jacmarc 11.04.08, 20:05 Na szczęście nie wszyscy zwariowali. Dziękuję za artykuł. Ewa - pozdrowienia z IPSIR-u Jacek Marczewski, Magda Ilnicka Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rizan37 Sztafeta Chin imperialnych 12.04.08, 06:31 Zarzucano Polakom (słusznie lub nie) że bawili się na karuzeli, gdy obok za murem ginęli ludzie..teraz świat będzie się bawił na igrzyskach a tuż obok za chińskim murem będą ginęli ludzie... Odpowiedz Link Zgłoś
jazz-gazeta Sztafeta Chin imperialnych 12.04.08, 10:04 Wczoraj kupowałem piekarnik. Szerokim łukiem ominąłem Samsunga. Odpowiedz Link Zgłoś
juglans-666 Sztafeta Chin imperialnych 12.04.08, 13:38 jedyne co można zrobić, to nie kupować porduktów "Made in China" Odpowiedz Link Zgłoś
pumpernik Sztafeta Chin imperialnych 12.04.08, 15:12 Polacy okupują Irak i Afganistan. Nie kupujcie produktów Made in Poland. Odpowiedz Link Zgłoś
tolkobanan Nie takie to oczywiste. 12.04.08, 20:52 Zastanawiam się czy gdy przyznawano Pekinowi organizację Olimpiady, czy również i wtedy tak jednoznacznie i krytycznie odnosiła się Pani do tej kwestii? Łamanie praw człowieka przez władze chińskie, tak w Tybecie, jak i w dzielnicy Xinjiang w stosunku do Ujgurów, działo się i wtedy. Jeśli szukać najlepszego sposobu bojkotu Chin, to miał on miejsce w lipcu 2001 roku i społeczność międzynarodowa go przespała. W tej chwili zaś niesłusznie żąda się od sportowców, bogu ducha winnych, dla których olipmpiada jest uhonorowaniem wieloletnich trudów i wyrzeczeń, bojkotu tego do czego dążyli wylewając setki litrów potu na treningach. Czyni to Pani tym perfidniej, że znaczenie igrzysk ogranicza do pieniędzy oraz "dbałości o własne interesy", co w przypadku sportowców i szczęśliwców którym było dane dzierżyć znicz olimpijski jest o tyle krzywdzące, co niesłuszne. Nie pozbawiajmy ich realizacji swych marzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
alexis_corner Czy do was matołki nie dociera 12.04.08, 22:25 że Dalaj Lama JEST PRZECIWKO BOJKOTOWI OLIMPIADY W PEKINIE??!! Dajecie wodzić się za nos bandzie zakłamanych hipokrytów, którzy myślą że w ten sposób "rzucą na kolana" Chińczyków? Myślcie! Myślenie nie boli... Albo wywalcie na śmietnik swoje "komóry" plazmy i inne badziewie :-D - wredna i wkoorwiona z letka, alexis Odpowiedz Link Zgłoś
glider6 Re: Sztafeta Chin imperialnych 14.04.08, 11:00 Ja uważam, że to bardzo mądry artykuł. I nie zgadzam się, że chodzi w nim o to, że pani redaktor krytykuje dbanie o własny interes. Ja to zrozumiałam inaczej: nie krytykuje, tylko zwraca uwagę, by go nie mieszać z wartościami. Wielu z nas nie jest w stanie nic poświęcić dla wartości i to przykre. I myślę, że dlatego można spotkać agresywne reakcje na taki artykuł. Bo on to uświadamia. A każdy woli uważać, że jest w porządku, że kieruje się jakimś systemem wartości (oczywiście jedynym słusznym ;-)) i każda próba wytrącenia człowieka z tego błogostanu jest atakowana. Ja się zgadzam w 100% z artykułem. A teksty o szacunku do Chińczyków nie mają nic do rzeczy. Z zasady szanuję ludzi, ale systemu, który jest w Chinach i manipulacji władzy nie popieram i tyle. A na marginesie - staram się nie kupować produktów firm dwuznacznych moralnie (przynajmniej z mojego punktu widzenia). Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
jbbs Sztafeta Chin imperialnych 13.04.08, 22:40 mój komentarz interia360.pl/artykul/chinskie-ciasteczko,8384 Odpowiedz Link Zgłoś
szabo zgoda, ale nie do końca 14.04.08, 00:08 Rozumiem, że to odczucia osobiste, ale jednak chciałbym widzieć rozgraniczenie dwóch kwestii. Udział w czysto sportowej części olimpiady w żaden sposób nie przekłada się na promocje "sprawy chińskiej" i negację "sprawy tybetańskiej". Inną kwestią są wszystkie imprezy okołosportowe: sztafeta, otwarcie, zamknięcie igrzysk itp. O ile można wymagać od ludzi, żeby w tych czysto symbolicznych (chociaż jak trafnie wykazuje autorka także finansowych) kwestiach pokazali, że mają jakiś tam kręgosłup moralny, o tyle sportowcom naprawdę można dać spokój. W Berlinie w 1936 bieganie było ok, ale wzniesienie ręki, żeby pozdrowić takiego jednego malarza ok już nie było. Myślę, że to odpowiednie rozgraniczenie... A swoją drogą to Chińczycy mogli się od początku spodziewać, jak to wszystko się skończy. Nawet jakby nie było sprawy tybetańskiej to i tak byłyby protesty związane z prawami człowieka itd. Łapiąc igrzyska zaryzykowali, wymyślając tą gigantyczną trasę ognia olimpijskiego zaryzykowali. Teraz pacyfikując Tybet zaryzykowali. Czasami się przegrywa czasami wygrywa i ponosi się konsekwencje przegranej. Chińczycy na razie przegrywają, ale 1,3 mld ludzi zasługuje jednak na jakiś tam szacunek, w końcu nie wszyscy chcą podciąć każdemu mnichowi który się rusza gardło... A sprawa zamieszek w Tybecie jest zbyt skąplikowana, żeby tak to wszystko jednoznacznie oceniać, jak robi to wyborcza. I pisze to człowiek, który ma w portfelu małą tybetańską flagę. Ahoj! Odpowiedz Link Zgłoś
alexis_corner czy ktoś tu zna angielski i przetłumaczy 14.04.08, 00:25 bo czuję, że Dalaj L. powiedział coś ważnego... - "I support the Chinese host for the world game because China is the most populous nation, ancient nation," he told reporters near Tokyo's international airport as he started his first foreign trip since the unrest. "They really deserve" the Olympics, Tibet's exiled spiritual leader said. "In spite of the unfortunate event in Tibet, my position has not changed." Odpowiedz Link Zgłoś
ciemnosc.w.poludnie Ach to katolickie wychowanie... 14.04.08, 20:03 Pani Ewa Siedlecka napisała: "Jestem realistką i nie mam złudzeń, że ludzie wolą przyjemności niż poświęcanie się dla szlachetnej sprawy." Wzrusza mnie głębia tej przerażającej konstatacji... Mroczna istota ludzkiej natury została obnażona. A teraz oderwijmy się od tych ostatecznych rozważań i wróćmy na chwilę do Chin, Tybetu i tego co ewentualnie możemy w tej sprawie zrobić. "A poprawę świata tak czy inaczej trzeba zacząć od siebie. Od bojkotowania wyrobów Samsunga, dzięki któremu komunistyczne Chiny mogą uprawiać za pomocą sztafety z ogniem olimpijskim polityczną propagandę. Nawet, jeśli - co wielce prawdopodobnie - nasz bojkot nie wpłynie na zyski tego koncernu." Bojkot produktów lub firm ma zwykle na celu spowodowanie strat jakiegoś podmiotu i w konsekwencji zmianę jego polityki lub co najmniej uzmysłowienie kosztów jakie taka a nie inna polityka wywołuje. "Od niekupowania Coca-Coli - sponsora igrzysk. Od bojkotowania chińskich truskawek (to akurat niewielkie wyrzeczenie, bo są bez smaku)." Pani Siedlecka najwyraźniej jest świadoma, że to co proponuje czytelnikom takim celom jak zmiana polityki chińskich władz czy wielkich międzynarodowych, koncernów nie posłuży. Pozostaje więc bojkot jako umartwienie, rodzaj postu. Ponieważ Tybetańczycy cierpią, nie zjem chińskich truskawek... Chińczycy tego nawet nie zauważą ale swoiście pojęta cnota zostanie ocalona:) Proponuję do tych wyżej wymienionych działań dodać jeszcze jedno. W rocznicę brutalnej pacyfikacji Tybetu powstrzymajmy się przez 2 tygodnie od uprawiania seksu. Tak proszę państwa: "Pojedynczo nie zbawimy świata, nie zbawimy Tybetu. Ale nie zwalnia nas to z moralnych powinności. A poprawę świata tak czy inaczej trzeba zacząć od siebie" Odpowiedz Link Zgłoś
xares Sztafeta Chin imperialnych 30.04.08, 23:11 Pani Ewo dziekuje za tak trafny artykół,mam nadzieję ,że da dużo do myślenia dla wielu osób które przeczytają ten list.Razem możemy naprawdę wiele.Ludzi dobrej woli jest bardzo dużo i wierzę ,że mury reżimu komunistycznych Chin runą,mimo interesów ekonomicznych i manipulacji politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś