiej stolicy. Dla wielu Brytyjczyków to dowód, że Ken Livingstone
zasłużył na przydomek Czerwony Ken
Przejęcie w 1959 roku władzy przez Fidela Castro będzie uczczone ulicznymi
paradami, koncertami muzyki latynoamerykańskiej, okolicznościowymi
ekspozycjami w muzeach i imprezami sportowymi. Pomysł na festiwal Ken
Livingstone przywiózł z samej Kuby, którą odwiedził w listopadzie 2006 r.
Wyjazd wywołał nad Tamizą krytyczne komentarze, bo burmistrz na koszt
podatnika spędził na wyspie sześć dni, choć konferencja, na którą pojechał,
trwała 30 minut. Ale dopiero gdy po powrocie oznajmił, że "Hawana poparła
zorganizowanie gigantycznej imprezy, którą Londyn uczci 50 lat
sprawiedliwości na Kubie", na lewicowego polityka spadła fala krytyki.
- Rząd powinien go powstrzymać. Każdy, kto był na Kubie, widzi, że to jedna
wielka katastrofa - komentował Edward McMillan-Scott, poseł Partii
Konserwatywnej i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Zaskoczone są też organizacje obrony praw człowieka. -Kubański reżim pozbawił
ludzi podstawowych praw. Opozycja jest śledzona i więziona. Nagminnie wyrzuca
się nieprawomyślne osoby z pracy -mówi "Rz" Umri Shah, rzeczniczka
brytyjskiego oddziału Human Rights Watch. Ken Livingstone jednak otwarcie
popiera przywódców kubańskiej rewolucji i potrafi długo wyliczać ich zasługi.
-Mimo utrzymywanej od początku blokady kraj ma ogromne osiągnięcia. Wszystko
kontrastuje z sytuacją sprzed 1959 roku, gdy co trzecia kobieta się
prostytuowała, a krajem rządziła głównie mafia - pisze burmistrz na swojej
stronie internetowej.
Livingstone już w latach 80. słynął ze skrajnych poglądów. Kiedy Irlandzka
Armia Republikańska (IRA) prowadziła kampanię terroru przeciwko Brytyjczykom,
polityk deklarował dla niej sympatię. Kiedy zimna wojna osiągnęła apogeum,
domagał się nuklearnego rozbrojenia Wielkiej Brytanii. Dla konserwatystów
stał się przykładem "zidiociałej lewicy", a brukowy dziennik "The Sun"
ochrzcił go Czerwonym Kenem. Nawet niektórzy liderzy Partii Pracy uważali, że
kontrowersyjny polityk przez wiele lat był przyczyną wyborczych klęsk
laburzystów, i na wszelki wypadek w 2000 r. nie wystawili go do wyścigu o
fotel burmistrza Londynu. Livingstone odszedł z Partii Pracy i znokautował
przeciwników jako niezależny kandydat.
Londyńczycy obruszają się, gdy burmistrz porównuje dziennikarza do
żydowskiego kapo w obozie koncentracyjnym, ale chwalą go za to, jak zarządza
miastem. Wybaczyli mu nawet opłaty za wjazd do centrum miasta, kiedy okazało
się, że korki wyraźnie zmalały. Wierzą też, że Londyn będzie innym miastem
dzięki olimpiadzie w 2012 roku, którą burmistrz zamierza wykorzystać do
promowania ekologii i rozbudowania komunikacji. Bardziej niż kubański
festiwal może mu więc zagrozić wprowadzona właśnie 30-procentowa podwyżka w
miejskim transporcie.
WOJCIECH LORENZ