Dodaj do ulubionych

Nazbyt wesoły autobus

07.02.07, 09:04
"Za strategiczne zagrożenie dla Polski rząd uznał rurociąg bałtycki. Jednak
uprawiana przez minister Fotygę polityka okrzyków i dąsów poniosła kompletną
klapę. Rurociąg powstaje, a my nie mamy na to najmniejszego wpływu. Podobne
rezultaty daje histeria rządu w sprawie stosunku zagranicznej prasy do braci
Kaczyńskich, berlińskiego Centrum przeciw Wypędzeniom, roszczeń Powiernictwa
Pruskiego, starań o zniesienie wiz do Ameryki, polityki Rosji wobec Polski,
sytuacji Polaków na Litwie, Białorusi i w Niemczech."
===========================================================
A czemu to pan Żakowski ani słowem nie wspomni o tych dzięki którym doszło do
bezkarnego powstawania rurociągu, berlińskiegio Centrum przeeciw Wypędzeniopm
itd ????? Przedtem Powiernictwo nie stawiało roszczeń, i co,pisał pan
Żakowski o tym ??? ostrzegał ????; wskazywał co zrobić ??? Pan Żakowski jak
zwykle jest znakomitym krytykiem i recenzentem cudzego, tylko że sam żadnej
książki napisać nie umie - jako zwykły dzinnikarz ma relacjomnować konkretne
fakty,oby obiektywnie a nie tworzyć opinie, oceniać i recenzować. Od tego są
politolodzy, socjolodzy, prawnicy
==================================================
....."Liczne emocjonalne i słabe intelektualnie próby, które w sprawach o
żywotnym znaczeniu dla Polski podejmują (podobnie jak w wielu innych
dziedzinach) do oderwania się od ewidentnych błędów poprzedniej ekipy
prowadzą do coraz wyraźniejszej izolacji Rzeczypospolitej w Europie i
narażają nas na poważne niebezpieczeństwa".....
==============================================================
Poprzednia ekipa oczywiście podejmowała same nieemocjonalne i super
intelektualne próby dzięku którym jest wspaniale, co każdy widzi. Tylko
oczywiście KAczyńscy narażają nas na poważne niebezpieczeństwo, a może raczej
poważne niebezpieczeństwo grozi mocodawcom pana Żakowskiego ????
Obserwuj wątek
    • joris Re: Nazbyt wesoły autobus 07.02.07, 09:38
      Opinia Zakowskiego gleboko sluszna. Cantaur1 to typowy przyklad myslenia
      radiomaryjnego indukowanego w istocie rzeczy przez wielkiego wschodniego brata.
      • centaur1 Re: Nazbyt wesoły autobus 07.02.07, 11:01
        można też powiedzieć, że joris to typowy przykład myślenia michnikowszczyzny,
        indukowanego w istocie rzeczy przez ...........(odpowiednie wstawić)tylko czy
        wielkiego/ich ???? choć niewątpliwie wpływ duży mających, zwłaszcza na umysły
        mierne
        • soulworm dzieki michnikowszczyznie, mozesz artykulowac 07.02.07, 12:04
          ten swoj belkot bez zadnych konsekwencji.
        • fagay Re: Nazbyt wesoły autobus 07.02.07, 16:02
          > można też powiedzieć, że joris to typowy przykład myślenia michnikowszczyzny,
          > indukowanego w istocie rzeczy przez ...........(odpowiednie wstawić)tylko czy
          > wielkiego/ich ???? choć niewątpliwie wpływ duży mających, zwłaszcza na umysły
          > mierne

          Michnikowszczyzna - niezaleznie od tego czy sie z nia zgadzasz czy nie - wymaga
          pewnego intelektu, w przeciwienstwie do radiomaryjnego pisizmu do ktorego
          rozumienia trzeba miedzy uszami miec brazowa substancje a nie szare komorki.
    • abba15 Niezbyt wesoły UBekistan 07.02.07, 16:07
      ciekawe czy UBowców nie bolą kolana
      od służenia obcym co dzień od rana!
    • abba15 Niezbyt wesoła michnikowszczyzna 07.02.07, 16:46
      Rafał Ziemkiewicz
      Tak, Adam Michnik poniósł klęskę. Praktycznie na wszystkich możliwych polach. Po
      pierwsze, jako polityczny demiurg — bo partie, którym kibicował, zostały przez
      Polaków wysłane na grzybki, a liderzy, których kreował, musieli odejść,
      nierzadko z wściekłością, że — jak publicznie pożalił się przy mnie jeden z nich
      — ludzie na każdym spotkaniu każą mu się tłumaczyć z bruderszaftów Michnika i w
      ogóle postrzegają jego partię jako przybudówkę do „Gazety Wyborczej”. Po drugie,
      jako orędownik wizji postępowej, socjaldemokratycznej przemiany peerelu w kraj
      przypominający Francję a nie Irlandię, nie wspominając już o USA — bo Polska
      poszła ostatecznie w innym niż jej wskazywał kierunku, a jego propagandowe
      natarcie na „endecki ciemnogród”, zamiast znieść narodową prawicę z powierzchni
      ziemi, raczej jej pomogło.
      Poniósł też klęski bardziej dotkliwe. Jako autorytet moralny — bo człowiek
      postrzegany powszechnie jako niepokorny, więzień polityczny i odważny dysydent,
      z własnego wyboru stał się lokajem. Obrońcą nieuczciwie zdobytych przywilejów,
      dworskim pochlebcą nowych elit władzy, ślepym na gangsterskie rodowody swych
      nowych przyjaciół, za to z pałkarską gorliwością rozprawiającym się z
      wyrazicielami powszechnego rozczarowania; z rzecznikami krzywd tych właśnie
      ludzi, których dawny bunt przeciw niesprawiedliwości wyniósł go do rangi kumpla
      ministrów i prezydentów. Stał się, mówiąc krócej, chodzącym potwierdzeniem
      gorzkiej mądrości, iż nie ma bardziej zajadłych reakcjonistów, niż byli
      rewolucjoniści, którym wreszcie udało się posmakować władzy.
      Wreszcie — poniósł klęskę jako intelektualista. I osobiście sądzę, że to może
      być dla niego najbardziej bolesne.
      To jest przykre nawet dla kogoś, kto, tak jak ja, nigdy nie pałał do Michnika
      sympatią.
      Popatrzcie: książki redaktora naczelnego wciąż największej i najbardziej
      opiniotwórczej polskiej gazety, człowieka, którego nazwisko przywoływane jest w
      mediach nieustannie, mającego na skinienie dziesiątki klakierów gotowych w
      każdej chwili wysmarować dowolnych rozmiarów panegiryk, cieszącego się taką
      sympatią wpływowych mediów, że każdy z tych panegiryków natychmiast zostanie
      wydrukowany w ogromnym nakładzie, odczytany w radiu i telewizji — książki kogoś
      tak sławnego i chwalonego od kilku lat ukazują się z adnotacją „zrealizowano ze
      środków Ministerstwa Kultury”! Cała ta gigantyczna maszyna promocyjna, jaką ma
      Michnik do dyspozycji, nie jest w stanie zachęcić do kupna jego dzieł grupy
      ludzi na tyle licznej, aby ich sprzedaż była opłacalna choćby na minimalnym
      poziomie. Przeciwnicy Michnika, których rzeszy dorobił się równie licznej, jak
      zwolenników, nie kupują jego książek ze względów oczywistych. Ale zwolennicy?
      Oni również ani myślą. Owszem, ze szczerym ogniem odprawią rytualne pokłony i
      potwierdzą, że Michnik jest wielkim mędrcem, ale sami na wczytywanie się w jego
      mądrości nie mają najmniejszej ochoty. Nie potrzebują w najmniejszym stopniu
      wgłębiać się w jego rozwlekłe wywody o jakobinach czy „polskim piekle”. Po co?
      Przecież i bez tego wiedzą, że są one arcymądre i wspaniałe.
      Nie mogło być inaczej. Takimi metodami, po które Michnik sięgnął, metodami
      zakrzykiwania i zamilczania, etycznego szantażu, moralnego terroru, arbitralnego
      wyrokowania, co podłe, a co szlachetne, wykluczającego wszelkie wątpliwości,
      wszelką dyskusję — nie można sobie wychować zwolenników innych, niż bezmyślni
      potakiwacze. To oczywisty skutek pójścia na skróty, postawienia na argument
      siły, zamiast na siłę argumentów.
      A przecież nie jest to jeszcze najgorsze. Najgorsza, tak sądzę, musi być dla
      niego świadomość — choć nie wiem, czy już ją posiadł — iż klęskę tę zadał sobie
      sam. Rys autentycznego tragizmu Michnikowi nadaje fakt, że
      Michnika-intelektualistę zabił nikt inny, tylko Michnik - polityk. Jest coś
      odrażająco fascynującego, gdy wczytując się w publicystykę Michnika z ostatnich
      kilku dziesięcioleci (a tę lekcję przerobiłem, i jest ona jednym z istotnych
      powodów powstania niniejszej książki), obserwujemy, jak staje się ona coraz
      płytsza, jak potrzeba doraźnego przykopania nakłada kaganiec myślom, jak
      intelektualista sam się ochoczo kastruje, by osiągnąć maksymalną ostrość
      zderzenia czerni i bieli. Jak finezja ustępuje miejsca łopatologii, a analiza
      zanika na rzecz żonglerki faktami, osobami i cytatami, choćby najbardziej
      karkołomnej, byle tylko pozwalała każdego pisarza, każdą postać historyczną i
      każdy autorytet zaprząc do bieżących kampanii prowadzonych akurat przez
      Michnika-polityka.
      Znowu — nie byłby ten upadek tak głęboki, gdyby nie otoczenie się klaką, zawsze
      zachwyconą, zawsze sypiącą komplementami, usłużną. Gotową przyjąć wiwatami każdy
      pomysł szefa, nawet najbardziej bezsensowny i szkodliwy dla niego samego.
      Wielcy myśliciele nie pozostawiają po sobie klakierów. Pozostawiają uczniów,
      całe intelektualne szkoły. Jeśli ktoś twierdzi, że mam w Michniku cenić
      myśliciela — proszę, niech mi pokaże, gdzie owi uczniowie Michnika, i na czym
      polega jego szkoła. Ja, mimo wysiłków, niczego podobnego zauważyć nie mogę.
      Zamiast spójnej myśli, Michnik, jako autor esejów i książek, pozostawia po sobie
      tylko pokrętny styl — styl wyróżniający się wielką zręcznością w gmatwaniu spraw
      prostych, w błyskotliwym prowadzeniu Czytelnika do wniosków całkowicie
      nielogicznych i stwarzaniu wrażenia, że wnioski te zostały w trakcie wywodu
      udowodnione — wrażenia, któremu ulec może tylko ten, który na wstępie lektury
      odżegna się od krytycyzmu i, jak to się dzieje podczas czytania beletrystyki,
      „zawiesi swą niewiarę”.
      Adam Michnik poniósł klęskę, to już dziś oczywiste — ale czy to znaczy, że można
      udać, iż go nigdy nie było? Że wszystkie tezy, które wygłosił, wszystkie
      działania, które zainspirował, nie miały miejsca? Przecież ten człowiek
      zmarnował nam piętnaście lat niepodległości! Współkształtował to kulawe państwo,
      z którego dziś, gdy piszę te słowa, dziesiątki tysięcy młodych, pracowitych,
      przedsiębiorczych i nierzadko dobrze wykształconych obywateli wieją na potęgę
      drzwiami i oknami, do Anglii, do Irlandii, gdziekolwiek, byle dalej, w
      poszukiwaniu normalnego życia. A zarazem — sam został przez nie ukształtowany.
      Bo — i to dla mnie jedna z istotniejszych tez tej książki — mimo całej swej
      politycznej zręczności, Michnik nie stałby się tym, kim się stał, gdyby nie
      trafił w oczekiwanie na kogoś właśnie takiego. Oczekiwanie, którego możemy i
      powinniśmy się dziś wstydzić, ale które po roku 1989 było może najważniejszym, a
      zupełnie do dziś nieopisanym zjawiskiem społecznym.
      • mandryk Re: Niezbyt wesoła michnikowszczyzna 07.02.07, 18:10
        UB ostrzega z dala:
        Abba własne gniazdo kala!
        Abbuś, nie przepisuj cudzych pierdół. Twoje są ciekawsze. Myśl, chłopie, to nie
        boli.
        • abba15 Nazbyt wesoła michnikowszczyzna? 08.02.07, 16:10
          mandryk napisał:
          > UB ostrzega z dala:> Abba własne gniazdo kala!> Abbuś, nie przepisuj cudzych
          pierdół. Twoje są ciekawsze. Myśl, chłopie, to nie > boli.

          niech się UB tak bardzo nie cieszy
          bo jak UBecja nakradnie i nagrzeszy
          to policja ją wyciągnie z pieleszy
          i do pierdla w kajdanach pospieszy
    • centaur1 Nazbyt wesoły autobus 07.02.07, 20:18
      pan Żakowski jak zwykle indokrynuje i manipuluje na potegę, i jak zwykle osiąga
      rezultaty, co widać po kilku powyższych postach. Umiejętności w tym względzie
      ma rzeczywiście duże chociaż przy takich zwolennikach to żadna sztuka .
      Pozdrowienia od radiomaryjnych moherów, w których imieniu oczywiście piszę.
    • abba15 Nazbyt wesoły UBowiec 08.02.07, 21:04
      te zafajdane gnidy UBecke
      chciały ukryć swoją teczkę
      agenci szpicle i psubraty
      to zwykłe UBeckie szmaty
      donosiły kapowały i łgały
      a dobrze się dotąd miały
      • mandryk Re: Nazbyt wesoły UBowiec 08.02.07, 22:16
        Ja jeden święty,
        reszta agenty:
        sięgam po kubek,
        a w kawie ubek!
        zerkam za drzwi -
        tam WSI!
        Chodzę na msze-
        księża z SB,
        a tam gdzie msza,
        tam jest CzeKa,
        w nocy i w dniu
        wszędzie TW,
        siadam w wc:
        tam KGB,
        i itede, i itede,
        i itede, i itede...
        Abbuchno, bożyszcze moje, kiedy wydasz tomik swoich wierszy?


        • abba15 mandryk to paranoja - zaraziłeś się od goja (geja) 09.02.07, 17:39
          mandryk napisał:
          > Ja jeden święty,
          > reszta agenty:
          > sięgam po kubek,
          > a w kawie ubek!
          > zerkam za drzwi -
          > tam WSI!
          > Chodzę na msze-
          > księża z SB,
          > a tam gdzie msza,
          > tam jest CzeKa,
          > w nocy i w dniu
          > wszędzie TW,
          > siadam w wc:
          > tam KGB,


    • abba15 Nazbyt wesoła żydokomuna - do kibucu ty bucu 09.02.07, 17:57
    • abba15 radio rynsz-TOK-Erewań donosi bo w tym jest dobre 10.02.07, 09:12
      co napiszą w GW-NIE
      jest prawdziwe równie
      jak to co powie drań
      w radiu TOK-Erewań!
      • mandryk Re: radio rynsz-TOK-Erewań donosi bo w tym jest d 10.02.07, 12:21
        Brawo! Abbuchna, widzisz, jak cię inspiruję? Tomik coraz bliżej. To świetnie,
        że słuchasz radia Erewań. Skojarzenia "bucu do kibicu", "gej - goj" -
        rewelacja!!!! Radzę ćwoczyć, przepraszam - ćwiczyć nowe wersje znanych
        utworów: "Gej, kto Polak, na bagnety!", "Gej, gej, gej, sokoły", gejnał
        mariacki i tak dalej. Widzę, że ta tematyka jest ci bliska. Nie wiem tylko, co
        to są kibuce. Coś ze sportu? Kibuce Arki Gdynia, Legii, Czarnych Słupsk itd. O
        to chodzi? Jestem zachwycony. Ty to potrafisz UB-awić człowieka!
        • abba15 radio rynsz-TOK-Erewań donosi bo w tym jest dobre 10.02.07, 16:43
          mandryk napisał: > Nie wiem tylko, co to są kibuce.

          życzę ci abyś znalazł się w tym komunistycznym raju
          gdzie czerwoni mają wspólne żony piepsza się i srają
          • mandryk Re: radio rynsz-TOK-Erewań donosi bo w tym jest d 10.02.07, 17:18
            "Raju" i "srają" to rym anonansowy! Abbuleńko, postępy robisz podziwu godne.
            Szkoda, że nie w ortografii. "Pieprzyć się" pisze się przez "rz". Nie mam o ten
            błąd pretensji. Jak premier nie zna hymnu, to jego zwolennicy nie muszą
            przecież w ogóle znać polskiego. Przykład idzie z góry. Co do srania: dziwi
            mnie, że wg ciebie to czynność dostępna tylko w komunistycznym raju i
            zarezerwowana dla czerwonych. Skąd taka znajomość rzeczy? Byłeś tam? Co do
            wspólnych żon - załącz zdjęcie swojej. Zapamiętam na wypadek spełnienia się
            twojego życzenia po śmierci. Może skorzystam. A skoro rymujemy, to idźmy na
            całość.
            Prawdziwych Polaków rządzi dzisiaj zmiana-
            Od Leppera z Wildsteinem aż po Wassermana.
            Szalom!
    • abba15 wobec michnikowszczyzny nie jesteśmy bezbronni 10.02.07, 17:41
      W czym tkwi siła spółki „Agora”, czy telewizji TVN? Wydaje się, że w zasobach
      finansowych. Te zasoby biorą się przede wszystkim z opłat za reklamy. Dzięki
      temu wiemy jednak, które firmy wspierają zarówno żydowską, jak i niemiecką
      gazetę dla Polaków oraz wspomnianą telewizję i co te firmy na polskim rynku
      sprzedają.

      Gdyby więc podjąć próbę bojkotu towarów pochodzących od firm reklamujących się w
      „Gazecie Wyborczej”, „Dzienniku” i TVN, to w przypadku powodzenia osiągamy co
      najmniej dwa cele: uderzamy w finansowe podstawy tych mediów i wypieramy z
      polskiego rynku firmy lekceważące polskie interesy państwowe.

      Z uwagi na to, że rynek polski jest terenem walki konkurencyjnej, akcja taka
      może liczyć na poparcie ośrodków zainteresowanych zarówno jednym, jak i drugim
      celem.

      Wprawdzie przeciwnik jest trudny, ale dzięki Internetowi oraz mediom
      rozumiejącym potrzebę przytarcia rogów panoszącej się agenturze, akcja
      patriotycznie motywowanego bojkotu może się udać. Trzeba tylko przekonać ludzi,
      żeby spróbowali poznać siłę swoich pieniędzy, bo przecież te paraliżujące wolę
      oporu zasoby kapitału biorą się z tych skromnych kwot, jakie z naszych kieszeni
      przechodzą codziennie do sklepowych kas.

      Jeśli tylko zrobimy z nich świadomy i właściwy użytek, może okazać się, że wobec
      michnikowszczyzny nie jesteśmy bezbronni.
      • mandryk Re: wobec michnikowszczyzny nie jesteśmy bezbronn 10.02.07, 19:59
        Piszesz na tym forum, więc też wspierasz Agorę. Za twoją kasę pluje na Polskę.
        Jak możesz? Nie spodziewałem się tego po tobie. Czemu nie siedzisz na forach
        porządnych, prorządowych, czysto polskich gazet? Są takie. Fakt, Dziennik na
        przykład. A ty z lubością nurzasz się w michnikowszczyźnie. Fuj!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka