Dodaj do ulubionych

Czym różni się szpital od fabryki aut

08.09.07, 19:22
Szanowny Panie Profesorze,

Akurat mam (niestety) okazje porownania leczenia w Polsce i w USA.
W Polsce: 1) pierwszy test diagnostyczny (jak sie pozniej
dowiedzialem) zrobiono mi na niby 2) zeby zrobic CT skan musialem
sie nablagac lekarzy przez wiele miesiacy choc chcialem sam za niego
zaplacic 3) zrobic MRI: nie mam mowy bez skierowania a skierowania
nie ma bez lapowki; w miedzyczasie maszyna sobie stala z braku
pacjentow.

W USA: w ciagu 5 tygodni wszystkie testy diagnostyczne i skuteczne
leczenie. Reakcja lekarza na zdjecia CT: "a kto tak na kontrascie
oszczedzal?". Calkowity koszt tego wszystkiego: ok. $25000. Moj
koszt: $100/miesiac skladka ubezpieczeniowa + $200 doplaty.

Polska sluzba zdrowia jest przezarta przez korupcje, ktorej powodem
sa:

1. Bezczelnosc lekarzy: polski lekarz uwaza pacjenta za
niewyedukowanego chama (w czym ma niewatpliwie w wiekszosci
przypadkow racje). Nie uwaza za stosowne przedyskutowac choroby,
jej leczenia etc. z pacjentem. Zwykle stawia diagnoze na chybil
trafil ("a to z nerwow jest i z przemeczenia" - kolega umarl na raka
mozgu; "a to tak na zmiane pogody Pana w krzyzu boli" - sasiad mial
przerzuty raka prostaty do kosci, zmarl) choc maja dostep do
nowoczesnej aparatury i swiatly pacjent (co sie zdarza, choc rzadko)
sklonny jest za diagnostyke zaplacic. Polski lekarz udaje biednego
a stara sie wyciagnac jak najwiecej pieniedzy (w czym nie ma nic
zlego) za jak najgorszej jakosci usluge (np. jeden pan profesor
prywatnie "zbadal mnie" palpacyjnie (tzn. przez uciskanie "boli/nie
boli"), rzucil bezsensowna diagnoze i pobral 150 zl). Czestokroc
jest to polaczone z pogarda do chorego ("a wie Pan, w tym USA to
starej babie operacje robia zeby jej ratowac zycie i tyle od niej
pieniedzy biora a przeciez ona juz sobie pozyla a te pieniadze mogla
by rodzinie zostawic").

2. Bezczelnosc pacjentow: polski pacjent uwaza, ze "mu sie
nalezy". "No jak to, ja chory jestem i cierpie i jeszcze mam
placic?". To oczywiscie sa pozostalosci komunizmu. Polski pacjent
nie rozumie, ze uslugi medyczne sa takie same jak kazde inne. Co
ciekawe, gotow jest zaplacic robolowi-debilowi 300 zl za naprawienie
peknietej rury w lazience, ale zaplacenie lekarzowi 300 zl za
ratowanie zdrowia lub zycia uwaza za skandal. Robotnik "musi wyjsc
na swoje", lekarz ma pracowac "z powolania".

Nie rozumiem, dlaczego Pan tak krytykuje system amerykanski. W
koncu czlowiek zarabia pieniadze aby zyc na pewnym poziomie. Jakosc
zycia zalezy tez stanu zdrowia. Dlaczego czlowiek zaradny i
oszczedny nie moze sobie zagwarantowac potencjalnie lepszego zdrowia
poprzez placenie za uslugi medyczne tylko ma w imie solidarnosci
spolecznej meczyc sie a moze i umrzec z motlochem.

A moze faktycznie, chory powinien sie sam dobic aby zaoszczedzone
pieniadze zostawic rodzinie a jeszcze lepiej "biednym i
potrzebujacym"?

Pozdrawiam,

Kolega poniekad po fachu
Obserwuj wątek
    • janek-007 Bardziej logicznie i obrazowo chyba... 12.09.07, 21:32
      Bardziej logicznie i obrazowo chyba już nie można przedstawić problemów służby
      zdrowia ale czy to dotrze do Gadomskiego i innych Voodoo szamanów
      neoliberalizmu, wątpię. Do polskich Gadomskich nic nie dociera bo to są młotki
      którymi można wbijać gwoździe w głowę Balcerowicza. Problem służby zdrowia jak
      sama nazwa na to wskazuje jest to służba a nie neoliberalny folwark niewolników
      którzy maja wartość rynkowa tylko wtedy kiedy maja wszystkie zęby polega na tym
      ze lekarzami nie powinni zostawać ludzie którzy chcą robić wielkie pieniądze.
      Jak chcesz robić pieniądze to otwieraj fabrykę konkuruj i rob pieniądze. Sluzba
      zdrowia to nie fabryka ale służba.
      • onufry.zagloba Tys, bolszewiku, zupelnie swego przedmowcy nie 12.09.07, 21:38
        zrozumial. On wlasnie krytykuje owo pokomusze rozumienie opieki
        medycznej jako "sluzby" i jest za jej urynkowieniem, w bardzo
        LIBERALNYM ujeciu:)))
        • aron2004 Re: Tys, bolszewiku, zupelnie swego przedmowcy ni 13.09.07, 11:44
          masz rację
      • aron2004 Re: Bardziej logicznie i obrazowo chyba... 13.09.07, 11:46
        janek-007 napisał:

        > lekarzami nie powinni zostawać ludzie którzy chcą robić wielkie
        pieniądze.


        Masz rację. Lekarze powinni zarabiać pensję minimalną, bo
        przysięgali.

        Trzeba też dodać że polscy lekarze są najbardziej skorumpowani w UE
        i pracują z najmniejszą wydajnością. Polski lekarz pracuje 7 (
        siedem!) razy mniej wydajnie niż lekarz w Wielkiej Brytanii.
        Dodatkowo nie powinno być też płacenia za przygody.
    • st Czym różni się szpital od fabryki aut 12.09.07, 22:37
      Pani Profesorze, jeszcze raz w pełni zgadzam się z Panem i
      serdecznie gratuluję tak klarownego wykładu. Jestem pracownikiem
      służby zdrowia, znam Pana Profesora z konferencji cytometrycznych i
      gorąco pozdrawiam!
      • konserwa7 Re: Czym różni się szpital od fabryki aut 13.09.07, 09:20
        Ot zebranie bolszewików.
        Pan profesor "zapomniał" o eutanazji, co zupełnie zrównuje niestety
        szpital z warsztatem samochodowym.
        Jeżeli dziś wyszła by ustawa nakazująca naprawiać auta w
        nieskończoność (jest to możliwe), to warsztat byłby bardziej
        humanitarnym miejscem niż szpilat z eutanazją.
        Skąd się biorą nasi uczeni?
    • toja3003 Ciekawe, że nikt z tych „mądrych” panów nie zwróci 13.09.07, 09:27
      Ciekawe, że nikt z tych „mądrych” panów nie zwrócił uwagi na to, że
      korupcja jest tylko w państwowej służbie zdrowia. Czy może ktoś
      słyszał o dawaniu łapówek w sektorze prywatnym? Służba zdrowia
      powinna być sprywatyzowana i finansowana z prywatnych ubezpieczeń.
      Wszystko. Gdybyśmy mieli państwowy handel a nie prywatny to też
      byłyby fikcyjne ceny, towary spod lady i łapówki.

      Dlaczego jakiś minister czy rząd zajmuje się tym czy mnie boli
      brzuch i ile zapłacę lekarzowi, żeby mnie wyleczył?

      Czy rząd będzie ustalał ceny samochodów i zarobki piekarzy? Problem
      polega na tym, że wszystko co państwowe jest mniej efektywne od tego
      co prywatne.

      Socjalizm i państwową służbę zdrowia już przerabialiśmy. Nic się z
      tego widać nie nauczyliśmy.

      Służba zdrowia powinna być sprywatyzowana i finansowana z prywatnych
      ubezpieczeń. Wszystko.
      • azalolo Re: Ciekawe, że nikt z tych „mądrych” 13.09.07, 11:03
        W sprawie prywatyzacji i tak i nie. Na dzień dzisiejszy ileś tam
        procent z naszych wyrobionych pieniędzy idzie na służbę zdrowia.
        Władze bronią się przed prywatyzacją (chodźby częściową) służby
        zdrowia tłumacząc to spowodowaniem różnic społecznych (czyli
        bogatemu byłoby wolno więcej bo może więcej płacić). Nikt jakoś nie
        zauważa, że w tym sytemie który obowiązuje i tak bogaty więcej płaci
        (częstokroć o wiele więcej) niż biedny ponieważ składka na służbę
        zdrowia jest procentowa. Czym więcej zarabiasz tym więcej faktycznie
        płacisz. I co masz za to? To samo. Czysty komunizm. Jedynym
        rozwiązaniem jest prywatyzacja służby zdrowia. Jednakże jest także
        druga strona medalu. Państwo, jako takie, jest bogate zamożnością
        obywateli. Bogaty by być bogaty, musi w zdecydowanej większości
        opierać się na sile najemnej. Ta siła najemna by być odpowiednio
        produkcyjna, musi być zdrowa. Musi ją stać na utrzymanie swojego
        zdrowia. System jaki byłby wprowadzony musiałby dogodzić różnym
        formacjom społecznym. I tym biednym i tym bogatym. Na dzień
        dzisiejszy i ci bogaci i ci biedni nie mają żadnego pożytku z
        państwowej służby zdrowia. Biednych nie stać na płatne leczenie a za
        składki jakie płacą nie dostają tego co powinni, bogaci nawet nie
        próbują się leczyć na państwowym garnuszku. Wychodzi na to, że
        bogaci dwa razy płacą. Raz za leczenie biednych (czyli składka
        zdrowotna), drugi raz za leczenie swoje (w prywatnych lecznicach). A
        biedni i tak nie są w stanie skorzystać z leczenia państwowego bo
        muszą dać łapówki lub za część leczenia zapłacić (oficjalnie i
        legalnie, gdyż bardzo dużo badań jest całkowicie lub częściowo
        płatnych-nie refunduje tego NFZ).
        • skogkatt Re: Ciekawe, że nikt z tych „mądrych” 13.09.07, 12:01
          Panie Profesorze dziękuję za artykuł. Jest on bardzo dobry i
          rzetelny i prosto (tzn. przystępnie)napisany. Mam nadzieję, że
          niektórych zwolenników prywatyzacji wszystkiego co sie rusza i na
          drzewo nie ucieka trochę oświeci.
          Wszyscy zwolennicy kompletnej prywatyzacji słuzby zdrowia nie
          zauważają tego, że przy jej prywatyzacji wszyscy będą chcieć
          zarabiać na złotych jajach nikt (albo prawie nikt) nie będzie
          zajmował sie czarnymi dziurami, bo to nie będzie się po prostu
          opłacało. Więc te czarne dziury będą leczone na niskim poziomie, bo
          nikt nie będzie chciał się nimi zajmować, bo to się nie opłaca i
          będą bardzo duzo kosztować co wynika z ich istoty, co oznacza, że
          tylko najbogatszych (nie bogatych ani prawie bogatych) będzie stać
          na leczenie czarnych dziur.
          • toja3003 Mówisz jak jakiś obrońca socjalizmu: „jak będzie k 13.09.07, 13:42
            Mówisz jak jakiś obrońca socjalizmu: „jak będzie kapitalizm to
            wszystko podrożeje i wielu ludzi nie będzie na to stać”. To
            nieprawda, bo na wolnym rynku każdy może sobie kupić co chce, bez
            utrzymywania fikcji darmowej służby zdrowia dla każdego. Owszem, ci
            lepiej zarabiający mogą sobie kupić droższy towar a ci biedniejszy
            skromniejszy ale to normalne. A może mamy znowu upaństwowić handel w
            sklepach spożywczych? Już widzę skutki: puste półki i drożyzna.
            Prywatna służba zdrowia to konkurencja a zatem korzyść dla klienta i
            to właśnie dlatego, że „wszyscy będą chcieli na służbie zdrowia
            zarabiać”. Bo na razie to wszyscy tylko chcą brać łapówki albo
            kombinować prywatnie na zasadzie „za darmo to możesz pan mieć
            operację za 6 miesięcy a zaraz za 6 tysięcy.” I wiem o czym mówię,
            bo to są przykłady z praktyki.
            • adrem63 Co nieprawda ? 13.09.07, 15:19
              > Mówisz jak jakiś obrońca socjalizmu: „jak będzie kapitalizm to
              > wszystko podrożeje i wielu ludzi nie będzie na to stać”. To
              > nieprawda, bo na wolnym rynku każdy może sobie kupić co chce, bez
              > utrzymywania fikcji darmowej służby zdrowia dla każdego.

              Zdaje się, że to Ty mówisz nieprawdę, bo na wolnym rynku nie każdy
              może sobie kupić
              „co chce” tylko ten kto ma na to odpowiednie środki.

              Krzysztof, lat 30, robotnik w drukarni, zarabia ok 1000 zł na
              miesiąc, chory na cukrzycę, potrzebuje ciągle insulinę.
              Wiesz ile kosztuje insulina na wolnym rynku ?
              Ta odpowiednia dla niego, żeby nie wylądować na wózku inwalidzkim
              kosztuje ok 600zł miesięcznie.

              > „za darmo to możesz pan mieć operację za 6 miesięcy a zaraz za 6
              tysięcy.”
              Pomyśl tylko, że po prywatyzacji możesz mieć tą operację zaraz, ale
              być może za 60 tysięcy.
              Przykład USA, gdzie prywatyzacja ochrony zdrowia poszła najdalej,
              pokazuje, że jej koszty eksplodują, a wielu nie stać na żadne
              ubezpieczenie.

              Warto przynajmniej przeczytać uważnie artykuł, który się komentuje w
              imię „niepodważalnych” racji.
              • karatakus Re: Co nieprawda ? 13.09.07, 17:20
                O.K. Mamy państwówkę i z moich pieniędzy płaci się na leczenie nikotynisty
                alkoholika, który zniszczył swój organizm. Może pozytek z tej prywaty byłby
                taki, że ludzi sami wzieliby się za pilnowanie własnego zdrowia. A czy mi
                starczy na moje leczenie, jak mi, nie dajcie Bogowie, się rak wda? Popalam od
                czasu do czasu. Niekoniecznie. NFZ co prawda oszczedza, jak moze ale dlatego
                tylko aby oszczednosci schowac do portfeli rosnacej armii urzedasow.

                A kolejki? 3 lata czekac na terapie na raka? Placac od reki mialby chory
                leczenie z miejsca. A tak niechaj czeka prawda? Kij z tym, ze najpewniej sie
                wykrzaczy po drodze. W chwili obecnej czekam od groma na wizyte u lekarza
                pierwszego kontaktu, po to zeby czekac cały nastepny dzien na wizyte u
                specjalisty. Zakladajac oczywiscie, ze najblizszy wolny termina za 3 miechy. Toc
                to kuriozum. Pomijam juz, ze opie..od szefa za to, ze nie bylo sie juz iles
                tam dni, w zwiazku z zaliczaniem tego calego panstwowobiurokratycznego toru
                przeszkod, jest sprawa oczywsita. A przeciez niektorzy z nas pacjentow (badz
                potencjalnych pacjentow) maja prace, z którymi za 2 dni nieobecnosci mozna sie
                pozegnac.

                Poza tym... Co mnie obchodzi pan Krzysztof? Inwestujac swoja skladke pan krzysiu
                na brak kasy na insuline by nie narzekal. A tak mamy kwestie: 5ciu panów
                Krzysiow ma insuline, a z powodu niewydolnosci systemu ginie 4ech chorych na
                raka. Ot i co.
                • adrem63 Bajdurzysz kolego, 13.09.07, 19:42
                  NFZ oszczędza bo ma za mało środków, a nie dlatego, „aby
                  oszczędności schować do portfeli
                  rosnącej armii urzędasów” jak Ci wbili do głowy „sprawdzeni
                  ekonomiści” tacy jak Gadomski.
                  Już w 1997 SLD chciała wprowadzić składkę w wysokości 10%, ale
                  sprawdzeni ekonomiści z szeregów AWS nie pozwolili zostało na 7,5%.
                  Dzisiaj trudności polskiej ochrony zdrowia polegają głównie na
                  niedostatecznym finansowaniu.
                  Z tego powodu z systemu wyjeżdżają ludzie za granicę i z tego powodu
                  odchodzą ludzie do innych prac, a ludzie cierpią nie mogąc doczekać
                  się leczenia. Personel lekarski i pomocniczy jest niedoszacowany
                  płacowo i to już od dawna.
                  Już od dawna powinno się podwyższyć składkę na ubezpieczenie
                  zdrowotne i opracować listę świadczeń gwarantowanych.
                  Nie widzę przeciwwskazań aby ktoś wybudował szpital i zaczął
                  przyjmować chorych którzy „mają kasę” jak piszesz i zapłacą trochę
                  więcej, ale nie będzie dobrze gdy szpital ten będzie robił tylko to
                  co mu się opłaca, trudniejsze przypadki odsyłając do szpitala
                  publicznego, a to zdaje się niestety jest nieuniknione.
                  Poza tym nie mam ochoty patrzeć na jeszcze jedną złodziejską
                  prywatyzację, co wydaje się logiczną konsekwencją dążeń pewnego
                  lobby, które liczy na przejęcię środków i wypompowanie ze
                  społeczeństwa kilka razy więcej pieniędzy niż ono płaci obecnie.

                  A co do pana Krzysztofa to wcale się nie dziwię, że jego los cię nie
                  obchodzi, to typowe
                  dla nowej generacji ludzi wyhodowanej przez kapitalizm.
                  Wszak tylko kasa się liczy prawda ?
              • toja3003 Byłeś w USA czy tylko „tak coś piszesz”? Bo tam za 13.09.07, 17:26
                Byłeś w USA czy tylko „tak coś piszesz”? Bo tam za procentowo za
                mniejsze pieniądze niż w Polsce możesz mieć lepsze ubezpieczenie. A
                może wolisz żeby zapaleńcy jak Jurek Owsiak biegali z puszkami u nas
                po ulicach, bo ktoś nie ma warunków do leczenia? Z całym szacunkiem
                dla pasji i zaangażowania takich ludzi ale w Szwajcarii nikt nie
                biega z puszkami po ulicach w takim celu i do tego też trzeba u nas
                dążyć.
                • adrem63 Przeczytałeś już tekst prof. Jędrzejczaka ? 13.09.07, 21:21
                  Moje informacje pochodzą od bliskich mi osób mieszkających w USA.
                  To raczej Ty „tak coś piszesz” co słyszałeś od ludzi typu Gadomski.
                  Niedawno czytałem tekst właśnie amerykańskiej publicystki „Zasada
                  zysku przeciw zdrowiu”
                  polecam
                  www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2131&Itemid=1

                  bądź realistą, zejdź na ziemię i podaruj sobie porównanie ze
                  Szwajcarią to nie ta liga.

                  Nie odpowiadasz na mój post tylko zaczynasz „z innej beczki”, wiem
                  że nie masz wyjścia,
                  ale ja będę nadal drążyć ten temat. Zadam pytanie:
                  czy uważasz tak samo jak doktor Reddy z Pd. Karoliny
                  „Po prostu pacjent - przytacza jego słowa „Los Angeles Times" -
                  zasługuje tylko na taką opiekę, na jaką go stać",
                  czy może masz inne zdanie ?

                  • toja3003 Nie ma zamiaru unikać konkretnej dyskusji ani inte 14.09.07, 09:11
                    Nie ma zamiaru unikać konkretnej dyskusji ani interesu żeby
                    schodziła na tory emocjonalne, z góry i dołu przepraszam jeśli
                    gdzieś pisałem „z innej beczki”. Przede wszystkim każde rozwiązanie
                    całkowicie skrajne nie jest optymalne i nie ma na świecie
                    (oczywiście mówię o OECD, bo to nasza liga, mimo, że póki co gramy u
                    dołu tej tabeli) w służbie zdrowia tylko mechanizmów całkowicie
                    wolnorynkowych albo tylko całkowicie państwowych.

                    Natomiast są różne proporcje interwencjonizmu państwowego, tak jak i
                    w innych dziedzinach, i to jest stary spór keynesowsko-
                    friedmannowski „ile ma być państwa w państwie”. Mamy w Polsce
                    ubezpieczenia prywatne, dostępne nie tylko dla „bogaczy” ale i dla
                    rosnącej klasy średniej, jakkolwiek by jej nie definiować (może to
                    być i murarz na kontrakcie w Anglii) i one dają akceptowalny poziom
                    usług medycznych. Z drugiej strony mamy zaś rozwiązanie najgorsze z
                    możliwych tj. państwową służbę zdrowia i tu opowiadam się
                    zdecydowanie za likwidacją tego modelu.

                    Uważam, że jedyny rząd, który najbardziej szedł w tym kierunku to
                    Jerzego Buzka. Wiem, wiem. To się nie udało, było mnóstwo patologii
                    i chaosu w związku z tym. Ale główną przyczyną było tu wprowadzenie
                    regionalnych kas chorych i ograniczeń wyboru kasy względnie lekarzy.
                    Otóż kasy chorych są dobrym i sprawdzonym od dawna na świecie
                    rozwiązaniem. Warunkiem ich funkcjonowania jest umożliwienie
                    konkurencji między nimi a więc np. w Warszawie powinienem mieć
                    możliwość wyboru dziesiątek z nich (w państwie tej wielkości co
                    Polska powinno być ich kilkadziesiąt) a nie tylko jakiegoś
                    monopolisty regionalnego typu Mazowiecka Kasa Chorych czy podobna.

                    Te kasy chorych mogłyby konkurować wysokością składek, które w
                    naszych warunkach mogłyby się wahać na poziomie 5-8% zarobku brutto
                    pracownika czyli 10-16% przy założeniu również składki pracodawcy na
                    tym samym poziomie. Po drugie kasy chorych konkurowałyby jakością
                    usług (kontrakty z lekarzami, szpitalami), związaną z listą
                    świadczeń oraz wysokością ich refundacji, lekami na recepty, ulgami.
                    I tu jest wybór na co się decyduję: ile ryzyka (głównie finansowego)
                    podejmuję wybierając jakiś model ubezpieczenia. Ale ten wybór muszę
                    mieć inaczej będzie nadal socjalizm w służbie zdrowia.

                    Oczywiście ludzie bez środków do życia czy po prostu biedni, na
                    zasiłkach muszą mieć gwarancję podstawowych świadczeń medycznych,
                    leków, ratowania życia w ramach wyznaczonych kas chorych. Ale
                    oznacza to, że ci z lepszymi ubezpieczeniami będą mieli lepszą
                    opiekę medyczną. Tak jest.

                    Bo tak jest i teraz i nie ma takiej siły żeby wymusić socjalizm
                    gwarantujący biednemu i bogatemu ten sam poziom usług medycznych.
                    Ten bogaty nawet i w komuniźmie radzieckim i tak był
                    uprzywilejowany. Natomiast model, o którym mówię spowoduje (patrz
                    doświadczenia zagraniczne) wzrost jakości usług medycznych do
                    takiego poziomu, że nawet ten „na dole” będzie miał lepszą opiekę
                    niż dzisiaj. A więc neguję tytuł artykułu i twierdzę, że szpital to
                    jest fabryka aut a kogo nie stać na auto to zostanie przewieziony
                    autobusem i jeszcze mu się darmowy karnet na ten autobus da. Model
                    oparty na państwowej służbie zdrowia odrzucam i powinniśmy tą sfertę
                    prywatyzować w oparciu o kasy chorych.
                    • adrem63 Przebudzenie może być przykre 14.09.07, 18:12
                      Ja także przepraszam za już i po, czasami wchodzę bowiem „na tory
                      emocjonalne”
                      gdy natykam się na bezkrytycznego piewcę kapitalizmu,
                      którym Ty nie jesteś (mam nadzieję).
                      W dalszym ciągu nie jestem pewien czy przeczytałeś cały artukuł
                      dr. Jędrzejczaka, oprócz tytułu którego tezie zaprzeczasz.
                      W tekscie tego doświadczonego doktora i człowieka jest bowiem kilka
                      istotnych informacji, które zdajesz się nie uwzględniać w swojej
                      argumentacji.
                      Są to:
                      - USA mają najbardziej sprywatyzowany system ochrony zdrowia na
                      świecie
                      - USA mają najwyższe średnie koszta ochrony zdrowia pacjenta.
                      - w tym właśnie kraju co szósty obywatel nie posiada ubezpieczenia
                      zdrowotnego, bo go nie stać na to.
                      - w tym systemie chodzi o zysk dlatego ok 25% kosztów ochrony
                      zdrowia to zyski ubezpieczycieli i prywatnych zakładów leczenia.
                      - w Polsce gnębi się totalnie publiczną służbę zdrowia dławiąc
                      dopływ środków finansowych

                      W Polsce nie mamy do czynienia z państwową służbą zdrowia jak
                      piszesz, tylko z systemem mieszanym z dużą przewagą zakładów
                      państwowych z których obywatele na ogół nie są zadowoleni, zwłaszcza
                      jeśli chodzi o terminy i zakres leczenia.
                      Nie wnikając w szczegóły i przyczyny posługując się prawdopodobnie
                      swoim aksjomatem
                      - prywatyzacja jest dobra na wszystko – dochodzisz do wniosku, że
                      należy służbę zdrowia sprywatyzować.
                      Szkoda, że nie piszesz w jakim stopniu i tempie bo to są bardzo
                      istotne czynniki.
                      Jak wiemy nigdzie na świecie nie ma całkowicie sprywatyzowanego
                      systemu opieki zdrowotnej nawet w USA. Szkoda, ze nie chcesz się
                      zastanowić dlaczego tak jest.

                      System kas chorych (lub lepiej zdrowych), prywatnych dla bogatszych
                      i państwowy dla biednych i ludzi bez dochodów jest tylko częścią
                      systemu ochrony zdrowia zabezpieczającą
                      jego finansowanie. Znam go dość dobrze.
                      Jest dość ostro krytykowany za swoje wady, ale w sumie spełnia swoje
                      zadanie.
                      Tylko jeśli myślisz, że składka będzie wynosiła 5-8% to jesteś
                      niepoprawnym marzycielem, albo zgoła fantastą.

                      Polska stoi przed integracją europejską, ceny będą się wyrównywać,
                      płace znacznie wolniej.
                      Nie przypominam sobie dokładnych liczb, ale bez większego błędu mogę
                      podać, że w Niemczech gdzie Krankenkasy życzą sobie procentowo tyle
                      ile Ty przewidujesz wydaje się na ochronę zdrowia 10 razy więcej na
                      głowę mieszkańca niż w Polsce obecnie, a w USA z 20 razy więcej.
                      Polacy dowiedzą się niedługo po wprowadzeniu prywatyzacji do sfery
                      zdrowia ile kosztuje ubezpieczenie i co za to będzie wymagalne.
                      Obawiam się jednak, że będzie to przebudzenie
                      z ręką w przysłowiowym nocniku.
                      W Niemczech Krankenkasy płacą lekarzom domowym, specjalistom i
                      szpitalom publicznym (głównie) za leczenie, ale mogę Ci powiedzieć,
                      że tylko w szpitalu możesz liczyć na dokładne zdiagnozowanie i
                      skuteczne leczenie jeśli ono jest możliwe.
                      Lekarz domowy goni za pieniądzem, jego zarobek zależy od ilości
                      pacjentów oraz od oszczędności na środkach, a zatem zasadniczo nie
                      jest zainteresowany w wyleczeniu. Więc jak pójdziesz do lekarza,
                      zdążysz usiąść i zacząć mówić, a za chwilkę masz w ręku receptę
                      i grabulę pana doktora, który żegna Cię sentencjonalnym – następny
                      proszę.
                      Specjaliści podobnie jak domowi gonią za zyskiem robiąc szybko i
                      niedokładnie. Leczeniem zajmują sie szpitale głównie publiczne.
                      Wszyscy uczestnicy systemu starają się wydrzeć jak najwięcej dla
                      siebie, publiczne także bo są oceniane także według rachunku
                      ekonomicznego i nieefektywne mogą być zlikwidowane, jako
                      niepotrzebne.
                      Ochrona zdrowia wraz z przemysłem farmaceutycznym to potężne lobby i
                      potrzeba naprawdę bardzo silnych rządów, aby przeciwstawiać się ich
                      presji.
                      Jak widać, gdzie nie wiadomo o co chodzi to chodzi zwykle o
                      pieniądze, a ja nie wiem czy Polaków stać na zapłacenie kilkakrotnie
                      większych pieniędzy za ochronę zdrowia, która może okazać niewiele
                      lepsza od obecnej.
                      Jeśli ktoś liczy, że osiągnie poprawę systemu jedynie poprzez
                      zbawczy efekt prywatyzacji no to – życzę zdrowia.

                      • toja3003 Krótko: państwową służbę zdrowia w Polsce, czyli t 17.09.07, 10:37
                        Krótko: państwową służbę zdrowia w Polsce, czyli to co
                        nazywasz „przewagą zakładów państwowych z których obywatele na ogół
                        nie są zadowoleni” należy zastąpić systemem konkurujących kas
                        chorych na wzór zachodni. Dziwię się twojemu zdaniu „jeśli myślisz,
                        że składka będzie wynosiła 5-8% to jesteś niepoprawnym marzycielem,
                        albo zgoła fantastą.”, bo takie właśnie składki płaci się na
                        zachodzie i tak rozumiem prywatyzację służby zdrowia w Polsce. Ale z
                        twojego tekstu nie wyczytałem jaka miałaby być alternatywa.
                        Utrzymywać to co jest teraz? A jeśli nie to kto ma dawać pieniądze
                        na służbę zdrowia? Państwo? Jeśli tak to takiego rozwiązania nie
                        będę popierał, bo jest nieefektywne.
                        • adrem63 Ostrożnie z prywatyzacją 18.09.07, 17:14
                          Nie jestem prorokiem czy jasnowidzem ( tym bardziej nie chciałbym
                          być czarnowidzem) chociaż wiele rzeczy udaje mi się w ostatnich
                          latach przewidzieć, nietrudno jednak wydedukować, że prywatyzacja
                          ubezpieczeń zdrowotnych spowoduje nadmierny wzrost kosztów systemu,
                          bo więcej niż teraz pieniędzy wpłaconych przez ludzi na leczenie
                          pochłoną zyski prywatnych właścicieli kas, koszty działalności
                          licznych kas.
                          Jeśli ktoś nie ma wyobraźni to podpowiadam, np.:
                          - koszty reklamy (wymusi je konkurencja i chęć zwiększenia zysku)
                          - prowizje werbowników
                          - koszty upadłości niektórych kas

                          Porównywanie „procentów” nie ma sensu, zawsze musimy wiedzieć ile
                          pieniędzy trzeba będzie zapłacić ubezpieczycielom i co za to będzie
                          wymagalne. Ile z tego pójdzie na leczenie,
                          a ile na „obsługę” systemu to już zadanie dla specjalistów od
                          analizy porównawczej kosztów.
                          W Niemczech np. system ochrony zdrowia pochłania ok. 234 mld Euro
                          rocznie, działa ok 250 kas chorych w ramach ustawowych ( w 1991 było
                          ich jeszcze ok. 1200).
                          Poza tym są prywatne kasy poza systemem ustawowym.

                          Prywatyzacja szpitali także nie naleje z próżnego. Obok plusów
                          wystąpią także minusy, a koszty systemu prawdopodobnie i od tego
                          wzrosną.

                          Ja rozumiem niezadowolenie rodaków z niektórych objawów
                          funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, ale nad diagnozą trzeba się
                          dobrze zastanowić, zanim przystąpi się do leczenia -
                          „terapii szokowej”, wielu może nie przeżyć.

                          Wydaje się, że na początek należy zapewnić ochronie zdrowia większe
                          środki,
                          i najważniejsze - podwyższyć płace, aby personel nie musiał szukać
                          ratunku w emigracji zarokowej,
                          ustalić na co chorzy mogą za to liczyć, a co muszą zapłacić ekstra
                          ze swoich funduszy,
                          urealnić ceny za poszczególe zabiegi, leczenia itd.,
                          usprawnić procedury w obszarze finansów,
                          poprawiać system kryteriów i zasad oceny szpitali.

                          Alternatywą dla wolnorynkowych fabryk zdrowia są publiczne zakłady
                          zdrowotne finansowane ze składek ubezpieczeniowych i ze środków
                          publicznych.

                          Naturalnie nie przekreśla to prywatnych zakładów lecznictwa,
                          sanatoriów i innych korzystających z finansowania centralnego po
                          cenach funduszu, a nawet z dopłatą pacjenta.
                          Tylko jeśli dopuści się istnienie prywatnego lecznictwa
                          korzystającego z NFZ, mogącego wybierać sobie pacjentów, a
                          nieopłacalne przypadki odsyłające do publicznych to miejmy tego
                          świadomość i ponośmy za to konsekwencje finansowe.

                          Głosy publiczne, domagające się szybkiej prywatyzacji ochrony
                          zdrowia widzę jako głosy pewnego lobby, które z tego tortu jakim
                          jest NFZ chciałoby wykroić spory kawał dla siebie, bez względu na
                          skutki społeczne.
                          • toja3003 Sory ale propozycja „na początek należy zapewnić o 20.09.07, 08:44
                            Sory ale propozycja „na początek należy zapewnić ochronie zdrowia
                            większe środki” to nie ze mną. W worek bez dna można tą kasę walić
                            bez końca.

                            Na początek proponuję zmienić system na taki jaki mają na zachodzie
                            w starej UE w krajach społecznej gospodarki rynkowej a więc
                            Skandynawia, kraje niemieckojęzyczne, Benelux czyli obok 2 skrajnych
                            elementów, które i tam i u nas są a więc z jednej strony klasyczne
                            ubezpieczenia prywatne a z drugiej państwowa opieka zdrowotna,
                            wprowadzić system konkurujących kas chorych na wzór zachodni i to
                            one powinny pokryć potrzeby medyczne większości społeczeństwa a nie,
                            że teraz bogatsi mają prywatę a reszta państwówkę a w środku nie ma
                            nic. To jest chore.

                            • adrem63 Daj Boże zdrowie ! 20.09.07, 11:24
                              Widzę, że żadne argumenty do Ciebie nie trafiają, bo już postawiłeś
                              diagnozę
                              i chcesz leczyć polski system za pomocą konkurencji.
                              Może kiedyś zgodzisz się ze mną, że ochrona zdrowia w skali makro to
                              jest właśnie taki worek bez dna w który trzeba wkładać coraz więcej
                              pieniędzy. Pokazują to właśnie zachodnie rozwiązania, których tak
                              pożądasz, chociaż pożądasz na zasadzie:
                              mieć lepszą ochronę zdrowia – tak, więcej płacić - nie.
                              Kiedyś także, być może się przekonasz, że konkurującym kasom chorych
                              trzeba będzie zapłacić realnymi pieniędzmi, a nie procentami, a te z
                              kolei będą musiały zapłacić szpitalom realne, godziwe pieniądze.
                              Wypada więc wrócić do życzeń zdrowia, co niniejszym czynię.
      • sumer55 toja, włącz myślenie jednak a nie leć po bandzie 14.09.07, 22:47
        z tekstami, które nawet w USA byłyby odczytane jako skrajność. To
        mit że państwowy (czy uspołeczniony) jest mniej efektywny od
        prywatnego. Są jednak na tym świecie tego przykłady, wystarczy się
        rozejrzeć.
        • toja3003 to może jakieś konkrety podasz? 17.09.07, 11:16
    • bengal Uroki prywatnej sluzby zdrowia 13.09.07, 12:04
      Swietny artykul;
      Dopiero, jak juz sprywatyzujemy nasza sluzbe zdrowia, przekonamy sie, jakie
      korzysci ta prywatyzacja przyniosla.

      Kiedy wiekszosci nie bedzie stac nawet na wizyte u lekarza...

      Polecam analize systemu amerykanskiego"
      www.guardian.co.uk/international/story/0,,2167671,00.html
    • princealbert Uslugi publiczne nie musza byc dochodowe 13.09.07, 14:55
      Jak zmierzyc np. zyski przynoszone przez publiczna edukacje?

      Wiele innych funkcji panstwo moze sobie darowac, ale zapewnienie
      opieki zdrowotnej to obowiazek. Moim zdaniem, wiekszosc uslug
      powinna byc platna a dopiero potem w wiekszosci zwracana przez
      panstwo pacjentowi (np. w 80%).

      Drogie testy powinny byc w calosci pokryte przez panstwo, a
      gwarancja tego, ze sa niezbedne, powino byc skierowanie lekarskie.
    • konserwa7 Czym różni się szpital od fabryki aut 13.09.07, 15:05
      skogkatt napisał(a):
      <Wszyscy zwolennicy kompletnej prywatyzacji słuzby zdrowia nie
      <zauważają tego, że przy jej prywatyzacji wszyscy będą chcieć
      <zarabiać na złotych jajach nikt (albo prawie nikt) nie będzie
      <zajmował sie czarnymi dziurami, bo to nie będzie się po prostu
      <opłacało. ""

      Jeżeli nie rozumiesz prywatyzacji, to się nie wypowiadaj!

      Po sprywatyzowaniu szpitali nie będzie "lepszych i gorszych"
      zabiegów, ponieważ właśnie wolny rynek wyrówna ich opłacalność. To w
      socjaliźmie, kiedy urzędnik decyduje co komu -powstają "złote jaja i
      czarne dziury".
      Proponuję trochę poczytać sprawdzonych ekonomistów, a nie słuchać
      populistów i bezmyślnie po nich powtarzać.
    • travel_wawa Nie ma "służby" zdrowia tylko "Ochrona Zdrowia". 13.09.07, 17:35
      W polskich realiach najbardziej wykorzystywane są szpitale
      kliniczne, gdzie leczy się powikłania i często wykonuje wiele
      procedur u jednego chorego.
      Jednak NFZ płaci tylko z jaedną procedurę pozostałe każąc wliczyć w
      koszty.

      Ten wyzysk opiera się na założeniu, że praca lekarzy w szpitalach
      klinicznych jest tańsza, bowiem w tych placówkach za pół darmo w
      systemie niewolnicznym pracują rezydenci, doktoranci, czy
      wolontariusze. Ponadto nauczyciele akademiccy od szpitala otrzymują
      ok pół etatowego wynagrodzenia wykonując skomplikowane i unikalne
      procedury.

      Jeśli ten wyzysk nie ustanie wkrótce zabraknie chętnych do pracy w
      publicznym systemie. Tak jak się dzieje obecnie np z chirurgami
      szczękowymi. Masowo odchodzą z klinik zatrudniając się w placówkach
      prywatnych działających w oparciu o zdrową ekonomię.
      • piasia windowanie kosztów 14.09.07, 10:00
        NFZ sam sztucznie zawyża koszty leczenia. Przykład? Moja koleżanka
        trafiła do szpitala po zatruciu. Szybkie płukanie żołądka, kroplówka
        itd. Po dwóch dniach mogłaby wyjść bo czuła się świetnie ale musiała
        zostać, bo NFZ nie płaci szpitalowi za pacjenta który leży krócej
        niż trzy dni! (tak jej powiedzieli w szpitalu) Niech mi ktoś wyjaśni
        DLACZEGO? To jest nabijanie kosztów.

        Inny przykład to kretyńskie skierowania do specjalistów. Pacjent
        który od lat leczy się np. u laryngologa wciąż musi odnawiać
        skierowanie u lekarza pierwszego kontaktu. Po co?

        A czasem zachodzą pomyłki. Przykład - mam problem z oskrzelami. Chcę
        iść do pulmonologa, muszę najpierw do internisty po skierowanie. Ten
        ma pretensje że sama wybieram sobie sposób leczenia. Stwierdza że
        mam astmę i w końcu łaskawie wypisuje skierowanie.
        Specjalista ma pod ręką RTG i laboratorium. Badanie na posiew
        wykazuje że to nie astma tylko gronkowiec. Krótkie leczenie
        antybiotykiem wskazanym podczas badania i problem mija. A co by
        było gdyby tamten lekarz leczył mnie na astmę? Jakie byłyby koszty
        leczenia? a wkońcu pewnie i tak bym trafiła do pulmonologa.
    • sumer55 pan profesor się myli: szpital to jest fabryka. 14.09.07, 22:41
      Może nie aut ale też tam winny obowiązywać zasady racjonalnej
      organizacji pracy i zarządzania. A że tak jest to te ileśnaście
      szpitali, którym udaje ( a właściwie ich zarządzającym) nie wpadać w
      pułapkę zadłużenia. Pan profesor niech lepiej zajmie się leczeniem:
      tak samo zresztą jak pan Religa.
      • adrem63 Pan profesor się myli !? 15.09.07, 17:13
        Tak, dokładnie tak.
        Szpital w gospodarce rynkowej to fabryka, a pacjent to przedmiot na
        taśmie produkcyjnej.
        Dokładnie takie wrażenia miałem podczas swoich pobytów w jednym z
        takich szpitali, gdzie procedury i organizacja pracy stała wyżej
        niż zdrowie pacjenta.
        Przeżyłem tam dwa zawały serca, których można było uniknąć przy
        większym przejęciu się personelu pacjentem, a przed prawdopodobnym
        złomowaniem uratowała mnie pewna pani kardiolog z Polski, która
        podobnie jak prof. Jędrzejczak pomyliła się, zapomniała bowiem, na
        szczęście dla mnie, że szpital to fabryka gdzie wybraki takie jak
        ja, powinny spadać na taśmę prowadzącą na złomowisko.

        Co do tych „ilenaście” szpitali ( ile jest szpitali w Polsce? ), bez
        szczegółowej analizy porównawczej działalności wielu podobnych
        szpitali, którą mogłaby wykonać instytucja specjalistyczna, nie
        można nic pewnego powiedzieć.
        Poza tym opieranie się o to jedno kryterium zyskowności do oceny
        szpitala nie wystarcza. Wystarczyłoby być może prywatnemu
        właścicielowi.

        A co do tego kto ma co robić, to może ludziom dorosłym i uczciwym
        pozostawić jednak wolny wybór ?


        • sumer55 adrem63: to co piszesz to tylko potwierdza moją 15.09.07, 19:03
          opinię: szpital to "fabryka", której głównym celem jest zaspokajanie
          potrzeb klienta - taki jest główny cel każdej PRZYZWOICIE
          działającej fabryki. Oczywiście musi mieć ta fabryka (czyli szpital)
          właściwy system jakości. Wszystko. Nic więcej ale też nic mniej.
          Tego wszystkiego brakuje w polskich szpitalach. I wszelkie
          zaklinania czarnego luda w stylu "prywatyzacja" czy to szpitali czy
          ubezpieczeń nic tu nie pomogą.
          • adrem63 Jeśli się upierasz przy fabryce, 15.09.07, 21:39
            której celem głównym jest zaspokajanie potrzeb zdrowotnych pacjenta
            to w tym ujęciu zgoda.
            Właściwy cel i system jakości jednak nie wystarczą.
            Potrzebna jest odpowiednio wykwalifikowana kadra, załoga ludzi,
            świadoma celu i jakości roboty za którą pobiera odpowiednie
            wynagrodzenie.
            Potrzebne są odpowiednie narzędzia i środki.
            To wszystko kosztuje, potrzebne są więc także pieniądze i zdaje się,
            że w Polsce obecne niedomagania spowodowane są głównie
            niedofinansowaniem całej ochrony zdrowia.

    • belus77 Re: Czym różni się szpital od fabryki aut 15.09.07, 23:26
      lekarze_oszusci napisał:
      > Akurat mam (niestety) okazje porownania leczenia w Polsce i w
      USA.
      > W Polsce: 1) pierwszy test diagnostyczny (jak sie pozniej
      > dowiedzialem) zrobiono mi na niby 2) zeby zrobic CT skan musialem
      > sie nablagac lekarzy przez wiele miesiacy choc chcialem sam za
      niego
      > zaplacic 3) zrobic MRI: nie mam mowy bez skierowania a skierowania
      > nie ma bez lapowki; w miedzyczasie maszyna sobie stala z braku
      > pacjentow.
      >
      > W USA: w ciagu 5 tygodni wszystkie testy diagnostyczne i skuteczne
      > leczenie. Reakcja lekarza na zdjecia CT: "a kto tak na kontrascie
      > oszczedzal?". Calkowity koszt tego wszystkiego: ok. $25000. Moj
      > koszt: $100/miesiac skladka ubezpieczeniowa + $200 doplaty.
      >
    • j666 Czym różni się profesor od obywatela 17.09.07, 11:46
      A to Pan Profesor zęby leczy w swojej przychodni rejonowej?
      Tudzież podstawową opiekę medyczną otrzymuje w rejonie, a nie u
      swoich kolegów po znajomości (no jasne, za darmo na państwowym
      sprzęcie to dla Profesora opieka publiczna, tyle że ma ona tyle
      wspólnego z publiczną co dom publiczny...)
    • wiktor1235 Czym różni się szpital od fabryki aut 17.09.07, 19:44
      Przede wszystkich chciałbym Państwu podziękować za bardzo
      merytoryczną (jak na forum internetowe) dyskusję, chociaż nie wiem,
      jak Państwo w ogóle znajdują ten artykuł. Parę uwag: jestem lekarzem
      36 lat i jeszcze nie widziałem pacjenta, który chciałby być
      załatwiany "taśmowo". Ponieważ praktycznie każdy prędzej, czy
      później będzie pacjentem to myślmy o systemie, który będzie dla nas
      najlepszy. Rozmawianie o systemie ma to do siebie, że trzeba
      spojrzeć szerzej. Ktoś tu napisał, że za kilkaset dolarów składki
      dostał w USA świadczenia za dwadzieścia kilka tysięcy dolarów jako
      argument za systemem amerykańskim. Mogło się tak zdarzyć. Są też
      tacy, którzy wygrywają na loterii. Ale system tworzy się dla
      wszystkich, a zwłaszcza dla tych, którzy nie mają szczęścia.
      Większość ludzi choruje bez żadnej swojej winy. A system ochrony
      zdrowia nie jest po to, aby człowiekowi zrefundować kupioną w kiosku
      aspirynę, ale aby mu pomóc, kiedy tragedia, która na niego spada
      przerasta jego możliwości. Kiedy zagrożone jest jego życie. Ktoś tu
      pytał, gdzie leczę zęby? Leczę w CePeLeku. Ale to nie jest sprawa
      nawiązująca do tego artykułu, gdyż leczenie zębów odbywa się
      ambulatoryjnie i jest to rodzaj usług, które można poddać regułom
      rynku, gdyż jest wiele podmiotów je świadczących, nakłady
      inwestycyjne są stosunkowo niewielkie itp. A czy ktoś prywatnie
      leczy sobie ostrą białaczkę? Gdyż to jest prawdziwe nieszczęście. I
      czy ktoś z ostrą białaczką nie uzyskał w Polsce pomocy od publicznej
      służby zdrowia? Jeśli tak, to proszę o informację, gdyż akurat w tej
      dziedzinie jestem osobą odpowiedzialną jako konsultant krajowy i mam
      nawet obowiązek interweniować. Poza tym, starajmy się zawsze znależć
      prawdziwe przyczyny. Niedobór środków w polskim systemie wynika
      przede wszystkim stąd, że obsługuje jednakowo wszystkich, a składkę
      płaci tylko około połowa (rolnicy i ich rodziny płacą symbolicznie).
      Jest on niesprawiedliwy nie dlatego, że jest publiczny, ale, że nie
      traktuje jednakowo obywateli. Sam akurat należę do tych, którzy
      płacą bardzo dużo, a korzystają bardzo mało. Ktoś tu zaleca mi, abym
      zajął się leczeniem. Bardzo bym chciał. Ale w Polsce zrobiono
      reformę, wprowadzono kasy chorych, które (obecnie w wersji jednej
      ksy tj. NFZ) zmuszają lekarzy do ciągłego liczenia, z którego w
      dodatku nic nie wynika, gdyż NFZ w swoich kalkulacjach nie posługuje
      się rachunkiem kosztów. Natomiast, czy lepiej zarządza szpitalem
      lekarz, czy "Menadżer"? Zależy o co chodzi. Jeżeli szpital jest od
      dostarczania zysku to menadżer, ale jeśli ma rozwiązywać ludziom
      problemy ich choroby to lekarz. Zarządzanie szpitalem dla zysku jest
      dziecinnie łatwe. Wystarczy nie przyjmować do szpitala tych chorych,
      na których się straci. Dlaczego nie wszystkie szpitale są zadłuzone?
      Właśnie dlatego. Poza tym, można wejść na stronę internetową
      Akademii Medycznej w Warszawie, gdzie jest pokazane skąd się wzięło
      zadłużenie szpitali klinicznych. Po pierwsze, Ministerstwo
      przekazało je z długiem, a potem Sejm uchwalił ustawę 203 nie dając
      na jej realizację pieniędzy. Pozdrawiam, WW Jędrzejczak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka