Dodaj do ulubionych

Kto nie lubi "To lubię"?

    • agra1 Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 10:39
      Dwie sprawy. po pierwsze gżdacze są jak najbardziej rodzime - występują w
      książkach Macieja Wojtyszki "Trzynaste piórko Eufemii", "Tajemnica szyfru
      Marabuta" i "Bromba i inni". Po drugie wróbli nie ma w książce, ale za oknem też
      ich coraz mniej. A, i jeszcze jedno. Szanowna prof. Krystyna Waszak, która
      twierdzi, że ""Wprowadzanie zamętu za pomocą modnej od pewnego czasu ekologii
      nie jest wskazane w podręczniku szkolnym" powinna chwilę pomyśleć, zanim palnie
      coś tak głupiego. Ekologia to nie tylko przykuwanie się do drzew i głaskanie
      kwiatków. To są poboczne kawałki, przyczepione do poęcia. Przede wszystkim
      powinno to ozanczać szacunek dla środowiska i dbałość o nie, tak, żeby starczyło
      na dłużej, niż do końca naszego pokolenia. Czyli segregacja śmieci, nie
      marnowanie energii, korzystanie z energooszczędnych żarówek, kupowanie sprzętów
      z kategorią energetyczną A, czy zwykłe nie śmiecenie w parku i sprzątanie kup
      po własnym psie. Ale to już dla pani profesor jest zbyt skomplikowane....
    • wojtekviki Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 10:49
      naukę zakończyłem dawno temu,książki nie znam,ale to co robią
      urzędnicy(urzędasy)jest naganne.Ludzie zatrudnieni w MEN,mający
      władzę, dopuszczania lub nie książek do druku,winni patrzeć na
      dokonania praktyków,mających na codzień stycznośc z podręcznikami i
      dziećmi,4 wydania były prawomyślne,5 wydanie-rozszeżone już nie?co
      tu jest grane!Pani T.Izworska-członkini LPR,po zakończeniu swojej
      misji,może znajdzie pracę u swojego protegowanego,nieodżałowanej
      pamięci ministra"końska gęba"Romana G.,zmiana recenzentów-zatracili
      obiektywizm,dr.F.Nieckula-stary piernik,najwyższy czas iść na
      emeryturę,miejsce dla młodego dr.z szerszym spojrzeniem.
      • w111mil zacznij swoj komentarz od tego: 20.02.08, 10:57
        wojtekviki napisał:
        > książki nie znam

        a dziennikarze GW słyna z obiektywizmu i prawdomownosci
    • myslenie-nie-szkodzi Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 11:02
      Lepiej czytać fantasy niż polskie nowelki pozytywistyczne.
      Ja do dziś miewam złe sny o tym jak to Rozalkę w piecu spalili a Janka Muzykanta
      zakatowali... Te książki to był prawdziwy koszmar mojego dzieciństwa, nie
      dlatego, że były brutalne ale właśnie dlatego, że zło w nich zwycięża. W Harrym
      Potterze trup się wprawdzie sypie ale za to dobro wygrywa i nie ma tej naszej
      swojskiej beznadziei. Te książki uczą dzieci, że warto stawać po dobrej stronie.
      • ami_lii Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 11:35
        I tu sie zgodzę. Nowelki pozytywistyczne to najgorsze książki jakie
        można czytać. Wg. mnie najgorsza książka to "Granica". Ledwo sie to
        da czytać. Nie wspominając o Doktorze Judymie którego mieliśmy
        przedstawianego jako wzór do naśladowania. I może jeszcze Cezary
        Baryka z "Przedwiośnia". Czytając takie rzeczy sama sie zniechęcałam
        do czytania. Dzieci i młodzież będą czytać, jak im sie da coś
        ciekawego, chociażby tego Harrego Pottera! Albo Opowieści z Narni
        (jedyna dobra decyzja Giertycha o umieszczeniu Narni w lekturach -
        cudowna książka, ale film beznadziejny)! A nie cegły w
        stylu "Chłopów" (ledwo przez 1 tom przebrnęłam, pozostałych nawet
        nie ruszyłam) którzy powinni być środkiem na bezsenność a nie
        lekturą szkolną. Tego sie zwyczajnie nie da czytać! Jak sie nie da
        czytać a znać trzeba, to młodzież idzie do opracowań. Nie lepiej
        żeby czytali książki fantasy niż czytali opracowania "wielkich
        Polskich dzieł"?
      • piotrek_kaska Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 14:37
        myslenie-nie-szkodzi napisała:

        > Lepiej czytać fantasy niż polskie nowelki pozytywistyczne.
        > Ja do dziś miewam złe sny o tym jak to Rozalkę w piecu spalili a Janka Muzykant
        > a
        > zakatowali... Te książki to był prawdziwy koszmar mojego dzieciństwa, nie
        > dlatego, że były brutalne ale właśnie dlatego, że zło w nich zwycięża. W Harrym
        > Potterze trup się wprawdzie sypie ale za to dobro wygrywa i nie ma tej naszej
        > swojskiej beznadziei. Te książki uczą dzieci, że warto stawać po dobrej stronie
        > .
        a poza tym: jeśli ktoś czytał "Władce pierścieni" Tolkiena i "Nad Niemnem"
        Orzeszkowej to już od samego początku widać które jest ciekawsze
        • critto Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 21:39
          problemem wielu polskich lektur jest totalna nuda, niestety. Pozytywnie wybija
          się tu np. Sienkiewicz z Trylogią (Quo vadis - jak dla mnie - jest zbyt
          rozciągnięte i zbyt mocno "ideologiczne"). Nie znaczy to jednak, że można nie
          przerobić Nad Niemnem, Lalki czy Quo Vadis; tylko może należałoby jakoś skrócić,
          czytać fragmentami (kto chce, to oczywiście całość)... Szkoła średnia to w końcu
          nie studia. A te beznadziejne nowelki były sposobem na katowanie 7-klasistów (w
          starym systemie; do nowego nigdy się nie przyzwyczaję, bo skończyłem szkołę
          szczęśliwie w poprzednim, dobrym); co też nie znaczy, że nie należy ich poznać,
          ale może trochę później i też bardziej "po łebkach".
    • eccehomo Recenzent ma rację 20.02.08, 11:05
      Niestety książki piszą sztuczne kobiety - mieszczki, czytające Harry'ego
      Pottera, pijące kawę w Cofee Heaven, na ból głowy łykające jakieś panadole.
      Zajęcy więc tam się nie uświadczy raczej....
      • wet3 Re: Recenzent ma rację 21.02.08, 18:24
        eccehomo napisał:

        > Niestety książki piszą sztuczne kobiety - mieszczki, czytające
        Harry'ego
        > Pottera, pijące kawę w Cofee Heaven, na ból głowy łykające jakieś
        panadole.
        > Zajęcy więc tam się nie uświadczy raczej....

        Oczywiscie, ze nie. Tym paniom blizej do bialych myszek.


    • titta Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 11:06
      A prawda lezy jak zwykle po srodku: nie mozna dzieci uczyc tylko
      tego co modne (fantazy, trendy ekologiczne), pomijajac wlasna
      tradycje i kulture. Nie mozna tez tak emocjonalne recenzowac ksiazek
      bo wychodzi sie na fanatycznego idiote.
      • critto mimo pewnych racji giertychowcy = ciemnota 20.02.08, 21:43
        niestety, ludzie Giertycha nie słyną z otwartego umysłu, który powinien cechować
        inteligencję i osoby zajmujące się dydaktyką. Choć więc w paru miejscach mają
        rację - i widzę, że zarówno Ty jak i ja się tu zgadzamy - to niestety, przyjmują
        starą komunistyczną zasadę, że dobre jest dla obywateli to, co podoba się
        "władzy" - nawet takiej, jak recenzent podręczników. Szczytem bezczelności było
        wykreślenie Ferdydurke z listy lektur. To, że komuś się nie podoba ideowe
        przesłanie Gombrowicza nie znaczy, że nie mamy poznać jego postaw i ich omówić;
        komuś innemu ma się zresztą prawo podobać. Inaczej będzie nam rosła ciemnota.
    • zdr1 Tresc podrecznikow nalezy konsultowac z A. Michnik 20.02.08, 11:11
      Tresc podrecznikow, nie tylko do polskiego, nalezy konsultowac z A. Michnikiem i
      reszta zespolu GW.
    • rikol recenzje sa sprzeczne 20.02.08, 11:21
      Widze sprzecznosci w recenzjach. Z jednej strony brakuje jaskolek, bocianow
      itp., z drugiej koniecznosc ochrony srodowiska jest przedstawiana jako
      niebezpieczna ideologia. Prawda jest taka, ze zasoby sa ograniczone, a ludzi
      coraz wiecej. I cenzorom moze nie starczyc czystej wody do picia, a i jaskolki
      czy polskiej zaby nie uslysza, jesli niedouczone latorosle beda niszczyc gniazda
      i zatruwac wode.

      Pomijam falszowanie historii, stawianie Polakow w pozycji wiecznie
      pokrzywdzonych (kiedy historia pokazuje wiele przykladow sytuacji odwrotnych),
      celebrowanie klesk a niedocenianie rzeczy pozytywnych. Czemu nie mowi sie
      praktycznie w szkole o powstaniach slaskich czy wielkopolskim? Czemu wspolczesna
      Polska zapomniala o renesansowych i oswieceniowych idealach tolerancji? W koncu
      mozna sie powolac na autorytet biskupa Krasickiego przy tej okazji (i uniknac
      nadepniecia na odcisk kosciolowi - najwazniejsza rzecz w katolickim kraju). Nie
      podkresla sie, ze w Polsce w XVI w. istniala demokracja szlachecka i
      nietykalnosc osobista, podczas gdy w innych krajach krol mial wladze absolutna,
      a innowiercow palono na stosie. Polska wielonarodowa i tolerancyjna - z tego
      mozna byc dumnym. Na Zachodzie przez wieki mieli z tym problem i pochlonelo to
      tysiace ofiar. Jakos Czesi byli pod okupacja 300 lat, a nie celebruja tak swojej
      niewoli jak Polacy.

      Polska ma wspaniala przyrode - i tym moze przyciagnac turystow. Wielkie katedry
      i stare zabytki oni maja u siebie, we Wloszech, Francji, Anglii. Swoja przyrode
      zniszczyli w pogoni za wzrostem gospodarczym. W Polsce sa Bagna Biebrzanskie i
      Puszcza Bialowieska, las pierwotny, jaki pokrywal tysiace lat temu cala Europe,
      to jest skarb, ktorego Polacy powinni strzec jak oka w glowie. Bialorusini
      objeli ochrona caly obszar puszczy, a w Polsce jest ona wycinana. Jeszcze
      troche, a do puszczy trzeba bedzie jezdzic na Bialorus, do tego barbarzynskiego
      kraju, tak wysmiewanego w polskich mediach.

      Polska szkola powinna ksztaltowac patriotyzm lokalny. Ilu ludzi zna okoliczne
      zabytki, atrakcyjne miejsca w swoim regionie, ktore mozna pokazac znajomym z
      innego regionu? Dzieci nauczone milosci do swojego regionu nie beda niszczyc
      przyrody, przystankow i lawek, bo beda rozumialy, ze jest to dobro wspolne i
      przyciaga zwiedzajacych (czyli pieniadze).

      Legendy poganskie to czesc polskiej historii. Dlaczego o tym nie mowic? Owczesni
      poganie byli czesto bardziej cywilizowani niz barbarzynscy chrzescijanie, o czym
      sie czesto zapomina. Juz w epoce brazu znano astronomie (nie mylic z
      astrologia), setki lat przed Kopernikiem istnialy teorie, ze Ziemia nie jest
      centrum swiata.

      O literaturze da sie mowic ciekawie, tylko trzeba chciec. Nie ma sensu
      wprowadzac do szol Harry'ego Pottera, bo akurat do przeczytania tej ksiazki nie
      trzeba nikogo zachecac. Wszystkie dzieci i tak to przeczytaja. Problemem jest
      raczej, ze w polskiej szkole nie mozna miec swojego zdania na temat lektury,
      wszystko jest wmuszane, jak to 'Slowacki wielkim poeta byl'. Oczywiscie jest to
      prawda i trzeba znac polska literature, z drugiej strony powinno sie to
      analizowac w szkole krytycznie, np. czy ma sens lamentowanie nad stracona
      przeszloscia, czy lepiej wziac sie do roboty i budowac szczesliwa i dostatnia
      przyszlosc. Wybor lektur tez nie jest najszczesliwszy. Po co czytac wszystkie
      dziela Sienkiewicza, jesli mozna przeczytac jedno, najbardziej
      charakterystyczne, co zrobi miejsce innym autorom, chocby Gombrowiczowi? W ten
      sposob dzieci poznaja styl Sienkiewicza, jesli zechca, to przeczytaja kolejna
      jego ksiazke. Poza tym jaki sens ma omawianie Pana Tadeusza dwukrotnie, raz w
      podstawowce i potem drugi raz w liceum (nie znam obecnych programow, ale za
      moich czasow tak bylo). Chyba lepiej omowic to raz porzadnie, a pozostaly czas
      przeznaczyc na inna lekture.

      Wazna jest tez literatura zagraniczna - Szekspir, Goethe, Rimbaud - bez
      omowienia tych autorow traci sie kontekst niezbedny do wytlumaczenia polskiej
      literatury, ktora nie powstawala w prozni kulturalnej.
    • ami_lii Teraz to sie naprawdę załamałam... 20.02.08, 11:23
      Podręcznik jest zły bo nie ma w nim 99% patriotyzmu za to są smoki
      (bardzo dużo smoków?). Halo, ziemia do Ministerstwa Edukacji,
      jesteśmy w XXI wieku! W podręczniku są smoki (bardzo dużo smoków)
      wróżki, hobbity, elfy etc. ponieważ dzieci LUBIĄ takie rzeczy. A
      niby jak wytłumaczycie popularność książek fantasy? Harry Potter,
      Władca Pierścienia, Złoty Kompas i parę innych...One są w wieku
      kiedy sie jeszcze wierzy we wróżki, hobbity i świętego mikołaja.
      Jakby w podręczniku był ten zapach zbóż, krowy, rolnicy, wrony i
      tego typu rzeczy to by dzieci usnęły przy podręcznikach! A mitologia
      rzymska, grecka czy słowiańska jest wspaniała, nie rozumiem czemu
      tak mało o tym na lekcjach.
    • jeanne_d_arc Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 11:41
      Czy mi się wydaje, czy ten artykuł jest przesadnie stronniczy?

      Ja też jestem przeciwna tworzeniu podręczników pod gusta
      dzieciaków - bo książka ma gusta kształtować, zmieniać, a nie im
      schlebiać. Moda na New Age, magię, Harrego Pottera, horoskopy, duchy
      i fantastykę otacza nas zewsząd, nie potrzeba więcej w szkole.

      Nie chciałabym, żeby polskie podręczniki upodobniły się np do
      książek, z których uczyłam się całe życie angielskiego - jedna
      czytanka o sportach ekstremalnych, jedna o duchach i Halloween,
      jedna o kosmitach i UFO, itd aż do całkowitego znudzenia i
      odmóżdżenia. Brrrr...

    • klip-klap Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 12:10
      Jedni ideolodzy przeciw drugim. Obie grupy chca pakowac dzieciom do glow swoje
      jedynie sluszne poglady.
    • gozal Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 12:10
      jezuuuuuu! ciemnogród, zabobon, ograniczenie umysłowe i kretynizm! co to za
      mohery w ogóle się znajdują na liście recenzentów? jacyś sami ograniczeni
      nacjonaliści, ideolodzy katoliccy i piewcy obornika na polskich polach. całe
      szczęście giertych już odszedł do lamusa i zaczyna lekko wiać wiatr odnowy...
      idealnie nie będzie nigdy, ale to, o czym tu czytamy, to już gruba przesada.
      • ami_lii Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 13:01
        całe
        > szczęście giertych już odszedł do lamusa i zaczyna lekko wiać
        wiatr odnowy

        Ale za to mamy moherki z PiSu i parę nawiedzonych katechetek które
        kasują książke do biologii za wspominanie o antykoncepcji, książke
        do angielskiego za wspominanie o halloween, książke do historii
        za "niepożądne fakty" a książke do polskiego za brak patriotyzmu.
        Paranoja totalna, chyba tylko w Korei i Chinach jest gorzej. Ale tak
        poważnie, które dziecko mając do wyboru ksiażke Fantasy i
        polskie "wielkie dzieło" wybierze to drugie? Jeśli ma do wyboru
        Narnię i np. Krzyżaków, ile dzieci wybierze to drugie? A ci
        recenzenci sądzą że jak sie dzieci zmusi do czytania o patriotyzmie
        bo cały podręcznik o tym będziej to sie zainteresują "polską
        tradycją, kulturą itp". Błąd w systemie. Przy pierwszej okazji rzucą
        Quo Vadis czy Pana Tadeusza i pójdą czytać Harrego Pottera (lub
        gorzej, pójdą czytać książki Harlequiny albo książki z serii "nie
        dla mamy nie dla taty lecz dla każdej małolaty", które uważam za
        wybitnie płytkie i proste książki). Czy nie można by dzieci
        zainteresować ojczyzną w jakiś ciekawszy sposób? Pokazać im coś
        ciekawego, co ich zaintryguje a nie zmuszać do czytania nudnych
        nowelek pozytywistycznych czy usypiających dzieł wielkich poetów wg.
        zasady Profesora Bladaczki "Dlaczego Słowacki nas zachwyca? Bo
        Słowacki wielki poetą był! Jak nie zachwyca skoro zachwyca!"
        • merivel Propaganda, ami_lii? 20.02.08, 14:28
          > kasują książke do biologii za wspominanie o antykoncepcji.

          I tak sie manipuluje informacja, drogie ami, przyszla dziennikarko
          lub dziennikarzu. Bylo tak, ze autorzy ksiazki nie chcieli
          wspomniec o tym, ze spirala dziala wczesnoporonnie. Jest to istotny
          fakt, bo wiele kobiet nie decyduje sie na spirale ze wzgledow
          etycznych, wlasnie dlatego, ze dziala ona wczesnoporonnie. Dlaczego
          autorzy nie zgodzili sie na zamieszczenie tego istotnego faktu?

          >Przy pierwszej okazji rzucą Quo Vadis czy Pana Tadeusza i pójdą
          czytać Harrego Pottera (...) Czy nie można by dzieci
          > zainteresować ojczyzną w jakiś ciekawszy sposób? Pokazać im coś
          > ciekawego, co ich zaintryguje a nie zmuszać do czytania nudnych
          > nowelek pozytywistycznych (...)

          Oczywiscie mozna i nalezy. Tylko ze istnieje taka rzecz, jak KANON
          literatury narodowej. I on, ten kanon, sluzy jako ramy, w ktorych
          miesci sie pojecie WYZSZEJ kultury narodowej, oraz tozsamosc
          narodowa. KAZDY Polak wie, kto to byl Mickiewicz, bo mu to do glowy
          pani na polskim wpakowala. Jest to niezmiernie wazne dla SPOISTOSCI
          spolecznej (czy jak to sie 'social cohesion' w Polsce nazywa).
          Dzieci rosna i jako dorosli z przyjemnosci siegaja po klasyke
          literatury polskiej. Tylko ze o istnieniu tej klasyki trzeba
          wiedziec - pewne rzeczy po prostu nalezy wiedziec. I szkola wlasnie
          jest odpowiedzialna za przekazywanie tego pakietu kultury wyzszej z
          pokolenia na pokolenie.
          • madami Re: Propaganda, ami_lii? 20.02.08, 19:13
            > I tak sie manipuluje informacja, drogie ami, przyszla dziennikarko
            > lub dziennikarzu. Bylo tak, ze autorzy ksiazki nie chcieli
            > wspomniec o tym, ze spirala dziala wczesnoporonnie. Jest to istotny
            > fakt, bo wiele kobiet nie decyduje sie na spirale ze wzgledow
            > etycznych, wlasnie dlatego, ze dziala ona wczesnoporonnie. Dlaczego
            > autorzy nie zgodzili sie na zamieszczenie tego istotnego faktu?

            Polska szkoła, póki co, nie jest jeszcze szkołą katolicką. Spirala nie działa
            wczesnoporonne bo nie dopuszcza do zagnieżdżenia się zarodka czyli uniemożliwia
            ciążę ( nauka podaje, że ciąża zaczyna się od implantacji). Działanie takie
            wykazuje według etyki katolickiej, dla której ciąża już od poczęcia. Chciałabym
            aby mojemu dziecku informacje tego typu były podawane rzetelnie i bez ideologii.
        • merivel Propaganda, ami_lii? 20.02.08, 14:28
          > kasują książke do biologii za wspominanie o antykoncepcji.

          I tak sie manipuluje informacja, drogie ami, przyszla dziennikarko
          lub dziennikarzu. Bylo tak, ze autorzy ksiazki nie chcieli
          wspomniec o tym, ze spirala dziala wczesnoporonnie. Jest to istotny
          fakt, bo wiele kobiet nie decyduje sie na spirale ze wzgledow
          etycznych, wlasnie dlatego, ze dziala ona wczesnoporonnie. Dlaczego
          autorzy nie zgodzili sie na zamieszczenie tego istotnego faktu?

          >Przy pierwszej okazji rzucą Quo Vadis czy Pana Tadeusza i pójdą
          czytać Harrego Pottera (...) Czy nie można by dzieci
          > zainteresować ojczyzną w jakiś ciekawszy sposób? Pokazać im coś
          > ciekawego, co ich zaintryguje a nie zmuszać do czytania nudnych
          > nowelek pozytywistycznych (...)

          Oczywiscie mozna i nalezy. Tylko ze istnieje taka rzecz, jak KANON
          literatury narodowej. I on, ten kanon, sluzy jako ramy, w ktorych
          miesci sie pojecie WYZSZEJ kultury narodowej, oraz tozsamosc
          narodowa. KAZDY Polak wie, kto to byl Mickiewicz, bo mu to do glowy
          pani na polskim wpakowala. Jest to niezmiernie wazne dla SPOISTOSCI
          spolecznej (czy jak to sie 'social cohesion' w Polsce nazywa).
          Dzieci rosna i jako dorosli z przyjemnosci siegaja po klasyke
          literatury polskiej. Tylko ze o istnieniu tej klasyki trzeba
          wiedziec - pewne rzeczy po prostu nalezy wiedziec. I szkola wlasnie
          jest odpowiedzialna za przekazywanie tego pakietu kultury wyzszej z
          pokolenia na pokolenie.
          • ami_lii Re: Propaganda, ami_lii? 20.02.08, 18:41
            Po pierwsze, nie zamierzam być dziennikarką (jestem na anglistyce
            kochanie :)). Po drugie, kanon lektur jest ważny (mówię to jako
            osoba która przeczytała wszystkie lektury szkolne bez korzystania z
            opracowań) ale niektórych lektur zwyczajnie nie da sie czytać. A
            młodzież głównie czyta opracowania lektur więc o Mickiewiczu wie
            tyle ile było w broszurce i ani zdania więcej.
            Dzieci rosna i jako dorosli z przyjemnosci siegaja po klasyke
            literatury polskiej" Zabawny jesteś, możesz dac mi jakiś przykład na
            poparcie twojego pomysłu? Bo ja mam doświadczenia zgoła odwrotne.
            Dorośli chętniej sięgają po czasopisma albo książki z romansami niż
            po literaturę piękną (przykład : moja rodzinka i rodzina moich
            znajomych, niektórzy siegają tylko po dzienniki i magazyny
            sportowe.) A co do wyższej kultury narodowej : jesteś trochę naiwny.
            Nie widzisz czy udajesz że nie widzisz jak wyglądają lekcje
            polskiego? Młodzież ma do przeczytania ileś lektur, ale wolą
            opracowania. Nauczyciel dyktuje notatkę na temat lektury, zadaje
            parę pytań ewentualnie informuje że będzie z tego wypracowanie,
            młodzież o lekturze zapomina zaraz po wyjściu z sali.(z czego
            niestety biorą sie kwiatki maturalne typu "Po zdemaskowaniu przez
            wrogich krzyżaków jego planów zabicia cara Werter ucieka ze szpitala
            psychiatrycznego i rzuca sie z mostu!"). Szkoła ma tak przeładowany
            program że nie ma czasu na "przekazywanie kultury". Przerabiamy
            lekturę, notatka, sprawdzian, druga lektura, notatka, sprawdzian,
            trzecia lektura...i tak do matury. Nie ma czasu na dyskusje na temat
            lektury, na wyrażenie własnych poglądów.
            • koloratura1 Re: Propaganda, ami_lii? 21.02.08, 17:48
              ami_lii napisała:

              > "Dzieci rosna i jako dorosli z przyjemnosci siegaja po klasyke
              > literatury polskiej" Zabawny jesteś, możesz dac mi jakiś przykład na
              > poparcie twojego pomysłu? Bo ja mam doświadczenia zgoła odwrotne.

              Ja również. I to - osobiste.
              Nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy sięgnąć "po klasykę literatury polskiej"
              i to pomimo że całe życie czytam książki i to na pewno więcej niż setkę rocznie.
              Co nie jest niczym dziwnym, skoro jestem filologiem, wprawdzie nie polonistką
              (pozdrowienia dla mojej duuużo młodszej Koleżanki, Ami_lii).
              Byłoby mi szkoda czasu na czytanie staroci (na ogół nudnych bądź głupich), skoro
              tyle nowości czeka na mnie...

              I tu dochodzimy do problemu kanonu lektur, o którym wspomina merivel, a przez
              co rozumie pewien zestaw pozycji, które każdy Polak powinien znać. Wydaje się to
              czymś oczywistym, ale chyba nie do końca...

              Ja zdawałam maturę w r.1964. Z oczywistych powodów w moim kanonie lektur nie
              mogło być pozycji, wydanych w drugiej połowie lat sześćdziesiątych czy później.
              Moje dzieci, zdające maturę w początkach lat 90-tych, musiały zapoznać się z
              książkami, które ja przeczytałam ot, tak sobie, dla przyjemności czy z
              wewnętrznej potrzeby, a wielu moich rówieśników nie przeczytało i nigdy nie
              przeczyta. Niezadługo do matury dotrą moje wnuki i one będą miały jeszcze jakieś
              nowe tytuły do przeczytania. Itd.. itd.

              Pytanie: Czy nie jest/będzie nieuniknioną koniecznością co jakiś czas dokonywać
              pewnej "rewizji" tytułów kanonu lektur?

              > Szkoła ma tak przeładowany
              > program że nie ma czasu na "przekazywanie kultury". Przerabiamy
              > lekturę, notatka, sprawdzian, druga lektura, notatka, sprawdzian,
              > trzecia lektura...i tak do matury. Nie ma czasu na dyskusje na temat
              > lektury, na wyrażenie własnych poglądów.

              Nie wiem czy to wina przeładowanego programu (niczego, bądź za mało wyrzucono z
              Kanonu od moich czasów, a wiele dopisano), czy nieporadność nauczyciela bądź
              obojętność klasy en masse (to ostatnie bardzo wpływa na nauczyciela: zaczyna
              mieć frustrujące przekonanie, że - excuse le mot - rzuca perły przed wieprze...
              To też z moich osobistych doświadczeń blisko czterdziestoletniej pracy ze
              studentami; i choć - generalnie - bardzo lubiłam tę swoją pracę, dawała mi ona
              dużą satysfakcję, to zdarzały się grupy, dla których naprawdę nie warto było sie
              "szarpać"...), powiem jedno - bardzo Ci, Ami, współczuję... Zwłaszcza, że ja
              miałam szczęście - jak patrzę z perspektywy lat - trafić na dwie znakomite
              polonistki, zarówno w szkole podstawowej jak i liceum, a i klasy były nie
              najgorsze.

              Mam nadzieję, że teraz, na studiach, jest inaczej.

              Pozdrawiam
    • gajane4 Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 13:33
      Jak to jest? Czy w MEN przełożeni nie mają nic do powiedzenia i za
      nic nie odpowaidają? Za każdym razem kiedy do władzy dochodzi
      ugupowanie, które ze względu na brak kompetencji musi wysługiwać
      się kościelnemu ciemnogrodowi, w MEN zaczynają rządzić "ciotki
      idiotki", typu tej Pani - np. Krystyna Czuba, Wojciech Książek,
      siostra E... , Stanisław Sławiński, Anna Nowak itp.
      • merivel Ideolodzy albo ignoranci. 20.02.08, 13:49
        >Nieszczęście polega na tym, że "To lubię" dostaje za recenzentów
        ideologów albo ignorantów - mówi współautorka serii Agnieszka
        Kłakówna.

        Pardonsik, pani Klakowna sie ustosunkowala do recenzentow z typowa
        dla ludzi lubiacych szerzyc internacjonalizm klasa: powiedziala, ze
        one glupie sa. I na tem koniec dyskusji. Bo panstwo ktorzy
        napisali podrecznik ZADNA ideologia sie oczywiscie nie kieruja! A
        potem, jak sie dzieciaki dowiedza wszystkiego o Halloween a zero o
        topieniu Marzanny, to bedzie wrzask, ze kultura tak zwana
        amerykanska swiat zalewa silom i ze globalizacja jest be... Hi, hi,
        hi!
        • nessie-jp Re: Ideolodzy albo ignoranci. 20.02.08, 19:46
          > one glupie sa. I na tem koniec dyskusji. Bo panstwo ktorzy
          > napisali podrecznik ZADNA ideologia sie oczywiscie nie kieruja!

          Istnieje zasadnicza różnica między kierowaniem się ideologią, a byciem
          ideologiem. Nie dostrzegasz jej?

          Podręcznik do języka polskiego ma uczyć dzieci posługiwania się językiem,
          analizy tekstów, wysławiania się. NIE MA uczyć o łanach, sikorkach, wronach i
          pocie rolnika. To drugie
        • critto Re: Ideolodzy albo ignoranci. 20.02.08, 21:34
          merivel napisał:

          > >Nieszczęście polega na tym, że "To lubię" dostaje za recenzentów
          > ideologów albo ignorantów - mówi współautorka serii Agnieszka
          > Kłakówna.
          >
          > Pardonsik, pani Klakowna sie ustosunkowala do recenzentow z typowa
          > dla ludzi lubiacych szerzyc internacjonalizm klasa: powiedziala, ze
          > one glupie sa. I na tem koniec dyskusji. Bo panstwo ktorzy
          > napisali podrecznik ZADNA ideologia sie oczywiscie nie kieruja! A
          > potem, jak sie dzieciaki dowiedza wszystkiego o Halloween a zero o
          > topieniu Marzanny, to bedzie wrzask, ze kultura tak zwana
          > amerykanska swiat zalewa silom i ze globalizacja jest be...

          no właśnie; trzeba się zastanowić, dlaczego o coraz większej liczbie
          ludzi można powiedzieć "cudze chwalicie, swego nie znacie..." ???
          Dlaczego coraz więcej osób, nie tylko Polaków (może nawet niewielu
          w naszym Narodzie) nie zna swojej historii i geografii? Jeżeli większość
          Anglików w sondażu nie wiedziała, kto to był Winston Churchill, to o czym tu
          mówić? Czy to w ogóle jest oświata czy zaciemnienie??
          Pewnie, po co komu tradycja, kultura i "takie tam pierdoły". W końcu można tylko
          żuć gumę, siedzieć na trzepaku albo pod blokiem, palić zioło i pić piwo, a w szkole
          myśleć tylko o tym, jak najszybciej się znaleźć na dyskotece... Ok, wszystko
          dla ludzi
          (poza piwem i ziołem dla nieletnich), ale w końcu nauka o swoim kraju, swojej
          ojczyźnie to obowiązek każdego człowieka. Nie tylko zresztą o swoim, bo jeśli
          przeciętny Amerykanin nie wie, gdzie leży Polska, to też skandal.
          Zeby było jasne - w szkole można poznać i topienie Marzanny (stary słowiański
          obrzęd związany ze świętem Jarym, czyli świętem nadejścia Wiosny - skoro nawet
          na tym forum są osoby, które o nim nie słyszały, to też współczuję), i Helloween
          (co by nie mówić, obrzęd celtycki, a i Celtowie byli kiedyś na ziemiach
          polskich, choć niewielu ich było; ale to też kultura europejska i nie widzę
          powodu, aby jej nie poznać), i Wielkanoc, i Boże Narodzenie, i Szczodre Gody, i
          Yule... Im więcej wiemy o kulturze, tym lepiej. I nie ma gadania, że "po co to
          komu w życiu" - poprostu, masz mieć wiadomości na ten temat (oczywiście nie
          musisz wierzyć w cokolwiek związanego z tymi świętami, bo to już Twoja sprawa).

          A tak to potem mamy takie kwiatki, że młodzi ludzie świętują obce Walentynki,
          ale nic nie wiedzą o swojskich, wileńskich Kaziukach... Które miały bardzo
          podobną wymowę, ale są RODZIME. Dodam: 4. marca!!
          • nessie-jp Re: Ideolodzy albo ignoranci. 20.02.08, 21:41
            > ale w końcu nauka o swoim kraju, swojej
            > ojczyźnie to obowiązek każdego człowieka.

            Pięknie, ale co to ma wspólnego z NAUKA JEZYKA POLSKIEGO?!! Gramatyki,
            ortografii, stylistyki, czytania i pisania? Każde dziecko chętniej uczy się z
            tekstu, który jest ciekawy.

            Matematyki też powinniśmy dzieci uczyć wyłącznie na przykładzie starych
            wileńskich świąt cmokalno-miłosnych?
            • critto Re: Ideolodzy albo ignoranci. 20.02.08, 21:47
              nie; ale język polski to także literatura i kultura polska.
              Być może powinno się podzielić ten przedmiot na dwa: język polski (gramatyka,
              ortografia, stylistyka, czytanie, pisanie) i literatura (poznawanie i krytyka
              dzieł literackich). Natomiast nie widzę powodu, aby na lekcjach językowych do
              czytania nie dawać choćby fragmentów tych dzieł - w końcu niektórzy pisarze (i
              tłumacze - pamiętajmy także o nich, np. Skibniewska jako tłumaczka Tolkiena)
              mieli i mają naprawdę niezły styl...
              a tak poza tym to zgoda co do giertychowców - to żenujące osoby.
              • nessie-jp Re: Ideolodzy albo ignoranci. 20.02.08, 23:07
                > nie; ale język polski to także literatura i kultura polska.
                > Być może powinno się podzielić ten przedmiot na dwa: język polski (gramatyka,
                > ortografia, stylistyka, czytanie, pisanie) i literatura (poznawanie i krytyka
                > dzieł literackich).

                I tak przecież jest
    • nieprawomyslny no właśnie- brak swojskiej przaśności! 20.02.08, 14:01
      fakt, brakuje tego sielskiego obrazu brudnej polskiej wiochy, xix
      wiecznych dróg, zapijaczonych chłopów pod gie-esem, klechy
      gromiącego z ambony wszystko, co pachnie modernizmem - a więc
      brakuje pełnego obrazu przaśnego ciemnogrodu.
      A przecież dzieci powinno się przyzwyczajać już od małego do życia i
      akceptacji Najjaśniejszej, taką jaką była od wieków, bo w przeciwnym
      razie doznają kiedyś szoku i jeszcze uciekną np. tam gdzie żyją
      kangury.
      • herbapol Re: no właśnie- brak swojskiej przaśności! 20.02.08, 20:43
        nieprawomyslny napisał:

        > fakt, brakuje tego sielskiego obrazu brudnej polskiej wiochy, xix
        > wiecznych dróg, zapijaczonych chłopów pod gie-esem, klechy
        > gromiącego z ambony wszystko, co pachnie modernizmem - a więc
        > brakuje pełnego obrazu przaśnego ciemnogrodu.
        > A przecież dzieci powinno się przyzwyczajać już od małego do życia i
        > akceptacji Najjaśniejszej, taką jaką była od wieków, bo w przeciwnym
        > razie doznają kiedyś szoku i jeszcze uciekną np. tam gdzie żyją
        > kangury.
        Lepsze własne gó.. w polu,niż fiołki w Neapolu(jak powiadał poeta).
        • koloratura1 Re: no właśnie- brak swojskiej przaśności! 21.02.08, 18:10
          herbapol napisał:

          > Lepsze własne gó.. w polu,niż fiołki w Neapolu(jak powiadał poeta).

          Ale czy miał rację?
    • lubicz Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 14:02
      Przeczytałem artykuł obśmiewający i dezawuujacy opinie recenzentów,
      niezależnie kim są; katechetami czy profesorami uniwersyteckimi.
      Liczy się, że są przeciw i dlatego nie mają racji. Wiecej - trzeba
      ich obśmiać. Ale ani słowa nie przeczytałem dlaczego taki dobór
      lektur jak zaproponowano w "To lubię" jest właściwy? Co w nim
      takiego dobrego, że na nich powinniśmy uczyć nasze dzieci? I jak
      zawsze w Gazecie, mamy nie dyskusję z której ma wynikać "lepiej",
      tylko zakładanie z góry, że wszyscy którzy myślą inaczej "niż my"
      (czyt. redakcja), nie mają racji co oczywiste i reprezentują
      ciemnogród. Więc może trochę więcej pokory ze strony szanownych
      redaktorów i szacunku w stosunku do czytelników, którzy oczekują
      czegoś więcej niż wzywania do"skupiania się na generalnej linii
      redakcji". Chciałbym normalnej dyskusji a nie wyłacznie wyboru: albo
      to co proponujemy - albo ciemnogród!
      • merivel Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 14:32
        Lubicz, totalnie popieram, zgadzam sie, lubie i pozdrawiam.
        • lubicz Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 14:45
          Dzięki. Przynajmniej jest nas dwóch nie chcących przez kogoś przeżutej papki
          zamiast własnego osądu :-)
    • piotrek_kaska Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 14:31
      otóż mamy tu świetny przykład na to jakim ministrem był Roman Giertych: Uczyłem
      sie z "to lubię" w gimnazjum i stwierdzam że niektóre metody nauczania były tak
      łatwe do zapamiętania że z przyjemnością sie tę książkę czytało (Zwłaszcza w
      3klasie komix "Hamlet" z ilustracjami A. Mleczki). Czy ktoś kto miał w rękach
      którąkolwiek z książek z tej serii uważa że Giertychowskie zmiany wyszły na dobre??
    • hatake Re: Kto nie lubi "To lubię"? 20.02.08, 14:50
      Niektórych pajaców trzeba powywalać z ministerstw. Są urzędnicy, którzy tylko
      siedzą sobie tam i pozwalają na twórcze dostarczanie materiałów gazetom poprzez
      niektóre kretyńskie decyzje.
    • gazaj To nie jest podręcznik do j. polskiego 20.02.08, 16:58
      Jest to podręcznik, który zamiast językiem i literaturą polską,
      zajmuje się różnymi modnymi obecnie rzeczami. Jest to książka
      propagandowa, lansująca modne obecnie sprawy związane z ekologią,
      antykncepcją itp. Jeżeli autorzy tego nie rozumieją, to po to jest
      ministerstwo, aby taki "podręcznik" zablokować.
    • critto dr Nieckula i neopogaństwo 20.02.08, 17:34
      pan dr Franciszek Nieckula ma szczęście jak na loterii, że pod nazwą
      'neopogaństwo' rozumie obcy folklor i mity. OK, mamy swój, słowiański i
      bałtyjski, choć nie uważam, aby germański należało pominąć - to też dziedzictwo
      Europy. I wcale nie mniej zaawansowany od greckiego... A bliższy...

      Natomiast gdyby pod nazwą neopogaństwo rozumiał RELIGIĘ neopogańską (wszystko
      jedno, czy rodzimą czy obcą) i nie chciałby jej w podręczniku, podczas gdy
      elementy chrześcijaństwa (np. fragmenty Biblii i kolędy) są, to możnaby mówić o
      DYSKRYMINACJI WYZNANIOWEJ - a takowej zakazuje konstytucja.
      Jeśli są więc kolędy, powinny być też pieśni pogańskie, rodzimowiercze i
      neopogańskie, np. :

      "Chwała chwala Swarożyca
      Boga Słońca, Boga życia
      Chwała chwala Peruwica
      Boga gromu, Boga życia.
      I Welesa poteżnego
      W kraju Nawii ukrytego
      Chwała, chwała dla Mokoszy
      Niech nas Mokosz żywych nosi.

      Dajcie zwierza naszym borom,
      Niech brat bratu "bracie" woła,
      Niech brat bratu "bracie" rzecze,
      Dajcie rybów naszej rzece,
      Niech brat bratu mówi "bracie",
      Dajcie pokój naszej chacie
      A kto Wam to palcem wytknie -
      Niechaj zginie w pierwszej bitwie.

      A kto Was to chce się wyrzec,
      Niech go zgubi wołchw i żyrzec
      Wołchw i żyrzec, wróż i kapłan
      Taką tu przysięgę składam.
      Strzec prastarej wiary będę,
      Kłaść obiatę pod waszym dębem
      W gaju świętej wierzenicy,
      Wiary przodków nic nie zniszczy" - utwór anonimowego autora

      Zadanie domowe:
      1. wymień postacie bogów i bogiń przedstawionych w tym wierszu; jakie są ich
      funkcje?
      2. Kto to jest wołchw i żyrzec? Na czym polegały ich funkcje w społeczności
      dawnych Słowian?
      3. podkreśl lub wypisz archaizmy występujące w wierszu [np. rybów zamiast ryb]

      Co do innych zarzutów, to niekiedy muszę się zgodzić... Brak opisów rodzimej
      Przyrody to poważny problem - zwłaszcza że nasza przyroda jest święta dla nas,
      Polaków, a także bardzo piękna, różnorodna i specyficzna... Nie można zastąpić
      też słowiańskich stworzeń mitycznych - a jest ich mnóstwo - obcymi hobbitami i
      elfami; mamy przecież tyle różnych wił, brzegiń, mamun, bogunek, utopców,
      latawców, wąpierzy, wilkołaków, niedźwiedziołaków, strzyg, płatetników,
      chmurników, wodników...

      Na pewno powinno być więcej tematów polskich, bo w końcu to podręcznik do
      polskiego. W książce do angielskiego spokojnie może być np. Helloween, bo w
      końcu to angielska i celtycka tradycja i warto, aby poznawać także inne kultury,
      zwłaszcza przy okazji poznawania języków.
      • critto Re: dr Nieckula i neopogaństwo 20.02.08, 17:43
        ... nie mówiąc o takich istotach, jak Leszy czy Lesza (duchy opiekuńcze lasu).
        To wstyd, aby polskie dziecko wiedziało, kto to jest Tom Bombadil, a nie
        wiedziało, kto to jest Leszy czy Boruta (w oryginale leśny demon-opiekun
        przyrody, dopiero potem, po chrystianizacji diabeł-kusiciel)...
        jeśli o mnie chodzi, to jako rodzimowierca słowiański wychowam dzieci zgodnie ze
        swoją wiarą, do czego uprawnia mnie Konstytucja RP. Nie ochrzczę ich, nie poślę
        do I Komunii ani Bierzmowania. Urządzę im natomiast postrzyżyny i będę brał ze
        sobą na święta rodzimowiercze, w których już teraz biorę udział (m.in. Jare
        Gody, Kupała, Plony, Dziady, Szczodre Gody). Koledzy i koleżanki będą im
        zazdrościć, gdy się dowiedzą, jakie z tych świąt fajne imprezy (zamiast stania w
        kościele i słuchania kazań). Nie będę im jednak narzucał żadnej wiary i jeśli
        zechcą wybrać co innego, to wybiorą; mi też katolicyzmu nie narzucano i poprostu
        od niego odszedłem...
        • herbapol Re: dr Nieckula i neopogaństwo 20.02.08, 20:54
          critto napisał:

          > ... nie mówiąc o takich istotach, jak Leszy czy Lesza (duchy opiekuńcze lasu).
          > To wstyd, aby polskie dziecko wiedziało, kto to jest Tom Bombadil, a nie
          > wiedziało, kto to jest Leszy czy Boruta (w oryginale leśny demon-opiekun
          > przyrody, dopiero potem, po chrystianizacji diabeł-kusiciel)...
          > jeśli o mnie chodzi, to jako rodzimowierca słowiański wychowam dzieci zgodnie z
          > e
          > swoją wiarą, do czego uprawnia mnie Konstytucja RP. Nie ochrzczę ich, nie poślę
          > do I Komunii ani Bierzmowania. Urządzę im natomiast postrzyżyny i będę brał ze
          > sobą na święta rodzimowiercze, w których już teraz biorę udział (m.in. Jare
          > Gody, Kupała, Plony, Dziady, Szczodre Gody). Koledzy i koleżanki będą im
          > zazdrościć, gdy się dowiedzą, jakie z tych świąt fajne imprezy (zamiast stania
          > w
          > kościele i słuchania kazań). Nie będę im jednak narzucał żadnej wiary i jeśli
          > zechcą wybrać co innego, to wybiorą; mi też katolicyzmu nie narzucano i poprost
          > u
          > od niego odszedłem...
          Mam wyższe wykształcenie zdobyte na polskim uniwersytecie,ponad 70 lat życia za
          sobą,ale co to takiego Lesza,Jare Gody,Szczodre Gody i temu podobne
          dyrdymałki,nigdy nie słyszałem.I dobrze mi tak!
          Jeżeli twój post potraktować poważnie,to tylko można ci współczuć.A tak a
          propos:naziści też mieli takie skłonności,tyle,że do starogermańskich praktyk
          pogańskich.Widać,głupich nie sieją.
          • critto Re: dr Nieckula i neopogaństwo 20.02.08, 21:19
            to raczej tobie należy współczuć, że mimo zaawansowanego wieku nie znasz
            własnej, słowiańskiej kultury, całkowicie nie masz pojęcia o religiach, a
            wszystko kojarzy ci się z II wojną światową. W dodatku brakuje ci kultury
            osobistej, bo wyzywanie kogoś od głupków to poprostu obraz prymitywizmu. Cóż,
            widać wyższe wykształcenie tu nic nie zmienia, o ile naprawdę masz ponad 70 lat,
            w co nie chce mi się raczej wierzyć.
            Jeśli chodzi o nazistów, to oni religię wykorzystywali instrumentalnie, nie
            tylko zresztą pogańską, bo i chrześcijaństwo również (vide "Pozytywne
            chrześcijaństwo").
            Współczuję ci, bo niewiedzę łączysz z nietolerancją i pogardą dla innych ludzi i
            wyznań, można więc krótko podsumować cię jako kogoś, kogo "moher uciska w głowę".

            Zainteresowanie neopogaństwem obecnie wzrasta, podobnie jak rozpoznanie tej
            religii - a raczej nurtu obejmującego wiele religii - przez prawo; w Norwegii,
            Szwecji, Danii i na Islandii tamtejsi poganie (wyznawcy asatru, odynizmu i paru
            innych wyznań) mają prawo m.in. do dni wolnych w swoje najważniejsze święta (np.
            Yule, w językach skand. Jól, odpowiadający Szczodrym Godom; jest to święto
            Przesilenia Zimowego), możliwość zawierania prawnie wiążących małżeństw w swojej
            wspólnocie religijnej, itd. Na Islandii wspólnota asatru dostaje od państwa
            spory teren na budowę świątyni w Reykjaviku , brytyjska stacja BBC opowiada o
            nastoletnich neopoganach z ruchu wicca i daje porady typu "jak przekonać
            rodziców że to nic złego". Na Litwie coraz większe uznanie władz zdobywa Romuva,
            czyli tamtejsza tradycja i religia pogańska. Nawet w Polsce zmienia się
            swiadomość, bo takie tępe opinie jak twoja to na szczęście większość.
            Cóż, oddawaj się z rozkoszą temu, co lubisz najbardziej - pluciu na innych.
            Współczuję ci i nie sądzę, aby w tym wieku dało się jeszcze leczyć takie skłonności.

            PS. mój post był w 100% na poważnie - nie żartuję z religii.
            • critto Re: dr Nieckula i neopogaństwo 20.02.08, 21:23
              > to na szczęście większość.
              miało być oczywiście "to na szczęście mniejszość". A przy okazji jesteś raczej
              fanatycznym katolikiem czy zawziętym ateistą?
            • critto pare materialow 20.02.08, 22:57
              zeby nie byc goloslownym - oto pare linkow neopoganskich, gdzie mozesz znalezc
              blizsze informacje m.in. o swietach:
              www.rkp.pl - Rodzimy Kościół Polski, jeden z zarejestrowanych w Polsce
              rodzimowierczych związków wyznaniowych; jest sporo informacji o świętach i nie tylko
              www.slowianskawiara.pl - Słowiańska Wiara; związek wyznaniowy w trakcie
              rejestracji; to samo
              Masz także portale ogólnorodzimowiercze, takie jak rodzimowierca.prv.pl
              czy rbi.webd.pl (Rodzimowierczy Biuletyn Informacyjny). Wreszcie, są
              witryny dla neopogan z różnych ścieżek, np. forum.neopoganstwo.pl,
              wicca.pl, poland.druidry.org/ i sporo innych (podaję tylko
              polskie, zagranicznych jest znacznie więcej, vide eldaring.de (asatru),
              www.asatru.org, www.odinic-rite.org (odynizm) i wiele innych.
              Dodajmy, że większość rodzimowierców i neopogan GARDZI neonazistami, którzy
              podczepiają się czasem pod ten ruch na zasadzie 'przyczepiło się g... do promu i
              mówi "płyniemy"'... Odrzucają ich nawet ci, którzy mają poglądy nacjonalistyczne
              (co samo w sobie nie jest czymś złym). Ja np. jestem jednym z tych neopogan,
              którzy aktywnie zwalczają neonaziolstwo w sieci i nie tylko. Naziści nie mają
              żadnego prawa posługiwać się naszymi tradycjami - czy to słowiańskimi czy innymi
              - bo popełniają zwykłe bluźnierstwo i profanację.
    • kretowski I dobrze że nie ma 20.02.08, 19:01
      Może jeszcze Wyborcza zacznie się oburzać, że Harry Poter nie jest lekturą
      obowiązkową???
      • critto co masz do HP? 20.02.08, 21:51
        nie wiem co niektórzy uczepili się tak tego HP. Ani to jakieś arcydzieło, ani
        wcielenie zła wszelkiego. Czuję, że stoi za tym Kościół katolicki, który tę
        książkę z góry do dołu krytykuje. To akurat mi się przy tym podoba, bo uważam,
        że Kościołowi trzeba utrzeć nosa i ograniczyć jego wpływy na kraj, więc miło
        patrzeć, jak się boi śmiesznej książki dla młodzieży - znaczy, że jest bardzo,
        bardzo słaby... Podobne uwagi do fanatycznych chrześcijan z USA, niekoniecznie
        katolików. Co komu do tego, że ksiązka "promuje neopogaństwo"? To dobrze, bo to
        bardzo pozytywny ruch; tyle, że wśród znajomych neopogan większość uważa HP za
        dzieło, którego nie można nazwać "neopogańskim"... Jest bardziej neutralne.
        Natomiast nie rozumiem, czemu reszta ludzi ma się tu czymkolwiek przejmować.
        Fakty są takie, że ta książka zachęciła dzieci i młodzież do czytania - w
        czasach, w których większość dzieciaków uznaje tylko TV, DVD, video, kino i
        internet, to naprawdę bardzo duży sukces.
    • critto ekologia i niezależność energetyczna 20.02.08, 22:44
      > P.S. Efektem wpajania pseudoekologicznych treści jest m,in, masowa
      > niechęć do inwestycji energetycznych - np kopalń węgla brunatnego .
      > Efekt? będziemy jeszcze bardziej uzależnieni energetycznie od Rosji,
      > chyba, że w ramach tej ekologii przeniesiemy się do kurnych chat. Są
      > chętni? Realia są takie, że "alternatywne źródła energii" póki co są
      > w powijakach.

      oczywiście, w energetyce należy zachować zdrowy rozsądek. Niemniej właśnie tego
      z.r. brakuje Polsce i wielu krajom Europy. Bo przez ten czas świadomości
      ekologicznej można było ROZWIJAĆ paliwa alternatywne; można było dążyć cały czas
      do dywersyfikacji, aby zajmowały one chociaż 10-15% sektora energetycznego.
      Zwłaszcza, że produkcja niektórych to poprostu realne "sprzątanie po sobie",
      vide wykorzystywanie kompostu do produkcji biogazu (i tak się wydziela - tylko
      zamontować urządzenia i zbierać, tj. zasysać). Czy zbieranie zużytego oleju
      jadalnego i napędzanie nim diesli (gdyby robili to chociaż właściciele budek z
      frytykami i Mac Donaldy, w samochodach roboczych pracowników, nie byłoby źle; a
      dodatkową reklamą byłoby 'spalamy zużyty olej i oszczędzamy środowisko') Nie
      mówiąć o coraz bardziej wydajnych elektrowniach słonecznych...
      Węgiel brunatny to poza tym zły pomysł, choć podobno teraz i tak jest lepsza
      technologia. Kamienny musi, niestety, na razie pozostać... NIezależność
      energetyczna jest BARDZO ważna.
    • mpruchni Ile ta recenzja ma lat?-Nieckula dawno w grobie... 21.02.08, 10:43
      Ze trzy lata będą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka