Dodaj do ulubionych

Gombr w spa

14.10.07, 23:57
Kobieto!kobieto zlituj się. Zanim sie bierzesz do pisania
jakichkolwiek wynurzeń, które potem mają ulec publikacji, sprawdźże
Kobiecino przynajmniej podstawowe fakty - tutaj łatwo dostępne w
kanonicznym tekście Gombrowicza: imiona postaci, didaskalia
dotyczące aktu II - tzn. jakie kostiumy wyłaniają sie spod worków na
balu Fiora i jeszcze parę innych - a unikniesz wtedy
kompromitujących aspirującą do miana recenzentki poważnej(?!) gazety
wpadek w rodzaju: "Hrabiego Charmanta", "Mamy więc motyw
faszystowski. Arystokraci prezentujący nową modę na pokazie Mistrza
Fiora (Cezary Studniak) występują w mundurach ze swastykami. Czyżby
nawiązanie do zabaw wszechpolaków? " - resztę zmilczę, chociaż
uważam, że tekst warto przeczytać w całości, nieważne nawet, ile się
z niego zrozumie. To prawda, Operetka do najłatwiejszych nie należy.
To o faktach bezspornych, poplątanie w sferze interpretacji, jest
rzecz jasna zrozumiałe - bo pisząc o tworze pustym jak ... , no już
nie wiem co, bo każde skojarzenie z pustotą wydaje się i tak
zadziwiająco pełne wobec nieskończoności pustoty zadarowego wytworu,
nie starającego się nawet włączyć cienia interpretacji, trudno zatem
wymagać od żurnalistki jakiejś spójności, czy choćby konsekwencji.
Ale w przypadkach zaników pamięci międzyakapitowej: "uruchomił
musical, przy którym "Żółta łódź podwodna" wydaje się dziełem
poważnym i nudnawym." (akapit 3) i "reżyser rozwlekł spektakl
niemiłosiernie." + "popisy i śpiewy grupowe przeplatane ze scenami
niekończącej się kotłowaniny (...) nieznośnie nużące." (akapit 4) -
nie daje mi ona (żurnalistka owa) pozoru nawet swojej, nie
rzetelności, nie przyzwoitości, nie uczciwości nawet, ale
podstawowej sprawności umysłowej uprawniającej do publicznego
zabierania głosu. I proszę mi nie wmawiać, że "Jadąc w Tatry czy
Alpy, nie spodziewamy się przecież prawdziwych Tatr czy Alp, ale
obrazka z ulotki, tła do zdjęć." Pani Joannie Derkaczew może to
wystarczy, tak, jak wystarczy jej żenujące pod każdym względem
zdarzenie, jakim jest zadarowa Operetka opatrzyć mianem "teatralnego
eksperymentu". Myślę, że nazwanie tego "przedstawieniem" jest równie
obraźliwe dla innych, nawet marnych przedstawień, podobnie, jak
nazywanie steku bzdur wysmarowanych przez Panią Derkaczew recenzją
jest obraźliwe dla innych wyrobów recenzjopodobnych sygnowanych
przez jej nie mniej zdolne koleżanki po fachu z kilku ogólnopolskich
i lokalnych dzienników. Raz tylko ma rację, kiedy pisze o "lichych
elitach" - sama tę postępującą lichość współtworzy. I to niestety
nie jest "makabrycznie śmieszne"!!!
Obserwuj wątek
    • amarika Re: Gombr w spa 15.10.07, 16:23
      Przykro to mówić, ale ta recenzja jest do niczego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka