Dodaj do ulubionych

Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem?

    • acer100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:57
      Ja tak miałem przez 13 lat.Nade mną mieszkała chamska ,prymitywna
      osoba-śpiewaczka operowa.W swoim środowisku miała opinię nieżle
      trzaśniętej.Cały dzień ćwiczyła a po spektaklu wracała do domu z
      ferajną i balowali do rana.Upici w sztok,w nocy śpiewali w
      duetach.Mimo ewidentnych dowodów nagannego zachowania
      administracja,zarząd spółdzielni nic nie robił,żeby rozwiązać ten
      problem.W koncu znalazłem sposób na to dziadostwo,zaznaczam,że jej
      nie zabiłem.
      • 2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:03
        to pochwal się sposobem :) ja w zamian napiszę, jak pozbyłem się menelstwa z
        klatki schodowej ;)
    • wielki_czarownik Miałem podobny problem 11.01.08, 22:10
      Problemem był nie tyle sąsiad, co jego ujadający całe dnie pies.
      Kilka dni nieustannego wzywania na przemian policji i straży miejskiej rozwiązało problem. Pies zniknął.
      • kubus_ek Re: Miałem podobny problem 11.01.08, 22:22
        Dawajcie tutaj sposoby bo u mnie wlasnie BABA robi rozgrzewkę przed joggingiem. :/ Dzis nie ide wczesnie spac więc mozemy podzielić się swoimi pomysłami wychowywania "tupaczy" i imprezowiczów.
    • perepalkin Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:43
      Wszystkie te opisy co sie dzisiaj dzieje w blokach (obojetnie, mozna
      rowniez powiedziec w domach wielorodzinnych) w Polsce to obraz
      kompletnego koszmaru. Regula jest, ze prawie nikt nie szanuje, nie
      liczy sie z drugim czlowiekiem. Przegrywaja oczywiscie ci wrazliwi
      na halas. Takie opisy mozna oczywiscie mnozyc, ale chodzi przeciez o
      usuniecie problemu (policja, sad itp. czesto nie tylko nie pomoga
      lecz zaostrza jeszcze konflikt). Jak ?
      Bardzo prosto: zaczac budowac domy izolowane akustycznie, a stare
      uszczelniac materialami dzwiekoszczelnymi. Dlaczego sie tego nie
      robi - jest niepojeta glupota. Dlatego trzeba KRZYCZEC, domagac sie
      od wszelkich odpowiedzialnych za budownictwo instancji izolacji
      akustycznej !
      Pytanie oczywiscie jak dalece jest tu poprawa mozliwa: na pijakow,
      awanturnikow i tego rodzaju swolocz wszelkiej masci trzeba by
      zapewne budowac betonowe bunkry, zeby ich nie slyszec, dla
      innych "halasnikow" wystarcza istniejace materialy dzwiekoszczelne.
      I jeszcze o prawie czlowieka do "wolnoc Tomku w swoim domku":
      wolnosc kazdego ma granice w wolnosci drugiego. A wolnosc drugiego
      jest naruszona jesli -w tym przypadku - zabiera mu sie prawo do
      spokoju, wypoczynku.
      Z drugiej strony - znajac Polske, znajac Polakow, dla ludzi
      wrazliwych na halas pozostaje tylko jedno: wiac gdzie pieprz rosnie.
      • kari1971 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:06
        Jestem za stosowaniem w budownictwie mieszkaniowym materialów lepiej
        izolujacych akustycznie. Niestety ludzie w mieszkaniach zyja, maja
        dzieci, kapia sie, ogladaja tv, sluchaja radia, rozmawiaja, smieja
        sie itd.
        Nie mowie o imprezach a normalnym zyciu. Ludzie maja rozny rozklad
        dnia, jedni wstaja wczesniej, inni pozniej. Nie da sie tak zyc zeby
        nie robic zadnego halasu. A w blokach niestety trzeba zalozyc ze nie
        bedzie super cicho. Wolanie policji to ostatecznosc i to wobec
        tych, ktorzy zakłócaja w jakis sposob porzadek.
        Nie mozna tez doprowadzac do paranoi ze po 22 mozna tylko oddychac.
        A to co sie teraz buduje jest bardziej akustyczne od betonowych
        blokowisk! I to jest skandaliczne, ze za obecnie monstrualne sumy
        mamy mieszkania gdzie slychac jak sasiad kaszle...
      • ewa1125 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 09:42
        Niedawno,zdaje sie na interii,wyczytalam,ze sa normy
        dzwiekoszczelnosci dla materialow budowlanych. Jezeli blok nie
        spelnia tych norm,nalezy od dewelopera zazadac wytlumienia do tych
        norm. Ja zamierzam zglebic ten temat,bo mieszkam w starym
        budownictwie z lat 50-tych,wiec musze sie dowiedziec od kogo
        ewentualnie mam sie domagac poprawek w kwestii akustyki.Niestety
        samodzielne wytlumienie np podlogi jest bardzo kosztowne,a na
        dodatek czyni nas nieslyszalnymi dla sasiadow,natomiast my ich nadal
        bedziemy slyszec.Najlepszym wyjsciem jest podwojne wyciszenie ze
        strony obu sasiadow.
    • lookazh Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:46
      Rzeczą normalną jest to, że głośna impreza, w dużych częstotliwościach, w bloku powoduje przyjazd policji. Zawsze ktoś cierpi. Nie można tłumaczyć swojej tchórzliwości tym, że kiedyś stało się po drugiej stronie barykady. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i należy walczyć o swoje. Oczywiste jest, że raz na miesiąc impreza nie powinna nikomu przeszkadzać. Ale kiedy odbywa się często, nie ma powodu powstrzymywać się przed interwencją. I nie wymyślać sobie, że potem stanie się cholera wie co rodzinie, mieszkaniu...

      Bądź facet facetem ;]
      • laptopek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:08
        jednego nie rozumiem.
        dlaczego jesli ktos halasuje to mowi temu co chce ciszy ze jak mu
        za glosno to sobie ma kupic domek
        wlasnie mieszkajac z sasiadami nalezy zachowac sie tak aby im nie
        przeszkadzac!!! przytaczane przepisy to potwierdzaja. cisza nocna
        jest obowiazkowa co nie znaczy ze w ciagu dnia mozna zachowywac sie
        glosno
        i trzeba wziasc pod uwage ze w nocy gdy jest cicho wszystko bardziej
        slychac. wiec zwykly wlaczony telewizor moze u sasiadow byc
        slyszalny
        po 20tej staram sie byc ciszej a po 22giej dzwonie i donosze na
        sasiada jak jest glosno. mam to w nosie czy on wie ze to ja
        donosze ;))))
        w dziecinstwie babcia mowila "nie biegaj bo pania kowalska boli
        glowa" to ze nie trzaskam drzwiami to zwykla kultura, gdy
        przychodza znajomi po 22giej zaczynamy mowic ciszej i nie czuje ze
        musze sie ograniczac.
    • szantal3 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:01
      Ja z kolei mam problem z młodą parą za ściany,która mieszka w
      kamienicy obok.Odkąd tam mieszkają-czyli od ok 2 lat organizują
      naprzemian albo imprezki z serii najgorsza łupanka świata albo
      koncert ich ok 2-letniej córeczki i donośny krzyk jej mamusi.I jest
      całkiem podobna sytuacja jak w artykule- czasem całymi dniami nie
      słychać , aby ktokolwiek tam mieszkał, ale kiedy musze się uczyć do
      egzaminów, mała ryczy na całe gardło a niedorozwinięta mamusia w
      dresach-typ podwórkowej wiesniary krzyczy na nią, tak ze słyszę
      każde słowo.Mała ryczała czasem tak czesto i tak głosno ze siostra
      postanowiła pojsc do mieszkania i dowiedziec sie co tam sie dzieje-
      postraszyła ich opieką społeczną.Wszystko na nic-mała jak ryczy tak
      ryczy.Są jeszcze te nieszczesne imprezy które chociaz zdarzają sie
      najczesciej w weekend, to dają do wiwatu moojej siostrze która
      chodzi zaocznie i nie moze w zaden sposób zasnąć-niektórzy po prostu
      tak mają-nie zasnie i juz.Nigdy jeszcze nie dzwoniłysmy na policję,
      bo zawsze uwazalysmy ze po co, ze zaraz sie skonczy itp.Oprócz tej
      jednej wizyty nikt z nas nie poszedł tam w trakcie imprezy bo to
      jest juz sąsiednia kamienica i specjalnie musialybysmy sie
      ubierac...Tez mamy obawy ze jak raz zadzwonimy to bedą robic
      specjalnie jeszcze gorsze,bo to taki typ człowieka
    • acidmoon Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:01
      Tapety Sempatap= koniec problemu z sąsiadami, szybka metoda walki z
      hałasem. W razie pytań prosze o kontakt;)
      • 328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 11:34
        rozbawiles mnie
    • stek22 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:04
      Szkoda słów. Tchórz, a nie ojciec. Ale cóż takie jest nasze społeczeństwo.
      Niestety jestem w stanie uwierzyć w taki opisany "ekstremalny" przypadek bo
      miałem okazję się spotkać z takim przypadkami. Na to czy tamto się wścieka, lub
      udaje z bólem że go to nie rusza, ale żeby bać się zadzwonić na policję? Nie
      dziwne, że naród taki mądry "ale tylko w domowych pieleszach". Nie dziwne, że
      takiemu wchodzą na głowę różni a on w mieszkaniu zaciska zęby. Nie pójdzie nie
      powie. I każdy (sąsiad, itp) myśl, że myśleć i być intelektualistą w swoim
      mieszkaniu to możesz być człowieku, ważne aby nam na odcisk nie następował.
      Raz. Jest policja - dwa razy wzywasz do jednej biby policję, za drugim razem
      spisują protokół i kierują sprawę do sądu grodzkiego. I po sprawie.
      Dwa. Pisze się podanie do administracji lub zarządu osiedla (zastrzega się
      ochronę danych osobowych!), jeszcze najlepiej podpisy innych sąsiadów.
      Jak kogoś psychicznie na to nie stać to współczuję jego żonie.
      Ja się nie patyczkowałem i wychowałem swoich sąsiadów.
    • lawyer_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:10
      Po pierwsze holocie nie wolno pozwolic sobie wejsc na glowe! Nie mozna pozwolic
      na to, aby jeden sasiad dres/menel/gowniarz/imprezowicz*, zdominowal reszte
      spokojnych sasiadow i przejal "wladze" na budynkiem. Jesli mozna to trzeba
      sprobowac zalatwic sprawe pokojowo i pogadac z sasiadem. Nie mozna sie wstydzic
      zwrocic mu uwagi, tym bardziej ze on nie wstydzi sie zaklocac nam spokoju. Jesli
      prosby nic nie daja, to wtedy dzwonimy na policje za kazdym razem na policje
      (konsekwentnie), a kiedy przyjezdzaja to pilnujemy, aby sporzadzili wniosek o
      ukaranie goscia wnioskiem do SG. W skrajnych przypadkach nalezy razem z
      sasiadami zlozyc skarge do administracji/spoldzielni na sasiada, ktora to moze
      nawet pozbawic sasiada prawa do lokalu uciazliwego sasiada, a wtedy juz tylko
      wniosek da sadu, eksmisja i sasiad trafia do lokalu zastepczego w slumsach,
      gdzie miejsce jego i jemu podobnych. Powodzenia! :)

      *) niepotrzebne skreslic.
      • mlusca Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 01:46
        Jaki to stereotyp-menel,dresiarz itp.tylko tacy hałasują i nie
        przestrzegają norm współżycia.To nieprawda mieszkam w bloku ,nade
        mną rodzina nowobogackich /stać ich na willę a mieszkają w
        bloku/.Mamuska niepracująca pozwala swoim nastoletnim dzieciom na
        wszystko,muzyka typu łubu-dubu od 11 godz /wstaja dopiero /do
        24godz.Mamuska też lubi sobie koło 24 godz,pogłosnić telewizor na
        full-jak leci ''Przebojowa noc'',albo inne piosenki biesiadne.Przed
        chwilą skonczyła się ''pieśń-Daj mi tę noc itd.Do rana już chyba nie
        zasnę.Kilka razy prosiłam ,żeby słuchali muzyki trochę ciszej to
        dowiedziałam się,że jestem konfliktowa.
    • szajndl Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:43
      To jakbym o sobie czytala!! Identyczna sytuacja!! Wieczne imprezy w
      ciagu dnia wóda i dragi! Strach sie bac. tez mam małe dziecko i choc
      absolutnie dorosłam do roli matki tez czuje strach kiedy impreza się
      zaczyna!! Dom sąsiada to melina. Schodzi najgorsze towarzystwo z
      całej dzielnicy. Kidy raz zwróciłam uwage to następnegop dnia miałam
      poprzebijane opony i porysowany samochód. a sąsiad ma fantazje i
      słucha muzy cały dziń. Nie uczy sie nie pracuje i siedzi w domu i
      słucha. Jestem bezsilna! Myślę o wyprowadzce.
    • bugmenot0 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:53
      "Boję się po prostu. Zwłaszcza że przypominam sobie te balangi, w których brałem
      udział, te śmiechy, gdy sąsiad poprosił o ciszę." to baranie przypomnij sobie te
      czasy i pomysl ze to byly twoje najpiekniejsze chwile.kiedy imprezowales ze
      znajomymi itd...teraz to ty jestes tym zrzeda zza sciany.pozwol im imprezowac
      (oczywiscie w granicach rozsadku- tzn raz na miesiac lub 2...)
    • telia777 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 00:37
      Taaak.. hałaśliwi sąsiedzi to koszmar.. Też takich miałam. Imprezowali 2 - 3
      razy w tygodniu = w środku tygodnia, w weekendy, muzykę włączali od samego
      rana.. Nie dało się wyspać, czy odpocząć praktycznie nigdy. Pracowałam wtedy na
      zmiany, więc nawet wracając po nocce, po 2 godzinach spania, miałam pobudkę.
      Pewnego razu, właśnie rano, poziom mojego wkurzenia sięgnął zenitu, poszłam do
      nich, licząc na zrozumienie, że zmęczona, że po pracy, itp żeby ściszyli muzykę,
      na co tzw ABS, który otworzył mi drzwi, więcej niż lekko nawalony, stwierdził,
      że szkoda dnia na spanie i że normalni ludzie o tej porze zaczynają dzień, po
      czym dołączył do niego gość, który faktycznie mieszkał w tym mieszkaniu i
      stwierdził, że jak mi przeszkadzają to ma radę - żebym przyłączyła się do nich i
      zapraszają na drinka. Załamka. Oczywiście muzyki nie ściszyli.
      No i co dalej... na policję już nie miałam co dzwonić - od razu by wiedzieli
      kto. Wcześniej też nie dzwoniłam, bo jakoś nie mogłam się na to zdobyć,i jak
      gość w tym artykule liczyłam, że ktoś inny się wkurzy bardziej niż ja i
      zadzwoni.. no niestety. więc zaczęłam szukać właściciela tego mieszkania, cudem
      zdobyłam numer, opowiedziałam co się dzieje, na szczęcie właścicielka nie olała
      sprawy, powiedziała, żeby dzwonić, jak znowu będzie hałas. Zadzwoniłam do niej
      dwa razy... No teraz spokój.. Są tam nadal studenci, ale normalni, cywilizowani
      ludzie, a nie wieśniaki(nie obrażając ludzi! ze wsi) odciągnięte od pługa, które
      myślą, że w bloku w mieście można się zachowywać jak na polu, gdzie hałas
      przeszkodzi co najwyżej krowom.. A wieśniak-student zwykle nie ma (nie miał)
      warunków do zrobienia imprezy w rodzinnym domu, bo mama i tata nie pozwoli, bo
      mama i tata są zawsze w domu, to urywając się jak pies z łańcucha, zaczyna
      szaleć nie licząc się z niczym i z nikim i najlepsze, że mu się wydaje, że jest
      wtedy taki ważny, że bez mamy i taty, to mu wszystko wolno, ale taki
      wieśniak=student nie zna zasad współżycia społecznego, nie wie, co to
      "zakłócanie ciszy.." Bo niby skąd..? ..te wspomniane krowy się nie skarżyły
      przecież... I to moja teoria DLACZEGO niektórzy studenci są tacy
      nieprzystosowani do życia w mieście, w bloku. I nie chcę urazić - jeszcze raz to
      podkreślę - nikogo kto mieszka na wsi.
      • telia777 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 01:00
        A jeszcze coś dopiszę w temacie. Kiedyś chciałyśmy zrobić z siostrą SYLWESTRA,
        (rodzice gdzieś szli wtedy) miałyśmy po 13-15 lat. To mama nam NAJPIERW kazała
        iść do wszystkich sąsiadów, czy nie mają nic przeciwko. Oczywiście poszłyśmy,
        nikt nic przeciwko nie miał. ALE to są te różnice w dzieciach (później
        studentach), gdzie jedni są uczeni szacunku do innych ludzi, a inni mają "zakaz"
        i potem się nie liczą z sąsiadami. Bo przecież są TACY ważni i mają innych gdzieś.
    • jujuch Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 00:38
      identyczna sytuacja, ale ja zwróciłem uwagę i prawie doszło do tego ze
      strzeliłem w japę gnojkowi.
      okazało sie ze jest ich trochę więcej niż sie spodziewałem.
      wiec straż miejska niech sobie z nimi radzi, i poradziła sobie.
      a to ze potem mogą sie mścić to nie ma takiej opcji, oni tylko z kolegami są
      mocni. jak coś to pojedynczo wyłapie i wpier..l spuszczę.
      śmietniki w moim przypadku na klatce sobie balangę zrobili do tego nie na swoim
      pietrze bo starzy sie wqrwiqja.
      naprawdę nie ma innej opcji jak po ryłach lać
    • kwaaak Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 01:49
      Człowieku było mu wyjaśnić od razu a jak byś nie dał rady to dzwonić
      po kumpli z pracy lub z osiedla napewno by ci pomogli a nie dzwonisz
      po psy! Najgorsza sprawa na kogoś policje nasyłać! Nic dziwnego że
      sie czułeś jak donosiciel!
      • bushevik ale nonsensy piszesz 12.01.08, 02:50
        policje na kogos nasylac ? a od czego oni bioro kase co miesiac ?
        od przesuwania papierow w biurku ?!

        ja zadzwonilem na policje natycjhmiast jak tylko nasz sasiad zaczol
        szumiec, teraz siedzi ciuchutko jak mysz pod miotlo

        i to on powinien sie wstydzic za swoje zachowanie, a nie ci co
        cierpio z powodu takich burakow
    • a.e Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 06:00
      Jest metoda na uporczywie hałaśliwego sąsiada. Najpierw trzeba
      zacząc od policji. Powinna przyjechać i sporządzić notatkę, żeby był
      dowód, że rzeczywiscie było głośno. Potem piszemy pismo w dwóch
      egzemplarzach (przyda się w dwóch różnych miejscach) i zbieramy
      podpisy sąsiadów pod tym pismem (zaczynamy od siebie). Im więcej tym
      lepiej. Ludzie wbrew pozorom nie boją się podpisywać (w kupie
      raźniej) i jeżeli będzie nawet kilka podpisów to zarządca nie może
      tego zlekceważyć, a głośni lokatorzy nie mogą się tłumaczyć, że
      tylko my jesteśmy nadwrażliwi, mścimy się za coś tam itp. itd.
      Zaczynamy od spóldzielni (administracji), która wysyła pismo do
      wlaściciela mieszkania z pogróżkami i wzywa go na rozmowę. Jeżeli to
      nie pomoże to idziemy z pismem do dzielnicowego przy radzie osiedla.
      Widząc podpisy sąsiadów wie, ze nie jest to tylko nasz problem. On
      również rozmawia z właścicielem. Jeżeli to nie pomaga, a wie, że
      były już pisma od spółdzielni, była policja, to kieruje sprawę do
      sądu grodzkiego. Może także ukarać mandatem. To mit, że nie wolno
      hałasować tylko po 22-iej. Jeżeli ktoś uporczywie puszcza głośno
      muzyke godzinami, ma wyjącego cały dzień psa itd., to jest to tzw.
      uporczywe hałasownie i na to też są paragrafy. Nie rozumiem
      tłumaczenia, że taka jest akustyka w blokach. Skoro jest taka
      akustyka i wszyscy o tym wiemy, to nie jest to ani moja wina ani
      sąsiada i dlatego powinnismy się zachowywać nie tak jak bysmy
      mieszkali w bunkrze tylko w miejscu, gdzie ludzie wypoczywają i
      śpią. Od balang są knajpy i dyskoteki.
    • aron2004 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 08:18
      nikt nikogo nie zmusza do mieszkania w warszawskim blokowisku. W
      każdej chwili mozna się wyprowadzić na wieś, gdzie cisza i spokój.
    • allspice Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 09:49
      Po 22-j zadzwonić :)...i tak do skutku.
    • rojberek Jest sposób na takiego sąsiada ale to wymaga czasu 12.01.08, 11:25
      Mój sąsiad, mieszkający nade mną, miał psa, który wył 24h/dobę od piątku do
      wieczora niedzieli, kiedy zostawiano go samego w domu.
      Też zgłosiłem na policję, ale nie pomogło.
      Ściągnąłem więc z netu wycie wilków, kojotów, ujadania psów, nagrałem na CD,
      wsadziłem do wieży HIFI a jeden z głośników przywiązałem do pionowej rury z
      centralnego ogrzewania, tak aby był bliżej mojego sufitu, a podłogi sąsiada i o
      godzinie 1-ej w nocy puściłem sobie to ujadanie, samemu zakładając słuchawki z
      muzyką na głowę. Jego pies dostawał wścieklizny i wył w duecie z moim nagraniem.
      Obudził wszystkich sąsiadów wokół, wkurzył ich.
      Potem zrobiłem tak jeszcze kilka razy o różnych godzinach w środku nocy i...
      POMOGŁO! Sąsiad pozbył się swojego ujadającego psiaka.
    • abhaod tchórz 12.01.08, 11:31

    • spike23 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 11:43
      co ty pieprzysz, dorósł czy nie, nie ma to znaczenia jak ci ktos morde obije,
      moze mieszkasz w cichym przyjemnym miejscu gdzie wszyscy sie znaja, ja niestety
      nie i wiem cos na temat nocych imprez dresiarzy...pytanie pojdziesz do burdelu
      nad toba i powiesz alfonsowi zeby muzyka i krzyki dziwek nie zakłócały ciszy nocenej
    • ladyroot Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 13:05
      Co za różnica, co jest powodem tego, że nie da się normalnie
      funkcjonować i/lub spać? Głośna impreza jest dla niektórych tak samo
      frustrująca jak dla innych wiertarka, przesuwanie mebli, płacz
      dziecka, szczekanie psa, chodzenie na piętach czy głośny seks
      sąsiadów.

      Mnie akurat frustruje to ostatnie. Nie jestem żadną "świętą" - moje
      własne życie seksualne jest jak najbardziej satysfakcjonujące. Ale
      zawsze staram się respektować to, że mieszkam w budynku
      wielorodzinnym o ścianach z papieru. Podkładki filcowe do mebli
      kosztują 2,99 za całą paczkę - to chyba nie dużo. A i nie drę się na
      cały regulator (choć mam na to ochotę). To nas odróżnia od zwierząt,
      że potrafimy kontrolować swoje zachowanie.

      Od dwóch miesięcy nie byłoby nocy, którą przespałabym bez budzenia
      się co najmniej dwa razy (a mam uszkodzony słuch w 40%!!). Nie mogę
      spać, nie mogę popracować w domu (czy też pouczyć się czegoś, a do
      pracy ciągle muszę się czegoś poduczać). Cały dzień z dwu-
      trzygodzinnymi przerwami mam 'koncert'. Nawet jak wzięłam chorobowe,
      żeby się wyspać w ciągu dnia - okazuje się, że i w ciągu dnia nie
      opuszczają mieszkania. W kawalerce nie ma dokąd uciec - drugi pokój
      pewnie rozwiązałby sprawę - ale nie każdego na ten drugi pokój stać.
      Na korytarzu tylko uśmieszki pod moim adresem i głośne
      teksty "ciekawe, jak nam dzisiaj pójdzie zabawa na całego".

      Macie rację - nie ma sięczego bać. Będę dzwonić do straży miejskiej
      choćby i pięć razy w ciągu nocy - bo w końcu zdrowie psychiczne jest
      najważniejsze. Jeśli po dwóch miesiącach od wprowadzki sąsiadów nie
      chce się nam wracać z pracy do domu, a wręcz jest nam niedobrze na
      samą myśl o tym - to coś musi być nie w porządku.


      P.S. Teskty niektórych w stylu "to się przeprowadź" są nie na
      miejscu. Dla mnie przeprowadzka to koszt, na który sobie mogę
      pozwolić raz na półtora roku (a tylko wynajmuję).
    • amarga To pisał ten gość od kredytu? 12.01.08, 13:08
      Niedawno GW zamieściła podobnie prowokacyjny w tonie artykuł o jakimś sfrustrowanym 30-latku, co zaciągnął kredyt na mieszkanie w stolicy i ma problem, bo mu na życie nie starcza kilka tysięcy zł na czysto co mięsiąc na rękę. Pamiętacie?
      Porównajcie STYL, sposób wypowiedzi oraz podejście do omawianego problemu. Na mój gust na 100% oba artykuły napisała jedna i ta sama osoba. Marna prowokacja szyta grubymi nićmi, a po ilości komentarzy na forum widać, że przeciętny czytelnik daje się podpuszczać jak dziecko.
      • i.12 Co zrobić z sąsiadem? 12.01.08, 15:12
        Zapytać dewelopera o atesty powykonawcze określające rzeczywistą
        izolacyjność ścian i stropów.
        Sprawdzić.
        Żądać doprowadzenia izolacyjności przegród budowlanych do stanu
        zgodnego z polskim prawem budowlanym (warunkami technicznymi).
        W rezultacie: uzyskać tzw święty spokój (za który zapłacono w cenie
        mieszkania, zawierającej 40% marżę dewelopera).
    • koma110 jest rozwiazanie - ale nie dla nas, Polakow 12.01.08, 15:51
      To rozwiazanie stosuja nasi zachodni sasiedzi i nazywa sie "Hausordnung".
      Przepisy regulujace wspolzycie ludzi w bloku. Czasami (zalezy od bloku) sa one
      bardzo drastyczne - przykladowo: zadnych zwierzat czy malych dzieci, czasem
      zakazuja kapieli w wannie po 22.00 czy wyznaczaja dni sprzatania klatki
      schodowej przez poszczegolnych lokatorow a czasem tylko okreslaja godziny ciszy
      (czesto wcale nie tylko nocnej, rowniez poobiedniej, np od 12.00 - 14.00). Z
      naszego punktu widzenia - hitlerowski terror, nieprawdaz ? A gdzie "wolnoc Tomku
      w swoim domku", itp. Ale zyje sie przez to duzo lepiej, wiesz czego mozesz
      oczekiwac. Jak masz psa czy niemowlaka nie idziesz do tego bloku (inna sprawa,
      ze i tak nie przyjma), szukasz (i znajdujesz) miejsce gdzie poziom restrykcji
      bedzie przez ciebie akceptowalny. Bo restrykcje jakies beda, w koncu to nie
      nasza prywatna chata w lesie. Ale co najwazniejsze: PRZEPISY TE SA
      PRZESTRZEGANE, i to jest podstawa kulturalnego wspolzycia ludzi i naszego
      spokoju w domu. Oni wcale sie wzajemnie nie kochaja, tak jak i my zazdroszcza
      sobie, czesto latami mieszkaja na tej samej klatce i poza "dzien dobry" nie
      zamienia wiecej slowa, o zadnym "pozyczaniu cukru" itp. kontaktach towarzyskich
      nie ma mowy. Ale nie musza na siebie wzajemnie pomstowac np. za zaklocanie
      spokoju, bo przepisy sa przestrzegane. Mowie o blokach zamieszkalych przez
      Niemcow, a nie getta z Auslaenderami, bo tam juz oczywiscie jest inaczej, ale
      Niemcy tam zwykle nie mieszkaja jesli nie musza.
      Czyli: rozwiazanie jest, u nas znane bylo swego czasu w Wielkopolsce, ale i tam
      zaniklo, rownamy w dol, w koncu "wszyscy Polacy to jedna rodzina". Ktora wcale
      sie nie kocha i nie liczy ze soba, trzeba z przykroscia dodac.
      • pierot6 Przyjacielu!!!!..Art.51 kodeksu wykroczeń... 12.01.08, 15:57
        Kto krzykiem,hałasem,lub innym wybrykom zakłóca spokój,porządek
        publiczny,spoczynek nocny,albowywołuje zgorszenie publiczne, podlega karze
        aresztu,albo grzywny"..To nie wszystko..
        Prawo Administracyjne mówi o "swobodzie mieszkania i wy konywania zawodu w
        miejscu zamieszkania"..Masz prawa i korzystaj !!!!!
        • pierot6 I jeszcze jedno.. 12.01.08, 16:00
          Plicja i administracja MA OBOWIAZEK PRAWNY ochrony praw obywatela i
          lokatora !!!!...
    • ateus77 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 13.01.08, 10:49
      Już widzę to twoje załatwienie sprawy. Pójdziesz i sprawiasz łomot
      kilku pijanym dresiarzom? NIe ośmieszaj się. Na forum każdy się może
      popisywać odwagą, tyle że w realu człowiek jest najczęściej bezsilny
      w takiej sytuacji. No chyba że jest się członkiem innej dresiarskiej
      bandy.
    • rizan37 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 13.01.08, 13:28
      Uciążliwi sąsiedzi.
      Sami jesteśmy sobie winni, tworząc prawa i obyczaje, które obracają się
      przeciwko nam. Wszak formuła „cisza nocna obowiązuje pomiędzy 22 a 6 rano”,
      mająca zapewne konotacje ze średniowieczem, kiedy to strażnicy miejscy
      obwoływali nadejście nocy, dziś kojarzy się z koszarami wojskowymi. O 22
      capstrzyk o 6 rano pobudka – gospodarz domu powinien budzić każdego mieszkańca.
      Proponuję ich przeszkolić w graniu na trąbce.
      Takie sformułowanie sugeruje ponadto, że pomiędzy 6 rano a 22 można hałasować do
      woli, nie licząc się z nikim. I jest to wykorzystywane. Zdarza się, że jakiś
      „pracowity” sąsiad zaczyna wiercić udarowo za 5 minut do 22. Bo jeszcze ma 5
      minut. Wykonywanie prac wieczorami, kiedy ludzie chcą odpocząć jest normą.
      Nie tak dawne były czasy, a może i nadal gdzieś można to znaleźć, kiedy to na
      trzepakach na podwórkach były tabliczki z godzinami dziennymi, kiedy wolno było
      trzepać dywany, aby nie zakłócać snu dzieciom. Jak to się ma do swobody
      hałasowania od 6 do 22?
      Nierzadko z otwartych okien bloków mieszkalnych wydobywa się łomot beatu czy
      innej „melodyjnej” muzyki. Ktoś z rozmysłem, chcąc się popisać nagłaśnia całe
      podwórko. Jak żyją sąsiedzi tego, zazwyczaj chłystka, można się tylko domyślać.
      Uciążliwość muzyki odtwarzanej w mieszkaniach naszych blokowisk jest związana z
      drganiami niskiej częstości, tzw. basami. Najczęściej przez jedną, dwie
      kondygnacje nie słychać już melodii ale znakomicie dochodzi łomot niskich tonów.
      Drgania o niskiej częstotliwości przenosi konstrukcja stropów i ścian.
      Kiedyś widziałem tabliczkę: „Cisza nocna obowiązuje od 22 do 6 rano, a spokój
      zawsze”. Krótko wisiała, podobno sprzeczna z ustawą.
      Żądanie poszanowani spokoju w ciągu dnia nie oznacza to oczywiście zakazu
      wykonywania koniecznych prac remontowych w mieszkaniach. Ale sąsiedzi powinni
      być powiadamiani i powinno się to odbywać w godzinach najmniejszej uciążliwości.
      Na pewno nie w soboty wieczorem i w niedzielę
      Co roku, z okazji dnia głuchych mówi się o szkodliwości hałasu w tym głośnej
      muzyki i drgań o niskiej częstotliwości na organizm człowieka. I nie pociąga to
      za sobą żadnych regulacji, które zapobiegły by nieuchronnej głuchocie i
      uszkodzeniom układu nerwowego wywołanych nadmiernym natężeniem hałasu..
      W wielu krajach Unii zakazane jest nawet nękanie uciążliwym hałasem sąsiadów
      zamieszkujących na sąsiedniej posesji a co dopiero sąsiadów za ścianą. I policja
      wówczas interweniuje.
      Bo każdy „ma prawo robić co mu się podoba w jego własnym domu, pod warunkiem,
      warunkiem, że nie jest to uciążliwe dla sąsiada” .
      I taką zasadę należy wprowadzić w Polsce.
      sobota, 12 stycznia 2008
      • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 13.01.08, 14:24
        rizan37 napisał:

        > Bo każdy „ma prawo robić co mu się podoba w jego własnym domu, pod
        > warunkiem, że nie jest to uciążliwe dla sąsiada” .
        > I taką zasadę należy wprowadzić w Polsce.
        > sobota,
        Ależ taka zasada jest. Nazywa się art. 51 Kodeksu Wykroczeń
    • babczyk Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 13.01.08, 18:29
      Prawo sąsiedzkie- Działania, które w jakikolwiek sposób
      przeszkadzają w korzystaniu z jakiejś nieruchomości nazywa się
      immisją.

      Immisje dzielą się na bezpośrednie i pośrednie. Bezpośrednie
      polegają na "działaniach celowych", pośrednie są z kolei ubocznym
      skutkiem działań sąsiada.Immisje bezpośrednie są zakazane.

      Naruszenie zakazu powoduje, że właścicielowi "przysługuje roszczenie
      o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń"
      (art. 222 § 2 k.c.). Znaczy to, że sąsiad będzie musiał przestać np.
      przerzucać śmieci na naszą działkę.

      O immisjach pośrednich mówi z kolei art. 144 k.c.: "właściciel
      powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymać się od działań,
      które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad
      przeciętną miarę". Owa "przeciętna miara" jest ustalana dla
      konkretnego przypadku.


      Jeśli nasz sąsiad przekroczy tę "przeciętną miarę", możemy domagać
      się, by zaprzestał nadużywania naszej dobrej woli. Najpierw zwracamy
      się do niego z żądaniem "przywrócenia stanu zgodnego z prawem i
      zaniechania naruszeń", a jeśli to nie poskutkuje, musimy niestety
      skierować pozew do sądu.

      Jeżeli to, co robi sąsiad nie tylko zakłóca nam spokój, ale także
      wyrządza szkodę, możemy domagać się od niego oprócz "przywrócenia
      stanu zgodnego z prawem i zaniechania naruszeń" odszkodowania (art.
      415 i następne k.c.: "kto z winy swojej wyrządził drugiej osobie
      szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia").

      Inne metody- czasem z uciążliwym sąsiadem możemy walczyć nie tylko
      na drodze sądowej, ale i administracyjnej (zwykle trwa to o wiele
      krócej).

      Z hałasem "zanieczyszczającym" środowisko pomoże nam się zmagać
      inspektor ochrony środowiska. Wystarczy, że skierujemy do niego
      pismo opisujące jak sprawa wygląda z prośbą o interwencję.

      Gdy w naszym bloku spokój zakłóca sąsiad grający długo w nocy na
      puzonie, skierujmy skargę do spółdzielni (w krańcowym przypadku może
      ona nawet wypowiedzieć uciążliwemu sąsiadowi lokal).

      Pewne możliwości w walce z hałasem mają też gminy (niestety rzadko z
      nich korzystają). Zgodnie z ustawą o ochronie środowiska gmina może
      nakazać "wstrzymanie działalności urządzenia powodującego
      uciążliwość dla mieszkańców" (np. głośno pracującego klimatyzatora w
      restauracji czy komina, z którego wydobywa się hałas).
      UWAGA! Drogi sądowa i administracyjna przeplatają się. W niektórych
      przypadkach możemy skorzystać z obu naraz.

      Przepisy karne- Kodeks Wykroczeń Art. 51. § 1. Kto krzykiem,
      hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek
      publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
      publicznym, - podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo
      grzywny.

      • wielki_czarownik Ale 13.01.08, 23:36
        No OK. Mamy to, ale:
        1. Sprawa w sądzie o immisję będzie się ciągnąć latami.
        2. Art. 51 KW to niezła sprawa, ale zwyczajowo się przyjmuje, że cisza nocna jest od 22 do 6 rano. Jak zaś wiesz zwyczaj ma pewne zastosowanie w prawie o wykroczeniach (patrz np. Sylwester). Tak więc naprawdę trzeba narozrabiać, żeby ktoś został ukarany za hałasowanie przed 22.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka