asmall4
21.03.09, 17:31
"Pacyfiści, lewacy,
anarchiści i antyglobaliści -
motłoch w rękach obcych wywiadów?
Zapoczątkowana interwencja wojsk USA w Wietnamie przez prezydenta J.F.
Kennedy�ego, a kontynuowana dalej przez Lyndona Johnsona oraz Richarda Nixona
to chyba najbardziej bezsensownie zakłamywana wojna przez środowiska lewackie,
jaka kiedykolwiek miała miejsce.
Propaganda opłacana kremlowskimi pieniędzmi, a wspierana przez większość
środowisk artystycznych, publicznych i co najważniejsze � media, miała
bezpośredni wpływ na decyzję o wycofaniu wojsk amerykańskich z Południowej
Republiki Wietnamu.
Jeśli uprzeć się na wyznaczenie daty powstania dużego ruchu
pacyfistycznego w USA, to z pewnością można wskazać początek roku 1968, czyli
Ofensywy Tet, w której życie straciło bardzo wielu Amerykanów.
Do 1968 roku, co często jest pomijane, interwencję w Wietnamie popierały
nawet ugrupowania Demokratów oraz ludzi kojarzonych ze środowiskiem lewicowym.
Sprawnie zaplanowana przez państwa komunistyczne operacja dwóch frontów,
czyli walki partyzanckiej, a także propaganda stała się inicjatywą dla
powolnego �rozmiękczania� narodu amerykańskiego, który nagle przestaje wierzyć
w ideały epoki Kennedy�ch i zaczyna wychodzić na ulice.
Początkowe protesty tworzą anarchistyczno-lewicowy ruch �Dzieci Kwiatów�
(Ruch �Dzieci Kwiatów� w swym odbiorze jest znacznie łatwiejszy, niż
patriotyczne wychowanie, które potrzebuje wiele wysiłku), który ma swoich
reprezentantów wśród ludzi z życia publicznego, np. Jane Fonda (Hanoi Bitch),
Bob Dylan (+ wszyscy muzycy rockowi z tego okresu), Erich Fromm, Beniamin
Spock, Jean Paul Sartre, Bertrand Russem, polityków, np. z ruchu �Nowej
Lewicy� Robert F.Kennedy (brat JFK), Martin Luter King, Eugenie McCarthy,
McGovern i inni. Najbardziej radykalnymi przywódcami ruchu (i pewnie najlepiej
opłacanymi przez Moskwę) byli Isaac Rubin, Abbie Hohhman, Tom Hayden. Wszyscy
oni byli marionetkami w rękach sowieckiego sojuzu. "
Miłość do sojuza i wspomnienia 68r. wiecznie żywe :)