lekarze_oszusci
08.09.07, 19:22
Szanowny Panie Profesorze,
Akurat mam (niestety) okazje porownania leczenia w Polsce i w USA.
W Polsce: 1) pierwszy test diagnostyczny (jak sie pozniej
dowiedzialem) zrobiono mi na niby 2) zeby zrobic CT skan musialem
sie nablagac lekarzy przez wiele miesiacy choc chcialem sam za niego
zaplacic 3) zrobic MRI: nie mam mowy bez skierowania a skierowania
nie ma bez lapowki; w miedzyczasie maszyna sobie stala z braku
pacjentow.
W USA: w ciagu 5 tygodni wszystkie testy diagnostyczne i skuteczne
leczenie. Reakcja lekarza na zdjecia CT: "a kto tak na kontrascie
oszczedzal?". Calkowity koszt tego wszystkiego: ok. $25000. Moj
koszt: $100/miesiac skladka ubezpieczeniowa + $200 doplaty.
Polska sluzba zdrowia jest przezarta przez korupcje, ktorej powodem
sa:
1. Bezczelnosc lekarzy: polski lekarz uwaza pacjenta za
niewyedukowanego chama (w czym ma niewatpliwie w wiekszosci
przypadkow racje). Nie uwaza za stosowne przedyskutowac choroby,
jej leczenia etc. z pacjentem. Zwykle stawia diagnoze na chybil
trafil ("a to z nerwow jest i z przemeczenia" - kolega umarl na raka
mozgu; "a to tak na zmiane pogody Pana w krzyzu boli" - sasiad mial
przerzuty raka prostaty do kosci, zmarl) choc maja dostep do
nowoczesnej aparatury i swiatly pacjent (co sie zdarza, choc rzadko)
sklonny jest za diagnostyke zaplacic. Polski lekarz udaje biednego
a stara sie wyciagnac jak najwiecej pieniedzy (w czym nie ma nic
zlego) za jak najgorszej jakosci usluge (np. jeden pan profesor
prywatnie "zbadal mnie" palpacyjnie (tzn. przez uciskanie "boli/nie
boli"), rzucil bezsensowna diagnoze i pobral 150 zl). Czestokroc
jest to polaczone z pogarda do chorego ("a wie Pan, w tym USA to
starej babie operacje robia zeby jej ratowac zycie i tyle od niej
pieniedzy biora a przeciez ona juz sobie pozyla a te pieniadze mogla
by rodzinie zostawic").
2. Bezczelnosc pacjentow: polski pacjent uwaza, ze "mu sie
nalezy". "No jak to, ja chory jestem i cierpie i jeszcze mam
placic?". To oczywiscie sa pozostalosci komunizmu. Polski pacjent
nie rozumie, ze uslugi medyczne sa takie same jak kazde inne. Co
ciekawe, gotow jest zaplacic robolowi-debilowi 300 zl za naprawienie
peknietej rury w lazience, ale zaplacenie lekarzowi 300 zl za
ratowanie zdrowia lub zycia uwaza za skandal. Robotnik "musi wyjsc
na swoje", lekarz ma pracowac "z powolania".
Nie rozumiem, dlaczego Pan tak krytykuje system amerykanski. W
koncu czlowiek zarabia pieniadze aby zyc na pewnym poziomie. Jakosc
zycia zalezy tez stanu zdrowia. Dlaczego czlowiek zaradny i
oszczedny nie moze sobie zagwarantowac potencjalnie lepszego zdrowia
poprzez placenie za uslugi medyczne tylko ma w imie solidarnosci
spolecznej meczyc sie a moze i umrzec z motlochem.
A moze faktycznie, chory powinien sie sam dobic aby zaoszczedzone
pieniadze zostawic rodzinie a jeszcze lepiej "biednym i
potrzebujacym"?
Pozdrawiam,
Kolega poniekad po fachu