Dodaj do ulubionych

Niemiecki Babilon...

11.12.07, 17:43
"Otóż wielu analityków pragnie zrozumieć mechanizmy działania Unii
poprzez opis struktury podejmowania tam decyzji czy też poprzez
analizę sposobu przepływu pieniędzy. Takie działania intelektualne
są z góry skazane na porażkę. Bizantyńska struktura UE jest tak
niewiarygodnie skomplikowana, że szczegółowa wiedza co do sposobu
jej bytowania niczego nam nie wyjaśni. Jest to niewiarygodny
labirynt instytucji, niejasnego prawa i skomplikowanych procedur.
Aby zrozumieć cały mechanizm, trzeba nade wszystko znaleźć "głównego
płatnika" całego mechanizmu. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że to
właśnie Niemcy są "głównym płatnikiem" Unii. Ma tego pełną
świadomość nade wszystko ciągnąca niewyobrażalne profity biurokracja
brukselska, z Komisją Europejską włącznie. Komisarze doskonale
wiedzą, że przy ewentualnym niezadowoleniu "głównego płatnika"
szybko mogą zostać uszczuplone ich apanaże, a w przyszłości nawet
emerytury. Dlatego ich ucho jest niezwykle wyczulone na sygnały
idące z Berlina. A Berlin chce większej koncentracji władzy w
Brukseli, pomnożenia siatki instytucjonalno-biurokratycznej Unii, a
w perspektywie budowy superpaństwa. Dlatego właśnie każdy
krok "pogłębiający" integrację europejską jest popierany przez
biurokratów. Biurokraci nigdy nie odważyli się ukarać "głównego
płatnika", nawet jeśli ten notorycznie łamał prawo europejskie
(przykład: kilkakrotne przekraczanie dopuszczalnego deficytu
budżetowego przez Niemcy i Francję).
Wydaje się, że w nieco podobny sposób działają rządy mniejszych
krajów europejskich, szczególnie w Europie Centralnej. Wszyscy
doskonale zdają sobie sprawę, w którą stronę ten mechanizm zmierza.
Wszyscy jednak udają naiwnych, pragnąc do cna wykorzystać możliwości
finansowania z budżetu UE różnych swoich inwestycji. Wiedzą, że
pieniądze, którymi dysponują, pochodzą w przeważającej mierze od
Niemiec. Nikt zatem nie sprzeciwia się Berlinowi w ostrej formie,
gdyż wie, że Niemcy w każdej chwili mogą zaprzestać finansowania.
Wszyscy wiedzą, iż w polityce nic nie ma za darmo, dlatego sprzedają
powoli kolejne atrybuty swojej suwerenności. W zamian mają pieniądze
na inwestycje, a dla siebie w przyszłości kariery urzędnicze na
europejskich salonach"

www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20071210&id=my11.txt
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka