Dodaj do ulubionych

Wolność i jej granice

13.03.08, 10:01
Od dawna już nie zgadzam się z Adamem Michnikiem. Dzięki Magdalenie Środzie
wiem już dlaczego. Rewolucjonistom nie można powierzać sprawowania władzy,
podobnie jak generałom nie można powierzać samodzielne prowadzenie wojen. Nie
ma wolności bez odpowiedzialności a ograniczenia muszą być uzgadniane według
zasady: moja wolność nie może ograniczać twojej wolności. Jeżeli się tak
stanie, siadamy do stołu negocjacyjnego jak równy z równym.
Obserwuj wątek
    • drojb Re: Prawie zgadzam się z przedmówcą 13.03.08, 12:42
      wolę jednak taką definicję granic wolności, jaką przytoczyła prof. Środa:
      krzywda innych.
      Tej granicy należy strzec - także przed mową nienawiści, zwłaszcza jeśli
      posługuje się nim Kościół - instytucja, która rości sobie prawo do roli
      strażnika moralności, a godzi się na parteitagi urządzane przez Jerzego R.
      Nowaka w kościołach, albo patronuje nagonce na p. Tysiąc, mimo że NIE ZABIłA
      swojego dziecka.
      • rs_gazeta_forum Re: Prawie zgadzam się z przedmówcą 14.03.08, 20:34
        drojb napisała:
        > wolę jednak taką definicję granic wolności, jaką przytoczyła prof.
        > Środa: krzywda innych.

        To definicja warta przemyślenia i poparcia, szczególnie, że chyba za tą o
        wolności stoi w tle sformułowanie "krzywdzenie czyjejś wolności".

        Z panem C-B. mocno mi chyba nie po drodze, i raczej nie byłbym zadowolony,
        gdybym musiał z kimś podobnym się w życiu użerać, ale przychylam się do p. Środy
        i w tej materii, że popiera zdanie C-B., że bardziej należy dbać o wolność, niż
        o jej granice. Ma rację, że zawsze znajdą się ludzie, którzy zechcą te granice
        ustalić nam wg swoich widzimisię.
        Takie zdanie oczywiście powoduje różne konsekwencje, między innymi konieczność
        użerania się z takimi C-B., ale nic nie jest w życiu proste, niestety.
        A pan Michnik? Cóż, może rola go przerosła?
        • fedorczyk4 Re: Prawie zgadzam się z przedmówcą i cos dorzuce 14.03.08, 20:40
          Toporowej. Tez wole pojecie krzywdy, jest bardziej jednoznacznie
          ijasne.
          Toporowa, wzrusza mnie Twoja wybiorcza analiza zyciorysu Cohn-
          Bendita, nie mniej pozwole sobie zwrocic Ci uwage ze wiekszosc z nas
          potrafi czytac i poslugiwac sie internetem, a tym samym zweryfikowac
          Twoj udziergany starannie na szydeleczku klamstewek belkocik.
      • dalatata Re: Prawie zgadzam się z przedmówcą 15.03.08, 18:09
        pieknie Srdoa napisala, ale nie przemyslala? czym jest krzywda moja?
        kto ma prawo ja ustalic. ja czy Sroda? i chetnie bym uslyszal, gdzie
        sie zaczyna ta krzywda, skoro tak wiemy gdzie to jest. czy odebranie
        zabawki dziecku jest juz krzywda? a jelsi on moze sie nia skrzywdizc?

        my wszyscy potrafimy pokazac krzywde. jednak gdy przychodzi do
        granic, zaczynamy miec problemy.

        a co do ograniczen kotrych nieby chce Michnik - to zalezy od
        kontekstu. bo gdy patrze na wolnosci policji, to mysle ze je nalezy
        ograniczac, gdy patrze na wolnosc obywateli, mysle ze nalezy ja
        ochraniac. i ja mysle ze wolnosci medycyny trzeba ograniczac - nie
        chce klonowania ludzi. ale chce in vitro. w rzeczywistosci zatem
        idzie o debate i o kompromis. a Sroda stwarza problem, gdzie go w
        rzeczywistosci nie ma.

        Felieton Srody jest dokladnie tym: felietonem. ladnie pisze, ale
        niewiele z tego wynika poza ladnym pisaniem.
    • toporowa emerytowany terrorysta w walce o pokój 13.03.08, 14:57
      Uhonorowany przez Michnika zaproszeniem do dyskusji o wolności Cohn-Bendit jest
      rzeczywiscie niebywałym "ekspertem" w tej materii.
      W młodości został wydalony z Francji jako skrajnie niebezpieczny radykał
      sympatyzujący z lewackimi ugrupowaniami terrorystycznymi, ktorych celem było
      wywrócenie demokratycznego porządku gwarantującego wolność ludziom w Zachodniej
      Europie .
      Zadbał on też o wolność poszukiwanego przez policję bandyty Joachima Kleina (z
      grupy Carlosa - "Szakala"), ktory uczestniczył w napadzie na zebranie członków
      OPEC w Wiedniu, pojmaniu kilkudziesieciu zakładników i zamordowaniu trzech osób.
      Cohn-Bendit znalazł temu mordercy kryjówkę w Normandii i przez kilkanaście lat
      płacił czynsz za ukrywającego sie bandziora.
      Wcześniej, Cohn-Bendit wraz z tymże Kleinem oraz z Joschką Fischerem nie mogli
      pogodzić się z pozbawieniem wolności pary innych sławnych morderców- terrorystów
      Baadera i Meinhof, więc odwiedzali ich w więzieniu aby upewnić się, czy aby mają
      tam przynajmniej dobre warunki.
      Cohn_Bendit pojmuje wolność jako nieskrępowanie jakimikolwiek hamulcami
      moralnymi. Przyznaje sobie zatem prawo do zaspokajania swoich sklonnosci
      pedofilskich ktore jednak usprawiedliwia misją "przełamywania", jak to określa,
      obyczajowego tabu.
      Córka Ulrike Meinhof pisze w swoim pamietniku jak to Cohn-Bendit opiekując się
      dziecmi innych "lewaków" daje upust swojej pedofilii, a także bawi się z
      dzieciakami w rzucanie kamieniami we wskazanych ludzi, rozpoznanych przez
      Cohn-Bendita jako chrzescijańscy demokraci.
      Tak, w imię wolności poglądów oczywiście.
      Cohn-Bendit bronił onegdaj wolności swojego, jak sie wyraził, "kolegi" Geremka
      przed lustracyjnym terrorem polskiego rządu postępującego jakoby wedle
      stalinowskich i faszystowskich metod.
      Geremek, z nieukrywaną lubością wsłuchiwał się w tyradę emerytowanego terrorysty
      piętnującego krwawy terror Kaczorów w Polsce....
      Cynizm pani Środy, pana Michnika i Geremka i innych, ktorzy z tak wielką atencją
      traktują "myśli" i czyny owej figury spod ciemnej gwiazdy wyłazi jak szydło z
      worka.
      No i co z tego, że wyłazi - nieprawdaż?
      • rs_gazeta_forum Re: emerytowany terrorysta w walce o pokój 14.03.08, 20:21
        toporowa, cynizm to wyłazi z Ciebie, chyba że inaczej zakwalifikujemy
        nawoływanie do olewania poszczególnych przemyśleń danego człowieka dziś, bo nie
        podobają się nam jego czyny dawniej.
        Nawet nie oceniam tego, co o D.C-B. wypisujesz, w sumie mało mnie to interesuje
        - to problem prawników raczej.
        Natomiast mogę się odnieść do jego wypowiedzi, czego Ty nie robisz, bo Ci albo
        piana na oczach w tym przeszkadza, albo tenże cynizm na to pozwala.
        Tyle że nie odniosę się do tego w poście skierowanym do Ciebie, bo szkoda czasu.
      • nick3 Nazi-katolik w walce o pokój. 14.03.08, 20:45

        Pobożni katolicy, tacy jak toporowa, uczą swoje dzieci rzucać
        kamieniami w połowę rodzaju ludzkiego.


        Nazywa się to: moralność.
        • donq Re: Nazi-katolik w walce o pokój. 15.03.08, 18:31
          > Pobożni katolicy, tacy jak toporowa, uczą swoje dzieci rzucać
          > kamieniami w połowę rodzaju ludzkiego.
          >
          >
          > Nazywa się to: moralność.

          Nic więcej do powiedzenia nie masz na temat Cohn-Benditów i tym podobnej lewacizny?

          Notatnik agitatora zaleca uderzenie prewencyjne jak się nie ma nic do
          powiedzenia? I koniecznie należy użyć określenia nazi-katolik lub analogicznego,
          które, jak wszyscy rozumieją, nie są żadnymi obelgami oczywiście.

          Bo o ile o rzucaniu "toporowej" kamieniami nie można wiele powiedzieć,
          Cohn-Bendit i jego banda "wyzwolicieli" zajmowali się z tym zajęciem z dużym
          upodobaniem.

          I nie wyobrażaj sobie, że tłumaczenie, że nie rzucali w "ludzkość", ale w
          "faszystów" zawiera choć cień wiarygodności.

          DonQ
        • toporowa Re: Nazi-katolik w walce o pokój. 28.03.08, 17:15

          Cohn Bendit - wieczny rewolucjonista

          Za oficjalną maską Daniela Cohn-Bendita, jednego z przywódców ruchu 1968 roku,
          kryje się jednak ponura prawda o jego przeszłości
          "Dzieci rozpinały mi rozporek"

          Cohn-Bendit kreuje się na ikonę europejskiej radykalnej lewicy. Jest zawsze na
          pierwszej linii, gdy w Parlamencie rozpoczyna się dyskusja na temat ekologii,
          łamania praw człowieka czy praw homoseksualistów.

          Nie zawsze jednak był, nawet przyjmując specyficzne europejskie kryteria,
          rycerzem bez skazy. Reputacja "czerwonego Dany'ego" - jak jest nazywany ze
          względu na swoje niegdyś rude włosy i skrajne poglądy - została poważnie
          nadszarpnięta, kiedy w 2000 roku we francuskim tygodniku "L'Express" pojawił się
          artykuł na temat jego skłonności pedofilskich.

          Gazeta obszernie cytowała dawno zapomnianą autobiografięCohn-Bendita. W "Wielkim
          bazarze" (Wydawnictwo Trikont, 1975 rok) opisuje on doznania seksualne, jakich
          zaznał z pięcioletnimi dziećmi. "To, co opisuje Cohn-Bendit - pisał "L'Express"
          - jest niezgodne z ogólnie przyjętymi zasadami przyzwoitości i moralności".

          "Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi - pisał. - W 1972 roku złożyłem
          podanie o pracę w alternatywnym [państwowym] przedszkolu we Frankfurcie nad
          Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko
          przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak
          mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się
          pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie
          głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko
          i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję...".

          Osobą, która dostarczyła gazecie fragmenty "zapomnianej książki", była niemiecka
          dziennikarka Bettina Roehl, córka znanej lewackiej terrorystki Ulrike Meinhof.
          Jako młoda dziewczyna wielokrotnie stykała się z Cohn-Benditem i nie ukrywa, że
          darzy go wielką niechęcią.- Państwo mu wtedy płaciło za to, że zajmował się
          dziećmi innych lewaków. Oprócz uprawiania pedofilii spacerował wówczas z
          maluchami i psem o imieniu Kałasznikow przez ulice miasta, zmuszając dzieci do
          rzucania kamieniami w członków młodzieżówki CDU - opowiada Roehl.

          Lepkie ręce eurodeputowanego

          Pierwszy na ujawnienie pedofilskiego epizodu zareagował dawny minister spraw
          zagranicznych Niemiec Klaus Kinkel. W otwartym liście opublikowanym w styczniu
          2001 roku na łamach "Berliner Tageszeitung" polityk zażądał od Cohn-Bendita
          zapewnienia, że "nigdy nie doszło w jego kontaktach z dziećmi do aktów seksualnych".

          "To, co robił Cohn-Bendit, nie da się wytłumaczyć ani przez naiwność, ani przez
          sympatię do tzw. antyautorytarnego wychowania" - pisał Kinkel. Cohn-Bendit
          odpowiedział mu - także na łamach berlińskiego dziennika - że "wtedy nie miał
          świadomości tego problemu [pedofilii]".

          Po prostu próbował "dojść do nowej definicji moralności seksualnej za pomocą
          publicznego dyskursu". A opisy zawarte w jego książce miały służyć do
          "przełamania istniejącego tabu w niemieckim społeczeństwie". Cohn-Bendit nie
          zaprzeczył jednak, że doszło do opisanych kontaktów seksualnych.

          Gdy afera wybuchła, wydawało się, że "czerwony Dany" wypłowiał, na pewien czas
          zszedł wówczas ze sceny. Jednak już wkrótce powrócił do dawnej formy. O skandalu
          szybko zapomniano zarówno w Niemczech, jak i we Francji. W końcu partia
          Cohn-Bendita, niemieccy Zieloni, aż do połowy lat 80. walczyła przeciwko ustawom
          zabraniającym wykorzystywania seksualnego nieletnich.

          Do dzisiaj Cohn-Bendit ma jednak nie najlepszą reputację. W kuluarach Parlamentu
          Europejskiego sporo się mówi o jego intensywnym życiu erotycznym. - Jest znany z
          tego, że często zmienia partnerki i dość swobodnie podchodzi do sfery
          erotycznej. Podobno ma bardzo wybujały temperament - mówi jeden z eurodeputowanych.

          Tezę tę potwierdza Polka, która niedawno studiowała na paryskiej Sorbonie. - To
          było dwa lata temu. Pracowałam wtedy w jednej ze studenckich organizacji
          europejskich. Zorganizowaliśmy debatę, na którą zaprosiliśmy Cohn-Bendita -
          opowiada.

          Do dziś wzdryga się z obrzydzeniem, gdy przypomina sobie moment, w którym
          wszyscy uczestnicy dyskusji pozowali do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. - Bendit
          natychmiast się do mnie przysunął. Po chwili, ku mojemu przerażeniu, poczułam
          jego lepką dłoń na pośladkach - opowiada. ...itd itp, wystarczy?
    • adrem63 Re: Wolność i jej granice 14.03.08, 22:49
      Pomijając już inne aspekty tematu wolność,
      wolę jednak pogląd A.Michnika co do wolności i jej granicy.
      Postawienie bowiem wolności innego człowieka jako granicy mojej
      wolności idzie dalej w kierunku dobra człowieka i poszanowania jego
      praw.
      Nie zadawanie krzywdy
      i cierpienia drugiemu jest tylko elementarnym obowiązkiem człowieka,
      ogólniejszym obowiązkiem człowieka jest poszanowanie wolności tego
      drugiego. Naruszenie tej wolności jest krzywdą i może wywołać
      cierpienie.
      Walczmy zatem nie tylko o wolność swoją jak chce Środa, ale także o
      wolność innych jak chce Michnik.

      Argument:
      "Nie wiemy bowiem, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna się wolność
      innych".
      jest śmieszny, nigdy bym nie podejrzewał, że p. prof. M. Środa tego
      nie wie ;-).
      Z pewnością o wiele bardziej nie wiemy czy mamy do czynienia z
      krzywdą czy tylko z krzywdą urojoną.
      • nick3 Re: Wolność i jej granice 15.03.08, 00:41
        Powiem bez ogródek: nie podoba mi się ten twój post.

        No choćby to patetyczne, a przy tym chyba nieszczere, wezwanie:

        > Walczmy zatem nie tylko o wolność swoją jak chce Środa, ale także
        o
        > wolność innych jak chce Michnik.


        A gdzieś to wyczytał, że Środa chce "walczyć tylko o swoją wolność"?
        Hę?


        > Postawienie bowiem wolności innego człowieka jako granicy mojej
        > wolności idzie dalej w kierunku dobra człowieka i poszanowania
        > jego praw [niż ochrona drugiego przed krzywdą].


        Gadasz jak rasowy neoliberał i nawet tego nie widzisz!:)


        A to mnie zarzucałeś, że nie jestem lewicą.


        Tymczasem to właśnie pogląd Środy jest lewicową korektą czysto
        formalnego, liberalnego ujęcia wolności, które de facto zawsze służy
        silniejszemu.

        Formalne ujęcie zawsze jest obojetne na kwestie w rodzaju, czy
        każdemu przyznać raczej prawo do zabijania (niektórzy bardzo boleją,
        że im nie wolno) czy raczej do życia (większość ludzi - podobno z
        tchórzostwa - czepia się go kurczowo)?

        Jeśli unikamy pojęcia "krzywdy", nie będziemy wiedzieli, jak
        uzasadnić to, że prawo do życia jest ludziom potrzebniejsze, niż
        prawo do zabijania.

        W przypadku zakazu zabijania możemy, jak niektórzy, posłużyć się
        powagą starożytnych.

        Ale istnieją tysiące innych podobnych pytań (np. w materii prawa
        pracy), których Jehowa na Synaju nie rozwiązał.

        Pojęcie krzywdy (i jego przeciwieństwa: sprawiedliwości, rozumianej
        inaczej niż legalistycznie), jest tu właśnie bardzo potrzebne.


        Oczywiście, że należy poszerzać zakres wolności wszędzie tam, gdzie
        można go poszerzać nie ograniczając innych (socjalliberalizm).

        Ale formuła przyjęta przez Środę świetnie to uwzględnia, bo jak
        słusznie piszesz:

        > Naruszenie tej wolności jest krzywdą i może wywołać
        > cierpienie.


        Kompletnie natomiast nie masz racji pisząc:

        > Argument:
        > "Nie wiemy bowiem, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna się wolność
        > innych".
        > jest śmieszny, nigdy bym nie podejrzewał, że p. prof. M. Środa
        tego
        > nie wie ;-).

        Bo tego wcale wiedzieć nie jest łatwo.

        Możemy albo wszystkim przyznać prawo do A (ale odmówić prawa do B),
        albo na odwrót - przyznać wszystkim prawo do B (ale odmówić prawa do
        A).

        Jest mnóstwo przypadków, kiedy jedni uważają, że powszechne prawo do
        A jest ważniejsze, a drudzy na odwrót - że do B.

        > Z pewnością o wiele bardziej nie wiemy czy mamy do czynienia z
        > krzywdą czy tylko z krzywdą urojoną.

        Tak, tak...

        Powiem tyle: im większa kasa, tym bardziej nie wiemy:)))


        A tak naprawdę intencję w twoim poscie podejrzewam jedną:
        przeciwstawiasz Michnika Środzie, bo w Michniku próbujesz odnaleźć
        bliskiego sobie "gwaranta ładu", lewicowego konserwatystę (koniec
        końców polemika Środy dotyczy jego konserwatywnych ciągot), a w
        osobie Środy wyegzorcyzmować tego złego:
        nieodpowiedzialnego "lewaka" to jest raczej "żadnego prawdziwego
        lewicowca, raczej, panie dziejku, wywrotowca!".

        Dla stworzenia takiego schematu jesteś gotów (niezgodnie z tym, co
        czytasz w tekście!) zrobić z Michnika dobrego lewicowca (tego,
        któremu chodzi o wolność "nie tylko własną"), a ze Środy
        złą "liberałkę" ("egoistkę", "wichrzycielkę", której na pewno chodzi
        o "tylko o własną" wolność:)))




        Jeśli dobrze to odczytałem, to - szkoda.




        • adrem63 Re: Wolność i jej granice 15.03.08, 17:30
          >> Walczmy zatem nie tylko o wolność swoją jak chce Środa, ale także
          >> o wolność innych jak chce Michnik.

          > A gdzieś to wyczytał, że Środa chce "walczyć tylko o swoją
          wolność"?
          > Hę?
          Czytaj uważnie, nie będę cię za rączkę prowadził i paluszkiem
          pokazywał w kórym miejscu.
          Przemyśl sobie różnicę pomiędzy poglądem Michnika a Środy i
          zalecenie tej ostatniej, aby troszczyć się tylko o wolność nie
          dbając o granice tej wolności, bo o te rzekomo mają
          troszczyć się inni.

          >> Postawienie bowiem wolności innego człowieka jako granicy mojej
          >> wolności idzie dalej w kierunku dobra człowieka i poszanowania
          >> jego praw [niż ochrona drugiego przed krzywdą].

          > Gadasz jak rasowy neoliberał i nawet tego nie widzisz!:)
          Zdaje się, że mamy całkiem odmienne wyobrażenia neoliberalizmu ?

          > A to mnie zarzucałeś, że nie jestem lewicą.
          Tak i uzasadniłem to logicznie.
          Chyba nie chcesz żebym to „publicznie” jeszcze raz wyłożył ?

          > Tymczasem to właśnie pogląd Środy jest lewicową korektą czysto
          > formalnego, liberalnego ujęcia wolności, które de facto zawsze
          > służy silniejszemu.
          Lewicową ? Bo co, bo tak ci się wydaje ? Czy dlatego że p.Środa
          nazywa siebie lewicą ?

          > Jeśli unikamy pojęcia "krzywdy", nie będziemy wiedzieli, jak
          > uzasadnić to, że prawo do życia jest ludziom potrzebniejsze, niż
          > prawo do zabijania.
          Nie unikamy pojęcia krzywdy, zwracamy tylko uwagę, że nie
          wyrządzanie krzywdy drugiemu jest elementarnym obowiązkiem
          człowieka, a poszanowanie obszaru jego wolności,a nawet w
          uzasadnionych przypadkach jego poszerzanie jest obowiązkiem wyższego
          rzędu, mieszczącym także i niewyrządzanie krzywdy i cierpienia
          drugiemu.
          Wolność to nie tylko wolność od czegoś od jakiejś opresji, to także
          wolność do czegoś, a zwłaszcza do życia.

          > Pojęcie krzywdy (i jego przeciwieństwa: sprawiedliwości,
          > rozumianej inaczej niż legalistycznie), jest tu właśnie bardzo
          > potrzebne.
          Tak, tylko że pojęcia krzywdy i sprawiedliwości są bardziej
          subiektywne niż pojęcie wolności. Oparcie się wyłącznie na tych
          pojęciach może prowadzić do niejednoznaczności, a nawet chaosu
          moralnego i w efekcie bezskuteczności takich granic.

          >Kompletnie natomiast nie masz racji pisząc:

          >> Argument:
          >> "Nie wiemy bowiem, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna się wolność
          >> innych". jest śmieszny, nigdy bym nie podejrzewał,
          >> że p. prof. M. Środa tego nie wie ;-).

          > Bo tego wcale wiedzieć nie jest łatwo.
          Nie wszystkim jest łatwo, przyznaję :-).
          W Niemczech śmieją się ze zjawiska mercedesiarza.
          Właściciel grubego Mercedesa stawia zwykle swoją limuzynę na
          parkingu w taki sposób,
          że już drugi użytkownik nie może skorzystać z miejsca obok chociaż
          ten także ma wolność do korzystania z tego parkingu.
          „im większa kasa, tym bardziej nie wiemy:)))”
          Otóż p Środa wołając: ważna jest wolność, a jej granice to problem
          innych przypomina tego mercedesiarza.

          > A tak naprawdę intencję w twoim poscie podejrzewam jedną:
          > przeciwstawiasz Michnika Środzie, bo w Michniku próbujesz odnaleźć
          > bliskiego sobie "gwaranta ładu", lewicowego konserwatystę (koniec
          > końców polemika Środy dotyczy jego konserwatywnych ciągot), a w
          > osobie Środy wyegzorcyzmować tego złego:
          > nieodpowiedzialnego "lewaka" to jest raczej "żadnego prawdziwego
          > lewicowca, raczej, panie dziejku, wywrotowca!".

          > Dla stworzenia takiego schematu jesteś gotów (niezgodnie z tym, co
          > czytasz w tekście!) zrobić z Michnika dobrego lewicowca (tego,
          > któremu chodzi o wolność "nie tylko własną"), a ze Środy
          > złą "liberałkę" ("egoistkę", "wichrzycielkę", której na pewno
          > chodzi o "tylko o własną" wolność:)))
          > Jeśli dobrze to odczytałem, to - szkoda.

          Mniej więcej tak to czuję, liberał to nie lewicowiec, chociaż
          personalizacja poglądów i autorytety to nie moja działka. Moją
          dewizą jest:
          ważne jest nie to KTO co mówi lecz CO kto mówi.

          I nie masz powodu do ubolewania, co starałem się wyjaśnić.
    • apf Wolność i jej granice 14.03.08, 23:41
      Pojęcie granicy abstrakcyjnego pojęcia wolności, które wyraża ekstremalną, maksymalną wartość osiąganą zwykle bardzo rzadko. Niecodziennie bowiem, nawet tam gdzie wolność jest w sposób jawny ograniczona następuje masowe testowanie granic wolności.

      Prawdziwą granicą wolności nie jest banalnie ujęta wolność innego człowieka, bowiem ekspansja wolności wykraczająca poza drobnomieszczański horyzont posiadania i mniemania jest tworzeniem nowych wartości.

      Z drugiej strony jaki jest sens rozpowszechniania prawdziwego poglądu, że przedmiot wszystkich przekonań religijnych jest fałszywy, skoro wiadomo, że mechanizmy psychologiczne umysłów wierzących nie pozwalają im dostrzec tej prostej prawdy, bo nie widzą przedmiotu tylko podmiot?
    • xs550 Re: Wolność i jej granice 15.03.08, 17:54
      Wolnosc nie moze miec granic a ci ktorzy chca nam te granice narzucic stoja w
      tym samym szeregu co komuna, kosciol, George Bush i im podobni. Michnikowi
      obecnie blizej jest do Radia Maryja i jego pisowskiej przybudowki niz do
      prawdziwego liberalizmu i spolecznej rownosci. A szkoda bo przez wiele lat
      cenilem tego czlowieka.
      • dalatata Re: Wolność i jej granice 15.03.08, 18:14
        stweirdzenie ze wolnosc nie ma granic jest jednym z glupszych, z
        calym szacunkiem, jakie mozna wypowiedziec. historia cywilizacji to
        historia ograniczania wolnosci (prawo jest wlasnie ograniczeniem
        wolnosci). bez ograniczenia bylby chaos i prawo piesci. dziekuje,
        postoje.

        xs550 napisał:

        > Wolnosc nie moze miec granic a ci ktorzy chca nam te granice
        narzucic stoja w
        > tym samym szeregu co komuna, kosciol, George Bush i im podobni.
        Michnikowi
        > obecnie blizej jest do Radia Maryja i jego pisowskiej przybudowki
        niz do
        > prawdziwego liberalizmu i spolecznej rownosci. A szkoda bo przez
        wiele lat
        > cenilem tego czlowieka.
    • abhaod Wolność jest wolnością inaczej myślących... 15.03.08, 18:13
      www.kabbalah.info/polakab/wprowadzenie/wolna_wola.php
    • bengal Wolność i jej granice 21.03.08, 08:02

      "To zapewne nasza narodowa przypadłość, że ilekroć wywalczymy sobie jakąś
      wolność, natychmiast troszczymy się o ograniczenie innych."

      absolutnie prawdziwe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka