Dodaj do ulubionych

Strach i odraza w Europie

19.10.08, 18:03
Moze wreszcie skonczyc z partyjniactwem, z obrzucaniem sie epitetami w rodzaju
komuch, faszysta? Moze zaczac dyskutowac o konkretnych ustawach, ktore
poprawiliby zycie zwyklych ludzi?
Bedzie tak jak jest, dopoki nie wprowadzi sie jednego prawa -PRAWA DO
REFERENDUM.
Obecnie politycy sobie hulaja, my im kibicujemy, a oni robia sobie co chca,
czyli glownie walcza o wladze i pieniadze. Dopoki im na to bedziemy pozwalac,
nic sie nie zmieni. Co najwyzej dokonaja przetasowan, zmienia opakowanie i
beda sprzedawac nam ten sam stechly towar podlany sloganami o patriotyzmie i
trosce o kazdego z nas.
Boimy sie dyktatury jednostki, czy partii, bo boimy sie arbitrarnych decyzji
podejmowanych w interesie grup, czy jednostek, a sprzecznych z interesami
ogolu. Obecny syetem polityczny jest w istocie dyktatura, tylko ograniczona do
kilku lat, do nastepnych wyborow. Sprawujaca wladze czesto mala grupa ludzi
jest w swych decyzjach prawie niczym nie ograniczona. Cztery lata to jednak
wystarczajaco duzo, by poczynic krajowi niepowetowane szkody.
By zapobiec negatywnym skutkom tej czteroletniej dyktatury wyborcy powinni
miec prawo do odrzucenia w referendum kazdego prawa uchwalonego przez
parlament. Powinni tez miec prawo do poddanie pod referendalne glosowanie
kazdej opracowanej prez siebie ustawy, czyli powinno sie im dac prawo do
inicjatywy ustawodawczej. Taka ustawa musialaby byc uprzednio sprawdzona przez
biuro legislacyjne na okolicznosc formalnej poprawnosci i zgodnosci z innymi
ustawami, na przyklad z Konstytucja.
W obecnym systemie politycznym politycy tworza swego rodzaju korporacje i przy
uchwalaniu ustaw kieruja sie interesem wlasnym, oraz interesem tej korporacji
wlasnie. Przykladem moga byc ustawy o wolnosci gospodarczej. Niby wszyscy o
nich mowia, ale nic sie nie dzieje, bo system zakazow, nakazow i licencji
doskonale sluzy klasie politycznej i poslusznym jej urzednikom. W systemie
referendalnym bylaby jakas szansa, ze grupa obywateli wreszcie by takie ustawy
opracowala i poddala je pod referendalne glosowanie. Odbylaby sie przy tym
merytoryczna dyskusja na ten temat. Obecne dyskusje sa w istocie rzeczy
partyjnymi przepychankami.
Zwykly obywatel ma te przewage nad politykiem, ze jest nieprzekupny. Glosuje w
swoim interesie, ale wygrywalby w referendum tylko wtedy, gdyby byl to interes
wiekszosci glosujacych. Chyba tak wlasnie rozumiemy demokracje. Dzisiaj wiele
ustaw sluzy "wielkim platnikom", jest opracowywanych w zaciszu gabinetow, nie
odbywa sie na ich temat publiczna dyskusja, a wszytkim rzadza roznej masci
naciski. Interes ogolu ma najmniejsze znaczenie. Co najwyzej wyborcy “wyjasnia
sie” rzekome korzysci dla niego z tak przygotowywanych ustaw.
Przecietny wyborca nie jest mniej inteligentny, niz przecietny posel, wiec
odrzucam teze o jego niekompetencji. Nalezy zniesc takze wymog minimalnej
frekwencji na referendach, tak jak obecnie nie istnieje wymog minimalnej
frekwencji na wyborach. Nawet jesli w referendum wezmie udzial tylko 10%
uprawnionych, to decyzja bedzie podjeta przez 3 miliony obywateli zamiast
przez kilkuset poslusznych swym partyjnym wierchuszkom parlamentarzystow.
Glosowania w Sejmie i Senacie sa zwykle fikcja, bo obowiazuje dyscyplina
partyjna, a glosujacy nawet nie czytaja uchwalanych przez siebie ustaw. Trudno
im sie dziwic, gdy i tak wiedza jak zaglosuja. Decyzje podejmuja za nich w
zaciszu gabinetow partyjne wierchuszki.
Szwajcaria, gdyby nie panujacy w niej system referendalny, dawno by sie
rozleciala. Jest to niezwykle trudny kraj do rzadzenia, bo bardzo roznorodny
pod wzgledem etnicznym i kulturowym. Mimo to nie tylko pprztrwala setki lat,
ale stala sie jednym z najbogatszych krajow na swiecie, wniosla wielki wklad w
rozwoj cywilizacji I nie pozwolila uwiklac sie w liczne wyniszczajace Europe
wojny. To politykom marza sie zwyciestwa na polu chwaly. Zwykly czlowiek chce
po prostu normalnie zyc. Zwrocmy jednak uwage na fakt, ze o tym Szwajcarskim
politycznym eksperymencie demokracji bezposredniej mowi sie tak niewiele,
chociaz trwa on setki lat i doskonale sie sprawdzil. Politycy nienawidza
demokracji bezposredniej, bo odbiera im ona sporo wladzy, a “wielkim
platnikom” utrudnia ona manipulowanie politykami. Wiec zarowno politycy, jak I
“wielcy platnicy” przy pomocy poslusznym im mediow wszystko, by demokracje
bezposrednia zdyskredytowac.
Gdyby udalo sie w Polsce wprowadzic prawo do referendum, bylaby szansa na
dokonanie wielkiego skoku cywilizacyjnego, bo politycy zmuszeni by byli do
dzialania w interesie nas wszystkich, a wiec calego kraju. Nie uchwalaliby
ustaw nie cieszacych sie poparciem wiekszosci, bo wiedzieliby ze zostana one
odrzucone. By uniknac odrzucenia ustawy w referendum, konsultowaliby sie z
wyborcami. Teraz sama mysl o tym, ze mogliby tak postepowac nieco nas
rozsmiesza. Zreszta sami politycy glosza, ze maja “ksztaltowac” poglady
wyborcom, a nie “schlebiac” im. Dosc ciekawy poglad na istote demokracji. Czas
z tym skonczyc!



Waclaw Timoszyk
Obserwuj wątek
    • art.usa Re: Strach i odraza w Europie 19.10.08, 18:43
      Timoszczyk zes lekko przecholowal. Pewnikiem moglbys jeszcze 5 Stron
      napisać. Czemu nie piszesz Małych Książek.
      Krotko: ta Banda Faszystów niema nic w UE do szukania.
      Kto popiera Samoludztwo i wyższości swej Rasy, jest jeszcze
      niedojrzały do braterskiego wspolzycia w Europie, i powinien z Unii
      wolnych Braci Europejskich wystąpić. Co ja osobiście popieram.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka