mieszkanieak2
26.06.07, 09:01
to co czytam chyba jest jakas pomylka lub zartem?? jak to mozliwe, ze ktos
zupelnie nie zwiazany ze zgwalcona kobieta lub z rodzina, ktorej ma sie
urodzic dziecko z powazna lub genetyczna choroba, chce miec prawo do
decydowania, o tym ze dziecko takie ma sie narodzic. Ktos kto nidgy w zyciu
nie bedzie mial stycznosci z taka rodzina i takim biednym dzieckiem (czesto
roslinka lub w przypadku matki kobiety zgwalconej, z dzieckiem nigdy naprawde
nie kochanym). Przeciez osoby, ktore wymyslaja takie ustawy, nawet nie
poczuja tego bezmiaru nieszczescia jakie przez cale zycie beda czuly rodziny
i dzieci, o ktorych zyciu chca decydowac. No niestety osoby wymyslajace takie
ustawy nie mysla tutaj o sferze psychicznej, o uczuciach...choc pewnie wszem
i wobec glosza, ze wlasnie tym sie kieruja. Pieniadze wreczane rodzinom to
nie wszystko, a co z dziecmi, ktore zostana porzucone?? Czy w ośrodkach,
ktore opiekuja sie dziecmi sa miejsca i srodki na ten cel?? Czy takie osrodki
potrafia dac serce i cieplo ciezko chorym, uposledzonym dzieciom?? Czy w
domach dziecka opiekunki, ktorym nie starcza sil, beda potrafily wychowac
szczesliwych i wyksztalconych obywateli? Hmmmmm