Dodaj do ulubionych

RPO: bijmy dzieci z miłością

03.06.08, 07:46
Brawo dla autorki. Znakomity tekst, który ładnie podsumowuje nieudolne
tłumaczenie tzw. wychowania przez klapsy.
Obserwuj wątek
    • mikolaj.plank Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 08:21
      Bardzo słusznie, a to uniewinnienie księdza skłania mnie do prostej deklaracji.
      Jeżeli komuś z nauczycieli przyjdzie do głowy skarcić mojego syna, to ja również
      takiego belfra skarcę na sąd nie czekając :)
      • wiseman_said tusk POwinien stanąć przed sądem 03.06.08, 12:10
        tusk POwinien stanąć przed sądem.
        Przynal się do wielokrotnego PObicia swojego syna, kiedy ten był
        małym chłopcem, bezsilnym i zastraszanym przez tyrana-ojca.
        Czy phłemieł będzie mial odwagę i sam poprosi o wyrok.
        A może będzie chcial uniknąć kary.
        Stawiam na brak honoru phłemieła kon-donka i unikanie kary za
        wilokrotne PObicie dziecka.
        • amus007 moim zdaniem taki zakaz może wywołać więcej złego 03.06.08, 13:40
          dlaczego czasem "klapsy" są niezbędne?
          odwołam się do przykładu, niedawno 4 letni chłopczylk wpadl do beczki z wodą,
          wpadł głową w dół i się utopił. próbował sie tam dostać, pomimo, ze dziadkowie
          kilka razy go od tej beczki odciagali i tłumaczyli ze może sobie zrobić
          krzywdę... za którymś razem go nie upilnowali. Uwazam ze gdyby za drugim lub
          trzecim razem dostał pare porzadnych klapsów to pewnie żyl by jeszcze ten
          dzieciak . I tak mi sie wydaje, ze bicie(nawet taki symboliczny klaps) to nie
          jest podstawowy sposób wychowywania dziecka, ale jest to czasem najmniejsze zło
          na jakie powinniśmy sie zdecydować, dla dobra dziecka. Tym bardziej że w młodym
          wieku ciężko wytłumaczyc ze robiac cos może sobie zrobić krzywdę lub zginać
          (gdyż te pojacia dla 2-latka są zazwyczaj abstrakcyjne i właściwie niewiele
          znaczace, a klapsy są namacalne i realne).
          • ole16 Re: moim zdaniem taki zakaz może wywołać więcej z 03.06.08, 13:55
            Tekst świetny! Dawno nie czytałam tak celnego i dobrze napisanego artykułu w GW.
            Gratulacje dla autorki.

            A dziecko z przykładu powyżej żyłoby, gdyby było pilnowane, albo beczka była
            zabezpieczona. Klapsy nic do tego nie mają! 4-latka nie zostawia się bez opieki
            w pobliżu zbiornika z wodą, do którego może wpaść i się utopić. To dziadkom
            powinno się dać klapsa, gdyby nie to, że nie ma u nas (i słusznie) kar
            cielesnych w kodeksie karnym.
            • gazetajudasza Francja, tu sie na codzien policzkuje dzieci 04.06.08, 04:22
              Bicie dzieci po twarzy jest we Francji powszechnie przyjeta
              forma wychowywania dzieci. Czesciej niz my dajemy dziecku
              klapsa, Francuzi wymierzaja swoim pociechom trzasniecie
              otwarta dlonia w policzek.
              • almagus Re: Francja, tu sie na codzien policzkuje dzieci 04.06.08, 10:51
                pl.youtube.com/watch?v=zXSf6jSpz8A&feature=related
                Który to ten RPO w tym koszmarze?

                Biblijne dzieci, a znicz im świeci.

                Biblijne dzieci,
                a znicz im świeci.
                To kara boska.
                Wali, wychłosta.
                Ofiara Abrahama.
                Bogu podana.
                Jak nie masz złota.
                Upadek, sromota.
                Mamusi stos zapali.
                Łojciec jak walił, tak wali!

                Dzieciom najlepsiejszego!
                Pankracego, Bonifacego.
                Czyli ładne bajeczki.
                W pomyślność wycieczki.
                Bezstresowo, przykładnie.
                Na świadectwach ładnie.
                Nieuk widzi misie.
                Iż ląduje w PiSie!
                Uk Europejczykiem.
                Z korzystnym wynikiem.


                Baza obrzezana, katolicka, potrzebna nadbudowa laicka.
                Gdy nastał komuny schyłek, wleźliśmy klerowi w tyłek.
                Skorzystał on i komuna, „styropian” jak głupim duma!
              • paihiwo68 Re: Francja, tu sie na codzien policzkuje dzieci 04.06.08, 22:40
                Nie prawda. Jestem francuzem. Dobrzy wiem
    • mrkmrk RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 08:44
      Więc ja może porpoponuję, aby najpierw wprowadzić zakaz bicia żony, sprawa jest mniej kontrowersyjna i chyba uda się uzyskać wiekszość pod tym pomysłem. A po tem krok po kroku przechodzić do innych zakazów. Co do ksiedza i bicia to argument uważam za demagogiczny, mnostwo wyroków wydawanych przez sądy pierwszej instancji delikatnie mówiac rozmija sie z jakąkolwiek logigą, i to i teraz i przeszłości, więc autorka używa takich niesprawdzonych informacji, lub nie bójmy sie tego powiedzieć plotek po prostu bo nie żadnego źródła gdzie mozan by to potwierdzić. A w sądzie, szczególnie polskim o swoje trzeba walczyć, odwoływać się, jak nie pomoże jest też trybunał europejski, bo o ile da sie tam jakoś obronić pogląd, że karcić moga rodzice, to na boga nie katacheta, nauczyciel, policjant czy inny urzędnik państwowy.
    • misiu-1 Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 09:01
      Może pani Siedlecka następny tekst napisze w sprawie konieczności pozbawienia
      policji "środków przymusu bezpośredniego" - pałek, kajdanek, gazu łzawiącego
      itp. bo naruszają godność człowieka.
      • rusalka-amelka Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 09:09
        misiu-1 napisał:

        > Może pani Siedlecka następny tekst napisze w sprawie konieczności
        pozbawienia
        > policji "środków przymusu bezpośredniego" - pałek, kajdanek, gazu
        łzawiącego
        > itp. bo naruszają godność człowieka.


        Wybacz, że użyję ostrych słów ale te słowa pokazują, że jesteś
        totalnym idiotą nie rozróżniającym kontekstów - nie wiem jak można
        porównywać bicie dzieci z użciem kajdanek do łapania przestępców
        • whiskeyjack Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 09:16
          Zarowno artykul p. Siedleckiej jak i post "misu-1" to demagogia.

          P. Siedlecka wierzy zapewne, ze dzieki ustawowowemu zakazowi kar
          cielesnych wobec dzieci juz nigdy zadne dziecko nie bedzie katowane.
          A "Misu-1" nie wierzy i dlatego uzywa argumentow ad absurdum, aby
          poprzez paralele wykazac, ze rozumowanie p. Siedleckiej jest bledne.

          Ty natomiast moja droga nic z tego nie zrozumialas.
          • mrkmrk Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 11:32
            w naszym kraju wiele rzeczy można, można byc nawet rusałka-amelką ;)
            • rusalka-amelka do whiskeyjack 03.06.08, 13:03
              Nie jestem, jak pewnie sądzisz, blondynką i wszystko zrozumiałam. To
              ty być może nie jesteś świadomy że penalizacja pewnych zachowań jest
              swego rodzaju wskazaniem że zasługuje ono na społeczne potępienie.
              Ludzie na pewne rzeczy nie reagują bo wydaje im się że to jest
              prywatna sprawa danej rodziny a należy ich przekonać że tak nie
              jest. Zakaz bicia dzieci i ściaganie tego przestępstwa z urzędu jest
              do tego pierwszym (niewystarczającym) krokiem. Nikt z pwnością nie
              oczekuje, że po wprowadzeniu takiego przepisu żadne dziecko nie
              zostanie skatowane, zwłaszcza że w Polsce jest stosunkowo duże
              społeczne przyzwolenie na łamanie prawa. Ale najlepiej nic nie robić
              i co tydzień słuchać o kolejnym pobitym dziecku w TV. Nie zgadzam
              się że atykuł jest demagogiczny natomiast argumenty misia-1 tak.
              Jeżeli pomysł zakazu bicia dzieci jest demagogią to w takim razie
              drogą analogii znieśmy nietykalność cielesną wszystkich obywateli.
              Powiem ci jeszcze jedno - w temat bicia dzici traktuję śmiertelnie
              poważnie i jakoś zupełnie opuszcza mnie przy nim poczucie humoru.
        • misiu-1 Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 04.06.08, 08:34
          rusalka-amelka napisała:

          > Wybacz, że użyję ostrych słów ale te słowa pokazują, że jesteś
          > totalnym idiotą nie rozróżniającym kontekstów - nie wiem jak można
          > porównywać bicie dzieci z użciem kajdanek do łapania przestępców

          Odpuszczam Ci, bo wiem, że jako kobieta nie potrafisz kierować się rozumem,
          którego miejsce u Ciebie zajmują emocje. Bicie dzieci jest otóż sprawą jak
          najbardziej porównywalną z użyciem pałki czy kajdanek wobec przestępcy (ściśle
          rzecz biorąc - wcale niekoniecznie przestępcy, bo użycie pałki nie jest
          ograniczone do przestępców) I tu, i tu chodzi o zmuszenie przy użyciu przemocy
          do pożądanego zachowania osoby, która bez tego odpowiednio zachować się nie
          chce. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, czasami może dojść do nadużycia
          zastosowanego środka - czyli np. skatowania dziecka przez rodzica czy obywatela
          przez policjanta. Nie wolno, co z upodobaniem czynią lewicowe media i Ty za
          nimi, uogólniać tych skrajnych przypadków, bo to właśnie jest dowodem idiotyzmu
          i oderwania od rzeczywistości.
    • rusalka-amelka polityka prorodzinna - jakie to proste!!!!! 03.06.08, 09:06
      Każdy kolejny rząd próbuje zasłynąć polityką prorodzinną i niestety
      na becikowym i dłuższych urlopach macierzyńskich się kończy. A
      najprostszą i, co najważniejsze, całkowicie neutralną dla budżetu
      sprawą byłoby uchwalenie prawa, że znęcający się nad rodziną ojciec
      (albo matka) jest eksmitowany z mieszkania natychmiast i dostaje
      zakaz zbliżania się. Dzisiaj jest tak że to bite dzieci z matką
      uciekają po nocy przed oprawcą i tułają się po ośrodkach. I proszę
      sobie darować komentarze o naruszeniu prawa własności. Znęca się -
      do widzenia! Kolejną "sprawą prorodzinną" jest zapewnienie darmowych
      żłobków i przedszkoli dla wszystkich chętnych a przedszkle najlepiej
      obowiązkowe od 3 lat. To wystarczy żeby zachęcić do posiadania
      dzieci i jednocześnie zapobiec sytuacjom kiedy skatowane dziecko
      ląduje w szpitalu albo na cmentarzu - przecież w przedszkolu zobaczą
      siniaki! A co do "bicia z miłością" to po prostu szkoda słów i ręce
      opadają w jakim ciemnogrodzie przyszło nam żyć
      • janu5 postulaty dobre ale bicia z miłością nierozumiesz. 03.06.08, 10:02
        Chodzi o to ,że bestialstwu znęcaniu należy powiedziec stanowcze nie, z jednej
        strony ale z drugiej strony zakaz dotykania dziecka w ogóle to nieporozumienie.
        Wytłumaczę ci to na przykładzie pedofilstwa. Niewielka część wręćz bardzo
        niewielka rodziców będzie miała skłonności pedofilskie i będzie w kontaktach z
        dzieckiem stosowała tzw zły dotyk. tyle ,ze granica między pedofilstwem a
        dotykaniem dziecka normalnie tj okazywaniem mu czułości przez dotyk jest bardzo
        płynna. Ktos o małym rozumku chcąc w słusznej wierze zwalczać wszelkie formy
        pedofilstwa wyda ustawę zabraniającą dotykania dzieci wogóle, zakazujemy
        wszelkie formy przytulania ,żeby pozbyc się pedofilstwa w rodzinach. Czy to
        mądre??? Dokładnie tak samo jest z biciem ,żeby pozbyc się tych bestialsko
        bijących zakazmy bicia wogóle pozbawiając rodziców mozliwości wychowania poprzez
        dotyk - dla ssaków najważniejsza formę przekazywania uczuc i emocji. Zadowolenie
        wyrażamy głaszcząc i tuląc dziecko ,a nezdowolenie klapsem bądź szturchańcem.
        Jest to doskonale przez dziecko rozumiane, co więcej dzieci miedzy sobą uzywają
        tego samego języka. To ,że od czasu do czasu wymięrze dziecku klapsa nie
        znacza,że przestaje go kochać.
        Jeżeli dziecko coś źle zrobiło to ono wręćz oczekuje na klapsa jak otrzyma to
        mozna dziecko przytulić manifestując zatarcie skonsumowanej już kary. To jest
        bicie z miłością.
        • spacer0l0g Re: postulaty dobre ale bicia z miłością nierozum 03.06.08, 10:27
          Janu5, genialny eufemizm: "wychowanie przez dotyk". Gratuluję!
          Proponuję określić siłę tego dotyku w kg na cm kwadratowy. Ile ton
          proponujesz?
          • janu5 Jak dla ciebie to ze 3 tony potrzeba. 03.06.08, 10:35
            Ale dziękuję za wyłowienie z tekstu cennej rzeczy.
            • spacer0l0g Re: Jak dla ciebie to ze 3 tony potrzeba. 03.06.08, 11:07
              A więc rozumiem, że sugerujesz, by poszerzyć wymierzanie "klapsów"
              także na dorosłych? (jestem osobą pełnoletnią) To byłoby
              interesujące i nowatorskie rozwiązanie z prawnego punktu widzenia. I
              pożyteczny instruktarz dla dzieci - niech zobaczą jak to robią
              prawidłowo dorośli, np. zagniewany tata uderza mamę, żeby
              ją "wychować" (bo nie chciało jej się ugotować obiadu), zdenerwowany
              wujek wymierza nie za mocny cios sąsiadowi (niekulturalnie nie
              odpowiedział mu "dzień dobry"), a wykładowca na uczelni wyższej leje
              studenta (niegrzecznie trzymał ręce w kieszeniach, gdy z nim
              rozmawiał). Ciekawe, czy byłoby to równie "skuteczne", jak w
              przypadku dzieci? W końcu konstytcja RP gwarantuje wszystkim równe
              prawa, bez względu na wiek, płeć itd.
              P.S. Słowo "cenna" jest tutaj naużyciem. Po prostu pozwalam sobie
              zakpić z tego, co napisałeś/łaś.
              • janu5 A w Londynie jest zakaz bicia zon po 22 03.06.08, 11:30
                > np. zagniewany tata uderza mamę, żeby
                > ją "wychować" (bo nie chciało jej się ugotować obiadu),
                Ale przyklad wymysliłaś , gdyby moja zona oświadczyła ,że nie chciało się jej
                ugotowac obiadu to też by chyba dostała klapsa.
                >To byłoby
                > interesujące i nowatorskie rozwiązanie z prawnego punktu widzenia
                Żadne nowatorstwo jak wspomniałem w Londynie jest zakaz bicia żon po 22 drugiej
                to wymowne. Dorośli wchodzą na ring i leja się po mordach to jest nazwane
                sportem- czy jest to pozyteczny instruktarz dla dzieci?
                Za nasze podatki wysyłamy młodych chłopców do Afganistanu ,czy Iraku gdzie mogą
                dowoli i nie tylko lac ale i zabijać. Spróbuj narazić się mafii , przyjdą i
                zleją ,zadna policja ci nie pomoże. Najwieksze mocarstwo świata USA swoich
                przeciwników zamyka i torturuje zgodnie z prawem bo nie na swoim terytorium.
                Obudziłaś się , nie wiesz na jakim świecie zyjesz.
                Ale nie odbiegamy od tematu. Jak masz jeszcze coś do powiedzenia w kwestii kar i
                nagród dla dzieci to zapraszam do wątku 1 klaps wart 1000 słow.
                • mrkmrk Re: A w Londynie jest zakaz bicia zon po 22 03.06.08, 11:34
                  Oczywiście poszerzyć zakaz, cały czas piszę, że zakaz bicia żon jest konieczny, gdyż są one często maltretowane!
                • spacer0l0g Re: A w Londynie jest zakaz bicia zon po 22 03.06.08, 12:31
                  Zdaję sobie sprawę, jaki jest świat i dlatego dostrzegam nie tylko
                  przemoc jaka w nim panuje, ale też pozytywne strony. Uzasadnianie
                  pośrednio klapsów dawanym dzieciom istnieniem np. boksu, wojen,
                  mafii i zbrodniczych praktyk USA to już chyba "lekka" przesada.
                  Niech się biją, gdzie chcą lub muszą, w mojej rodzinie przemoc nie
                  ma miejsca.
                  Odpowiedź na przykład z żoną wiele mi wyjaśnia. A propos - jestem
                  mężczyzną, żony ani dzieci nie biję. Oni mnie też nie. Obcych też
                  nie bijemy (do tej pory z wzajemnością). I jest nam tak dobrze.
                  A wprowadzenie ewentualnego zakazu bicia dzieci specjalnie mnie nie
                  zachwyca - kolejny martwy przepis lub pretekst by "podkablować"
                  sąsiada, któremu się raz na rok klaps zdarzy, i odebrac mu prawa
                  rodzicielskie. Wolałbym w zamian więcej pieniędzy na edukację dzieci
                  i ich rodziców.
                  Nie, nie chcę już więcej nic mówić, ani tu ani w tamtym wątku.
                  Dziękuję za ciekawą dyskusję.
              • darr.darek jak mały KAziu wyobraża sobie "nowatorstwo" 03.06.08, 11:47
                spacer0l0g napisał:
                > A więc rozumiem, że sugerujesz, by poszerzyć wymierzanie "klapsów"
                > także na dorosłych? (jestem osobą pełnoletnią) To byłoby
                > interesujące i nowatorskie rozwiązanie z prawnego punktu widzenia.

                Dla niedouczonych - nowatorskie; dla mądrych - tradycyjne.
                Zresztą tradycję kar cielesnych w kodeksie karnym, spośród państw praworządnych
                i bogatych nadal praktykuje choćby Singapur czy Arabia Saud.. Przestępczość jest
                tam kilkakrotnie niższa a wskaźnik liczby zabójstw jest 4-krotnie niższa niż
                średnia dla Unii Europejskiej.
                Pytanie, co jest lepsze dla 16-latka obmacującego przypadkowe kobiety w bramach
                - chłosta czy poprawczak, gdzie będzie gwałcony przez starszych "chłopców" i z
                którego wyjdzie jako doświadczony bandyta-gwałciciel ?


                Co ciekawe lewicowo ogłupieni będą się propagandowo oburzać, że bandyta zgwałcił
                okrutnie dziewczynę lub dziecko i śmieje się ofiarom na sali sądowej w twarz,
                jednak ci sami lewicowo ogłupieni tworzą rzeczywistość, w której tego bandyty
                nie można nawet uderzyć. Rzeczywistość czerwonego cyrku, w którym morderca
                pozywa rodziców zamordowanej dziewczyny za to, że nazwali go "zwierzęciem" - sąd
                w tym czerwonym cyrku był zobowiązany do wezwania rodziców zamordowanej przed
                oblicze Temidy i przed oblicze pozywającego, zbrodniczego śmiecia społecznego.

                System Czerwonej Hołoty i tak zbankrutuje, identycznie jak zbankrutował system
                bolszewickiej Czerwonej Hołoty.


                • spacer0l0g Re: jak mały KAziu wyobraża sobie "nowatorstwo" 03.06.08, 11:58
                  Ale tematem jest wychowanie w rodzinie, a nie ściganie przestępców.
                  Pytanie brzmi: Czy należy usankcjonować prawnie samosąd w rodzinie
                  jako metodę wychowawczą, czy też jakąkolwiek przemoc fizyczną
                  rodziców wobec dzieci zakazać? A nie co robić z gwałcicielami i
                  mordercami. To oddzielna sprawa.
                  Co pardoksów naszego prawa i większych niekiedy praw sprawców niż
                  ofiar - zgadzam się, to patologia wołająca o pomstę do nieba.
                  Arabia Saudyjska i Singapur jako wzór porządku społecznego ? - droga
                  wolna, "nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma", że zacytuję
                  klasyka.
                  • darr.darek Re: jak mały KAziu wyobraża sobie "nowatorstwo" 03.06.08, 12:36
                    spacer0l0g napisał:
                    > Ale tematem jest wychowanie w rodzinie, a nie ściganie przestępców.
                    > Pytanie brzmi: Czy należy usankcjonować prawnie samosąd w rodzinie
                    > jako metodę wychowawczą, czy też jakąkolwiek przemoc fizyczną
                    > rodziców wobec dzieci zakazać? A nie co robić z gwałcicielami i
                    > mordercami. To oddzielna sprawa.

                    Oddzielna dla tych, którzy nie dostrzegają związków. Dla dokładnie analizujących
                    wdrażanie idei lewicowej, te sprawy wynikają z tej samej aberracji umysłowej.

                    Klaps to nie jest żadne samosąd, a tradycyjny sposób sygnalizowania, że małe
                    dziecko robi coś źle i odstraszania od tegoż zachowania w przyszłości.
                    Temperament dzieci może być bardzo różny. Moja córka, mimo silnego od
                    dzieciństwa charakteru i dużego temperamentu, nie wymagała praktycznie (gdyby
                    nie silny charakter i duży temperament mojej żony) dyscyplinujących klapsów.
                    Mały synek w porównaniu jednak z córką jest istną burzą działania. Długo zanim
                    skończył 2 latka potrafił kopać swą starszą siostrę i wówczas klaps był idealnym
                    przywoływaniem do porządku. Lewicowo ogłupiony już w tym momencie ubolewałby nad
                    tradycyjną metodą i przywoływałby jakieś idiotyczne urywki filmowe z
                    super-niani, aby wykazać, że można ... "inaczej".
                    No i cóż lewicowo ogłupiony podpowiedziałby jako reagowanie "inaczej" wobec
                    takiego dziecka, które jest takim "żywym srebrem" ?
                    Pewnie podpowiedziałby idiotycznego "jeżyka" super-niani. Już widzę jak mój
                    synek siadłby na taki idiotyzm - pokazałby figę i tyle by go widziała. No ale w
                    ślad za niewykonaniem rozkazu siadania na jeżyka, lewicowo ogłupiony pewnie
                    strasznie nastawiłby się na egzekwowanie swoich postanowień i co zaproponowałby
                    ? Czy obrażanie się wielogodzinne na dziecko wywołujące podobne reakcje ze
                    strony dziecka i z niszczącymi dla psychiki dziecka skutkami ?
                    A może lewicowo ogłupiony uznałby, że dzieci same mają sobie "wyjaśnić"
                    nieporozumienia i starsze tłukłoby młodsze. Za każdą burę o skalę intensywności
                    tłuczenia, starsze dziecko miałoby poczucie niesprawiedliwości i wyrastałyby
                    dzieci w nienawiści do siebie.

                    Opisuję te sytuacje z życia wzięte dla normalnych - nie tłumaczę tego lewicowo
                    ogłupionym, bo to zazwyczaj dzieciaki nie mające doświadczenia w wychowywaniu
                    swoich dzieci bądź bezdzietni ideolodzy.


      • hugow jakie to nieproste 07.06.08, 01:22
        Nie zgadzam sie.

        Sam jestem z 'rodziny', gdzie niejedna noc spedzilem z mama na klatce schodowej
        w okolicy wejscia do piwnicy. W moim kierunku lecialy kubki z goraca zawartoscia
        - gdy nie oberwalem kubkiem - odbijal sie o sciane lub meble i rozbijal sie w
        drobne kawalki, ktore musialem posprzatac, bo za nieposprzatanie bylo 2 razy
        wiecej kopniakow niz za posprzatanie. Mamusia obrywala bardziej.

        Tatus nigdy nie alkoholizowal sie, byl na kierowniczym stanowisku w wielu
        lokalnych panstwowych firmach (miasto ok. 50ooo). Co niedziela suma (rzymski
        katolik), regulki religijne i caly repertuar ksiazeczek do nabozenstw - na
        pamiec pod grozba skatowania, w czasie gdy nie bylo religii w szkolach -
        musialem na nia chodzic do budynku sakralnego tego wyznania. Najwieksze lanie
        dostalem gdy Tatus dowiedzial sie ze nie uczeszczalem na lekcje religii, za to
        drugi raz gdy dowiedzial sie, ze zostalem ateista - przyjal to spokojnie, nawet
        po pewnym czasie pomyslalem ze o to mu wlasnie chodzilo.
        Twoje rozwiazanie - izolowanie tatusia - byloby wpierw wymierzone we mnie - bo
        ja go kochalem i do dzis mieszkam niedaleko.
        Co innego krotkoterminowe ciezkie roboty po 18h dziennie z 1 posilkiem na dobe -
        cos w rodzaju Berezy Kartuskiej - ale ukierunkowanej glownie na eksploatacje,
        wymeczenie i wychowanie. Najpierw na 1miesiac, potem na 2, potem na 3, a jak to
        by nie pomoglo - inne srodki. Ale pomogloby.
        • spacer0l0g Re: jakie to nieproste 07.06.08, 09:34
          Dzięki za ten post.

          Twoje smutne doświadczenia są potwierdzeniem tego, o czym pisałem w
          którymś z postów. Dziecko kocha rodziców bezwarunkowo, nawet tych
          naojkrutniejszych. Upada więc argument, że lanie jest wychowawcze,
          bo przecież potem dziecko się przytula (co ma być dowodem jego
          skuteczności). A do kogo ma się przytulić, do licha? Nie ma innej
          możliwości.

          Przy okazji dajesz niezłą, moim zdaniem, receptę na resocjalizację -
          ciężka praca i wychowanie, refleksja nad woim postępowaniem. Też
          uważam, że samo wyrzucenie z domu nie załatwia sprawy, tzn. nie
          powoduje automatycznie zmiany postawy takiegi człowieka. Aczkolwiek
          sądzę, że są sytuacje zagrażające życiu i zdrowiu rodziny, gdy
          takiego środka trzeba użyć (lepiej tęskinić za "tatusiem", niż
          zginąć z jego ręki).

          Pozdrawiam
    • abrahadabra czego oczekiwać po postchłopskim społeczeństwie... 03.06.08, 09:06
      kochać można, ale cudów oczekiwać nie należy.
      Większość społeczeństwa ma problemy z samookresleniem się, to jak
      można wymagać od nich sensownego wychowania dzieci?

      w sytuacji kryzysowej zamiast mediacji czesto prościej przyprdlić
      niż bawić się w yntelygenckie mediacje, co nie chłopki roztropki?
    • tom1003 RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 09:41
      Jakoś nie widzę, żeby politycznie poprawni geniusze domagali się zaprzestania
      używania przez policję przymusu bezpośredniego wobec nastoletnich kiboli.
      Najpierw zabrońmy policjantowi lać pałą, potem zabraniajmy mamie dawać dziecku
      klapsa.

      Lewactwo i polityczna poprawność dąży do coraz większej kontroli państwa nad
      obywatelem i rodziną.

      Poza tym, dlaczego michnikowa szmata manipuluje. Rzecznik dopuszcza dawania
      klapsa a nie domaga sie katowania dzieci, jak sugeruje tytuł artykułu.
      • obraza.uczuc.religijnych Re: RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 09:54
        Ja wiem że politpoprawne prawactwo traktyje wszystkie dzieci jak
        kiboli ale to pewnie jakieś skażenie "wartościami".
      • darr.darek dla ideologów lewicy liczy się CEL 03.06.08, 12:05
        tom1003 napisał:
        >Lewactwo i polityczna poprawność dąży do coraz większej kontroli
        >państwa nad obywatelem i rodziną.

        Dokładnie taki jest cel Czerwonej Hołoty. Zresztą, jest to dokładnie ten sam cel
        jaki miała bolszewicka Czerwona Hołota. Pawka Morozow, który wydał własnych
        rodziców do łagru, do dziś jest w Rosji bohaterem dla wielu, a w szczególności
        dla bezprizornych (dzieci wychowujące się w marginesie przestępczym).

        Mi podoba się najbardziej to otwarte prezentowane przez przedstawicieli
        Czerwonej Hołoty skutków swoistej lewicowej lobotomii (czyli tutaj: propagandowa
        ekstrakcja istotnych fragmentów organu odpowiedzialnego za myślenie). Lewactwo
        otwarcie i bezradnie zapytuje, jakież normy siły nacisku na pupę dziecka
        przyjąć, jeślibyśmy mieli dopuszczać klapsy.

        A mądrzy przestrzegali już 90 lat temu, że dopuszczanie hołoty do władzy niczego
        dobrego światu nie przyniesie.

    • janu5 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 09:44
      Klaps jest dużo duzo lepsza kara niz np zakaz oglądania TV ,czy stawianie do
      kata. Kochanowski ma racje w wielu sytuacjach lepiej wymierzyć ostrzegawczego
      klapsa i przytulic dziecko co oznacza ,że karę skonsumował i została ona
      zatarta. Niezapominajmy ze jestesmy ssakami ukształtowanymi przez ata ewolucji i
      poszturchiwania , kuksance klapsy to jest język ciała doskonale zrozumiały
      zwłaszcza przez psychike dziecka. Z kolei maltretowanie dziecka zakazami
      oglądania TV za karę bądż klęczeniem w koncie ,są bestialstwem znęcaniem się nad
      dzieckiem bo oznaczają karę ciągłą trwajca ,a tylko wróg nie rodzic może sobie
      na takie postępowanie pozwolić.
      Zakazanie dawana klapsów byłoby równoznaczne z zakazem sprzedawania nozy
      umotywowany tym ,ze jednak niektórzy moga takim nożem kogos zarżnąć lub
      pokaleczyć sie samemu. W historii znane są zakazy sprzedazy alkoholu - bo
      niektórzy go naduzywali. Zawsze podkreslam zawsze takie zakazy kończyły sie
      katastrofą, ale tego pan premier jako kiepski historyk wiedziec nie musi.
      • prorok_abraham Popracuj nad logiką. 03.06.08, 09:56
        Takiego pomieszania z poplątaniem dawno już nie czytałem:-) Firmując sobą ideę
        klepania dzieci - skutecznie ją ośmieszasz. No i dobrze:-)
        • janu5 Jakoś nie palę się do popracowania nad tobą 03.06.08, 10:07
          Potrafisz tylko prymitywnie zamanifestować ,że wszystko ci się niepodoba.
          Niepotrafisz prześć do konkretów i znaleźć jakiś kontr argument. Fatalnie z toba
          stary. Zapisz się do fundacji helsinskiej tam takich bezrozumnych
          przyklaskiwaczy potrzebuja.
          • prorok_abraham Przeczytaj uważnie 03.06.08, 10:23
            Żeby były kontrargumenty najpierw muszą być argumenty a nie (za przeproszeniem)
            bełkot. Poczytaj swoje wypociny i zastanów się człowieku, o czym Ty piszesz...
            Podejrzewam, że w Twojej głowie jest chaos, którego nie kontrolujesz... więcej -
            nawet nie dostrzegasz:-)
            • janu5 Myślisz ,że jak pochwalisz redaktora GW to stajesz 03.06.08, 10:30
              automatycznie kimś? Udzielasz cynicznych rad wydajesz opinie, a normalnie jestes
              zerem nieumiejącym sklecić kontrargumentu,a w dodatku niezauwazyłeś ,że autorka
              artykułu manipuluje i pisze głupoty , krytykując posłuszeństwo dzieci wobec
              rodziców.
      • spacer0l0g Re: 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 10:24
        Tak, masz rację, klaps jest skuteczniejszy od słów. A im silniejszy,
        tym skuteczniejszy. W ogóle przemoc jest skuteczniejsza od próśb,
        namawiania czy negocjaji, bo zmienia zachowanie natychmiastowo i
        bezwarunkowo. Wystarczy przywalić, a potem już tylko zagrozić, że
        się przywali (człowiek uczy się bardzo szybko) i cel osiągnięty.
        Pytanie tylko, jaki jest ten cel? Tu chyba poglądy mamy rozbieżne.
        Czy celem wychowania jest głównie posłuszeństwo i karność (wobec
        silniejszego), czy może coś więcej?
        Ponadto błędne, nie tylko u Ciebie, jest milczące założenie, że kary
        są jedynym środkiem wychowawczym. Chciałem przypomnieć, że istnieją
        także nagrody i to one skłaniają dzieci (i dorosłych też) do
        powtarzania zachowań pożądanych, które zostały nagrodzone (słownie,
        pochwałą, przytuleniem, całusem, powiedzeniem "kocham cię, moje
        dziecko", zafundowaniem lodów itp). Oczywiście na pożądane skutki
        związane z nagradzeniem trzeba czekać dłużej, bo ten mechanizm nie
        działa tak błyskawicznie jak kara cielesna. Ale od dojrzałych (?)
        dorosłych ludzi można chyba wymagać trochę cierpliwości. Naprawdę
        warto poczekać i zobaczyć jak pewnego dnia dziecko w własnej woli,
        świadomie zrobi coś, czego od niego wymagamy (pochwalmy je wówczas
        od razu, żeby wzmocnić to zachowanie), a nie pod groźbą lania.
        Karanie w ogóle powinno stosować się wyjątkowo, tylko w przypadku
        uporczywych negatywnych zachowań, a nie jako standard. Co do
        klapsów - osobiście uważam je za niewłaściwe i traktuję jako
        wychowawczą bezradność rodziców. Nie tylko o godność dziecka mi
        chodzi - ten sposób jest po prostu bez sensu i z wychowaniem nie ma
        nic wspólnego.
        Pozdrawiam
        • prorok_abraham Mądre słowa! 03.06.08, 10:36
          Mimo spotkać osobę o tak zbieżnych z własnymi poglądach. Zgadzam się całkowicie
          z tym, co napisałeś:-)
          Pozdrawiam!
          • janu5 Abraham nie wcinaj się w powazne dyskusje 03.06.08, 10:54
            Przeciez już widac ,że nie masz nic do powiedzenia , poza kadzeniem redaktorom GW.
          • mrkmrk Re: Mądre słowa! 03.06.08, 11:30
            A co z zakazem bicia żony ?
        • janu5 Re: 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 10:50
          spacer0l0g napisał:

          > Tak, masz rację, klaps jest skuteczniejszy od słów.
          - pełna zgoda
          > A im silniejszy, tym skuteczniejszy.
          Kompletna bzdura
          Jestes kolejnym maniakiem linii prostej ( wykresu w kształcie linii prostej) jak
          zwiekszamy x to y zwieksza się i tak do nieskończoności - to prymitywne myslenie
          , tak niestety mysli większośc posłów i członków rządu, a tymczasem nic w
          przyrodzie nie nie zachodzi po linii prostej ,zawsze jest jakies ekstremum , ale
          od kiedy zniesiono obowiązkową matematyke na maturze tryumfuja prostoliniowe glupki.



          > Karanie w ogóle powinno stosować się wyjątkowo, tylko w przypadku
          > uporczywych negatywnych zachowań, a nie jako standard.
          Co więcej kary nalezy stopniować : najpierw ostrzeżenie
          później ostrzeżenie podniesionym glosem , później klaps .
          Co do
          > klapsów - osobiście uważam je za niewłaściwe i traktuję jako
          > wychowawczą bezradność rodziców.
          - to już bzdura, klaps jest najlepszą forma karania, ale zgoda nie od klapsów
          nalezy karanie zaczynać

          Nie tylko o godność dziecka mi
          > chodzi - ten sposób jest po prostu bez sensu i z wychowaniem nie ma
          > nic wspólnego.
          Kompletnie się mylisz klaps jest wpisany w psychikę dziecka podobnie jak
          potrzeba przytulania głaskania i nagradzania o której zresztą pisałaś i tu pełna
          zgoda.
          Pozdrawiam
          • spacer0l0g Re: 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 11:42
            Proszę zatem, podaj mi wzór funkcji (krzywoliniowej), wg której
            określimy optymalną siłę klapsa, tak by był skuteczny wychowawczo.
            Albo przynajmniej zmienne, jakie zostaną użyte w określeniu takiej
            zależności. To oczywiście pytanie retoryczne. Nie da się tego zrobić
            i dlatego bardzo łatwo przekroczyć granicę między "klapsem
            wychowawczym" (jeśli założymy na chwilę, że tak w ogóle istnieje) a
            ordynarnym biciem skutkującym urazem psychicznym i fizycznym. Za to
            miłością można "uderzać" bez ograniczeń i obaw, że się dziecku zrobi
            krzywdę.
            Widzę, że w przypadku kar jesteś jednak zwolenikiem/czką funkcji y =
            ax + b. A więc witam w klubie "prostoliniowych głupków". Nie jest tu
            tak źle, jak Ci się wydaje :) Jesteśmy przede wszystkim
            prostolinijni.
            Klaps ani żadna inna fizyczna przemoc nie jest, moim zdaniem,
            nalepszą formą karania (choć niekiedy ukarać trzeba w inny sposób).
            Nie wiem co masz na myśli pisząc, że "klaps jest wpisany w psychikę
            dziecka"? Czyżby dziecko miało jakąś przyrodzoną wewnętrzną potrzebę
            otrzymywania od rodziców przemocy fizycznej? Może to analogia do
            znanego powiedzenia: "Jak się żony nie bije, to jej wątroba gnije"?
            Przemoc jako sposób okazywania miłości rodzicielskiej? To byłaby
            patologia. Ale może nadintepretuję Twoje słowa.
            Cieszę się niezmiernie (serio), że cenisz, tak jak ja, okazywanie
            pozytwnych uczuć dziecku.
            Pozdrawiam.
            • janu5 "tato weż mnie krótko za mordę" A Mleczko 03.06.08, 12:16
              Był kiedyś taki plakat Mleczki z podpisem jak w tytule.
              Pytasz czy:
              > Nie wiem co masz na myśli pisząc, że "klaps jest wpisany w psychikę
              > dziecka"? Czyżby dziecko miało jakąś przyrodzoną wewnętrzną potrzebę
              > otrzymywania od rodziców przemocy fizycznej?
              W zasadzie tak choc lepiej nie nazywać tego przemoca fizyczną ,a dominacją
              fizyczną. Psychika dziecka jest inna niz dorosłego tu się pewnie zgodzimy.
              Dziecko potrzebuje matczynego mleka ciepła przytulenia, ochrony bezpieczeństwa
              itp. ale również potrzebuje od rodziców wyraznych wskazówek co jest dobre ,a co
              złe. Dziecko musi znac swoje miejsce w grupie i musi wiedziec jaki jest
              "porządek dziobania" w rodzinie. Wszelkie anomalne rodziny prezentowane w
              programach super niania biorą się stąd ,że w tych rodzinach w pewnym momencie
              został zaburzony "porządek dziobania". Rodzice przestali w pewnym momencie
              wysyłac proste komunikaty słowno-mimiczno-krzykowo -klapsowe i w dzieciach
              utrwalił się odwrócony porządek. Później przed kamerami pokuzuje się ,że rodzice
              nawet wymierzają klapsy i nic nie pomaga. Super niania tryumfuje oszukuje
              wszystkich pokazjać widzicie klapsy nic nie daja trzeba stawiac do kąta. A to
              jest po prostu za późno rodzice w takich rodzinach muszą na nowo wywalczy.c w
              stadzie swoją dominującą pozyce którą stracili gdzieś przez lata błdów i prób z
              bezstresowym wychowaniem.
              Druga rzecz dziecko ,które zrobi cos bardzo złego i jest normalne to ma głębokie
              poczucie winy i cały jego organizm chce tą wine odpokutować. Dziecko nie jest
              stworzone do pokuty w rodzaju przez tydzień nie oglądasz TV bo to sie nie mieści
              w dziecięcym rozumku ,że smiejemy sie dowcipkujemy z mamą ,a ta nagle przypomina
              sobie ,że jest zakaz i staje się perfidną suką ,a ja dzisiaj byłem dobry -
              dziecko takiej kary nie rozumie i zawsze będzie to prowadzić do psychicznej
              patologii miedz rodzicem ,a dzieckiem. Dziecko rozumie prostą kare wymierzaną
              najlepiej na gorącyn uczynku. Klaps w tyłek i potem prosze zauwazyc po takiej
              karze dziecko samo idzie do mamy i się przytula, kara odbyta i to jest lepsze
              niz jak kara ma wisiec w powietrzu. Jeżeli zakarzemy kar cielesnych typu klaps
              to doprowadzi to do szeregu dewiacji psychicznych w relaci miedzy rodzicami ,a
              dzieckiem.
              • nick3 Co za prawacka psychopatyczna wizja człowieka!:O 03.06.08, 23:01

                Co za stek pseudonaukowych idiotyzmów mających uzasadnić koncepcje
                życia zrodzoną w umyśle sadystycznego trepa (z bzikiem katolickim w
                tle:

                > Druga rzecz dziecko ,które zrobi cos bardzo złego i jest normalne
                to ma głęboki
                > e
                > poczucie winy i cały jego organizm chce tą wine odpokutować.


                Polski sąd wczoraj odebrał dziecko matce lesbijce pod pretekstem, że
                jest "osobą niedojrzałą".

                O ileż bardziej powinno się chronić dzieci przed takimi
                psychopatycznymi typkami jak ty!
            • tbernard Re: 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 15:22
              > Proszę zatem, podaj mi wzór funkcji (krzywoliniowej), wg której
              > określimy optymalną siłę klapsa, tak by był skuteczny wychowawczo.

              A potrafisz podać wzór który rozstrzyga czy dotyk już jest zły i pojawia się
              pedofilia? Jeśli takiego wzoru nikt nie podał, to czy nie zakazać przytulania?
        • darr.darek Re: 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 13:24
          spacer0l0g napisał:
          > Czy celem wychowania jest głównie posłuszeństwo i karność (wobec
          > silniejszego), czy może coś więcej?

          Wychowanie to przekazanie systemu wartości, a kara to jedna istotnych metod
          wychowawczych.

          >Ponadto błędne, nie tylko u Ciebie, jest milczące założenie, że kary
          >są jedynym środkiem wychowawczym. Chciałem przypomnieć, że istnieją
          >także nagrody i to one skłaniają dzieci (i dorosłych też) do
          >powtarzania zachowań pożądanych, które zostały nagrodzone (słownie,
          >pochwałą, przytuleniem, całusem, powiedzeniem "kocham cię, moje
          >dziecko"

          Przytulenie i całus nie mogą być dawkowane jako nagroda, bo wychowasz nieczułe
          monstra. Małe dziecko może podejmować niedopuszczalne działania kilka lub
          kilkadziesiąt razy dziennie (w zależności od temperamentu) i ktoś, kto u takiego
          małego rozbrykanego urwisa wyeliminowałby klapsa a w zamian chciałby dawkować
          przytulanie, sam (dziecko tym bardziej) pogubiłby się w metodzie. Co jaki czas
          przytulać dziecko i ile minut czy godzin nieprzytulania od dokonania ostatniej
          "głupoty" egzekwować ?

          >zafundowaniem lodów itp). Oczywiście na pożądane skutki
          >związane z nagradzeniem trzeba czekać dłużej, bo ten mechanizm nie
          >działa tak błyskawicznie

          Ręce opadają - porcje lodów jako nagrody (kilka razy dziennie czy raz dziennie
          za całość dnia bez złego zachowania ? Od razu uprzedzam, że dziecko 2-letnie nie
          dostrzeże związku całego dnia poprawnego zachowania z porcją lodów wieczorem).
          Tak, na efekty na pewno trzeba długo czekać, jeśli mają być bardzo widoczne. Po
          kilku latach stosowania to tylko mały worek tłuszczu, ale za to po 16-tu latach
          to pewnie 100 kg "dobrego wychowania".
          I dziwić się, dlaczego w dzisiejszych czasach Europa i USA "wychowuje" miliony
          dzieci do postaci tłustych monstrów.


      • jakeww Re: 1 klaps wart tysiaca słów. 03.06.08, 12:21

        1 klaps w karierze rodzica powinien być legalnie dozwolony (a
        niestety będzie przestępstwem, tak, tak - nie oszukujmy się, to
        będzie przestepstwo a rodzic przestępcą) ponieważ dzieci nawet
        grzeczne są ciekawe jaK wygląda klps i będa prowokować aż do skutku
    • tom1003 RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 09:52
      Lekki klaps, tak samo jak przytulenie, to prosty sygnał dawany dziecku.
      Oczywiście politycznie kretyni, widząc dziecko wyrywajace się na skrzyżowaniu i
      biegnace pod samochód, albo wsadzające ręce do kontaktu będą reagować
      bezstresowo, spokojnie tłumaczyć trzylatkowi podstawy fizyki i czekać, aż
      dziecko zrobi sobie krzywdę.
      • prorok_abraham O wychowaniu dziecka jeszcze poczytaj 03.06.08, 10:01
        Jak dziecko leci w stronę samochodu, to się je przytrzymuje. Metoda prostsza i
        skuteczniejsza. A potem na spokojnie tłumaczy - jakoś mój trzylatek potrafi to
        zrozumieć. Dziecko ma nie wkładać rąk do kontaktu nie dlatego, że wtedy dostaje
        klapsa, ale dlatego, że to jest niebezpieczne - i to musi zrozumieć i może
        zrozumieć bez znajomości fizyki... teoretyku.
        • janu5 Twój 3 latek pewnie już prawo Ohma poznał? 03.06.08, 10:11
          Przytrzymujesz dziecko siłą? Niewierzę to normalny gwałt na dziecku. Uważaj bo
          tobie podobni oskarżą cię o pedofilię.
          • prorok_abraham Już pisałem o Twoim zupełnym braku logiki 03.06.08, 10:17
            A Ty ciągle dajesz tego kolejne dowody. Wyluzuj.
            • sralimuchibedziewiosna jak mozesz zatrzymywać dziecko siłą ? sadysta :D 03.06.08, 13:43
              .
        • sralimuchibedziewiosna jak to ?! to przemoc fizyczna?! 03.06.08, 11:58
          prorok_abraham napisał:

          > Jak dziecko leci w stronę samochodu, to się je przytrzymuje.
          Metoda prostsza i
          > skuteczniejsza.

    • audin123 Cóż, artykuł jest wstrętny jak wstrętna jest osoba 03.06.08, 09:59
      która go napisała. Artykuł tak podle przekręca słowa i intencje
      rzecznika, że chyba powinno podać się autora do sądu. A z
      odróżnieniem klapsa od lania pasem to chyba tylko sam autor artykułu
      ma problem, bo nie znam nikogo kto nie potrafiłby tych dwóch rzeczy
      odróżnić. Ech, głupota już ludziom do głów strzela, oj straszna...
    • br00net Tysiące lat przeciw ostatnim dekadom 03.06.08, 09:59
      Tysiące lat wychowywanie z karcącym klapsem, czasem rózgą, przeciw bezstresowemu
      wychowywaniu.
      Kiepsko to się skończy. "Bez klapsa psujesz bachora".

      Idąc tym rozumowaniem jakim sie kierują zakazujący całkowicie bicia dzieci:
      - zakażmy picia alkoholu - bo przecież są ludzie którzy po pijaku robią głupie
      rzeczy, a nawet upijają się na śmierć
      - zakażmy prowadzenia samochodów - bo przecież czasami się zdarza że w wypadku
      giną ludzie
      - zakażmy jedzenia - bo są ludzie którzy z otyłości męczą się i umierają
      • spacer0l0g Re: Tysiące lat przeciw ostatnim dekadom 07.06.08, 11:06
        Nareszcie po tysiącach lat zauważamy, że dziecko jest człowiekiem i
        ma prawa, a nie jest własnością rodziców.

        Twoje przykłady sa niemądre i nazbyt czarno-białe.

        Zakaz picia alkoholu przecież istnieje - dla nieletnich. Bo jako
        dorośli czujemy się za nasze dzieci odpowiedzialni. Dorośli, cóż,
        pijąc robią krzywdę głównie sobie. Ale zauważ, że alkoholicy są
        kierowani na leczenie, bo krzywda dzieje się także ich najbliższym.

        Przykłady z samochodami i jedzeniem - co najmniej nieadekwatne, bo
        dotyczą czynności generalnie pożytecznych lub niezbędnych do życia.
        Co ciekawe, zakazy prawne w tym względzie istnieją - np. zakaz
        prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu, zakaz prowadzenia do
        pewnego wieku, zakaz jazdy z określoną prędkością, w określonych
        miejscach itd.
        Prawnego zakazu jedzenia określonych produktów chyba nie ma. Ale
        przecież lekarz może osobie chorej taki "zakaz" w formie diety
        wprowadzić i każdy rozsądny pacjent do takiego zalecenia się
        zastosuje.

        I powtórzę to, co już pisałem. To co nazwywa się
        często "bezstresowym wychowaniem" nie jest wychowaniem w ogóle, bo
        jest to brak oddziaływań ze strony rodziców/opiekunów. Jest to
        wychowanie niekonsekwentne lub liberalne. Brak jest w nim
        sprecyzowanych zasad postępowania wobec dziecka, rodzice są bierni
        wobec niego, a środki wychowawcze są podejmowane dość przypadkowo,
        doraźnie, tylko pod naciskiem jakiegoś zdarzenia (np. zła ocena w
        szkole). Rodzice przyjmują taki styl wychowania nieświadomie (tzw.
        wychowanie niekonsekwentne) lub świadomie (wychowanie liberalne).

        Proszę nie mylić tego z demokratycznym stylem wychowania, uważanym w
        psychologii za najbardziej korzystny dla rozwoju osobowości dziecka.
        Dziecko współuczestniczy w życiu rodziny, omawia i dyskutuje
        codzienne sprawy, planuje i organizuje swój czas, rozrywki, wakacje,
        zastanawia się nad problemami, wypowiada swoje zdanie, przyczynia
        się do decyzji rodzinnych, uczy się liczyć ze zdaniem innych,
        współdziałać z rodzicami/rodzeństwem, udzielać im pomocy. Dziecko
        zna doskonale zakres obowiązków, ale nie zostały mu narzucone siłą,
        lecz przyjęło je dobrowolnie (wiem, niektórym to się nie mieści w
        główce). Jeśli zdarzy się zaniedbanie/złamanie zobowiązania, rodzice
        wyjaśniają dziecku, perswadują i argumentują, a nie karzą. Dzięki
        temu u dziecka od wczesnych lat kształtuje się samokontrolę i
        samodyscyplinę (nie pod groźbą). A "przy okazji" więź emocjonalna
        rodzice-dziecko jest silna.

        O stylu autokratycznym, który panuje w większości polskich rodzin -
        szkoda pisać. Mam nadzieję, że kiedyś odejdzie do lamusa. I niech to
        się wreszcie kiepsko skończy dla wszystkich, którzy dziecko nazywają
        bachorem (żenujące).

        Pozdrawiam
    • tom1003 RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 10:06
      Artykuł to typowa manipulacja michnikowej szmaty.
      Rzecznik ma wątpliwości wobec wsadzania za kratki za danie dziecku klapsa,
      tymczasem michnikowa szmata sugeruje, jakoby rzecznik był za katowaniem dzieci.

      Ciekawa ta koncepcja:
      Przed urodzeniem można dziecko zabić. Po urodzeniu dziecko staje sie własnością
      państwa, które może ścigać i więzić rodziców za danie dziecku klapsa.
    • a_weasley Tłumaczą, że bite dzieci biją innych... 03.06.08, 10:14
      ...że przenoszą do szkoły, że bójki itp.
      Tylko, ciekawe, im większa presja, że nie ma większej zbrodni niż tknąć dziecko
      choćby palcem, tym częściej i dotkliwiej nastolatki biją. Inne nastolatki i
      dorosłych.
    • cytrynowe RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 10:19
      "Niezbadane są drogi, jakimi meandruje myśl rzecznika. Nazywając bicie karceniem, a uderzenie klapsem, wszystko zaś przyprawiając miłością i troską rodzicielską, sprowadza problem przemocy rodziców wobec dzieci do wyboru metody wychowawczej. Wiadomo: jednemu lepiej idzie posługiwanie się słowem, innemu - pasem.
      To nie jedyny autorytet, który uwalnia w ostatnich dniach Polaków od zastanawiania się, czy aby wbijanie dziecku rozumu do głowy pasem jest najlepszą metodą i nie prowadzi do maltretowania."

      Czy trzeba być wyjątkowo głupim, czy po prostu mieć wyjątkowo dużo złej woli, żeby w ten sposób poprzekręcać prostą przecież wypowiedź RPO?
      Gdzie RPO nazywa bicie karceniem? Gdzie nazywa uderzenie klapsem? Gdzie mówi cokolwiek o biciu pasem? Naprawdę, każdy normalny człowiek odróżnia klapsa od bicia pasem i uderzenie, którego celem jest skarcenie od uderzenia, które jest wyżywaniem się na dziecku.
    • remik.bz co złego jest w "posłuszeństwie" dzieci wobec rodz 03.06.08, 10:22
      iców

      Cytat z artykułu
      Zwłaszcza że postulat bicia "z miłością" brzmi co najmniej
      dziwacznie. I że od rzecznika praw obywatelskich można by oczekiwać
      raczej ochrony zdrowia i godności dzieci niż dbałości o ich
      wychowanie w posłuszeństwie.

      Autorka artykułu ordynarnie klamie i prostacko manipuluje.
      RPO nigdy i nigdzie nie mowił o "biciu". Mowił o "karceniu".
      A to zdecydowana róznica.

      Na dodatek autorka sugeruje ,ze posłuszeństwo dzieci wobec rodziców
      to coś negatywnego.
      Odnoszę wrażenie ,ze wg niej dziecko powinno być właśnie
      nieposłuszne.
      Jesli dziecko zechce np wsadzić palce do gniazdka elektrycznego ,
      wejść na cienki lód na stawie , albo np kopnąć małego kotka
      sąsiadki - to zdaniem autorki broń Boże nie wolno go karcić ,domagać
      się posłuszeństwa.
      Róbta co chceta kochane dzieciaki
      A na początek tak dla jaj wylecie wrzątek na głowę autorki tekstu.
      Wolno wam , nikt wam nie zabroni . Na pewno nie autorka, bo ona
      autentycznie wierzy w to co pisze (sorry za drwinę)
      • prorok_abraham Podejrzewam, że chodziło o ślepe posłuszeństwo 03.06.08, 10:28
        Czyli takie które opiera się nie na wiedzy i mądrości rodzica, a klapsach i
        strachu przed nim.
        • janu5 Ślepe posłuszeństwo to Ty wobec ideologii GW 03.06.08, 10:33
          Przecież Ty juz nawet nie wiesz czy masz jakieś własne zdanie.
          • prorok_abraham Ostatni post skierowany do Ciebie 03.06.08, 10:40
            Milcz, jeśli nie masz nic w głowie sensownego do powiedzenia. Uczepiłeś się jak
            rzep psiego ogona. Jeśli mam być szczery, to żal mi Ciebie, bo kompletnie gubisz
            się w logice wypowiedzi - zbyt rządzą Tobą proste (żeby nie powiedzieć
            prostackie) emocje. Kończę odpowiadać na Twoje posty, bo jak ktoś kiedyś
            powiedział: nie ma sensu rozmawiać ze ścianą.
            • janu5 Oby to było prawdą 03.06.08, 10:55
              Mam nadzieję ,że nie jesteś tak zeszmacony jak twoje peany na cześć GW wskazują
              i dotrzymasz danego słowa.
              • mrkmrk Re: Oby to było prawdą 03.06.08, 11:41
                janku nie obrazaj proroka. on tylko stara sie uczciwe zarobic na chleb. tak jak potrafi;)
                • janu5 To jest własnie potęga internetu 03.06.08, 12:31
                  Tu nawet najwieksze 0 może ogłosic się prorokiem i przez chwilę być czys
                  lepszym, przykład mamy w tym wątku.
        • remik.bz tam nie było żadnego przymiotnika 03.06.08, 10:50
          prorok_abraham napisał:

          > Czyli takie które opiera się nie na wiedzy i mądrości rodzica, a
          klapsach i
          > strachu przed nim.

          No cóż , poswojemu interpretujesz takst.
          Ja przy słowie "posłuszeństwo" nie znalazłem zadnego przymiotnika.
          Mam prawo domniemywać ,że chodziło o "kazde" posłuszeństwo.
          A pomijając względy natury wychowawczej to nawet nasze przepisy
          prawne wręcz zmuszają do wychowywania dzieci w posłuszeństwie wobec
          rodziców.
          Jesli rodzic odpowiada przed wymiarem sprawiedliwosci za czyny
          dzieci , to musi też miec mozliwość egzekwowania swoich decyzji
          (posłuszeństwa) od dzieci.
          • prorok_abraham Dlatego napisałem 'podejrzewam' 03.06.08, 10:58
            Pewności nie mam.
            Słowo posłuszeństwo może mieć zarówno wydźwięk pozytywny jak i negatywny.
            Zakładam (na podstawie całości tekstu), że autorce kojarzy się przede wszystkim
            z tym drugim - czyli posłuszeństwem ślepym i dlatego je neguje.
      • tom1003 Re: co złego jest w "posłuszeństwie" dzieci wobec 03.06.08, 10:28
        typowa manipulacja michnikowej szmaty.
        I swoiste rozwojenie jaźni:
        1. Zbrodnie sądowe stalinowca Stefana Michnika to, jak tłumaczy braciszek Adam
        Michnik "błąd młodości"
        2. Danie klapsa to powód wsadzenia za kratki.
    • tom1003 RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 10:25
      Istniejace prawo umożliwia ściganie za znecanie się nad dziećmi. Trzeba tylko z
      niego korzystać (a ku temu właśnie zmierzały inicjatywy rządu Kaczyńskich i
      ministra Ziobry).

      Rzecznik Kochanowski ma rację. Zapis w ustawie o penalizacji klapsa to kretynizm.
      Wścibski sąsiad bardzo łatwo spowoduje wsadzenie rodziców, którzy dali klaspa,
      do więzienia (a dziecka do domu dziecka).

      Oczywiście szereg prawdziwych przypadków znęcania sie nad dziećmi pozostanie
      poza statystykami.
    • krmarysienka RPO: bijmy dzieci z miłością - nie! 03.06.08, 10:43

      Bicie jest naruszeniem godnosci osobistej, upokorzeniem, dziecko
      wie, ze nie ma szans,nie ma dokad uciec.Rodzice bijac dziecko
      wyladowuja wlasne frustracje, nieumiejetnosc wychowania dziecka bez
      agresji i dotyczy to zarowno bicia w furii, jak i z tzw.zimna krwia.
      Dzieci czesto dostajace klapsy " z milosci" pamietaja te zdarzenia
      dlugo, to tez warunkuje ich doroslosc i wewnetrzne poczucie wlasnej
      wartosci.
      Przenosza rowniez takie wzorce na swoje dzieci.
      Jestem zawsze przeciw biciu dzieci, nawet jesli to ma byc "tylko"
      klaps.
      • szuwarek75 Re: RPO: bijmy dzieci z miłością - nie! 03.06.08, 10:58
        upokorzeniem jest tez zakaz wyjścia na podwórko, zakaz oglądania TV, zakaz
        bawienia się komputerem itp. Nie dajmy się zwariować, jednemu dziecku wystarczy
        tłumaczenie czego nie wolno, inne musi zrozumieć pewne rzeczy poprzez klapsa.
        Dzisiejsze czasy są piramidalnie idiotyczne, a za każdą nowością dzielnie podąża
        GW, która na przykładzie tego "artykułu" pokazuje jak można robić ludziom wodę z
        mózgu nad interpretując obrzydliwie jedno zdania człowieka. Autorka powinna
        wziąć rozpęd i walnąć głową w ścianę. Najlepiej gumową.
    • tom1003 RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 10:51
      Politycznie poprawna koncepcja wychowania dzieci

      Przed urodzeniem: możesz sobie dziecko nawet zabić (prawo do aborcji).
      Dasz urodzonemu dziecku klapsa, pójdziesz do więzienia, dziecko pójdzie do domu
      dziecka, gdzie poczeka na adopcję przez dwóch gejów (prawo o równego traktowania).
    • morekac RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 10:58
      Kobiety też można bic. Byle nie nadmiernie.
    • sralimuchibedziewiosna odrażający obrzydliwie kłamliwy artykuł GW 03.06.08, 11:10
      po pierwsze wypowiedzi RPO sprzed roku autor tego paszkwila
      poszatkował tak, że celowo zmienił ich sens.
      RPO pisał wówczas o problemie polegającym na ty, ze bicie bywa
      traktowane jak karcenie.

      po drugie RPO nie negował wówczas możliwości karcenie

      po trzecie, to nie RPO zmienil zdanie w tej kwestii, ale Tusk: gdy
      SLD złozyło projekt zakazu karcenia Tusk głosował PRZECIW.

      trudno to coś nazwać artykułem prasowym - to jakaś propagandowa
      rzygowina na poziomie Geobbelsa

      • nick3 Odkryłeś przymiotnik, faszystowski propagicie?:) 03.06.08, 12:46

        "Łapaj złodzieja!":)))


        sralimuchibedziewiosna napisał:

        > to jakaś propagandowa
        > rzygowina na poziomie Geobbelsa
    • tom1003 RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 11:13
      Kompromitacja gazetki!
      Permanentne przekłamywanie słów rzecznika. Rzecznik wyraził słuszne obiekcje co
      do penalizacji rodziców kochajacych dzieci i dających im klapsa (jeżeli dziecko
      wsadza palce do kontaktu, a Ty w zdenerwowaniu dajesz mu klapsa i przytulasz, to
      chyba jest to miłość a nie objaw sadyzmu).
      Gazetka oczywiście robi z rzecznika obrońcę zwyrodnialców.

      Ta sama gazetka nie ma nic przeciwko wychowaniu dziecka przez osobę
      niezrównoważoną psychicznie, która dziecko oddała babci.
      • ch-wilenska Bijmy dzieci tylko sobotnimi dodatkami do Gazety. 03.06.08, 12:50
        Agora jest profesjonalna w zakresie pozyskiwania reklam oraz w zakresie
        edytorsko-wydawniczo-dystrybucyjnym. Poziom merytoryczny zawartości poniżej
        każdego poważnego bloga. Działy: sportowe, polityczne, gospodarcze,
        lifestyle'owe, to popłuczyny trzepiących na czas i na oślep wierszówkę,
        młodzieńczych dziennikarzyn. Czasem w DF coś fajnego, autorskiego się trafi. Ten
        zaś artykuł, to kolejny stek idiotyzmów, wulgarna manipulacja itp.

        Osobiście uważam, że klaps jest chyba konieczny dla dobra dziecka, chyba buduje
        zdrowy fizyczny respekt i obawę przed wykroczeniami. Jednak sam dałbym go chyba
        tylko w sytuacji wymagającej gwałtownej reakcji wobec braku reakcji dziecka na
        ostrzeżenie. Najprostszy przykład; gdyby na mnie podniosło rękę. Dalsze, to
        gdyby narażało własne życie, np chodziło sobie po poręczy balkonu... Generalnie
        chyba niestety ograniczona, rozsądna przemoc jest zdrowa, a granicą jest
        rozróżnienie między adekwatnym do nerwów ukaraniem, a skrzywdzeniem, czy danie
        upustu sadyzmowi. Podobnie jak ustrój demokratyczny, pozwalający moherowym
        beretom decydować o obsadzeniu stabowisk Rady Polityki Pienięznej, tak i w tym
        przypadku nie ma na razie szans na stworzenie sensownej regulacji prawnej,
        eliminującej upodlanie itp. ekstremalne szykany.
    • maryte RPO: bijmy dzieci z miłością 03.06.08, 11:48
      Ależ pani pieprzy, droga Pani autorko. Na Pani miejscu, przed przekazaniem tego
      tekstu do publikacji, przeczytałabym go jeszcze raz i zastanowiła się, czy nie
      szkoda papieru na takie głupoty. W zupełności zgadzam się z panem Rzecznikiem.
    • jakeww Może czas na wyznania dziennikarzy 03.06.08, 12:18
      Jak red. X bił - z miłością czy bez, red. Y dał klapa świadomie czy
      w szale?
      • zyta2003 Re: Może czas na wyznania dziennikarzy 03.06.08, 13:03
        Wiekszosc dykutantow interesuje jedynie polityka, a nie sprawa
        nietykalnosci cielesnej czlowieka. Dziecko tez jest czlowiekiem,
        nawet to juz narodzone.
        Wobec coraz czesciej naglasnianych dramatow polskich dzieci wasza
        dyskusja jest przerazajaca. Dzieci i rodzice podlegaja jednemu
        prawu, niezaleznie od tego czy jest to prof. etyki Holowka, ktory
        nie umie sobie dac rady z wyginajacym sie w luk histeryczny synem,
        czy slodki pan Cymanski, ktory bil dzieci, a syn wyrosl na drobnego
        chuliganka, czy psychopatyczni rodzice, czy opiekunowie z tzw.
        marginesu, ktorzy katuja dzieci. To jaka sila uderzeniowa w
        przeliczeniu na powierzchnie ciala malucha bedzie klapsem, a kiedy
        bedzie to juz bicie? Co proponujecie?

        Chcialam tez zwrocic uwage, ze profesorowie i poslowie tez potrafia
        byc potworami w domu.
        Holowce, ktory nie wie jak poradzic sobie z wygietym w histeryczny
        luk synkiem nie wierze, ze byl to klaps. Histerycznie wygiety synek
        takiego klapsa by nawet nie odczul. Syn byl po prostu z cala
        premedytacja okrotnie bity. Bo wczesniej nie bylo sie konsekwentnym
        i wystarczajaco cierpliwym, bo przeszkadzal w karierze i zawracal
        glowe?
        • sralimuchibedziewiosna Re: Może czas na wyznania dziennikarzy 03.06.08, 13:40
          znamu juz twoje urojenia na temat tego jak boili dzieci wyzej
          wymienieni, opowiedz nam jeszcze jak to było z tym biciem syna przez
          Tuska
          • sralimuchibedziewiosna Re: Może czas na wyznania dziennikarzy 03.06.08, 13:40
            no i koniecznie jak było z biciam Tuska przez ojca i o tym na co
            wyrósł
            • aramba Re: Może czas na wyznania dziennikarzy 03.06.08, 22:11
              Sralicośtam, jesteś kompletnym idiotą. Po prostu stuprocentowym
              wałem.
        • cytrynowe Re: Może czas na wyznania dziennikarzy 03.06.08, 13:48
          zyta2003 napisała:

          > Wobec coraz czesciej naglasnianych dramatow polskich dzieci wasza
          > dyskusja jest przerazajaca.

          Pocięcie dziecka szkłem, połamanie mu żeber, uduszenie go
          • nick3 "Klaps" - nie istnieje. 03.06.08, 22:52
            Prawacy lubią precyzję (ci inteligentniejsi;)

            Więc będę precyzyjny.

            "Klaps" jest pojęciem sztucznym.

            W rzeczywistych sytuacjach się go nie spotyka (no może w zabawie).


            Obrona tego fikcyjnego "niewinnego bicia" służy temu, by łatwo
            podciągnąć pod nie bicie realne, ktore "klapsem" nie jest.

            No, ale przecież nie jest też "katowaniem", "więc jest klapsem".

            Taka nieszczera strategia stoi za obroną "klapsa".


            Dokładnie temu, żeby przeciąć te strategię bagatelizacji,
            uniemożliwiajacą w praktyce jakikolwiek wychowawczy wpływ prawa na
            obyczaje rodziców - służy definitywny zakaz kar cielesnych wobec
            dzieci.

            Łacznie z nieistniejącym "klapsem".


            A co do konieczności użycia siły wobec "bachora" ("wygiętego w łuk
            histeryczny":)

            Jestem pewien, że już niedługo nadejdą czasy kiedy takie wypowiedzi
            jak ta "nie mówmy, że klaps niszczy dziecku psychike, że jest
            porażką wychowawczą rodziców i inne bzdury" - bedą wspominane jak
            dziś są wspominane "zdroworozsądkowe" argumenty obrońców
            niewolnictwa z Południa USA z ubiegłego wieku.

            To, co dziś jest normalne, już wkrótce - choc trudno nam to sobie
            narazie wyobrazić - będzie kompletnie nie do przyjęcia!

            I to będzie świadomość zgodna z rzeczywistością.
            • janu5 nick3- nie istnieje. 03.06.08, 23:32
              Takim sposobem łatwo udowodnisz ,że dobry dotyk nie istnieje i każde przytulanie
              dziecka to efekt ukrytej pedofili, przytulanie odejdzie do historii zakaże się
              prawnie w imię walki z pedofilią.
              • nick3 Masz rację. To mój login:) 04.06.08, 00:14

                Nie rozumiesz tego, co czytasz.

                Napisałem, że "klaps" nie istnieje - w tym mianowicie sensie, że
                ludzie nie dają swoim dzieciom "klapsów".

                Nie ma takiej praktyki.

                Nie miałaby ona żadnego celu.

                Dyskusja o "klapsie" dotyczy tematu fikcyjnego.


                To, co najczęściej ludzie robią (a co chce się podciągnąć pod tenm
                słynny "klaps") to przyłożenie dziecku otwartą ręką.

                Nie jest to zbrodnia, ale nie jest to też w porządku.

                Zbrodnią są natomiast twoje chore teorie o konieczności
                ustalenia "porządku dziobania" w rodzinie (jesteś treserem psów czy
                kapralem Legii Cudzoziemskiej?) czy o "normalnym" dziecku szukającym
                stosownej kary za swoje przewinienia (to jest trafny opis psychiki
                dziecka skatowanego psychicznie przez sadystyczny moralizm np. typu
                chrześcijańskiego - ale nie jest to opis naturalnej zdrowej
                psychiki, lecz okaleczonej)
                • janu5 "klaps jest słynny" czy go nie ma? 04.06.08, 00:31
                  > To, co najczęściej ludzie robią (a co chce się podciągnąć pod tenm
                  > słynny "klaps") to przyłożenie dziecku otwartą ręką.
                  To w koncu klaps jest slynny ,czy klapsa nie ma. Może pogadamy jak już
                  poukładasz to sobie w głowie.

                  > Zbrodnią są natomiast twoje chore teorie o konieczności
                  > ustalenia "porządku dziobania" w rodzinie
                  ani moje ani chore tak po prostu jest.
                  czy o "normalnym" dziecku szukającym
                  > stosownej kary za swoje przewinienia (to jest trafny opis psychiki
                  > dziecka skatowanego psychicznie przez sadystyczny moralizm np.
                  dziecko skatowane psychicznie to jest wtedy jak zamiast klapsa "mondry" tatuś
                  wymysla mu kary w rodzaju siedzeniu na jezyku czy zakaz ogladania bajek. To jest
                  dopiero sadyzm i mobing silniejszego nad słabszym.
                  • nick3 Bez elementarnego rozumienia nie ma rozmowy. 04.06.08, 01:09

                    Dla rozumiejących powoli - "klaps" jest "słynny" jako byt werbalny,
                    a nie istnieje jako praktyka w realnym życiu.

                    Rodzice prawie nigdy nie robią swoim dzieciom czegoś, co można by
                    uczciwie nazwać "klapsem".

                    > ani moje ani chore tak po prostu jest.

                    Niereformowalny trep!

                    Zdziwiłbyś się, gdybyś po zapoznaniu się z faktami psychologicznymi
                    dowiedział się, że tak po prostu nie jest:)
                    Na szczęście masz mózg odporny na tak przykre konfrontacje.


                    Co do reszty postu, też nie wskazuje on na zbytnie rozumienie tego,
                    na co niby ma ripostować.


                    "Skatowane psychicznie" byłoby - według mnie - dziecko, do którego
                    pasowałby twój opis rzekomo "normalnego" dziecka, które ma według
                    ciebie "całym ciałem pragnąć odpokutować" to, co zrobiło.

                    Przedstawianie tego jako stanu "naturalnego" i pożądanego nazwałem -
                    psychopatycznym.
                • rikol dobry treser psow nie uzywa sily! 05.06.08, 16:29
                  Wypraszam sobie nazywanie psychopaty treserem psow - w stosowanych obecnie
                  metodach szkolenia psow nie stosuje sie przemocy. Stosuje sie przede wszystkim
                  nagrody w polaczeniu z konsekwencja. Jesli psu nie wolno jesc ze stolu, to NIKT
                  NIGDY NICZEGO ze stolu mu nie daje. W ten sposob pies uczy sie, ze nie warto
                  zebrac. Warto natomiast usiasc na komende, bo za to dostaje jedzenie lub
                  ulubiona zabawke.

                  Bicie dzieci jest zle i nalezy go zakazac. Dzieki temu ludzie katujacy swoje
                  dzieci odpowiedza przed sadem. Przedszkole powinno byc obowiazkowe, zeby
                  wyrownac szanse edukacyjne dzieci zaniedbanych, oraz zeby kontrolowac, czy
                  dziecko nie ma siniakow czy innych sladow bicia. Jesli ktos nie potrafi dziecka
                  wychowac bez bicia, powinien przeczytac kilka podrecznikow pedagogiki czy o
                  psychologii dziecka lub nie powinien miec w ogole dzieci. oprocz bicia sa
                  jeszcze inne srodki perswazji - dawanie dobrego przykladu (przede wszystkim) czy
                  rozmowa.

                  A propos, tylu ludzi pisze z pogarda o nauczycielach, ze nie daja sobie rady z
                  30 rozbrykanych, a czasami wrednych dzieci w klasie. Nauczycielom nie wolno bic
                  dzieci. Tymczasem okazuje sie, ze rodzice, ktorzy tak ochoczo krytykuja za
                  wszystko nauczycieli, nie potrafia dac sobie rady nawet z jednym dzieckiem i
                  domagaja sie specjalnych praw, np. prawa do bicia dzieci.
                  • nick3 Przepraszam dobrych treserów psów:) 05.06.08, 22:14

                    Wymsknęło mi się:)

                    Ale, swoja drogą, jeśli jest tak jak mówisz, to tym bardziej pogrąża
                    klapsiarzy.

                    Skoro współcześnie uznaje się za tak ważne niestosowanie przemocy
                    podczas tresowania psów i okazuje się to do zrealizowania - to czy
                    nie bardziej w takim razie należy zastosować tę powinność do
                    wychowania dziecka!?
            • cytrynowe "Klaps" istnieje. 04.06.08, 09:14
              > Prawacy lubią precyzję (ci inteligentniejsi;)
              > Więc będę precyzyjny.
              > "Klaps" jest pojęciem sztucznym.
              > W rzeczywistych sytuacjach się go nie spotyka (no może w zabawie).
              >

              Najzwyczajniej w świecie się mylisz :) Spotyka się w rzeczywistych sytuacjach klapsy. Klaps, czyli precyzyjniej uderzenie otwartą dłonią w pupę dziecka. Proponuję poprzebywać częściej w okolicach placów zabaw, może będzie okazja do obejrzenia paru klapsów na żywo.

              > Jestem pewien, że już niedługo nadejdą czasy kiedy takie wypowiedzi
              > jak ta "nie mówmy, że klaps niszczy dziecku psychike, że jest
              > porażką wychowawczą rodziców i inne bzdury" - bedą wspominane jak
              > dziś są wspominane "zdroworozsądkowe" argumenty obrońców
              > niewolnictwa z Południa USA z ubiegłego wieku.
              >

              Czyli uważasz, że klaps niszczy psychikę dziecka i jest porażką wychowawczą rodziców? Czy nie można tego samego powiedzieć o kilkugodzinnym nie odzywaniu się do dziecka? A o zakazie wychodzenia na dwór? A o krzyczeniu?

              Obrona klapsa to obrona zdrowego rozsądku, który podpowiada, że nie ma jedynej słusznej i skutecznej metody wychowania dziecka, że życie jest nieprzewidywalne, że zdarzają się sytuacje, których nie da się ująć w ustawach.
              • nick3 "Klaps" istnieje?;) 04.06.08, 13:04
                A już myślałem, że uda mi się niepostrzeżenie wprowadzić do Polski
                totalitarny Eurokołchoz!:)


                cytrynowe napisał:
                > nie ma jedynej
                > słusznej i skutecznej metody wychowania dziecka [...] życie jest
                nieprzewidywalne
                > [...] zdarzają się sytuacje, których nie da się ująć w ustawach.


                No tak. Ale po tej zbawiennej dawce zdroworozsądkowej odtrutki na
                zakusy eurototalitarystów zwróć jednak uwagę, że państwo jest
                jednakowoż wszechstronnym instrumentem działania, którym dysponujemy.

                I jeśli jesteśmy za jakąś sprawę odpowiedzialni (np. za los dzieci),
                to odpowiedzialność nasza nie omija również naszej zdolności do
                posłużenia się w tej kwestii państwem.

                Państwo nie jest narzędziem wszechmocnym, ale nie wymawiajmy się
                jego rzekomą bezsilnością wobec realnego życia, bo jest to tylko
                wymówka, za którą stoi po prostu odrzucenie celu, a nie wątpliwość
                co do środka.


                Co do istnienia czy nieistnienia "klapsa":

                Na placach zabaw przebywam z dzieckiem często. "Klapsów" nie
                zauważyłem (może były tak delikatne?:)

                Nie przeczę, że jest możliwy taki rodzaj gestu (nazwijmy go
                klepnięciem:) który jest w ogóle ale to w ogóle nieszkodliwy. I że
                być może się nawet realnie kiedyś zdarza:)

                Ale nie o przykładach wydumanych mamy rozmawiać.


                "Klaps" nie istnieje - w tym sensie, że do celów, którymi motywuje
                się potrzebe jego używania (np. do spacyfikowania dziecka "wygiętego
                w łuk histeryczny") żaden "klaps" w ogóle by się nie przydał.

                Trzeba zdrowo trzepnąć...

            • spacer0l0g Re: "Klaps" - nie istnieje. 05.06.08, 11:30
              nick3,

              nie wiem czy to czytasz, ale dziękuję za wsparcie. Pół dnia
              naużerałem się na forum z janu5 i jego poplecznikami (mam nadzieję,
              że też to czytają). Nie sądzę, żeby byli reformowalni, ale wymiana
              poglądów jest wysoce interesująca, choć mało optymistyczna.

              "Teorie" o potrzebie dziecka zajmowania jakiejś pozycji
              (w domyśle: najniższej) w rodzinnym "peaking order", potrzebie
              odczuwania dominacji i w konsekwencji pragnienie otrzymania "klapsa"
              (!) za karę to świadectwo z jednej strony nieznajomości praw
              rządzących zachowaniem ludzkim (polecam np. "Teorię społecznego
              uczenia się" Alberta Bandury, PWN 2007), a z drugiej strony
              obnażenie psychopatycznego rysu charakteru i prymitywizmu osoby
              piszącej takie rzeczy. Wyjaśnieniem stosowania "klapsa" nie jest
              potrzeba dziecka, lecz jakaś dewiacyjna potrzeba dorosłej osoby, by
              nad kimś dominować i móc przywalić dla rozładowania własnych emocji
              lub w błędnym przekonaniu o słuszności takiego postępowania
              (najlepiej słabszemu, bo nie odda).

              Uzasadnienie bicia dzieci odwiecznym zwyczajem mnie nie przekonuje.
              Gdybyśmy do tego typu okrutnych tradycji się odwoływali, należałoby
              być może przywrócić Kodeks Hammurabiego ("Oko za oko, ząb za ząb"),
              uśmiercać słabe niemowlęta z (jak w starożytnej Sparcie) czy też
              cofnąć prawa wyborcze kobietom (przecież jakoś ludzkość z tym żyła i
              żyje w wielu krajach nadal). Jestem przekonany, że zakaz bicia
              dzieci to wyraz postępu moralnego społeczeństwa.

              Dodam jeszcze, że obecnie nawet psy układa się (już nie tresuje) za
              pomocą systemu nagród i zabawy. Przecież żaden właściciel rasowego i
              drogiego pieska nie pozwoliłby, aby jakiś treser okładał go kijem.
              Zapewne według niektórych dziecko nie jest na tyle cenne, by je
              traktować jak rasowe zwierzę, bo jest dla nich własnością, niemal
              rzeczą.

              Dziecko ma potrzebę miłości, bezpieczeństwa i akceptacji, a nie kar
              fizycznych. Rodzice mają obowiązek moralny i prawny te potrzeby
              zaspokajać. Z dziećmi trzeba rozmawiać i je przytulać, starać się je
              zrozumieć, a nie lać, gdy coś nie idzie po myśli, a raczej
              widzimisię rodzica. Wg janu5 i in. rodzic jest właścicielem dziecka
              (czytaj: niewolnika). Jakie wartościowe pozytywne relacje
              miedzyludzkie można wytworzyć pomiędzy bijącym a bitym? Żadne.
              Powstać może tylko patologiczny związek oprawcy i ofiary.
              Oczywiście, dziecko prawie zawsze będzie kochać rodziców, nawet tych
              najokrutniejszych, bo po prostu nie ma innych tak bliskich osób.
              Argumenty typu, że dziecko jak dostanie lanie, to potem przychodzi
              się prztulić do taty/mamy są chore z założenia. Przytula się, bo to
              paradoksalnie jedyna bliska osoba. Wystarczy jednak, że obca osoba
              da więcej miłości i zrozumienia niż rodzic, a sytuacja nie będzie
              już tak oczywista.

              Bicie nie jest środkiem wychowawczym. Owszem, powoduje doraźną
              zmianę zachowania (i w tym, i tylko tym sensie jest "skuteczne"),
              wytwarza coś w rodzaju odruchu psa Pawłowa ("przestań, bo ci
              przyłożę"). Natomiast w żaden sposób nie wychowuje, tzn. nie
              powoduje przyjęcia i uwewnętrznienia przez dziecko pożądanych
              zachowań, ani też nie wskazuje, jakie to są pożadane zachowania
              (wiadomo tylko, czego nie robić). Jeśli bodźcem zmiany zachowania ma
              być kara i ból fizyczny, to konsekwencją będzie wykonywanie pewnych
              czynności przez dziecko tylko pod groźbą kary (a nie świadomie i
              samodzielnie) i eskalacja kar.

              Na koniec przestroga: KTO KLAPSEM WOJUJE, OD KLAPSA GINIE.

              Pozdrawiam
              • remik.bz klaps może byc przejawem poczucia odpowiedzialnośc 05.06.08, 12:23
                spacer0l0g napisał:
                Nie sądzę, żeby byli reformowalni, ale wymiana
                > poglądów jest wysoce interesująca, choć mało optymistyczna.

                Pozwolisz więc ,ze nie ze wszystkimi Twoimi pogladami się zgodzę.

                Wyjaśnieniem stosowania "klapsa" nie jest
                > potrzeba dziecka, lecz jakaś dewiacyjna potrzeba dorosłej osoby,
                by
                > nad kimś dominować i móc przywalić dla rozładowania własnych
                emocji
                > lub w błędnym przekonaniu o słuszności takiego postępowania
                > (najlepiej słabszemu, bo nie odda).

                Zgadzam się, ale nie do konca.
                A czy w takim razie wyjaśnieniem stosowania klapsa może byc wg
                Ciebie ( wg mnie - tak) poczucie odpowiedzialności za dziecko?
                Cheć uchronienia go przed niebezpieczeństwem?
                Czy uważasz ,że zgodnie z pomysłem Pana Tuska nalezy karać matke ,
                która dała dziecku klapsa ( nie znęcała się ) za to ,że wbrew jej
                zakazowi weszło na kruchy lód stawu ?

                Jestem przekonany, że zakaz bicia
                > dzieci to wyraz postępu moralnego społeczeństwa.

                Pytanie tylko czy klaps to "bicie"?
                Ja słowo "bicie" kojarzę ze znecaniem się, klapsa tak nie kojarzę.

                Dodam jeszcze, że obecnie nawet psy układa się (już nie tresuje) za
                > pomocą systemu nagród i zabawy.

                Nie do końca. "Kary" tez się stosuje.

                Przecież żaden właściciel rasowego i
                > drogiego pieska nie pozwoliłby, aby jakiś treser okładał go kijem.

                To juz by było znecanie się.
                Tak nawiasem , nie mogłem sobie poradzić z moim psem (kundel , ale
                bardzo kochany) , który ciągle robił "podkopy" pod moim ogrodzeniem
                i uciekał na ulicę stwarzając niewbezpieczeństwo dla ruchu ( no i
                dla siebie).
                Stosowałem rózne nowoczesne metody i nic.
                Dopiero stary, doświadczony treser poradził mi abym zrobił
                procę , "zaczaił się" przy ogrodzeniu i strzelał małymi kamyczkami
                psu w zadek, gdy tylko próbuje grzebać przy ogrodzeniu.
                Poskutkowało fantastycznie. Mogę go spokojnie wypuszczać do ogrodu
                nawet bez opieki.


                Bicie.......Natomiast w żaden sposób nie wychowuje, tzn. nie
                > powoduje przyjęcia i uwewnętrznienia przez dziecko pożądanych
                > zachowań, ani też nie wskazuje, jakie to są pożadane zachowania
                > (wiadomo tylko, czego nie robić

                A czy to jest mało wazne , żeby dziecko wiedziało "czego nie robić"-
                nawet bez uzasadnienia ( którego być może nie zrozumie) ? W dorosłym
                życiu człowiek też spotyka wiele zakazów , często bez żadnego
                uzasadnienia i alternatywy "co robić".
                Oczywiście "zakazy bez wyjaśnienia" to tylko fragment wychowania .
                Mam nadzieję ,ze bardzo mały.
                Pozdr.
                • spacer0l0g Re: klaps może byc przejawem poczucia odpowiedzia 05.06.08, 16:09
                  Dziękuję za odpowiedź.
                  Przykład z matką: czy jej klaps uchroni dziecko przed wejściem na
                  lód, skoro jest już po fakcie? Rozumiem, że ma to chronić przed
                  kolejnymi takimi wybrykami. Ale doprawdy nie traktujmy dzieci jak
                  bezmyślne istoty, które nie rozumieją ludzkiej mowy i nie potrafią
                  myśleć. A jeśli dziecko jest zbyt małe, by pojąć do końca rozmiary
                  niebezpieczeństwa, trzeba po prostu z nim być i trzymać za rękę, a
                  nie puszczać "samopas".

                  Co do skojarzeń ze słowem "klaps" - właśnie w tym rzecz, że z biciem
                  większości się nie kojarzy, choć biciem jest (przecież to boli).

                  Specjalistą układania psów nie jestem, przyznaję. Ale sposobu z
                  procą lub temu podobnego w stosunku do dziecka nie zastosuję, choćby
                  miał "fantastycznie skutkować". Z dzieckiem, w odróżnieniu od psa,
                  mam kontakt werbalny, nie muszę porozumiewać się rękoczynami.
                  (niektórzy i ze zwierzakiem dogadają się bez przemocy).

                  Oczywiście, że jest ważne, by dziecko wiedziało czego nie wolno,
                  nawet jeśli początkowo nie rozumie dlaczego (np. względy
                  bezpieczeństwa). Nadal jednak nie pojmuję, dlaczego zakazy takie mam
                  mu wbijać do głowy przez tyłek?

                  Także pozdrawiam

                  • nick3 Niech "rozsądek" wie, że nie jest ostatnim słowem! 05.06.08, 21:57

                    Brawo, spacer0l0g!:)

                    Dzięki za ten post.

                    Świetnie i spokojnie pokazałeś, że "oczywiste" rozsądkowe argumenty
                    konserwy, nawet gdy wypowiedziane przez co inteligentniejszych
                    przedstawicieli tej formacji - nie wytrzymują racjonalnej krytyki.

                    To, co narzuca się najłatwiej ("rozsądek" - na której to skłonności
                    bazuje prawica), wcale nie jest tym, co po namyśle narzuca się
                    najmocniej!



                    Z cywilizowanej dyskusji - humanizm zawsze wychodzi obronną ręką.

                    Chyba dlatego jego oponenci tak rzadko dają do niej okazję;)
                  • remik.bz Problem uregulowań prawnych 06.06.08, 10:37
                    No cóż , masz Swoje poglady na "klapsa" a ja swoje.
                    Kto ma racje trudno powiedziec . Każdy z nas uważa ,ze racja jest
                    po jego stronie.

                    Moje poglady jak widać podziela 51 % spoleczeństwa.
                    To potęzne poparcie dla tych poglądów. Nie mozna go ignorowac.
                    Oczywiście mozna nas przekonywać do zmiany tych poglądów.
                    Ale nie metodami zaproponowanymi przez Pana Tuska.
                    Nie prawnym zakazem "klapsów'.
                    Prawo to powazna sprawa. Dura lex sed lex.
                    Nie zaakceptuje nigdy propozycji , aby matkę/ojca, który/a dał
                    dziecku klapsa ( nie bił , nie znecał się) stawiać przed sądem , aby
                    wobec nich angazować cały wymiar sprawiedliwosci (policja ,
                    prokuratura).
                    Pan Tusk infantylnie mówi ,ze nie chce wsadzać takich rodziców za
                    kratki.
                    A to nie wie ,ze w przypadku np niezapłacenia grzywny mogą
                    iść "siedzieć"?
                    Jesli ktoś nie akceptuje klapsa może po prostu zwolenników "klapsa"
                    przekonywać , pouczać , ignorować towarzysko , ale nie wsadzać za
                    kratki.
                    Powtórzę jeszcze raz (wcześniejszy mój post): znaj proporcjum mocium
                    panie.
                    Pozdrawiam
                    • spacer0l0g Re: Problem uregulowań prawnych 06.06.08, 19:59
                      Rzeczywiście, ten spór jest w jakiejś mierze "ideologiczny". Każdy z
                      nas jednak arbitralnie przyjmuje pewne wartości jako życiowe
                      aksjomaty. Gatunek ludzki faktycznie nie wyginął przez tysiące lat
                      (wręcz miliony, jeśli cofnąć się do pierwszych człowiekowatych)
                      stosowania kar cielesnych. Nie jest to więc kryterium selekcyjne dla
                      naszego gatunku, podobnie jak można egzystować, nie umiejąć czytać i
                      pisać. Widać, społeczeństwo może funkcjonować zarówno traktując
                      potomstwo surowo, jak i bardziej humanitarnie. W Polsce po raz
                      kolejny jest pół na pół,jeśli chodzi o poglądy. Ja opowiadam się za
                      traktowaniem dziecka jak pełnoprawnego człowieka, ot wszystko, i
                      uważam, że państwo także powinno taki punkt widzenia reprezentować.
                    • spacer0l0g Re: Problem uregulowań prawnych 07.06.08, 10:14
                      Jeszcze jedno,

                      owo 51% (skąd je wziąłeś? ale pewnie tak jest, i tak nieźle jak na
                      nasze "standardy") - to, mówiąc językiem fizyków, "ciemna materia",
                      która nie wiadomo do końca, jakie ma właściwości i jak zadziała.

                      Oczywiście w demokracji i w naszym Sejmie można wszystko
                      przegłosować większością i będzie to zgodne z prawem. Uważam, że
                      prawny zakaz "klapsów" (słusznie umieszczasz je w cudzysłowie, bo to
                      bicie) jest właśnie zgodną z prawem i legalną formą przekonywania
                      Was co do niestosowności bicia dzieci. Właśnie dlatego, że prawo to
                      poważna sprawa, bicie dzieci to poważna sprawa i nasza dyskusja też
                      jest poważna, warto użyć poważnych środków. Choćby po to, by w ten
                      sposób wzbudzić faktyczną refleksję nad tematem większej ilości osób
                      niż na jednym forum internetowym.

                      I jeszcze - prawdy nie da się przegłosować. Zapewne wiesz, że w
                      czasach Kopernika większość ludzi (tych wykształconych, bo reszta
                      się pewnie nad tym nie zastanawiała) uważała za Arystotelesem i
                      Ptolemeuszem, że Ziemia leży w centrum Wszechświata, a Słońce,
                      planety i gwiazdy krążą wokół niej. Bo tak im mówił "zdrowy
                      rozsądek" i panujące dogmaty. Zmiana tego poglądu trwała całe wieki,
                      a i dziś jeszcze są tacy, dla których Ziemia to płaski placek.
                      Wniosek? To nie większość, nie tłum odkrywa prawdę i nadaje ton,
                      lecz wybitne jednostki i elity, awangarda, która wybiega myślą nieco
                      naprzód niż przeciętny człowiek.
    • mulla_komar Autorka utozsamia klapsa z biciem. 03.06.08, 13:39
      I to juz swiadczy ze nie warto z czyms takim dyskutowac.
      • rusalka-amelka Klaps to bicie!!! 03.06.08, 13:56
        W potępieniu klapsa nie chodzi o obrażenia fizyczne. Klaps upokarza,
        odbiera godność, pokazuje że można stosować przemoc wobec
        najbliższych, zniechęca do rozmowy i oddala od siebie dzieci i
        rodziców. Nie chce być inaczej - proszę sobie poczytać na ten temat
        opracowania psychologiczne i pedagogiczne. Nie twierdzę, ze każdy
        rodzic któremu zdarzyło się dać klapsa powinien iść do więzienia -
        ale powinien wiedzieć że zrobił źle i że to nie jest metoda
        wychowawcza.
        • mulla_komar Re: Klaps to bicie!!! 03.06.08, 14:14
          Klaps nie upokarza, nie odbiera godnosci, nie pokazuje ze można stosować przemoc
          wobec najbliższych, nie zniechęca do rozmowy i noe oddala od siebie dzieci i
          rodziców.
          Proszę sobie poczytać na ten temat opracowania psychologiczne i pedagogiczne.
          Klaps jest metoda wychowawcza. Skuteczna od tysiacleci.
          • rusalka-amelka Re: Klaps to bicie!!! 03.06.08, 14:32
            Cóż na to poradzic, jeżeli ktoś się upiera to może tkwić w
            ciemnogrodzie i nawet nazywać to poglądem tradycjonalistycznym.
            Jestem pedagogiem i po prostu wiem że się mylisz. Myślę, że nie ma
            sensu dalej polemizować.
            • tbernard Re: Klaps to bicie!!! 03.06.08, 15:28
              Może i jest Pani pedagogiem ale co najwyżej teoretycznym.
          • spacer0l0g Re: Klaps to bicie!!! 06.06.08, 22:08
            Tak przy okazji, możesz podać przykład tego typu opracowania
            psychologicznego? Chętnie się zapoznam.
    • krytykantka07 genialny artykuł 03.06.08, 14:05
      Nie od dziś wiadomo, że RPO to idiota. Bez instruktażu żony mówi
      same głupoty. Jak widać małżonka nie zdążyła mu wytłumaczyć, czego
      nie powinien mówić ;)

      fakty.interia.pl/kraj/news/zona-prosila-zebym-nie-palnal-czegos-nowego/komentarze,1039494,,13660112

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka