Dodaj do ulubionych

Będąc młodym naukowcem

12.02.08, 08:15
Ciekawe jest zainteresowanie ta autodiagnozą frustratow. A do tej
pory frustrat był traktowany jako niewiargodny, a NFA www,nfa.pl
jako niewiarygodne Forum Sfrustrowanych Naukowcow bo nie sa
zadowolenie z tego jaki jest system nauki i edukacji w Polsce.
Obserwuj wątek
    • nfa05 Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 08:17
      Ale z tym brakiem " dostępu do światowych publikacji" to trochę
      przesada. To razcej opinia nieudacznikow ktorzy nie potrafia
      nawiązać kontaktu z nauka światową.
    • nfa05 Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 13:45
      "Oczywiście, głównym powodem są niskie w porównaniu z zachodnią
      Europą nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe"
      Nie do końca, to wazny powod ale chyba nie najważniejszy.
      O wiele wazniejsze jest zły system nauki i edukacji w Polsce
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=48
    • podwojny.kaczor Jestem doktorantem 12.02.08, 14:38
      Jestem doktorantem na jednej z wrocławskich uczelni. Jakie mam wspaniałe warunki pracy? Kitka (może z 10 metrów kwadratowych) dzielona na 8 osób, jeden zdezelowany komputer (na oko z 10 lat - Windows 98), brak ksero, wszystkie weekendy zajęte (zajecia ze studentami zaocznymi), przeszło 50 godzin ponad pensum, do tego konsultacje, własne zajęcia, zajęcia z dziennymi, pomoc przy egzaminach...
      Ale co tam ja? Kolega ma podobnie, ale stypendium nie dostaje! Ja mam ten luksus, że otrzymuję zabójcze 1075 PLN miesięcznie. Jak tu wyżyć za takie grosze? Toż to na kasie w hipermarkecie więcej się zarabia! Za co na konferencję naukową pojechać? Ostatnio dostałęm zaproszenie na świetną konferencję - cena 900 PLN. Z czego? Już ostatnio musiałem ponad 500 PLN wydać na książki (uczelnia nie kupi, w bibliotekach nie ma).
      Konieczność finansowa zmusza więc mnie i innych doktorantów do dorabiania. Tak więc pracujemy czasami nawet po 12-14 godzin na dobę (praca, uczelnia). To wszystko przekłada się na poziom naszej działalności naukowej i dydaktycznej, bo autentycznie nie ma już na to czasu!

      Świetnie, co? A pan profesor doktor habilitowany siedzi w swoim ogromnym gabinecie i jeździ taką limuzyną, że mózg staje.

      Żenada po prostu. Wszystkim młodym odradzam podejmowanie doktoratu. Nie marnujcie sobie życia.
      • matmis Re: Jestem doktorantem 13.02.08, 18:07
        > Żenada po prostu.

        Rzeczywiście żenada.
        Ja mam przyzwoity pokój, komputer też (nie od razu niestety, ale w końcu się znalazł, świeży, a używam Linuxa), drukarka jest, ksero też. A i tak często pracuję z domu. Kwota stypendium nieco wyższa. Prowadzone zajęcia - 60h, ewentualnie 90h rocznie. Żeby na konferencję naukową wyjechać, jakoś się znajdują na to środki. Dorabiam czasem, ale z umiarem; nie obniża to poziomu działalności naukowej - w każdym razie nie bardziej niż wynalazek zakładek w Firefoxie ;-) ... Profesorowie nie kłują w oczy bogactwem, a nieraz wręcz przeciwnie.
        Żenujące jest to, że muszę na tym studium zaliczać jakieś zajęcia na ocenę niczym student (ale to przeważnie są niemal pozorne zaliczenia), oraz że ogólnie niewiele się robi się - a w ogóle to nikt sensownie nie wie, co należałoby robić. Współpraca z tzw. przemysłem też zazwyczaj wygląda bez sensu, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Ale gdyby nie to, że jeszcze trzeba jakiś doktorat spróbować obronić, to byłoby wporzo.
        • dalatata Re: Jestem doktorantem 13.02.08, 18:29
          a mnie sie wydaje ze zenujace jest to, ze dokotrant mowi, ze fajnie
          by bylo gdyby doktoratu nie musial napisac. bo to dla mnie juz
          wykracza poza granice absurdu.

          matmis napisał:

          >Żenujące jest to, że muszę na tym studium zaliczać jakieś zajęcia
          na ocenę nicz
          > ym student (ale to przeważnie są niemal pozorne zaliczenia), oraz
          że ogólnie ni
          > ewiele się robi się - a w ogóle to nikt sensownie nie wie, co
          należałoby robić.
          > Współpraca z tzw. przemysłem też zazwyczaj wygląda bez sensu,
          zarówno z jednej
          > jak i z drugiej strony. Ale gdyby nie to, że jeszcze trzeba jakiś
          doktorat spr
          > óbować obronić, to byłoby wporzo
    • eurfizyk Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 14:48
      Młody naukowiec czy doktorant musi mieć oparcie w państwie, które
      przecież płaci mu pensję albo przyznaje stypendium. Nie może być
      oceniany wyłącznie przez patologiczną sitwę. Nie można pozwolić, aby
      zdolny doktorant, prowadzący zjęcia ze studentami, uzyskujacy
      stypendia wyjazdowe do krajów UE, który zdał wszystkie egzaminy
      doktorskie, rozliczył się z grantu promotrorskiego, nie uzyskuje
      doktoratu po 5 latach studiów doktoranckich, bo sitwa podstawia
      recenzentów skłóconych z promotorem pracy, a rektor (opiekun
      doktorantów) zamiast pomóc doktorantowi odsyła go do sądu. Mam
      nadzieję, że dyskusja wokół Raportu o Stanie Nauki zmobilizuje
      Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa do kontroli podległych placówek i
      udzielania pomocy skrzywdzonym przez kumoterstwo młodym naukowcom.
      • nfa05 Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 14:59
        Przeciez doktoranci mają rade doktorantow i rzecznika Praw. To jest
        droga walki z sitwami. Jak myslicie, ze Min o niczym innym nie
        mysli niz o czytaniu dyskusji i pomocy skrzywdzonym to z takim
        myśleniem daleko nie zajdziecie.
        Jedna z mozliwości o swoje prawa:
        List do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie dyskryminacji
        obywateli polskich przy rekrutacji pracowników naukowych
        www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=469
    • toja3003 Nie rozumiem zatem przeciwstawiania nauki i komerc 12.02.08, 15:51
      Nie rozumiem zatem przeciwstawiania nauki i komercji.
      Nauka musi być przecież dla kogoś, bo kosztuje
      i ten ktoś własnie musi decydować na co idą środki.

      Kto jest tym kimś? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
      portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo głosować
      czym ma się nauka zajmować. A wiec właśnie komercja czyli
      wolny, demokratyczny rynek jest najlepszą gwarancją,
      że podatnicze pieniądze nie bedą marnotrawione.
      • wielki_czarownik Nie rozumiesz czegoś 12.02.08, 15:56
        Dwie sprawy Ci umykają.
        1. Nauka ma być dla wszystkich - także dla tych, którzy cierpią na jakieś arcyrzadkie choroby. Tu komercja nie będzie zainteresowana.
        2. Czasami pewne badania naukowe nie mają bezpśredniego przełożenia na "komercję". One są podstawą do innych badań lub rozwiązań systemowych. Nikt za nie nie będzie chciał płacić, bo mu się te nakłady nie zwrócą w sposób bezpośredni (np. nowy prąd ideowy z którego wykluje się kiedyś następca kapitalizmu).
        • toja3003 Teoretycznie masz rację ale teorię weryfikuje prak 12.02.08, 16:41
          Teoretycznie masz rację ale teorię weryfikuje praktyka a ta mówi, że
          potrzeby są nieograniczone a możliwości ich zaspokajania są
          ograniczone. Zatem, idąc za twoim przykładem „arcyrzadkich chorób”,
          kto ma prawo decydować o tym czy się nią zająć (kosztem tych mniej
          rzadkich)? Jakiś samotny Don-Kiszot w naukowej wieży z kości
          słoniowej? Proszę, niech decyduje ale ze swoich prywatnych środków a
          nie za moje podatnicze pieniądze. I doskonale rozumiem, że matematyk
          to krawiec szyjący ubrania, których nikt może w danej chwili nie
          potrzebować. On je szyje, bo można (podobnie jak alpinista wchodzi
          na górę, bo ta jest). I może się zdarzyć, że to ubranie nigdy nie
          będzie potrzebne a może się przydać za 500 lat albo za 500 dni. Ale
          ponownie pytam: jakim prawem takie decyzje za moje pieniądze? Co
          innego gdyby naukę sprywatyzować tak jak jest w USA (też tam nie
          jest do końca ale są dalej niż my w Polsce). Wówczas naukowiec byłby
          rozliczany z konkretnych wyników przez tego, kto mu płaci i miałby
          większą motywację żeby coś robić.

          Nie rozumiem zatem przeciwstawiania nauki i komercji.
          Nauka musi być przecież dla kogoś, bo kosztuje
          i ten ktoś własnie musi decydować na co idą środki.

          Kto jest tym kimś? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
          portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo głosować
          czym ma się nauka zajmować. A wiec właśnie komercja czyli
          wolny, demokratyczny rynek jest najlepszą gwarancją,
          że podatnicze pieniądze nie bedą marnotrawione.

          To my, podatnicy mamy prawo decydować na
          co idą pieniądze z budżetu. I proszę bez
          argumentów, że to muszą robić fachowcy,
          bo „laik” czy „ignorant” tego "nie zrozumie". Bzdura.

          Jak lekarz ma mnie operować to po to
          się lata uczył medycznej mądrości żeby
          umiał mi ją przetłumaczyć na mój język,
          bo decyzję podejmuję j a , bo o m o j e
          życie i zdrowie chodzi. Podobnie
          w nauce. Jeśli ktoś mówi: proszę bardzo
          robimy nowy lek i jest szansa, że
          wyleczymy taką chorobę to ja to rozumiem
          i daję na to kasę. Ale jak ktoć mówi,
          że za milion da mi odpowiedź na
          pytanie ile lat ma nasza galaktyka
          ale nie potrafi mi klarownie wytłumaczyć
          o co mu chodzi, bo „to nie jest dla laika”
          to ja mu mówię: nie daję ci kolego
          tych pieniędzy i wszystko.

          Wczoraj też do mnie dzwoni jakiś
          bankowiec i była taka rozmowa:
          - Mam dla pana świetną ofertę, bardzo rentowna sprawa.
          - Dobrze - odpowiadam - niech pan mówi, słucham.
          - No wie pan ale to nie jest na telefon, lepiej
          jak ja pana odwiedzę, bo to dłuższa sprawa.
          - Ok - powiadam - to niech pan wyśle mi to
          na piśmie.
          - Nie mogę, bo to są obszerne materiały,
          to by cała paczka z tego wyszła, bo
          to nie jest dla laika.
          - No to niech pan to streści na jedną stronę A4 - mówię.
          - To się tak nie da, bo to jest zbyt s k o m p l i k o w a n e.
          - Panie - mówię mu - jak pan nie umie mi wytłumaczyć
          na jednej stronie papieru o co chodzi to znaczy,
          że to jest jakiś kiepski towar i ja za to
          serdecznie dziękuje, miłego dnia, do widzenia.

          No i gościu jakiś obrażony się wyłączył a czy nie mam racji?

          Podobnie jest w nauce. Jak ktoś na kartce papieru
          nie umie prostym językiem wykazać o co chodzi to żegnam,
          bo nauka też jest dla ludzi a nie drogim hobby dla naukowców.

          Dlatego 100 lat temu, w czasach Einsteina tak potrafiono przedstawić
          jego teorie, że babcie w tramwajach na ten tamat dyskutowały (np.
          paradoks bliźniąt) a więc nie można z dyskusji wyłączać w demokracji
          ludzi tylko dlatego, że nie mają dyplomu z filozofii, jeśli chcą na
          interesujące ich pytania dyskutować. Zreszą i dyplom z danej
          dziedziny nieczego nie gwarantuje.

          Komu wierzyć w tak ścisłej kwestii jak energetyka atomowa? Wypowiada
          się jeden ekspert utytułowany i mówi „to jest niebezpieczne”.
          Wypowiada się drugi ekspert też „utytłany” i mówi „to jest
          bezpieczne”. A obywatel, który o tym decyduje w referendum i tak
          zostaje ze swoim zdrowym rozsądkiem, a jeśli mieliby decydować
          eksperci, to którzy pytam? Bo ich zdania są sprzeczne. A więc i w
          kwestiach na przyczynę rzeczywistości każdy zostaje sam ze swoim
          rozsądkiem i ma prawo szukać swojej odpowiedzi. Zarówno głupi
          profesor matematyki jak i mądra sprzątaczka. A mówię to bez cynizmu,
          bo inteligencja czy wykształcenie to jeden wymiar a mądrość bądź
          głupota inny.

          • wielki_czarownik Po części się zgadzam 12.02.08, 17:11
            Moim zdaniem każdy naukowiec powinien być rozliczany ze swojej pracy. Część może się zajmować sponsorowanymi przez prywatne podmioty badaniami a część mogłaby działać w obszarze mniej komercyjnym (np. te arcyrzadkie choroby) sponsorowanym przez państwo.
            Taka jest rola państwa - zapewniać rozwój naukowy także w dziedzinach mało zyskownych ekonomicznie, ale koniecznych z punktu widzenia szeroko pojętego rozwoju społecznego.
            Po prostu nie wszystko się da przeliczyć na pieniądze. Np. taki kapitalizm - skąd on się wziął? Jakaś firma go zasponsorowała?
            Ale jak już wspomniałem - każdy naukowiec musi być rozliczany z tego co robi. Koniec ze starymi profesorkami, którzy od lat nic nie napisali, prowadzą wykłady z jednego przedmiotu (od lat te same), pojawiają się na uczelni raz w tygodniu i po prostu pasożytują.
            • toja3003 zgoda na Twoją propozycję - uważam, że 12.02.08, 17:48
              należy zacząć od nauczycieli z podstawówek i średnich. Wprowadzić
              motywację finansową dla nauczycieli, w zależności od wyników i od
              razu się ruszy. A jak się mierzy poziom wiedzy europejską metodą
              PISA? Bardzo konkretnie prawda? Wiem, że to nie proste i że są różne
              klasy ale w każdym zawodzie jest pewne ryzyko: do jakiej firmy
              trafisz jako pracobiorca, czy będziesz miał dobry rejon jako lekarz
              mający własną praktykę, czy wypali twoja strategia biznesu jako
              przedsiębiorcy itp. Dlaczego nauczyciele mieliby być włączeni z
              systemu wiążącego wyniki z zarobkami? Owszem, można trafiać na
              lepsze i gorsze klasy ale to się w czasie będzie wyrównywać. To nie
              jest tak, że drużyna piłkarska ma cały czas pecha, we wszystkich
              meczach. Jak jest dobra to przegra jeden czy drugi mecz a resztę
              wygra i też będzie wysoko. A ja mówię nie o absolutnym wyniku klasy
              tylko o różnicy względnej jaką nauczyciel osiągnął w danym okresie.
              Czyli pomiar poziomu klasy na początku i końcu danego okresu
              porównawczego i to w ramach danego przedmiotu. A więc matematyk,
              który ma matematykę w różnych klasach też nie będzie miał tylko
              jednej słabej klasy z reguły prawda? To wszystko da się
              statystycznie zamodelować. Np. odrzucając wyniki skrajne tzn.
              superzdolnych uczniów najlepszych (i tak się nudzą w szkole a w
              życiu sobie poradzą) i najgorszych (też się nudzą i powinni być np.
              przeniesieni do specjalnej). No bo jaką motywację ma nauczyciel żeby
              uczniowie robili postępy? Przecież niezależnie od wyników dostanie
              te same pieniądze. Jakaś premia za mierzalne wyniki powinna być.

              Tak, tak, gdzie indziej te systemy działają ale u nas na pewno nie,
              bo mamy „polską specyfikę”, bo „matematyk jest mężem kochanki” i
              decydują „układziki”. Otóż bzdura proszę państwa, trzeba się wziąść
              do roboty a nie biadolić.

              Podałem przykład jak mierzyć efektywność nauczyciela: nie wymyślam
              tu nowych teorii tylko proponuję wziąść sprawdzone w praktyce modele
              na świecie a nie biadolić ciągle, że „w Polsce to niemożliwe”. W USA
              np. rodzice wybierają w szkołach, w demokratycznych wyborach, jej
              dyrektora więc to chyba jest motywacja żeby się starać nie? Możliwe
              jest także włączanie uczniów do oceny nauczycieli wedle
              korczakowskiej zasady „dziecko jest dzieckiem ale we własnych
              problemach i sprawach jest ekspertem”. I znowu – te systemy
              funkcjonują nie tylko na wyższych uczelniach (za granicą). A u nas
              nawet na uniwersytetach toczą się postępowania prawne blokujące
              strony internetowe, które takie oceny zamieszczają, w myśl zasady,
              że „nauczyciel ma zawsze rację i wara rodzicowi czy uczniowi od
              oceny jego postępowania”. A u nas pokutuje socjalistyczne myślenie
              typu „szpital to nie fabryka aut” albo „szkoła to nie fabryka aut”
              albo „teatr to nie fabryka aut”, że niby nie da się ocenić
              efektywności pracy sfery budżetowej. Otóż da się. Tylko trzeba to
              oddać w ręce tych, którzy płacą podatki i tą sferę finansują, nie
              mówiąc o tym, że trzeba tą sferę gdzie się da redukować
              prywatyzacją. Ostanio oglądałem w brytyjskiej TV (BBC Prime, była w
              kablówkach w Polsce ale wycofują bo nie ma chętnych do oglądania)
              jak zmienia się szkoła z tzw. trudnymi uczniami po wprowadzeniu
              amerykańskiej zasady „zero tolerancji”. Lekcje wyglądają jak lekcje
              i nikt nie wkłada nauczycielowi kosza na głowę a jak próbuje to
              n a t y c h m i a s t w szkole zjawia się policja, no a u nas to
              oczywiście też „niemożliwe” a potem to dochodzi do samosądów
              zrozpaczonych obywateli.

          • ooolooo Re: Teoretycznie masz rację ale teorię weryfikuje 14.02.08, 23:35
            Drogi Kolego. Opowaiadzasz głupoty o nauce w USA, reszta twojej wypowiedzi to
            też mrzonki małego Kazia który myśli, że coś wie o nauce. Pracowałem na
            uniwersytetach amerykańskich i tam właśnie bada się zjawiska które znajdą
            zastosowanie za 200 lat, a może w 2012 roku. Na tym polega czar nauki,że nigdy
            nie wiesz co komu i za ile czasu uda się praktycznie zastosować. Amerykanie to
            wiedzą i inwestują w badania podstawowe, są rzesze bogatych idealistów którzy
            inwestują w projekty wykształconych, ambitnych, czasem zakompleksionych,
            pracoholików z darem przekonywania. Mylisz przemysł z badaniami akademickimi.
            Amerykanie wiedzą, że z każdego dolara zainwestowanego w badania będzie $ 1.20 -
            2.00$, tylko ie wiadomo z których badań. To jak loteria tylko ilans inwestycji
            jest dodatni, nie wiadomo tylko z której z inwestycji. Zatem bulą i czekają.
            • toja3003 „Amerykanie bulą”, „Amerykanie wiedzą”, „ 15.02.08, 12:57
              „Amerykanie bulą”, „Amerykanie wiedzą”, „są rzesze bogatych”. Ich
              sprawa, ich pieniądze. A ja chcę decydować na co idą w Polsce moje
              podatnicze pieniądze.

              I doskonale rozumiem, że matematyk to krawiec szyjący ubrania,
              których nikt może w danej chwili nie potrzebować. On je szyje, bo
              można (podobnie jak alpinista wchodzi na górę, bo ta jest). I może
              się zdarzyć, że to ubranie nigdy nie będzie potrzebne a może się
              przydać za 500 lat albo za 500 dni. Ale ponownie pytam: jakim prawem
              takie decyzje za moje pieniądze? Co innego gdyby naukę
              sprywatyzować. Wówczas naukowiec byłby rozliczany z konkretnych
              wyników przez tego, kto mu płaci i miałby większą motywację żeby coś
              robić.

              Z dugiej strony, budżetowy naukowiec, jeśli nie ma mechanizmów
              kontrolujących jego efekty, będzie marnotrawił pieniądze – tak np.
              często dzieje się w nauce polskiej i w tych krajach gdzie nauka jest
              zdominowana przez instytucje państwowe.

              Nie rozumiem zatem przeciwstawiania nauki i komercji.
              Nauka musi być przecież dla kogoś, bo kosztuje
              i ten ktoś własnie musi decydować na co idą środki.

              Kto jest tym kimś? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
              portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo głosować
              czym ma się nauka zajmować. A wiec właśnie komercja czyli
              wolny, demokratyczny rynek jest najlepszą gwarancją,
              że podatnicze pieniądze nie bedą marnotrawione.

              Jeśli ktoś chce uprawiać naukę "dla sztuki i zabawy",
              proszę bardzo ale dlaczego za moje podatnicze pieniądze?

              To my, podatnicy mamy prawo decydować na
              co idą pieniądze z budżetu. I proszę bez
              argumentów, że to muszą robić fachowcy,
              bo „laik” czy „ignorant” tego "nie zrozumie". Bzdura.

              Jak lekarz ma mnie operować to po to
              się lata uczył medycznej mądrości żeby
              umiał mi ją przetłumaczyć na mój język,
              bo decyzję podejmuję j a , bo o m o j e
              życie i zdrowie chodzi. Podobnie
              w nauce. Jeśli ktoś mówi: proszę bardzo
              robimy nowy lek i jest szansa, że
              wyleczymy taką chorobę to ja to rozumiem
              i daję na to kasę. Ale jak ktoć mówi,
              że za milion da mi odpowiedź na
              pytanie ile lat ma nasza galaktyka
              ale nie potrafi mi klarownie wytłumaczyć
              o co mu chodzi, bo „to nie jest dla laika”
              to ja mu mówię: nie daję ci kolego
              tych pieniędzy i wszystko.

              Wczoraj też do mnie dzwoni jakiś
              bankowiec i była taka rozmowa:
              - Mam dla pana świetną ofertę, bardzo rentowna sprawa.
              - Dobrze - odpowiadam - niech pan mówi, słucham.
              - No wie pan ale to nie jest na telefon, lepiej
              jak ja pana odwiedzę, bo to dłuższa sprawa.
              - Ok - powiadam - to niech pan wyśle mi to
              na piśmie.
              - Nie mogę, bo to są obszerne materiały,
              to by cała paczka z tego wyszła, bo
              to nie jest dla laika.
              - No to niech pan to streści na jedną stronę A4 - mówię.
              - To się tak nie da, bo to jest zbyt s k o m p l i k o w a n e.
              - Panie - mówię mu - jak pan nie umie mi wytłumaczyć
              na jednej stronie papieru o co chodzi to znaczy,
              że to jest jakiś kiepski towar i ja za to
              serdecznie dziękuje, miłego dnia, do widzenia.

              No i gościu jakiś obrażony się wyłączył a czy nie mam racji?

              Podobnie jest w nauce. Jak ktoś na kartce papieru
              nie umie prostym językiem wykazać o co chodzi to żegnam,
              bo nauka też jest dla ludzi a nie drogim hobby dla naukowców.

              Dlatego 100 lat temu, w czasach Einsteina tak potrafiono przedstawić
              jego teorie, że babcie w tramwajach na ten tamat dyskutowały (np.
              paradoks bliźniąt) a więc nie można z dyskusji wyłączać w demokracji
              ludzi tylko dlatego, że nie mają dyplomu z filozofii, jeśli chcą na
              interesujące ich pytania dyskutować. Zreszą i dyplom z danej
              dziedziny nieczego nie gwarantuje.

              Komu wierzyć w tak ścisłej kwestii jak energetyka atomowa? Wypowiada
              się jeden ekspert utytułowany i mówi „to jest niebezpieczne”.
              Wypowiada się drugi ekspert też „utytłany” i mówi „to jest
              bezpieczne”. A obywatel, który o tym decyduje w referendum i tak
              zostaje ze swoim zdrowym rozsądkiem, a jeśli mieliby decydować
              eksperci, to którzy pytam? Bo ich zdania są sprzeczne. A więc i w
              kwestiach na przyczynę rzeczywistości każdy zostaje sam ze swoim
              rozsądkiem i ma prawo szukać swojej odpowiedzi. Zarówno głupi
              profesor matematyki jak i mądra sprzątaczka. A mówię to bez cynizmu,
              bo inteligencja czy wykształcenie to jeden wymiar a mądrość bądź
              głupota inny.

    • komentator4 Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 17:05
      Dlaczego Gazeta Wyborcza uporczywie ocenia stan polskiej nauki w
      oparciu o relacje nieudaczników, doniesienia z trzecioligowych
      szkółek i wynurzenia "młodych uczonych" z takich dziedzin, jak
      politologia albo psychologia? Dlaczego nie chce widzieć, że są w
      Polsce uczelnie i wydziały, które, mimo dziadowskiego finansowania,
      zapewniają wykształcenie na światowym poziomie? Na przykład wydziały
      matematyki, fizyki i chemii na Uniwersytecie Warszawskim i
      Jagiellońskim - dobrzy absolwenci i doktoranci tych wydziałów
      znajdują pracę na najlepszych uniwersytetach w USA i Europie
      Zachodniej. Znajdują ją z pomocą swoich promotorów, którzy mają za
      granicą kontakty i ich rekomendacja jest traktowana poważnie. Jest w
      Polsce duża grupa profesorów tej rangi. Jeśli chcemy poprawić stan
      nauki i nauczania w złych ośrodkach, dlaczego nie użyć tych dobrych
      jako przykładu? Nie pasują do tezy założonej z góry? Nigdzie na
      świecie dobry uniwersytet nie powstał dzięki machinacjom
      dziennikarzy i polityków - wszystkie osiągnęły swój obecny poziom
      dzięki ambicji i pracowitości swoich własnych pracowników.
      • wielki_czarownik Wiesz czemu? 12.02.08, 17:12
        Bo te wydziały to wyjątki. Ot cała prawda.
      • nfa05 Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 17:19
        No tak dobrze nie jest. Na UJ i UW patologii co niemiara, no i dają
        zly przykład.W rankinagach naukowych dośc daleko.
        Co prawda UJem rządził udacznik
        ========
        (Wprost 24, 9.02.2008
        SB o prof. Ziejce: kontakt operacyjny
        Były rektor UJ, prof. Franciszek Ziejka został w 1978 r. uznany
        przez Służbę Bezpieczeństwa za "kontakt operacyjny" -
        informuje "Dziennik Polski", który powołuje się na publikację w
        najnowszym numerze pisma "Alma Mater". Zdecydował o niej... sam
        Franciszek Ziejka.
        www.wprost.pl/ar/123302/SB-o-prof-Ziejce-kontakt-operacyjny/

        Wiadomosci 24.pl
        Były rektor UJ w materiałach SB
        www.wiadomosci24.pl/artykul/byly_rektor_uj_w_materialach_sb_57711.html
        ======================

        ale to zaden powod do dumy.

        Stan nauki i postulaty zmian w oparciu o doświadczenia m.in.z UJ i
        UW przedstawia NFA www.nfa.pl

        no i sa ono potwierdzane przez uczonych klasy światowej
        np. www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=38
        www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=470
        www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=48
        Miłej lektury !


        ---------------
        komentator4 napisał:

        > Dlaczego Gazeta Wyborcza uporczywie ocenia stan polskiej nauki w
        > oparciu o relacje nieudaczników, doniesienia z trzecioligowych
        > szkółek i wynurzenia "młodych uczonych" z takich dziedzin, jak
        > politologia albo psychologia? Dlaczego nie chce widzieć, że są w
        > Polsce uczelnie i wydziały, które, mimo dziadowskiego
        finansowania,
        > zapewniają wykształcenie na światowym poziomie? Na przykład
        wydziały
        > matematyki, fizyki i chemii na Uniwersytecie Warszawskim i
        > Jagiellońskim - dobrzy absolwenci i doktoranci tych wydziałów
        > znajdują pracę na najlepszych uniwersytetach w USA i Europie
        > Zachodniej. Znajdują ją z pomocą swoich promotorów, którzy mają za
        > granicą kontakty i ich rekomendacja jest traktowana poważnie. Jest
        w
        > Polsce duża grupa profesorów tej rangi. Jeśli chcemy poprawić stan
        > nauki i nauczania w złych ośrodkach, dlaczego nie użyć tych
        dobrych
        > jako przykładu? Nie pasują do tezy założonej z góry? Nigdzie na
        > świecie dobry uniwersytet nie powstał dzięki machinacjom
        > dziennikarzy i polityków - wszystkie osiągnęły swój obecny poziom
        > dzięki ambicji i pracowitości swoich własnych pracowników.
        • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 18:02
          Przeczytałem relację z posiedzenia Rady Naukowej - rzeczywiście
          kompromitująca. Ale wszystkie konkretne dane utajniono tak
          skutecznie, że niesposób dowiedzieć się, na którym wydziale której
          uczelni to się działo - a to jest bardzo istotna informacja.
          Przecież nie twierdziłem, że UW i UJ w całości są idealne, podałem
          jako pozytywne przykłady tylko trzy wybrane wydziały. Czy to na
          którymś z nich odbyły się te gorszące targi? Jeśli tak, to tym
          bardziej należy tę instytucję zdemaskować. Cwaniaczków
          najskuteczniej się tępi odbierając im poczucie siły i
          bezpieczeństwa, a anonimowość zapewnia bezpieczeństwo.
        • dalatata Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 18:07
          no i co z tego? czy przez to byl zlym rektorem? a moze byl dobrym
          rektorem przez to? ma pan choc jeden argument rzeczowy na temat
          rekora Ziejki?

          albo inaczej czy rzeczywisice 'demaskowanie' Ziejki, sredniej klasy,
          polonisty, natemat rektorstwa nie mam zdania, posuwa debate do
          przodu?

          przed chwila ktos napisal ze gdzies na UJ, uprawia sie nauke na
          swiatowym poziomie. nie odpowiadalo to Panu Dokotrowi i przywalil?
          wydawaloy sie ze NFA powinno zalezce na takich doniesienieach.
          czyzby jednak prywata i te frustracje habilitacyjne, ktore co rusz
          panu ktos zarzuca, przez Pana przemawiaja? Patrze na pana
          dzialalnosc na forum i sie zastanawiam nad pana celami i sa one dla
          mnie dalekie od jasnych.

          nfa05 napisała:

          > No tak dobrze nie jest. Na UJ i UW patologii co niemiara, no i
          dają
          > zly przykład.W rankinagach naukowych dośc daleko.
          > Co prawda UJem rządził udacznik

          > (Wprost 24, 9.02.2008
          > SB o prof. Ziejce: kontakt operacyjny
          > Były rektor UJ, prof. Franciszek Ziejka został w 1978 r. uznany
          > przez Służbę Bezpieczeństwa za "kontakt operacyjny" -
          > informuje "Dziennik Polski", który powołuje się na publikację w
          > najnowszym numerze pisma "Alma Mater". Zdecydował o niej... sam
          > Franciszek Ziejka.
      • sendivigius Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 17:26
        Znam z wlasnego doswiadczenia jeden z wymienionych wydzialow i
        powiem tyle ze powyzsze to sr... w banie po sciane. Te wydzialy sa
        tak samo niezle skorumpowane i zarzadzane przez "rodzinki" i
        znajomych kroliczka jak dowolny inny.

        To, ze kilku znalazlo prace na zachodzi to nie swiadczy o tych
        wydzialach dobrze tylko o samych absolwentach. Wbrew temu co
        powyzsze sugeruje jesli ktos zdobyl prace to dzieki swoim
        umiejetnosciom a nie ze mu "rodzinka" zalatwila, bo jedno niestety
        jest pewne ze "rekomendacje" wspomnianych wydzialow sa wymagane
        czysto formalnie i nikt przy zdrowych zmyslach na zachodzie nie
        wezmie ich na serio.

        Trzeba tez dodac ze wspomniane wydzialy poza dostarczycielami tanich
        laborantow to zachodnich laboratoriow sa przede wszystkim fabrykami
        bezrobotnych, sa rozdete ponad wszelkie potrzeby bo
        kazdemu "naukawcowi" trzeba zapewnic pensum.

        A kto krytykuje lub po prostu pisze prawde to wiadomo...
        nieudacznik. Udacznik to taki co nalezy do "rodzinki" i GTW, wtedy
        jak bedzie cierpliwy to i swoj ryjek do korytka dostawi.
        • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 17:52
          > Wbrew temu co
          > powyzsze sugeruje jesli ktos zdobyl prace to dzieki swoim
          > umiejetnosciom a nie ze mu "rodzinka" zalatwila, bo jedno niestety
          > jest pewne ze "rekomendacje" wspomnianych wydzialow sa wymagane
          > czysto formalnie i nikt przy zdrowych zmyslach na zachodzie nie
          > wezmie ich na serio.

          Cóż to za brednia! Nie wezmą pod uwagę rekomendacji dobrego
          profesora, a zaufają świeżemu absolwentowi? Niby na jakiej
          podstawie? W jaki sposób absolwent ma zaprezentować "swoje
          umiejętności" na zagranicznym uniwersytecie, skoro jego nazwisko nic
          tam nikomu nie mówi? Musieliby znać jego publikacje - ale
          oczekiwanie, że z własnej inicjatywy przeczytają je i ocenią jest
          skrajną naiwnością. Absolwent zgłaszający się do pracy w USA bez
          rekomendacji opiekuna, który jest tam znany i poważnie traktowany,
          nie dostanie nawet odpowiedzi na swój list.
          • dalatata Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 18:12
            zgadzam sie w pelni. mlody doktor bez opinii promotora wzbudzilby w
            UK bardzo duze watpliwosci i kandydat musialby zostac o to zapytany,
            a watpliwosic wyjasnione.

            taka opinia nie jest wystarczajaca do dostania pracy, jednak jest
            niezwykle wazna, szczeoglnie przy pierwszej pracy po doktoracie.

            komentator4 napisał:

            > Cóż to za brednia! Nie wezmą pod uwagę rekomendacji dobrego
            > profesora, a zaufają świeżemu absolwentowi? Niby na jakiej
            > podstawie? W jaki sposób absolwent ma zaprezentować "swoje
            > umiejętności" na zagranicznym uniwersytecie, skoro jego nazwisko
            nic
            > tam nikomu nie mówi? Musieliby znać jego publikacje - ale
            > oczekiwanie, że z własnej inicjatywy przeczytają je i ocenią jest
            > skrajną naiwnością. Absolwent zgłaszający się do pracy w USA bez
            > rekomendacji opiekuna, który jest tam znany i poważnie traktowany,
            > nie dostanie nawet odpowiedzi na swój list.
            • sendivigius Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 18:55
              Zejdzcie, razem z komentatorem lepiej na ziemie. Megalomania jest
              typowo polska przywara a na uczelniach jej stezenie jest jeszcze
              wieksze. Wyobraz sobie ze masz przed soba podanie o prace jakiegos
              Kowalskiego i rekomendacje promotora z Uniwersytetu Psy-Mu-Scy w
              prowincji Mu-Wu, o przepraszam na UW czy podobnym i co o niej
              myslicie?
              • dalatata Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 20:16
                wlasnie dlatego napisalem, ze taka opinia nie wystarcza. jednak jej
                brak jest znaczacy. nadal nie widze problemu w tym co npaisalem.

                co do komentarzy o megalomanii zgadzam sie w pelni.nie wyapda mi
                napisac, ze wiem po sobie nie ;-)?


                sendivigius napisał:

                > Zejdzcie, razem z komentatorem lepiej na ziemie. Megalomania jest
                > typowo polska przywara a na uczelniach jej stezenie jest jeszcze
                > wieksze. Wyobraz sobie ze masz przed soba podanie o prace jakiegos
                > Kowalskiego i rekomendacje promotora z Uniwersytetu Psy-Mu-Scy w
                > prowincji Mu-Wu, o przepraszam na UW czy podobnym i co o niej
                > myslicie?
              • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 20:18
                Wyobraź sobie, że masz przed sobą podanie o pracę jakiegoś
                sendivigiusa i do tego żadnej rekomendacji, tylko jego własną opinię
                o sobie samym. Wyobraź sobie, że jesteś profesorem uniwersytetu
                odpowiedzialnym za rekrutację i dostajesz takich podań kilkaset raz
                na pół roku (na uniwersytetach rekrutacja odbywa się sezonowo). Co
                robisz? Odpowiedź: wyrzucasz sendivigiusa do śmieci i przechodzisz
                do czytania poważnych zgłoszeń.
                • sendivigius Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 22:05
                  No i tu sie mylisz bo wyszukiwarka znajdzie wszystko co trzeba na
                  moj temat, a jak nie znajdzie to po co komu rekomendacja, z
                  uniwersytetu gdzie? Gdzie on jest na liscie? W piatej setce?
                  Pomiedzy Szeszelami a Beninem. To ze akurat rekomendacji wymagaja i
                  pewnie nawet ja czytaja to tylko dlatego ze takie sa procedury.
                  Widzialem na wlasne oczy proces rekrutacyjny i zapewniam cie ze
                  rekomendacje bierze sie tylko wtedy na serio jak sie osobiscie i
                  dobrze zna osobe co ja wystawia, jak sie nie zna to trzeba jakos
                  patrzec na inne kryteria, po to jest m. in interview.

                  Wydzialy o ktorych wspominasz moze sa lepsze ale tylko dlatego ze
                  pozostale to juz Arizona w PGRze. Niestety, porownan
                  miedzynarodowych nie wytrzymuja, sa obiektywne kryteria i nie ma sie
                  co nadymac tylko lepiej zaczac reformy na serio.
                  • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 00:06
                    sendivigius, to właśnie ty się nadymasz. "Widziałeś na własne oczy
                    proces rekrutacyjny", a ja w tym procesie brałem udział, bo zostałem
                    o to POPROSZONY PO NAZWISKU. "rekomendacje bierze sie tylko wtedy na
                    serio jak sie osobiscie i dobrze zna osobe co ja wystawia" -
                    oczywiście tak! I właśnie tacy ludzie ISTNIEJĄ w Polsce, przyjmij to
                    nareszcie do wiadomości i przestań upierać się jak osioł.
                    Ta "lista", o której wspominasz, ulubione kryterium polskich
                    dyletantów, podaje zbiorcze wyniki dla całych uniwersytetów. Przy
                    takim podejściu, żeby konkurować z dobrym amerykańskim
                    uniwersytetem, trzeba by zsumować osiągnięcia i środki materialne
                    uniwersytetu, politechniki, akademii medycznej, akademii sztuk
                    pięknych i jeszcze paru szkół wyższych, bo w USA to są wydziały
                    jednego uniwersytetu, a w Polsce osobne uczelnie. (To rozbicie jest
                    złym zjawiskiem, ale wymusili je komuniści, to nie była inicjatywa
                    środowiska akademickiego.) Porównanie poszczególnych wydziałów
                    dałoby całkiem inne wyniki - oczywiście katastrofalne dla tych
                    słabszych w Polsce, ale polska matematyka, fizyka, chemia, biologia
                    naprawdę liczą się w świecie. A gdzie ty sam stoisz w tej
                    międzynarodowej klasyfikacji? Co sam osiągnąłeś, że tak surowo
                    krytykujesz innych, nie mając pojęcia o ich pracy?
                    • sendivigius Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 00:24
                      komentator4 napisał:

                      trzeba by zsumować osiągnięcia i środki materialne
                      > uniwersytetu, politechniki, akademii medycznej, akademii sztuk
                      > pięknych i jeszcze paru szkół wyższych, bo w USA to są wydziały
                      > jednego uniwersytetu, a w Polsce osobne uczelnie. (To rozbicie
                      jest
                      > złym zjawiskiem, ale wymusili je komuniści, to nie była inicjatywa
                      > środowiska akademickiego.)

                      To nie ja to kolega, to wymyslili komunisci wiec my nic nigdy nie
                      zrobimy. Kelner tak mowil przed wojna w knajpie. Habilitacje
                      wymyslil Bismark wiec tez nic nie zrobimy. I juz. Wlasnie o tym
                      robaczku jest cala ta i podobne dyskusje. To naprawde nikogo w USA
                      ani nigdzie indziej nie obchodzi co wymyslili komunisci, oni sie
                      spytaja a co zrobiliscie aby to przez tyle lat zmienic? No co? Ich
                      tez zupelnie nie obchodzi czy nalezy cos sumowac czy nie, kazdy
                      widzi to co jest, zwyczajnie nie ma na takie dywagacje czasu ani
                      ochoty. Kropka.


                      ale polska matematyka, fizyka, chemia, biologia
                      > naprawdę liczą się w świecie.

                      Ja takim omnibusem nie jestem aby mowic za wszystkie dziedziny ale
                      na jednej sie znam i nie zauwazylem aby cos sie liczylo. Od czasu do
                      czasu jakas jedynie poprawna praca sie pojawi. To zdecydowanie za
                      malo.

                      A gdzie ty sam stoisz w tej krytykujesz innych, nie mając pojęcia o
                      ich pracy?

                      Gdzie stoje tam stoje. Prawo do krytyki i wypowiadania sie mi
                      przysluguje bo jest zagwarantowane konstytucyjnie. Nie ma tam punktu
                      B, takiego ze krytykowac moze tylko ten co ma osiagniecia. To sa
                      publiczne pieniadze wiec takze i moje, wiec sie wypowiadam. Jest
                      jednak znacznie gorzej: pojecie o ICH pracy wlasnie MAM i pisze to
                      co widze, aby uswiadomic tych co nie maja i bazuja na naiwnej wizji
                      pracy uniwersytetow propagowanej przez nadetych tytulami i
                      pustoslowiem uniwersyteckiej sitwo-mafii w telewizji.
                      • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 01:00
                        > Ja takim omnibusem nie jestem aby mowic za wszystkie dziedziny ale
                        > na jednej sie znam i nie zauwazylem aby cos sie liczylo.

                        Ujawnij więc, na której się znasz. Bo z twoich postów wynika, że
                        jesteś tylko bezczelnym dyletantem (wyszukiwarka internetowa zamiast
                        listów polecających - gdzie ty to widziałeś?!). Oczywiście można i
                        należy niejedno w polskiej nauce poprawić, ale najpierw trzeba mieć
                        rozeznanie, co naprawdę wymaga gruntownej zmiany, a co tylko
                        ulepszenia. Po to, żeby nie zniszczyć dobrych osiągnięć, trzeba
                        wiedzieć, w jakiej dziedzinie one istnieją. Jałowe krytykanctwo i
                        ciemniacke uogólnienia ze strony ignorantów do niczego dobrego nie
                        prowadzą.
                        • humanistka-pl Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 01:16
                          Tu sie niestety mylisz. Kiedy skladam wniosek grantowy, albo przy innych tego
                          typu okazjach, kiedy zgloszenie nie jest anonimowe, rosnie liczba wejsc na moja
                          prywatna strone internetowa. W logach latwo sprawdzic, skad sa wejscia. Z
                          wyszukiwarek korzysta sie powszechnie.
                          • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 21:09
                            Zgadzam i miestety wbrew opionom niektorych oprocz niewymiernych opini (dobrze
                            jesli oficjalnych a nie majacych postac plotki) sa jeszcze takie rzeczy jak
                            liczba publikacji , impact factor, h - index, liczba napisanych recenzji do
                            czasopism polskich lub zagranicznych, wydawnictwa popularnaukowe, udział w
                            projektach badawczych polskich i miedzynardowych, szkoleniach w tym
                            miedzynardowych, udział w towarzystwach naukowych polskich i zagranicznych ...
                            no i opinia współpracowników, niekoniecznie bezpośredniego przełożonego

                            A system oceny w którym liczy sie przede wszystkim opinia ma chyba służyć przede
                            wszystkim tak nieudacznym studentom jak i nieudacznym promotorom.

                            (Podpisano : osoba z jednego z wyzej wymienianych wydziałów, która jeszcze nie
                            spełniła wszystkich wymagań co do obrony tytułu doktora ale sie stara i (uwaga
                            do pokrzykiwan co do osiagniec wyzje) oprocz jakos cytowana nieco publikacji ma
                            tez cos jak uczulenie na rozne elitki ktore nie potrafia sobie dac rady bez
                            wystawionej przez kogos opini)
                            • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 22:51
                              weirdo, zanim zrobisz doktorat, mam nadzieję, że nauczysz się czytać
                              (kiedyś tę umiejętność wynosiło się ze szkoły podstawowej, ale czasy
                              jak widać się zmieniły). Cała dyskusja była o przyjmowaniu polskich
                              doktorów na pozycje postdoka za granicą, a nie o systemie ocen pracy
                              naukowej. Ten system, o którym piszesz, stosuje się do ludzi już
                              zatrudnionych. Ktoś startujący do pierwszego postdoka ma zwykle
                              bardzo skromny dorobek, nie pozwalający na wszechstronną ocenę.
                              Właśnie dlatego praktycznie nie ma szans, jeśli do jego zgłoszenia
                              nie jest dołączony list polecający od jego opiekuna. Rekomendacja
                              opiekuna będzie potraktowana poważnie tylko wtedy, kiedy sam opiekun
                              jest KIMŚ i jego nazwisko jest znaczące dla komisji selekcyjnej -
                              ale nawet wtedy nie daje gwarancji sukcesu. To nie jest polski
                              system - tak to działa w całej Europie i w USA. Niedługo pewnie sam
                              się o tym przekonasz.
                              • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 05:23
                                Komentator(na?)4, mam nadzieje ze zanim odpowiesz pomyslisz a ta umiejetnosc
                                namysłu nabywało sie lub nie juz w domu rodzinnym.

                                Otoz mamy jak zwykle zresztą, czasy tak rozwoju jak i regresu. Rozwoj polega na
                                tym ze niektorzy doktoranci maja juz ten dorobek naukowy. Za to ludzi
                                przyjmowani na stanowiska naukowe na podstawie opini czasami zdarza się nie. I
                                czyż nie dyskutywano wczesniej czołowych wydziałów w kraju ? Tu mało jest
                                nazwisk profesorów nie będących KIMŚ (chociaż istnieje zapewne wewnętrzna
                                nieścisła i podlegajaca fluktuają relacja uporządkowania :))

                                Otoż być KIMŚ to znaczy także umieć posługiwać się wyszukiwarką cytowań taką jak
                                ISI/Thomson, Scopus czy nawet darmowy Google Scholar (ma swoje zalety) a nie
                                tylko i wylacznie (oficjalna lub nie) czyjas opinia (dzieki takim wynalazkom jak
                                ww strony www osoby przysypiajace w szkole podstawowej nie musza zliczac
                                samdzielnie cytowan zwlaszcza ze palcow moze w koncu zabraknac tak jak do
                                liczenia proceeding'sów pardon komunikatow konferncyjnych; zas dzieki istnieniu
                                rankingow Impact Factor czasopism z dziedziny nie zachodzi koniecznosc
                                sztucznego równania się odmiennych zwyczajów cytowan i publikacji w
                                poszczególnych naukach)

                                Otoz byc KIMś to znaczy miec wymierne osiagniecia a nie tylko i wylacznie dobra
                                opinie (oraz dobre mniemanie o sobie) i to niezależnie od stopnia naukowego.

                                Jeżeli ma być jakaś polska nauka w przyszłości, to przepraszam, ale to raczej
                                nie stworzy jej nigdy jakas grupa mało samodzielnych osób które nic w czasie
                                doktorantu nie zrobiły na żadnym polu a potem na nadzieje możliwosć zaczepienia
                                sie poza krajem u osoby która się dzieki temu może poczuć KIMŚ. I zagryzajaca
                                osoby ktore sie wybijaja ponad poziom. A niebezpieczeństwo że taka grupa
                                powstanie zawsze istnieje, jeżeli z góry zakładamy że doktorant nie powinien
                                posiadać dorobku, zwłaszcza samodzielnego bo przyjdzie komentator i wyrówna.

                                Albo sie zacznie promować samodzielność i merytoryczną ocenę albo bedzie jak
                                jest a moze nawet jeszcze gorzej i wszyscy beda pisac o sobie KTOŚ ale bedzie
                                wielkie jedno wielkie NIC.
                                • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 10:38
                                  weirdo, lejesz wodę i zamulasz, i nadal nie rozumiesz, o czym tu
                                  była wcześniej mowa. Wskoczyłeś do tej dyskusji na późnym etapie i
                                  wypaczasz jej temat. Przeczytaj najpierw, co było pisane wcześniej.
                                  Nadal uporczywie mylisz dwie różne rzeczy, które wcale się nie
                                  wykluczają ani nie stoją w sprzeczności: ocenę całości dorobku
                                  naukowego i selekcję kandydatów na postdoków. Słyszałeś coś o
                                  recenzjach prac naukowych i projektów? Opiekun kandydata na postdoka
                                  występuje właśnie w roli recenzenta. Jego recenzja jest koniecznym
                                  UZUPEŁNIENIEM oceny opartej na publikacjach i cytowaniach, ale jej
                                  nie zastępuje. Jest konieczna, bo cytowania pojawiają się z
                                  opóźnieniem (ktoś musi tę twoją wybitną pracę przeczytać i posłużyć
                                  się nią w swojej publikacji), a kandydaci na postdoków są młodzi i
                                  ich dorobek, nawet jeśli super dobry, jest jeszcze bardzo świeży i
                                  najczęściej nie rozpoznany w świecie. I jeszcze raz powtarzam: ten
                                  system nie jest polski, on działa na całym świecie.
                                  • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 12:46
                                    Nie mam zamiaru podważać sensu oceny kogoś przez promotora ale chce jednak
                                    zauwazyc ze na niej świat się nie kończy. No i dziękuje za potwierdzenie że
                                    jestem młody z tym swoim rocznikiem 1979...

                                    Co do recenzji prac i projektow to faktycznie nie miałem okazji recenzować,
                                    tylko co najwyżej artykuły tu i tam w zagranicznych czasopismach...

                                    Poza tym mysle ze czas recepcji wyników zalezy miedzy innymi od dziedziny (jej
                                    dynamiki), czasopisma i języka publikacji, czasami gdzie niegdzie zajmuje to
                                    mniej niz rok...(jesli wynik jest przelomowy to pewnie znacznie krocej)... po
                                    czym sytuacja sie rozwija... tak przynajmniej jest jesli chodzi o fizyke i
                                    zagraniczne czasopisma dostepne w sieci...

                                    No ale skoro nie rozumiem, to nie bede przedluzal dyskusji.

                                    pozdrawiam, żegnam, Weirdo13
                                    • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 22:22
                                      Skoro oferujesz zawieszenie broni, to powinienem się odczepić. Ale
                                      jedna sprawa nie daje mi spokoju. Wszedłeś tu bardzo bojowo,
                                      wystawiając surowe oceny całemu światu (oprócz siebie) - a na koniec
                                      tak się naiwnie podłożyłeś. Bo można było oczekiwać, że oto pojawił
                                      się młody, czysty i gniewny uczony, który naprawi polską naukę i
                                      wyprowadzi ją na światowy poziom, rozprawiając się przy okazji ze
                                      zdemoralizowaną kliką skorumpowanych głupich starców - i co się
                                      okazało? Ten urodzony w 1979 geniusz w roku 2008 "jeszcze nie
                                      spełnił wszystkich wymagań co do obrony tytułu doktora ale sie
                                      stara". Gdybyś naprawdę był tak dobry, jak to sugerujesz, to byłbyś
                                      doktorem od przynajmniej roku (doktorat w 4 lata po studiach to jest
                                      przyzwoity, ale niewygórowany standard).
                                      • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 23:55
                                        No coz , a mialem nie wracac.... no ale wywolany....

                                        Surowe oceny ? W ogolnosci jestem bardzo leniwy, kłótliwy i małostkowo
                                        pamiętliwy i zbyt szczery zwykle, wrecz ekshibcjonistyczny jesli chodzi
                                        zwłaszcza o własne myśli, wylewny i za dużo pisze....

                                        Co do studiów istnieja jeszcze tzw. czynniki obiektywne : stan zdrowia, stan
                                        zdrowia bliskich,wyjazdy zagranicznie, nie na każdego też utrzymanie w czasie
                                        studiów wykłada pieniądze rodzina .... No i mam blokade twórczą wynikajacą z
                                        niemożności przetłumaczenia z angielskiego i związania w całość iluś tam
                                        opublikowanych lub nie napisanych przeze mnie stron, w tym na pewno nie wszystko
                                        z coś jak 3 publikacji / współpublikacji z czasopism z tzw. listy
                                        filadelfijskiej (ISI/Thomson). No i musze zdać jeszcze egzaminy, poza angielskim
                                        który już mam za sobą.

                                        co do młodych gniewnych... oj, hmmm, a niby jaka prosta recepte na naprawe nauki
                                        mam wyglosic ? Że niby w opozycji do szanownego adwersarza jakiś pogląd
                                        przeciwny, prosty i dobrze brzmiący ale taki że nic nie wynika w sumie i równie
                                        dobry jak jego zaprzeczenie (ja to nazywam 'pitigrile' dlaczego oczwiscie
                                        wszyscy wiedza :)) i można go dyskutować w nieskończoność ?

                                        No ale jeśli musze : nie zamykać się w własnych świecie i własnych przekonaniach
                                        tylko sie sprawdzać, siłować, dążyć , wyznawać ideały i działać z cała precyzją
                                        na jaką pozwala realistyczna ocena sytuacji, mniej sztucznego autorytaryzmu,
                                        wiecej rywalizacji na jasnych regułach.. i pewnie o czymś zapomniałem.... mniej
                                        smęcenia...

                                        Młody może ale czuje się oddech pokolenia lat 80tych na karku, co do czystości
                                        to nie przesadzajmy, nie ten wiek (XXI w) i nie te doświadczenia (lata
                                        mieszkania w akademikach...), a co do gniewnosci nie przeszkadza mi w
                                        porozumieniu sie z kadra profesorska o ile jej reprezentat nie opowiada
                                        kompletnych bzdur.

                                        Podłożyłem się na początku. A wszedłem bojowo bo nie wzywa się imienia Wydziału
                                        Fizyki UW na daremno i poucza kogoś w jego imieniu o ile ktoś stąd jeszcze
                                        czyta jakoś po literce...

                                        W kazdym przepraszam ale mam inne zajecia, w tym prace poza uniwersytecką,

                                        pzdr, Weirdo13

                                        P.S.: Skoro ta arcypoważna dyskusja oraz Walentynki sie koncza to chcialem
                                        jeszcze anonimowo (jak diabli:)) wyznac swoje sekretne uczucie do KOGOŚ

                                        * * * *
                                        * * * *
                                        * * * *
                                        * * *
                                        * LISA *
                                        * *
                                        * *
                                        * *
                                        *

                                        The only physicist I know that appeared in Vogue magazine and the great example
                                        what woman in physics could be
                                        bravenewfilms.org/blog/29097-colbert-report-lisa-randall
                                        en.wikipedia.org/wiki/Lisa_Randall
                                        gordonwatts.wordpress.com/2007/07/31/vogue/
                                        • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 23:56
                                          Oh :( it was a heart in ascii - art :(
                                        • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 15.02.08, 16:53
                                          Weirdo, zasadniczo jestem przeciwko znęcaniu się nad pokonanym
                                          przeciwnikiem, ale podkładasz się tak wytrwale, jakbyś był
                                          masochistą.

                                          > Co do studiów istnieja jeszcze tzw. czynniki obiektywne : stan
                                          zdrowia, stan
                                          > zdrowia bliskich,wyjazdy zagranicznie, nie na każdego też
                                          utrzymanie w czasie
                                          > studiów wykłada pieniądze rodzina ....

                                          A kogo to obchodzi? Ci starzy profesorowie, którzy podobno nic nie
                                          robią, też mają swoje problemy. Jednego boli kręgosłup, drugi nie
                                          śpi po nocach, więc w dzień boli go głowa i nie może pracować,
                                          trzeci nie nauczył się angielskiego, bo musiał zarabiać na swoje
                                          studia pracą w spółdzielni... Dziś nikt o to nie pyta - nie pracuje,
                                          nie robi tego, co powinien, to jest pasożytem. Oceniaj siebie według
                                          tych samych kryteriów, według których oceniasz innych ludzi.

                                          > No i mam blokade twórczą wynikajacą z
                                          > niemożności przetłumaczenia z angielskiego i związania w całość
                                          iluś tam
                                          > opublikowanych lub nie napisanych przeze mnie stron,

                                          To jest już zupełna kpina. Odblokuj się albo spadaj, żeby zwolnić
                                          miejsce dla lepszych od siebie.

                                          > nie zamykać się w własnych świecie i własnych przekonaniach
                                          > tylko sie sprawdzać, siłować, dążyć , wyznawać ideały i działać z
                                          cała precyzją
                                          > na jaką pozwala realistyczna ocena sytuacji, mniej sztucznego
                                          autorytaryzmu,
                                          > wiecej rywalizacji na jasnych regułach..

                                          Ta blokada twórcza to pewnie wynik nadmiernego wysiłku przy
                                          siłowaniu się ze światem? Schowaj sobie do kieszeni te bufońskie
                                          przemyślenia. Jesteś po prostu leniem z przerośniętym ego i z
                                          niedostatkiem samokrytycyzmu.

                                          > A wszedłem bojowo bo nie wzywa się imienia Wydziału
                                          > Fizyki UW na daremno i poucza kogoś w jego imieniu o ile ktoś stąd
                                          jeszcze
                                          > czyta jakoś po literce...

                                          W moim pierwszym poście podałem Wydział Fizyki UW jako jedną z tych
                                          instytucji, które można stawiać za przykład dobrej naukowej roboty
                                          na światowym poziomie. Sam jestem absolwentem (choć nie
                                          pracownikiem) tego wydziału i znam jego wartość. Jest on
                                          zaprzeczeniem prawie wszystkich patologii, o których piszą
                                          internetowi frustraci. Czy ty w ogóle rozumiesz, o czym dyskutujesz
                                          i z czym polemizujesz?

                                          > W kazdym przepraszam ale mam inne zajecia, w tym prace poza
                                          uniwersytecką,

                                          Może należałoby na tej drugiej pracy poprzestać?
                                          • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 15.02.08, 21:23
                                            Och, czuje sie biedny samotny, pokonany i opuszczony przez wszystkich co ja
                                            poczne (powiedział/em wyciągając zawleczke z kolejnego granatu, soku oczywiscie).

                                            Alez drogi adwersarzu, miejsca nikomu nie blokuje bo stypendium nie pobieram od
                                            dobrego pól roku ( nie pobierałem także w czasie pobytu za granicą, co prawda
                                            krótkiego) i poza tym wkrótce oficjalnie konczy sie tam moja afiliacja, co nie
                                            znaczy zwiazki, no mam nadzieje że na różnych grantach co nieco dorobie...
                                            (znaczy to jest raczej pewne). A niedawno niedaleko się zwolniło jedne miejsce
                                            gdyż pewien doktorant 1 roku odszedł robić kariere w biznesie... były też
                                            przypadki że ktoś
                                            odszedł nie majac jednej publikacji, nawet w ArXiv, nawet nie zaczynając
                                            doktoratu a i tak uważa się za największego fizyka w okolicy i wygrywa w swoim
                                            mniemaniu każdą dyskusje , zdaje się że jest świetnym korepetytorem, wspominałem
                                            że jestem małostkowy ? no właśnie....). Miejsce raczej zajmuje kadra o wyższych
                                            stopniach naukowych...

                                            Raczej bym powiedział że ludzie korzystajacy z oprogramownia które stworzyłem na
                                            uczelni (i za które mi zapłacono) ciągle produkują jakąś wartość dodaną, nawet
                                            jeśli na nie narzekają.. no cóż... To sie przelicza na wartość grantów i
                                            projektów w których wpływają pieniądze , jeśli wspomniano tam mój software to
                                            jakoś dochód z moich studiów ~ uzyskanych środków, stała proporcjonalności
                                            nieznana ale chyba nie ujemna...

                                            No i 3 dni dobrze płatnej pracy w innej instytucji badawczej w innej dziedzinie
                                            to naprawde zostawia dosyc czasu... choćby na recenzowanie.... i śledzenie
                                            literatury.... przegrywanie dyskusji na forach... nawet bede miał co wstawić
                                            jako afiliacje w publikacjach ....

                                            Co do patalogi FUW, no cóż, nie chwalą się sukcesami doktorantów ? Hierarchia
                                            według sukcesu sie ustaliła jakoś tak według mniemania ? Jakies lokalne żródła
                                            informacji niby znają wszystkich ale nie potrafią zauważyć co sie dzieje aż
                                            ktoś nie podejdzie od tyłu i nie krzyknie 'booooooo!' ? No i to jest
                                            patologia.... no i jest szereg innych , ale może zaczniemy od doktorantów ...

                                            Ilu było ostatnio na wyborach do rady doktorantów ? Niewielu . A ja tak, jak
                                            widać na listach obecnosci. Ładnie sie wpisałem, okrągło, z middle initial
                                            nawet. Znaczy mam prawo krytykować tych co nie byli za nieobecność, a oni mają
                                            prawo do krytyki na przykład za nękanie ich mailami :) To sie nazywa
                                            merytoryczna krytyka. Mógłbym tak merytorycznie wyżej ale po co brudy na
                                            wierzchu... merytorycznie .... ale tego sie nie lubi... patologia....

                                            No ale skoro przegrywam to chyba nie mam prawa krytykować... jestem w koncu
                                            tylko człowiekiem a nie nieskazitelnym wcieloniem prawd dogmatycznych. Kudy mi
                                            do adwersarza ? Nawet wyglad mam paskudny, nadęty, gruby, rozczochrany,
                                            zaokularzony, z głosem zachrypniętym zwykle, wiecznie spocony z strachu zapewne
                                            przed spotkaniem się z adwersarzami w realu, weirdo prawdziwe...

                                            W każdym razie pozdrawiam, życze szczęścia i w ogóle wielu nastepnych sukcesów
                                            na forach, wiem że to żadne życzenia, od pokonanego niegodnego...trupa zapewne.
                                            ego mi kazało zacząc chyba ten dyskurs, moje rozdęte ego... tak polec w
                                            arcypowaznej dyskusji na forum... a czy zanim przegram moge pozdrowic
                                            zaprzyjazniony Wydział Dziennikarstwa a w szczególności... eee ? ..
                                            przepraszam... już leże martwy, jak na błazna przystało zapewne w pozie
                                            niegodnej ... a mogłem Waletynkę Annie Mac złożyć w dowód uznania za narracje w
                                            dokumencie BBC2 o Hughu Everettcie III... pokonany.... może choć litość wzbudze
                                            w płci pięknej ja biedne weirdo skoro Walentynki mi nie wychodzą ?? Już leże
                                            martwy.. trupy nie mówią.... tak.... troche trudno grać zakochanego i martwego
                                            jednocześnie ale ... jeszcze chwila i ktoś mnie dobije za gadanie w roli trupa...

                                            pozdrawiam, Weirdo13
                                            • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 16.02.08, 15:19
                                              ... No i oczywiscie na grobie prosze mi nie pisac ze zajmowalem sie przypadkiem
                                              dziedzina w ktorej mamu murowanego Nobla co roku znaczy kręceniem tak aby
                                              przekaz poszedł... jako żywa jeszcze nie dobita osoba zajmowałem się
                                              powierzchowenie co prawda ale jednak kierowaniem się w stronę przeciwną niż
                                              reszta.. i nie chodzi o tachiony... ale cóż to za zagadka znalezc czlowieka dla
                                              wybitnego autorytetu z dziedziny fizyki pouczającego innych który był nawet na
                                              jakiejs rekrutacji nie wiem przedstawicilem doktorantów co ? Bo żadna aura
                                              tytułu od adwersarza przepraszam nie biła a tak bym się wstrzymał i namyślił nim
                                              poległem.... a tak ... we have a winner... we have a winner...

                                              (zaraz przyjdzie Michnik i zajmie ten samowolny kanał komediowy wydziału
                                              fizyki....a w ogole pozdrawiam redakcje Gazety Wyborczej, nie wiem czy ktoś
                                              pamięta protest warszawskich doktorantów o zniżki na ZTM, taki dłuugi jęk o tym
                                              jak żle było od zaborów a na końcu wreszcie jakże istotna informacja że wszędzie
                                              są te zniżki tylko stolica się musi wykazywać odrębnością... nie wiem ile było
                                              donosów ale ja też napisałem do Stołecznej donos mailowy podpisany co najmniej
                                              nazwiskiem że się zaczeło burzyć i prosze organizatorzy potem wystąpili burząc
                                              się na stronach GW; tak a propo krzyczenia gdzieś wcześniej zeby się krytykanci
                                              sie ujawnili i wykazali sie dorobkiem :) mam jakiś jako donosiciel jak widać....)
                                              • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 19.02.08, 01:30
                                                No i jeszcze narazajac sie na osinowy kołek w serce żeby spoczywać w spokoju po
                                                podpisie (imie i nazwisko znane redakcji) albo tytuł trolla teraz bedzie rzecz
                                                nieodzowna w nauce, czyli nieudolne nawiazania i budowanie watpliwego kontekstu
                                                wypowiedzi podpierając się KIMŚ:

                                                LITERATURA:

                                                [post 14.02.08, 23:55] 1 do Koryntian 13
                                                www.biblegateway.com/passage/?search=1+Corinthians+13
                                                [post 14.02.08, 23:55] Pitigrilli - włoski pisarz, por. U.Eco "Superman w
                                                literaturze masowej"

                                                [post 18.02.08, 19:28] Requiem for A Dream
                                                en.wikipedia.org/wiki/Requiem_for_a_dream
                                                [post 18.02.08, 19:28] por. definicje słowa wkład
                                                • dalatata Re: Będąc młodym naukowcem 19.02.08, 01:39
                                                  weirdo ale z pana weirdo!
                                                  • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 19.02.08, 21:07
                                                    Dziekuje za uznanie jesli nawet dwuznaczne, hmm...no cóż... zapomnialem dodac
                                                    biografie i wymienic wszystkie 10 cytowan mojej samodzielnej i nieco wypełnionej
                                                    usterkami publikacji przez czasopisma z tzw. listy filadelfijskiej, głownie
                                                    przez grupy z Azji Południowo-Wschodniej i rośnie ,podac liczbe recenzji w
                                                    czasopismach z najwiekszym impact factor w dziedzinie optyki tj. czasopisamch OSA,
                                                    www.osa.org/news/pressroom/release/06.2007/isirankings.aspx
                                                    pochwalić się faktem że nazwisko (niepisane koniecznie samymi dużymi literami)
                                                    jakoś tam figuruje w pewnej książecze na tematy naukowe szalenie modne
                                                    bendyk.blog.polityka.pl/?p=385
                                                    pochwalic sie pochodzeniem i solidnym wychowaniem w małym gospodarnym mieście na
                                                    zachodzie kraju i powiedzieć że jest coś zgniłego w wydziale fizyki UW i to
                                                    niekoniecznie jedno czy drugie zakręcone weirdo z nadambicjami artystycznymi,
                                                    tylko raczej ludzie podobni komentatorowi4. Czego to sie nie robi żeby zwrócić
                                                    uwagę na problem, czyż nie ?

                                                    Można przynajmniej głośno trzasnąc drzwiami wychodząc... na tyle mnie stać....
                                                  • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 19.02.08, 22:49
                                                    "nie wzywa się imienia Wydziału Fizyki UW na daremno i poucza kogoś
                                                    w jego imieniu"

                                                    "jest coś zgniłego w wydziale fizyki UW"

                                                    Te dwa zdania napisała ta sama osoba. No to jak w końcu jest na tym
                                                    wydziale - tak świetnie, że niektórzy ludzie nie mają prawa o nim
                                                    mówić, czy też jest tam coś zgniłego? Czy ty w ogóle myślisz kiedy
                                                    piszesz? Czy może myślisz raz tak, raz inaczej i koniecznie musisz
                                                    poinformować świat o swoim chwilowym stanie umysłowym? Muszę cię
                                                    zmartwić - twoje przeżycia i rozterki nikogo nie obchodzą. Twoje
                                                    posty są nudne i bałaganiarskie, a te ostatnie to jakiś chory bełkot.
                                                  • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 20.02.08, 04:17
                                                    Ohhh, nie , nie to przeciez sz. adwersarz zaczal krzyczec ze nie wolno
                                                    krytykowac wydzialu fizyki. Czy to kłopoty z tożsamością czy pamięcią ... próby
                                                    kręcenia oj?

                                                    A w ogóle tak witam pogromce weirdo i gratuluje refleksu , no coz bałaganiarstwo
                                                    i nudziarstwo cechy własne , tak jak zmiany pogladów, bardzo ludzkie poza tym,
                                                    cóż z dumą sobie dopisze, wpisze w CV i podam linka tutaj na forum o ile nie
                                                    wykasuja... :) A te .... to znudzenie dyskusja ....

                                                    A co do bełkotu, no hlip, no hlip, poszalałem sobie artystycznie dajac upust
                                                    ambicji, tworząc perłę wokół tego ziarna brudu megalomanii jakie wpadło na forum
                                                    ale komentator nie docenia... no i fakty podałem.... ale w razie czego mozna
                                                    poprosic o ekspertyze czy to dzieło sztuki...wiem że nie dekonstruje sensu i
                                                    języka nie pozostawiajac jednego wielkiego nic więc nie odpowiada gustom
                                                    niektórych...trudno.... bylo to równie poważne jak krzyczenie dużymi literami o
                                                    PROSZENIU PO NAZWISKU....

                                                    A gdziez to konkret wypowiedzi samego komentatora w postaci jego osiagniec ?

                                                    Poza tym przypominam to szanowy adwersarz komentator4 wezwał wydział żeby sobie
                                                    pokrzyczeć na innych w jego imieniu i to z powody komentatora4 wszedłem.. a
                                                    zajrzałem bo koleżnka też doktorantka FUW spytała czy to ja się żale gdzieś
                                                    wcześniej na forum.... a może sz. nie proszony adwokat liczy na to że ktoś nie
                                                    przeczyta całej dyskusji i wezmie za dobra monete to co twierdzi na temat tego
                                                    co bylo niby pare postow wczesniej nie sprawdzajac ? Oj, komenator4 czy mi
                                                    komputer nawala i żle posty znaczy a może sam komentator4 nie wie co pisał ?

                                                    Oj, a moze już wszyscy mają uszkodzoną pamięć nie wiadomo od czego.... Oj, a
                                                    moze ja przegrywam dobrodusznie biorac komentatora4 za uczciwa osobe, taki
                                                    pewnie muminek ze mnie, szczery na temat swojego zycia....

                                                    Moze skonkretyzuje, wydział fizyki jest piekny, ale gnic w nim zaczelo ludzmi co
                                                    zawsze wygrawaja , tylko nie wiadomo w jakiej dziedzinie poza godną naprawde
                                                    miejsca pierwszego megalomania. Inne objawy sa takie ogolne...upadek srodowiska
                                                    studenckiego... wydział nie stoi w prozni... tak samo uniwerek...problem
                                                    narkotyków jest zamiatany pod dywan który już robactwo zaczęło już zjadać....

                                                    Ujawnilem sie a sz.adw. co ? Jakiś hiperstruniec co odszedł już całkowicie w
                                                    dwadzieścia pare wymiarów i nie ma zaczepienia w pozostalych 4 więc
                                                    sfalsyfikować się go nie da ?

                                                    No ale skoro nie interesuje... skoro przegrywam... skoro tempo wolne bo wszedzie
                                                    trzy kropki .... no to pa pa..
                                                  • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 20.02.08, 05:02
                                                    To może żeby sie zrehabiltowac za bełkot? i wypełnic misje edukcyjno-rozrywkowa,
                                                    skoro juz zaczalem pisac na to forum:

                                                    Otoz tak jak komentator4 było PROSZONY PO NAZWISKU, tak mi zdarzyło się
                                                    WYPEŁNIAĆ TAJNA MISJE NA TERYTORIUM MACIERZYSTYM oczywiscie WYDZIAŁU , Hoża 69.

                                                    Mysle ze dzis mozna juz ujawnic raport z tej misji, zwlaszcza jego fascynujace
                                                    zakonczenie. Zwlaszcza ze szczegoly nie ujawniaja osob zaangazowanych w tym
                                                    dwoje doktorantów w tym mnie.

                                                    Chodziło jak zwykle , o surowce, ludzkie surowce ... o studentów.


                                                    ------------------------
                                                  • komentator4 Re: Będąc młodym naukowcem 20.02.08, 18:49
                                                    weirdo, jesteś wyjątkowo wytrwały we wmawianiu innym ludziom złych
                                                    cech charakteru i niskich pobudek działania. To oczywiście zniechęca
                                                    do dalszej dyskusji (po co miałbym rozmawiać z facetem, który uważa
                                                    mnie za głupca, zarozumialca i szerzyciela zgnilizny?). Jednak
                                                    jeszcze spróbuję. W końcu podobno jesteś młodym uczonym, to
                                                    powinieneś być zdolny do przyswajania informacji, a ja, jako członek
                                                    tej samej społeczności, mam pewne powinności edukacyjne. Odpowiadam
                                                    po kolei na niektóre twoje nieuporządkowane zarzuty:

                                                    > to przeciez sz. adwersarz zaczal krzyczec ze nie wolno
                                                    > krytykowac wydzialu fizyki.

                                                    Podałem Wydział Fizyki UW jako przykład dobrej roboty naukowej.
                                                    Przykład do naśladowania. Jeśli chcesz go krytykować, to wskaż
                                                    konkretnie za co. Nie jest to oczywiście wydział doskonały i można w
                                                    nim niejedno poprawić, ale rzucanie ogólnikami ("jest coś zgniłego")
                                                    jest bezsensowne.

                                                    > bylo to równie poważne jak krzyczenie dużymi literami o
                                                    > PROSZENIU PO NAZWISKU....

                                                    Wcześniej napisałem, że polscy profesorowie są proszeni o
                                                    rekomendacje dla kandydatów na postdoków w USA i Europie, a ich
                                                    opinia jest tam traktowana poważnie. Na to pewien awanturniczy
                                                    dyskutant (nie ty) napadł na mnie niegrzecznie i w jednym z postów
                                                    napisał "Widzialem na wlasne oczy proces rekrutacyjny". W odpowiedzi
                                                    na to napisałem, że ja byłem uczestnikiem tego procesu. Powołałem
                                                    się na własne doświadczenie, żeby wzmocnić argument. Wcale nie
                                                    uważam się za wielkiego uczonego, więc skoro nawet mnie proszą
                                                    czasem o rekomendację, to najwyraźniej nawet tacy polscy uczeni jak
                                                    ja liczą się w świecie. Założyłem, że własna obserwacja będzie
                                                    silniejszym argumentem niż powoływanie się na wujka, który
                                                    powiedział cioci na imieninach. Ty zrozumiałeś to po swojemu - jako
                                                    objaw megalomanii.

                                                    > A gdziez to konkret wypowiedzi samego komentatora w postaci jego
                                                    osiagniec ?

                                                    Po co miałbym wymieniać moje osiągnięcia? - przecież ta dyskusja nie
                                                    jest o mnie tylko o pewnych zjawiskach w polskiej nauce. Raz
                                                    powołałem się na osobiste doświadczenie i zarobiłem na opinię
                                                    megalomana. Nie piszę o innych osiągnięciach - też źle. Musi być
                                                    źle, bo młody gniewny musi mieć pożywkę dla swojej pasji naprawiania
                                                    świata. Nawiasem mówiąc, ta dyskusja nie jest również o tobie.
                                                    Nikogo tu nie obchodzi, że podoba ci się Lisa Randall i że piszesz
                                                    doktorat, ale nie chce ci się go dokończyć.

                                                    > problem narkotyków jest zamiatany pod dywan który już robactwo
                                                    zaczęło już zjadać....

                                                    To jest ciekawe - gdy czytałem twoje chaotyczne, gorączkowe
                                                    wypowiedzi, ostatnie pisane około godz. 5 rano, to przyszło mi do
                                                    głowy pytanie: czy on może pisze pod wpływem alkoholu albo
                                                    narkotyków? Skąd ten chaos w wypowiedzi i ta bieganina myśli bez
                                                    związku z tematem? Ale pomyślałem sobie: nie, to przecież fizyk.
                                                    Niektórzy fizycy, owszem, podpijają, ale narkotyki - nie, to chyba
                                                    niemożliwe. Ale może i w tym punkcie odstaję od nowoczesnego świata.

                                                    > Ujawnilem sie a sz.adw. co ?

                                                    Być może dostarczyłeś tu informacji umożliwiających zidentyfikowanie
                                                    cię, ale nie będę tego robił - nie spodziewam się niczego ciekawego.
                                                    Ja nie chcę być zidentyfikowany, bo internet jest pełny zawziętych
                                                    maniaków, którzy potrafią człowiekowi zrobić piekło z życia. Zresztą
                                                    po co się ujawniać? - tu się dyskutuje o pewnych problemach, a nie
                                                    szuka okazji do zawierania znajomości.
                                                  • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 21.02.08, 08:51
                                                    Ciesze sie bardzo ze komentator4 postanowil sie zachowywac wreszcie jak
                                                    komentator. Krytyka o która prosisz jest ponizej. Co do histori, przypomijmy że
                                                    zgodnie z etykieta interentowa duże litery to KRZYK. Nie rozumiem czemu to
                                                    zamiast przytoczyć jakieś osiągnięcia wydziału, komentator4 wzywa KRZYKIEM
                                                    innych do ujawnienia się , podczas gdy jak sam boi sie maniaków. A autorytet
                                                    który trzeba podpierać krzykiem to objaw histerii raczej niż chęci dyskusji.

                                                    Wiec krotko zarzuty, zostaja na wydziale ludzie bez dorobku na etatach
                                                    (naukowych?! etacie naukowym ?) za to popierajacy nawet glupie posuniecia swoich
                                                    przelozonych, odmawia sie afilacji bez wynagrodzenia ludziom z osiagnieciami i
                                                    projektami w współpracy międzynarodowej w trakcie. O sobie mówię na drugiej
                                                    pozycji. Jestem żywym argumentem dlatego tyle pisze o sobie. (Wybacz
                                                    komentatorze4 ale pisanie o pierwszej pozycji to było by znęcanie się w
                                                    wykonaniu naocznego świadka różnych rzekomych osobistych sukcesów tego pana no i
                                                    istnieje problem blednego przypisywania osiagniec przez opinie i plotki wsparte
                                                    uprzedzeniami co do ludzi)

                                                    Co do narkotykow,nie cierpie, nie znaczy ze nie cierpie ludzi ktorzy zażywaja.

                                                    Byc moze poglady co kwestii narkotyki/wydzial fizyki wykrzywila mi pewna osoba
                                                    która już skonczyla tu studia chwalaca sie tym jak to za pomoca skuna (cokolwiek
                                                    dokladnie to zawiera) badal zmiany czasu subiektywnego na imprezkach i jak
                                                    widywal UFO po LSD nad Polami Moktowskimi. No ale jesli rektor UW potrafi
                                                    jedynie infantylizowac kazdego kto ma cos jej działaniom do zarzucenia i
                                                    twierdzic ze na naszym uniwerku UW problemu nie ma, cóż. No tak, ja pewnie
                                                    jestem też z innej epoki i raczej nie z PRL.

                                                    [KOMENTARZ DO WŁASNEJ PISANIA DLA CZYTAJACYCH KOLEGÓW: No i oglaszam w ten
                                                    sposob, ze whistleblower stracil sily od dmuchania w gwizdek i postanowil uzyc
                                                    traby jerychonskiej (ale sadzac z porzednich komentarzy to pewnie brzmi bełkot
                                                    dla komentatora4 tak jak kazda aluzja kulturalna , literacka czy choćby
                                                    specjalistyczna terminologia)]

                                                    No i wybacz, co do godzin pracy, zegar biologiczny sie mi przesuwa, praca,
                                                    stres, doktor Skalski straszy w telewizji ofiary bezsenności, oczywiscie
                                                    twierdzenie ze ktos mnie widzial gdzies z papierosem czy szklanka nie-lemoniady
                                                    to proby sklocenia mnie z kardiologami. Mam poza tym takie hipochindrie i
                                                    pozostałości, po wycięciu migdałków nic, po operacji serca w wieki lat nastu
                                                    różne sztuczne elementy w ciele, blizne i taki stały, weryfikowalny,
                                                    powtarzalny przy każdym badaniu wynik EKG który brzmi:

                                                    NORMAL SINUS RHYTHM; VOLATGE CRITERIA FOR LEFT
                                                    VENTRICULAR HYPERTHROPHY ; INFERIOR INFARCT. POSSIBLY ACUTE; T WAVE
                                                    ABRNORMALITY, CONSIDER LATERAL ISCHEMIA; **** ACUTE MI******;ABNORMAL ECG;

                                                    Wiem, za zdrowo zwykle wygladam i nie jezdze na wózku....
                                                  • weirdo13 Re: Będąc młodym naukowcem 21.02.08, 10:39
                                                    Przepraszam, jeszcze dodam w swoim rozwlekłym stylu a propo co sie komu wydaje
                                                    albo kojarzy się z alkoholem

                                                    jak wskazuje wywiad z pania minister
                                                    www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4926657.html
                                                    w nowo zreformowanym szkolnictwie w stanie wskazujacym jest sie od stopnia
                                                    doktora habilitownego... ale to pewnie pernamentnie.... A wczesniej ? Nie wolno
                                                    jak rozumiem ?

                                                    No i mi sie kojarzy ta piosnka z alkoholem
                                                    www.youtube.com/watch?v=LrrGKR8Xii4
                                                    i to tez mi sie kojarzy ale z innymi rzeczami
                                                    www.youtube.com/watch?v=C-Ylln_3x48
                                                    wiem, wiem, nikogo to nie obchodzi....
          • humanistka-pl Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 18:40
            Zgadzam sie z sendivigiusem. Najwazniejszy jest pomysl, projekt i to, co
            czlowiek ma w glowie.

            Na podstawie MOJEJ opinii dziewczyna zostala przyjeta na studia doktoranckie na
            stanowym uniwersytecie w USA. Wydarzenie jest o tyle znaczace, ze wszystkim
            innym, ktorzy od nas poszli studiowac w USA po magisterce, kazano najpierw
            zrobic jeszcze raz MA. Nie mam habilitacji (jeszcze).
    • nfa05 Czy mówimy o pracy naukowej czy produkcji guzików 12.02.08, 18:36
      Polecam :
      Jak rady naukowe pojmują troskę o poziom nauki w Polsce?
      Zapis jednej dyskusji
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=470
      • dalatata Re: Czy mówimy o pracy naukowej czy produkcji guz 12.02.08, 18:48
        a moze lepiej powiedziec: jak rada naukowa, chyba ze pani potrafi
        dac dowody ze tak jest na wiekszosci rad naukowych, wobec
        wiekszosici doktoratow.

        to co przezcytalem jest oczywistym idiotyzmem, zenujace. jednak z
        tego nie wynika ze tak jest wszedzie i zawsze.
        • dziwak4 Re: Czy mówimy o pracy naukowej czy produkcji guz 12.02.08, 19:03

          Ja niestety wiem to od dawna,dlatego siedzac tutaj
          w ameryce opieprzam wszystkich tzw. profesorow
          poprzez e-mail.
          Chociaz tyle mam z tego frajdy,jak odpowiadaja,
          jak psy warcza i szczekaja.
          a ja sie smieje.
    • danuta49 Oczywiste skutki nadmiaru"uczelni" i studentów!;-) 12.02.08, 19:14
      Jeśli nakłady na szkolnictwo wyższe dzieli się na ponad 50%
      populacji to na studenta wypada kompromitująco mało.Skutkiem są
      takie a nie inne warunki studiowania!Co więcej-zupelnie nie wiadomo
      co zrobić z dziesiątkami tysięcy absolwetnów zarządzania i czegóś
      jeszcze itp.
      Podobne z badaniami-jeśli środki na badania trafiają do różnych
      akademii podlaskich czy słupskich oraz innych szkół wyższych czegoś
      i czegóś jeszcze, a nie do klkunastu najlepszych uczelni o
      najwyższym poziomie, to skutki też są oczywiste!!!
      Po prostu widać klęskę uprawianego przez GW populizmu eduakcyjnego -
      nieuznawania, że są zdolniejsi i mniej zdolni, uczelnie o wyższym i
      niższym poziomie, a Polska jest ubogim krewnym rozwiniętej Europy,
      ktora mimo to takich głupot populistyczno-egalitarystycznych nie
      robi!!!

    • ewa9823 Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 19:36
      no i fajnie, będziemy w europie pracownikami fizycznymi, nawet z
      tytułem profesora
    • yakomone Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 20:09
      Na moyu dumky, problemu polskoi ta ukrainskoi Academiy Nayk podibni, yak podibni
      mig soboyu siamski bluznyuku. Vse, scho tyt bylo opusano, e v Ukraini, ale v
      bilsh gipertrophovanomy vuglyadi.

      V. Kovalchuk, Kyiv
      • ksmx Re: Będąc młodym naukowcem 12.02.08, 21:42
        Druzja, jeszcze trochę wytrzymajcie. U was też się polepszy.
    • pan_frodo Dlatego zrezygonwałem z doktoratu 13.02.08, 01:48
      Wszystkie zjawiska opisane w artykule znam z autopsji. System promuje miernoty,
      dupowłazy i świętych, którzy chcą coś osiągnąć dopiero po śmierci. Za magisterkę
      dostałem ogólnopolską nagrodę, zrobienie doktoratu uniemożliwił mi brak środków,
      bo "wdepnąłem" w obszar badawczy pana profesora, który opiniował wniosek o grant
      do KBN i zaopiniował go negatywnie. Ze tzw. stypendium, które otrzymywałem nie
      stać mnie było na dwumiesięczny pobyt badawczy na Zachodzie. Odpuściłem sobie i
      nie żałuję, choć z drugiej strony włos mi się na głowie jeży, gdy widzę, jakie
      "doktoraty" teraz powstają na niektórych uczelniach. Matołki uczą matołków - a
      potem... do dyplomacji. ;-)
    • eksdoktorant Re: Będąc młodym naukowcem 13.02.08, 05:39
      podwojny.kaczor napisał:

      > Jestem doktorantem na jednej z wrocławskich uczelni. Jakie mam
      wspaniałe warunk
      > i pracy? Kitka (może z 10 metrów kwadratowych) dzielona na 8 osób,
      jeden zdezel
      > owany komputer (na oko z 10 lat - Windows 98), brak ksero,
      wszystkie weekendy z
      > ajęte (zajecia ze studentami zaocznymi), przeszło 50 godzin ponad
      pensum, do te
      > go konsultacje, własne zajęcia, zajęcia z dziennymi, pomoc przy
      egzaminach...
      > Ale co tam ja? Kolega ma podobnie, ale stypendium nie dostaje! Ja
      mam ten luksu
      > s, że otrzymuję zabójcze 1075 PLN miesięcznie. Jak tu wyżyć za
      takie grosze? To
      > ż to na kasie w hipermarkecie więcej się zarabia! Za co na
      konferencję naukową
      > pojechać? Ostatnio dostałęm zaproszenie na świetną konferencję -
      cena 900 PLN.
      > Z czego? Już ostatnio musiałem ponad 500 PLN wydać na książki
      (uczelnia nie kup
      > i, w bibliotekach nie ma).
      > Konieczność finansowa zmusza więc mnie i innych doktorantów do
      dorabiania. Tak
      > więc pracujemy czasami nawet po 12-14 godzin na dobę (praca,
      uczelnia). To wszy
      > stko przekłada się na poziom naszej działalności naukowej i
      dydaktycznej, bo au
      > tentycznie nie ma już na to czasu!
      >
      > Świetnie, co? A pan profesor doktor habilitowany siedzi w swoim
      ogromnym gabine
      > cie i jeździ taką limuzyną, że mózg staje.
      >
      > Żenada po prostu. Wszystkim młodym odradzam podejmowanie
      doktoratu. Nie marnujc
      > ie sobie życia.

      To dlaczego sam nie rzucisz tego wszystkiego w diably?

      Sam bylem przez jakis czas doktorantem w Polsce, prowadzilem takze
      zajecia ze studentami, uwazam to za ciekawa przygode, jednak w
      pewnym momencie (gdy juz bylem pozbawiony wszelkich zludzen i
      zarzucilem prace naukowa na rzecz intratnych chaltur) podjalem
      decyzje o wyjezdzie z kraju w celu przewietrzenia umyslu, a jezeli
      mialbym wracac do Polski, to w rachube wchodzilaby tylko dobrze
      platna praca, zapewne na wlasnej dzialalnosci (w chwili wyjazdu
      mialem nie najgorsza sytuacje finansowa, ale tylko dzieki ww.
      fuchom, natomiast na poczatku "kariery" doktoranta caly czas
      musialem sie szczypac, za to mialem czas i energie na
      prace "naukowa", ktora to energia jednak dosyc szybko ulegla
      wypaleniu).

      Nie wyobrazam sobie szczesliwego zycia za pieniadze, ktore oferuja
      polskie uczelnie, i nie usmiecha mi sie zostac sfrustrowanym
      pseudonaukowcem, wole (wy)godne zycie bez upokorzen na kazdym kroku.
      A uczelnie musza zaczac porzadnie placic juz na poziomie doktoratu,
      jezeli chca przyciagnac najlepszych.
    • ooolooo Będąc młodym naukowcem 14.02.08, 23:19
      Drodzy koledzy polecam www.jobs.ac.uk - są tam oferty doktoratów (okresowo).
      Robiłem doktorat w Polsce, kilka publikacji i patentów mogę sobie włożyć w
      koniec układu trawiennego. Nie polecam wyjazdu do USA, o ile nie znacie dobrze
      labu do którego jedziecie, ponieważ na ogół Postdoc=technik. Poza tym Hindusi
      dadzą sobie wyciąć po jednym z wszystkich organów parzystych, byle zostać w USA
      i będą zaniżać standardy płacowe - żaden to rasizm z mojej strony, to realizm i
      im się nie dziwię biorąc pod uwagę poziom życia i nauki w ich ojczyźnie.
      Prawdziwą konkurencją są Chińczycy, którzy pracują za psi pieniądz i w
      przeciwieństwie do Hindusów są dobrze wykształceni. Walcie do UE i uczcie się
      jak dostawać granty europejskie, bo KBN to instytucja geriatrofilna i niczego od
      niej nie dostaniecie, jedynie wasz szef z demencją starczą i kolegami wśród
      recenzentów będzie "łykał" grant po grancie. Nie mówię, że każdy stary szef jest
      bezużyteczny, mój był względnie stary i daj mi panie Boże taki umysł jak jego,
      ale on to był wyjątek potwierdzający regułę.
    • nfa05 Będąc młodym naukowcem 16.02.08, 15:44
      Będąc młodym naukowcem może dobrze zainteresowac parlament tym co
      sie dzieje w nauce
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=471
    • fation Re: Będąc młodym naukowcem 20.02.08, 18:56
      tak myślałem o doktoracie... mam nadzieję że po obronie licencjata zrobię bez
      problemowo mgr i zostanę naukowcem hie hie będę 2 stawiał :D
      • ewa9823 Re: Będąc młodym naukowcem 20.02.08, 20:01
        jasne że zostaniesz naukowcem, tylko że nie w Polsce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka