mirkad
02.03.09, 09:46
dla wyjasnienia: nie poddałam sie in vitro bo w ostatnim cyklu na
który dałam sobie czas, udalo mi sie zajść w ciążę;
ale doświadczyłam prawie 10 lat wędrówek od lekarza do lekarza, by
móc wreszcie doświadczyć cudu posuadania dziecka
I chylę czoło przed autorką tekstu
wyborcza.pl/1,76498,6328005,In_vitro__Nazywam_sie_Nieplodnosc.html?as=1&ias=2&startsz=x
nie ubrałabym nigdy lepiej w słowa moich uczuć, uczuć męża i
stosunku otoczenia do nas, od 10 lat czekających na dziecko.
Polecam lekturę artykułu w szczególności wymienionym w
nim "ekspertom" i ich fanom - choć wątpię czy cokolwiek jest w
stanie ich przekonać.