niewysoka
06.10.08, 07:30
Myślę, że powinniśmy się po prostu modlić o oświecenie dla papieża(-y), bo
oprócz istotnych konsekwencji dla życia, ta nauka rzeczywiście wystawia
Kościół na pośmiewisko. A już próby praktycznego zastosowania jej w życiu
katolików dotkniętych różnymi trudnościami przybierają czasami postać
groteskową i uwłaczającą godności - jak np. podczas badania spermy. Ponieważ
nie można do probówki, należy "użyć" małżonki i prezerwatywy, ale ponieważ
prezerwatywa "wypacza sens aktu małżeńskiego", należy ją podziurkować igłą;
coś-niecoś materiału może zostanie do badań... (Pisał o tym kiedyś A. Sporniak
w Tygodniku Powszechnym).
Bardzo dziękuję o. Prusakowi za opisanie historycznych okoliczności
powstawania "Humanae vitae" (1 października).
Rada praktyczna dla współwyznawców: poszukać odpowiedniego spowiednika. Wielu
patrzy przez palce, wielu akceptuje. Tylko trzeba dobrze trafić i już się
kogoś takiego trzymać. Co to jednak ma wspólnego z sumieniem - nie podejmuję
się rozstrzygać...