Dodaj do ulubionych

In vitro i bezprawie

02.01.08, 07:29
wszędzie prawnicy chcą prawa, wszędzie pętają prawem nasz swobodny wybór, a do
tego kościół też chce prawem nas zmuszać ! jak słyszę o konieczności
uregulowania prawem to w naszym państwie oznacza kłopoty !
Obserwuj wątek
    • peterliberty I tak powinno właśnie zostać! 02.01.08, 07:43
      Embrion poza organizmem matki nie jest człowiekiem. Nie ma nawet
      potencjalnej możliwości, aby się w człowieka rozwinąć. Państwo nie
      powinno tych spraw regulować. Z dala od in vitro!

      liberalnydemokrata.blox.pl/
      • rydzyk_fizyk I biskupom to nie przeszkadzało? 02.01.08, 07:46
        Dopiero teraz się obudzili?
        W końcu embriony nieważne, ważna refundacja.
        • lmblmb W czym problem? 02.01.08, 08:53
          Embriony lecą do zlewu. OK, i co z tego? Następnym krokiem będzie uznanie
          onanistów za morderców? Embrion to nie człowiek, nawet nie zwierze, a
          jednokomórkowiec, który sam nie przetrwa. Wystarczy zmienić warunki, odmrozić,
          przestać karmić i już nie żyje.
          • elfryda Re: W czym problem? 02.01.08, 09:46
            > Embrion to nie człowiek, nawet nie zwierze, a
            > jednokomórkowiec, który sam nie przetrwa. Wystarczy zmienić
            warunki, odmrozić,
            > przestać karmić i już nie żyje.

            W takim razie niemowlę to też nie człowiek: wystarczy wystawić na
            mróz, przestać karmić i już nie żyje.

            (Gwoli wyjaśnienia i żeby zapobiec atakom: jestem za refundacją in
            vitro. Tylko bzdur nie toleruję).
            • indeed4 55 Polaków na 100 chce refundowania 02.01.08, 20:23
              zabiegów in vitro, 72 jest przeciwnych wprowadzeniu religii na
              maturze.


              www.dziennik.pl/polityka/article103131/Polowa_Polakow_chce_Tuska_na_prezydenta.html



              elfryda napisała:

              > jestem za refundacją in vitro. Tylko bzdur nie toleruję


              Ja też, popieram i pzdr.





              • dalatata Re: 55 Polaków na 100 chce refundowania 02.01.08, 20:45
                a ja nie wiem, ale zamiast sluchania tego, co mial na ten temat do
                powiedzienia JPII (co mnie interesuje w bardzo malym stopniu),
                wolalbym uslyszec argumenty medyczne i, przede wszystkim,
                ekonomiczne.jaki procent wydatkow na sluzbe zdrowia stanowi
                refundacja zaplodnienia in vitro (czy jest w ogole o co sie spierac,
                tak w ogole?). czy rezygnacja z refundacji bedzie oznaczala poprawe
                innych uslug medycznych?czy refundacja spowoduje podniesienie
                skladki zdrowotnej.Ile osob korzysta z tych uslug? itd itd.

                w calej tej debacie nikt nie podnosi sprawy, ze sluzba zdrowia
                finansowana jest przez nas, obywateli i podatnikow. i to przede
                wszystkim sprawa obywatelska.i jako podatnik ja bym sie chcial
                dowiedziec jak wydawane sa moje pieniadze.

                moze dlatego ze od niecalych 20 lat mieszkam w UK i moj rzad tu mowi
                mi o tym i bardzo sie stara o to, zeby mi pokazac ze moje podatki sa
                wydawane gospodarnie (czy sa czy nie, nie wiem, ale wiem jak sa
                wydawane). i zanim jakis zyczliwy mi powie zebym sie wypchal, to
                tak, place rowniez w Polsce calkiem niemale podatki i mam prawo
                chciec wiedziec, na co sa wydawane.

                a to co poweidzial JPII czy ktokowliek inny z jakimkowliek innym
                numerkiem, mnie bardzo malo interesuje.z calym szacunkeim dla
                wszystkich swiatopogladowcow.jednak JPII nie placil w Polsce
                podatkow.
            • lmblmb zgubiłeś gdzies jednokomórkowca. 03.01.08, 13:27
              > (Gwoli wyjaśnienia i żeby zapobiec atakom: jestem za refundacją in
              > vitro.

              A ja przeciw, bo to z mojej składki idzie, a mnie zupełnie niepotrzebne, nawet w
              szerszym, społecznym sensie.


              > Tylko bzdur nie toleruję).

              Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, a nie z domniemaniem. Czy to, co piszesz
              znaczy, że jeśli ktoś umiera od niskiej temperatury to jest natychmiast
              jednokomórkowcem, czy moze embrionem?
          • mg2005 Re: W czym problem? 02.01.08, 11:06
            lmblmb napisał:

            > Następnym krokiem będzie uznanie
            > onanistów za morderców?

            Jeszcze nie wytrzeźwiałeś po sylwestrze ?... :)

            > Embrion to nie człowiek,

            Komu wierzyć: Tobie czy Trybunałowi Konstytucyjnemu, lekarskiemu
            Kodeksowi Etycznemu i amerykańskiej PAN ?... Co ?
            • koloratura1 Re: W czym problem? 02.01.08, 16:49
              mg2005 napisał:

              >
              > Komu wierzyć: Tobie czy Trybunałowi Konstytucyjnemu, lekarskiemu
              > Kodeksowi Etycznemu i amerykańskiej PAN ?... Co ?

              Chyba najlepiej, to "amerykańskiej P(olskiej) A(kademii) N(auk)".
              • mg2005 Re: W czym problem? 03.01.08, 09:38
                koloratura1 napisała:

                > Chyba najlepiej, to "amerykańskiej P(olskiej) A(kademii) N(auk)".

                Amerykańskiej Państwowej Akademii Nauk.
                Czy wierzysz amerykańskim naukowcom i polskim lekarzom ?...
                • koloratura1 Re: W czym problem? 05.01.08, 09:38
                  mg2005 napisał:

                  > koloratura1 napisała:
                  >
                  > > Chyba najlepiej, to "amerykańskiej P(olskiej) A(kademii) N(auk)".
                  >
                  > Amerykańskiej Państwowej Akademii Nauk.

                  A co to takiego?

                  > Czy wierzysz amerykańskim naukowcom i polskim lekarzom ?...

                  Zależy którym, tym "nawiedzonym" (albo - przestraszonym, to u nas) - na pewno nie.
      • orcheystra Re: I tak powinno właśnie zostać! 02.01.08, 08:36
        peterliberty napisał:

        > Embrion poza organizmem matki nie jest człowiekiem. Nie ma nawet
        > potencjalnej możliwości, aby się w człowieka rozwinąć. Państwo nie
        > powinno tych spraw regulować.

        mam trzy pytania:
        1. dlaczego embrion poza organizmem matki nie jest człowiekiem?
        2. dlaczego nie ma nawet potencjalnej możliwości, aby się w
        człowieka rozwinąć?
        i
        3. dlaczego państwo nie powinno tych spraw regulować?
        • llukiz Re: I tak powinno właśnie zostać! 02.01.08, 09:05
          > 1. dlaczego embrion poza organizmem matki nie jest człowiekiem?

          z tej samej przyczyny dla której plemnik nie jest człowiekiem i bakteria nie
          jest człowiekiem i kamień nie jest człowiekiem

          > 2. dlaczego nie ma nawet potencjalnej możliwości, aby się w
          > człowieka rozwinąć?

          potencjalnie każda komórka jajowa może się w człowieka rozwinąć, nawet ta nie
          zapłodniona, bo potencjalnie można ją zapłodnić

          > 3. dlaczego państwo nie powinno tych spraw regulować?

          Ponieważ nadmiar państwowych regulacji prowadzi do patologii
          • orcheystra Re: I tak powinno właśnie zostać! 02.01.08, 09:21
            mam zatem następujące pytania:

            1. co jest przyczyną dla której plemnik, bakteria i kamień nie są
            ludźmi?

            2. czy to prawda, że potencjalnie dowolna komórka jajowa jest
            wszystkim tym, co można z niej potencjalnie zrobić?

            3. dlaczego uważasz, że regulacja prawna przez państwo kwestii in
            vitro byłaby nadmiarem regulacji państwowej?

            4. czy zgodzisz się niedostatek państwowych (jak gdyby były jakieś
            regulacje prawne nie-państwowe) regulacji prawnych prowadzi do
            patologii?

            5. czy patologia wynikła z niedostatku oraz nadmiaru regulacji to ta
            sama patologia, czy dwie różne?

            6. po czym rozpoznajesz czy patologia nalezy do pierwszego czy też
            drugiego rodzaju?
          • mg2005 Re: I tak powinno właśnie zostać! 02.01.08, 11:09
            llukiz napisał:

            > > 1. dlaczego embrion poza organizmem matki nie jest człowiekiem?
            >
            > z tej samej przyczyny dla której plemnik nie jest człowiekiem i
            bakteria nie
            > jest człowiekiem i kamień nie jest człowiekiem

            Oj dziecko, spałeś na lekcjach biologii ? :)


            > Ponieważ nadmiar państwowych regulacji prowadzi do patologii

            Ochrona innej istoty ludzkiej nie jest 'nadmiarem prawa'.
    • krzych.korab Biskupi i z kamienia wycisną kasę.Podobno jesteśmy 02.01.08, 08:02
      państwem demokratycznym z rozdziałem kościoła od Państwa.
    • wlodek.piekut In vitro i bezprawie 02.01.08, 08:05
      No aż otworzyłem japę ze zdziwienia. Niesamowiete, ze GW wypisała
      czarno na białym do czego prowadzi in-vitro. Rynek zarodków, handel
      ludźmi, selekcja... Jak w S-F... Wniosek? Prosty. Zakazać po prostu
      procederu in-vitro. Aha... i nazwać rzeczy po imieniu... Skoro
      zarodek to nie rzecz, to co? A może kto? No właśnie. To człowiek,
      choć w pierwszym i początkowym stadium ale jednak człowiek. Wiec
      selekcja to po prostu zabijanie niepotrzbnych zarodków...
      • ryyys A czy wiesz, do czego 02.01.08, 08:30
        może służyć nóż? Pomyśl chwilę, uruchom wyobraźnię.
        No to już nie masz wątpliwości, że należy zaprzestać produkcji noży.
        PS. Możesz z tym odkryciem podzielić się z biskupami - odstępuję Wam
        prawa autorskie.
        • aanvallen Jednej rzeczy tu nie rozumiem 02.01.08, 10:02
          Jezeli mowi sie o tym ze jest tyle sierot, porzuconych dzieci, rodzin
          wielodzietnych itd. itp. to dlaczego nie adopcja ? Dlaczego od razu in-vitro ?
          Bo co sasiedzi powiedza, ze dziecko nie podobne do taty ani do mamy ? Bo trzeba
          miec swoje dziecko zeby zablysnac w towarzystwie, tak jak sie ma kotka i pieska
          ? Kotek i piesek przeciez tez nie sa podobni do ich panstwa.
          • lucky81 Re: Jednej rzeczy tu nie rozumiem 02.01.08, 11:05
            Proste. Bo niektórzy wolą in-vitro, a niektórzy adopcję. Skoro pytasz - dlaczego
            in-vitro a nie adopcja, to ja pytam - dlaczego adopcja a nie in-vitro? Albo na
            przykład - po co nosić własną ciążę, skoro można adoptować dziecko? Odpowiedź:
            bo ludzie są wolni i to ich decyzja, a nie moja czy Twoja.

            Albo jeszcze tak: dlaczego ludzie nie zamieniają się na dzieci z sąsiadem?
            Dlaczego robi się awantury, że w szpitalu mylą się dzieci? Mogliby przecież w
            szpitalu oddawać umyte dzieci jak popadnie, to mniej zachodu byłoby ze
            znakowaniem. A przecież nikomu "nie powinno" robić różnicy, czy dostanie dziecko
            podobne do siebie czy niepodobne.

            No więc jeszcze raz: to nie nasze dzieci, więc nie do nas należą takie decyzje,
            tylko do rodziców.
          • justysialek Re: Jednej rzeczy tu nie rozumiem 02.01.08, 11:09
            Wystarczy, że masz kredyt na mieszkanie i już nie możesz adoptować
            dziecka.
            Poza tym niektórzy uważają, że dzieci z domu dziecka są obciążone
            genetycznie nie tylko chorobami swoich rodziców ale i ich nałogami
            (dziedziczona jest np predyspozyca do otyłości), jak również np
            tendencją do agresji, przemocy, zachowań psychopatycznych.
          • kajolka Re: Jednej rzeczy tu nie rozumiem 02.01.08, 21:37
            Ponieważ adoptowane dziecko to nie to samo co swoje.Nawet adoptowane jako niemowlę- geny swoje robią . Wiem, bo patrzę na dziecko znajomych.
            Jak można porównać posiadanie dziecka do posiadania pieska czy kotka?? Kim Ty jesteś aanvallen, że takie rzeczy wypisujesz ? Na pewno nie rodzicem. Czy Ty wiesz jaka to tragedia dla kobiety, która nie może mieć dziecka???Pojęcia nie masz! Jeśli więc jest metoda, żeby uniknąć tego nieszczęścia to trzeba z niej korzystać. A księża niech w końcu zajmą sie pomaganiem dzieciom żyjącym , a nie rozpaczają nad komórkami.
            Uważam jednak, że sprawa nadmiarowych zarodków powinna być uregulowania prawnie, żeby właśnie nie dopuścić do handlu itp.
      • gramolem a po co to invitro? 02.01.08, 08:34
        wolnosc Tomku..., ja bym niczego nie regulowala, ale tez sie dziwie
        temu parciu na potomstwo z wlasnej krwi... tyle zachodu, kasy i
        paplaniny... szkoda ze brzydzimy sie dziecmy ktore czekaja na
        rodzicow w domach dziecka....
        • szewczyk_dratewka1 Stop ignorantom! 02.01.08, 08:42
          Jak widze wogole nie jestes zorientowana ani w sprawach dotyczących in vitro,
          ani w procedurach adopcyjnych. I najlepsze w tym wszystkim jest to ze wlasnie
          takie osoby najwiecej zabierają głosu. Nie rozumiesz ze kobieta chce miec wlasne
          dziecko? ze chce zostać matką, ze chce być w ciazy? jakas infantylna zatem
          jestes...az smutno sie robi jak sie czyta takie idiotyczne komentarze. I wyobraź
          sobie ze procedury adopcyjne wcale nie są takie łatwe do przejscia i nie kazdy
          moze zaadoptować. I nie sugeruj ludziom ze sie brzydza adopcją, to co napisałas
          jest nieludzkie i podłe! Sama tez mozesz załozyc rodzinny dom dziecka, mozesz
          zostac rodziną adopcyjną.. czemu nie robisz tego? brzydzisz sie tym? co za głupi
          argument wysunełaś.. wspołczuję głupoty..
          • lmblmb priorytety nie tak w Polsce. 03.01.08, 13:35
            szewczyk_dratewka1 napisał:

            > Jak widze wogole nie jestes zorientowana ani w sprawach
            > dotyczących in vitro, ani w procedurach adopcyjnych. I najlepsze
            > w tym wszystkim jest to ze wlasnie takie osoby najwiecej zabierają
            > głosu. Nie rozumiesz ze kobieta chce miec wlasne
            > dziecko? ze chce zostać matką, ze chce być w ciazy?

            Oczywiście. Nie mam macicy, ale rozumiem, że ciaża to nie to samo co adopcja.
            Autentycznie współczuję tym rodzinom.

            Tylko że impreza jest kosztowna, a te pieniądze możnaby przeznaczyć na bardziej
            dochodowe rzeczy, konkretnie proponuję leczenie ludzi, którym grozi niezdolność
            do pracy - takie rzeczy mają na swiecie priorytet. I nie pisz mi, że należy się
            nad nimi litować do tego stopnia, żeby w stu procentach zabieg pokryć, bo takich
            chorób jest tyle, że zaraz następny rękę wyciągnę (np. ja: mam alergię, a nie
            wszystko pokrywa NFZ).

            Nie jesteśmy Norwegią, po prostu IMHO nie stać nas.

            > jakas infantylna zatem jestes...

            Tak się wychowuje dzieci w Polsce: mają być grzeczne... więcej nie trzeba.

            > procedury adopcyjne wcale nie są takie łatwe do przejscia i nie
            > kazdy moze zaadoptować.

            Taka osoba natomiast nadaje się na matkę?

            > I nie sugeruj ludziom ze sie brzydza adopcją, to co napisałas
            > jest nieludzkie i podłe!

            Ale taka jest prawda. Adopcja w Polsce (w obie strony: oddanie i wzięcie) to
            jakieś tabu. Moja teściowa oddała pierwsze dziecko do adopcji, bo miała wpadkę i
            nikt nie uznaje tego za "wstrętne".

            Ale cóż, Polacy są tak wysoko cywilizacyjnie rozwinięci, że wiedzą lepiej.

            > co za głupi argument wysunełaś.. wspołczuję głupoty..

            Co ty, wczoraj się urodziłaś?
            • lmblmb detal 03.01.08, 13:36
              lmblmb napisał:

              > [...]
              > Moja teściowa oddała pierwsze dziecko do adopcji

              Zapomniałem dodać, że teściowa Polką nie jest.
        • shookee Re: a po co to invitro? 02.01.08, 09:14
          nie, absolutnie nie brzydzimy sie. od 3 lat staramy sie miec dziecko, teraz
          bedziemy probowac in vitro. tak na prawde nie wiadomo czy sie uda, byc moze
          bedzie potrzebne 4-5 prob. Oczywiscie mozemy sprobowac adopcji, byc moze nawet
          to zrobimy, pominmy czas, pieniadze i zwiazane z tym procedury. Wytlumacz mi
          tylko ktory moment jest najlepszy zeby powiedziec dziecku, ze nie jest sie jego
          biologicznym rodzicem. A moze wcale nie mowic? A moze znajdzie sie ktos zyczliwy
          i sam o tym powie dziecku? Myszlisz ze samo powiedzenie "kochanie , to nie ma
          znaczenia, bo i tak cie najbardziej kochamy" wystarczy? Jak ty bys zareagowala
          gdybys wlasnie sie dowiedziala?
        • co-ka Re: a po co to invitro? 02.01.08, 09:29
          bez komentarza
          parcie?
          kobieto nie zabieraj glosu, bo nie wiesz co to jest wieloletnie oczekiwanie na
          dziecko
          i rady to dawaj sobie do lustra
          • ewa9934 Re: a po co to invitro? 02.01.08, 10:33
            A co z adopcja zarodka? Czy jest sie "biologicznym" rodzicem dziecka z
            adoptowanego zarodka? Czy to nie jest lekka patologia? Czy przypadkiem nie
            zahacza to o jakis defekt psychiczny ze sie chce w bolach urodzic, karmic
            piersia i zeby kopalo? A ze biologicznie nie bedzie mialo z rodzicami nic
            wspolnego to nie istotne. To juz jest patologia.

            A jesli chodzi o nieszczesne zarodki to czy in vitro na 45-50 letniej kobiecie
            nie jest tym samym co wylanie do zlewu? i tak praktycznie 0 szans na to ze sie
            zarodek zagniezdzi.
            Hm w sumie humanitarny sposob na pozbycie sie zarodkow.
            • lucky81 Re: a po co to invitro? 02.01.08, 11:08
              > Czy przypadkiem nie zahacza to o jakis defekt psychiczny ze sie chce w
              > bolach urodzic, karmic piersia i zeby kopalo?

              Nie, to dosyć naturalne pragnienie. Wytworzone ewolucyjnie. Nie Tobie oceniać,
              czego pragną inni. Każdy sam sobie stawia cele w życiu.
              • ewa9934 Re: a po co to invitro? 02.01.08, 11:29
                Troche wiekszy cytat. Bo troche przekrecasz wydzwiek mojej wypowiedzi a to forum
                gazety.pl a nie pudelek.pl. Ja nie mowie ze nie naturalna jest chec posiadania
                potomstwa. Ale chyba nie za wszelka cene? Czasem poprostu trzeba sie z tym
                pogodzic bo wszystkie formy pomocy zawodza.
                Wytlumacz mi sens kupowania zarodkow? Jaka jest roznica "robienia" dziecka
                biologicznie innego od rodzicow tylko po to zeby je urodzic. Czym sie to rozni
                od adopcji? I czy trzeba poinformowac dziecko ze sie niejest jego biologicznym
                rodzicem?
                Nie mysl ze ja jestem jakas przeciwniczka in vitro. Ale poprostu uwazam ze kazde
                przegiecie nie jest normalne.
                • orcheystra Re: a po co to invitro? 02.01.08, 12:04
                  nie bardzo rozumiem... chcesz powiedzieć, że dziecko powstałe w
                  wyniku zapłodnienia in vitro nie jest "biologicznie" dzieckiem
                  swoich rodziców?!
                  • ewa9934 Re: a po co to invitro? 02.01.08, 12:33
                    Tak. Wlasnie to chce powiedziec jesli rodzice kupia zarodek od innej pary.
                    Biologicznie jest to nie ich dziecko. Niezaleznie kto je urodzi.
                • rsmtd Re: a po co to invitro? 02.01.08, 12:42
                  > Nie mysl ze ja jestem jakas przeciwniczka in vitro. Ale poprostu uwazam ze kazd
                  > e
                  > przegiecie nie jest normalne.

                  Ja jestem przeciwnikiem in vitro. Wytłumaczę dlaczego. Przeczytałem kiedyś artykuł w PCFormat (nr 12/2005) pod tytułem 'Komputery w naukach o życiu'. Dowiedziałem się z niego, że istnieje mało znana dziedzina wiedzy zwana bioinformatyką używająca komputerów do badań naukowych (biologicznych). Dowiedziałem się również iż przeprowadzono symulacje numeryczne z których wynika, że eugenika, klonowanie rozrodcze i zapłodnienie in vitro grozi w przyszłości zagładą ludzkości. Dlaczego? Nie wiem, nie było to dokładnie wytłumaczone (artykuł miał charakter informacyjny, prezentujący rożne możliwości wykorzystania komputerów w naukach biologicznych a nie omawaiał dokładnie poszczególnych prac badawczych), ale takie są wyniki badań. Więc myślę sobie, że przy podejmowaniu świadomej decyzji czy jest się za czy przeciw warto je uwzględnić.
                  • dalatata Re: a po co to invitro? 02.01.08, 13:02
                    No jak PCFormat to napisalo, to rzezcywiscie - argument
                    przygwazdzajacy!

                    co ma technika zaplodnienia in vitro do eugeniki, klonowania ludzi
                    itd? a nawet zakladajac ze PCFormat odkryl czekajakca nas zaglade,
                    to to wlasnie jest potrzebne przyjecie prawa bioetycznego.

                    i jakos mysle ze arsenaly nuklearne na Ziemi bardiej nam zagrazaja
                    (patrze Pakistan obecnie), niz techinki zaplodnieia in vitro.
                    ja nie mam zdania tak naprawde co do in vitro. mysle ze adopcja jest
                    wazna mozliwoscia zastepcza. wiem jednak ze adoptowanie dziecka jest
                    jest strasznie trudne i formalnie (panstwo polskie nie pomaga
                    raczej) i psychologicznie. i wszyscy ci, ktorzy radza innym adopcje,
                    moze sami by zaadoptowali.

                    nie bylem tez w sytuacji takiej jak inni - ze chcialem miec dziecko
                    i nie moglem go miec. i mysle ze strasznie latwo sie krytykuje
                    zaplodnienie in vitor, gdy sie nie jest w takiej sytuacji.a skoro
                    medycyna potrafi pomoc, to dalczego z tej pomocy nie korzystac?

                    hipokrytami sa ci, ktorzy maja ochote korzystac ze zdobyczy medycyny
                    w onkologii, ale juz w kwestiach nieplodnosci nie chcieliby pozwolic
                    innym.

                    i na koniec. panstwo powinno byc neutralne w sprawach sumienia.ja
                    jestem przeciwny aborcji, ale jestem za prawem zezwalajacym na to.
                    bo moja opccja swiatopogladowa nie ma 'wiekszosci programowej' wobec
                    innych. i ja nie musze korzystac z praw mi przyslugujacych, ale chce
                    dac prawo do tego innym. jetem bardzo przeiwny wspolczesnym
                    krucjatom.
                    • rsmtd Re: a po co to invitro? 02.01.08, 21:05
                      dalatata napisał:

                      > No jak PCFormat to napisalo, to rzezcywiscie - argument
                      > przygwazdzajacy!

                      Tytuł gazety podałem po to aby jeśli ktoś jest zainteresowany sam mógł do tego
                      artykułu dotrzeć i wyrobić sobie własną opinię. Bynajmniej nie uważam tego
                      czasopisma za wyrocznię więc złośliwość zbyteczna. A jeśli PCFormat Cię nie
                      przekonuje to może przekona Cię prof. Stanisław Cebrat, kierownik Zakładu
                      Genomiki Instytutu Genetyki i Mikrobilogii Uniwersytetu Wrocławskiego. Na łamach
                      tego pisemka jest z nim wywiad, jego słowa (a nie PCFormat) sprawiły, że mam
                      takie poglądy jakie mam.
                      Pozdrawiam.
                      • dalatata Re: a po co to invitro? 02.01.08, 22:02
                        za zlosliwosc przepraszam - choc zdanie bylo sfromulowane w sposob
                        pokazujacy pismo jako autorytet. tak mi sie wytdawalo, ale chetnie
                        sie wycofam z tego.

                        Prof. Cebrata nie znam, poglady tu przytoczone mnie nie przekonuja w
                        zupelnosci. to poglady typu - lepiej czegos nie robmy bo moze do
                        czegos tam doprowadzic. w ten sposob, to lepiej bylo samochodu nie
                        kontruowac bo prowadzi do smierci tysiecy ludzi na drogach
                    • maureen2 Re: a po co to invitro? 03.01.08, 11:26
                      ludzi można straszyć wszystkim,nawet zagladą ludzkości na skutek
                      zapłodnienia in yitro i selekcjonowania zarodków, wybierania zdro-
                      wych bez wad genetycznych,ktorych nie przkażą potomstwu,przez co
                      nie zemrą i nie zdengenerują się. A ludzie w każdą bzdurę uwierzą.
                  • ewa9934 Re: a po co to invitro? 02.01.08, 13:26
                    Ja ci moge mniej wiecej powiedziec dlaczego przyczyni sie to do zaglady
                    ludzkości. A to m. in. dlatego ze przy pomocy in vitro rozmnaza sie ludzi
                    niezdolnych do naturalnego rozrodu. Czyli takich ktorych natura eliminuje a
                    natura przez pare juz lat wie co robi eliminujac pewne jednostki. Dlaczego sie
                    nie zapladnia in vitro ludzi z zespolem downa? Dlatego ze wiemy dlaczego ich
                    natura wyeliminowala. To moze innych wyeliminowala ale nie wiemy dlaczego.
                    Jeszcze nie wiemy.

                    Mimo to nadal nie jestem przeciwniczka in vitro - bo sa przypadki kiedy to
                    ludzie genetycznie poprawni i zdolni do naturalnego rozrodu traca taka zdolność.
                    Np. chorzy na raka oddaja komorki i plemniki po to zeby po chemi i
                    naswietlaniach miec swoje dzieci. To nie jest (a przynajmniej nie duza)
                    ingerencja w nature. Ale jesli sie rozmaza babke ktorej komorki nie sa poprawne
                    i same z siebie nigdy plemnika nie przyjma, z faceta ktorego plemnik zaden witka
                    nie rusza. I sie te dwie polowki materialu laczy i prodkuje cos co nigdy
                    naturalnie nie powstanie. Dla mnie to jest troszke moralnie wapliwe.
                    • dalatata Re: a po co to invitro? 02.01.08, 13:36
                      ewa9934 napisała:

                      > Ja ci moge mniej wiecej powiedziec dlaczego przyczyni sie to do
                      zaglady
                      > ludzkości. A to m. in. dlatego ze przy pomocy in vitro rozmnaza
                      sie ludzi
                      > niezdolnych do naturalnego rozrodu. Czyli takich ktorych natura
                      eliminuje a
                      > natura przez pare juz lat wie co robi eliminujac pewne jednostki.

                      a czy ludzi, ktorzy maja raka nie eliminuje natura z zycia? bardzo
                      mi sie nie podoba taki argument.

                      > Mimo to nadal nie jestem przeciwniczka in vitro - bo sa przypadki
                      kiedy to
                      > ludzie genetycznie poprawni i zdolni do naturalnego rozrodu traca
                      taka zdolność

                      prosze wybaczyc, ale gdy slysze o genetycznej poprawnosci, to mi sie
                      przypomina faszyzm. za Hitlera mierzono czaski, uczy i nosy, a my
                      juz mozemy pomierzyc 'poprawnosc' genetyczna? nie, dziekuje.

                      niepodlonosc jest przypadloscia, ktora jest problemem dla wielkiej
                      ilosci ludzi.medycyna potrafi im pomoc. i skoro jest taka opcja,
                      odmawianie im tego, jest dla mnie problemem. i ja akceptuje ze to
                      jest problem swiatopogladowy w duzej mierze, jednak, jak
                      powiedzialem. panstwo ma byc neutralne swiatopogladowo. a jelsi nie
                      potrafi sie zdeycdowac czym jest neutralnosc, powinni sie
                      wypowiedziec obywatele.

                      • ewa9934 Re: a po co to invitro? 02.01.08, 14:47
                        Nie wiem dlaczego na mnie napadasz. Ja tylko powiedzialam dlaczego wg tego
                        "cudownego" pisma na ktory jeden z forumowiczow sie powolal in vitro powoduje -
                        moze spowodowac zaglade ludzkosci. Wiec o co masz do mnie pretensje?

                        Ja juz na tym forum poweidzialam ze nie jestem przeciwniczka in vitro. Ale
                        jestem zwolenniczka informowania par ktore sie decyduja na te forme zaplodnienia
                        o wszystkich konsekwencjach. A wiem nie
                        stety ze lekarze maja malo checi tlumaczenia wszystkiego.


                        A jesli chodzi o te wielka liczbe ludzi ktorych dotyka ta przypadlosc to wybacz
                        ale ja uwazam ze wcale nie tak wielka. Bo jesli na nieplodnosc leczy sie para
                        ktora starajac sie o dziecko bzyka sie raz w miesiacu (w WHO mowi o nieplodnosci
                        po roku bzykania sie 3 razy w tygodniu), to ja uwazam ze to nie jest
                        nieplodnosc. Jesli w cyklu rozrodczym przecietnie kobieta produkuje poprawne
                        komorki jajowe do 35 roku zycia, a kobiety przypominaja sobie ze chca byc
                        matkami jak maja 38-40 lat, to ja uwazam ze to nie jest nieplodnosc. I jesli ty
                        uwazaz ze ja jestem w tej kwestii hitlerem - niech tak bedzie.
                        • dalatata Re: a po co to invitro? 02.01.08, 16:49
                          nie mialem poczucia ze napadam: przepraszam, jesli tak to zostalo
                          odebrane.
                          co do konsekwencji itd. zgadzam sie.

                          nie nazwalem tez ani Pani, ani nikogo innego Hitlerem. to co mnie
                          uderzylo w Pani poscie, to odwolanie sie do 'genetycznej
                          poprawnosci'. i tak, przypomina mi sie faszyzm, selekcjonujacy ludzi
                          na podstawie 'poprawnych' czy 'odpowiednich' cech fizycznych.
                          poprawnosc genetyczna jest, jak dla mnie, czyms podobnym.bardzo nie
                          chcialbym zobaczyc sie na liscie tych niepopranych za jakiegokowliek
                          powodu.

                          ja nie mam zdania co do wystepowalnosci nieplodnosci, nie chcialbym
                          tez narzucac nikomu tego, kiedy maja byc matkami, a
                          kiedy 'przypominaja sobie'.nie chcialbym tez narzucac komus
                          czestotliwosci stosunkow plciowych (nazywanych prze
                          Pania 'bzykaniem'). nie chce bowiem zeby panstwo decydowalo o moich
                          decyzjach zyciowych.

                          Pisze Pani o konsekwencjach pewncyh decyzji. moze warto sie
                          zastanowic nad konsekwencjami wlasnych pogladow.
                    • koloratura1 Nie dostrzegasz ogromnej nieponsekwencji... 02.01.08, 17:16
                      ...w swoim rozumowaniu?

                      ewa9934 napisała:

                      > natura przez pare juz lat wie co robi eliminujac pewne jednostki. Dlaczego sie
                      > nie zapladnia in vitro ludzi z zespolem downa? Dlatego ze wiemy dlaczego ich
                      > natura wyeliminowala. To moze innych wyeliminowala ale nie wiemy dlaczego.
                      > Jeszcze nie wiemy.
                      >
                      >sa przypadki kiedy to
                      > ludzie genetycznie poprawni i zdolni do naturalnego rozrodu traca taka zdolność
                      > .
                      > Np. chorzy na raka oddaja komorki i plemniki po to zeby po chemi i
                      > naswietlaniach miec swoje dzieci.

                      A może tu właśnie natura stara się wyeliminować "rakowe obciążenie genetyczne"?
                      Idąc dalej tym tropem, może - dla genetycznego dobra ludzkości - należałoby nie tylko zakazać in vitro u chorych na raka, po terapii chemią, ale nawet zabronić im posiadania dziecka w sposób naturalny, gdyby jednak w ciążę zaszły? (Jakaś przymusowa aborcja, jak w Chinach...)
                • aurita Re: a po co to invitro? 02.01.08, 18:03
                  > Wytlumacz mi sens kupowania zarodkow? Jaka jest roznica "robienia" dziecka
                  > biologicznie innego od rodzicow tylko po to zeby je urodzic. Czym sie to rozni
                  > od adopcji? I czy trzeba poinformowac dziecko ze sie niejest jego biologicznym
                  > rodzicem?

                  Zupelnie subiektywnie:
                  Jestes w ciazy, ciaza ma ogromny wplyw na organizm kobiety (i pozytywny i
                  negatywny, karmisz cyckiem a to tez ma wplyw (np rak sutka), ciaza ma wplyw na
                  samoocene kobiety (jaka ja dumna bylam z mojego brzucholka), na inne
                  postrzeganie wlasnego ciala, pozatym ciaza ma wplyw na malzenstwo, na relacje
                  pomiedzy przyszlymi rodzicami (opieka nad ciezarna itp). No i dostajesz co Bog
                  daje; moze chlopca, moze dziewczynke, moze zdrowe, moze chore...
                  Adopcja to piekna rzecz ale wybierasz plec, wiek (wiem ze czesto to sie nie
                  sprawdza), czekasz nie wiadomo ile na ten telefon (rok, dwa, trzy? ile?).
                  Mam dziecko z IVF i teraz predzej adoptowalabym zarodek niz adoptowala wogole.
                  Przynajmniej obydwoje dzieci bym urodzila. Mialam kolezanke , adoptowana, bardzo
                  szczesliwa w swojej adopcyjnej rodzinie ale raz mi powiedziala ze najblizej
                  czuje sie brata ktory byl adoptowany jak ona (pozniej jej rodzice mieli jeszcze
                  4 biologicznych dzieci): jakas roznica w dzieciach byla. Pomimo ze kolezanka nic
                  konkretnego (wogole nic) nie zarzucala swoim rodzicom.

                  ciaza a adopcja tozupelnie dwa inne swiaty. Zapytam: masz dziecko?
      • manes3 Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 08:35
        ciagle mnie intryguje co sie stalo z tymi milionami plemników, które wyszly z
        światobliwego Jankowskiego przy jego igraszkach z ministrantami??? czy tež z
        światobliwego Paetza przy gwalceniu nieletnich....
      • mg2005 Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 08:41
        wlodek.piekut napisał:

        To człowiek,
        > choć w pierwszym i początkowym stadium ale jednak człowiek. Wiec
        > selekcja to po prostu zabijanie niepotrzbnych zarodków...

        Potwierdził to nawet Trybunał Konstytucyjny
      • sklis Embrion=człowiek??? Bzdura! 02.01.08, 09:09
        Po prostu włosy stają dęba na głowie. Embrion NIE JEST człowiekiem. Człowiekiem
        dziecko się dopiero STAJE w procesie wychowania - jeśli nie wychowają go ludzie,
        człowiekiem nie będzie! Będzie tylko zwierzęciem, co prawda biologicznie
        identycznym z człowiekiem, ale jednak zwierzęciem. Istotą człowieczeństwa jest
        UMYSŁ, a nie ciało, ani nawet wyimaginowana "dusza".
        • elfryda Re: Embrion=człowiek??? Bzdura! 02.01.08, 09:51
          > Po prostu włosy stają dęba na głowie. Embrion NIE JEST
          człowiekiem. Człowiekiem
          > dziecko się dopiero STAJE w procesie wychowania - jeśli nie
          wychowają go ludzie
          > ,
          > człowiekiem nie będzie! Będzie tylko zwierzęciem, co prawda
          biologicznie
          > identycznym z człowiekiem, ale jednak zwierzęciem. Istotą
          człowieczeństwa jest
          > UMYSŁ, a nie ciało, ani nawet wyimaginowana "dusza".

          Zgoda, ale w takim razie noworodek tez nie jest człowiekiem, dopiero
          może się nim stać. Oddany na wychowanie szympansom pod względem
          umysłowym stanie się szympansem. A jednak zabijanie noworodków budzi
          powszechne oburzenie i nikt nie ma wątpliwości, że jest złe.
        • mg2005 Re: Embrion=człowiek??? Bzdura! 02.01.08, 11:12
          sklis napisał:

          > Po prostu włosy stają dęba na głowie. Embrion NIE JEST
          człowiekiem. Człowiekiem
          > dziecko się dopiero STAJE w procesie wychowania - jeśli nie
          wychowają go ludzie
          > ,
          > człowiekiem nie będzie!

          Włosy stają na takie poglądy. Chyba nie rozumiesz konsekwencji
          takich poglądów...
    • mam_ten_kraj_gdzies Czyż nie jest dziwne, 02.01.08, 08:48
      że ludzie tak chętnie walczą o religię, a tak niechętnie żyją zgodnie z jej
      zasadami.
    • grubymisiek1 In vitro i bezprawie 02.01.08, 08:51
      Proponuję jeszcze prawnie uregulować miesiączkowanie i onanizm
      męski. W obu traci się przecież cennych potencjalnych półludzi.
      Potem wydawać zezwolenia na jedno i drugie. Oczywiście wyłącznie ze
      względów medycznych lub religijnych. Pozostałe tzw. społeczne będą
      zakazane. Miesiączki tzw. naturalne trzeba będzie rejestrować.
      Onanistów będzie ścigac nowe biuro CBPO centralne biuro
      przeciwdziałania onanizmowi. Każdy idiota jak nie ma kregosłupa i
      moralności to chciałby, żeby mu państwo wszystko wyregulowało
      szanowne autorytety i Gazeto.
      • wlodek.piekut Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:23
        Zarodek tym rózni się o plemnika i komorki jajowej, ze jest
        poloczonym materialem genetycznym obu płci. To już nie jest coś
        osobnego, to juz zapłodnione przez plemniki jajo. Wiec przestan
        pieprzyc o onanizmie czy i innych bzdurach...
        Z samego plemnika nie ma czlowieka, tak i jak z samego jaja nie ma.
        W sztucznych warunkach zaplodnionych zostaje kilkanascie jaj
        plemnikami, potem sa injektowane do macicy kobiety.
        In vitro jest odpowiedzia na ludzki egoizm. Rozumiem, ze kobieta che
        miec dziecko, ze chcialaby sama je donosic ale trzeba sie
        zastanowic, czy to chcenie nie jest czasem tylko i wylacznie
        zachcianka...
        W przypadku in vitro o 20% zwieksza sie szansa ciazy bliźniaczej,
        wiesz co lekarze robia z potem z jednym z bliźniaczych zarodków?
        Eliminują je, bo "rodzice" chcą mieć jedno dziecko a nie dwoje od
        razu - kolejna zachcianka. Tych "zachcianek" jest zbyt wiele zeby
        mowic o rodzicielstwie. Być rodzicem to rezygnować z wlasnego
        egoizmu a tu na starcie w jego imię zabija się czlowieka.
        Czujesz jaka obłuda tkwi w in vitro, że dla urodzenia jednego
        bliźniaka, drugi zostaje zabijany? Te sytuacje maja częste miejsce
        tylko o tym sie nie mówi. Jestem ciekaw ilu rodziców, zdaje sobie
        sprawę, że współuczestniczyli w zabijaniu zycia, które
        mogłobyć "podobne" zewnętrznie przynajmniej jak ich dwu, trzy letni,
        czy starszy już syn czy córka...
        Obłuda i egoizm. To myslę o in vitro...
        Najpierw firmy wrzucaja stosy tabletek anytkoncepcyjnych na rynek...
        a potem gdy te same kobiety, które wcześniej brały takie tabletki
        chca zajśc w ciązę, maja problem z tym, albo powikłania, więc co, te
        same firmy inwestują w interes in vitro przy współudziale prywatnych
        klinik i lekarzy, którzy zwykła moralność mają w poważaniu...
        • co-ka Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:37
          zenada zenada zenada
          guzik wiesz
          czy to chcenie nie jest czasem tylko i wylacznie
          zachcianka...
          tego to nawet nie komentuje
          Te sytuacje maja częste miejsce tylko o tym sie nie mówi.
          bzddura do potegi
          bardzo rzadko zarodki przezywaja, a jesli nawet to pary po nie wracaja
          a Ty kr... bo juz nie wiem jak cie nazwac
          zamknij sie i nie komentuj


          bo przez takich oszolomow jest w naszym panstwie wlasnie tak jak jest


        • pszczolaasia Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:43
          a skad Ty masz te informacje ze sie abortuje jedno z blizniat? w Polsce? bzdura.
          jesli podchodzisz do invitro to
          • pszczolaasia Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:46
            sie wyslalo za wczesnie
            jesli sie podchodzi do invitro to trzeba ze tak powiem niestandartowo miec na
            uwadze to ze bedziesz mogl miec blizniaki. i z tego co wiem nikt z tego tragedii
            nie robi i sie podpisuje informacje ze sie to przyjmuje do wiadomosci. w Polsce
            nie abortuje sie zdrowych dzieci tylko dlatego ze sa blizniakami a tacy
            "rodzice" maja kaprycho urodzic tylko jedno.
        • szewczyk_dratewka1 Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:51
          no coz jestes niedoinformowany, niedouczony..a pyskaty.. ehh taka wlasnie jest
          wiedza tych ktorzy tylko o in vitro mowią bo gdzies cos słyszeli.. szkoda mi
          takich ludzi..
        • shookee Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 10:17
          wlodek.piekut napisał:

          > W przypadku in vitro o 20% zwieksza sie szansa ciazy bliźniaczej,
          > wiesz co lekarze robia z potem z jednym z bliźniaczych zarodków?
          > Eliminują je, bo "rodzice" chcą mieć jedno dziecko a nie dwoje od
          > razu - kolejna zachcianka.

          Wlodek, oczy mi sie otwieraja ze zdumienia. Przyznaje pierwsze o tym slysze. Co
          wiecej, to sie nazywa aborcja i jest karalne. Opowiedz mi o tym wiecej prosze.
          A wracajac do tematu - rozmawiamy o IN VITRO - a nie ABORCJI.
          Gdzie tu w imie egoizmu zabija sie czloweka?

          > Czujesz jaka obłuda tkwi w in vitro, że dla urodzenia jednego
          > bliźniaka, drugi zostaje zabijany? Te sytuacje maja częste miejsce
          > tylko o tym sie nie mówi.
          ????? -
          > Jestem ciekaw ilu rodziców, zdaje sobie
          > sprawę, że współuczestniczyli w zabijaniu zycia, które
          > mogłobyć "podobne" zewnętrznie przynajmniej jak ich dwu, trzy letni,
          > czy starszy już syn czy córka...

          ????? - o czym teraz mowisz??? ze lekarze usuwaja jedno dziecko z ciazy mnogiej,
          a rodzice o tym nie wiedza???

          > Najpierw firmy wrzucaja stosy tabletek anytkoncepcyjnych na rynek...
          > a potem gdy te same kobiety, które wcześniej brały takie tabletki
          > chca zajśc w ciązę, maja problem z tym, albo powikłania, więc co, te
          > same firmy inwestują w interes in vitro przy współudziale prywatnych
          > klinik i lekarzy, którzy zwykła moralność mają w poważaniu...

          A gdy to problem ma mezczyna a nie kobieta. Bo np. jego nasienie jest zbyt slabe
          zeby w normalny sposob zaplodnic. Czy uwazasz ze tez winne sa koncerny
          farmaceutyczne? Co wowczas ma zrobic zona? Oddac sie innemu mezczyznie?
          Niewaznic koscielne malzenstwo, i zwiazac sie z kims innym, bo maz zatail
          bezplodnosc?
          A czy inseminacja to tez jest niemoralna praktyka bo dziecko tez przychodzi na
          swiat w sztuczny sposob?
          A jezeli ktos ma wysoka moralnosc, i kobieta i mezczyzna, o ktorym wybitnie
          zapominasz, i lekarz, to co? Dla zasady zakazac? Przyklad z wczesniejszego postu
          o nozu mysle ze jest bardzo trafny.
          Wlodek, a ty masz zone? Masz dzieci? Planujesz je miec?
        • vera_co Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 10:24
          W życiu nie czytałam większego steku bzdur...aż przykro, mam nadzieje że jesteś
          jednym z nielicznych półinteligentów którym moher przegrzał szare komórki...
          Tabletki powodujące bezpłodność, eliminacja bliźniaka niechcianego....kosmos po
          prostu, skąd ty to wytrzasnąłeś ???
          • ewa9934 Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 11:00
            Moze ksiadz mowil? Przeciez nikt inny by nie wpadl na takie bzdury.
            • wlodek.piekut Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 14:16
              ewa9934 napisała:

              > Moze ksiadz mowil? Przeciez nikt inny by nie wpadl na takie bzdury.

              Tak pewien ksiądz... Jan Paweł II
              Encyklika "Evangelium vitae"

              Także różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć
              życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości
              stwarzają możliwość nowych zamachów na życie. Są one nie do
              przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają
              prokreację od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a
              ponadto stosujący te techniki do dziś notują wysoki procent
              niepowodzeń: dotyczy to nie tyle samego momentu zapłodnienia, ile
              następnej fazy rozwoju embrionu wystawionego na ryzyko rychłej
              śmierci. Ponadto w wielu przypadkach wytwarza się większą liczbę
              embrionów, niż to jest konieczne dla przeniesienia któregoś z nich
              do łona matki, a następnie te tak zwane "embriony nadliczbowe" są
              zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które mają
              rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a w rzeczywistości
              redukują życie ludzkie jedynie do roli "materiału biologicznego",
              którym można swobodnie dysponować.
              • ewa9934 Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 14:50
                Pod to podpada inseminacja. I nie wiem gdzie tu eliminacja embrionow.
          • wlodek.piekut Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 14:14
            Stek bzdur... no to prosze bardzo... poczytajcie i podyskutujemy...

            Do technik zaawansowanych laboratoryjnie i silnie ingerujących w
            proces prokreacji należy technika nazywana zapłodnieniem in
            vitro. "In vitro" oznacza dosłownie "w szkle". Myślimy wówczas o
            szkle laboratoryjnym - przysłowiowej próbówce. Stąd skrót myślowy -
            zapłodnienie w próbówce. Faktycznie, w tej metodzie wspomaganej
            prokreacji do połączenia się komórek rozrodczych i rozwoju
            początkowych faz wzrastania i kształtowania się nowego życia
            dochodzi w odpowiednio do tego przystosowanym naczyniu
            laboratoryjnym, które umownie możemy dalej nazwać próbówką.
            Po osiągnięciu stadium rozwojowego właściwego z punktu widzenia
            embriologii zarodek zostaje wprowadzony (przy użyciu techniki
            zbliżonej do inseminacji wewnątrzmacicznej) do wnętrza macicy, gdzie
            zagnieżdża się w tkance wypełniającej wnętrze macicy, to jest w jej
            błonie śluzowej, z którą wspólnie utworzy struktury mające chronić i
            odżywiać rozwijające się - ale poczęte poza organizmem matki - nowe
            życie.
            Dalszy rozwój tak "stworzonej" ciąży przebiega bez istotnych różnic
            w porównaniu z ciążą poczętą naturalnie - w jajowodzie - przez
            współżyjącą parę rodzicielską. Podobnie ma się rzecz z narodzeniem
            tak poczętego dziecka, które nie różni się niczym od narodzin
            każdego innego malca, może z wyjątkiem zwiększonego odsetka cięć
            cesarskich jako rozwiązania ciąży, co wynika na ogół z nadmiernych
            obaw o finał tej wysublimowanej techniki prokreacyjnej.
            Powstaje pytanie, dlaczego te procedury medyczne, stosowane
            w "leczeniu" niepłodności małżeńskiej, budzą spory światopoglądowe i
            wielkie emocje. Starając się utrzymać w konwencji medycyny
            współczesnej, racjonalnej, a może raczej medycyny opartej na
            dowodach (EBM - evidence based medicine) - a do takiej medycyny
            należy się odwołać, pragnąc pozostać w sferze nauki - należy
            przyznać, że w toku procedur zapłodnienia pozaustrojowego,
            zapłodnienia in vitro, może dochodzić i dochodziło do świadomego i
            zaplanowanego niszczenia zarodków. Miało to miejsce w przypadkach
            wprowadzenia większej liczby zarodków do macicy (aby maksymalnie
            zwiększyć prawdopodobieństwo zagnieżdżenia się). Jeżeli ta większa
            liczba zarodków uległa implantacji, powstawała liczna ciąża
            wielopłodowa, która stwarzała niebezpieczeństwo jej niedonoszenia i
            ewentualnej straty, wskutek wcześniactwa czy innych powikłań, które
            mogą się pojawić w przypadku ciąży wielopłodowej (mnogiej). Stąd,
            kierując się prawdopodobnie ową skutecznością całej procedury,
            mającą przecież na celu urodzenie zdrowego dziecka, wybierano jeden
            lub dwa zarodki rokujące najlepsze szanse rozwojowe (zagnieżdżone
            najkorzystniej), a pozostałe poddawano tzw. selektywnej terminacji,
            czyli niszczono, zabijano.
            Wśród procedur budzących istotny niepokój pozostaje kwestia
            przechowywania zarodków (zamrażania - bo tylko przez umieszczenie
            ich w bardzo niskiej temperaturze możliwe jest zabezpieczenie przed
            biologicznym zniszczeniem). Jest to postępowanie mające w swym
            założeniu służyć jako możliwość ponowienia ciąży u dotkniętej
            niepłodnością pary, bez konieczności ponownego pobierania komórek
            rozrodczych, łączenia ich w "próbówce" i tak dalej, czyli
            pozwalające ominąć wszystkie przedimplantacyjne etapy opisywanej
            procedury in vitro. Wystarczy zarodek "odmrozić" i po potwierdzeniu,
            że jest żywy, wprowadzić go do macicy. Trywializując - za 9 miesięcy
            mamy kolejnego potomka niepłodnej dotychczas pary. Takie były -
            prawdopodobnie - założenia. Rezultat jednak jest inny - w wielu
            laboratoriach zajmujących się tymi procedurami w zamrażarkach
            czekają embriony, których nikt nie potrzebuje, ponieważ
            ich "biologiczni" rodzice nie chcą - czy nie mogą -
            ich "wykorzystać". Czasami nie mogą, bo na przykład zginęli w
            wypadku drogowym.
            Wśród budzących wątpliwości technik prokreacyjnych są także takie,
            które budzą istotne zastrzeżenia z biologicznego punktu widzenia,
            kiedy to sięga się po niedojrzałe biologicznie komórki, używając ich
            do rozmnażania. Powstaje w tym wypadku wątpliwość, którą można
            określić jako sprzeciw wobec kardynalnej zasady przetrwania
            ewolucyjnego, która - upraszczając - głosi, że dla dobra gatunku
            winno przetrwać i ulec replikacji "najlepsze DNA", czyli najlepszy
            molekularny wzór życia danego gatunku. Ale to już całkiem inna
            opowieść.

            dr hab. n.med. Marian St. Gabryś, prof. nadzw.

            Autor jest kierownikiem II Katedry Ginekologii i Położnictwa
            Akademii Medycznej we Wrocławiu.
          • wlodek.piekut Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 14:19
            Nie chce mi się już więcej przytaczać wypowiedzi.
            Wiesz, weź sobie kobieto wejdź na poniższą stronę i poczytaj.
            To przykładowa, pierwsza lepsza z brzegu jaką znalazłem w
            internecie... wystarczy wpisać "prawda o in-vitro"
            Aha i może zwróc uwage kto wypowiada się... ginekolodzy, położnicy,
            etc...

            www.informacje.int.pl/in-vitro
            • ewa9934 Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 15:01
              Ja juz powiedzialam ze nie jestem przeciwniczka in vitro. Nie jestem fanka i nie
              bede bronic do upadlego. Ale jak czytam ze ktos w 21 wieku eliminuje blizniaka
              bo chce miec jedno dziecko i ze to jest norma to uwazam to za bzdure. Wiem ze
              sie transferuje wiecej niz 1 komorke jajowa ale to w wypadkach kiedy chce sie
              zwiekszyc szanse pary. I nikt - zadna para nie wyskrobie 1 blizniaka ryzykujac
              utrate drugiego. Jesli tak to jest to ptologia a nie norma. Taka sama patologia
              jak uwazanie aborcji za srodek antykoncepcyjny.
              I nie bierz wszystkiego do siebie bo nikomu (a przynajmniej nie mnie) nie chodzi
              o to zeby cie obrazic. Jesli tak sie stalo to przepraszam.
          • koloratura1 Re: Piekut, miej litość !!!!! 02.01.08, 17:43
            vera_co napisała:

            > W życiu nie czytałam większego steku bzdur...aż przykro, mam nadzieje że jesteś
            > jednym z nielicznych półinteligentów którym moher przegrzał szare komórki...
            > Tabletki powodujące bezpłodność, eliminacja bliźniaka niechcianego....kosmos po
            > prostu, skąd ty to wytrzasnąłeś ???

            Zwłaszcza podobają mi się te tabletki, które - zażywane przez kobietę - powodują niepłodność u jej partnera...
        • aurita Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 18:04
          wlodek.piekut napisał: same bzdury


          Dlaczego nie czytasz fachowej literatury jak zabierasz glos w dyskusji?
          JanPAwelII mial bardzo mgliste pojecie o IVF,
      • co-ka Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:32
        piekne:)
        brawo dla grubymisiek1
        popieram
    • orcheystra In vitro i bezprawie 02.01.08, 09:45
      musimy też wreszcie uregulować staus dzieci jeszcze nie poczętych
    • ferrment In vitro i bezprawie 02.01.08, 10:24
      I co i co?
    • mg2005 Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 10:55
      mrlusiek napisał:

      > wszędzie prawnicy chcą prawa, wszędzie pętają prawem nasz swobodny
      wybór,

      W tym wypadku jest to bardzo uzasadnione.
    • remez2 Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 10:57
      powstania rynku zarodków. Tylko co tu mają do powiedzenia "autorytety religijne"?
      • ewa9934 Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 11:04
        Juz jest taki rynek. To sie nazywa adopcja zarodkow. Wyglada to tak ze para moze
        odstapic swoj zarodek innej parze w zamian za czesciowe zwolnienie z oplaty za
        dodatkowa procedure in vitro. Oczywiscie za te znizke placi para adoptujaca.
        • remez2 Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 11:14
          ewa9934 napisała:

          > Juz jest taki rynek. To sie nazywa adopcja zarodkow. Wyglada to tak ze para moz
          > e
          > odstapic swoj zarodek innej parze w zamian za czesciowe zwolnienie z oplaty za
          > dodatkowa procedure in vitro. Oczywiscie za te znizke placi para adoptujaca.
          Czyli problem narasta i sensowna regulacja prawna jest pożądana. Chodzi mi o
          wszelkie manipulacje genetyczne.
          • ewa9934 Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 11:21
            Pewnie ze jest potrzebna. Bo to patologia jest. Ale niezaleznie od regulacji
            jesli dla kogos chec posiadania dzieci przyslania caly swiat i sa w stanie
            posunac sie do pewnych czynnosci to zadne regulacje nie pomoga.
            • orcheystra Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 11:31
              Co jest patologią? I do jakich "czynności"?
              • ewa9934 Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 11:32
                Handel zarodkami jest wg. mnie patologia.
                • andrzej369 Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 17:35
                  ewa9934 napisała:

                  > Handel zarodkami jest wg. mnie patologia.

                  Kiedys handlowali czlowiekiem, teraz zarodkami.

                  Patologia jest wkazdym czlowieku, gleboko ukryta.

                  Jestem zwolennikiem metody in vitro poniewaz widze w niej przedluzenie istnienia ludzkiego.
                  Może czlowiek urodzony z in vitro dotrze do SWIADOMOSCI.
                  Ludzie rodzacy sie tradycyjnie zachowuja sie tylko jak zwierzeta. Jedyna roznica to, ze czlowiek jest bardziej inteligentny. Ale mam wielkie watpliwosci czy jest bardziej SWIADOMY.

                  Nie widze szans na dotarcie do SWIADOMOSCI.
                  Dowodem na moja teze jest zaplodnienie in vitro i rozbudowa z tym faktem zwiazanym, niezlego biznesu.
            • remez2 Re: Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo 02.01.08, 11:33
              ewa9934 napisała:

              > Pewnie ze jest potrzebna. Bo to patologia jest. Ale niezaleznie od regulacji
              > jesli dla kogos chec posiadania dzieci przyslania caly swiat i sa w stanie
              > posunac sie do pewnych czynnosci to zadne regulacje nie pomoga.
              Po prostu nie ma praw 100 % skutecznych. Każde prawo będzie łamane przez jakąś
              grupę ludzi, z najprzeróżniejszych powodów.
    • andrzej369 In vitro i bezprawie 02.01.08, 15:46
      Wedlug mojej opinii, metoda in vitro może w przyszlosci przedluzyc istnienie czlowieka.
      Dlaczego?
      Obecne badania nad nieplodnoscia są nie do konca prawidlowe.
      Bezplodnosc ludzi ma zwiazek i przyczyne w rozwoju tak zwanej inteligencji. Wprowadzamy na Ziemie roznego typu promieniowania, ktore nawet uczeni nie są w stanie prawidlowo okreslic. Znam pare, ktora bardzo chciala mieć dziecko i lekarze stwierdzili, ze jeden partner jest nieplodny.
      Okazalo sie zupelnie co innego, zmienili miejsce zamieszkania i bez zadnego problemu partnerka zaszla w oczekiwana ciaze.

      Niszczymy sie na wlasne zyczenie, tylko problem w tym, ze nierozumiemy dlaczego?

      Jestesmy bardzo prymitywnym gatunkiem ludzkim. Chcemy tylko mieć, zapominajac, ze te MIEĆ nas w przyszlosci zgubi.

      Najwiekszy problem w zaplodnieniu maja ludzie w krajach wysoko rozwinietych.
      Prosze przemyslec i zastanowic sie dlaczego?
      W krajach tak zwanych o wysokiej "cywilizacji" ludzie zapomnieli do czego sluzy sex?
      Sluzy nie do zabawy i aby twierdzic, ze ludzie sie kochaja (czytaj pozadaja), tylko jest zapisany w kodzie natury.
      Sex sluzy do rozmnazania, a nie do zabawy i tak zwanej milosci.
      • aurita Re: In vitro i bezprawie 02.01.08, 17:52
        a moje dziecko by sie nienarodzilo gdyby nie IVF, skoro KK tak chroni dzieci
        nienarodzone to dlaczego zabrania zycia mojemu dziecku?
    • koloratura1 Trochę bologii. 02.01.08, 18:07
      Śmierć człowieka następuje w momencie śmierci mózgu.
      Per analogiam - nie ma żadnego życia ludzkiego bez układu nerwowego, a ten wykształca się po 12 tygodniach od zapłodnienia.
      Ergo - zarodek "młodszy" niż 12-to tygodniowy nie może być uważany za człowieka, niezależnie od zdania, jakie na ten temat ma Kościół.
      Zresztą ten ostatni też - bywa - że zmienia zdanie. Wystarczy przypomnieć, że kiedyś posyłał na stos tych, którzy przeczyli Biblii, twierdząc, iż to ziemia kręci się wokół słońca, a najbardziej znanym spośród tak potraktowanych, jest Giordano Bruno.
      Wprawdzie rehabilitacja tego ostatniego zabrała Kościołowi dobrze ponad 300 lat (spalony w 1600 roku), ale lepiej późno niż nigdy...
      Z "rehabilitacją" in vitro będzie, zapewne, podobnie, miejmy nadzieję, że nie - dopiero - za 300 lat.
      Szczęście w nieszczęściu, że obecnie nikomu stos nie grozi...
      • dalatata Re: Trochę bologii. 02.01.08, 18:41
        ten pierwszy argument jest ciekawy, jednak mozna by argumetnowac ze
        w zarodku jest potencja owego mozgu, potencja zycia.po smierci jej
        nie ma.dlatego analogia, jak wiekszosc analogii, jest ulomna.

        drugi argument jest duzo ciekawszy. w swych wystapieniach KK stawia
        sie w postaci przekaziciela PRAWDY. przy odrobinie znajomosci
        historii doktryny katolickiej wiadomo ze tak KK zmienial zdanie w
        roznych sprawach, w tym w sprawach kluczowych jak np. dogmat o
        Trojcy Sw (wylecialo mi z glowy, kiedy to nastapilo niestety).
        argument ze bylo to daaaawno temu nie ma wiekszego sensu. I zgadzam
        sie, ze mozna podejrzewac, ze stosunek do zaplodnienia in vitro
        bedzie ewoluowal.

        nawiasem mowiac dzisiejsza doktryna oparta jest na filozofii Tomasza
        z Akwenu, a zatem jest stosunkowo mloda w historii Kosciola.
        • andrzej369 Re: Trochę bologii. 02.01.08, 19:26
          KK stawia sie w roli przekazywania "prawdy", a nie PRAWDY.
          Jest to wielka roznica.

          Prawdy czlowiek nie zna.
          Dlaczego?
          Gdyby znal PRAWDE to by nie klamal i nie był tak wielkim obludnikiem poniewaz bal by sie PRAWDY.

          Hierarchowie zmieniaja poglady jak każdy czlowiek, jest to dowod, ze klamia jak wszyscy. Do tego jeszcze są wielkimi obludnikami.
      • mg2005 Re: Trochę bologii. 03.01.08, 09:42
        koloratura1 napisała:

        > Śmierć człowieka następuje w momencie śmierci mózgu.
        > Per analogiam - nie ma żadnego życia ludzkiego bez układu
        nerwowego, a ten wyks
        > ztałca się po 12 tygodniach od zapłodnienia.

        :)) Doucz się w którym tygodniu zaczyna funkcjonować mózg płodu...

        > Ergo - zarodek "młodszy" niż 12-to tygodniowy nie może być uważany
        za człowieka

        Potrafisz udowodnić, że amerykańscy naukowcy i polscy lekarze się
        mylą ?... :))

        • koloratura1 Re: Trochę bologii. 05.01.08, 09:50
          mg2005 napisał:

          >
          > Potrafisz udowodnić, że amerykańscy naukowcy i polscy lekarze się
          > mylą ?... :))

          Ja nie, ale obiektywni naukowcy z prawdziwego zdarzenia (nie - nawiedzeni katolicko, ani też polscy lekarze - konformiści) już dawno to zrobili.
          >
    • maureen2 In vitro i bezprawie 03.01.08, 09:51
      coś pan Komorowski tworzy nowe teorie zdrowia i choroby,sprzeczne
      z definicją WHO,bezpłodność jest chorobą a nawet kalectwem,skoro
      nie da się jej wyleczyć.
      • agni71 Re: In vitro i bezprawie 03.01.08, 12:08
        A wszyscy nauczcie sie odróżniać nieplodnośc od bezpłodności.
        • maureen2 Re: In vitro i bezprawie 03.01.08, 12:29
          efekt końcowy ten sam
        • koloratura1 Re: In vitro i bezprawie 05.01.08, 09:52
          agni71 napisała:

          > A wszyscy nauczcie sie odróżniać nieplodnośc od bezpłodności.

          A jakie to ma znaczenie gdy idzie o kwestię refundacji in vitro?
          Bo o tym, zdaje się, mowa?
    • izabel-1 In vitro i bezprawie 13.10.08, 12:55
      Jak czytam takie totalne farmazony jak tekst że klinika leczenia
      bezpłodności wylewa zarodki do zlewu to nie mogę uwierzyć że w XXI
      wieku ktoś kto napisałte te brednie żyje w takim
      ciemnogrodzie.Niewiem czy ten człowiek nie uczęszczał na lekcje
      biologii i dlatego uważa że uzyskiwanie zarodków odbywa w ogromnych
      ilościach? Otuż jeżeli uda się uzyskać 3 zarodki w jednym cyklu to
      jest ogromny sukces a z tych 3 jeżeli przeżyje 1 to jest pełnia
      szczęścia! A żeby pisać cokolwiek na ten temat to trzeba cokolwiek
      wiedzieć o zapłodnieniu w sposób naturalny przynajmniej na poziomie
      szkoły podstawowej i choć troszkę poczytać jak odbywa się
      pozaustrojowe zapłodnienie! A osobiście bardzo bardzo pragnęłabym
      tego żeby "nadprogamowych" zarodków ludzkich było tyle żeby
      trzebabyło wylewać je do zlewu! A poza tym człowieku żyjący w
      ciemnogrodzie, jaki cel ma klinika w tym aby unicestwiać zarodki?!
      Człowieku, autorze tego artykułu, zgłoś się do
      specjalisty!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka