jerzy.zywiecki
30.04.07, 07:28
Ojciec był przedwojennym oficerem.3 września 39 roku po przełamaniu obrony
prze z Niemców w Węgierskiej Górce wszedł, za Niemcami, ze swoim oddziałem do
Żywca i tu zaskoczenieczęść mieszkańców tego miasta myśląc,że to odział
niemiecki witała go z kwiatami,po rozpoznaniu mundurów polskich uciekli.Po
powrocie do domu w pażdzierniku(wcześniej zwiał Rosjanom ze Lwowa)po 2-ch
godzinach został przez Niemców aresztowany,gdyż służalczy sąsiedzi
błyskawicznie Niemcó donieśli.^6 lat oflagu.Anglicy wyzwolili go w Bremie i
tu dla naszych oficerów wprowadzili godzinę policyjną.W trakcie przebywania w
ogrodzie został przez patrol angielski postrzelony w brzuch a kolega kapitan
zastrzelony. Tak to czasem jest z tą naszą pamięcią .