Dodaj do ulubionych

Obama zaatakowany za aborcję

04.04.08, 10:06
Kiedyś przez długi czas w Italii rządzili chadecy na zmianę z socjalistami,
potem się okazało ze jedni i drudzy należeli do tej samej loży.
Od pewnego czasu na świecie mamy taki właśnie pic na wodę, i medialny fotomontaż.
Jedni są lansowani jako lewica, inni jako centrum, a jeszcze inni jako prawica.
Tylko że wszyscy oni są związani z tą samą grupą w Waszygtonie.
Obserwuj wątek
    • snow21 Jest taki dowcip. 04.04.08, 10:28
      Chadecy w loży zasiadają po prawej stronie, a socjaliści i liberałowie po lewej
      stronie.
    • usa2008 Obama zaatakowany za aborcję 04.04.08, 12:19
      Pogląd kandydata na temat przerywania ciąży nie jest najważniejszy przy
      podejmowaniu decyzji o głosowaniu nawet dla części katolickich wyborców w
      Pensylwanii. usa2008.blox.pl
    • swiadomdwa Obama zaatakowany za aborcję 17.04.08, 04:29
      ABORCJA – Dlaczego jestem przeciw?
      Zwolennicy aborcji mają poważne problemy z ustaleniem w jakim momencie rozwoju
      ciąży pojawia się człowiek jako istota, której nie mamy prawa zabić tak samo jak
      i osobę ludzką tuż po narodzinach. Jedyną spośród propozycji przejęcia takiego
      początku jakie wysuwają, która wydaję się jakby mieć sens jest uznanie za
      początek życia człowieka chwilę pojawienia się aktywności mózgu. Hipotezę tą
      uważają za analogiczną do współczesnej medycznej definicji śmierci osobniczej.
      Aktywność mózgu u embrionu staje się zauważalna między szóstym a siódmym
      tygodniem od zapłodnienia (odruchy nerwowe, następnie oznaki fal mózgowych),
      jednakże już w trzecim tygodniu pojawia się cewka nerwowa z widocznym obszarem
      rozwoju mózgu. Argument ten już bardzo skraca okres, w którym teoretycznie można
      by było przeprowadzić aborcję. Tymczasem w Holandii można ją wykonywać do 3
      miesiąca (bez konieczności podawania powodu) w Wielkiej Brytanii do 6 miesiąca
      (w przypadku zdrowego płodu), a w USA do 9 miesiąca w nieograniczonym zakresie (
      przynajmniej do 2007 r.). Dziecko narodzone po 6 miesiącach ciąży ma już ok.
      50% szans na przeżycie. Ja jednak widzę w tej hipotezie początku życia wyraźne
      przekłamanie. Oto fragmenty z załącznika do pewnego dokumentu (o bardzo długiej
      nazwie) Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej, cytowane ze strony
      www.przeszczep.pl/?a=tekst&id=61 : „[…]W śmierci mózgu jako całości
      czynnikiem kwalifikującym jest śmierć pnia mózgowego. Jej stwierdzenie jest
      warunkiem koniecznym, ale i wystarczającym, aby uznać śmierć mózgu jako całości,
      a tym samym śmierć człowieka. […]”, „Nieodwracalne ustanie funkcji pnia mózgu
      oznacza śmierć pnia mózgu jako całości. Niekoniecznie oznacza to natychmiastową
      śmierć wszystkich komórek mózgu (definicja tzw. nowa zmodyfikowana).”. Jak widać
      określono wyraźnie: „NIEODWRACALNE ustanie funkcji …”. Oznacza to że funkcji
      może nie być, a jednak osoba jest uznawana za żywą jeśli lekarze wiedzą, że mózg
      może zacząć funkcjonować i dlatego przy rozpoznaniu śmierci pnia mózgu wyklucza
      się najpierw m.in.: chorych zatrutych pod wpływem niektórych środków
      farmakologicznych, w stanie hipotermii wywołanej przyczynami zewnętrznymi, oraz
      … - noworodki donoszone poniżej 7 dnia po porodzie. W przypadku życia
      embrionalnego wiemy że aktywność mózgu nastąpi z bardzo dużym
      prawdopodobieństwem, a więc wynika z tego że formułując definicję początku
      ludzkiego życia poprzez odwrócenie definicji śmierci człowieka, musielibyśmy
      uznać że ten początek ma miejsce w chwili zapłodnienia. O tym zwolennicy aborcji
      zdają się milczeć. Sądzę również, że ów początek nie mógłby wystąpić u jeszcze
      niezapłodnionej komórki jajowej bądź plemnika, gdyż są to komórki ciał swoich
      właścicieli i zawierają ich kod DNA tak samo jak inne ich komórki w tkankach, we
      krwi. Natomiast embrion, czy też płód mają już nowy kod DNA na całe życie i
      dlatego w żadnym wypadku nie powinny być uważane za część ciała kobiety (!).
      Argument oparty na stwierdzeniu, że płód nigdy wcześniej nie posiadał
      świadomości w przeciwieństwie do dorosłego człowieka w stanie nieprzytomnym,
      również do mnie nie przemawia. Jest on równoznaczny z przyjęciem, iż fakt bycia
      żywą osobą nie ma związku z występowaniem aktywności mózgu w chwili obecnej,
      lecz z możliwością jej wystąpienia w przyszłości. Możliwość taka zawsze
      istnieje, tylko medycyna na dzień dzisiejszy może okazać się bezradna, więc
      stwierdza się zgon, gdy lekarze nie umieją pomóc takiemu pacjentowi. W miarę
      szybkiego obecnie postępu techniki może się okazać, że będziemy w stanie
      poskładać człowieka z drobnych kawałków, zbyt zniszczone zastąpić protezami w
      oparciu o nanotechnologię, przywrócić funkcje życiowe i będzie żył. Stąd wniosek
      że zakładamy istnienie życia ludzkiego niezależnie od stanu uszkodzenia ciała i
      jego funkcji życiowych, więc mamy do czynienia z niematerialnym bytem nazywanym
      przez religię duszą ludzką. Skoro tak, to jakie mamy podstawy by twierdzić, że
      ta dusza „wchodzi” w materialne ciało akurat w tym, a nie wcześniejszym momencie
      jego rozwoju, gdy nauka nie dysponuje możliwościami badania tego
      pozamaterialnego zjawiska. W końcu też stwierdziliśmy, że posiadanie tej duszy
      nie zależy od stanu aktywności mózgu w chwili teraźniejszej.
      Może więc przyjąć inny sposób myślenia: mamy do czynienia z żywym człowiekiem
      gdy aktywność mózgu występuje, a gdy jej brak (nie ważne czy odwracalny) z
      martwym ciałem. W takim razie poco tak zawzięcie ratujemy to „martwe ciało”, gdy
      jest np. tuż po narodzinach, a trochę wcześniej chcemy je zniszczyć. Czyżby był
      to objaw podwójnej moralności? Dlaczego nie pozwolimy pobrać z niego narządów
      do przeszczepu by uratowały komuś obcemu życie, a trochę wcześniej niewiele nas
      obchodzi, gdzie narządy te „wylądują”. Czy dlatego, że przyjęty przez nas teraz
      pogląd moralny zgadza się z naszym „widzi mi się”, zaś w przyszłości będzie go
      można dowolnie zmienić?
      Często spotykam się z porównaniami ludzkiego zarodka do zwierzęcia, które
      zabijamy dla korzyści materialnych, co jest sugestią przyjęcia za wyznacznik
      człowieczeństwa jakiegoś stopnia rozwoju mózgu. Znów nieodparcie nasuwa się na
      myśl pytanie o ów początek życia. Stopień rozwoju mózgu da się badać różnymi
      testami. Jedną z nich jest tzw. test lustra. Polega on na tym, że osobnika
      (zwierzę bądź człowieka) wprowadza się w stan narkozy, maluje znak w okolicach
      czoła i po przebudzeniu umieszcza przed dużym lustrem. Jeśli osobnik rozpozna w
      nim siebie (Np. będzie dotykać znak na swoim czole jakąś kończyną), test został
      zdany. Polecam przeczytać o nim Internecie. Zdają go takie zwierzęta jak:
      szympansy, orangutany, delfiny oraz gołębie. Jednakże dzieci do ok. 18-24
      miesiąca po narodzinach w żaden sposób nie są w stanie skojarzyć swojego odbicia
      z własną osobą, a jakiekolwiek pierwsze reakcje na lustrzane odbicie pojawiają
      się dopiero u półrocznego dziecka. Tutaj wróćmy do kwestii człowieczeństwa
      stwierdzanego na podstawie porównania do zwierząt. Skoro zabijamy zwierzęta to
      kierując się powyższym sposobem myślenia musielibyśmy pozwolić rodzicom na
      zabijanie dzieci do wieku ok. 2 lat. W niektórych kulturach uważa się iż,
      dziecko zaczyna być człowiekiem dopiero w chwili wydania pierwszego okrzyku i
      tak też naucza studentów medycyny. Po porodzie niechciane dziecko wkładane jest
      do wiadra z wodą głową na dno i według prawa nie jest to morderstwo, lecz
      dozwolona metoda aborcji, tylko przez to, że noworodek nie zdążył nabrać do płuc
      powietrza i krzyknąć, bo mu to uniemożliwiono. To wszystko pokazuje do czego
      prowadzi takie beztroskie ustalanie początku ludzkiego życia.
      Zarówno zwolennicy aborcji jak i jej przeciwnicy nie potrafią odkryć owego
      początku na żadnym z etapów rozwoju zarodka, oraz należycie udowodnić jego
      zaistnienie w tym a nie innym momencie. Jestem zdania, iż bycie lub niebycie
      żywym człowiekiem, niezależnie od naszych poglądów na naturę tego zjawiska (czy
      nazwiemy to „coś” duszą w rozumieniu religii, czy też nazwiemy inaczej i uznamy,
      że pochodzi od materii ludzkiego ciała i wraz z nim ginie), powinniśmy traktować
      jako fakt nie zaś jako coś umownego. Albo ktoś jest żywym człowiekiem w danej
      chwili albo nim nie jest, czyli po prostu nie istnieje i mamy jedynie do
      czynienia ze zlepkiem komórek, które ze sobą współpracują tworzą super
      zorganizowaną kolonię. Gdybyśmy uznali że to „coś” ma charakter abstrakcyjny,
      umowny, nie dość że zaprzeczylibyśmy własnemu istnieniu (człowiek jako zwykły
      zlepek komórek), to jeszcze pojęcia dobra i zła straciłyby sens, a nasze zasady
      moralne stałyby się bezużyteczną kulą u nogi. Moglibyśmy postępować wedle
      wszelkich naszych upodobań. Osobiście uważam też, iż z naukowego punktu widzenia
      nie możemy być w 10
      • swiadomdwa Re: Obama zaatakowany za aborcję 17.04.08, 04:32
        (CIąG DALSZY) Osobiście uważam też, iż z naukowego punktu widzenia nie możemy
        być w 100% pewni, że nawet organizm ludzki w wieku 30 lat jest człowiekiem w
        znaczeniu istoty mającej takie samo prawo do ochrony jej życia jak my. Gdy
        patrzymy na drugą osobę widzimy jedynie zlepek komórek, gdy zadamy mu ból, a ten
        zareaguje, możemy jedynie zbadać procesy fizyczne i chemiczne które spowodowały
        tą reakcję. Nikt jednak nie wynalazł jakiegoś „wykrywacza dusz” (mniejsza o
        nazwę), zaś w przyszłości może się okazać, że jakaś grupa ludzi wyduma sobie
        nowe kryteria ustalania człowieczeństwa, których ta osoba nie spełni ze względu
        na jakąkolwiek swoją niedoskonałość (choćby trochę słabszą inteligencje).
        Zupełnie tak samo jak dziś niektórzy odmawiają tego człowieczeństwa zarodkowi
        ludzkiemu. Wielu ludzi wyobraża sobie embrion myśląc : „To coś, a nie ktoś tak
        jak ja. Takie małe i niesamodzielne, nawet się jeszcze nie porusza. Nie, to nie
        może być człowiek.” Co jednak będzie gdy staniemy przed osobą niepełnosprawną
        umysłowo, fizycznie i zachowującą się tak nienormalnie, że nie będziemy
        potrafili uznać jej człowieczeństwa? To rozum musi nam podpowiedzieć, że
        powinniśmy traktować ją jako człowieka, natomiast to co nam się jedynie wydaje
        ma swoje źródło w naszym charakterze, instynktach itp. a te zaś mogą nas zawieść.
        Na te wszystkie dylematy ruchy pro live proponują przyjęcie umownego początku
        życia w chwili zapłodnienia co daje pewność, że nie staniemy się mordercami.
        Jednakże ruchy pro choice odrzucają tę propozycję, przyjmując inne, bardzo
        utylitarne hipotezy, nie zważając na potrzebą sprawiedliwej ochrony życia
        ludzkiego. To tak jak byśmy wrzucali granat za mur w ogóle nie licząc się z tym,
        że ktoś prawdopodobnie za nim stoi. Takie postępowanie już czyni z nas
        morderców. Zadajmy więc sobie następujące pytanie: Jaka jest nasza cena? Za ile
        jesteśmy w stanie zabić niewinnego człowieka? Za 2000 zł zapłacone przez
        ciężarną kobietę, czy za to „wspaniałe” prawo samowolnego wyboru mające jej
        przysługiwać (pro choice – za możliwością wyboru)? Za możliwość kontynuacji
        studiów, czy też kariery zawodowej? Za uniknięcie odpowiedzialności, może
        wstydu, że musimy oddać swoje dziecko, bo nie stać nas na jego utrzymanie, czy
        też wreszcie za złagodzenie olbrzymiego bólu psychicznego po gwałcie? (Żeby to
        dziecko było choć trochę winne temu, że ma ojca degenerata). Spotkałem się też
        twierdzeniami, że życie ludzkie wcale nie musi stanowić wysokiej wartości.
        Wystarczy fakt, że zarodek przez początkowy okres czasu nie odczuwa jeszcze
        bólu, kobieta zaś odczuwa choćby bóle porodowe. Czy twardo śpiącemu człowiekowi
        można wpuścić tlenek węgla (czad) do sypialni jeśli wiemy, że w przyszłości
        zupełnie niechcący przyczyni się do naszego bólu. Z pewnością skonałby
        bezboleśnie, po prostu więcej by się już nie obudził. Autor pewnego tekstu
        wysunął jeszcze inny argument: Skoro nieletnim odmawia się praw wyborczych to
        czemu nie mielibyśmy płodom odmówić prawa do życia takiego jakie przyznajemy już
        dzieciom narodzonym. Jak widać próbowano tutaj sugerować usprawiedliwienie
        jednej niesprawiedliwości drugą. Tymczasem odmówienie wszelkich praw wyborczych
        ma tu za cel ochronę państwa przed niepoważnymi decyzjami takich nieletnich
        wyborców a nie ich dyskryminacje. Nie sprawia im to chyba żadnej krzywdy. Za to
        co takiego niesłychanie ważnego miałoby na celu mordowanie człowieka do umownie
        ustalonego momentu rozwoju? Czy to co wymieniłem kilkanaście linijek wyżej.
        Na koniec chciałbym zaapelować do obu stron tego sporu o nie ubliżanie sobie
        nawzajem, okiełznanie wojowniczych emocji i zastąpienie ich trzeźwym myśleniem
        oraz wnikliwą analizą problemu.
        Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam.
        • rooboy Re: Obama zaatakowany za aborcję 17.04.08, 05:10
          czlowieku, a kto by to wszystko czytal??? stresc swoje posty na 1/4
          strony i wtedy wysylaj...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka