Dodaj do ulubionych

Niemieckie roszczenia

    • qweta0 rozwiązanie tego problemu jest proste 03.08.07, 12:07
      niemcy wpłacają sumę równą wartości polskich dzieł sztuki zagrabionych lub zniszczonych w czasie wojny przez armię niemiecką, a polacy oddają to co należy się niemcom (bez wszelkich zbiorów, które znajdowały się na "ziemiach odzyskanych"
      • oda15 Re: rozwiązanie tego problemu jest proste 03.08.07, 12:13
        Juz dostali. Wlasnie w formie ziem odzyskanych.

        O.
        • edek47 Jak sama nazwa ' ziemie odzyskane' mowi... 03.08.07, 12:31
          sa to ziemie , ktore byly kiedys zagrabione, wiec nie sa zadna rekompensata za
          inne zbrodnie i kradzieze dokonane przez Niemcow.Nie mozna placic dlugow w
          banku zrabowanymi pieniedzmi, pochodzacymi z napadu na ten wlasnie
          bank.PRZECIEZ NIEMCY NIE SA IDIOTAMI,chociaz W TYM WYPADKU ZA TAKICH SIE
          PODAJA, BO TAK IM TYM RAZEM PASUJE.
          • oda15 Re: Jak sama nazwa ' ziemie odzyskane' mowi... 03.08.07, 13:21
            Zagrabione?
            Przeciez to propaganda PRL:):):)
            Na dolnym slasku nie bylo juz ani jednego Polaka od czasow Tatarow:)

            O.


            edek47 napisał:

            > sa to ziemie , ktore byly kiedys zagrabione, wiec nie sa zadna rekompensata za
            >
            > inne zbrodnie i kradzieze dokonane przez Niemcow.Nie mozna placic dlugow w
            > banku zrabowanymi pieniedzmi, pochodzacymi z napadu na ten wlasnie
            > bank.PRZECIEZ NIEMCY NIE SA IDIOTAMI,chociaz W TYM WYPADKU ZA TAKICH SIE
            > PODAJA, BO TAK IM TYM RAZEM PASUJE.
          • rmstemero Re: Jak sama nazwa ' ziemie odzyskane' mowi... 03.08.07, 13:24
            edek47 napisał:
            > sa to ziemie , ktore byly kiedys zagrabione, wiec nie sa zadna rekompensata za
            > inne zbrodnie i kradzieze dokonane przez Niemcow.

            W prostym swiecie zyjesz. Czy zgodzisz sie w takim razie z okresleniem Ziemie
            Odzyskane gdy Ukraincy stosuja je w stosunku do Lwowa? A co powiesz na Wilno?
            Odzyskane przez Litwinow czy nie?
            Sprawa nie jest prosta. Wszystko kiedys do kogos nalezalo. Wez np. taki
            Walbrzych. Nigdy jako miasto nie lezal w obrebie panstwa Polskiego. Zalozony nie
            przez Polakow, zamieszkaly nie przez Polakow. A teraz odzyskany. Aby cos
            odzyskac trzeba wpierw to miec.

            Rowniez stosowanie wobec zabytkow kultury prostej logiki polegajacej na tym ze
            nam sie nalezy bo dziadkowi dom spalili a Warszawe zburzono i w ogole jest
            mysleniem opartym na uproszczeniach. To ze zabrali i spalili bylo zbrodnia ktora
            domaga sie 1. ukarania, 2. zadoscuczynienia. Wyprowadzanie z faktu przestepstwa
            (a IIWS byla w tym przypadku niewatpliwie przestepstwem, ktorego skutki - tu
            zgadzam sie z Toba - dzisiejsi Niemcy dziedzicza) wlasnego przywileju do
            omijania prawa duzym lukiem jest problematyczne. Zatrzymywanie zbiorow
            niemieckiego dziedzictwa kulturowego nie jest zgodne z podpisanymi przez nasz
            kraj porozumieniami. Ponadto rekopisy Eichendorfera lub Biblia Martina Lthra ma
            dla Niemcow takie samo znaczenie jak np. dla Polakow kronika Dlugosza lub
            rekopisy Mickiewicza. Czy uwazasz ze rekopisy Mickiewicza powinny sie znajdowac
            np. na Bilaorusi tylko dlatego ze tam je zagnalo w czasie wojny? Ja nie.

            • oda15 Re: Jak sama nazwa ' ziemie odzyskane' mowi... 03.08.07, 13:34
              Bardzo ladnie pisane!

              Dziekuje
              O.

              rmstemero napisał:

              > Rowniez stosowanie wobec zabytkow kultury prostej logiki polegajacej na tym ze
              > nam sie nalezy bo dziadkowi dom spalili a Warszawe zburzono i w ogole jest
              > mysleniem opartym na uproszczeniach. To ze zabrali i spalili bylo zbrodnia ktor
              > a
              > domaga sie 1. ukarania, 2. zadoscuczynienia. Wyprowadzanie z faktu przestepstwa
              > (a IIWS byla w tym przypadku niewatpliwie przestepstwem, ktorego skutki - tu
              > zgadzam sie z Toba - dzisiejsi Niemcy dziedzicza) wlasnego przywileju do
              > omijania prawa duzym lukiem jest problematyczne. Zatrzymywanie zbiorow
              > niemieckiego dziedzictwa kulturowego nie jest zgodne z podpisanymi przez nasz
              > kraj porozumieniami. Ponadto rekopisy Eichendorfera lub Biblia Martina Lthra ma
              > dla Niemcow takie samo znaczenie jak np. dla Polakow kronika Dlugosza lub
              > rekopisy Mickiewicza. Czy uwazasz ze rekopisy Mickiewicza powinny sie znajdowac
              > np. na Bilaorusi tylko dlatego ze tam je zagnalo w czasie wojny? Ja nie.
              >
              • korporacja.gieremka Re: cała prawda o tzw. ziemiach odzyskanych 03.08.07, 13:47
                Źle pisali o Niemcach: Tołstoj, Gogol, a także Prus, Sienkiewicz, Kraszewski,
                Rodziewiczówna, Konopnicka, bowiem dobrze o nich pisać się nie da. Germańska
                wspólnota rozbójnicza zawsze słynęła ze straszliwego okrucieństwa. Niemiecki
                uczony dominikanin, Joannes Falkenberg, powiada w tym swoim nieskomplikowanym
                języku, w którym nie sposób było stworzyć wielkiej literatury: “Jest większą
                zasługą zabić Polaków i ich króla niż pogan… i dlatego świeccy książęta mają
                obowiązek wytępić wszystkich Polaków. Powiesić na szubienicach ich książąt i
                całą ich szlachtę.”

                W niemieckim charakterze narodowym leży zamiłowanie do złodziejstwa i
                zabójstwa. Zaczynają usilnie pracować tylko wtedy, kiedy przygotowują wojnę.
                Nie należy się więc dziwić, że w języku - bardzo prostym przecież - najlepiej
                łupieżcom wychodzą komendy wojskowe; u nich nawet przekleństwa są bez polotu,
                prymitywne.

                W wieku dwunastym Niemcy wymordowali Słowian połabskich: Milczan, Łużyczan,
                Wieletów. To tam stoją dziś ich ponure miasta - Hamburg i Berlin. Na miejscu
                Słowian Naddunajskich powstały germańskie osady, które potem przekształciły się
                w Österreich. Wszyscy pamiętamy, że to Krzyżacy wymordowali całą ludność
                Gdańska w 1308 roku. Poznali ich z tej strony także starożytni Rzymianie. O
                łotrowskim charakterze narodowym Germanów Juliusz Cezar tak
                pisał: “Okrucieństwa, które uprawiają poza granicami swego państwa, nie
                poczytują za hańbę”.

                Wyprawy łupieżcze na sąsiadów Niemcy traktują jako swego rodzaju polowania. Nie
                pozbyli się zachowań z czasów wspólnoty pierwotnej, są i pozostaną narodem
                niedorozwiniętym. Anglicy o tym wiedzą, a więc chcą utrzymać tego ponurego
                brytana w dobrej kondycji, aby trzymał w szachu kontynentalną Europę, aby sami
                mogli bez przeszkód okradać resztę świata. O charakterze i psychice niemieckiej
                ich filozof Miller-Freienfelds w utworze pt. “Psychologia Niemca i jego
                kultura” powiada, że genotyp, czyli trwały trzon osobowości germańskiej to
                chciwość na cudze mienie, po które on sięga na drodze agresji, skrytobójstwa i
                grabieży…

                O tym wszystkim wiedziałem, kiedy jechałem do moich przyjaciół Łużyczan
                (resztki ich ocalały), czyli do Domowiny. Jednak rzeczywistość okazała się
                jeszcze bardziej przerażająca. I tu przypomniałem sobie moją wizytę w
                Budziszynie z jeszcze jednego powodu: wczoraj czeskie radio Praha podało, że w
                Budziszynie Łużyczanie bili się na ulicach z niemiecką policją. Powodem walk
                był coraz większy ucisk narodowy tej małej wspólnoty słowiańskiej przez urzędy
                niemieckie, ograniczające coraz bardziej swobody obywatelskie w tej
                autonomicznej republice. Łużyczanie wyszli z protestami na ulice. Polała się
                krew…

                O zajściach w Budziszynie polskojęzyczne środki przekazu Polaków nie
                poinformowały. Dziś to już nikogo z nas nie dziwi.

                Były to wczesne lata siedemdziesiąte. Wtedy “Domowina” zaprosiła mnie na cykl
                spotkań autorskich. Znam język naszych zachodnich sąsiadów. Trudno go nie znać,
                kiedy jest on do polskiego bardziej podobny niż czeski czy białoruski.

                Szedłem więc któregoś razu ulicą w Budziszynie z pisarzem Jurijem Budarem.
                Akurat rozmawialiśmy o trudnych sprawach tych najbardziej na zachód wysuniętych
                bastionów Słowiańszczyzny w morzu germańskim, agresywnym i do zabijania skorym.

                - Z pogromu hitlerowskiego ocalało zaledwie sto tysięcy Łużyczan. Nie wolno
                było rozmawiać po łużycku ani kultury naszej eksponować - za to groziła śmierć!
                Musieliśmy zejść do głębokiego podziemia…

                - A co Niemcy w czasie wojny z wami robili? - pytam, bo znam ich nienawiść do
                ludów okradanych.

                - Mężczyzn wysłano na front wschodni, kobiety na przymusowe roboty i do łagru,
                a dzieci na zgermanizowanie. Z tego straszliwego holocaustu została nas
                zaledwie garstka - oblicze Budara pomroczniało.

                - Podobno Wilhelm Pieck był Łużyczaninem? - powiedziałem, bo nagle to sobie
                przypomniałem, ktoś mi o tym w Warszawie mówił…

                - Tak, to prawda: jego nazwisko pochodzi od słowiańskiego słowa “piec”! Niemcy
                je wymawiają po swojemu jako “Pik”… I to jemu zawdzięczamy nazwy ulic w naszym
                języku, względną swobodę autonomiczną, nasze gazety, tygodnik “Domowina”,
                kluby, wydawnictwo książkowe, zespoły pieśni i tańca, prawo do mówienia po
                łużycku na ulicy… Kiedy Pieck zmarł - Niemcy zaczęli powoli likwidować nasze
                przywileje…

                W tym momencie podszedł do nas rudy dwudziestolatek w niebieskiej koszuli FDJ z
                czerwonym krawatem, miał wykrzywioną wściekłością purpurową twarz. Wykrzyknął
                do nas:

                - Wy łużyckie świnie, tu jest niemiecki Bautzen i tutaj nie wolno mówić w tym
                plugawym słowiańskim języku!

                Chwyciłem Szwaba za kołnierz: nie spodziewał się tego, a ja wprost w jego
                czerwony, dyszący nienawiścią pysk, syknąłem byle jaką niemczyzną:

                - Du dojcze farfluchter junge! Und dreck! Du dunmkopf, ich bin auslender i ja
                cię mogę, niemiecki durniu, do koncentracjonlager wsadzić, farsztejn? - tu
                splunąłem z obrzydzeniem i dodałem: - Du bist farfluchter dojcze sszprache!

                Niemiaszek zaczął wyć ze strachu w swoim języku:

                - Przepraszam was, pomyliłem się, myślałem, że jesteście Łużyczanami, których
                pełno tu się pęta… Nie mówcie tylko policji…

                I w tym momencie Budar, który dotychczas stał blady i zdenerwowany napaścią
                odzyskał siły i wymierzył Szwabowi straszliwego kopa w tyłek. Kopniak poderwał
                młodego faszysto-komunistę do góry, który opadł na ziemię, ale szybko wstał i
                zaczął - jęcząc po niemiecku - uciekać jak zając, jak tchórz, jak niedobitek
                spod Cedyni, Grunwaldu, Stalingradu…

                - O, taką mamy tu autonomię - rzekł Budar i otrzepał nie wiedzieć czemu dłonie,
                jak po brudnej robocie.

                - Ciekawe, dlaczego Stalin nie przyłączył waszej republiki do Polski, tylko
                zostawił z Niemcami - powiedziałem zrzucając powoli z siebie całe to
                nieprzyjazne germańskie odium po zajściu z młodym nazistą. - Zresztą ze
                Stalinem nigdy nie było wiadomo co zrobi, jak się zachowa, na przykład jak z
                puszczą białowieską - przeciął ją paznokciem na mapie na pół i tak już zostało
                do dziś. Podobnie zrobił z wieloma wsiami: pół zostało w Polsce, a pół sowieci
                sobie zabrali…

                Szliśmy wolno ulicą Budziszyna w centrum miasta, gdy nagle Budar jakby sobie
                coś ważnego przypomniał, zaproponował:

                - A wiesz, zajdźmy do księgarni, może już jest moja nowa książka, to ci ją przy
                okazji zadedykuję. Myślę, że już powinna być w sprzedaży…

                Zatrzymaliśmy się przed witryną księgarską. Większość książek była w języku
                niemieckim. Gdy weszliśmy, przywitał nas lokajsko uśmiechnięty okupant.

                - Was wollen zie? - spytał w narzuconym Słowianom języku.

                - Chciałbym kupić książkę łużyckiego autora, Jurija Budara “Nas kusk zemje” -
                powiedziałem i spojrzałem na Szwaba badawczo.

                - Niestety, bardzo żałuję, ale nie mamy takiego autora - potomek uciekinierów
                spod Stalingradu z udawanym ubolewaniem, w geście bezradności rozłożył ręce.

                - Ach tak? - wyjąłem z kieszeni wewnętrznej marynarki mój polski paszport ze
                srebrnym orłem i podsunąłem sprzedawcy pod nos. - A ja mam poufne informacje,
                że właśnie tę książkę pan już od paru dni powinien mieć…

                - Och - zatroskał się po niemiecku, czyli nieprawdziwie - właśnie sobie
                przypomniałem, że istotnie, dostaliśmy tego autora.

                Potomek miłośników cudzego mienia pobiegł na zaplecze. Słychać było, jak
                rozrywa papier pakowy na paczce książek znienawidzonego łużyckiego pisarza.
                Zjawił się, prawie biegiem, z jedną książką w ręku.

                - Niech pan jeszcze przyniesie pięć egzemplarzy - ostrym tonem pogoniłem
                pruskiego sprzedawcę. Znowu przybiegł z książkami. Pakował, wydawał resztę i
                cały czas uśmiechał się i kłaniał uniżenie, i wciąż przepraszał za
                niedopatrzenie. Bał się…

                Wyszliśmy z tego niemieckiego miejs
                • korporacja.gieremka Re: cała prawda o tzw. ziemiach odzyskanych 03.08.07, 13:48
                  Niech pan jeszcze przyniesie pięć egzemplarzy - ostrym tonem pogoniłem
                  pruskiego sprzedawcę. Znowu przybiegł z książkami. Pakował, wydawał resztę i
                  cały czas uśmiechał się i kłaniał uniżenie, i wciąż przepraszał za
                  niedopatrzenie. Bał się…

                  Wyszliśmy z tego niemieckiego miejsca, głośno trzasnąwszy drzwiami.

                  - Moja żona kilka razy tu była, Niemiec zawsze jej odpowiadał, że jeszcze nie
                  ma, a wiedzieliśmy od swoich ludzi, że książka od paru dni jest w tej
                  księgarni - rzekł Budar. - Po prostu bojkotują nas na każdym kroku. Podobnie
                  było z książką Sołty, Karela Nowki i innych naszych pisarzy…

                  - Widziałem, jak ten Szwab się zachowuje - mruknąłem.

                  - Przecież aż do Łaby ciągną się słowiańskie ziemie. Niemcy wymordowali
                  Połabian, Słowińców, Prusów, Jadźwingów, a teraz nas, Łużyczan dobijają… A
                  świat patrzy i nic nie mówi. Mamy ONZ, NATO i wiele innych… organizacji, które
                  są na usługach pewnych grup wzajemnego popierania się - Budar westchnął ciężko.

                  - Właśnie, tak zwany Zachód widzi tylko te problemy, przy pomocy których może
                  sobie nabić swoją chciwą kabzę…

                  Dochodziliśmy do domu Jurija. W drzwiach powitała nas żona pisarza - Bożena.

                  - No i co? Macie?

                  - Mamy! - krzyknął triumfalnie Budar i położył paczkę książek na stole. -
                  Musieliśmy jednak z okupantem stoczyć bitwę…

                  - …na paszporty! - dodałem ze śmiechem.

                  Siedzieliśmy przy stole, piliśmy herbatę i z wielką estymą kartkowaliśmy
                  tomik “Nas kusk zemje”.

                  - “Nasz kawałek ziemi” - powiedziałem głośno po polsku.

                  - Właśnie - rzekł Budar - to jest ta nasza, w okowach niemieckich cierpiąca,
                  coraz mniejsza ojczyzna.

                  I napisał na stronie przedtytułowej: “Za knjeza Romana Gorzelskeho na rjane
                  zetkanje - lubje - Budar.

                  I data: 21.05.1974, Budysin.

                  Przeczytałem nazwę wydawcy: Ludowe Nakładnictwo Domowina.

                  Trzymałem tę książkę w rękach i myślałem, że jest ona napisana w kolejnym
                  języku słowiańskim skazanym przez Niemców na śmierć. I patrzyłem na te
                  umierające słowa, którym nikt nie chciał pomóc. A przeróżne “demokratyczne”
                  organizacje udawały, że nie dostrzegają tego problemu…

                  I przypomniałem sobie, że Stalin chciał wszystkich Niemców wywieźć na Daleki
                  Wschód. Tam by się dopiero brali za łby z Chińczykami i Japończykami. Anglosasi
                  przestraszyli się, że potem może zapanować w Europie spokój i że nie będą już z
                  taką swobodą okradać różnych państw świata: Roosevelt z Churchillem zmówili się
                  i zaprotestowali. Wprawdzie udało się Stalinowi wywieźć parę milionów Niemców,
                  a także sporo Żydów do Birobidżanu - nadmurskiej republiki żydowskiej - ale
                  nagle Stalina otruto i nikt już potem do tych pomysłów nie wrócił.

                  Z trzymanej książki głośno przeczytałem tytuły wierszy:

                  - “Za małe ludy”, “Drohotny kamjeń”, “Prasenje”, “My tu smy”, “Zeleń nasich
                  spęwow”, “Dźiwna hra”, “Mejski wjecor”, “Cicha prostwa”, “Wernosć a łza”,
                  “Noc
                  w lesu”…

                  - Czytasz tylko te tytuły, które są podobne do polskich - zaśmiał się Budar.

                  - Bo chcę pokazać to, co nasze języki zbliża… Zaraz ten krótki wiersz przełożę
                  na polski, jest bardzo klarowny, prawie sam się tłumaczy. O popatrz:

                  Gdy lud chce zmienić swoją dolę,

                  Niech stara się, by żyzną ojców rolę

                  Dobytek wszelki oraz Bogów

                  Nie wkładał w ręce dawnych wrogów…

                  - Wiersz jest jeszcze trochę chropawy w moim polskim przekładzie…

                  - Ale jest w nim, w warstwie polskiej, zawarta cała nasza prawda łużycka: o
                  naszym życiu i walce z okupantem - powiedział Jurij Budar.

                  Jego łagodnie leżąca na książce dłoń - nagle zacisnęła się w pięść.
                • oda15 Re: cała prawda o tzw. ziemiach odzyskanych 03.08.07, 15:03
                  A gdzie sa Luzyczanie ktorzy zostali po wojnie po polskiej stronie Nysy?

            • garnek11 Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 15:30
              Do znudzenia bede przypominal zapis Art. 3 ust. 1 Ukladu Poczdamskiego:

              „Republika Federalna Niemiec nie będzie podnosić w przyszłości żadnych zarzutów
              wobec środków jakie były lub miały być podjęte odnośnie niemieckiego majątku za
              granicą lub innego, który skonfiskowano dla celów reparacji lub restytucji, bądź
              na podstawie stanu wojennego, bądź na podstawie układów, jakie trzy mocarstwa
              zawarły lub zawrą z innymi państwami sojuszniczymi, państwami neutralnymi lub
              byłymi sojusznikami Niemiec."

              Z @oda15 mielismy juz wczesniej dosc interesujaca dyskusje na ten temat. Oda15
              twierdzi (zreszta slusznie), iz w Ukladach Poczdamskich zostalo zapisane, iz
              Polska jedynie "administruje" tzw. "ziemiami odzyskanymi", wiec de facto ani
              nieruchomosci ani ruchomosci nie stanowia wlasnosci Polski.

              Z kolei ja caly czas twierdze na bazie przygotowanej przez prof. Jana Barcza
              ekspertyzy prawnej odnosnie niemieckich roszczen majatkowych (czyli rowniez
              odnosnie dobr kultury) wobec Polski, iz na podstawie Ukladu Poczdamskiego,
              Niemcy wyplacily reparacje wojenne ZSRR a ZSRR mialo po zawarciu odpowiedniej
              umowy przekazac w imieniu Niemiec reparacje PRL. Prosze, ponizej cytat z Barcza
              na ten temat:

              "Już w ekspertyzie dotyczącej Układu z 7 grudnia 1970 r. postawione zostało
              pytanie, czy Republika Federalna nie jest zobowiązana na tej podstawie do
              niepodnoszenia zarzutów wobec wywłaszczeń przeprowadzonych przez Polskę (J.A.
              Frowein, tamże, s. 25). Zarzucano w związku z tym w pewnej mierze, że środki
              powyższe nie stanowiły działań reparacyjnych. Przeoczono przy tym, że w Polsce
              jak najbardziej widziano w tym zawsze miarodajne powiązanie z reparacjami.
              Polska mogła przy tym powoływać się na porozumienia ze Związkiem Radzieckim,
              które ustalały związek między reparacjami należnymi Polsce a uregulowaniem spraw
              majątkowych na byłych niemieckich obszarach wschodnich."

              Jesli chodzi o ekspertyze na ktora sie powoluje, zostala ona sporzadzona na
              zlecenie rzadow Polski i Niemiec.

              www.pol-niem.pl/docs/47/ekspertyza.doc

              Wiec wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja, ze berlinka jest polska
              wlasnoscia, jako rekompensata za II ws. Przynajmniej tak twierdza polscy
              prawnicy. I ja sie tego trzymam.

              Pozdrawiam.
              • oda15 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 15:41
                Czy strefa pod administracja ZSSR byla zagranica w chwili podpisania ukladu
                podczdamskiego? Narazie nie potrafiles mi wytlumaczyc jakim cudem w roku 1945 po
                odrzuconym polskim memorandum i wyrazna otwarta kwestia granica ta czesc nagle
                stala sie taka wlasnie. Przeciez tam wyraznie pisze o administracji. Wylaczac
                ich z administracji sowieckiej strefy. To, ze Polska to inaczej interpretowala
                nie zmienia fakt, ze taki wlasnie uklad poczdamski zostal wtedy podpisany.
                Do tego dochodzi, ze w ukladzie poczdamskim nie ma mowy o tym, aby Polska
                otrzymuje zachodnie tereny jako reperacjie. Reparacje Polska otrzymala jako
                czesc z reparacji sowieckich.
                Te trzy mocarstwa _nigdy_ nie zawarly z Polska jakiejs umowy wedlug ktorej
                zachodnie tereny sa czescia reparacji, nie mowiac juz o dobrach kultury, ktore
                byly tam przechowywano tymczasowo.
                Zaznaczaco jest to, ze kazdy inny krajna swiecie - oprocz Rosji i Polski - tego
                wlasnie zrozumial.

                Pozdrawiam rowniez:)
                O.



                garnek11 napisał:

                > Do znudzenia bede przypominal zapis Art. 3 ust. 1 Ukladu Poczdamskiego:
                >
                > „Republika Federalna Niemiec nie będzie podnosić w przyszłości żadnych za
                > rzutów
                > wobec środków jakie były lub miały być podjęte odnośnie niemieckiego majątku za
                > granicą lub innego, który skonfiskowano dla celów reparacji lub restytucji, bąd
                > ź
                > na podstawie stanu wojennego, bądź na podstawie układów, jakie trzy mocarstwa
                > zawarły lub zawrą z innymi państwami sojuszniczymi, państwami neutralnymi lub
                > byłymi sojusznikami Niemiec."
                >
                > Z @oda15 mielismy juz wczesniej dosc interesujaca dyskusje na ten temat. Oda15
                > twierdzi (zreszta slusznie), iz w Ukladach Poczdamskich zostalo zapisane, iz
                > Polska jedynie "administruje" tzw. "ziemiami odzyskanymi", wiec de facto ani
                > nieruchomosci ani ruchomosci nie stanowia wlasnosci Polski.
                >
                > Z kolei ja caly czas twierdze na bazie przygotowanej przez prof. Jana Barcza
                > ekspertyzy prawnej odnosnie niemieckich roszczen majatkowych (czyli rowniez
                > odnosnie dobr kultury) wobec Polski, iz na podstawie Ukladu Poczdamskiego,
                > Niemcy wyplacily reparacje wojenne ZSRR a ZSRR mialo po zawarciu odpowiedniej
                > umowy przekazac w imieniu Niemiec reparacje PRL. Prosze, ponizej cytat z Barcza
                > na ten temat:
                >
                > "Już w ekspertyzie dotyczącej Układu z 7 grudnia 1970 r. postawione zostało
                > pytanie, czy Republika Federalna nie jest zobowiązana na tej podstawie do
                > niepodnoszenia zarzutów wobec wywłaszczeń przeprowadzonych przez Polskę (J.A.
                > Frowein, tamże, s. 25). Zarzucano w związku z tym w pewnej mierze, że środki
                > powyższe nie stanowiły działań reparacyjnych. Przeoczono przy tym, że w Polsce
                > jak najbardziej widziano w tym zawsze miarodajne powiązanie z reparacjami.
                > Polska mogła przy tym powoływać się na porozumienia ze Związkiem Radzieckim,
                > które ustalały związek między reparacjami należnymi Polsce a uregulowaniem spra
                > w
                > majątkowych na byłych niemieckich obszarach wschodnich."
                >
                > Jesli chodzi o ekspertyze na ktora sie powoluje, zostala ona sporzadzona na
                > zlecenie rzadow Polski i Niemiec.
                >
                > www.pol-niem.pl/docs/47/ekspertyza.doc
                >
                > Wiec wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja, ze berlinka jest polska
                > wlasnoscia, jako rekompensata za II ws. Przynajmniej tak twierdza polscy
                > prawnicy. I ja sie tego trzymam.
                >
                > Pozdrawiam.
                • edek47 Przestan juz podskakiwac, volksdeutschu... 03.08.07, 15:55
                  ... jestes nudna, POROZMAWIAJMY LEPIEJ O 'ofiarach' procesu w NORYMBERDZE.
                  • oda15 Re: Przestan juz podskakiwac, volksdeutschu... 03.08.07, 16:02
                    Jak tam Goethe? Tez Volksdeutsche skoro go nie palili?;)


                    edek47 napisał:

                    > ... jestes nudna, POROZMAWIAJMY LEPIEJ O 'ofiarach' procesu w NORYMBERDZE.
                    • edek47 Teraz to nie tylko Goethe jest Niemcem... 03.08.07, 16:21
                      nawet z ALBERTA EISTEINA zrobili najslawmiejszego 'Niemca' wszechczasow.Rasowo
                      szkopy bardzo podupadly.
                      • edek47 Literowka: chodzi o Einsteina. 03.08.07, 16:23
                • garnek11 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 16:02
                  Przytoczylem Ci opinie prawnika na ten temat, ktory uwaza, ze bez problemu
                  daloby sie udowodnic powolujac sie na uzgodnienia PRL z ZSRR, iz "ziemie
                  odzyskane" sa reparacja. Wiec ruchomosci i nieruchomosci tam sie znajdujace rowniez.

                  Ty z kolei twierdzisz, ze z racji tego, iz niewiadomo czy ziemie zajete przez
                  ZSRR byly zagranica/administrowane przez ZSRR w chwili podpisania ukladu
                  podczdamskiego, nie mozna stwierdzic, ze "ziemie odzyskane" sa reparacja.

                  Ja swoj dowod przedstawilem (a jest on bardzo wyrazny: "Polska mogła przy tym
                  powoływać się na porozumienia ze Związkiem Radzieckim, które ustalały związek
                  między reparacjami należnymi Polsce a uregulowanie spraw majątkowych na byłych
                  niemieckich obszarach wschodnich."), Ty na razie tylko sugerujesz, ze ziemie te
                  nie sa reparacja, bo nie wiadomo, czy byly to tereny administrowane (brak
                  nabycia praw wlasnosci), czy tez reparacja (nabycie praw wlasnosci).

                  Krotko: przedstaw mi dowod do Twej sugestii, ze tereny te nie byly reparacja, bo
                  byly administrowane (brak nabycia prawa wlasnosci).
                  • oda15 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 16:38
                    garnek11 napisał:

                    > Przytoczylem Ci opinie prawnika na ten temat, ktory uwaza, ze bez problemu
                    > daloby sie udowodnic powolujac sie na uzgodnienia PRL z ZSRR, iz "ziemie
                    > odzyskane" sa reparacja. Wiec ruchomosci i nieruchomosci tam sie znajdujace row
                    > niez.

                    Ja rozumiem. Ale w ukladzie poczdamskim tak nie ustalono i ten cytat akurat sie
                    odowla do umow tych trzech mocarstw. BTW: Tutaj nie chodzi o ziemie odzyskana,
                    lecz o dobrach _tymczasowo_ przechowywano tam.
                    (A co mnie dziwi jest, ze Polacy twierdza, ze to odszkodowanie. Ale jesli to
                    przeliczyc w pieniadzy (a osma synfonia Beethovena to nieoplacalna), to po co
                    niektorzy politycy traili, ze Niemcy nigdy nie placili reparacje wojenne. Tak
                    tylko przy okazji..)

                    > Ty z kolei twierdzisz, ze z racji tego, iz niewiadomo czy ziemie zajete przez
                    > ZSRR byly zagranica/administrowane przez ZSRR w chwili podpisania ukladu
                    > podczdamskiego, nie mozna stwierdzic, ze "ziemie odzyskane" sa reparacja.

                    Nie, nie. Ja tylko porownam strfe sowiecka do strefe polska. W ukladzie
                    poczdamskim zaznaczono, ze zachodnie tereny nie nmaleza do strefy sowieckiej
                    lecz sa pod polska administracja. Wiec nasuwa sie to, ze sa pewne podobienstwa.
                    Prosze to sobie przeczytac. Tam nie ma mowy o tym, ze to bedzie _Polska_ lecz
                    teren administrowany przez Polska, tak jak Niemcy wschodni przez Sowietow, a
                    Nadrenia Westfalia przez Brytyjczykow itp..

                    > Ja swoj dowod przedstawilem (a jest on bardzo wyrazny: "Polska mogła przy tym
                    > powoływać się na porozumienia ze Związkiem Radzieckim, które ustalały związek
                    > między reparacjami należnymi Polsce a uregulowanie spraw majątkowych na byłych
                    > niemieckich obszarach wschodnich."), Ty na razie tylko sugerujesz, ze ziemie te
                    > nie sa reparacja, bo nie wiadomo, czy byly to tereny administrowane (brak
                    > nabycia praw wlasnosci), czy tez reparacja (nabycie praw wlasnosci).

                    Uklad poczdamski ustalil, co jest reperacja. I tez zaznaczyl, skad ma pochodzic
                    to. Jest oddzielny akapit o tym, niezwiazany z terenami zachodnymi. To, ze
                    Polska sobie ustalila, ze caly zachod bedzie reparacja jest fajnie dla Polski,
                    ale nie czescia umow miedzy trzema mocarstwami. I na to odwoluja sie wszystkie
                    cytaty i wszystkie deklaracje RFN-u.


                    > Krotko: przedstaw mi dowod do Twej sugestii, ze tereny te nie byly reparacja, b
                    > o
                    > byly administrowane (brak nabycia prawa wlasnosci).

                    Uklad Poczdamski. Cytowalam.
                    Powtorze:
                    Reparacje: (Akapit 4.)
                    " Reparationen aus Deutschland...1. Die Reparationsansprüche der UdSSR sollen
                    durch Entnahmen aus der von der UdSSR besetzten Zone in Deutschland und durch
                    angemessene deutsche Auslandsguthaben befriedigt werden.
                    2. Die UdSSR wird die Reparationsansprüche Polens aus ihrem eigenen Anteil an
                    den Reparationen befriedigen."

                    Polska: (Akapit 9.)
                    Tutaj odnosza sie do memorandum i odrzuca powtorzac, ze granica bedzie pozniej
                    ustalona:
                    " b) Bezüglich der Westgrenze Polens wurde folgendes Abkommen erzielt:
                    In Übereinstimmung mit dem bei der Krim-Konferenz erzielten Abkommen haben die
                    Häupter der drei Regierungen die Meinung der Polnischen Provisorischen Regierung
                    der Nationalen Einheit hinsichtlich des Territoriums im Norden und Westen
                    geprüft, das Polen erhalten soll. Der Präsident des Nationalrates Polens und die
                    Mitglieder der Polnischen Provisorischen Regierung der Nationalen Einheit sind
                    auf der Konferenz empfangen worden und haben ihre Auffassungen in vollem Umfange
                    dargelegt. Die Häupter der drei Regierungen bekräftigen ihre Auffassung, daß die
                    endgültige Festlegung der Westgrenze Polens bis zu der Friedenskonferenz
                    zurückgestellt werden soll."
                    A tutaj mowa o tym, ze zachodnie tereny beda administrowane przez Polska:
                    "Die Häupter der drei Regierungen stimmen darin überein, daß bis zur endgültigen
                    Festlegung der Westgrenze Polens, die früher deutschen Gebiete östlich der
                    Linie, die von der Ostsee unmittelbar westlich von Swinemünde und von dort die
                    Oder entlang bis zur Einmündung der westlichen Neiße und die westliche Neiße
                    entlang bis zur tschechoslowakischen Grenze verläuft, einschließlich des Teiles
                    Ostpreußens, der nicht unter die Verwaltung der Union der Sozialistischen
                    Sowjetrepubliken in Übereinstimmung mit den auf dieser Konferenz erzielten
                    Vereinbarungen gestellt wird und einschließlich des Gebietes der früheren Freien
                    Stadt Danzig, unter die Verwaltung des polnischen Staates kommen und in dieser
                    Hinsicht nicht als Teil der sowjetischen Besatzungszone in Deutschland
                    betrachtet werden sollen."

                    Nie ma tu mowa o tym, ze to jakas reparacja lub nowa czesc polskiego panstwa.

                    Prosze zrozum mnie dobrze. Dziesiejsza granica to status quo, niej nie kwestionuje.

                    O.


                    • garnek11 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 17:06
                      Dobrze, widze tu pewne niezrozumienie;-)

                      Ty twierdzisz (slusznie), iz w Ukladzie Poczdamskim ustalone, jest, ze - cytujac -
                      "1. Die Reparationsansprüche der UdSSR sollen durch Entnahmen aus der von der
                      UdSSR besetzten Zone in Deutschland und durch angemessene deutsche
                      Auslandsguthaben befriedigt werden.
                      2. Die UdSSR wird die Reparationsansprüche Polens aus ihrem eigenen Anteil an
                      den Reparationen befriedigen." ,

                      , czyli reparacje mialy byc pokryte przez ZSRR z zony zajmowanej przez sowietow
                      (wiec rowniez "ziemie odzyskane" byly radziecka zona, bo prawnie rzecz biorac
                      byla to wtedy strefa okupacyjna ZSRR, zgadzasz sie?). Jednakze, "ziemie
                      odzyskane" przeksztalcily sie w tereny polskie na mocy umowy z 16 sierpnia 1945
                      roku miedzy PRL a ZSRR o wynagrodzeniu szkod wyrzadzonych przez okupacje niemiecka.

                      Na jej podstawie Związek Radziecki zrzekl sie na rzecz Polski wszelkich
                      pretensji do mienia niemieckiego i innych niemieckich aktywow na calym
                      terytorium Polski, lacznie z ta czescia terytorium bylej III Rzeszy, ktora
                      zostala wlaczona w granice Polski.

                      Ta umowe mozna traktowac jako faktyczna date wyplaty reparacji w formie "ziem
                      odzyskanych". I z punktu widzenia prawa miedzynarodowego taka interpretacja jest
                      wlasciwa.

                      > (A co mnie dziwi jest, ze Polacy twierdza, ze to odszkodowanie. Ale jesli to
                      > przeliczyc w pieniadzy (a osma synfonia Beethovena to nieoplacalna), to po co
                      > niektorzy politycy traili, ze Niemcy nigdy nie placili reparacje wojenne. Tak
                      > tylko przy okazji..)

                      W tej interpretacji nie ma nic dziwnego, patrz wyzej. A co do tego, ze "Niemcy
                      nigdy nie placili reparacje wojenne": stanowisko polskiego Ministerstwa Spraw
                      Zagranicznych w tej sprawie:

                      "W dniu 22 sierpnia 1953 r. ZSRR zawarł z NRD umowę dotyczącą zamknięcia kwestii
                      reparacyjnych ze strony Niemiec, w której stwierdzono, że Niemcy wykonały już
                      znaczną część swoich zobowiązań finansowo-gospodarczych wynikających z wojny i
                      wskutek tego uznano za konieczne złagodzenie ich zobowiązań ekonomicznych.
                      Zgodnie z art. 1 rząd ZSRR - po uzgodnieniu z rządem PRL - zobowiązał się do
                      przerwania z dniem 1 stycznia 1954 r. pobierania świadczeń reparacyjnych od NRD
                      w każdej postaci. W dniu 23 sierpnia 1953 r., Rada Ministrów PRL przyjęła
                      uchwałę "Oświadczenie rządu PRL", dotyczące reparacji wojennych, w którym
                      stwierdza, że: "(..:) dla uregulowania problemu niemieckiego i w uznaniu, iż
                      Niemcy w znacznym stopniu uregulowały swe zobowiązania z tytułu odszkodowań
                      wojennych, rząd polski zrzeka się z dniem 1 stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań
                      wojennych na rzecz Polski."

                      Należy wskazać na istnienie sporu w doktrynie w odniesieniu do problemu, czy
                      Oświadczenie rządu PRL z 23 sierpnia 1953 r. dotyczące zrzeczenia się z dniem 1
                      stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań na rzecz Polski miało charakter wiążący, czy
                      też było nieważne ab initio i jako takie nie wywierało i nie wywiera skutków
                      prawnych. Zrzeczenie się reparacji niemieckich z pewnością nie było korzystne
                      dla państwa polskiego, w którego interesie leżało pełne zaspokojenie roszczeń
                      odszkodowawczych. Jednakże z punktu widzenia prawa międzynarodowego Oświadczenie
                      z dnia 23 sierpnia 1953 roku jest międzynarodowym aktem jednostronnym o
                      charakterze zrzeczenia. Jak każdy inny akt jednostronny zmierzał do wywołania
                      określonych skutków prawnych w sferze prawa międzynarodowego. Nawet przy
                      domniemaniu, iż przedmiotowe Oświadczenie był skutkiem dyktatu radzieckiego, a
                      co za tym idzie, było od początku nieważne i mimo próby przyjęcia w dniu 10
                      września 2004 r. przez Sejm RP uchwały w sprawie uznania deklaracji z 23
                      sierpnia 1953 r. o zrzeczeniu się przez Polskę odszkodowań wojennych za
                      nieobowiązującą, rząd premiera M. Belki podtrzymał moc Oświadczenia zajmując w
                      tej sprawie dwukrotnie stanowisko. Pierwszy raz na etapie opracowywania projektu
                      uchwały Sejmu, a następnie po jej przyjęciu w osobnym oświadczeniu Rady
                      Ministrów z dnia 19 października 2004 r. stwierdzającym, iż problem realizacji
                      uprawnień reparacyjnych Polski od Niemiec jest już zamknięty. Oświadczenie to
                      nie stwierdzało wprost, że Polska zrzeka się reparacji, lecz podkreślało, że
                      respektuje stan prawny istniejący pomiędzy Polską a Niemcami wskutek decyzji
                      podjętej przez rząd PRL w 1953 r. Stanowisko to jest ostatnim poglądem rządu RP
                      na ten temat."

                      Ergo: rzad RP wobec reparacji stoi na stanowisku, iz kwestia reparacji Niemiec
                      wobec Polski jest zamknieta.

                      P.S. Sorry za niedyskretne pytanie: jestes obcokrajowcem? (jak nie chcesz, nie
                      musisz odpowiadac).

                      Pozdr.
                      • oda15 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 17:20
                        garnek11 napisał:

                        > Dobrze, widze tu pewne niezrozumienie;-)

                        Nie szkodzi:) Po to dyskutujemy:)

                        >
                        > Ty twierdzisz (slusznie), iz w Ukladzie Poczdamskim ustalone, jest, ze - cytuja
                        ..
                        > , czyli reparacje mialy byc pokryte przez ZSRR z zony zajmowanej przez sowietow
                        > (wiec rowniez "ziemie odzyskane" byly radziecka zona, bo prawnie rzecz biorac
                        > byla to wtedy strefa okupacyjna ZSRR, zgadzasz sie?).

                        Nie. W ukladzie poczdamskim zaznaczono, ze wlasnie nie stanowia czescia zony
                        sowieckiej.

                        > Jednakze, "ziemie
                        > odzyskane" przeksztalcily sie w tereny polskie na mocy umowy z 16 sierpnia 1945
                        > roku miedzy PRL a ZSRR o wynagrodzeniu szkod wyrzadzonych przez okupacje niemie
                        > cka.

                        Nie wiem. Nie znam tej ustawy. Ale sadze, ze wszystkie trzech mocarstwa powinni
                        o tym decydowac. Oni ustalili, ze jest pod adminstracja polska - od poczatku. A
                        administracja to administracja, ze wszystkimi konsekwencjami prawnymi. I to
                        uregulowali oddzielnie od reparacji.

                        > W tej interpretacji nie ma nic dziwnego, patrz wyzej. A co do tego, ze "Niemcy
                        > nigdy nie placili reparacje wojenne": stanowisko polskiego Ministerstwa Spraw
                        > Zagranicznych w tej sprawie:
                        >
                        ...
                        > Ergo: rzad RP wobec reparacji stoi na stanowisku, iz kwestia reparacji Niemiec
                        > wobec Polski jest zamknieta.

                        Tez tak sadze.



                        > P.S. Sorry za niedyskretne pytanie: jestes obcokrajowcem? (jak nie chcesz, nie
                        > musisz odpowiadac).

                        Tak:) Wskazowka: Mam silny niemiecki akcent:)

                        > Pozdr.
                        >
                        Wzajemnie
                        • garnek11 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 17:56
                          OK, zgadzam sie z Twoja argumentacja. Nie zauwazylem, ze w ostatnim akapicie:

                          "die oben erwähnten Gebiete unter die Verwaltung des polnischen Staates kommen
                          und in dieser Hinsicht nicht als Teil der sowjetischen Besatzungszone in
                          Deutschland betrachtet werden sollen."

                          Czyli wychodzi, ze ZSRR zrzekl sie czegos w ramach "reparacji", co w Ukladzie
                          Poczdamskim zostalo nazwane terenami administrowanymi przez Polakow...

                          Ergo: aministrujemy "ziemiami odzyskanymi". Tylko, jak w takim wypadku
                          interpretowac pojecie "administrowania" i czym sie rozni od wlasnosci w
                          przypadku administrowania nimi od ponad 60 lat?

                          Z drugiej strony wiazace prawnie jest tez uznanie granic PRL przez RFN.
                          Stwierdza sie tam wprost, ze tereny wymienione w Akapicie 9 Ukladu Poczdamskiego
                          naleza do panstwa polskiego, ergo: stanowia jego wlasnosc -> wlasnosc Polski
                          stanowi wszystko, co lezy na tych terenach. Przynajmniej tak to interpretuje.

                          > Tak:) Wskazowka: Mam silny niemiecki akcent:)

                          Ale gratulacje sie naleza, za dobra znajomosc polskiego:-)

                          lg
                          • oda15 Re: Berlinka jest rekompensata 03.08.07, 19:38
                            garnek11 napisał:

                            > OK, zgadzam sie z Twoja argumentacja. Nie zauwazylem, ze w ostatnim akapicie:
                            >
                            > "die oben erwähnten Gebiete unter die Verwaltung des polnischen Staates kommen
                            > und in dieser Hinsicht nicht als Teil der sowjetischen Besatzungszone in
                            > Deutschland betrachtet werden sollen."

                            (szkoda, ze nie ma tego po polsku)

                            > Czyli wychodzi, ze ZSRR zrzekl sie czegos w ramach "reparacji", co w Ukladzie
                            > Poczdamskim zostalo nazwane terenami administrowanymi przez Polakow...

                            Tez nie tak. O ile zrozumialam ten uklad, to to rozwiazanie powstalo wskutek
                            tego memorandum do czego sie juz odnosilismy w innej dyskusji:)
                            Tereny nie zostaly polskie, ale skoro polska delegacja tak nalegala, trzeba bylo
                            cos robic..
                            (w ukladzie pisze cos o rozwazaniu propozycji tej delegacji)


                            > Ergo: aministrujemy "ziemiami odzyskanymi". Tylko, jak w takim wypadku
                            > interpretowac pojecie "administrowania" i czym sie rozni od wlasnosci w
                            > przypadku administrowania nimi od ponad 60 lat?

                            Ja mysle, ze teraz mamy status quo a zadne administrowanie:)
                            Ja to tylko zacytowalam, aby moc prawna konwencji haskiej podkreslic. Ciekawy
                            pod tym wzgledem jest, ze rowniez wypedzenie z tym jest bezprawne, poniewaz
                            uklad poczdamski mowi tylko o retransportu niemieckiej ludnosci z _Polski_, a
                            wiec brzmi to jakby chodzi tu o ludnosc, ktora zostala w Polsce wskutek wojny
                            (jak rodzina Steinbach). A nie ma tu rowniez mowy o tych Niemcach w
                            administrowanych terenach.
                            Ale to dla mnie tylko taka ciekawostka. Nie chce miec Slasku:) Chce tylko osma
                            synfonie Beethovena:)

                            > Z drugiej strony wiazace prawnie jest tez uznanie granic PRL przez RFN.
                            > Stwierdza sie tam wprost, ze tereny wymienione w Akapicie 9 Ukladu Poczdamskieg
                            > o
                            > naleza do panstwa polskiego, ergo: stanowia jego wlasnosc -> wlasnosc Polsk
                            > i
                            > stanowi wszystko, co lezy na tych terenach. Przynajmniej tak to interpretuje.

                            Tak. Rozumiem. Ale sadze, ze to sie tylko odnosi do rzeczy zwiazane z tym
                            terytorium. W ukladzie o wzajemnej przyzni oddzielne akapit wlasnie odnosi sie
                            do tych dziel sztuki i kultury. Berlinka byla wlasnoscia muzeum w Berlinie, a
                            nie Wroclawia.

                            > > Tak:) Wskazowka: Mam silny niemiecki akcent:)
                            >
                            > Ale gratulacje sie naleza, za dobra znajomosc polskiego:-)

                            (Popatrz w skrzynce)
                            Dziekuje. Ale nie lepiej niz Polacy potrafia czasami mowic po niemiecku.

                            > lg

                            mp:) Wzajemnie

                            O.
              • oda15 Jestes pewny, ze to cytat.. 03.08.07, 15:51
                ..z ukladu Poczdamskiego?
                Wtedy chyba Republika Federalna Niemiec jeszcze nie istniala.

                garnek11 napisał:

                > Do znudzenia bede przypominal zapis Art. 3 ust. 1 Ukladu Poczdamskiego:
                >
                > „Republika Federalna Niemiec nie będzie podnosić w przyszłości żadnych za
                > rzutów
                > wobec środków jakie były lub miały być podjęte odnośnie niemieckiego majątku za
                > granicą lub innego, który skonfiskowano dla celów reparacji lub restytucji, bąd
                > ź
                > na podstawie stanu wojennego, bądź na podstawie układów, jakie trzy mocarstwa
                > zawarły lub zawrą z innymi państwami sojuszniczymi, państwami neutralnymi lub
                > byłymi sojusznikami Niemiec."
                >
                • garnek11 Re: Jestes pewny, ze to cytat.. 03.08.07, 16:13
                  Rzeczywiscie, zaszedl blad: chodzilo mi i Uklad Przejsciowy z 1952 roku:

                  "Układ z 26 maja 1952 r. o regulacji problemów powstałych w związku z wojną i
                  okupacją, w brzmieniu z 23 października 1954 r. („Układ przejściowy”)"

                  Tak, czy siak nie wnosi to nic nowego do dyskusji.
    • langston Niemcy jak zwykle lamia prawo do siebie 03.08.07, 12:37
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070803/opinie_a_2.html
      • korporacja.gieremka Re: nowe NSDAP doszło do władzy w "reichu" 03.08.07, 13:27
        złożone jest z elementów prawicowo-narodowych ( CDU) i socjalistycznych ( SPD).
        Jeśli dodać razem te elementy to otszymamy partię narodowo-socjalistyczną,
        czyli obecną koalicję. Proponuję całkowicie i zawyczajnie ignorować zaczepki
        pogrobowców nazistów.
        • korporacja.gieremka Re: nowe NSDAP doszło do władzy w "reichu" 03.08.07, 13:30
          oba ugrupowania domagają się rewizji ustalonych traktatów, historia zatacza po
          raz 3 koło. Miała racje Thacher która postulowała baczną obserwację
          odradzającego się niemieckiego imperializmu, a jeszcze więcej Churchill który
          opowiadał się za przekształceniem szwabów w naród pastuchów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka