Dodaj do ulubionych

Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp...

26.11.07, 20:43
"Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować" nie do końca krytyka uprawniona.
Krytyka z bliższej i nie tak bezpiecznej odległości np. odnośnie finansów
www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=42
a konstruktywne postulaty zmian
www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=2486
Obserwuj wątek
    • nfa05 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 26.11.07, 20:53
      O sprawa odległości inaczej :
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=444
      Czy naprawdę bliżej do Oxfordu ?

      Odległość z Krakowa do Oxfordu wynosi ok. 1600 km , ale polskie uczelnie, od
      uczelni brytyjskich czy amerykańskich dzieli w rzeczywistości dużo większa
      odległość, odległość którą lepiej mierzyć w dziesiątkach lat oraz miliardach euro.
      W rankingu światowych uczelni Uniwersytet Oxfordzki plasuje się na 10 miejscu a
      UJ znajduje się pomiędzy 305 a 402 miejscem
      ed.sjtu.edu.cn/rank/2007/ranking2007.htm.
      Wśród uniwersytetów europejskich Oxford jest na drugim miejscu, podczas gdy UJ
      (ani zresztą żadnej innej polskiej uczelni) nie ma nawet w pierwszej setce
      ed.sjtu.edu.cn/rank/2007/ARWU2007_TopEuro.htm
      To dystans znaczny. Uniwersytet w Oxfordzie założony został w 1167 r., a w
      Krakowie w 1364 r. Dystans prawie 200 lat też jest znaczny, jednak wiele uczelni
      było w stanie pokonać nawet większy dystans wiekowy, aby Oxford pokonać
      jakością, albo przynajmniej się zbliżyć do tej jakości.
      i dalej ..No cóż, najwygodniej narzekać na brak środków finansowych - narzekanie
      na własną zaściankowość nie byłoby tak dobrze widziane.
      • almagus Re: Po co nam wynalazki, dasz kasę? 26.11.07, 21:55
        Bez wynalazków i funduszy na ich realizację nic nie osiągniemy.
        Kto wziął te fundusze amerykańskie, kto wziął offset za F 16, co się ciągle psuje?

        Liczyć możemy na PO, bo może nie da na Rydzyka i episkopatu religijne fanaberie.

        Wolimy premiera Pana Donka Tuska z lukrem,
        niż Lechujareczki ze smalcem i cukrem!



        Pięć pakietów, siedem życzeń,
        abyś żył bez ograniczeń!
        Trochę wiary, trochę cudu,
        by trafiło to do ludu!

        Platforma obywatelska!

        Szanuj i kochaj nasz obyczaj stary,
        włączamy przykazania nowej wiary!
        To cele małej małpki Fiki Miki
        oraz dyrektora dużej fabryki.
        To przykazania też podwójnej nacji,
        jak kler, emigrant w naszej demokracji.
        Cele gonimy dzień, gonimy nocą,
        dzieła jak skrzydła nad nami łopocą!
        Wykorzystujemy wzrost gospodarczy,
        budujemy drogi, to nie wystarczy.
        Zawieramy w finansach pakt społeczny,
        kapitał pracuje na byt bezpieczny.
        Więc likwidujemy mnogość podatku,
        abyśmy poczuli kurs do dostatku.
        Cel, fundusze wysokiego ryzyka,
        tak aby sens miał patent, biznes, nauka.
        Mamy bezpłatną opiekę medyczną.
        Płacowo podnosimy grupę liczną.
        Przygotowujemy tak budżetówkę,
        przed euro, wzmacniamy złotówkę.
        Znosimy bariery biurokratyczne,
        na domy, biznes przepisy nieliczne.
        Poprzez powszechną moralną ablucję,
        w samym zarodku dusimy korupcję.
        Kto chce religia, lecz szkoły z etyką,
        czerpanie z wiedzy powszechną praktyką.
        Wolny, bogaty, pełen szczęśliwości,
        niejeden zazdrości polskiej zaradności.
        Rosną stadiony i ośrodki sportu,
        młodym wyszalniki, dostęp do kortu.
        Ścieżki rowerowe, pobocza w kwiatach.
        Nie w tej kadencji, może w paru ratach.
        Tylko wiatraki, by była Holandia,
        niektórzy mówią to druga Irlandia.
      • griso850 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 27.11.07, 17:14
        Szanowny Panie Profesorze,

        wiem, ze porownanie ktorego uzyje moze wydawac sie Panu
        kontrowersyjne i nieuprawnione, ale upatrywanie przyczyn niskiego
        poziomu polskiej jedynie w braku nakladow finansowych jest podobne
        do upatrywania mizerii polskiego sportu (prosze o spokoj ;)) ) w
        braku stadionow.

        Szanowny Panie Profesorze nauka to nie ostatnie sto lat o czym Pan
        jako archeolog z pewnoscia doskonale wie. Osoby, ktore kladly
        podwaliny pod obecna nauke bynajmniej nie mogly liczyc na olbrzymie
        srodki ze strony moznowaldcow - wielu z nich swoje badania prowadzic
        musialo na swoj koszt i w tajemnicy przed swiatem.

        To oczywiscie nie jest standard do ktorego powinnismy dazyc, jednak
        zadne pieniadze nie pomoga jesli nasi naukowcy nie beda mieli
        ambicji do studiowania - rozumianego jako poszerzanie wiedzy.
        Etiopscy biegacze swoich fenomenalnych wynikow nie zawdzieczaja
        butom, dresom i stadionom - bo ich po prostu nie maja. Zawdzieczaja
        je sobie samym i morderczemu treningowi.

        Tymczasem nasz system szkolnictwa toczy rak juz od poziomu szkoly
        podstawowej. W naszym systemie ciekawosc swiata i chec do
        studiowania (tego prawdziwego a nie majacego na celu zdobycie mgr.)
        zabija sie juz u malych dzieci. Wsrod "studentow" kroluje
        niepodzielnie zasada trzech Z - Zakuc, Zaliczyc, Zapomniec, a
        podstawowa pomoca naukowa jest xero.

        Jestem absolwentem studiow humanistycznych i wiem doskonale ze moi
        profesorowie za komuny tlumaczyli dorobek naukowy wykladowcow
        zachodnich uczelni i podpisywali go swoimi nazwiskami, mlodzi
        doktoranci kopiowali mysli profesorow upatrujac w tym najszybsza
        droge kariery, studenci powielali mialkie tematy, bo to najprostszy
        sposob napisania i obrony pracy magisterskiej.

        Jestem przedsiebiorca i prosze mi wybaczyc to co powiem, ale
        uczelnie, z absolwentami ktorych mam doczynienia (UW, SGH) sa w
        duzym stopniu fabrykami intelektualnych kalek! Od kilku lat zauwazam
        ze mlody absolwent wyzszej uczelni potrafi jedynie bezrefleksyjnie
        powielac zastany schemat a jedyna operacja intelektualna, ktora jest
        w stanie wykonac jest kopiuj - wklej.

        Szanowny Panie Profesorze,

        watpie w to, ze czyta Pan moj list, ale jesli sie myle to naprawde
        prosze o przemyslenie tego czy majetnosc spoleczenstwa i poziom
        nakladow na szkolnictwo wyzsze sa niezbednymi warunkami rozwoju
        mysli i nauki.

        Zachecam do obrocenia wzroku w kierunku Szwajcarii, ktorej dorobkiem
        jest zegar z kukulka i scyzoryki ;)))

        Pozdrawiam

        ps. przepraszam wszystkich Szwajcarow jesli moja ocena jest dla nich
        krzywdzaca
        • sokratejczyk Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 27.11.07, 17:40
          Jestem podobnego zdania: żadnej myśli, nie tylko naukowej, nie sposób kupić -
          dlatego nie w finansach nauki leży źródło problemu. Argument o niedofinansowaniu
          nauki jest słuszny jedynie w odniesieniu do naukowców, czyli ludzi, którzy w
          dziedzinach naukowych myślą - a problem w Polsce jest pierwotny: brak naukowców.
          Pracujemy na ten brak już przy ustalaniu zasad kształcenia dzieci w klasie 0.
          • inzynier2 Zamiast naukowców - pracownicy naukowi 28.11.07, 14:33
            sokratejczyk napisał:
            > Argument o niedofinansowaniu nauki jest słuszny jedynie w
            > odniesieniu do naukowców, czyli ludzi, którzy w dziedzinach
            > naukowych myślą - a problem w Polsce jest pierwotny: brak naukowców

            Zgadzam się z przedmówcą. W Polsce pracownicy naukowi wyparli
            naukowców. Dominuje feudalizm, którego naleciałości są ciągle żywe w
            całym społeczeństwie (niedawno czytałem o wymaganiu stopnia dr hab.
            dla sędziego Trybunału Konstytucyjnego). Ci pracownicy naukowi
            dorabiają się kolejnych stopni naukowych aby osiąść na trwałych
            etatach do późnej emerytury. Robią przyczynkowe prace nie
            przynoszące korzyści ani polskiej gospodarce, ani światowej nauce.
            Gdy odwiedziłem instytut "naukowy", w którym pracowałem w Polsce
            zanim wyemigrowałem, to zobaczyłem, że przez kilkanaście lat od
            rozpadu PRL niemal nic się tam nie zmieniło. Pracownicy narzekają na
            niskie zarobki i niemal nic nie robią. Od czasu do czasu napiszą
            jakąś "publikację" aby uzasadnić zajmowany etat. Może i jest to
            humanitarne, że płaci im się pensję zamiast emerytur. Ale naiwnością
            jest oczekiwanie jakiejkolwiek konkurencyjności do Zachodu Europy,
            nie mówiąc już o Stanach.
    • nfa05 Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp.. 26.11.07, 21:14
      Argumentacja prof. Urbańczyka : 'To nie "lobby profesorskie" czy
      też "anachroniczny system habilitacji i belwederskich profesur"
      odpowiadają za ten stan rzeczy.'
      i dalej'Zacząć trzeba od bezwzględnego rugowania możliwości
      przepychania "swoich". Wszystkie stanowiska badawcze powinny być
      obsadzane w drodze otwartych konkursów. W komisjach konkursowych
      minimum przyzwoitości powinno być powoływanie przynajmniej połowy
      składu spoza macierzystej jednostki. Recenzentami doktoratów,
      habilitacji i profesur powinni być wyłącznie badacze spoza ośrodka
      naukowego, w którym pracuje delikwent. Płacić należy nie za samą
      obecność na liście płac, lecz za konkretne wyniki'
      No kto jak nie lobby profesorskie organizuje te fikcyjne konkursy,
      te wsobne recenzje i wyplaty nie za konkretne wyniki a za
      obecnośc na liscie płac ? Coś argumentacja prof. chyba szwankuje .
    • sendivigius Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 26.11.07, 22:42
      "Polski naukowiec nie lubi stawać do konkursu, w którym nie ma
      pewności bądź przynajmniej dużej szansy wygranej. Polak jest
      przyzwyczajony do tego, że większość konkursów jest fikcją, której
      wynik jest oczywisty dla każdego członka lokalnej społeczności. Bo
      konkursy organizuje się z reguły nie po to, by nie daj Boże dokonać
      radykalnych zmian, lecz po to, by utrwalić status quo i uniknąć
      trudu stawiania czoła nieznanemu."

      No prosze, a GDZIE on sie tego nauczyl. Na Oxfordzie, czy moze
      czasem na UJocie?
      • nfa05 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 27.11.07, 13:11
        "Polski naukowiec nie lubi stawać do konkursu" a jak może polubić skoro
        konkursy są ustawiane dla swoich i prof robią wszystko aby inaczej nie było
        -postulaty znielubione przez prof www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=2486
    • khmara Re: FNP 27.11.07, 00:52
      Co do peanów na cześć FNP nie bardzo mogę się z Autorem zgodzić. W moim odczuciu
      łatwiej zdobyć pieniądze z ministerstwa niż z FNP i wcale nie chodzi o sprawy
      merytoryczne, wysoki poziom wymagań itp. Z mojego doświadczenia łatwiej trafić
      na kompetentnych recenzentów w ministerstwie (dawnym KBN) niż w FNP.
      Przekładając na nasze - w ministerstwie kumoterstwa jednak jakby trochę mniej i
      reguły gry czytelniejsze. Może po prostu reprezentujemy różne dyscypliny i pod
      różne układy towarzyskie podpadamy.
    • khmara Teza i wnioski 27.11.07, 01:24
      O ile zgadzam się z wnioskami Autora (co należy zrobić), o tyle z tezą
      (wszystkiemu winien brak pieniędzy), zgodzić się nie mogę. To jest tylko część
      prawdy. Winę ponosi (1) beznadziejny system kształcenia naukowców i (2)
      anachroniczny system awansów - w tym Wójcik ma rację.

      Ad. 1:
      Kształcenie naukowców w Polsce to system replikujący ich promotorów. Replika,
      jaka by nie była, zawsze będzie gorsza niż oryginał, a z jakością oryginałów
      bywa bardzo różnie. Nigdzie na świecie nie ma tak, żeby doktorat robić u tej
      samej osoby, co magisterium. U nas to norma. Po doktoracie naukowiec "w innym
      kraju" praktykuje w innym labie na innej uczelni pod opieką innego mistrza. U
      nas - zostaje tam, gdzie był jeszcze przed licencjatem i nie uczy się niczego
      nowego, nie poznaje nowej tematyki badawczej, nowych metodologii badań.

      Tragedia zaczyna się już na poziomie magisterium. Nigdzie na świecie nie jest
      tak, żeby promotor miał jednocześnie pod opieką kilkunastu-kilkudziesięciu
      magistrantów. Słabe magisterium na dobrej uczelni jest niejednokrotnie na
      poziomie naszego doktoratu, bo promotor ma czas, żeby się tym magistrantem
      zająć. Replikowania cudzych badań nie wiadomo w jakim celu kandydat na naukowca
      uczy się u nas na etapie studiów drugiego stopnia i tak mu najczęściej zostaje.
      Zrobienie doktoratu na dobrej uczelni wymaga wygłoszenia referatów na liczących
      się konferencjach i publikacji w liczących się czasopismach. U nas takie wymogi
      stawia się habilitantom i to tylko w najlepszym wypadku, i często nie wszystkim
      (wyjąwszy kilka przodujących nauk).

      Studia doktoranckie w Polsce to karykatura samej idei. Doktorant zamiast
      pracować naukowo - uczy studentów lub chałturzy (bardzo często jedno i drugie),
      a wydusić ten doktorat z czegoś musi w ciągu czterech lat, bo się go straszy
      konsekwencjami finansowymi.

      W ten sposób produkujemy 35-letnich "naukowców", którzy nic nie umieją i nic
      jeszcze w nauce nie osiągnęli w porównaniu do ich równieśników z "innych krajów".

      Ad. 2, czyli c.d.
      A potem kierownik zakładu, który był jednocześnie promotorem magisterium i
      doktoratu, postara się, żeby droga do samodzielności była długa i kręta, bo (a)
      po co ma sobie hodować następcę, (b) jak pieniądze idą na zakład a nie na
      konkretną osobę, to kierownik zakładu będzie wolał sam je wydać na swoje
      potrzeby, a nie finansować szaleństwa "młodego".

      Większe pieniądze, owszem, pomogą, ale w bardzo niewielkim stopniu tym, którym
      są najbardziej potrzebne. Bardzo prosto jest objaśnić, dlaczego tylko
      profesorowie z Polski mają szansę w europejskich konkursach i dlaczego tych
      profesorów tak niewielu.
    • nfa05 Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp.. 27.11.07, 08:11
      Prof. Urbanczykowi polecam tekst
      Naukowcy nie wrócą
      new-arch.rp.pl/artykul/735843_Naukowcy_nie_wroca.html
      tez napisany przez prof. ale jakże odmienny.
      Takl dla zachęty mały fragment:

      "Według nowej ustawy od kilku lat produkujemy kilkaset „wybitnych”
      prac naukowych rocznie, więc niewątpliwie kolejka do Nagrody Nobla
      na najbliższych sto lat zostanie zablokowana przez samych
      polskich „wybitnych” doktorów habilitowanych. Czapki z głów,
      zachodnie wykształciuchy! Polski habilitant jedzie po Nobla! Sęk w
      tym, że w historii Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, fizyki czy
      chemii nie było jeszcze polskiego doktora habilitowanego, w
      przeciwieństwie do bardzo wielu doktorów nie-habilitowanych z Europy
      Zachodniej, USA, Japonii."
    • wamako Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp.. 27.11.07, 09:39
      pytanie do prof. Urbańczyka:
      co zrobić z profesorami zwyczajnymi, którzy sami już nic nie robią (nie
      publikują), a nie chcą się rozstać ze stanowiskami i władzą?

      Pana propozycja, by zaostrzyć kryteria, spowoduje dalsze wydłużenie kariery
      naukowej. Tymczasem należałoby ją skrócić. Trzeba nie tylko podnosić wymagania,
      trzeba też stworzyć warunki do rozwoju najlepszym, ale też i dobrym. Tylko jak
      to zrobić?
      • nfa05 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 27.11.07, 11:28
        Jakoś trudno mi zauważyć korelację między ostrością kryteriów a długością
        kariery naukowej.np przy nieostrych kryteriach kariera może trwać dożywotnio
        ale czy to na pewno jest kariera naukowa ?
    • wari Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp.. 27.11.07, 15:21
      Trzeba przyznać, że każdy może mieć różne doświadczenia zaleznie od
      dziedziny jaką reprezentuje. Pan profesor jest z Instytytu
      Archeologii PAN. Akurat archeologia w Polsce z nauką nie ma wiele
      wspólnego, to raczej coś na kształt zbierania znaczków, takiego
      hobby, zgrupowanie "kopaczy" a nie dziedzina naukowa z własną
      metodyką i metodologią (poza kilkoma outsiderami, którzy faktycznie
      robią w archeologii naukę). A o Instytucie Archeologii PAN to już w
      ogóle szkoda pisać. PANowskie instytucje to często oazy starych
      układów, gdzie dyskusja naukowa nie istnieje od dawna, a kto się
      wychyli dostaje w łeb. Jak pracownicy naukowi nie robią w czasie
      ustawowym habilitacji to się ich hurtowo przenosi na stanowiska
      techniczne. Dobre układy z dyrekcją (bardzo liczną bo dyrektorów
      tylko w instytucie P.profesora bez liku) to podstawa. Do tego stada
      profesorów emerytów, którzy zajmuja się głównie utrzymaniem status
      quo i wszelkich przywilejów. Każdy kto wychyli się poza obowiązujący
      XIX wieczny kanon "naukowy" nie ma szans nie tylko na awanse, ale
      nawet publikacje w instytucie. Z drugiej strony miernoty przechodza
      przez doktoraty i habilitacje. To instytucja od dawna naukowo
      martwa. Dziwię sie, że opinia profesora jest mimo wszystko tak
      łagodna.
      Ja działam w naukach przyrodniczych i przynajmniej tutaj gdzie
      pracuję ludzie odchodza na emeryturę gdy skończą ustawowy wiek, a w
      konkursach autentycznie wybiera się najlepszych. Tyle, że często nie
      ma z czego wybierać. Jeśli mój magistrant zarabia od razu po
      skończeniu studiów dwa razy wiecej ode mnie, to kto przyjdzie robić
      tu doktorat. Głównym problemem jest u nas niedofinansowanie i to nie
      jest kwestia podwyżki 10 czy 20%, chodzi o nakłady większe o 200-
      300% zarówno na badania jak i pensje. I wtedy możemy zacząć gadać o
      efektach porównywalnych z tymi w innych krajach Europy.
      • nfa05 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 27.11.07, 15:29
        Lektura dodatkowa: Finanse a nauka
        www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=42
        Ten system zje każda podwyżke nawet o 1000 % i bez zmian
        systemowych zadne finansowanie zresztą tego co i tak jest na ogół
        niejawne Jawna niejawność dorobku naukowego
        www.nfa.pl/articles.php?id=59
        • grzes-1231 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 27.11.07, 22:20
          Zawsze mowie, ze jesli w mechanizmie jest piasek, to chocby nie wiadomo ile tam
          oleju wlac to sie nie naprawi. Najpierw trzeba go wyczyscic.

          Zrobilelm doktorat w Anglii, i przede wszystkim tam doktoranci nie ucza - chyba
          ze chca i to w malym wymiarze godzin. Na pewno nie 210 godzin na semestr.
          Ponadto jednak konieczna jest naukowa atmosfera, dyskusje, rozmowy. Nie wiem w
          ilu instytucjach to sie odbywa.

    • dalatata Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp.. 27.11.07, 23:18
      zeby z tje bezpiecznej odleglosci krytykowac, to jeszcze trzeba sie
      na te odleglosc dostac. a zatem stanac do nieustawionego konkursu,
      wygrac z wszystkimi tymi, ktorych od poczatku uczono jak w takich
      konkursach sie zachowywac. chyba chcialbym troche szacunku za to ze
      jestem profesorem w UK. recenzje pisalo mi 5 innych profesrow i to
      nie tylko z UK. to byla trudniejsza przeszkoda do pokonania niz
      profesura 'belwederska', ktora tez posiadam.
      • nfa05 Re: Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - o 28.11.07, 09:55
        Zapraszam na www.nfa.pl i do napisania tekstu jak jest w systemie
        nauki UK
    • ergo12 W Polsce tylko kościoły Kościoly Kościoły!!!!!!!!! 28.11.07, 07:04
      Na to są pieniądze !
    • xclene Z bezpiecznej odległości łatwo krytykować - odp.. 03.12.07, 17:27
      panie profesorze, bardzo pana cenią, ale jak pan zauważył "Zacząć trzeba od
      bezwzględnego rugowania możliwości przepychania "swoich". Wszystkie stanowiska
      badawcze powinny być obsadzane w drodze otwartych konkursów. W komisjach
      konkursowych minimum przyzwoitości powinno być powoływanie przynajmniej połowy
      składu spoza macierzystej jednostki. Recenzentami doktoratów, habilitacji i
      profesur powinni być wyłącznie badacze spoza ośrodka naukowego, w którym pracuje
      delikwent. Płacić należy nie za samą obecność na liście płac, lecz za konkretne
      wyniki. Trzeba pozbywać się jak najszybciej ludzi, którzy się nie sprawdzają w
      działalności badawczej, i dawać szansę młodszym. Trzeba wspierać finansowo i
      organizacyjnie tych, którzy choćby próbują wejść na rynek międzynarodowy. Itd.,
      itd." to diagnoza zza oceanu nie jest chybiona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka