tbarbasz
18.11.08, 10:08
Jedno mnie przeraziło - otóż to, że Ci ludzie w większości naprawdę nie
wiedzą, co ze sobą zrobić!
Ja mam prawie 61 lat, pracuję zawodowo - i na nic nie mam czasu nawet w
weekendy! A gdy przychodzi "najdłuższy weekend Europy" to dopiero mam frajdę!
Tyle fajnych zajęć, którym się mogę poświęcić! Modelarstwo, konstruowanie
elektroniki wysokiej klasy do grania płyt (z winylami włącznie), własna gra
(dostałem po ponad 90 letniej ciotce fortepian), programowanie komputera,
stron WWW, (to wcale nie trudne!), zabawy w mechanika samochodowego (nie z
musu, a dla frajdy)...
To znaczy, że ankietowani nie wykształcili w sobie przez całe życie żadnych
aktywnych zainteresowań! Jest taki standard jazzowy (śpiewa go też Diana
Krall) - "Gdy postarzeję się tak bardzo, że przestanę marzyć". To właśnie taki
przypadek. Jeśli nie ma się aktywnych zainteresowań i planów - choćby
doskonalenia gry w szachy czy w bridża to rzeczywiście można usiąść i
powtarzać "oj, jak źle" i w kolejce przed pracownią analityczną licytować się,
kto ma "gorszy cukier".
Pytanie, które warto zadać - dlaczego tak jest?! Dlaczego nie rozwijamy się do
końca życia? Wtedy i umysł działa sprawnie, a i ciało się dostosowuje. A jak
satysfakcja np. z dobrego zagrania samodzielnie "Walca minutowego" Chopina!!!
Stawy w palcach na pewno się usprawnią (wiem z autopsji, bo mam połamame palce
w lewej ręce i teraz działają całkiem sprawnie...).