Dodaj do ulubionych

Czy narciarstwo jest bezpieczne?

22.01.09, 09:21
co powiedział ratownik?
mamy coraz więcej szybko jeżdżących NARCIARZYA. NARCIARZY nie snowboardzistów.
nie chodzi mi o to że snowboardzisći to święte krowy, tak jak i wśród
narciarzy jest tam dużo dupków. jednak snowboardziści jeżdżą dużo wolniej, co
wynika z samej charakterystyki tej dyscypliny. wg. mojej obserwacji
najniebezpieczniejsi są na stokach są faceci około 30, dobrze jeżdżący na
nartach. dobrze, ale ZA SZYBKO. popierdzielają tacy, jakby byli na zawodach,
nie zauważają innych użytkowników stoku, przejeżdżają 1-2 od innych bez
hamowania, w strefie slow przelatują kreską obok kolejek do krzeseł...
to są obserwacje z alp, bo w polskich górach już od wielu lat nie jeżdżę.
wszystkie kolizje (nie było znów ich dużo) jakie widziałem były udziałem
narciarzy. snowboardziści jak już się wypadkują, to z reguły sami, łamiąc się
w snowparkach, tudzież przeceniając swoje możliwości w offroadzie. zresztą to
ostatnie też od kilku lat coraz bardziej się zmienia. był taki czas że poza
trasami poruszali się głównie snowboardziści, ostatnie 2-3 sezony widzę więcej
narciarzy niż deskarzy stawiających ślady poza nartostarami.
generalnie, podsumowując, rozsądek lub jego brak nie ma nic do sprzętu jakiego
się używa. tyle że upadek na snowboardzie zdaje się nieść mniej konsekwencji
niż upadek na nartach, podobnie jak zderzenie. snowboardzista z reguły jedzie
wolniej, nie nabije cię na kijka, nie nadzieje na nartę, a po "stłuczce" deska
zostaje na miejscu zdarzenia i nie zamienia się (jak narta) w siejącą popłoch
na stromym stoku rakietę. tyle moich doświadczeń.
Obserwuj wątek
    • kuballa Re: Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 09:47
      wierz mi widze cie jak lece z wieksza predkoscia i widze tez kto chce mnie wyprzedzic bo wiem ze sa szybsi na stoku, kijkow nie uzywam a narty mam ze stoperami co jest dzisiaj w standardzie czasem sie zatrzymuja czasem nie ale jak mi sie pakujesz na czarnej lub czerwonej trasie pod narty nie patrzac w gore no to sorry gosciu. snowbordzisci mi wogle nie przeszkadzaja bo robia dla nich fajne wyskocznie z ktorych sam korzystam. Pomarudz jeszcze troche to bedziemy jezdzic nie tylko w kaskach ale i zbroja bedzie obowiazkowa.
      grunt to przyjemnosc autem mi nie wolno wiec sie pilnuje a z nartami to inna historia
      pozdrawiam,
      prawie 30 latek, jeden z dupkow ktorych nigdy nie zrozumiesz
      (chyba ze nauczysz sie lepiej kontrolowac wieksze predkosci)
      • nik-jednorazowy Re: cóż, jeśli sam się uważasz za dupka, 22.01.09, 10:31
        to nie będę polemizował... w końcu cie nie znam, mogę założyć że coś o sobie w
        końcu wiesz.
        jeżdżę w kasku, nie jeżdżę powoli - rzecz w tym że WIEM GDZIE I KIEDY można
        zapier.... jak mały motorek.
        bez urazy, ale to co piszesz znaczy jedynie że, mówiąc obrazowo "w dupie byłeś i
        gó... widziałeś". ulegasz złudzeniu że panujesz nad sytuacją, bo "widzisz".
        po prostu mało widziałeś i nie wiesz co może się wydarzyć jak przelatujesz 2m od
        innego narciarza, który jednak podejmie inną decyzję od tej którą zakładałeś.
        tak samo jak goście przelatujący na krechę przez "slowa" gzie stoją ludzie w
        kolejkach do wagonów i łażą w poprzek w te i wewte.
        dodatkowo, masz elementarne braki w zasadach poruszania się po stokach - ten co
        wyżej MA OBOWIĄZEK uważać na tego z dołu - to jedna z kardynalnych zasad
        cywilizowanego poruszania się po stokach. zresztą, zasada oczywista, bo nikt nie
        będzie zjeżdżał z głową odwróconą do tylu, bo jakiś burek myślący że jest panem
        stoku popierdyla z górki. chcesz poszaleć na pustych stromiznach i nie musieć
        uważać na innych użytkowników, to zapraszam na heliskiing/heliboarding - tam się
        wyszalejesz do woli i zweryfikujesz swoje mniemanie o panowaniu nad szybkością... :]

        pozdrawiam i więcej rozsądku życzę, byś sobie lub komuś niepotrzebnie sezonu
        (czy życia) nie skrócił.
        na dobry początek kup sobie kask, 30tka zobowiązuje, w tym wieku należy już
        odróżniać tani szpan od zdrowej troski o swoją skórę.
        • p406_737u Re: cóż, jeśli sam się uważasz za dupka, 22.01.09, 18:57
          nik-jednorazowy napisała:

          > tak samo jak goście przelatujący na krechę przez "slowa" gzie stoją ludzie w
          > kolejkach do wagonów i łażą w poprzek w te i wewte.

          To oczywisty idiotyzm, z tym, że deskarze też tu nie są bez winy!!! Widziałem
          idiotów na parapetach jeżdżących równie szybko jak narciarze!


          > dodatkowo, masz elementarne braki w zasadach poruszania się po stokach - ten co
          > wyżej MA OBOWIĄZEK uważać na tego z dołu - to jedna z kardynalnych zasad
          > cywilizowanego poruszania się po stokach. zresztą, zasada oczywista, bo nikt ni
          > e
          > będzie zjeżdżał z głową odwróconą do tylu, bo jakiś burek myślący że jest panem
          > stoku popierdyla z górki. chcesz poszaleć na pustych stromiznach i nie musieć
          > uważać na innych użytkowników

          No tak! Przecież włączający się do jazdy (po postoju z boku trasy) nie będzie
          odwracał głowy w górę, bo po co! :-P Najpierw pomyśl, potem pisz! Najczęściej do
          najechania dochodzi właśnie, gdy ktoś bezmyślnie włącza się do jazdy na stoku.


          A propos wieku: nie jestem z tych 30-latków. Sam już ponad 40 lat jeżdżę na
          nartach i wiele (więcej niż Ty?) widziałem na stoku!
          • nik-jednorazowy no tak, ale z czytaniem to u ciebie nienajlepiej 22.01.09, 19:36
            zamiast się najeżać, przeczytaj spokojnie posty do których się odnosisz.
            na razie to nie nie bardzo wiem z czym polemizujesz, bo na pewno nie z tym co ja
            napisałem, raczej z własnymi domniemaniami na temat tego co uważasz że
            przeczytałeś. no naprawdę, najpierw pomyśl zanim coś napiszesz :)
            pozdr.
        • kuballa Re: cóż, jeśli sam się uważasz za dupka, 23.01.09, 10:54
          widze ze kolega ma problemy ze zrozumieniem tesktu czytanego i nie rozumiem
          powodu dlaczego mnie obrazasz
          "w dupie by?e? i gó... widzia?e?"

          I do tego kreujesz jakies dziwne zasady

          "ten co wy?ej MA OBOWI?ZEK uwa?a? na tego z do?u - to jedna z kardynalnych zasad
          cywilizowanego poruszania si? po stokach. zreszt?, zasada oczywista, bo nikt nie
          b?dzie zje?d?a? z g?ow? odwrócon? do tylu"

          juz pedze z wytlumaczeniem:
          Oczywiscie ze nie mam glowy caly czas odwroconej ale jak stajesz to jest
          oczywiste ze musisz sie odwrocic zeby spojzec czy nie jestes na czyjejs drodze
          szczegolnie na czarnych trasach gdzie niektore odcinki sa tak oblodzone ze bez
          prawidlowo naostrzonych katow bedziesz sie zeslizgiwal i czasem musisz zwolnic
          miejsca innemu narciarzowi czy deskarzowi a czasem podjechac "pod niego" zeby
          pomoc biedakowi sie zatrzymac. Wiec jak kolega grzmi jak z ambony ze OBOWIAZEK i
          tak dalej to ja sie smieje bo wiem ze czasem narciarz za mna nie jest w stanie
          na mnie uwazac dlatego sie ogladam.

          "je?d?? w kasku, nie je?d?? powoli - rzecz w tym ?e WIEM GDZIE I KIEDY mo?na
          zapier...."

          Ciekawe czy mowimy o tych samych momentach i miejscach dla mnie jest prosta
          zasada jestem na czarnej trasie moge zapier bo jesli tam wjezdzasz to sam wiesz
          co robisz czyli bede od ciebie oczekiwal uwagi i ostroznosci i to samo daje w
          zamian. bardzo mi przykro ze nie dotarlo do ciebie stwierdzenie z mojego
          poprzedniego posta
          "ale jak mi sie pakujesz na czarnej lub czerwonej trasie pod narty nie patrzac w
          gore no to sorry"
          wydawalo mi sie ze jasno okreslilem czas i miejsce czyli na czarnej i czerwonej
          trasie podczas gdy ty nie wspominasz o tym slowem w zadnym swoim poscie czyli
          moze to ty jestes tym pajacem zapierd po niebieskiej trasie zwanym oslakiem na
          kreche bo oczywiscie wiesz KIEDY I GDZIE to bardzo ci wspolczuje. Ciesze sie ze
          kolega dba o swoje bezpieczenstwo jezdzac w kasku ja uzywam tylko w austrii bo
          tam jest nakaz i jak na razie jestem szczesliwy ze nie ma takowego w czechach
          pozdrawiam mimo wszystko i zycze mniej jadu lub uwazniejsza analize czyjejs
          wypowiedzi

          pro


          • nik-jednorazowy Re:no i jak napisałem, 23.01.09, 15:40
            w d. byłeś i g. widziałeś.
            to nie obraza, tylko stwierdzenie faktów:
            >
            >"Ciesze sie ze kolega dba o swoje bezpieczenstwo jezdzac w kasku ja >uzywam
            tylko w austrii bo tam jest nakaz i jak na razie jestem >szczesliwy ze nie ma
            takowego w czechach"
            >
            łgasz jak bura suka, chłopie, byłeś ty kiedykolwiek w austrii???
            w austrii NIE MA nakazu jazdy w kasku, wciąż większość dorosłych jeździ bez
            kasków. ktoś ci głupot nagadał :) jestem w austrii każdego roku, czasem po kilka
            razy (jeśli nie ląduję akurat w innych krajach alpejskich), więc uwierz mi że
            wiem co piszę.
            nooo... chyba, że w kwestii wieku też minąłeś się prawdą, ale to bez opiekunów
            nie powinieneś się na stok ruszać. (za to niewątpliwie, w tym wypadku, jak na
            swój wiek jesteś całkiem inteligentnym i wyszczekanym gó...arzem, aczkolwiek za
            bardzo aroganckim - więcej szacunku dla starszych proszę :]

            co do rozumienia, to problemy występują u ciebie.
            o stawaniu nie było mowy, nie kręć kota ogonem.
            napisałeś:
            >
            >"ale jak mi sie pakujesz na czarnej lub czerwonej trasie pod narty >nie patrzac
            w gore no to sorry gosciu."

            nie ma tu nic o stawaniu, nie? tylko o tym że ktoś przed tobą jedzie swoim
            śladem (i łazja jedna, nie patrzy że ty możesz nadjechać z góry, pakuje ci się
            pod "twój" tor jazdy)
            jak miałeś coś innego na myśli to na drugi raz wyrażaj się precyzyjniej.
            sugerujesz wpierw że masz innych jeżdżących w tyle, a potem się jeżysz jak ci
            ktoś zwróci uwagę. przemyśl co piszesz na drugi raz i nikt ci nie będzie wytykał
            braków.

            zasada jest taka jak napisałem (i nie ma w niej nic dziwnego, jest prosta jak
            budowa cepa) - czy to się komuś podoba czy nie.
            niezależnie od trasy i stopnia jej trudności, a nawet więcej, im trudniejsza
            trasa tym większy obowiązek unikania kolizji spoczywa na tym który jest wyżej -
            to chyba oczywiste, nie? pomyśl chwilę logicznie i przestań teoretyzować.
            uwaga, tłumaczę:
            im trudniejszy i bardziej stromy teren, tym więcej uwagi kierujesz PRZED SIEBIE
            i tym mniej wiesz co się dzieje za tobą. widząc narciarza/deskarza przed sobą na
            trudnej trasie MUSISZ brać pod uwagę większy margines bezpieczeństwa niż na
            prostej trasie. szybkość na ogół większa a kontrola mniejsza - zarówno twoja jak
            i jego.
            na bardzo stromych i zalodzonych trasach jakiekolwiek oglądanie się za siebie w
            czasie zjazdu nie wchodzi w grę! po prostu nie ma na to czasu i możliwości,
            skupiasz całą uwagę na tym co robisz, jeśli chcesz bezpiecznie zjechać.
            dlatego, powtarzam, będąc wyżej zakładasz większy margines bezpieczeństwa do
            tego w dole ponieważ większe jest prawdopodobieństwo nieoczekiwanego zachowania
            z jego (a także twojej (!) kiedy go wymijasz) strony.
            zacznij rzeczywiście regularnie jeździć po trudnych, zalodzonych trasach, to
            przestaniesz teoretyzować i pisać pierdoły. no na prawdę, weź i się zastanów.

            ponadto, dopasowujesz (tak jak na drodze) szybkość zjazdu do warunków. im
            gęściej na trasie, tym bardziej uważasz i wolniej jedziesz - w skrajnym wypadku
            zatrzymujesz się i czekasz aż się "przejaśni" taki lajf, czasem, choćbyś chciał
            nie da się za szybko pojeździć bo się "nie przejaśnia" - ostatecznie nie kupiłeś
            sobie stoku na własność, inni mają do niego takie samo prawo jak ty (i to, choć
            rozumiem że może to irytować, niezależnie od umiejętności jakie prezentują. póki
            co, nie ma jakiś narciarskich praw jazdy z określeniem jak i gdzie kto może
            jeździć w zależności od umiejętności)

            "Ciekawe czy mowimy o tych samych momentach i miejscach dla mnie jest prosta
            zasada jestem na czarnej trasie moge zapier bo jesli tam wjezdzasz to sam wiesz
            co robisz czyli bede od ciebie oczekiwal uwagi i ostroznosci [...]"

            poważnie, bez złośliwości radzę ci zweryfikować swoje poglądy na zjeżdżanie, jak
            chcesz zachować zdrowie swoje i innych.
            różni ludzie jeżdżą po stokach, czasem ktoś z niewiedzy wyląduje tam gdzie nie
            powinien i już nie ma rady jak zjechać.

            podstawa zdrowia na stoku to ZEROWE ZAUFANIE do innych użytkowników. pojeżdzisz
            więcej lat, więcej ci się zdarzy (oby same fuksy) to sam tą prawdę odkryjesz.
            póki co, weź to na wiarę.

            trochę mniej zarozumiałości, trochę więcej pokory w ocenie swoich umiejętności,
            tym bardziej że z tego co piszesz wynika że mocno je przeceniasz a doświadczenie
            koloryzujesz.
            przemyśl to co napisałem, zanim zrobisz sobie krzywdę. (marna to pociecha że
            miałeś pierwszeństwo jeśli nie zjechałeś na pobocze, jak ktoś z naprzeciwka
            wyprzedza na podwójnej ciągłej, nie?)

            jeszcze w kwestii zatrzymywania się:
            to oczywiste, że należy patrzeć gdzie się zatrzymujesz i W MIARĘ MOŻLIWOŚCI
            robić to w jak najbezpieczniejszych miejscach, ale uwierz mi na słowo, że nawet
            zatrzymanie się jakiegoś ostatniego lamera w najgłupszym możliwym miejscu jest
            mniej szkodliwe od nieprzestrzegania zasady o której pisałem.

            po prostu, jak długo jeździsz to widziałeś już tyle głupich zachowań na stoku że
            z góry (nomen omen ;) zakładasz najgorszy możliwy wariant i nic cię wtedy nie
            zaskakuje.
            czyli dostosowujesz prędkość do warunków. chcesz zapie...ć bez martwienia się
            o to co potencjalnie przed tobą za załomem górki lub zakrętem, to jeździsz na
            zamkniętych, pilnowanych trasach (np. zawody), lub jak pisałem korzystasz z
            uroków helli (polecam).

            pozdrawiam i życzę Ci miłego i bezpiecznego sezonu.
            • kuballa Re:no i jak napisałem, 26.01.09, 15:47
              moze i jestem mlodszy ale kultury rozmowy i argumentacji to ty powinienes sie
              nauczyc bo ja w przeciwienstwie do ciebie Cie nie obrazam. Mysle ze pomimo nie
              zrozumienia sie pewnie zgodzilibysmy sie w wystarczajacej ilosci punktow dot.
              bezpieczenstwa na stoku tylko ze problem jest taki ze masz bardzo chamski sposob
              rozmowy i to mi nieodpowiada.
      • dalton78 Re: Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 14:12
        zasadą jest nie patrzenie kto jedzie z góry ale kto jest na dole - w
        kasku jeżdzę od tego roku bo nie wierzę tym, którzy sądzą że ten co
        na dole ma uważać. Owszem ma uważać ale odpowiedzialność ponosi ten
        kto nadjeżdża z góry bo ten widzi co sie dzieje w pełniejszym
        obrazie. Jeżdżę na desce - szybko jak mam duzo miejsca i dobry
        snieg. Bezpiecznie dla inncyh - ryzykuje tylko swoimi kończynami i
        kręgosłupem.
        Niebezpiecznie jest tylko jeśli sie trafi na ludzi
        nieopdpowiedzialnych lub weekendowych pijanych porannych mistrzów
        nart/deski. A wypadki niestety chodzą po ludziach.
    • whitewhale38 Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 12:18
      "jak mi sie pakujesz na czarnej lub czerwonej trasie pod narty nie
      patrzac w gore no to sorry gosciu."
      Człowiek jest tak zbudowany, że ma dość ograniczoną możliwość
      odwrócenia głowy do tyłu, więc jednak zasada, że to wyprzedzający
      ponosi odpowiedzialność za kolizję jest podstawowa. Byłem kiedyś
      instruktorem i uczono mnie, że dobry narciarz jeździ szybko po
      śniegu, ale po śniegu powoli. Jeśli więc nie potrafisz ominąć tego
      co "pakuje Ci się pod narty" to znaczy, że jeździsz szybciej niż
      umiesz i doczekasz się kiedyś odszkodowania po którym zapomnisz o
      swoim domu, samochodzie nie mówiąc o wspaniałych nartkach ( czego Ci
      nie życzę )
      • whitewhale38 Re: Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 12:20
        jeździ szybko po śniegu, ale po stoku powoli.

        sorry za literówkę
        • p406_737u Re: Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 19:09
          OK, narciarz jadący z góry powinien uważać na tych, co poniżej, ale włączający
          się do jazdy z pobocza MUSI popatrzećw górę, czy nie wpakuje się komuś pod narty!!!!
          • whitewhale38 Re: Czy narciarstwo jest bezpieczne? 23.01.09, 08:35
            p406_737u napisał:

            > włączający się do jazdy z pobocza MUSI popatrzećw górę >
            To oczywiste, mówiłem o narciarzu jadącym.
    • losiu4 Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 13:35
      nie jest bezpieczne. Własciwie nic nie jest bezpieczne (dla życia), a w
      szczególności życie jako takie. Bo przecież można je stracić, a nam chodzi o
      jego ochronę. Więc idźmy na całość: w ogóle zlikwidować życie, nie będzie groźby
      jego utraty, więc będzie całkiem bezpiecznie.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • p406_737u Re: Czy narciarstwo jest bezpieczne? 22.01.09, 19:03
      nik-jednorazowy napisała:

      > jednak snowboardziści jeżdżą dużo wolniej, co
      > wynika z samej charakterystyki tej dyscypliny.

      ???


      > wszystkie kolizje (nie było znów ich dużo) jakie widziałem były udziałem
      > narciarzy. snowboardziści jak już się wypadkują, to z reguły sami, łamiąc się
      > w snowparkach, tudzież przeceniając swoje możliwości w offroadzie.

      Nie mogę się zgodzić! Snowboardziści równie często uczestniczą w wypadkach.


      > był taki czas że poza
      > trasami poruszali się głównie snowboardziści, ostatnie 2-3 sezony widzę więcej
      > narciarzy niż deskarzy stawiających ślady poza nartostarami.

      I co z tego? Lubię jeździć poza trasą - to czysta przyjemność, ale nie oznacza
      to jazdy z prędkością 100 km/h!! Co więcej: w głębokim śniegu zazwyczaj prędkość
      jest niewielka.


      > [deska] nie zamienia się (jak narta) w siejącą popłoch
      > na stromym stoku rakietę. tyle moich doświadczeń.


      Obecnie narty mają skistoppery, kiedyś narty były przywiązane paskami i też nie
      zamieniały się w pociski!!
      • nik-jednorazowy mistrzu, na to melisa pomaga. 22.01.09, 19:40
        a poza tym ! odsyłam do mojego posta powyżej !! zrób coś z tym czytaniem !!
        miłego sezonu !!!!!!!!!!!!!!! :]

        /...tylko mi nie pisz że nadużywam wykrzykników... ;p
        • kuballa Re do nik-jednorazowy 23.01.09, 11:02
          widze ze kolega sam ma problemy ze zrozumieniem tesktu czytanego i nie rozumiem
          powodu dlaczego mnie obrazasz
          "w dupie by?e? i gó... widzia?e?"

          I do tego kreujesz jakies dziwne zasady

          "ten co wy?ej MA OBOWI?ZEK uwa?a? na tego z do?u - to jedna z kardynalnych zasad
          cywilizowanego poruszania si? po stokach. zreszt?, zasada oczywista, bo nikt nie
          b?dzie zje?d?a? z g?ow? odwrócon? do tylu"

          juz pedze z wytlumaczeniem:
          Oczywiscie ze nie mam glowy caly czas odwroconej ale jak stajesz to jest
          oczywiste ze musisz sie odwrocic zeby spojzec czy nie jestes na czyjejs drodze
          szczegolnie na czarnych trasach gdzie niektore odcinki sa tak oblodzone ze bez
          prawidlowo naostrzonych katow bedziesz sie zeslizgiwal i czasem musisz zwolnic
          miejsca innemu narciarzowi czy deskarzowi a czasem podjechac "pod niego" zeby
          pomoc biedakowi sie zatrzymac. Wiec jak kolega grzmi jak z ambony ze OBOWIAZEK i
          tak dalej to ja sie smieje bo wiem ze czasem narciarz za mna nie jest w stanie
          na mnie uwazac dlatego sie ogladam.

          "je?d?? w kasku, nie je?d?? powoli - rzecz w tym ?e WIEM GDZIE I KIEDY mo?na
          zapier...."

          Ciekawe czy mowimy o tych samych momentach i miejscach dla mnie jest prosta
          zasada jestem na czarnej trasie moge zapier bo jesli tam wjezdzasz to sam wiesz
          co robisz czyli bede od ciebie oczekiwal uwagi i ostroznosci i to samo daje w
          zamian. bardzo mi przykro ze nie dotarlo do ciebie stwierdzenie z mojego
          poprzedniego posta
          "ale jak mi sie pakujesz na czarnej lub czerwonej trasie pod narty nie patrzac w
          gore no to sorry"
          wydawalo mi sie ze jasno okreslilem czas i miejsce czyli na czarnej i czerwonej
          trasie podczas gdy ty nie wspominasz o tym slowem w zadnym swoim poscie czyli
          moze to ty jestes tym pajacem zapierd po niebieskiej trasie zwanym oslakiem na
          kreche bo oczywiscie wiesz KIEDY I GDZIE. Ciesze sie ze
          kolega dba o swoje bezpieczenstwo jezdzac w kasku ja uzywam tylko w austrii bo
          tam jest nakaz i jak na razie jestem szczesliwy ze nie ma takowego w czechach
          pozdrawiam mimo wszystko i zycze mniej jadu lub uwazniejsza analize czyjejs
          wypowiedzi

          przepraszam za postowanie tego samego watku 2 razy ale nie bylem pewien czy
          user: nik-jednorazowy tego nie przeoczy
          • nik-jednorazowy Re: ...oj chłopie :I 23.01.09, 15:41

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka