Dodaj do ulubionych

Kino jest psychoanalizą

04.01.08, 19:26
No, no, widzę, że i nasi krytycy zaczynają interesować się wydarzeniami w
świecie:)
Film Żiżka jest przeraźliwie ciekawy, część jego analiz jednak nie grzeszy głębią.
Prawdę mówiąc, jego aparat pojęciowy i 'wyobraźnia' ogranicza się do
stosowania wykładni freudowsko-lacanowskiej, co sprawia, że jego analizy są
dość przewidywalne.
Charakterystyczne są też 3 filmy, które Żiżek wymienia jako swoje ulubione:
"Iwana Groźnego: Bunt Bojarów" Eisensteina, "Fountainhead" Kinga Vidor i
Opfergang(reżysera nie pamiętam). Trzy filmy na pewno ważne i interesujące,
ale też banalnie proste w warstwie fabularnej i zdecydowanie ideologiczne.
Takie jest też spojrzenie Żiżka na film: jako na 'ukryty obiekt
ideologii'(nawiasem mówiąc, kształt toalet także są dla słoweńskiego filozofa
przejawem 'ducha narodu', polecam youtube'a).
Ideologiczno-psychoanalityczna analiza jest bardzo ciekawa, jednak nie otwiera
przed nami zbyt wielu znaczeń. Wszysko w konsekwencji sprowadza się do:
opozycji kapitalizm-socjalizm, organów rodnych(kultu siłt), defekacji,
dorastania.
Osoby, które nie są zwolennikami freudowskiej koncepcji kultury, będą
rozczarowane.
Obserwuj wątek
    • luland Re: Kino jest psychoanalizą 04.01.08, 23:26
      Ale czuje się, że to nie T.Sobolewskiego sos...
      • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 09:00
        Klasyczny prestidigitator, mannowski "czarodziej", wszystkoistyczny zongler
        slowek, w tym samym rodzaju co Lacan (postac bardzo tu na miejscu, hipnotyzer i
        szarlatan), czy przerazliwy palant-maoista Alain Badiou, ktorego Zyziek uwaza za
        geniusza.

        Oj, zycie zycie intellektuallne...
        • fkonop Re: Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 13:10
          Chyba zbyt okrutnie się wyraziłeś...
          Ale fakt, 'wszystkoizm' to pasujące słowo.
          I niezależnie od wartości intelektualnej('prawdziwości'), ten film z Zizkiem
          jest po prostu fajny jako właśnie dzieło artystyczne.
          • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 15:50
            Filmu Zyzia nie widzialem, ale uwazam, ze zycie jest zbyt krotkie, by go ogladac.
            Widzialem natomiast slynne wyklady Lacana w Liege bodajze i podejrzewam, ze od
            niego nauczyl sie manipulowac widzami/sluchaczami, slownemu kuglarstwu bez
            zadnej istotnej tresci, popadajacemu chwilami w jawny belkot, nadajac
            fascynujacy, hipnotyczny ksztalt.
            Tak samo Zyzio pisze na wszystkie tematy, bo zna sie absolutnie na wszystkim. To
            samo dotyczy bardzo niebezpiecznego pacana Badiou, wielbiciela rzeznikow.
            Nie studiuje rzecz prosta ich tworczosci z przyczyn wylozonych w pierwszym
            zdaniu, ale to niewiele, czego liznalem w kwestiach lepiej mi znanych, wskazuje,
            ze to bezczelna hochsztaplerka. Blyskotliwsza w przypadku Zyzia, ktory tez, o
            ile wiem, duzo lepiej zarabia, bo trafil na popyt.
            Odrazajace indywidua.
            • fkonop Re: Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 17:24
              Jej, a czemuż to tak emocjonalnie?
              Od Lacana Żiżek jest lepszy chociażby dlatego, że nie jest obrzydliwie nadętym
              bufonem, nie jest 'wystudiowany'. Stąd, o hochsztaplerce moim zdaniem mowy być
              nie może: dopuścić można jedynie możliwość, że on najzwyczajniej w świecie grubo
              się myli. Nie sposób zaprzeczyć jednak, że wierzy w to co mówi(a przynajmniej
              wszystkie znaki na niebie i ziemi tak sugerują).
              Tym bardziej, że niewielu myślicieli zabiera się za analizę filmów.
              Bo, z całym szacunkiem, krytycy nie są ani kompetentni, ani chętni aby pisać o
              filmie jako zjawisku kultury. Tak więc dopóki inni filozofowie/ludzie kultury i
              nauki, nie będą w stanie GŁOŚNO mówić o swoich przemyśleniach na temat
              kinematografii, pozycje takie jak ta Żiżka są obowiązkowe.
              • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 20:01
                Dlaczego tak "emocjonalnie"? Odpowiedz jest bardzo prosta i az sie dziwie, ze
                Pan sam na to nie wpadl.

                Brzydze sie metniactwem i umyslowa hochsztaplerka, bo "gdy rozum spi, budza sie
                upiory". Przede wszystkim jednak:

                Brzydze sie mysla totalitarna, skadkolwiek przychodzi, z lewa czy z prawa.
                Badiou nienawidzi demokracji, wielbi tyranow. Wszystko mi jedno, czy chodzi o
                Mao czy o Hitlera, bo nie ma miedzy nimi wiekszej roznicy. Zizek wielbi Badiou
                jako geniusza. To mi wystarczy, podobnie jak uwielbienie Kena Loacha dla
                brytyjskiego zwiazkowca, Arthura Scargilla, ktory z kolei jest jawnym wyznawca
                Stalina.

                Ci panowie smierdza trupem, niefrasobliwym dandyzmem zachodniej lewicy, ktora
                niestety juz zarazila sie smarkata lewica polska - w szalonym poczuciu
                bezpieczenstwa...

                Prosze nie uzywac argumentu, ze "ktos wierzy w to, co mowi". Wymienieni wyzej
                rzeznicy tez gleboko w to wierzyli, to nie jest zadne kryterium. Tacy sa
                najgorsi. Myslec trzeba i watpic, nie "wierzyc".

                O filmie pisalo mnostwo madrych ludzi, jest na ten temat ogromna literatura.
                Zizek jest w tym towarzystwie karzelkiem. W moim egzemplarzu Jezyka filmu
                Plazewskiego (1960) jest osiem stron samej bibliografii - od tego czasu katalog
                nieco sie wzbogacil. Nikt na Zyzia nie czekal. A co ma do powiedzenia na
                jakikolwiek temat facet takiego pokroju, w ogole nie zasluguje na
                zainteresowanie. Mozna sie tylko pobrudzic.
                • fkonop Re: Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 20:50
                  Dobrze, nieco odsłoniliśmy karty.
                  Jak rozumiem, teza jest następująca: nie warto(nie wolno?) czytać/słuchać kogoś,
                  kto z kolei pewną sympatią darzy osobę uznawaną za zbrodniczą/groźną/głupią.
                  Bardzo mocna teza, jakkolwiek dopuszczalna.
                  Tylko, obawiam się, prowadzi to nas na manowce.
                  Oczywiście, totalitaryzmy są czymś strasznym. Jednak nie są one po prostu owocem
                  intelektualistów, co chyba sugerujesz.
                  Stosując Twoją metodę należałoby zakazać czytania np. Platona, bo sympatyzował z
                  ustrojem Lacedemońskim, Augustyna, bo popierał "monarchię absolutną"(cudzysłów
                  jest tu świadomy), Heidegera, bo był członkiem NSDAP. Owszem, nie wolno twórców
                  'ubrązawiać', ale autor to nie to samo co narrator.
                  Nie można unieważniać dokonań intelektualnych z powodów ciemnych stron biografii
                  autora.


                  Herbert był wybitnym polskim (Najwybitniejszym?) poetą, chociaż w życiu
                  zachowywał się często jak szuja.
                  Tuwim zaś i Gałczyński mimo niesympatycznego epizodu lizodupstwa proradzieckiego
                  pozostali świetnymi literatami.

                  Pedofilskie skłonności Lewisa Carrola nie przekreślają "alicji w krainie
                  czarów", podając myśl wulgarnie.

                  "To mi wystarczy, podobnie jak uwielbienie Kena Loacha dla
                  > brytyjskiego zwiazkowca, Arthura Scargilla, ktory z kolei jest jawnym wyznawca
                  > Stalina. "
                  Dlatego właśnie uważam, że to zdanie jest bzdurne i nie prowadzi do niczego dobrego.
                  Sztuka=/= życie.


                  I już wyjaśniam, filmu z Zizkiem nie uważam za ujawnienie prawdy objawionej o
                  człowieku i kulturze, ale właśnie za ciekawe artystycznie ukazanie konkretnego
                  spojrzenia na kinematografię.


                  Co do pozycji książkowych: nie miałem na myśli analiz rzemiosła filmowego,
                  esejów na temat technik operatorskich, czy montażu. Chodzi mi o szerszą
                  refleksję, teksty będące przedstawicielami czy to 'antropologii kultury', czy
                  'filozofii kultury'. Na myśli mam szeroko pojętą eseistykę filmową tworzoną nie
                  przez twórców, ale odbiorców. Odbiorców, dodam, z odpowiednim zapleczem
                  teoretycznym z dziedziny nauk humanistycznych(nie, nie o 'krytyków' mi chodzi)
                  • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 00:35
                    Drogi Panie: raz odpowiedzialem obszernie, ale sie gdzies zagubilo, wiec tylko w
                    skrocie.

                    Sprowadza Pan moje stanowisko do absurdu, deformujac wszystko. Nie bardzo
                    rozumiem, co znaczy "odslonilismy karty", choc podejrzewam rzeczy niezbyt mile.
                    Mniejsza.

                    "Zbrodniczy", "grozny" i "glupi" to nie trzy razy to samo. "Mahdi byl brzydki i
                    niegrzeczny" - to Nel tak mowila. Pan, dorosly czlowiek, winien sie zdobyc na
                    subtelniejsze rozroznienia.

                    Mowimy nie o poetach zaczadzonych odurzajaca terazniejszoscia, ale o
                    myslicielach wskrzeszajacych w zachwycie przeszle zbrodnie, juz bez zadnego
                    usprawiedliwienia. Jezeli Pan tego nie potrafi odroznic, to bardzo mi przykro.

                    Nie chodzi o "ciemne strony biografii autora", prosze nie krecic tak jawnie -
                    ale o jego starannie wypracowane i gloszone poglady. Pedofilia jest brzydka
                    przypadloscia. Fatalny charakter, zachowujac proporcje, tez. Poglady
                    filozoficzne to wyrozumowany wybor. Tu tez Pan kreci, porownujac rzeczy
                    nieporownywalne.

                    Heidegger wielkim filozofem byl, w przeciwienstwie do Badiou i Zyzia, ale nawet
                    jego biora dzisiaj przez bibulke, i slusznie. Nie przechadza sie w chwale jak
                    nasi bohaterowie. Umysl dzisiaj zarazony nazizmem lub komunizmem nie zasluguje
                    na zaufanie w zadnej dziedzinie, nawet, gdyby znacznie przewyzszal naszych
                    bohaterow. Co nie byloby trudno.

                    Leni Riefensthal tez byla bardzo utalentowana, ale na szczescie nie dostaje
                    dzisiaj najwyzszych nagrod na festiwalach jako autorytet moralny. W
                    przeciwienstwie do tow. Loacha, który robi filmy "zaangazowane" z pozycji
                    blizniaczej ideologii totalitarnej. I chodzi w wiencu laurowym.

                    Porownanie starozytnych tyranii z Hitlerem i Stalinem - przepraszam, budzi
                    zazenowany smiech.

                    Oczywiscie, ze totalitaryzmy byly dzielem intelektualistow. Caly wiek nad nimi
                    pracowali. Najpierw byla teoria, potem praktyka, w przeciwienstwie do
                    klasycznych tyranii. Sa ksiazki na ten temat.

                    Moze Pan ma po prostu silniejszy zoladek, niz ja. Bo mnie sie chce po prostu
                    rzygac.
                    • fkonop Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 01:29
                      Chyba zabrnęliśmy za daleko nie uzgodniwszy istoty sporu.

                      Oczywiście, jeśli dany filozof nawiązuje do ideologii totalitarnych, jest to
                      wielka przestroga, jeśli nie po prostu asumpt do powiadomienia policji.
                      Jednak osią dyskusji jest film o filmie.
                      Problemem chyba jest to, że ja ten film ogląłem, a Pan nie. I nie chcę tu
                      powiedzieć, że przez to jestem fajniejszy, co innego mam na myśli.
                      Daleki jestem od popierania utopijnych wizji politycznych Żiżka, już jego
                      krytyka współczesnych demokracji jest dla mnie głęboko chybiona(o metodach
                      naprawy nie wspomnę).

                      Jednak jego analiza dzieł filmowych jest naprawdę ciekawa. Chociażby jako punkt
                      wyjścia do krytyki.
                      Proszę wziąć pod uwagę, że opowiada on o twórczości reżyserów, którzy kręcili
                      filmy pod wpływem idei:tych od Junga, Freuda, a nawet Ain Rand, czy Lenina. I
                      odsłonięcie tej 'ukrytej ideologii' jest ważne i najzwyczajniej w świecie zajmujące.

                      Tak, do każdego dzieła należy podchodzić sceptycznie. Już Platon bał się
                      artystów jako ludzi, którzy tracą z oczu pojecia dobra i prawdy.
                      Ale nie należy odrzucać dzieł na wstępie. Często bowiem, niesieni 'słusznym
                      gniewem' tracimy klejnoty znajdujące się pod warstwą szlamu.

                      A gdzie porównywałem Hitlera ze Spartą? Ja nie Popper;)

                      Wskazałem, że konsekwentne stosowanie Pańskiej reguły(a przynajmniej tego, jak
                      ją rozpoznałem) prowadzi właśnie do absurdu. Nie miał to być prymitywny chwyt
                      erystyczny, jeśli został tak odczytany, to przepraszam.

                      Więc czy może Pańska myśl wygląda tak: jeśli dany myśliciel sympatyzuje z
                      totalitaryzmem, należy go w całości odrzucić, a przynajmniej pozostać nieufnym.
                      Czy tak?
                      W takim razie zgadzam się, jednak nie wykluczam możliwości, że pewne jego
                      spostrzeżenia są cenne i trafne.

                      A Leni Riefenstahl była wielką reżyserką. Podobnie jak Eisenstein, czy
                      Majakowski i Jasieński poetami.
                      Nijak się to ma do ich oceny moralnej, oczywiście.
                      I nie uważam, żeby należało nie oglądać ich filmów czy czytać ich wierszy.
                      • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 10:42
                        Juz po raz drugi moja szczegolowa odpowiedz przepada w trzewiach Gazety. Wiec
                        jeszcze raz, krotko, czesciowo z pamieci...

                        Niech Pan sie zdecyduje, czy "Mahdi jest brzydki i niegrzeczny", czy "wolac
                        policje". Ja policji nie wolam, bo nie chce sie upodabniac do ulubionych
                        ideologii naszych bohaterow. Maja prawo mowic kazde glupstwo i kazde swinstwo.
                        Albo jest wolnosc, albo jej nie ma.

                        Jezeli Sierakowski nie brzydzi sie Badiou, a Warlikowski - Zyziem, to ich sprawa
                        i ich prawo. Ale moim, symetrycznym prawem, jest sie nimi brzydzic i glosno
                        mowic, dlaczego.

                        Raz jeszcze ucieka Pan przed zasadniczym rozroznieniem miedzy "wtedy"
                        (Heidegger, Riefenstahl, Majakowski, Eisenstein) i "teraz" (Badiou, Zyziek,
                        Loach). Roznica polega nie tylko na klasie nazwisk w nawiasach (przepraszam:
                        przepasc), ale na obowiazkach, jakie sklada na nas historyczna perspektywa.
                        Tamtym mozna wiele wybaczyc, bo jej miec nie mogli. Tym nie mozna wybaczyc
                        niczego. Smierdza trupem, a kto ich dotyka, zaraza sie smrodem.

                        Powtarzam: jezeli Heidegger i Riefenstahl nas lekko brzydza, mimo wszystko, to
                        co dopiero Badiou, Zizek i Loach.

                        Sean Penn jest wielkim aktorem, ale kiedy patrze na jego wielkie kreacje, widze
                        faceta co lize but Saddama. I od razu mi sie cos robi.

                        Sa inne ksiazki, inne filmy, inni autorzy i inni aktorzy, a zycie coraz krotsze.

                        Powiedzialem: Pan ma moze mocniejszy zoladek. Ja nie mam w domu dosc mydla, zeby
                        za kazdym razem brac prysznic.

                        A Ayn Rand z Leninem niech Pan lepiej nie porownuje. Nie te skutki.
    • maureen2 Kino jest psychoanalizą 06.01.08, 10:02
      tekst-recenzja o niczym,zbiór ładnych wyrazów,a tresć i sens ?
      Brak.
    • ts-ob Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 00:44
      Nie moge tego sluchac. Jezeli ktos jest tutaj totlitarysta - to Ty,
      Jentyku. Nie Zizek, nie Lacan, nie Loach, tylko Ty! Rozumiesz? Bo
      takiego potoku blota i pogardy dla innych ludzi, dla czyjegos
      wolnego myslenia nikt inny by z siebie nie wydobyl. Po tym wlasnie
      poznaje sie klienta wszelkiego totalu. Dobrze, ze nie zyjemy w
      czasach Stalina i Hitlera, tylko internetu...
      • fkonop Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 01:31
        swoją drogą, internet jest najprostszą drogą do totalitaryzmu.
        Musimy być czujni, jak nigdy w historii, aby on nie wrócił pod inną twarzą.
        • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 15:37
          Internet nie jest "najprostsza droga do totalitaryzmu". To bzdura. Nie byl nia i
          nie jest telefon, nie bylo i nie jest radio, nie byla i nie jest telewizja. Poki
          przeplywa wszystko, od rzeczy wielkich do najmniejszych, nie ma totalitaryzmu.
          To sie wolnosc nazywa.

          A czujnymi byc nalezy. Na przyklad wiedzac, z kim sie ma do czynienia w osobach
          Zizkow, Loachow, Badiouow, Irvingow, Chomsky'ch i im podobnych.
    • ts-ob Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 14:29
      Ciekawe, jak duza jest lista tego, czego my, czysci, mamy nie
      czytac? Po czym trzeba się umys mydłem? Poza tym, ze źle mi to
      pachnie, jest to jeszcze podszyte cholernym lękiem przed
      intelektualnym zgwalceniem, ktore na nas czyha ze wschodu i z
      zachodu, z gory i z dołu, zewsząd. Takie zakazy są dziś coraz żywsze
      w świecie, w wielu społeczenstwach i kulturach. Nie czytać, nie
      oglądac, nie słuchać, bo Złe wsączy ci się do duszy! Komunizm i
      faszyzm, poza tym, że kiedyś miały swoich ideologów i akolitów, dzis
      dzialają jak straszak na różnych radykałów. W tym pojeciu -
      faszyzm/komunizm - zmieścić można wszystkich podejrzliwych ,
      nieufnych intelektualistów, którzy chcą oglądać rzeczy i idee od
      kulis, od drugiej strony.
      • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 15:32
        Szanowny Panie,

        Zanim Pan zacznie czytac cokolwiek, dobrze byloby najpierw nauczyc sie czytac, w
        przeciwnym razie czytanie to zajecie jalowe. A nauka czytania polega na tym, by
        rozumiec to, co sie czyta.

        Nie chodzi o jakiekolwiek "zakazy". Nikt nikomu niczego nie zakazuje. Kazdemu
        wolno czytac, co mu sie chce. Nawet zachwyty nad Stalinem i Hitlerem.

        Zaleca sie jedynie swiadomosc tego, z kim i czym ma sie do czynienia. Krytycyzm.
        Zdrowe odruchy wymiotne.

        Nie chodzi tez o "mieszczenie" kogokolwiek w czymkolwiek, to jest wciskanie go
        tam na sile. Panowie, o ktorych mowa w dyskusji, jawnie glosza uwielbienie dla
        masowych rzeznikow spod tych szyldow. Komunizm i nazizm maja po dzis dzien, jak
        Pan to mowi, "swoich akolitow". Moze nalezaloby to wiedziec, a nie udawac w imie
        rozkoszy relatywizmu, ze to tylko takie przytyki bez znaczenia, by ugodzic w
        "umysly poszukujace".

        Nieufnosc i podejrzliwosc jest u intelektualisty cnota, poki nie zastapi
        wszystkich innych cnot, od cnoty racjonalnego myslenia poczynajac. Wtedy
        zaczynamy na przyklad byc szalenie nieufni i podejrzliwi wobec pochodzenia
        (rasowego lub spolecznego) innych ludzi.

        I nieszczescie gotowe.



        • ts-ob Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 19:20
          interesuje mnie w tym momencie nie ”sama prawda”, ani świat, jaki
          jest, tylko typ mentalny, jaki Pan przedstawia w swoich listach. To
          jest ten sam rodzaj lęku przed zabrudzeniem, jaki cechuje ludzi,
          którzy myją ręce po każdym uścisku dłoni, bo sie boją bakterii
          (których istnienie i nieładna rola są bezsporne). Że tacy ludzie
          mieli pole do popisu w okresach ”totalu”, to fakt. Oni układali
          indeksy książek zakazanych. Ciekawe też, że wśród
          Panskich ”zbrodniarzy” na tej samej liście znajdują sie także ci,
          którzy sie o nich zaledwie otarli.Jak Ken Loach, jeden z moich
          ulubionych reżyserów, wspaniały człowiek (trochę go znam). Gdybym
          wydał kiedyś książkę, jestem prawie pewny, że znalazłbym się na
          Pańskiej liście. Czy szuka Pan zwolenników, czy ”wiernych”, czy
          myśli Pan o świecie urzadzonym na Pańską modłę? Tyle, pozdrawiam.
          Czytał Pan ”Fahrenheita” Bradbury'ego?
          • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 07.01.08, 20:32
            Fascynujący z Pana "typ mentalny". Gatunek: "głuszec ideologiczny". Cecha
            charakterystyczna: nie słucha, co się do niego mówi, bo tokuje.

            Ja powtarzam uparcie w ciągu całej tej wymiany, że nikomu niczego nie należy
            zabraniać, nawet pisania i mówienia rzeczy ohydnych, nawet sławienia cnót
            Stalina i Hitlera - a Pan mi przyprawia mordę cenzora, palacza książek.

            Pański "ulubiony reżyser" Ken Loach robi komunistyczne filmy, w tym hagiografię
            Arthura Scargilla, notorycznego agenta sowieckiego, dzisiaj jawnego wielbiciela
            Stalina i komunistycznego negacjonisty, człowieka, który w latach 1980-81 lżył
            zniewolonych Polaków i Solidarność - ale to ja jestem "typ totalitarny".

            Gratuluję.

            A ręce radzę poniekąd myć starannie, zwłaszcza po uściśnięciu niektórych rączek
            nie zasługujących na taki zaszczyt. Tego wymagają przepisy higieny - fizycznej,
            umysłowej i moralnej.

            • ts-ob Re: Kino jest psychoanalizą 08.01.08, 19:45
              Kończę. Pozdrawiam. Uzyskałem od Pana to, co było do
              przewidzenia. ”Komunista”! Nic gorszego nie ma Pan na składzie? a
              jak Pan spotka w cztery oczy takiego komuniste, to co mu Pan powie?
              Po zmieszaniu z błotem przez Pana 10 ważnych nazwisk, rejteruję, bo
              jeszcze i mnie się coś dostanie. Szcęście, że tu jest anonimowo. Na
              odchodnym jescze krzyknę: bardzo lubię Loacha!! I proszę poczytać
              Bradbury'ego. Wszystkiego najlepszego.
              • jentyk12 Re: Kino jest psychoanalizą 08.01.08, 22:20
                ts-ob napisał:

                > Kończę.

                Nie dziwię się Panu. Na Pana miejscu też bym zwiewał.

                > Pozdrawiam. Uzyskałem od Pana to, co było do
                > przewidzenia. ”Komunista”! Nic gorszego nie ma Pan na składzie?

                Przyznaję, że istotnie niewiele.

                > jak Pan spotka w cztery oczy takiego komuniste, to co mu Pan powie?

                Młodzieńcze, spotkałem w życiu niejednego, ale to zazwyczaj oni zadawali pytania
                i rzadko bywali zadowoleni z odpowiedzi.

                > Po zmieszaniu z błotem przez Pana 10 ważnych nazwisk,

                Chodzi Panu o Davida Irvinga, jak przypuszczam?

                > rejteruję,

                Zauważyłem.

                > bo
                > jeszcze i mnie się coś dostanie.

                Już się Panu dostało, zasłużenie: "ideologiczny głuszec", co Pan potwierdza
                każdym słowem.

                > Szczęście, że tu jest anonimowo. Na
                > odchodnym jescze krzyknę: bardzo lubię Loacha!!

                Jak to mówią: to już sprawa między Panem, a Pańskim spowiednikiem...

                > I proszę poczytać
                > Bradbury'ego.

                Eeee tam, poczekam na film...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka