Dodaj do ulubionych

Trzy scenariusze dla Gazy

04.01.09, 19:50
Życie pod płonącym niebem

10-letni Ismail Hamdan był jedną z ostatnich ofiar
konfliktu w Strefie Gazy. Chłopiec zmarł w wyniku
odniesionych ran - tuż obok niego eksplodował
pocisk. Od początku izraelskich nalotów zginęło
już ponad 400 Palestyńczyków - co najmniej 15
procent z nich to dzieci.

30 grudnia Ismail i jego dwie siostry, 5-letnia
Lama i 12-letnia Haya, wyszli na polecenie matki
na krótki spacer. Kobieta chciała, by dzieci miały
szansę na zaczerpnięcie świeżego powietrza po tym,
jak ukrywały się w czasie wcześniejszych nalotów.
Gdy w ziemię uderzył kolejny pocisk, rodzeństwo
nie miało już szans na ucieczkę. Chwilę później
wydobyto je spod gruzów i przewieziono na
ciągniętym przez osła wozie do szpitala.

Dziewczynki zmarły w drodze, ale u Ismaila lekarze
wyczuli jeszcze słaby puls. Doktor Ibrahim Abu
Ghazala ze szpitala w Gazie nastawił złamane kości
rąk i nóg chłopca i rozpoczął zabieg na wątrobie i
trzustce małego pacjenta. Miał świadomość, że
Ismail, jeśli przeżyje, będzie posiadał trwałe
uszkodzenia mózgu. Mimo udzielanej pomocy, dziecko
zmarło na stole operacyjnym.

Dr Abu Ghazala wyjaśnia, dlaczego czuje ogromny
żal, gdy kolejne ciało dziecka jest przenoszone do
pełnej już szpitalnej kostnicy: - Dzieci najdłużej
walczą o życie, ale w końcu to je najczęściej
spotyka taka śmierć – mówi.

"Skrzeczące kruki" na niebie

W Gazie samoloty, helikoptery i bombowce nazywane
są "skrzeczącymi krukami", bo nie pozwalają w nocy
zasnąć. Najbardziej cierpią przez nie ci, którzy
mieszkają na najwyższych piętrach bloków, blisko
rządowych budynków. Natomiast ci, którzy mieszkają
na najniższych poziomach, jako pierwsi słyszą
krzyki matek wzywających pomocy dla swoich dzieci.
Odbiorcy lokalnych i międzynarodowych mediów
słyszą dźwięki wojny już po fakcie.

- Odmówiliśmy opuszczenia naszych domów, bo nie
mamy dokąd pójść – tłumaczy 18-letnia Mansoura Abu
Amra, pacjentka tego samego szpitala, w którym
zmarł Ismail. – Nasza rodzina składa się z
dwunastu osób. Zostaniemy w szpitalu, dopóki Bóg
nie pokaże nam, co powinniśmy zrobić – mówi
Mansoura. Każda z jej kończyn jest złamana w kilku
miejscach po tym, jak na jej dom, znajdujący się
blisko siedziby rządu, spadło 13 bomb. Rodzina
spała, gdy rozpoczął się nalot i nikt nie zdołał
uciec. Kiedy ratownicy wyciągali rannych spod
gruzów, brat dziewczyny, 17-letni Yahya, pozostał
niezauważony. Ich matka gorączkowo szukała go
później w całym szpitalu, by odkryć, że w ogóle
nie otrzymał pomocy. Gdy wróciła do zrujnowanego
domu, jej syn już nie żył.

Um Mahmoud Tasbih, usuwając resztki rozbitych szyb
w swoim mieszkaniu na najwyższym piętrze bloku,
tłumaczy, dlaczego spędziła wraz z rodziną
poniedziałkową noc z dala od domu: - Nie
uciekaliśmy ze strachu, ale by uspokoić nasze
dzieci. Odgłosy spadających w pobliżu bomb
wstrząsają nimi – mówi kobieta. Rodzina zamierza
teraz opuścić dom na stałe i do końca wojny
mieszkać gdzieś indziej.

Wurood, licealistka, odkopuje z gruzów swoje
podręczniki. – Nie zniszczą nas – mówi. – Będziemy
żyć na swojej ziemi. Będę się uczyć i odbuduję
swoją ojczyznę. Wrócę tu, będę spać w swoim
pokoju, w swoim łóżku; i nie będę się bać pocisków
– zapowiada dziewczyna.

Na całym świecie, dla wielu osób, święta to czas
wypoczynku i wypatrywania dobrych znaków na
niebie. W Gazie sytuacja jest zupełnie inna:
ludzie wypatrują na niebie samolotów, które mogą
odebrać życie im i ich dzieciom lub doszczętnie
zniszczyć ich dom. Jeśli przeżyją, szukają sposobu
na schronienie się przed zimnem i deszczem. Każda
rodzina stoi przed wyborem: uciec, zostawiając
przyjaciół i dorobek całego życia – lub zostać i
czekać na bomby, które wcześniej czy później
zetkną się z ziemią.

Życzenia w czasie bombardowań

"Obyś ty i cały świat miał się dobrze" – brzmiało
zwyczajowe życzenie, które przekazywali sobie
Palestyńczycy z okazji świąt i nowego roku. Jednak
mieszkańcy Strefy Gazy powitali Nowy Rok pełni
smutku i obaw. – Obyś ty i cały świat miał się
dobrze po bombardowaniu – mówi się dziś, gdy ktoś
podniesie słuchawkę telefonu.

Wiele osób z Zachodniego Brzegu, oddalonego o 150
kilometrów, w ostatnich dniach często wybiera
jakikolwiek numer telefonu ze Strefy Gazy.
Dzwonią, by zapytać rozmówców, czy są bezpieczni i
życzyć im przetrwania podczas nalotów. Wystraszeni
mieszkańcy Gazy cieszą się, słysząc zaniepokojone
głosy. Cieszą się, że Zachodni Brzeg protestuje i
wiele sklepów jest zamkniętych, a świąteczne
lampki w Betlejem nie zostały w ogóle zapalone.
Cieszą się, że przez okoliczne miasta przechodzą
antywojenne demonstracje. I śmieją się, gdy
słuchają dowcipów, które mają oddalić cierpienie.
Z drugiej strony, telefon to też sposób na
przekazanie informacji, gdzie znajdują się
izraelskie wojska.

Gaza jest najbardziej zaludnionym miastem na
świecie – na 45 kilometrach kwadratowych mieszka
400 tysięcy osób. Teraz cywilni mieszkańcy muszą
dzielić ulice, budynki i szpitale również z
wojskowymi.

Kiedy w domach włączany jest prąd, a trwa to
zwykle dwie lub trzy godziny w ciągu doby,
pierwszą rzeczą, jaką robią mieszkańcy Gazy, jest
podłączenie telefonów komórkowych do ładowarek.
Kolejną – oglądanie serwisów informacyjnych w
telewizji. Choć przez większość czasu całe rodziny
przebywają razem w jednym pokoju, w takich
momentach dzieci są wypraszane, bo medialne
doniesienia są dla nich przerażające. – Podczas
oglądania wiadomości moja 5-letnia kuzynka
zapytała, dlaczego to wszystko się dzieje –
opowiada Rawan, młoda kobieta mieszkająca w
centrum miasta. – Co miałam jej powiedzieć?
Skłamałam, że wszystko będzie dobrze – mówi.

Rawan przygotowuje dwa rodzaje posiłków: kanapki,
gdy jest chleb, i makaron, gdy chleba nie ma.
Mieszkańcy Gazy są przyzwyczajeni do tego, że
niemal nic nie mają. Jedzą teraz wyłącznie
żywność, która długo się nie psuje i nie jest
trudna do przygotowania. Gotują po zmierzchu przy
świetle świec.

Ulice miasta są niemal puste. Wychodzi się tylko
po to, by odszukać bliskich lub kupić żywność.
Sami, dziennikarz, jeździ po mieście opancerzonym
samochodem, w kamizelce kuloodpornej i w kasku.
Nadal nie czuje się bezpiecznie: - Nigdy wcześniej
tak nie było. Trzystu zabitych w ciągu dwóch dni…
- mówi.

Przed piekarniami widać kilkusetosobowe kolejki.
Młyn w Gazie został zamknięty 19 grudnia, UNRWA
(Agencja Narodów Zjednoczonych dla Pomocy
Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie)
zamknęła drzwi tydzień wcześniej. – Nie chcę
jedzenia i paliwa. Nie zależy mi na prądzie. Chcę,
żeby to się po prostu skończyło – mówi Rawan.

Zapał do wyniszczenia

Radykalna islamska organizacja Hamas (arab.
entuzjazm, zapał) rozpoczęła w 1989 roku regularne
ataki przeciwko Izraelowi. Jednostka zorganizowała
wiele zamachów i porwań, ale utrzymuje popularność
wśród samych Palestyńczyków dzięki udzielaniu im
pomocy. W Izraelu wzbudza natomiast lęk, bo w
samym statucie Hamasu zakłada się świętą wojnę ze
zniszczeniem państwa Izrael włącznie. Strefa Gazy
stała się główną areną starć pomiędzy żydami a
muzułmanami. To powód, dla którego Izrael
rozpoczął 27 grudnia 2008 roku operację "Płynny
Ołów".

Niezależnie od tego, kto, z kim i o co walczy –
najbardziej zawsze cierpią bezbronni cywile.

Obserwuj wątek
    • pioro111 Trzy scenariusze dla Gazy 04.01.09, 19:53
      10-letni Ismail Hamdan był jedną z ostatnich ofiar
      konfliktu w Strefie Gazy. Chłopiec zmarł w wyniku
      odniesionych ran - tuż obok niego eksplodował
      pocisk. Od początku izraelskich nalotów zginęło
      już ponad 400 Palestyńczyków - co najmniej 15
      procent z nich to dzieci.

      30 grudnia Ismail i jego dwie siostry, 5-letnia
      Lama i 12-letnia Haya, wyszli na polecenie matki
      na krótki spacer. Kobieta chciała, by dzieci miały
      szansę na zaczerpnięcie świeżego powietrza po tym,
      jak ukrywały się w czasie wcześniejszych nalotów.
      Gdy w ziemię uderzył kolejny pocisk, rodzeństwo
      nie miało już szans na ucieczkę. Chwilę później
      wydobyto je spod gruzów i przewieziono na
      ciągniętym przez osła wozie do szpitala.

      Dziewczynki zmarły w drodze, ale u Ismaila lekarze
      wyczuli jeszcze słaby puls. Doktor Ibrahim Abu
      Ghazala ze szpitala w Gazie nastawił złamane kości
      rąk i nóg chłopca i rozpoczął zabieg na wątrobie i
      trzustce małego pacjenta. Miał świadomość, że
      Ismail, jeśli przeżyje, będzie posiadał trwałe
      uszkodzenia mózgu. Mimo udzielanej pomocy, dziecko
      zmarło na stole operacyjnym.

      Dr Abu Ghazala wyjaśnia, dlaczego czuje ogromny
      żal, gdy kolejne ciało dziecka jest przenoszone do
      pełnej już szpitalnej kostnicy: - Dzieci najdłużej
      walczą o życie, ale w końcu to je najczęściej
      spotyka taka śmierć – mówi.

    • pioro111 Trzy scenariusze dla Gazy 04.01.09, 19:57
      Współczuję tym Ludziom byłem na bliskim wschodzie i
      poznałem paru Arabów normalnych nie fanatyków nawet
      podstolicznego wiskacza dię napilismy szkoda Tych
      LUDZI!!!!! Świat zwariował!!!!
    • q_vw Dlaczego więc Hamas nie chce pokoju ?! 04.01.09, 20:08
      Hamas to ugrupowanie terrorystyczne, finansowane przez Iran, jego jedynym celem
      jest zniszczenie Izraela a nie trwały pokój i spokojne sąsiedztwo. Hamas rządząc
      w Gazie niczego pozytywnego nie osiągnął. Dzielni bojownicy hamasu zasłaniają
      się niewinnymi kobietami i dziecmi, instalując swoje punkty w meczetach,
      obiektach publicznych, takich jak szkoły i przedszkola, oraz w cywilnych domach.

      Hamas jak chce pokoju, niech zaprzestanie terrorystycznych ataków na Izrael i
      usiądzie do stołu rokowań.

      Izrael broni się przed terrorystycznymi atakami wszelkimi środkami, jakie uzna
      za stosowne, ma do tego prawo.

      To, że po stronie izraelskiej nie ma tyle ofiar to tylko dlatego, że albo
      ewakuowano ludność ostrzeliwanych obszarów, albo schroniła się ona w bunkrach.
      Dodatkowo zamknięto szkoły i przedszkola.

      Hamas z kolei traktuje Palestyńczyków jak bydło rzeźne i argument w swej grze
      przeciwko Izraelowi.
    • mirawayne Trzy scenariusze dla Gazy 04.01.09, 22:57
      ten palestyńczyk co tak narzeka ze mu zle na youtube, to teraz niech
      wszyscy se przypomną ze jak cywilni ludzie z Sderot tak samo
      narzekali na rakiety wystrzelone przez Hamas na cywilów i w tym
      dzieci przez ostatnie 8 lat.Ironia losu nam wolno wam nie, hasło
      Hamasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka