bartlomiej4
18.07.08, 15:28
Na dzień przed planowaną pikietą w obronie zwalnianych w ramach represji za
strajk ostrzegawczy i referendum strajkowe pracowników, zarząd firmy
Mastercook z Wrocławia zamienił zakład w twierdzę.
Dziesiątki ochroniarzy z firmy IMPEL na bramach i wszystkich halach
produkcyjnych, pilnuje pracowników i stara się ich zastraszyć.
Przyczyną wcześniejszych protestów były warunki pracy panujące w zakładzie.
Powodem do nagany w miejscu pracy było między innymi pozostawienie w nim
butelki z wodą mineralną. Kierownicy przystąpili też do mierzenia długości
wykonywania poszczególnych czynności przez pracowników. Kto nie mieścił się w
ich normach, dostawał wypowiedzenie jako nieprzydatny dla firmy.
Najczęściej takimi "nieprzydatnymi" okazywali się związkowcy "Sierpnia 80",
którzy organizowali niedawno strajk ostrzegawczy i przeprowadzili referendum
strajkowe.
Wczoraj przed bramą główną zakładu ustawiono barierki i długi wąski stalowy
korytarz, nazywany przez pracowników "ścieżką zdrowia", którym musi przejść
każdy wchodzący na teren zakładu. Barierki pojawiły się już na rannej zmianie.
Przy wejściu stanęli uzbrojeni w pałki ochroniarze i choć nie mieli do tego
prawa, legitymowali wszystkich wchodzących. Ludzie byli rewidowani, a rewizję
wobec kobiet przeprowadzają też mężczyźni.
Reportera jednej z gazet ochrona próbowała usunąć sprzed zakładu, mimo że jest
to teren publiczny. Ochroniarze próbowali go zmusić do skasowania zdjęć z
aparatu. Dopiero po interwencji policji i wezwanego inspektora Państwowej
Inspekcji Pracy, ochroniarze wycofali się do pobliskiego magazynu, a na bramie
wejściowej zaprzestano kontroli.
18 lipca o godzinie 13.00 pod zakładem planowana jest pikieta w obronie
zwalnianych pracowników. Pikietę organizuje WZZ "Sierpień 80".