borrka
28.01.19, 15:48
Nie wiem dlaczego, ale dotyczy to głównie Alemanii.
Znaczy mam swoje domysły, ale mało istotne.
Otóż, nie domagam się używania nazw Wojrowice, Chociebuż, czy Werda - ten pociąg odjechał.
Ale, jak mawiał mój kapral z MON-u, k...ca mnie chwyta, gdy słysze (patrzac na mape od góry):
Kiel, zamiast Kilonia
Bremen, zamiast Brema
i jeszcze Lajpcyk, Mjunsien, Njurnberk, Aaachen itd. wymówione ze strasznym polskim akcentem:).
Informuję i pouczam:
Polska i Rajch Federalny zawarły umowę, określającą nazewnictwo w obu językach.
I otóż, Heini i Traudel do woli mogą używać nazw Breslau, czy Danzig, mówiąc po niemiecku i nikt nie ma prawa się obrażac.
Podobnie Janusz i Grażyna winni jechać do Monachium, bądź Akwizgranu, bo to piękne, historyczne miasta.
Jak długo mówią po polsku, nie po polskiemu.
Howgh.