Dodaj do ulubionych

Noworodki, L-4 i Ziemia Święta

09.02.08, 08:21
Przysięga Hipokratesa i zasada "przede wszystkim nie szkodzić" w
dzisiejszych czasach odnoszą się tylko do zasobów pieniężnych
naszych medyków?
Obserwuj wątek
    • w_jak_warszawiak Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 08:36
      Dokładnie to samo miałem napisać o "Przysiędze Hipokratesa".
      Niestety większość lekarzy stosują przysięgę Hipokryta :(
      Pomimo że nie lubię polityków, popieram tego co stwierdził: "Pokaż lekarzu co
      masz w garażu"
      • valmico Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 11:57
        Po prostu szkoda słów... Lekarz, człowiek który podejmuje się ratowania życia
        powinien trochę bardziej serio traktować przysięgę Hipokratesa. Pewnie jak by mu
        ją kazali powtórzyć po kilku latach to by nie pamiętał... ręce o(d)padają...
        • dr01 a mało to głupich bab w tym kraju? 09.02.08, 13:09
          jeżeli to prawda - to baba jest głupia że dała się tak wrobić wiedząc, że
          dyrektor szpitala o którym wiadomo co nieco może to wykorzystać... Mało to
          głupich bab w tym kraju? nie dotyczy to akurat wyłącznie lekarzy tylko tak na
          prawdę wielu ludzi - mało to ludzi płaszczy się u lekarza żeby wyłudzić
          zwolnienie by wydłużyć sobie urlop?? a bo to ona jedna? wielu tak robi i jakoś
          nikt się nie oburza..\\

          jeżeli to nieprawda, to moim zdaniem ta doktorowa powinna podać do sądu starostę
          i media, które to opublikowały i to o niebagatelną kwotę...\

          coś mi się wydaje, że ta cała szopka z ewakuacją to pic na grójec (albo raczej -
          na jędrzejów) zorganizowany przez dyrektora szpitala, który chce sobie poprawić
          public relations i uderzyć w doktorów, którzy mu się stawiają...
    • mzastaw Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 09:19
      No właśnie! To jest nasza mentalność! Nas Polaków wszystkie sprawy
      mało obchodzą. Liczę się tylko ja i moje korzyści niejednokrotnie
      po „trupach”. Mamy pretensje do pana Grossa, że w Strachu opisał
      całą prawdę o nas a obecnie zachowujemy się nie lepiej jak
      poniektórzy nasi rodacy w okresie okupacji i tuż po niej. Drugi
      człowiek jest dla nas nieważny. Jestem tylko JA!, jak pani
      Ordynator. Jak się pomodli nad różnymi grobami, ścianami płaczu
      itp. Na pewno ona będzie miała czterokrotnie większą pensje a siły
      nadprzyrodzone będą leczyły w szpitalu.
    • asmok6 Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 09:24
      star-uch napisał:

      > Przysięga Hipokratesa i zasada "przede wszystkim nie szkodzić" w
      > dzisiejszych czasach odnoszą się tylko do zasobów pieniężnych
      > naszych medyków?

      Hmm, jak jedzie na pielgrzymkę to komuś się od tego pogarsza?
      No bez przesady.
      • burlasino Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 10:33
        Star-uch napisał dość wyraziście, że lekarze usiłują "przede
        wszystkim nie szkodzić" swoim zasobom pieniężnym. Umiejętność
        czytania ze zrozumieniem nie jest taka znowu trudna, warto nad tym
        popracować.
        • 4g63 Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 11:51
          co to za jakieś chore podejście, a co niby kosztem stabilności swojego życia
          mają ratować inne? ty tak robisz?
          • giezeta Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 13:40
            4g63 napisał:
            > co to za jakieś chore podejście, a co niby kosztem stabilności swojego życia
            > mają ratować inne? ty tak robisz?

            Domyślam się, ze wybierając zawód lekarza miałeś w oczach dolary a nie
            człowieka, któremu potrzebna pomoc!
      • mondario Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 10:35
        asmok6 napisał:
        > Hmm, jak jedzie na pielgrzymkę to komuś się od tego pogarsza?
        > No bez przesady.

        Ano się pogarsza ewakuowanym ze szpitala.grzeje mnie na co ona wyda
        swoje pieniądze ale gdybym ja na L-4 pojechał na wycieczkę to nie
        miał bym po co juz wracać do pracy.
      • starod Re: Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 12:38
        asmok6 napisał:


        >
        > Hmm, jak jedzie na pielgrzymkę to komuś się od tego pogarsza?
        > No bez przesady.
        Jeżeli dla ciebie wazniejsze jest udawanie miłości do Boga i ludzi
        niż stosowanie się do nauki Chrystusa, to o czym mówić. Zreszta cała
        ta otoczka liturgiczno-mszalno-pielgrzymkowa jest sprzeczna z nauka
        Chrystusa.
    • mondario Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 09.02.08, 10:30
      Zwolnić ją dyscyplinarnie niech sobie jedzie do Angli lub Irlandii i
      tam obiera ziemniaki.Tak przy okazji lekarze żle zarabiają srednia
      wycieczka do ziemi świetej to wydatek ok 5000zł plus to co się wyda
      tam na pamiątki.Kogo stać? Lekarzy stać!!!!!!!!!!
    • wiaka Aspiracje i deprecjacje 09.02.08, 10:48
      Owszem, istnieje pewna grupa lekarzy - judymów, którzy pracują za
      marne pieniądze, jakie płacą państwowe i samorządowe placówki i
      którym nikt nie daje "w łapę". Znakomita większość lekarzy
      chałturzy jednak na prawo i lewo, pracując często na kilku etatach
      w tym samym czasie, a wszyscy (niemal) "zabiegowcy" dorabiają
      poprzez tzw. wyrazy wdzięczności pacjentów. Oczywiście, nie jest to
      zdrowe, ale pytanie brzmi: czy gdyby płace lekarzy były "godziwe",
      to nagle przestaliby oni brać "w kieszeń"? I co to znaczy "godziwa
      płaca" - czy dwukrotnie wyższa od średniej krajowej czy
      pięciokrotnie?
      A swoją drogą to ciekawe, że wszyscy protestujący chcą zarabiać
      jakąś "krotność" średniej krajkowej, a nikt nie zająknie się nawet
      o tym, kto ma w takim razie zarabiać połowę średniej i dlaczego
      właśnie on?
      Łatwo jest aspirować samemu i deprecjonować innych, trudniej o
      rzetelne uzasadnienie takiej postawy.
      • giezeta Re: Aspiracje i deprecjacje 09.02.08, 13:52
        wiaka napisała:
        > Owszem, istnieje pewna grupa lekarzy - judymów, którzy pracują za
        > marne pieniądze, jakie płacą państwowe i samorządowe placówki i
        > którym nikt nie daje "w łapę".......

        Zgadzam się w 100% z przedmówcą. Sama znam takich lekarzy.

        A ja jeszcze dodam: jak się ma żądanie wielokrotności średniej krajowej przez
        lekarzy, podczas gdy listonosz (praca nadzwyczaj ciężka i odpowiedzialna) z 25
        letnim stażem zarabia 3/4 średniej krajowej, a "demokratyczno - solidarnościowy"
        emeryt z doktoratem, po 36 latach pracy, dostaje emeryturę 1400 zł? (brutto)
        I z czego ten listonosz czy emeryt maja łożyć za niebotyczne zarobki lekarzy
        wykształconych za pieniądze całego społeczeństwa?
        Wszak i liceum i całe ich studia były opłacane (i są dotąd w 90% szkół), przez nas!
        Dodać do tego też należy koszmarną arogancję wielu lekarzy, traktujących
        pacjentów dosłownie jako "pacjentów" (odsyłam do łacińskiego źródłosłowu)
    • kleryk33 Religia ważniejsza niż dzieci, tak było i bedzie 09.02.08, 11:06
      Dlaczego kościół niszczył wczśniejsze słowo pisane?
      go_gle "zeitgeist polskie napisy"

      Aby rzucić na to więcej światła, spróbujmy sięgnąć w czasy bardzo odległe i
      dokonać pewnych porównań.

      I tak:
      Oto Słońce.
      Od 10 tysięcy lat przed naszą erą, historia obfituje w rzeźby i rysunki
      wyrażające dla niego szacunek i uwielbienie. I łatwo zrozumieć, dlaczego skoro
      każdego ranka Słońce wschodzi przynosząc światło, ciepło i bezpieczeństwo,
      chroniąc człowieka od zimna i ataków drapieżników ukrytych w ciemności. Wczesne
      kultury rozumiały, że bez Słońca, zboże nie wyrośnie, a życie na ziemi nie
      przetrwa.
      Ta świadomość sprawiła, iż Słońce stało się najbardziej adorowanym obiektem
      wszechczasów. Ludzie byli również bardzo świadomi gwiazd. Śledzenie gwiazd
      pozwalało rozpoznawać i przewidywać wydarzenia, które mają miejsce w dłuższych
      cyklach czasu, takich jak zaćmienia czy pełnie księżyca.
      Skatalogowali grupy gwiazd w to, co dziś nazywamy konstelacjami. Krzyż
      Zodiakalny to jeden z najstarszych konceptualnych obrazów w ludzkiej historii.
      Przedstawia Słońce i drogę, jaką przebywa ono w ciągu roku przez 12
      najważniejszych konstelacji. Odzwierciedla też 12 miesięcy, 4 pory roku,
      przesilenia i równonocne. Termin Zodiak odnosi się do faktu nadania konstelacjom
      ludzkich kształtów, personifikacji: postaci i zwierząt. Inaczej mówiąc, wczesne
      cywilizacje personifikowały gwiazdy i słońce, tworząc mity na podstawie ich
      wyglądu, ruchu i położenia względem siebie. Dające życie i ochronę Słońce, stało
      się uosobieniem niewidzialnego stwórcy albo Boga. Było znane jako "Bóg Słońce",
      światło świata, zbawca ludzkości. Podobnie 12 konstelacji reprezentujących trasę
      wędrówki Boga Słońca otrzymało nazwy, zazwyczaj związane z elementami natury,
      jakie występują w okresach, gdy przechodzi przez nie Słońce. Na przykład -
      Wodnik - niosący wodę, który przynosi wiosenne deszcze.
      "Horus" - 3000 lat przed naszą erą był Bogiem Słońca w Egipcie. Jest on
      uczłowieczeniem Słońca, a jego życie to seria alegorii związanych z ruchem
      Słońca po niebie. Z hieroglifów wiemy dużo o tym słonecznym mesjaszu. Na
      przykład Horus będąc słońcem, światłem, miał wroga zwanego Set - będącego
      uosobieniem ciemności czy nocy. I mówiąc metaforycznie - każdego ranka Horus
      wygrywał walkę z Setem a kiedy nastawał wieczór, Set wygrywał walkę i wysyłał
      Horusa do świata podziemi.
      Warto odnotować, że Ciemność i Światło, czy Dobro i Zło - to jedne z
      najważniejszych mitologicznych dualizmów, obecnych i wyrażanych na wielu
      płaszczyznach po dziś dzień.

      Najogólniej mówiąc, historia Horusa jest następująca:
      Horus narodził się w wyniku niepokalanego poczęcia (cudem) przez Isis (Izyde)
      25-go grudnia ( początkowo była to data narodzin Boga Ozyrusa, ale Ozyrys i
      Horus stawali się aspektami tej samej postaci, gdyż cała sytuacja zmierzała w
      kierunku monoteizmu)
      Jego narodzinom towarzyszyła gwiazda na wschodzie za wskazaniem, której szło 3
      królów by oddać cześć nowo narodzonemu zbawcy.
      W wieku 12 lat był nauczycielem syna marnotrawnego, a w wieku lat 30 został
      ochrzczony przez postać zwaną Anup i tak zaczął się jego stan duchowny. Horus
      miał 12 uczniów, z którymi podróżował, czyniąc cuda takie jak uzdrawianie
      chorych i chodzenie po wodzie. Horus był znany pod wieloma imionami: Prawda,
      Światło, Pomazaniec Boży, Dobry Pasterz, Baranek Boży i wiele, wiele innych. Po
      tym jak został zdradzony przez Typhona, Horus został ukrzyżowany, pochowany na 3
      dni, a potem zmartwychwstał...

      Te atrybuty Horusa, oryginalne czy nie, wydają się przenikać wiele światowych
      kultur, a dla wielu innych bogów mitologiczna struktura jest taka sama.

      ATTIS z Frygii - urodzony 25 grudnia przez dziewicę NANA; ukrzyżowany; złożony w
      grobie, po 3 dniach zmartwychwstał.

      KRISZNA z Indii, urodzony przez Devaki; z gwiazdą na wschodzie zapowiadającą
      jego nadejście; złożono mu w dary z mirry, kadzidła i złota; czynił cuda; po
      śmierci zmartwychwstał.

      DIONIZOS z Grecji, syn dziewicy; urodzony 25 grudnia; był podróżującym
      nauczycielem, który czynił cuda np. zamieniał wodę w wino; nazywany był "Królem
      Królów", "Synem Bożym", "Alfą i Omegą" i wiele, wiele innych; a po śmierci,
      zmartwychwstał.

      MITHRA z Persji, syn dziewicy; urodzony 25 grudnia; miał 12 uczniów; czynił
      cuda; po śmierci został pochowany w skalnym grobowcu na 3 dni a potem
      zmartwychwstał. Był też nazywany "Prawdą", "Światłem" i wiele, wiele innych.
      Interesujące, że dniem świętym dla Mithry była niedziela.

      Faktem jest, że istnieje szereg zbawicieli, z różnych okresów, z całego świata,
      którzy pasują do tej samej charakterystyki.
      Pozostaje pytanie, dlaczego takie atrybuty? Dlaczego narodziny 25 grudnia;
      dlaczego śmierć na 3 dni, a potem zmartwychwstanie; dlaczego 12 uczniów? Aby się
      tego dowiedzieć, zbadajmy historię najmłodszego solarnego mesjasza.

      JEZUS CHRYSTUS, był synem dziewicy Marji urodzonym 25 grudnia w Betlejem. Jego
      narodziny zapowiedziała gwiazda na wschodzie, za którą podążali trzej
      królowie/magowie by uczcić nowego zbawcę. Nauczał jako dwunastoletnie dziecko. W
      wieku 30 lat przyjął chrzest i tak zaczął się jego stan duchowny. Jezus miał 12
      uczniów, z którymi podróżował i czynił cuda - jak uzdrawianie chorych, chodzenie
      po wodzie, wskrzeszanie zmarłych; był znany jako "Król Królów", "Syn Boży",
      "Światło świata", "Alfa i Omega", "Baranek Boży" i wiele, wiele innych. Gdy
      został zdradzony przez swego ucznia Judasza, sprzedany za 30 srebrników, został
      ukrzyżowany złożony w grobowcu i po 3 dniach zmartwychwstał i wstąpił do nieba.

      Przede wszystkim sekwencja narodzin jest czysto astrologiczna. Gwiazda na
      wschodzie to Syriusz, najjaśniejsza gwiazda na niebie, która 24 grudnia leży w
      jednej linii z trzema jasnymi gwiazdami z Pasa Oriona. Te 3 gwiazdy nazywane są
      dziś, tak jak w starożytności: TRZEJ KRÓLOWIE. Trzej Królowie i najjaśniejsza
      gwiazda - Syriusz wskazują miejsce wschodu słońca 25 grudnia. Oto dlaczego Trzej
      Królowie podążają za gwiazdą na wschodzie aby odnaleźć miejsce wschodu -
      narodzin słońca. Dziewica Maria, jest konstelacją Panny, znaną także jako
      Dziewica Panna. "Virgo" (Panna) po łacinie znaczy "Dziewica". Starożytny symbol
      Panny to przerobione "M". Oto dlaczego Maria, i inne matki dziewice jak matka
      Adonisa - Myrra, albo matka Buddy - Maya zaczynają się na "M". Panna odnosiła
      się także do "Domu Chleba". I reprezentacją Panny jest dziewica trzymająca kłos
      pszenicy. Dom Chleba i symboliczny kłos pszenicy oznacza sierpień i wrzesień -
      czas żniw. Słowo "BETLEJEM" w istocie przetłumaczyć można jako "DOM CHLEBA".
      Betlejem odnosi się, więc do konstelacji Panny, miejsca na niebie, nie na ziemi.
      Jest też inne ciekawe zjawisko zachodzące 25 grudnia, w dniu przesilenia
      zimowego. Od przesilenia letniego do zimowego, dni stają się krótsze i
      chłodniejsze. Z perspektywy północnej półkuli Słońce wędruje na południe, staje
      się mniejsze i wydaje się oddalać. Skracanie się dni, dojrzewanie zbóż, gdy
      zbliża się zimowe przesilenie symbolizował dla starożytnych proces śmierci.
      To była śmierć Słońca. Do 22 grudnia proces umierania Słońca się dopełniał.
      Słońce poruszając się na południe przez 6 miesięcy, osiąga najniższy punkt na
      niebie. I tu ciekawostka - Słońce wstrzymuje swą wędrówkę na 3 dni. Przez te 3
      dni pauzy Słońce przebywa w sąsiedztwie konstelacji Południowego Krzyża (Crux).
      Po tym czasie, 25 grudnia, Słońce podnosi się o 1 stopień, tym razem na północ,
      zapowiadając dłuższe dni, ciepło i wiosnę.
      I dlatego się mówi: Syn (Słońce) umarł na krzyżu, był martwy 3 dni po to by
      zmartwychwstać i wstąpić do nieba.
      Oto dlaczego Jezus i inne Solarne bóstwa łączy koncepcja ukrzyżowania, i
      zmartwychwstania po 3 dniach. Jest to okres zmiany kierunku poruszania się
      Słońca do kierunku północnej półkuli co przynosi wiosnę i zbawienie. Ale nie
      czczono zmartwychwstania Słońca aż do wiosennej równonocy lub Wielkanocy. A to,
      dlatego, że z wiosenną równonocą, Słońce przezwy
      • burlasino Re: Religia ważniejsza niż dzieci, tak było i bed 10.02.08, 23:52
        Kiedy przy każdej możliwej okazji powtarzam zindoktrynowanym,
        nieświadomym tego, w co właściwie wierzą katolikom, że Biblia to po
        prostu mitologia judajsko - chrześcijańska, niewiele różniąca się
        od mitologii greckiej, oburzają się i gotowi są iść niemal na noże
        za tak niestosowne porównanie. Twój tekst bardzo elegancko
        potwierdza tę tezę dokumentując ją przykładami zaczerpniętymi z
        wielu różnych religii i wierzeń. Niestety, został on skrócony,
        zapewne automatycznie ze względu na limit objętości tekstu, jaki
        obowiązuje na forum GW. Może więc warto dokończyć go w
        następnym "odcinku" tego wątku.
    • bogdan331 TY widzisz i nie grzmisz?Gdzie jesteś? 09.02.08, 11:57
      ty co skrzywdziłeś człowieka prostego....
      ty co maluczkich krzywdzisz.....
      sczeźnij bądź medyku/czko/!
      • gazaj Puknij się w swój pusty łeb 09.02.08, 12:15
        Sam pracuj za darmo, albo za ochłapy. Jak już ordynator nie chce
        pracować w tym szpitalu, to należy zmienić dyrektora szpitala i
        starostę powiatu.
    • gazaj Może chodzić, to znaczy, że może 09.02.08, 12:11
      może się leczyć gdziekolwiek, np. u mamusi na wsi, a może w Ziemi
      Świętej.

      A co to ma wspólnego z przysięgą hipkratesa, które nie domaga się
      pracy za niską pensję.
      • anka1 Re: Może chodzić, to znaczy, że może 09.02.08, 14:11
        ciekawe co napisalbys w poscie gdyby to twoja zone w ciazy albo
        twoje dziecko w inkubatorze przewozono do innego szpitala, bo jakis
        lekarzyna poszedl na L-4 i pojechal na wycieczke do Egiptu "leczyc
        sie".
        • dr01 ciemny lud to kupi... 09.02.08, 20:01
          > ciekawe co napisalbys w poscie gdyby to twoja zone w ciazy albo
          > twoje dziecko w inkubatorze przewozono do innego szpitala, bo jakis
          > lekarzyna poszedl na L-4 i pojechal na wycieczke do Egiptu "leczyc
          > sie".

          w NORMALNYCH warunkach (czyli w warunkach gospodarki rynkowej) nie byłoby żadnej
          ewakuacji, bo w interesie placówki byłoby za każde pieniądze sciągnąć innego
          neonatologa by nie było kichy - bo to obciach i strata pieniędzy - nikt by nie
          chciał się tam leczyć. Tak jak w firmie prywatnej - nie dopuszcza się do
          zamykania sklepów z powodu braku personelu bo to jest utrata klientów czyli
          pieniędzy. Tak byłoby NORMALNIE. Ale nie jest normalnie. Jest SOCJALIZM. W
          socjalizmie, jak doktory się stawiają i chcą więcej pieniędzy, to urządza się
          SZOPKI - bardzo medialne, aby ciemny lud swoją uwagę skierował na niedobrych
          doktorów zamiast na idiotyzm systemu. Podobnie jak w 68 roku wszystko było przez
          syjonistów, kiedyś tam przez cyklistów itede, potem wszystkie nieszczęścia
          świata były przez kierowców PKSu a teraz przez lekarzy... skąd my to znamy...\
          ale co tam - grunt, że CIEMNY LUD TO KUPI..
          • burlasino Re: ciemny lud to kupi... 11.02.08, 00:08
            dr01 napisał: (co prawda w sygnaturce, ale napisał)
            "...równouprawnienie wszystkich - biednych i bogatych, rolników i
            nierolników..."

            Jeśli równouprawnienie to także w płacach. Dlaczego niby lekarz ma
            zarabiać około trzech średnich krajowych (tak sobie życzą lekarze),
            a np. profesor uniwersytetu - półtorej średniej? Albo czy praca
            nauczyciela i wychowawcy dzieci i młodzieży jest mniej ważna niż
            lekarza? I jak sprywatyzować szpitale warte miliardy? Oddając je
            lekarzom za symboliczną złotówkę, jak robiono to z fabrykami po
            roku 1990 aby szybko wytworzyć warstwę kapitalistów? Obdarowani w
            ten sposób "inwestorzy" szybko wyprzedali majątki zrujnowanych i
            nic nie wartych rzekomo zakładów ordynarnie przywłaszczając sobie
            własność ogólnonarodową. To stąd właśnie mamy kilka
            tysięcy "cudownych dzieci" biznesu, którzy w kilka lat dorobili się
            fortun, na jakie w świecie zachodnim pracowało po kilka pokoleń.
            • nessie-jp Re: ciemny lud to kupi... 11.02.08, 00:41
              > Jeśli równouprawnienie to także w płacach. Dlaczego niby lekarz ma
              > zarabiać około trzech średnich krajowych (tak sobie życzą lekarze),
              > a np. profesor uniwersytetu - półtorej średniej?

              Zwłaszcza - co ciekawe - profesor wykładający na Akademii Medycznej...? No, ile
              powinien zarabiać lekarz uczący innych lekarzy? Ciekawe, co o tym myślą sami
              lekarze...
            • dr01 Re: ciemny lud to kupi... 11.02.08, 09:30
              > Jeśli równouprawnienie to także w płacach. Dlaczego niby lekarz ma
              > zarabiać około trzech średnich krajowych (tak sobie życzą lekarze),
              > a np. profesor uniwersytetu - półtorej średniej?

              bo w czasie wykładów nie dotyka się człowieka, jego życie nie zależy od
              profesora, a w czasie zabiegu ratującego życie owszem...
              • myzeszwagrem Do okulisty, doktorze! 11.02.08, 10:29
                I co z tego, że lekarz dotyka człowieka, a czasami życie tego
                ostatniego zależy od lekarza? Praca jak każda inna, do takiej pracy
                lekarz się uczył (ZRESZTĄ NA KOSZT SPOŁECZEŃSTWA!!!!!, bo nie ma
                komercyjnych AM)) i taką pracę ma wykonywać - rzetelnie i
                odpowiedzialnie! Od windowego, opuszczającego "kubeł" w kopalni, od
                dróżnika kolejowego i wielu innych też zależy życie ludzkie, ale
                nikt nie powołuje się na te "szczególne właściwości".
                Poza tym są dziedziny, w których tzw. wolny rynek jest i musi być
                ograniczony ich specyficzną naturą. Nalezy do nich m.in.
                wydobywanie bogactw naturalnych, a także zdrowie narodu, od którego
                zależy jego przyszłość. To, że w niektórych krajach (np. USA)
                nastąpiło wynaturzenie i kartelizacja "służby" zdrowia, to nie
                powód aby do takiego samego wynaturzenia miało dojść u nas. Jeśli
                rynek medyczny miałby byc rzeczywiście wolny, to trzeba by
                umożliwić studiowanie medycyny wszystkim chętnym (podobnie
                kandydatom na prawników) i wówczas niech konkurują, a nie
                dopuszczać do tworzenia się mafii lekarskiej poprzez
                reglamentowanie studiów odbywanych na koszt społeczny, a następnie
                dopuszczanie do dykatatu medyków, jak to ma miejsce obecnie.
                Każdy medal ma dwie strony, panie doktorze, ale pan pewnie nigdy
                nie był u kolegi - okulisty i dlatego widzi pan wybiórczo!
                • dr01 Do psychiatry, proszę Pana 11.02.08, 13:50
                  Do psychiatry, proszę Pana
                  >

                  > I co z tego, że lekarz dotyka człowieka, a czasami życie tego
                  > ostatniego zależy od lekarza? Praca jak każda inna, do takiej pracy
                  > lekarz się uczył (ZRESZTĄ NA KOSZT SPOŁECZEŃSTWA!!!!!, bo nie ma
                  > komercyjnych AM
                  są studia komercyjne, kosztują około 12 tys za rok nauki w zależności od
                  akademii medycznej.
                  Tak samo na koszt społeczenstwa uczył się Pan jak i pozostali ujadacze (za ich
                  zawodówkę płacili między innymi moi rodzice ze swoich podatków)

                  )) i taką pracę ma wykonywać - rzetelnie i
                  > odpowiedzialnie!
                  jak każdy - niech pan to powie mojemu byłemu glazurnikowi
                  > Od windowego, opuszczającego "kubeł" w kopalni, od
                  > dróżnika kolejowego i wielu innych też zależy życie ludzkie,
                  do tego nie potrzeba jakiś szczególnych kwalifikacji

                  ale
                  > nikt nie powołuje się na te "szczególne właściwości".
                  > Poza tym są dziedziny, w których tzw. wolny rynek jest i musi być
                  > ograniczony ich specyficzną naturą.
                  Wolny rynek nie powstanie, bo chodzi o to by okradać biały personel - jak
                  dotychczas. To jest tak jak z kimś, kto podłączy się na dziko i kradnie prąd -
                  potem przychodzi kontrola i każe płacić - i wielkie oburzenie... Tak jest teraz
                  z lekarzami - mieliście nas za darmo przez wiele lat, a teraz wyjeżdżamy... więc
                  trzeba płacić - a jak żeście nie płacili (bo składki szły tylko na sprzęt a nie
                  na płace), to teraz szok...
                  bez wolnego rynku ochrona zdrowia będzie WAS kosztowała wielokrotnie drożej.
                  Wolny rynek w medycynie daje pewne prawa także pacjentowi, o czym nikt nie
                  mówi... Pacjent który fizycznie (a nie wirtualnie) płaci, ma prawo powiedzieć
                  "płacę i wymagam". Teraz jak mi któryś z tym wyskoczy, to mogę go wyśmiać i mam
                  rację... (może komuś płaci, ale nie mi)


                  >To, że w niektórych krajach (np. USA)
                  > nastąpiło wynaturzenie i kartelizacja "służby" zdrowia, to nie
                  > powód aby do takiego samego wynaturzenia miało dojść u nas.
                  Wynaturzenie w USA ma związek z tzw "medycyną defensywną", która u nas też już
                  jest. Polega ona na tym, że wobec rosnących oskarżeń pacjentów, lekarze się
                  bronią przed roszczeniami i zlecają całą masę niepotrzebnych badań oraz nie
                  podejmują się ryzykownych zabiegów. I rosną koszty. Tak już jest u nas - na
                  życzenie społeczeństwa które domaga się odpowiedzialności... proszę bardzo,
                  najpierw dokumentacja, potem długo... długo nic, potem pacjent. Naczelną zasadą
                  nie będzie "salus aegroti suprema est" tylko "chroń własną dupę". To wszystko na
                  życzenie społeczeństwa które skarży lekarzy w procesach. Tak już jest w USA i
                  tak będzie (a w zasadzie już jest) i u nas.

                  Jeśli
                  > rynek medyczny miałby byc rzeczywiście wolny, to trzeba by
                  > umożliwić studiowanie medycyny wszystkim chętnym (podobnie
                  > kandydatom na prawników)
                  KAŻDY może dostać się na studia - trzeba się tylko trochę wysilić i nie zależy
                  to od nikogo innego, tylko od kandydata. Ja nie miałem w rodzinie żadnego
                  lekarza, prawnika i innych, moi rodzice nie mieli wyższego wykształcenia,
                  żadnych łapówek nie dawałem i się dostałem za pierwszym razem. W mojej grupie
                  był chłopak z podlaskiego, który miał kilkoro rodzeństwa a jego rodzina
                  mieszkała w rozpadającej się chałupie - i też się dostał, i nikomu nic nie dawał
                  i też studia skończył. KAŻDY MOŻE.
                  > i wówczas niech konkurują, a nie
                  > dopuszczać do tworzenia się mafii lekarskiej poprzez
                  > reglamentowanie studiów odbywanych na koszt społeczny
                  Społeczeństwo umożliwiło mi studiowanie ale na koszt moich rodziców. Koszt
                  studiów (nawet jak weżmiemy pod uwagę te 12 tys rocznie - wychodzi jakieś 72
                  tys za całość - odpracowałem wielokrotnie pracując za darmo po studiach... Moja
                  pierwsza pensja wynosiła 700 pln na rękę - powinienem zarabiać 3 tysiące -
                  wychodzi brak 2300 pln x 4 lata pracy (potem mi podwyższyli do 800 pln/rękę) to
                  jest jakieś 110400 pln. Doliczając do tego dyżury, wychodzi drugie tyle - czyli
                  już mamy 200 tys pln. Potem zarabiałem 800 pln na rękę, ale ponieważ byłem
                  bardziej doświadczony, powinienem zarabiać 5 tys - więc mamy 5 tys - czyli
                  różnica 4200 - następne 2 lata pracy - wychodzi kolejne 100tys a z dyżurami 200
                  tys - razem jakieś 400 tys pln - odliczjąc od tego koszt studiów (czyli te 72
                  tys) wychodzi jak byk jakieś 320 tys pln. Tyle mi ukradliście. Tak jakbym sobie
                  kupił porsche, a wspaniały "naród" zarąbał mi je spod bloku. Fajnie co?


                  , a następnie
                  > dopuszczanie do dykatatu medyków, jak to ma miejsce obecnie.
                  > Każdy medal ma dwie strony, panie doktorze, ale pan pewnie nigdy
                  > nie był u kolegi - okulisty i dlatego widzi pan wybiórczo!
                  >
                  >
                  Jeżeli widzi pan tylko mafie lekarskie, niewidzialne sieci powiązań dotyczące
                  rekrutacji na studia medyczne i inne, to proponuję Panu skierować się do innego
                  specjalisty... psychiatry (można bez skierowania)
                  życzę zdrowia (JEST Panu potrzebne)
                  >
                  >
                  >
                  • myzeszwagrem Re: Do psychiatry, proszę Pana 11.02.08, 18:42
                    dr01 napisał:
                    > Do psychiatry, proszę Pana

                    Tego akurat nie skomentuję, bo "koń jaki jest, każdy widzi" i każdy
                    czytelnik potrafi ocenić pański wysiłek umysłowy zawarty w tej
                    wypowiedzi.

                    > są studia komercyjne, kosztują około 12 tys za rok nauki w
                    zależności od akademii medycznej.

                    Jeśli faktycznie są również studia medyczne płatne, to proszę
                    uprzejmie, Panie Doktorze, zwrócić społeczeństwu te ponad pół
                    miliona złotych (może być np. na jkakiś dom dziecka), które dostał
                    pan w prezencie, i dopiero potem domagać się wolnego rynku.

                    > Tak samo na koszt społeczenstwa uczył się Pan jak i pozostali
                    ujadacze (za ich zawodówkę płacili między innymi moi rodzice ze
                    swoich podatków)

                    Owszem, ja także uczyłem się za społeczne pieniądze i m.in. dlatego
                    nie domagam się nadzwyczajnych przywilejów jak pan. A co do
                    kwalifikacji, to niech pan nie szarzuje, bo może okazać się, że
                    pańskie są o wiele skromniejsze.

                    > Tak jest teraz z lekarzami - mieliście nas za darmo przez wiele
                    lat, a teraz wyjeżdżamy... więc trzeba płacić

                    Proszę bardzo wyjeżdżać, droga wolna, granice zniesione. Ale
                    wcześniej proszę zwrócić te pół miliona z okładem. No i oczywiście
                    wszystkiego najlepszego na "nowej drodze życia" ... przy irlandzkim
                    zmywaku. Bo nostryfikować na Zachodzoie polski dyplom lekarski to
                    dla 95 procent polskich "wybitnych medyków" - szklana góra nie do
                    zdobycia.

                    > Wolny rynek w medycynie daje pewne prawa także pacjentowi, o czym
                    nikt nie mówi...

                    Wolny rynek to wolny rynek, jak działa - każdy wie i nie ma co bić
                    piany. Ale wolny rynek jest tylko dla tych oferentów towarów i
                    usług, którzy sami zainwestowali. Pan nie inwestował, inwestowało w
                    pańskie wykształcenie społeczeństwo.

                    > KAŻDY może dostać się na studia

                    Niestety, to nie jest prawda. Studia medyczne są ściśle
                    reglamentowane i przyjmuje się na nie niewielki odsetek kandydatów.
                    W wyniku tego reglamentowany jest i sam zawód lekarski, a w
                    przypadku reglamentacji nie może być mowy o wolnym rynku. W tej
                    sytuacji nie jest istotne czy do grona uprzywilejowanych, mog acych
                    wykonywać reglamentoweany zawód, dostanie się pan czy człopak z
                    podlaskiego. Istotna jest sama reglamentacja i wynikające z niej
                    ograniczenie konkurencji, a więc zaprzeczenie wolnego rynku.

                    > Społeczeństwo umożliwiło mi studiowanie ale na koszt moich
                    rodziców. Koszt studiów (nawet jak weżmiemy pod uwagę te 12 tys
                    rocznie - wychodzi jakieś 72 tys. za całość - odpracowałem
                    wielokrotnie pracując za darmo po studiach... Moja pierwsza pensja
                    wynosiła 700 pln na rękę - powinienem zarabiać 3 tysiące -

                    Niestety, studiował pan nie tylko na koszt pańskich rodziców, ale
                    także na koszt moich oraz rodziców tego "Józka po zawodówce".
                    Pańskie subiektywne odczucia (ile to pańska praca była warta i że
                    już pan się wypłacił), to tylko impresje i dobre samopoczucie.
                    Obiektywne fakty są takie, jak widać. Jeśli nawet wytwarzanym przez
                    pana PKB nie rządzono dobrze, to nie rządzono również dobrze moim i
                    każdego innego pracownika. Tylko, że tego niegospodarnego
                    konsumowania nie przejedli nam ani Niemcy ani Francuzi tylko sami
                    Polacy, także pan i pańska rodzina. Więc do kogo ten żal i kim są
                    ci WY, do których wciąż się pan zwraca? Owi WY to również pan,
                    pańscy przyjaciele, znajomi i rodzina.
                    A swoją drogą to bardzo smutne, że niektórzy lekarze, mający sie za
                    elite narodu, prezentują tak żenujący poziom rozumienia procesów
                    społecznych i ekonomicznych. NOBLESSE OBLIGE, Panie Doktorze!
                    • dr01 Re: Do psychiatry, proszę Pana 11.02.08, 23:09
                      skoro zadał Pan sobie tyle trudu, to odpowiem:

                      > Jeśli faktycznie są również studia medyczne płatne, to proszę
                      > uprzejmie, Panie Doktorze, zwrócić społeczeństwu te ponad pół
                      > miliona złotych (może być np. na jkakiś dom dziecka), które dostał
                      > pan w prezencie, i dopiero potem domagać się wolnego rynku.

                      już zwróciłem i to dawno - pisałem o tym w poprzednim poście

                      >

                      > Proszę bardzo wyjeżdżać, droga wolna, granice zniesione. Ale
                      > wcześniej proszę zwrócić te pół miliona z okładem.

                      no i znowu to samo...


                      >No i oczywiście
                      > wszystkiego najlepszego na "nowej drodze życia" ... przy irlandzkim
                      > zmywaku. Bo nostryfikować na Zachodzoie polski dyplom lekarski to
                      > dla 95 procent polskich "wybitnych medyków" - szklana góra nie do
                      > zdobycia.

                      a to się Pan myli - nostryfikować dyplomu nie trzeba, bo jest on uznawany w
                      całej Unii. A za granicą są już całe szpitale, w których gada się po polsku...

                      >
                      > > Wolny rynek w medycynie daje pewne prawa także pacjentowi, o czym
                      > nikt nie mówi...
                      >
                      > Wolny rynek to wolny rynek, jak działa - każdy wie i nie ma co bić
                      > piany. Ale wolny rynek jest tylko dla tych oferentów towarów i
                      > usług, którzy sami zainwestowali. Pan nie inwestował, inwestowało w
                      > pańskie wykształcenie społeczeństwo.

                      owszem, inwestowałem i to dużo... zamiast obijać się na imprezach, studiowałem.
                      mogłem iść na inne kierunki - żonologię albo mężologię (używam tego
                      sformułowania żeby zachować polityczną poprawność), pójść na "studia" tzw
                      wieczorowe - czyli raz na 2 tygodnie wykład a po paru semestrach papierek z
                      wyższym wykształceniem, ale studiowałem medycynę. Zainwestowałem w to sporo
                      czasu i wbrew pozorom także pieniędzy... (bynajmniej nie chodzi tu o łapówki
                      tylko o podręczniki i utrzymanie po studiach, do czego musiałem dokładać z
                      innych dziedzin - akurat żyję z tłumaczeń a nie z medycyny)


                      >
                      > > KAŻDY może dostać się na studia
                      >
                      > Niestety, to nie jest prawda. Studia medyczne są ściśle
                      > reglamentowane i przyjmuje się na nie niewielki odsetek kandydatów.
                      > W wyniku tego reglamentowany jest i sam zawód lekarski, a w
                      > przypadku reglamentacji nie może być mowy o wolnym rynku.

                      w każdym kraju jest ograniczona liczba miejsc na studia medyczne i nie ma to
                      związku z mafią lekarską jak pan sugerował w poprzednim poście. Poza tym te
                      ograniczenia nie dotyczą konkretnych osób, tylko ILOŚCI - najlepsi dadzą radę,
                      niezależnie od tego czy są synami profesorów czy górników...

                      W tej
                      > sytuacji nie jest istotne czy do grona uprzywilejowanych, mog acych
                      > wykonywać reglamentoweany zawód, dostanie się pan czy człopak z
                      > podlaskiego.

                      zgadza się - ważne by był najlepszy z kandydatów (chyba nie chciałby mieć pan
                      doktora z IQ 75?)

                      >Istotna jest sama reglamentacja i wynikające z niej
                      > ograniczenie konkurencji, a więc zaprzeczenie wolnego rynku.

                      myli pan zwykłe ograniczenie miejsc na studiach z nepotyzmem
                      >

                      >
                      > Niestety, studiował pan nie tylko na koszt pańskich rodziców, ale
                      > także na koszt moich oraz rodziców tego "Józka po zawodówce".

                      tylko Józek po zawodówce zarabiał więcej, niż ja po studiach


                      >tego niegospodarnego
                      > konsumowania nie przejedli nam ani Niemcy ani Francuzi tylko sami
                      > Polacy, także pan i pańska rodzina. Więc do kogo ten żal i kim są
                      > ci WY, do których wciąż się pan zwraca? Owi WY to również pan,
                      > pańscy przyjaciele, znajomi i rodzina.

                      żal mam do całego społeczeństwa, bo większości zależy tak na prawdę na
                      utrzymaniu obecnego systemu... dlaczego - chcą by lekarz był za darmo, na
                      zawołanie, o każdej porze i do każdego bzdeta.. chcą nie płacić składek i
                      korzystać... wszystko sie należy, a ich zdrowie zależy od państwa a nie od nich
                      samych (mogą palić, żle się odżywiać a i tak za angioplastykę wieńcową zapłaci
                      państwo)... to mi się nie podoba..
                      wie pan, dlaczego w tym kraju nigdy nie zrobią przyzwoitej reformy systemu
                      ochrony zdrowia? dlatego, że takie mamy społeczeństwo, czyli WAS...\
                      żadna partia, nawet rzekomo "liberalna i proreformatorska" platforma obywatelska
                      nie ma jaj, by zrobić reformy z prawdziwego zdarzenia... tylko populizm,
                      socjalizm.. wiadomo, że po wprowadzeniu reform spadają w sondażach na łeb...
                      Politycy (czyli wszystkie poprzednie i obecne rządy) robią to, czego oczekuje od
                      nich społeczeństwo nie bacząc na to, że czasem trzeba podejmować decyzje dla
                      dobra narodu, wbrew jego woli. Dlatego nie będzie żadnej reformy KRUSu, (chociaż
                      rolnicy składek nie płacą a korzystają), dlatego nie będzie współpłacenia (które
                      pozwoliłoby zaoszczędzić naprawdę sporo pieniędzy - bo wyeliminowało by 30%
                      niepotrzebnych badań), nie będzie rzeczywistej prywatyzacji szpitali (dalej
                      będą generowane długi zaciągane na poczet lewych przetargów na sprzęt medyczny)
                      i td...
                      wszystko dlatego, że tego domaga się społeczeństwo - zachowania status quo -
                      czyli płacimy za sprzęt i leki, robocizna gratis... a że to kosztuje
                      wielokrotnie więcej, bo potem trzeba oddłużać z budżetu szpitale, poza tym
                      umierają ludzie którzy nie mogą doczekać się do świadczeń - kogo to obchodzi,
                      podobnie jak kogo obchodzi okradanie białego personelu - kogo to obchodzi, ważne
                      by mieć za darmo i na zawołanie...

                      SOCJALIZM RZĄDZI (w naszych głowach)
                      • myzeszwagrem Re: Do psychiatry, proszę Pana 12.02.08, 15:37
                        dr01 napisał:
                        > już zwróciłem i to dawno - pisałem o tym w poprzednim poście

                        I ja Panu odpowiedziałem, że to pańskie subiektywne zdanie, wynik
                        nadzwyczaj dobrego samopoczucia. Przecenia Pan swoje zasługi, a to
                        pachnie megalomanią.

                        > a to się Pan myli - nostryfikować dyplomu nie trzeba, bo jest on
                        uznawany w całej Unii. A za granicą są już całe szpitale, w których
                        gada się po polsku...

                        I znów tylko się Panu wydaje. Formalne uznawanie dyplomów nie
                        oznacza możliwości wykonywania zawodu lekarskiego. Trzeba,
                        niestety, zdać bardzo trudny egzamnin językowy i to bynajmniej nie
                        z języka potocznego, ale specjalistycznego, co w praktyce oznacza
                        pełny egzamin zawodowy. Pokonać tę przeszkodę potrafi (jak na
                        razie) ledwie parę procent polskich lekarzy.

                        Przykro mi, ale wciąż wykazuje Pan cechy megalomana. Nie tylko Pan
                        rzetelnie studiował, ukończenie architektury czy Wydziału MEL na
                        Politechnice Warszawskiej wymagało nie mniejszej determinacji i
                        pracy. Poza tym, wybierając studia medyczne wiedział Pan doskonale
                        ile wymagają wysiłku. Chyba, że od poczatku kierowała Panem zimna
                        kalkulacja: będę się uczył aby potem spijać soki i zarabiać krocie.
                        Tylko gdzie tu miejsce na szlachetną ideę niesienia pomocy drugiemu
                        człowiekowi?

                        > w każdym kraju jest ograniczona liczba miejsc na studia medyczne
                        i nie ma to związku z mafią lekarską jak pan sugerował w poprzednim
                        poście.

                        Mafia lekarska to określenie kolokwialne i metaforyczne, niemniej
                        wszystkie korporacje zawodowe dbają w pierwszym rzędzie o swoje
                        własne interesy branżowe. Czy wierzy Pan w to, że Naczelna Rada
                        Lekarska poparłaby projekt ustawy znoszącej limity miejsc na
                        Akademie Medyczne i w ten sposób urynkowującej zawód lekarski?

                        > myli pan zwykłe ograniczenie miejsc na studiach z nepotyzmem

                        Nic nie mylę, napisałem wyraźnie, że nie jest istotne czy na studia
                        dostanie się Pan czy chłopak z podlaskiego. Ima się Pan zarzutów
                        bez pokrycia.

                        > żal mam do całego społeczeństwa, bo większości zależy tak na
                        prawdę na utrzymaniu obecnego systemu... dlaczego - chcą by lekarz
                        był za darmo, na zawołanie, o każdej porze i do każdego bzdeta..
                        chcą nie płacić składek i korzystać... wszystko sie należy, a ich
                        zdrowie zależy od państwa a nie od nich samych (mogą palić, żle się
                        odżywiać a i tak za angioplastykę wieńcową zapłaci państwo)... to
                        mi się nie podoba..

                        Mnie też nie podobają się żule, hultaje i cwaniacy unikający
                        płacenia składek, jednak jest to margines, a nie norma. Większość
                        obywateli RP grzecznie płaci składki (często nawet o tym nie
                        wiedząc, bo robi to za nich księgowa) i - wbrew temu co Pan
                        niefrasobliwie imputuje - wcale nie domaga się lekarza "na
                        zawołanie" i za darmo, a tylko przyzwoitej opieki medycznej w
                        granicach rozsądku. Ta większość nie widzi jednak powodów, dla
                        których lekarz miałby być wyróżniony nadzywczajnym wynagrodzeniem,
                        kilkakrotnie wyższym niż w innych zawodach. I nazywa się to
                        poczuciem egalitaryzmu, który - jako idea - jest wciąż obecny w
                        świadomości społecznej od czasów rewolucji francuskiej.

                        > ... takie mamy społeczeństwo, czyli WAS...\ żadna partia, nawet
                        rzekomo "liberalna i proreformatorska" platforma obywatelska nie ma
                        jaj, by zrobić reformy z prawdziwego zdarzenia... tylko populizm,
                        socjalizm..
                        > SOCJALIZM RZĄDZI (w naszych głowach)

                        Proszę Pana,
                        socjalizm to bardzo piękna idea (której proszę nie utożsamiać z
                        bandyckim totalitaryzmem, występującym w przeszłości pod mianem
                        komunizmu), zakładająca solidaryzm społeczny czyli wyrównywanie
                        drastycznych różnic ekonomicznych, jakie tworzy nieuchronnie każdy
                        ustrój "dziki", czy to niewolnictwo czy feudalizm czy wreszcie
                        burżuazyjny kapitalizm. Socjalizm jest wynikiem rozwoju
                        cywilizacyjnego człowieka i jego świadomości, wyższej niż
                        świadomość zwierząt walczących w dżungli o byt na śmierć i życie.
                        Socjalizm wyrasta wprost z głębokiego humanizmu, a biorąc to pod
                        uwagę trudno wręcz zrozumieć jak można być jednocześnie lekarzem i
                        przeciwnikiem socjalizmu.
                        Chyba, że wybrało się zawód lekarski nie z żadnych "wyższych
                        pobudek", a dla trywialnego interesu czyli z wyrachowania. Ci,
                        którzy tak uczynili mogą być rzeczywiście zawiedzeni brakiem
                        spodziewanych profitów w obecnej polskiej rzeczywostości społeczno -
                        gospodarczej.
                        To prawda, że polski system ochrony zdrowia działa wadliwie, a
                        niekiedy wręcz skandalicznie, trudno jednak dyskutować o jego
                        reformie z kimś, dla kogo wszelkie zmiany mają prowadzić przede
                        wszystkim do realizacji jego egoistycznych celów materialnych.
                        • dr01 Re: Do psychiatry, proszę Pana 12.02.08, 22:29
                          > > już zwróciłem i to dawno - pisałem o tym w poprzednim poście
                          >
                          > I ja Panu odpowiedziałem, że to pańskie subiektywne zdanie, wynik
                          > nadzwyczaj dobrego samopoczucia. Przecenia Pan swoje zasługi, a to
                          > pachnie megalomanią.
                          wystarczy porównać relacje płacowe lekarz - średnia krajowa w dowolnym kraju
                          unii europejskiej - żadna megalomania

                          >
                          > Formalne uznawanie dyplomów nie
                          > oznacza możliwości wykonywania zawodu lekarskiego. Trzeba,
                          > niestety, zdać bardzo trudny egzamnin językowy i to bynajmniej nie
                          > z języka potocznego, ale specjalistycznego, co w praktyce oznacza
                          > pełny egzamin zawodowy. Pokonać tę przeszkodę potrafi (jak na
                          > razie) ledwie parę procent polskich lekarzy.
                          nie trzeba zdawać żadnych oficjalnych egzaminów językowych. A jeżeli chodzi o te
                          umiejętności - to po roku intensywnej nauki można nauczyć się podstaw każdego
                          języka - nawet duńskiego (polecam stronę www.paragona.com).
                          Poza tym większość z nas zna podstawy niemieckiego i angielskiego (angielski
                          zwykle zna każdy w stopniu komunikatywnym)


                          >
                          > Przykro mi, ale wciąż wykazuje Pan cechy megalomana. Nie tylko Pan
                          > rzetelnie studiował, ukończenie architektury czy Wydziału MEL na
                          > Politechnice Warszawskiej wymagało nie mniejszej determinacji i
                          > pracy.
                          nie neguję trudności pewnych określonych studiów, nie zmienia to faktu że
                          absolwenci MEL zarabiają w polsce po kilka tysięcy (całkiem zresztą słusznie) a
                          lekarze obecnie 1000 pln na rękę

                          Poza tym, wybierając studia medyczne wiedział Pan doskonale
                          > ile wymagają wysiłku. Chyba, że od poczatku kierowała Panem zimna
                          > kalkulacja: będę się uczył aby potem spijać soki i zarabiać krocie.
                          > Tylko gdzie tu miejsce na szlachetną ideę niesienia pomocy drugiemu
                          > człowiekowi?
                          w wieku 19 lat chciałem po prostu pomagać ludziom - miałem praktyki wakacyjne
                          (jako salowy w szpitalu) i muszę powiedzieć, że bycie potrzebnym to była
                          naprawdę ogromna przyjemność. Ale teraz - czytając większość komentarzy na
                          forach, wysłuchując pacjentów którym wszystko się należy bo są strasznie chorzy
                          na wszystko i z każdą pierdułą muszą przychodzić do szpitala (bo nie chce im się
                          zapisać do rodzinnego), słuchając argumentacji pod tytułem "macie pracować za
                          darmo bo sie należy" - niestety.... nikt nie lubi być frajerem... medycyna to
                          moja pasja, wspaniała rzecz, ale nie lubię być frajerem pracującym za darmo, bo
                          naszemu kochanemu społeczeństwu nie chce się uczciwie płacić składek.


                          > Mafia lekarska to określenie kolokwialne i metaforyczne, niemniej
                          > wszystkie korporacje zawodowe dbają w pierwszym rzędzie o swoje
                          > własne interesy branżowe. Czy wierzy Pan w to, że Naczelna Rada
                          > Lekarska poparłaby projekt ustawy znoszącej limity miejsc na
                          > Akademie Medyczne i w ten sposób urynkowującej zawód lekarski?
                          nie ma ustawy ograniczającej liczby miejsc - po prostu liczba miejsc jest
                          ograniczona bo ograniczone są pojemności sal wykładowych, klinik, laboratoriów
                          itd.. po prostu... poza tym po co produkować więcej lekarzy, żebyście mieli
                          więcej osób potem do opluwania i szntażowania?

                          >
                          > Mnie też nie podobają się żule, hultaje i cwaniacy unikający
                          > płacenia składek, jednak jest to margines, a nie norma.

                          płaci 25%, korzysta 100% - to co robi pozostałe 75%?

                          Większość
                          > obywateli RP grzecznie płaci składki (często nawet o tym nie
                          > wiedząc, bo robi to za nich księgowa) i - wbrew temu co Pan
                          > niefrasobliwie imputuje - wcale nie domaga się lekarza "na
                          > zawołanie" i za darmo
                          niech pan pojeżdzi w pogotowiu, albo popracuje na izbach przyjęć w szpitalach -
                          m.in. 80% wyjazdów pogotowia to wyjazdy NIEUZASADNIONE albo niech pan spróbuje
                          wypisać ze szpitala obłożnie chorego który jest w stabilnym stanie i popatrzy na
                          miny rodziny...

                          >
                          > Proszę Pana,
                          > socjalizm to bardzo piękna idea (której proszę nie utożsamiać z
                          > bandyckim totalitaryzmem, występującym w przeszłości pod mianem
                          > komunizmu), zakładająca solidaryzm społeczny czyli wyrównywanie
                          > drastycznych różnic ekonomicznych, jakie tworzy nieuchronnie każdy
                          > ustrój "dziki", czy to niewolnictwo czy feudalizm czy wreszcie
                          > burżuazyjny kapitalizm. Socjalizm jest wynikiem rozwoju
                          > cywilizacyjnego człowieka i jego świadomości, wyższej niż
                          > świadomość zwierząt walczących w dżungli o byt na śmierć i życie.
                          > Socjalizm wyrasta wprost z głębokiego humanizmu, a biorąc to pod
                          > uwagę trudno wręcz zrozumieć jak można być jednocześnie lekarzem i
                          > przeciwnikiem socjalizmu.
                          pięknie - tylko w polsce to określenie jednoznacznie wiąże się z okradaniem
                          tych, którzy są lepiej wykształceni na rzecz obiboków... nie mam nic przeciwko
                          pomaganiu ludziom - sam wbrew pozorom często to robię i odczuwam z tego powodu
                          radość. Uważam że należy pomagać tym, którzy rokują - niepełnosprawnemu, żeby
                          zdobył zawód, dziecku biednych rodziców, żeby się wykształciło itd... natomiast
                          w polsce ta pomoc jest rozumiana trochę opatrznie - jako utrzymywanie za darmo
                          całej masy ludzi, którzy są biedni na własne życzenie i nigdy (nawet jak
                          otrzymają całą masę świadczeń) nie wyjdą z tej biedy. Dlaczego moją pracą mam
                          dofinansowywać rolników (większość z nich jest bogatsza ode mnie?), dlaczego mam
                          fundować tomografię komputerową 3 x w tygodniu menelom, którzy się napiją, walną
                          głową o krawężnik i rozwalą sobie łeb? Dlaczego? Udzielając pomocy takim osobom
                          robimy im krzywdę - powodując że nie mają motywacji aby zmienić swoje położenie
                          - po co skoro "państwo da"? Dlatego socjalizm to pomyłka... Socjalizm to ustrój
                          niesprawiedliwy i złodziejski. Niestety... jak każda idea jest piękna tylko w
                          teorii...


                          >
                          > To prawda, że polski system ochrony zdrowia działa wadliwie, a
                          > niekiedy wręcz skandalicznie, trudno jednak dyskutować o jego
                          > reformie z kimś, dla kogo wszelkie zmiany mają prowadzić przede
                          > wszystkim do realizacji jego egoistycznych celów materialnych.
                          nie chodzi mi osobiście tylko o cele materialne. Mam świadomość, że w tej
                          chwili, aby wymusić reformy powinienem wyemigrować, a jest to trudna decyzja -
                          mam tu rodzinę itd... nie chodzi mi o pieniądze, ale pieniądze wbrew pozorom
                          mają rolę nie tylko materialną... pełnią także rolę regulacyjną - przykładem
                          jest współpłacenie i wolny rynek - pozwala na oddolną regulację - środki idą
                          tam gdzie są potrzebne i nie są marnotrawione np. "na zdrowe babcie" Nie chodzi
                          mi o to, że nie mam co jeść (mam - jak wspomniałem żyję z tłumaczeń i to nie
                          najgorzej...) chodzi mi o to, aby zawód lekarza przestał być moim hobby a stał
                          się zawodem. Chiałbym, aby cieszył się należnym szacunkiem, który należy się nam
                          z racji wykonywanej pracy. A szacunek w naszym materialnym społeczeństwie jest
                          pochodną tego, ile się zarabia (niestety...)

                          "Lekarz zarabiający połowę tego, co sprzątaczka może sobie gadać - jakie mam
                          brać leki - co z tego skoro ja wiem lepiej"

                          Domagamy się tego szacunku od dawna i trzeba przyznać, że samo dopominanie się o
                          podwyższenie wynagrodzeń nic nie daje... dają natomiast realne strajki...
                          domagając się 3x średniego wynagrodzenia chcemy wymusić reformy, które są
                          konieczne a których nikt (także obecny rząd) nie chce zrobić z przyczyn, które
                          wymieniłem wczesniej. Dlatego 3x średnia krajowa. Osobiście, wolałbym aby moje
                          wynagrodzenie było kształtowane przez wolny rynek, ale jak nie ma wolnego rynku
                          - trudno - niech będzie 3x średnia krajowa...

                      • nessie-jp Re: Do psychiatry, proszę Pana 12.02.08, 16:04
                        > żal mam do całego społeczeństwa, bo większości zależy tak na prawdę na
                        > utrzymaniu obecnego systemu... dlaczego - chcą by lekarz był za darmo, na
                        > zawołanie, o każdej porze i do każdego bzdeta.. chcą nie płacić składek i
                        > korzystać... wszystko sie należy,

                        Posłuchaj, kolego.

                        * Co miesiąc płacę 260 zł składek.

                        * Z pomocy lekarza korzystam przeciętnie raz na 4-5 miesięcy.

                        * Z tego wynika, że jedna wizyta lekarska kosztuje mnie 1000zł.

                        Czy to naprawdę tak dziwi, że płacąc 1000 zł za jedną wizytę chciałabym, żeby
                        lekarz przyszedł na czas, poświęcił mi minimum uwagi, był uprzejmy i profesjonalny?

                        Gdzie tutaj widzisz domaganie się czegoś "za darmo"? Ty chyba nie zdajesz sobie
                        sprawy z tego, jak ogromne kwoty ludzie płacą na twoje utrzymanie! To nie do
                        pacjentów miej pretensje, że nie wszystkie te pieniądze trafiają do twojej kieszeni.
                        • dr01 Re: Do psychiatry, proszę Pana 12.02.08, 22:42
                          > * Co miesiąc płacę 260 zł składek.
                          gratuluję
                          >
                          > * Z pomocy lekarza korzystam przeciętnie raz na 4-5 miesięcy.
                          >
                          > * Z tego wynika, że jedna wizyta lekarska kosztuje mnie 1000zł.

                          odejmij sobie od tego kwoty, które system dołoży do leczenia twoich chorób w
                          wieku podeszłym - 90% wszystkich składek zdrowotnych człowiek "przejada" w
                          czasie ostatnich 3 tygodni życia...

                          poza tym skąd wiesz, że nie zachorujesz? (nie życzę ci tego, oczywiście - ale
                          kto wie? skąd wiesz że nie dostaniesz np białaczki? (przeszczepienie szpiku 2
                          mln pln, chemioterapia - 3 leki (każdy po kilkadziesiąt tys pln za mc terapii)
                          razy 6 - 12 cykli - policz sobie ile to wyjdzie) albo zawału serca -
                          angioplastyka wieńcowa 20 tyspln, lek udrażniający naczynia wieńcowe - 3 tys
                          pln za ampułkę (potrzeba 3 a jak ważysz ponad 100 kg to 4 ampułki), stent
                          powlekany - 10 tys pln za sztukę (czasem trzeba kilka...) a operacja
                          pomostowania aortalno-wieńcowego - 50 tys pln... mogę wymieniać dalej...
                          niestety leczenie kosztuje i to drożej niż wam się wydaje (powyższe stawki to
                          stawki NFZ - tylko sprzęt i leki, robocizna gratis...)
                          >
                          > Czy to naprawdę tak dziwi, że płacąc 1000 zł za jedną wizytę chciałabym, żeby
                          > lekarz przyszedł na czas, poświęcił mi minimum uwagi, był uprzejmy i profesjona
                          > lny?
                          czy jeżeli lekarz zarabia 7 pln za godzinę i przyjmuje w tym czasie 10
                          pacjentów, i na każdego wychodzi poniżej złotówki - to ma być dla każdego miły i
                          uprzejmy ? będzie miły i uprzejmy, dla tych, którzy są sympatyczni... ale za te
                          pieniądze nie ma obowiązku uśmiechać się do buraków
                          >
                          > Gdzie tutaj widzisz domaganie się czegoś "za darmo"? Ty chyba nie zdajesz sobie
                          > sprawy z tego, jak ogromne kwoty ludzie płacą na twoje utrzymanie!
                          komuś może płacą, ale nie mi

                          To nie do
                          > pacjentów miej pretensje, że nie wszystkie te pieniądze trafiają do twojej kies
                          > zeni.
                          >
                          to nie do lekarzy te pretensje, że system jest niewydolny, że czekacie w
                          kolejkach, że jest ogólny bajzel, że są ewakuacje (akurat jak się okazało to
                          lekarze byli w szpitalu, tylko pan dyrektor chciał zrobić medialny show)

                          sorry - ktoś tu kradnie - ja nie, pan nie no to kto?
                          • nessie-jp Re: Do psychiatry, proszę Pana 13.02.08, 00:15
                            > odejmij sobie od tego kwoty, które system dołoży do leczenia twoich chorób w
                            > wieku podeszłym

                            I wice wersacze
                            • dr01 Re: Do psychiatry, proszę Pana 13.02.08, 12:58
                              > I wice wersacze
              • nessie-jp Re: ciemny lud to kupi... 11.02.08, 17:26
                > bo w czasie wykładów nie dotyka się człowieka, jego życie nie zależy od
                > profesora, a w czasie zabiegu ratującego życie owszem...

                Sugerujesz, że profesor, który źle nauczy studentów medycyny, nie doprowadzi do
                tragedii?!

                No i tu pytanie
      • nessie-jp Re: Może chodzić, to znaczy, że może 09.02.08, 14:59
        Tym, czy może odbywać zagraniczne wycieczki na L-4 (czyli za moje i twoje
        pieniądze), zajmie się ZUS. I mam nadzieję, że babsztyl wyleci dyscyplinarnie z
        pracy, bo bardzo nie lubię takich cwaniaczków, którzy wyłudzają zwolnienia, żeby
        sobie płatny urlop zrobić.
        • jkredman cwaniaczkowie - medykowie 10.02.08, 15:55
          cwaniaczków w służbie zdrowia ci u nas dostatek
          dlaczego nie chcą Rejestru Usług Medycznych
          dlaczego bronią się przed ograniczeniem czasu pracy
          dlaczego dyrektorami i ministrami nie zostają fachowcy od organizacji, prawa i
          ekonomii a lekarze po paromiesięcznych kursach
    • jkredman taka w większości jest służba zdrowia 10.02.08, 15:52
    • jkredman norma dostępności po Polsku 10.02.08, 16:20
      neonatologia w 16 tys miasteczku - czy każdym
    • lune rece opadaja 10.02.08, 23:46
      pewnie dostala od kolegi lekarza L-4 bo byla zmeczona ...moge to
      pojac - ale ze pojechala na wycieczke ??? mozna sobie wyobrazic - ze
      w tym srodowisku sa to NORMALNE numery ... i to jest mocno
      irytujace ; mam nadzieje ze sprawa sie nie rozmyje ...

      a na marginesie ... ordynator ktory przewodniczy zwiazkowi
      zawodowemu lekarzy ??? rano jest szefem zespolu (dostaje dodatek
      funkcyjny)- a w poludnie protestuje ? ;))))))))) bardzo smieszne ...

      mysle ze byl tam potezny konflikt lekarsko-dyrektorski ... szkoda
      tylko ze ofiarami tego konfliktu stali sie pacjenci :(

    • grzelak.mariusz Noworodki, L-4 i Ziemia Święta 11.02.08, 08:49
      brak wyobraźnii, nieodpowiedzialność, najważniejsza kasa i imprezy
      to częste praktyki nietykalnych medyków tak zmarła bliska mi osoba
      na zator bo w łowiczu zostawili na dyżurze młodego który się nie
      poznał a potem było już za późno gdy śmietanka szpitalna wróciła z
      długiego majowego weekendu czy nie ma na takich siły

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka