Dodaj do ulubionych

Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem

13.01.07, 07:24
Brawo Jerzyk!
Obserwuj wątek
    • lektor5 Re: Pilch - Super! 13.01.07, 08:52
      Strzał w dziesiątkę! To prawda, cała prawda i nic jak prawda. Te lustracyjne
      hordy i to deklarujące się, jako chrześcijanie, to łajno rzucone w pamięć o
      Janie Pawle II.
      Brawo Pilch.
      • ethebor „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli.” 13.01.07, 09:40
        To JPII zajmował się nie sądzeniem ludzi. Miał inne ważniejsze rzeczy do roboty.
        Przyjmował wszystkich i Michnika i ojca Rydzyka. Spotykał się i z Fidelem Castro
        i z Pinochetem. Czy z tego wynika, ze ktoregos popieral? To ze On nie robił
        różnicy miedzy ludźmi, nie znaczy, że nikt nie powinien oceniać czynów. A przez
        fakt spotkania z Papieżem nie stali się świętymi ani nie uzyskali bezkarności.
        JPII sporo mówił natomiast na temat (braku) moralności współczesnego liberalizmu
        (lub mocniej cywilizacji śmierci), czyli roznież na temat III RP.
    • jsw Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 10:44
      Gdybym był wierzący to napisałbym coś w tym rodzaju -> Ziemia jest odwiecznym polem zmagań dobra i zła, jest polem walki wysłanników Nieba i Piekła. JP2 był darem niebios dla Polski, był aniołem, który ciągnął nas siłą do nieba, który widział w nas tylko dobro, dlatego nikogo nie odrzucał nikim nie gardził, gdyż mając dar rozumienia rzeczy w ich właściwym wymiarze wiedział, że w każdym jest dobro, które można wydobyć i które może służyć Polsce. Kiedy odszedł anioł dobra, siły ciemności zaatakowały ze zdwojoną furią, żądne odwetu za lata upokorzeń, kiedy musiały kryć się po ciemnych, wilgotnych norach przed jego blaskiem. Ich zdwojona wściekłość przybrała również zdwojoną postać, króra zdołała omamić większość społeczeństwa, tak, że zajęła najważniejsze stanowiska przywódców państwa. Ich celem stała się rewolucja moralna, która miała zmieść pamięć JP2 a wraz z nią wszelkie dobro, które on zasiał na ojczystej ziemi. W przeciągu roku zaledwie zło zdołało zniszczyć to nad czym anioł dobra pracował przez całe ćwierćwiecze, gdyż tak właśnie jest, że buduje się powoli i z wysiłkiem a burzy łatwo i ze śmiechem. A jeśli dalej pytacie dlaczego tak łatwo im to przyszło, wejrzyjcie w swoje serca bo tam znajdziecie odpowiedź.
    • lux-ex-silesia Maciej Rybiński stracił umiar 13.01.07, 11:33
      Maciej Rybiński stracił umiar.
      Kiedyś pił bez umiaru, teraz bez umiaru pisze.
      Dokłada Michnikowi z lewa i prawa. Może myśli, że drwiąc z Michnika, jego
      przeszłości jako więzień polityczny PRL, zrekompensuje własne słabości. Słabości
      te doprowadziły Macieja Rybińskiego w RFN do więzienia za wielokrotne kierowanie
      samochodem po pijanemu.
      Redaktor Rybiński zrobił Pan w życiu wiele dobrych rzeczy, niech teraz nie
      poniewiera Adamem Michnikiem, który, mimo wielu błędów, zrobił dla wolnej Polski
      o wiele więcej od niego.
    • kemer2 Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 12:13
      Uwielbiam czytać felietony Michnika - doskonałe pióro, ale zupełnie się z nim
      nie zgadzam. Dobra forma to zaleta tekstu, natomiast dychotomia treści i formy
      jest cechą agitki. Takimi tekstami z lat pięćdziesiątych i późniejszych można
      się świetnie bawić. Przeczytajcie Michnika za trzydzieści lat, będzie świetna
      zabawa.
    • makabi Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 12:47
      DZIENNIK chce byc tak wielki jak wielka jest gazeta wyborcza. ale Gazeta na tę
      wielkość pracowała killkanascie lat... Pan Rybiński na lamach DZIENNIKA czuje
      się barzo wolny, i otwarty. brawo./ Tylko dlaczego przykalskuje tezie
      pryzwódców partii rzadzącej, że przed zajęćiem miejsca przy korycie włądzy przez
      PiS to POlska była jakas karłowata i upośledzona i dopero pojawinie sie PiS u
      włądzy tworzy prawdziwa POlske. Podobnie pan Rybiński dzieki łąmom Dziennika
      próbuje przekonac opinie publiczna, ze dopóki nie pojawił się na rynku prasowym
      Dziennik to nie było ani wonej prasy ani prasy obiektywnej.

      A przyzwoitośc? No ale zeby skrót PiS przeczytac jako Przyzwoitość i Skromność
      to musimy doczekać chyba V RP i Dziennika bis.

      po co te wszytkie górnolotne opinie i tezy. przeciez tak naprawde DZIENNIKOWI
      chodzi o to czego nie zrobiłą Rzeczpospolita. Chodzi o zniszczenie konkutrencji
      w postaci Gazety wyborczej. I to jest polski dramat. wspólnie to mny potrafimy
      walczyć o wolność nasza i wasz. AZ jk potem trzeba budować to kazdy jest
      wązniejszy i mądrzejszy na swojej zagrodzie
      • lawski Re: Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 13:01
        Postawę Dziennika i Rzeczpospolitej przyrównać można do sytuacji obecnych w
        rozgrywkach piłkarskich. Zawodnicy drużyn z dalszych pozycji w meczach pomiędzy
        sobą nie potrafią wykrzesać z siebie pełnej koncentacji i determinacji.
        Natomiast w meczach z liderem (GW)wystepują w myśl zasady "bić mistrza". Szkoda
        tylko, że Dz. i Rz. występują z pominięciem pierwszoplanowej zasady w sporcie
        tj. fair play, a raczej stosują ciosy poniżej pasa.
        • uchachany Słuszna uwaga. Dodam, że trwa konkurs na obsadę 13.01.07, 14:09
          stanowiska Michnika IV RP. Podstawowym warunkiem, jaki muszą spełniać prace
          konkursowe jest glebowanie Michnika III RP (czyli Michnika jako takiego).

          Konkurs ten ma również podłoże merkantylne: podparty jest nadzieją, że
          demichnikizacja zaowocuje na rynku mediów deagoryzacją, a to ostatnie ułatwi
          springeryzację. To oczywiście Prawdziwym Polakom może przysporzyć dystrakcji ,
          bo dla nich będzie to zamiana panowania żydowskiego na niemieckie...

          P.S. Rybiński ma dużo racji w swym ataku: Michnik swą swego czasu wielce
          charyzmatyczną działalnością publicystyczną zaczarował chęć odwetu na
          komunistach (czy też - jak kto woli - wymierzenia im sprawiedliwości). Więc
          tyle lat tłumiona wybuchnęła teraz ze zwielokrotnioną siłą. Tym bardziej, że
          michnikowi podopieczni nie potrafili docenić wielkoduszności tej postawy i
          bynajmniej nie krępowali się w rwaniu postawu czerwonego sukna Rzeczypospolitej.
          W połączeniu z pozostawieniem tak licznych grup społecznych poza burtą szalupy
          z benficjentami III RP zaowocowało to upadkiem michnikowego pomysłu
          politycznego. Więc i upadkiem Michnika jako takiego, bo przy tak demiurgicznych
          działaniach politycznych, jakie podejmował nie jest to już publicysta i
          intelektualista, ale polityk.

          Polityk, który przegrał. I, jako że przegrała cała jego ogromna koncepcja -
          będzie teraz robił za czarnego luda.

          Jest w tym pewna sprawiedliwość: strasząc w sposób manipulatorski tyle lat
          oszołomstwem, nacjonalizmem, antysemityzmem - sam teraz podlegnie podobnemu
          procederowi; będzie teraz stygamtyzowany jako spiritus movens i kozioł ofiarny
          nieszczęść III RP :-))...

          lawski napisał:

          > Postawę Dziennika i Rzeczpospolitej przyrównać można do sytuacji obecnych w
          > rozgrywkach piłkarskich. Zawodnicy drużyn z dalszych pozycji w meczach
          pomiędzy
          >
          > sobą nie potrafią wykrzesać z siebie pełnej koncentacji i determinacji.
          > Natomiast w meczach z liderem (GW)wystepują w myśl zasady "bić mistrza".
          Szkoda
          >
          > tylko, że Dz. i Rz. występują z pominięciem pierwszoplanowej zasady w sporcie
          > tj. fair play, a raczej stosują ciosy poniżej pasa.



    • ruch0606 JPII zaczadzony Michnikiem; Żakowski depcze RYBĘ 13.01.07, 14:46

      "Bóg Juliusa Paetza i STASIA Wielgusa " zdarzył, że oglądałem rozmowę
      telewizyjną DOROTY WYSOCKIEJ-Schnept[ co za nazwisko, pani DOROTO], JAcka
      Żakowskiego i Macieja RYBIŃSKIEGO. I dali Bóg, wycieczki osobiste w tym
      spotkaniu były daleko mniej ważne , niż zakończenie rozmowy i sytuacja kiedy
      JAcek ŻAKOWSKI "dopie..ł-dopieprzył" RYBIŃSKIEMU JAnem PAwłem II .
      I w konwencji, którą kontynuuje "poeta Jurek PILCH" w sobotnio- świątecznym
      WYDANIU G.W. na str. 2/13-14.01.2007r.= WCZORAJ PRZECZYTANE z DZIENNIKA-MACIE
      b. dobry BIAŁY WYWIAD.
       
      I Pilch, w swoim wywodzie, cytuje palec ŻAKOWSKIEGO, wzniesiony nad RYBIŃSKIM[
      z telewizji DOROTY]; każąc "biednemu MAĆKOWI" mocować się z Janem PAwłem II i
      Jego autorytetem. Co jakby zwalnia i PILCH i ŻAKOWSKIEGO , oświetlonych
      AUTORYTETEM papieskim, z użycia i wymiksowanie  mózgów/umysłów/ratio.
      RZECZ jest o tyle KULTOWA, że obie PISMACZE GRUPY, to jest DZIENNIK i GAZETA
      WYBORCZA wpadły na genialny pomysł marketingowy , pisania o cudach Jana PAwła
      II, de domo x. Karol WOJTYŁA.
      I trzeba z zazdrością powiedzieć, że nawet wydajnie WAM to idzie.
      SARKASTYCZNIE rzecz ujmując[ zasadnie] to jednak odkrywca penicyliny, znany nam
      PASTEUR/FLEMING ocalili więcej ŻYWOTÓW ludzkich[ na jakiś czas oczywiście] ,
      niż zapracowany święty Jan PAweł II-gi i mój wspaniały RODAK.
       
      AD MERITUM:::
      Tak więc NAWIĄZUJĄC do ""gazetowych cudów"" z Dziennika/GAZETY informuję
      szanownych PISMAKÓW "ZWALCZAJĄCYCH SIĘ STRON", że możecie postarać się o cud
      kolejny, kiedy 10 lat już bezrobotny , uzyskam dostęp do kasacji mojej sprawy
      sądowej o przywrócenie do pracy, przed SN . I będzie to cud szczególny,
      wypracowany przez WASZE przegrzane główki. A w dodatku w sensownej
      współpracy/synergii.
      Z poważaniem
      mgr inż. TAdeusz JUDA[ a nuż się UDA] PIECZONKA
      ul. Szmaragdowa 31
      59 900 ZGORZELEC/ 075 649 30 44/ ruch0404040@wp.pl ;;; www.ropoiwzk.com
      ·post scriptum:=www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3844766.html
      Wczoraj zobaczone - "Z refleksem"
      wyb. d
      2007-01-12, ostatnia aktualizacja 2007-01-11 23:33
      TVP 1, godz. 22.30 Rozmowa z publicystami Maciejem Rybińskim ("Dziennik") i
      Jackiem Żakowskim ("Polityka")

      Dorota Wysocka-Schnepf: Wracamy do dzisiejszej publikacji Pana Rybińskiego,
      głośnej publikacji ["Koniec Polski Kiszczaka i Michnika", "Dziennik"]. 7
      stycznia, czyli w dniu niedoszłego ingresu abp. Wielgusa, zakończyła się III
      RP, jak Pan ją nazywa PRL i pół. Zgodzi się Pan, Panie Jacku, że to był
      przełomowy rzeczywiście moment w Polsce?

      Jacek Żakowski: Większość tez tego artykułu to są takie nocne majaki. Jaka PRL
      i pół, gdzie te PRL i pół? Kompletnie wolny, demokratyczny kraj, w którym się
      odbywały kompletnie wolne, demokratyczne wybory, które wygrali ludzie, których
      Pan, jak rozumiem, wysoko ceni, czyli bracia Kaczyńscy. Czy w PRL mogli wygrać
      wybory bracia Kaczyńscy? To jest po prostu bzdura.

      Maciej Rybiński: Proszę Pana, w tym wolnym, demokratycznym kraju, gdzie są
      wolne wybory, gdzie każdy może wybierać, kogo chce, nikt nie może poznać pełnej
      historii ostatnich kilkudziesięciu lat. Ta historia jest zakazana,
      zainteresowanie nią jest sprowadzane do poziomu takiego,
    • cava85 Re: Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 14:46
      Celność Pilcha nie zaskakuje. Szacuneczek.
      Rybiński też nie zaskakuje - znane motywacje i metody, jak u Przymanowskiego,
      Żukrowskiego, Siwaka czy Urbana, zwłaszcza w stanie wojennym
      "...Albowiem karłów jedynym sposobem
      spojrzenia z góry na inną osobę
      to wdeptać w błoto i poniżyć brata
      bo karzeł ponad ten pozim nie wzlata..."
      • ruch0606 "stakan Wielikana" Re:J P II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 15:44
        " No KURDE" kolego cava85!!!
        Proszę do swojego arsenału powiedzonek dołączyć i to "żydowskie", pardon
        UKRAIŃSKIE/rosyjskie.
        " Tak to raz na dnie stakana, wstrietił karlik WIELIKANA. Kak że ty polazł w
        stakan? - udiwiłsa WIELIKAN"
        cava85 napisał:

        > "...Albowiem karłów jedynym sposobem
        > spojrzenia z góry na inną osobę
        > to wdeptać w błoto i poniżyć brata
        > bo karzeł ponad ten pozim nie wzlata..."
        • topolowka Bardzo smieszny tekst ! 13.01.07, 16:21
          Na dodatek, jakby troche pogrzebac, to by sie na pewno okazalo, ze JP II tez
          rozmawial z bezpieka i wspolnie z nia uknul ten swoj wybor na papieza, ktory
          mial odwrocic uwage Polakow od beznadziei i biedy, w ktorej zylismy. Zaczadzeni
          papieska chwala, mielismy siedziec cicho i nie buntowac sie przeciwko
          czerwonemu i sowieckim.

          Grzebcie pilnie, koledzy z IPNu; szukajcie, a na pewno cos znajdziecie. Na
          kazdego, nie ma obawy.
    • janzkatowic Re: Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 20:42
      Panie Jerzy!
      Zgadzam się z Panem w 100 %, a jak widzę i słyszę co się dzieje, to
      rzeczywiście krew mnie zalewa.
      Moja jedyna córka w 2005 roku, przed samymi wyborami wyjechała i było mi
      przykro, ale teraz się cieszę, bo przynajmniej jej to szleństwo Kaczorów,
      Giertychów i Lepperów nie dotyka.
      Pozdrawiam (coś nowego Pana pióra bym przeczytał?).
      • pokojowa Pilch zaczadzony Żakowskim? 13.01.07, 21:49
        Drodzy Państwo! Ponieważ jestem w mniejszości - wręcz w pojedynkę - obawiam się,
        że moje słowa trafią na jałową glebę. Ale spróbuję. Pan Pilch twierdzi, że śp.
        JP II wielbił Kwaśniewskiego, Michnika itp. opierając swój wywód logiczny na
        fakcie, że zapraszał ich do Watykanu i śmiał z kawałów redaktora GW. Idąc tym
        tokiem rozumowania, czy także "kumplował się" - mówiąc językiem Pilcha - z
        komuchami w peerelu? Odwiedzał ich, ściskał im ręce, uśmiechał, a nawet śmiał...
        Ponieważ bolą mnie oczy (zęby też) od czytania komentarzy - wszystkim tym,
        kórych zaciekawi stanowisko naszej redakcji odnośnie sporu Rybiński-Żakowski,
        polecam felieton pt. "Pan Żakowski z Księżyca".
        • pokojowa Panie Pilch - trafił mnie szlag!!! 13.01.07, 21:53
          Aha, jeszcze jedno:
          Może red. Rybiński w RFN za kołnierz nie wylewał (kto z przymusowych emigrantów
          w stanie wojennym i później nie lubił wypić - wszak gwałcono nam kraj i było nam
          smutno). Ale to nie on leczy się dziś z choroby alkoholowej, tak jak Jerzy
          Pilch. Osobiście wolałabym, żeby panowie, którzy sami siebie nie potrafią
          zrozumieć i ogarnąć nie wycierali sobie gęby autorytetem papieża, który dla
          większości Polaków jeszcze za życia był Świętym. Jak widzicie, mnie na pewno
          trafił szlag!!!
            • pokojowa Re: pokojowka sie wypowiedziala... 14.01.07, 15:20
              Noelkabacie! Rozumiem, że bardziej ceni Pan poczucie humoru na poziomie
              tygodnika "NIE"? Przykro mi, że rozczarowałam kolegę. Rymów w stylu "zbój - ..."
              w Trybunce na pewno Pan nie znajdzie, chociaż takie są na pewno łatwe w
              trawieniu. Na służbie u nikogo nie jestem. Marzy mi się życie w społeczeństwie
              obywatelskim i byłam za koalicją PiS-PO. Prośba do prowokatorów, wypowiadających
              się przede mną o "żydowskiej gazecie": idźcie z takimi komentarzami na jakieś
              faszystowskie forum. To do Was kolega noelkabat powinien zwrócić się z pytaniem
              o służby, którym się wysługujecie...
    • polemista_x Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 13.01.07, 22:26
      Na redaktora

      Walczył z komuną o wolność robotników,
      był na rozmowach przy okrągłym stole,
      gdy transformacja zawitała w progi
      on już nie walczy - bo dostał swoje.



      Na Solidarność

      Mówili ciągle o wolności słowa,
      wolności domagał się lud,
      gdy w końcu dokonał się cud -
      przyszedł okrągły stół i Solidarność - zgniótł.



      Na esbeka

      Rządzili jak chcieli w PRL-u,
      weszli do Unii i NATO bez krzyku,
      teraz rządzą w wolnym kraju
      i mają pieniędzy bez liku.



    • sumer55 no trudno, trza zacząć lustrować JPII: kaczory 14.01.07, 01:21
      kabel kurtyka no i nieoceniony - (jak się ten facio z GP nazywa??),
      Terlikowskie, Karnowskie, Lisieckie, Issakowicze-Zaleskie, Semki, Zaremby,
      Michalskie: chłopaki do dzieła. WPROST z pewnością też się znajdzie na linii
      frontu. Ale nie zapomnijcie uprzedzić Rydzyka, Flaszkę-Głodzia żeby się potem
      (razem ze swoimi "wyznawcami" nie wygłupiali.
      Co ten Pilch robi w tym Dzienniku? Kasa kasą ale to towarzystwo jest mocno
      nieświeże.
      • anna6131 Re: no trudno, trza zacząć lustrować JPII: kaczor 14.01.07, 05:04
        Ceniłam M.Rybińskiego za jego dawną, emigracyjną publicystykę, stąd martwi
        mnie, że staje się małostkowy w swoich wypowiedziach.

        Małostkowości dyskutantów się nie dziwię, bo taka to już nasza polska cecha, że
        żadna polemika nie może obyć się bez argumentów "ad personam", i to poniżej
        pasa. Wyobraźcie sobie jednak, dyskutanci, że mnie osobiście guzik obchodza
        pijackie ekscesy pana X oraz odwykówka pana Y. Interesuje mnie natomiast to, co
        mają obaj do powiedzenia. A mają dużo więcej, niż my wszyscy razem wzięci.
        I po co to święte oburzenie z powodu Jana Pawła II? Przecież red. Pilch chyba
        nie zamierzał go obrazić, sprowadził tylko do absurdu pochopny
        osąd "przeciwnika". Mamy w Polsce nowy kult jednostki, czyli przegięliśmy w
        drugą stronę...
        I po
    • mozart Re: Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem 16.01.07, 12:45
      Calkowicie sie z tym zgadzam. Dodam jeszcze proces laicyzacji, dobrze opisany
      przez Kutza:
      Panie Senatorze, kiedy rok temu prawica objęła władzę, potoczne doświadczenie
      podpowiadało, że Kościół katolicki będzie w sytuacji „pączka w maśle”. Tymczasem
      doszło do sytuacji, w której pod rządami narodowej prawicy Kościół przeżywa
      kryzys bezprecedensowy, być może nawet w skali historycznej...
      – To jest rzeczywiście bardzo niesłychane, bo zwykło się tradycyjnie uważać, że
      Kościołowi najgorzej jest zawsze pod rządami lewicy czy światopoglądowych
      liberałów, ateistów. Jednak w Polsce Kościół najlepsze czasy przeżywał właśnie
      wtedy, gdy rządziła lewica, jaka by ona nie była. W okresie PRL Kościół był
      zasadniczo uprzywilejowany, wybudowano ogromną liczbę świątyń, a księża mogli
      się kształcić, także za granicą, na Zachodzie, co dla świeckich było prawie
      niedostępne. Siłą rzeczy wchodzili więc w kontakty ze służbami specjalnymi.
      Jedni nie zostawali agentami, ale inni zostawali płacąc tym cenę np. za
      paszport. Kiedy zmienił się ustrój, naruszona została niepisana zasada, że
      „Kościoła się nie rusza, nie krytykuje”. Była ona głęboko zakorzeniona w polskim
      społeczeństwie, także wśród inteligencji katolickiej. Co prawda doszło do tego z
      opóźnieniem, ale w końcu doszło.

      Nie bez przyczyny po stronie Kościoła, prawda?
      – Oczywiście. Mam wrażenie, że już w okresie PRL Kościół stracił odporność na
      rozmaite pokusy, a po 1989 r. jeszcze się to pogłębiło. Mam też wrażenie, że
      Kościół miał silną wiarę w trwałość realnego socjalizmu i nie zakładał, że on
      upadnie i że w konsekwencji ujawnione zostaną jego, Kościoła, skrywane grzechy.
      Po 1989 r. uprzywilejowanie materialne Kościoła uległo pewnym przekształceniom,
      ale generalnie nadal się wzmacniało, choćby w postaci skutecznej rewindykacji
      utraconego kiedyś majątku, ziemi itd. Kościół wszedł też do szkół, do
      instytucji, zyskał ogromny wpływ na prawo itd. Mogło się więc wydawać, że to
      dolce vita, słodkie życie Kościoła w Polsce nigdy się nie skończy.

      Czy podkreślając fakt przywilejów Kościoła w okresie PRL kwestionuje Pan
      zasadniczo wielokrotnie upowszechniany pogląd o jego „męczeństwie i
      prześladowaniach ze strony komunistów”?
      – Owszem, Kościół jako instytucja był, niejako z definicji, w swego rodzaju
      stałym sporze z laickim państwem, jakim była PRL. Były okresy zaognień, np. w
      czasach stalinowskich czy za Gomułki, ale kardynał Wyszyński zdołał uzyskać dla
      Kościoła status coraz silniejszego państwa w państwie, co było dziedzictwem XIX
      wieku. Część najodważniejszych księży rzeczywiście toczyła walkę polityczną i
      ideologiczną z ówczesnym systemem, ale to była zdecydowana mniejszość, by nie
      powiedzieć garstka. Klasyczną postacią jest tu choćby ksiądz Popiełuszko, który
      poza duszpasterstwem, wprost uprawiał walkę społeczno-polityczną. Faktem jest,
      że każdy taki ksiądz był notowany i służby zajmowały się nim. Większość jednak
      nie narażała się i to raczej ta postawa była popierana przez władze kościelne.
      Nie jest tajemnicą, że emerytowany już prymas Glemp usilnie chciał, dla dobra
      Kościoła, wysłać Popiełuszkę na studia do Rzymu po to, by nie utrudniał
      Kościołowi sytuacji w kraju. Jednocześnie z tym kunktatorstwem Kościół wyrobił
      sobie pozycję głównego moralisty oraz depozytariusza wiary i wartości narodowych
      zdobywając sobie tym samym niejako obustronne poczucie bezpieczeństwa. To
      spowodowało jego przekonanie, że będzie sobie spokojnie żył jak u Pana Boga za
      piecem i jego błogie uśpienie.

      Dlaczego z tego uśpienia wyrwany został właśnie przez część najmłodszej
      generacji prawicowców o radykalnych poglądach katolicko-konserwatywnych?
      – To rzeczywiście jest coś nowego i niespodziewanego. Ja bym to włączył w
      szersze zjawisko, w nurt którego wchodzi także masowy exodus polskiej młodzieży
      za granicę. To też nie było ani przewidywane, ani zaplanowane. Wywołane zostało
      przez nasze wejście do Unii Europejskiej i szerokie otwarcie granic. Otóż to
      samo dzieje się ze spożytkowaniem wolności. Ten niespodziewany skok młodej
      prawicy także jest konsekwencją przemian w Polsce. Oni po prostu wyciągnęli
      wnioski z mechanizmów demokracji i prawa dochodzenia do prawdy. Kościół, w
      którego retoryce słowo „prawda” jest jednym z najczęściej używanych i który
      uznał, że ma patent na prawdę i na czyste sumienie, okazał się w tej sferze
      bardzo daleki od doskonałości. Można by rzec, że sprzeniewierzył się prawdzie.
      Myślę, że jednym z motywów emigracji młodzieży jest także to, że ona dostrzegła
      to wielkie polskie zakłamanie, także Kościoła. Myślę wszakże, że to, co się
      teraz dzieje, jest procesem na dalszą perspektywę pozytywnym, bo sprzyja
      oczyszczeniu i zmianie mentalności i świadomości społeczeństwa.

      Krytyka Kościoła podjęta po 1989 r. przez kręgi lewicowo-laickie tylko go
      wzmacniała. Na nic zdawało się ujawnianie chciwości kleru, jego złego
      prowadzenia się, pychy itd. Dlaczego sukces przypadł w udziale właśnie
      prawicowym katolickim konserwatystom?
      – Właśnie dlatego, że nie są lewicą. Krytyka ze strony lewicy była przez Kościół
      i prawicę łatwo neutralizowana jako ataki wrogów ideologicznych, pogrobowców
      komuny, czerwonych, dogmatycznych oświeceniowców itp. Ich krytyka była z góry
      oznakowana jako pochodząca z nieczystego źródła. To dlatego właśnie prawicowcom
      przypadło w udziale przebicie tego balonu, zdemaskowanie tej hipokryzji i fałszu
      hierarchii. Część spośród nich nie mogła się też pogodzić z tym, że hierarchia
      nie mogła, a raczej nie chciała sobie poradzić z faktyczną schizmą kościelną
      ojca Rydzyka i Radia Maryja. Może to zresztą doprowadzić do powstania
      ugrupowania katolickiego, prawicowego, które odetnie się od praktyk PiS, które
      wielu z nich napawają wstrętem. Nie mogę tego wykluczyć. Przecież ta
      deklaratywnie chrześcijańska koalicja PiS z LPR i Samoobroną opiera się na
      jawnym cynizmie, który towarzyszy łamaniu wszelkich zasad. A postawa cyniczna
      jest sprzeczna z nauką Kościoła.

      Jednocześnie jednak to, co robią młodzi katoliccy lustratorzy, wpisuje się w
      postawę kierownictwa PiS. Prof. Jan Widacki określił strategię Jarosława
      Kaczyńskiego jako zmierzającą do rozbicia Kościoła, osłabienia go i wprowadzenia
      w Polsce swoistej odmiany „józefinizmu”, czyli dominacji państwa nad Kościołem.
      Co Pan o tym sądzi?
      – Myślę, że to pogląd trafny. Takiej taktyce sprzyja fakt, że Kaczyńscy nie są
      klerykałami. Natomiast tym, co nimi powoduje, jest chorobliwa żądza władzy i
      zazdrość o władzę. Podejrzewam, że mają ambicje, by rządzić niepodzielnie i by
      swoją władzę rozszerzyć także o te rejony, którymi zawiaduje Kościół, czyli
      rejony władzy duchowej. Kaczyńscy mają się za uosobienie polskiego państwa
      narodowego i to może ich inspirować do działań mających na celu uszczuplenie
      władzy i wpływów hierachów. Do powstania państwa, które pozostając katolickie
      będzie miało przewagę nad Kościołem instytucjonalnym. Kaczyńscy traktują Kościół
      całkowicie instrumentalnie, bo gdy zachodzi potrzeba, gdy nadchodzą wybory, to
      biegają na wyprzódki do księdza Rydzyka i szukają poparcia tych czy innych
      hierarchów. Ta wojna, którą wydali teraz Kościołowi, może się dla nich okazać
      jednak niebezpieczniejsza niż ta, którą wypowiedzieli Okrągłemu Stołowi.
      Notabene myślę, że to ich podgryzanie Kościoła jest także formą zemsty za to, że
      Kościół był jednym z żyrantów i pośredników przy konsensusie Okrągłego Stołu,
      którego są zdeklarowanymi wrogami. Tego nie mogą mu darować, więc otworzyli
      drugi front walki politycznej. Z jednej strony walczą z liberałami, łże-elitami
      i lewicą, a teraz zabrali się za Kościół. Walka jest ich żywiołem, więc nie
      powstrzymali się przed taką emocjonującą pokusą. Rozkosz władzy jest u nich
      jednak tak wielka, że zaczynają odrywać się od ziemi, bo przecież Kościół będzie
      musiał się bronić.

      Sprawa lustracji Kościoła, a szczególnie najnowsza sprawa arcybiskupa Wielgusa
      t
    • mozart Re: Jan Paweł II zaczadzony Michnikiem cd 16.01.07, 12:47
      Sprawa lustracji Kościoła, a szczególnie najnowsza sprawa arcybiskupa Wielgusa
      to dla wielu wiernych wielki szok psychologiczny. Czy to stanie się impulsem dla
      laicyzacji polskiego społeczeństwa?
      – I to ogromnym. Czy Pan wie, że w przedziale wiekowym między 18. a 24. rokiem
      życia Polaków regularnie do kościoła uczęszcza 3,8 procenta osób? To są dane
      niesłychane! Kościół katolicki wchodzi, a właściwie już wszedł w wielki kryzys.
      Tym bardziej że można spodziewać się już niedługo kolejnych podobnych sensacji i
      dojdzie do dalszego spadku frekwencji w kościołach. Kościół słono zapłaci za to,
      że przez dziesięciolecia żył w samozakłamaniu i samouspokojeniu, bez wyznawania
      i oczyszczania się z grzechów. Podejrzewam, że obok spraw lustracyjnych, które
      już wypływają, możemy się niedługo spodziewać pęknięcia muru, zza którego wyłoni
      się fala kościelnych grzechów obyczajowych mających miejsce w klasztorach, w
      parafiach itd. Szacuje się, że około 30 procent członków zgromadzeń męskich to
      osoby o rozmaitych skrzywieniach, także seksualnych, a 10 – 15 procent dotyczą
      skrzywienia pedofilskie. Wychodząc zatem z założenia, że Kościół to głównie
      grupy męskie, nietrudno uruchomić w tym kierunku wyobraźnię. Przecież w aktach
      ubeckich i esbeckich takie informacje też muszą się znajdować. Na razie jest to
      strefa szczelnie zamknięta, ale na dłuższą metę tego się nie da zataić. Fala
      obyczajowa może być więc drugą w kolejności po fali lustracyjno-politycznej.

      Czy mamy do czynienia z „drugą Monachomachią”, bo to przecież także człowiek
      Kościoła, biskup Ignacy Krasicki zdemaskował demoralizację kleru?
      – Pewne dalekie podobieństwo jest, z tym że wtedy, ponad 200 lat temu chodziło o
      jawną, prymitywną demoralizację kleru, obżarstwo, pijaństwo, lenistwo itd. W tej
      chwili mamy do czynienia z demoralizacją skrytą, a przy tym dużo bardziej
      wysublimowaną.

      W grudniu ub. roku minęło 100 lat od pionierskiej w skali dziejów świata ustawy
      o rozdziale Kościoła od państwa we Francji. Doprowadzili do niej w 1905 roku
      lewicowo-liberalni radykałowie z rządu Emila Combes. Czy przed Polską jest coś
      podobnego? Czy doczekamy się polskiego Emila Combes?
      – Oczywiście. To jest początek tej drogi prowadzącej ku prawdziwemu rozdziałowi
      Kościoła od państwa i od polityki. Gdy za kilka czy kilkanaście lat spora część
      tej młodzieży, która wyjechała, powróci po europejskim treningu i gdy wymrą
      „moherowe berety”, do czegoś takiego dojdzie. Skoro już dziś do kościoła chodzi
      tak mało młodzieży, to czego można spodziewać się za 7 – 10 lat? Kościół stanie
      wtedy przed problemem, przed którym już dawno stanął w Europie. Przede wszystkim
      będzie musiał zastanowić się, co zrobić z tymi majątkami, a przede wszystkim ze
      świątyniami, które obficie pobudował, a które nieuchronnie opustoszeją.
      Demokracja, rozwój cywilizacyjny i wzrost dobrobytu okażą się pustoszycielami
      takiego Kościoła, jaki był od wieków i jaki do dziś jest w Polsce,
      ukształtowanego w dużej mierze w niewoli. Dziś Kościół stanął w obliczu tego, o
      czym mówił nieżyjący ksiądz Józef Tischner i za co go ostro krytykowano. A mówił
      on, że ludzie w Polsce mogą stracić wiarę i odejść od Kościoła nie z powodu
      Karola Marksa i laickiego państwa, lecz z powodu swoich proboszczów, kapłanów i
      hierarchów.

      Z senatorem KAZIMIERZEM KUTZEM rozmawia Krzysztof Lubczyński
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka