wj_2000
20.05.08, 20:27
Podejmuję sie bronić zadania z matematyki w oparciu o inne
argumenty, niż te najczęściej wymieniane.
Zacząć trzeba od roli, jaką pełnią wykresy funkcji (szczególnie tych
których dziedzina, przynajmniej z jednego końca rozciąga się do
nieskonczoności) w nauczaniu matematyki.
Są dwa powody, dla których wykres, w sposób OCZYWISTY, jest z
FORMALISTYCZNEGO punktu widzenia, nieadekwatny do scharakteryzowania
badanej funkcji. Po pierwsze, wykres jest zbudowany z pikseli, a
funkcje badane bywaja przeważnie ciągłe i różne od stałej.
Po drugie, z wykresu NIC (niby) nie wiadomo o przebiegu funkcji dla
wartości zmiennej niezależnej, której na konkretnym wykresie już nie
zmieściliśmy.
Mimo to STOSUJEMY wykresy i to z pożytkiem!!!!!!!!!!!!!!
Jest JASNE dla każdego normalnego człowieka, że chcąc posłużyć się
wykresem z pożytkiem dobieramy tak skalę na osiach i taki zakres
(skończony) zmiennej, by WSZYSTKIE istotne cechy badanej funkcji
znalazły na tym wykresie wyraźne odzwierciedlenie.
Można skonstruowac funkcję, mającą ze dwa czy trzy miejsca zerowe
dla wartości rzędu jedności i przyjmującą a tym obszarze wartości
rzędu jedności, ale będąca sumą wielomianu trzeciego stopnia o
współczynnikach rzędu jedności i funkcji x^5 dzielonej przez sto
miliardów.
DUREŃ, który chciałby użyć takiej funkcji do zilustrowania jak
działają wykresy funkcji i co to jest wielomian 5 stopnia, poniósłby
porazkę.
Przyjęcie, że wielomian, którego wykres pokazano w zadaniu jest
wielomianem trzeciego stopnia jest naturalne jak oddychanie.
Nie może być niższym niż trzy (tu się pewnie zgodzimy) a wyższym
mógłby być tylko, gdybysmy mieli do czynienia z opisana sytuacją
DURNIA posługującego się wykresem, który FAŁSZUJE sytuację, bo NIJAK
nie odzwierciedla istotnych cech takiego wyższego wielomianu.
Użycie wykresu, to już trochę jak zastosowanie matematyki do opisu
realnego świata - czy to w fizyce, czy w geodezji, czy technice, a
nie CZYSTA matematyka. Przy zastosowaniach matematyki trzeba być
REALISTĄ, a nie formalistą. Inaczej zadanie o spadku kuli z zadanej
wysokości (z uwagą opór powietrza pominąć) byłoby kompletnie
nierozwiązlne.
Po czy należy też pominąć zmianę przyspieszenia z wysokością? A
jeśli uwzględnić, to dla Ziemi kulistej, czy bardziej realistycznej?
Czy uwzględnić siłe Coriolisa? A przyciaganie Księżyca? A efekty
ogólnej teorii względności?
Lechu! Czepiasz się!