lubat
12.09.07, 13:14
Popieram taką formę przejmowania zawodów lub funkcji z ojca na syna. Jest
pewna gwarancja dobrego przygotowania fachowego.
Niech więc syn szewca zostanie szewcem, lekarza - lekarzem, biskupa -
biskupem, a dyktatora - dyktatorem.
Przez przypadek u nas miało by to jeszcze tę dobrą stronę, że po Jarku K.
można będzie rozpisać nowy konkurs na funkcję premiera.