Dodaj do ulubionych

Przymus i religia - zły pomysł

24.03.09, 08:22
Miałem w szkole religię, ale dla równowagi miałem również religioznawstwo, ale
to był w 90 roku, zanim wahadło wychyliło się mocno, za mocno w prawo. Teraz w
Boga nie wierzę, przynajmniej nie w tego, którego usilnie przedstawicielem
pragnie być kościół katolicki w pseudo kapłanach -Rydzyk, Jankowski, Głódź itd.
Obserwuj wątek
    • japolak Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 08:25
      Cieszę się, iż mogę zgodzić się z krakowskim księdzem profesorem,
      nie zaś gdańską kurią, gdzie biskup Głódź zachował się nie jak
      generał, lecz kapral chcacy szeregowców wzywać do raportu...
      Początek wypominania z ambony, że ktoś na religię nie chodzi, to nie
      tylko "sprawa kościoła".
      Na razie w Gdańsku kara spotkała nie nadgorliwych katechetów, lecz
      dyrektora szkoły, który oprotestował takie praktyki.
      Wystarczy że ksiądz lustrator przypadkiem lub „przypadkiem” zgubi
      listę u kogoś z tej organizacji, o której stronie internetowej
      paręnaście miesięcy temu pisano, że ujawniała adresy komuchów,
      pedałów, feministek i innego draństwa. Paru z listy dostało po
      twarzy, więcej listy i maile z pogróżkami…
      Kurator – magister teolog po liście od księdza dyrektora Wydziału
      Katechetycznego poparł prawo Kościoła do sporzadzania i
      rozpowszechniania - także z ambony - list uczniów nie
      zainteresowanych religią.
      Swoją drogą dla mnie pytanie: czy kuratorem powinien być teolog, zaś
      dla nie chcacych chodzić na religię nauczycielem etyki ma być
      katecheta?
      Dla mnie to kolejny sygnał ekspansji Kościoła:
      - miał być wybór, religia czy etyka. Wielu pedagogów, filozofów,
      socjologów dokształcało się i uzyskało uprawnienia do nauczania
      etyki. Ponieważ okazali się zbędni - w najdziwniejszych miejscach
      dziś pracują,
      - miały być to zajęcia na pierwszej lub ostatniej lekcji -
      praktycznie zasadą jest "obudowywanie" religii innymi lekcjami, by
      utrudnić "wagary". Teraz są pomysły, że zainteresowani etyką lekcje
      będą mieli popołudniami i wieczorami, wędrując do innych
      szkół, "specjalnych, zbiorowych klas",
      - wierzący nie zapisują w szkole dzieci na religię, lecz nią nie
      zainteresowani muszą specjalne oświadczenia składać. Przepraszam za
      porównanie - to jakby dziewczyna chodząca na dyskoteki miała składać
      ich właścicielom oświadczenie, że seksem nie jest zainteresowana, a
      jak tego nie zrobi, to ma obowiązek...
      - oceny z nauki wiary w Pana Boga zaczęto liczyć są do średniej
      ocen - no i z wiary maturę zdawać już można.
      Co dalej?
      Ja zaczynam bać się o moje przyszłe wnuki - już nie dzieci. Córka i
      syn nie chodziły na religię - lecz w domu pokazałem gdzie jest Stary
      i Nowy Testament, kilka papieskich encyklik, książki o innych
      religiach. Wiele rozmawialiśmy o tym - oraz jak być uczciwym
      człowiekiem. Z własnego wyboru, nie zaś strachu przed piekłem.
      Nie kradną, nie piją, nie palą. Jeśli uprawiają seks, to nie z
      przypadkowymi, lecz stałymi partnerami. Ale "bezpieczny" - bo
      uważają iż za wcześnie by rodzicami zostali. Chętni są do pomagania
      innym, niezaleznie od ich wiary czy koloru skóry.
      W Kościele są różne nurty - ja wolę podejście księdza profesora z
      Krakowa...
      Jestem zdegustowany, gdy wielu ludzi Kościoła zamiast przekonywać do
      swej wiary, zasad moralnych - woli sięgać do ustaw, kodeksu karnego,
      innych form przymusu.
      Jako nastolatek czytywałem powieści Żeromskiego, nawiązujące do jego
      szkolnych lat. Także "Wspomnienia niebieskiego mundurka" -
      Gomulickiego chyba? "Niebo w płomieniach". O teoretycznie
      publicznych szkołach rządzonych przez księży. Wychowali oni stosując
      przymus - wielu ateistów a nawet gorliwych wrogów Kościoła. Bo
      normalną reakcją na przymus jest sprzeciw.
      W interesie Kościoła jest promowanie go jako "dobrowolnej wspólnoty
      wiernych". Bez obrazy - Polska Zjednoczona Partia Robotnicza miewała
      kilka milionów członków, aktywu i kadr - przez sprzeczność
      między "teorią" a "praktyką" marnie się to skończyło...
      • syn_jana Kościół ma taką praktykę 24.03.09, 09:39
        "Kościół ma taką praktykę i trudno przykładać tu kryteria związane z ochroną
        danych osobowych."

        Cha, cha, to się uśmiałem. Ksiądz najwyraźniej uważa, że Kościół jest już
        zupełnie ponad prawem. Całe szczęście, że jednak, pomimo skandalicznych
        rozwiązań dotyczących np. podatków, jak na razie księża jeszcze muszą się
        stosować do świeckich praw.
        • jazmig Prawda nas wyzwoli. ks. profesorze 24.03.09, 10:57
          Jeżeli ksiądz boi się prawdy, to proszę zmienić zawód, bo powołania
          kapłańskiego nie ma w księdzu za grosz.

          Jeżeli rodzice nie chcą, żeby ich dziecko chodziło na religię, to
          dlaczego ukrywają tę decyzję?
          • gazaj GW znalazła kolejnego dyżurnego księdza 24.03.09, 11:00
            który, aby się pojawić w mediach, gotów jest wygadywać największe
            androny.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: GW znalazła kolejnego dyżurnego księdza 24.03.09, 11:46
              Mówisz że Gancarczyk wypowiadał się dla GW?
              • obserwator_1982 Re: GW znalazła kolejnego dyżurnego księdza 24.03.09, 23:52
                Ziemkiewicz napisał całą prawdę. Też uważam Panią Anetę za damę
                lżejszych obyczajów, której nawet honoru zabrakło, gdy wygasł mandat
                radnej i pieniążki się skończyły. Inną sprawą jest cała rola Gazety
                w tej szopce, ale po Wyborczej niestety już niczego dobrego i
                obiektywnego nie można się raczej spodziewać. Smutne to, ale
                niestety prawdziwe i bolesne.
          • szampans Re: Prawda nas wyzwoli. ks. profesorze 24.03.09, 17:49
            Rodzice nie musza ukrywac tej decyzji, lecz doskonale ich rozumiem,
            gdyz pietnuje sie ich dzieci. Mali katolicy potrafia byc bezlitosni
            wobec tych, ktorzy na religie nie chodza. A tych, ktorzy maja odwage
            na religie nie chodzic, jest wciaz jeszcze garstka: "sila zlego na
            jednego".
            Ksieza robia wszystko, aby kazde dziecko, nawet niewierzacych
            rodzicow, bylo zmuszone do chodzenia na religie. Podjudzanie
            doroslych i mlodziezy, to cos ohydnego i niezgodnego z prawem.

            Jedynym sposobem na wyzwolenie sie Polakow jest rozwiazanie
            konkordatu. Juz chyba dojrzelismy do tego.
            • obserwator_1982 Re: Prawda nas wyzwoli. ks. profesorze 24.03.09, 23:56
              Chyba czasy Ci się pomyliły, albo wyznanie. Teraz role sie odwróciły
              i jeśli już, to dzisiaj Ci naprawdę wierzący są szykanowani przez tą
              resztę, również przez tzw. "letnich" katolików rodem z GW. Pora
              otworzyć oczy przy odrobinie obiektywizmu.
    • maruda.r Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 08:36

      "- Problem leży gdzie indziej. Kościół w pewnym sensie nieustannie "obraca"
      danymi osobowymi, wystarczy spojrzeć na zapowiedzi przedślubne."

      *****************************

      Zapowiedzi przedślubne są możliwe po jednoznacznym zadeklarowaniu ślubu
      kościelnego. Nie dotyczą one osób biorących wyłącznie ślub cywilny. Zachodzi
      więc analogia do wydarzeń w Gdańsku - kościół przekroczył granicę wspólnoty
      religijnej, czego robić nie powinien.

      Ostatnia kwestia również budzi wątpliwości. Kościół powinien raczej rozmawiać
      z uczęszczającymi na katechezę - dlaczego poddają się owczemu pędowi? Decyzja
      wyłamującej się mniejszości wygląda na bardziej przemyślaną.

      Nie dajmy się zwariować. Wywiad prezentuje inny (teoretycznie łagodniejszą)
      sposób prania mózgów.



      • maura4 Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 09:15
        Ja tez zwróciłam na to uwagę .Ksiądz prof. nie rozumie ,albo
        udaje ,ze nie widzi róznicy między obracaniem danymi dobrowolnie
        przez wiernych przekazanymi ,a zdobytymi i wykorzystywanymi
        bezprawnie ,bez wiedzy i zgody zainteresowanego. Może tez być
        tak ,że czują się panami Polaków i stąd przekonanie ,że dostęp do
        wszelkich danych im sie po prostu należy.
        • maruda.r Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 10:10
          maura4 napisała:

          Może tez być
          > tak ,że czują się panami Polaków i stąd przekonanie ,że dostęp do
          > wszelkich danych im sie po prostu należy.

          *****************************

          Wysoce prawdopodobne. Stąd wyraźne zdenerwowanie środowisk kościelnych wobec
          wszelkich aktów suwerenności światopoglądowej obywateli.

    • maala_mi Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 08:41
      W pełni zgadzam się z Księdzem z Krakowa. Ciągły przymus przynosi zgoła
      odwrotne skutki niż zamierzone. Współczesny Kościół sam wychowuje sobie
      ateistów. Mówię na przykładzie swoim i znajomych.
      • obserwator_1982 Re: Przymus i religia - zły pomysł 25.03.09, 00:01
        Nie obarczaj Kościoła swoim skrzywionym światopoglądem! Jeśli ktoś
        jest odpowiedzialny za Twój ateizm, to tylko i wyłącznie Ty i nikt
        więcej. No może jeszcze rodzice, jeśli zaniedbali wychowanie
        religijne i duchowe.
    • choub praktyka kościoła 24.03.09, 08:47
      "Problem leży gdzie indziej. Kościół w pewnym sensie nieustannie "obraca" danymi osobowymi, wystarczy spojrzeć na zapowiedzi przedślubne. Kościół ma taką praktykę i trudno przykładać tu kryteria związane z ochroną danych osobowych."

      różnica między zapowiedziami przedślubnymi, a wyniesieniem nazwisk uczniów ze szkoły jest taka, że przyszli małżonkowie zgadzają się na te zapowiedzi. ta praktyka jest częścią formalności przedślubnych w kościele katolickim i wszyscy nowożeńcy się na nią zgadzają. poza tym podobna praktyka istnieje w USC, przyszły ślub musi być publiczny i zapowiedziany, by powiadomić, jak największą ilość osób, by np. uniknąć bigamii. natomiast inną sprawą jest wyniesienie danych osobowych osób, które nie wyraziły na to zgody. kościół nie stoi ponad państwem i nawet jeśli ma konkordat i swoje prawa, nie znaczy to, że wszystko mu wolno.
      co do całej reszty wywiadu, zgadzam się z ks. Tadeuszem. bardzo miło jest zobaczyć, że wśród kleru istnieją także osoby, które myślą roztropnie. może gdybym trafiła na takich ludzi, jak on, nie zostałabym ateistką.
      • obserwator_1982 Re: praktyka kościoła 24.03.09, 23:59
        Ostatnie zdanie to już totalny "śmiech na sali".

        Gdyby jej rodzice nie kazali chodzić na religię, to nie byłaby
        ateistką, tylko kim, katoliczką? Ludzie, myślcie trochę!
        • ministrant15 Re: praktyka kościoła 26.03.09, 16:18
          obserwator_1982 napisał: > Gdyby jej rodzice nie kazali chodzić na
          religię, to nie byłaby
          > ateistką, tylko kim, katoliczką? Ludzie, myślcie trochę

          Kim by była?, była by normalnalnym człowiekiem a nie chorym
          nawiedzonym czubem, narzucającym wszystkim innym swoje poglądy na
          życie i starającym się Ich podporządkować "jedynej słusznej drodze
          życia".
          • choub Re: praktyka kościoła 03.04.09, 13:30
            > Kim by była?, była by normalnalnym człowiekiem a nie chorym
            > nawiedzonym czubem, narzucającym wszystkim innym swoje poglądy na
            > życie i starającym się Ich podporządkować "jedynej słusznej drodze
            > życia".

            istnieje ogromna różnica między wyrażaniem własnej opinii (zwłaszcza anonimowo)
            na jakimkolwiek forum, a narzucaniem innym swojego trybu życia i swoich
            przekonań. tak łatwo się ocenia osobę, której się nigdy nawet nie widziało i nie
            zamieniło z nią ani jednego słowa.
        • choub Re: praktyka kościoła 03.04.09, 13:24
          drogi Panie obserwatorze, jeśli Pańska wypowiedź jest odpowiedzią na moją,
          proszę Pana o ponowne przeczytanie mojego komentarza. Nigdzie w nim nie
          napisałam, że rodzice mnie zmuszali do chodzenia na lekcje religii, ani tym
          bardziej, że przestałam wierzyć przez księży, z którymi miałam zajęcia. Proszę
          się zastanowić, zanim Pan coś napisze.
    • yeti362 Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 08:56
      No i o ile sala lekcyjna w szkole jest marnym substytutem salki katechetycznej w
      kościele, to niejednokrotnie katecheci są "pomyłką ewolucji" a w szkole
      zachowują się szare eminencje..ja w takiej pracuję.
    • ewa1-23 Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 08:57
      "Kwestia prawna jest tu drugorzędna" - to już wolność wyznania w Konstytucji nie istnieje? Już Konstytucja nie działa? Kościół wykreślił Konstytucję z życia? A co mają myśleć młodzi ludzie, którzy boją się nie chodzić na religię, a jak przyjdzie do paplania nt UE, to muszą chwalić tolerancję, demokrację, równouprawnienie itd. Mają mieć kaszanę w głowie, tak, jak my w czasach socjalizmu? Schizofrenię?
      • maura4 Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 09:34
        Zupełnie nie rozumiem . To niby młodzi ludzie z
        niechecią ,przymuszeni (przez kogo ?) muszą wychwalać
        tolerancję ,demokrację ,równouprawnenie ,rowność wobec prawa itd. ?
        Dla mnie i moich znajomych to sa wartości niezbywalne ,zawarte w
        naszej Konstytucji .
        • ewa1-23 Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 10:17
          No, to jak te "niezbywalne" wartości mają się do publicznego potępienia za niechodzenie na religię? A wiesz, ile dzieci chodzi na religię, aby uniknąć napiętnowania przez grupę rówieśniczą? Widać po obecności na rekolekcjach, cha, cha...Moja córka jest na tyle silna, że sama podjęła decyzję o rezygnacji z religii, z uwagi na poziom bzdur sączonych do głów przez katechetkę. Ale uszczypliwości słyszy! Od dzieci. Katechetka też jej dogryza! Córka zabroniła mi interweniować w obawie przed gorszymi konsekwencjami! W czasie lekcji religii jest pozostawiona sama sobie, bo oczywiście etyki nie ma! W ramach "wartości niezbywalnych" jest DYSKRYMINOWANA! Ale, na różnych przedmiotach dzieci muszą klepać o standardach UE w sposób bezkrytyczny. Nawet materiały na prasówkę przygotowywać. I tu rozjeżdża się "to, co widzę i to, co słyszę". Jak za komuny. No, i gdzie jest Konstytucja? Jeszcze istnieje?
          • maura4 Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 11:43
            Przeczytaj swój pierwszy wpis .Naprawdę niezbyt zrozumiale go
            sformułowałaś. Czytając nie wiedziałam ,kto ,kogo i do czego zmusza.
            Czy młodzież ceni wymienione przez ciebie wartości ,czy musi
            udawac ,że tak jest. Zmuszanie kogokolwiek do uczestnictwa w
            lekcjach religii czy w obrzędach kościelnych ,łamie naszą
            Konstytucję i jako takie powinno być piętnowane -przynajmniej. Nie
            jest ,wiem o tym. Ja nie pamiętam piętnowania ,bo u nas raczej
            odbywały sie kombinacje i narady jak sie urwać z lekcji i zazdrośnie
            patrzyło sie na dwie osoby ,które na religię nie chodziły. O
            rekolekcjach już nie wspomnę ,bo każdy główkował jak miec trzy dni
            wolnego ,a ci nieszczęśnicy co jednak musieli się stawić ,mieli za
            zadanie tak omotać katechetkę ,aby nieobecności nie były odnotowane.
            • ewa1-23 Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 13:06
              Niech ci będzie - pierwszy wpis był skrótowy. Generalnie chodzi o to, że gdy zastanawiam się, skąd bierze się u nas tzw. ciemnota, ksenofobia i nietolerancja, to dochodzę do wniosku, że i szkoła i Kościół owocnie na to pracują. Jak pogodzić nauczanie jednej religii w szkołach za pieniądze podatników przy łamaniu praw ludzi innych wyznań (lub agnostyków)? A jeśli chodzi o docinki - bolą, ale przecież nikt tego potem przed sądem nie potwierdzi,bo będzie się bał! I tak uczy się dzieci tzw. "demokracji"....
    • maaac Powtórze jeszcze raz. 24.03.09, 09:04
      >> Problem leży gdzie indziej. Kościół w pewnym sensie
      nieustannie "obraca" danymi osobowymi, wystarczy spojrzeć na
      zapowiedzi przedślubne. Kościół ma taką praktykę i trudno przykładać
      tu kryteria związane z ochroną danych osobowych.<<

      Częściowo ta kwestia już tu padała, ale powtórzę ją wyraźnie.
      Kościół ma pełne prawo do przetwarzania danych dotyczących jego
      członków / parafian. Ten przypadek dotyczy np zapowiedzi
      przedslubnych. Nie wolno mu zbierać i przetwarzac danych osób które
      nigdy nie deklarowały przynależności do Kościoła katolickiego. To
      jest przestępstwo. Katecheta zbierał dane uczniów którzy NIE
      chodzili na religię, więc zarówno osób deklarujących przynaleznośc
      do KK jak i inowierców i atistów.
      Gdyby zbierał i przekazywał do odpowiednich parafii informacji o
      tym KTO CHODZI na religię, a w parafiach na podstawie braku
      informacji o chodzeniu przeprowadzano by rozmowy duszpasterskie
      wszystko było by zgodne z prawem.
      "Drobna" różnica oddzielająca działanie zgodnie z powołaniem
      Kościoła od łamania prawa.
      • maruda.r Re: Powtórze jeszcze raz. 24.03.09, 10:24

        maaac napisał:

        Nie wolno mu zbierać i przetwarzac danych osób które
        > nigdy nie deklarowały przynależności do Kościoła katolickiego. To
        > jest przestępstwo. Katecheta zbierał dane uczniów którzy NIE
        > chodzili na religię, więc zarówno osób deklarujących przynaleznośc
        > do KK jak i inowierców i atistów.

        *****************************

        Bohater wywiadu najwyraźniej unika konfrontacji z tą zasadą, bo wie, że z nią
        przegra.

        Zmienia więc temat, zwodzi na manowce i stosuje starą kościelną sztuczkę: z
        ojcowskim zrozumieniem wybacza wątpliwości - za nic sobie mając, iż wątpliwości
        wynikają wyłącznie z niewiedzy wątpiących i pozostawiania ich w stanie niewiedzy
        (i już ktoś dał się na to nabrać). Z obiektywnymi faktami kościół ma od zawsze
        spore problemy.

    • mikewodzowski Przymuszanie do religii = tworzenie jej wroga. 24.03.09, 09:23
      To jest to czego kosciół w swej obmierzłej łaskawości nie chce dostrzec.
      Łatwiej jest im bowiem inwigilować i zastraszać baranki niż zachęcać.
      Nie trzeba bowiem się prac trudem nauczania, to jest zwykle lenistwo i wygoda.
      Niestety skutek jest odwrotny, ludzie uciekają od kościoła który ich nie szanuje.
      Ale plany maja dobre. Wystarczy rzucić okien na NaszDziennik, tam zaczęli już
      cytować Orwella.
      Kościołowi marzy się idealny wyznawca stworzony w pokoju 101.
    • nonna2 Zły pomysł? Dobry! Świetny na ateizację Polski! 24.03.09, 09:26
    • jankbh Problem lezy gdzie indziej 24.03.09, 10:11
      Problem lezy w arogancji, pazernosci i chamstwie duchowienstwa.
      Prawo panstwowe i konstytucja dotycza równiez kosciola. Ale kaplanom
      wydaje sie, ze prawo "boskie" (w cudzyslowie, bo to prawo to kaplani
      sami ustalaja sobie) jest ponad prawem "ludzkim" - a tak nie jest.
      Nawet Chrystus powiedzial, ze nalezy oddac cesarzowi co cesarskie, a
      bogu co boskie. Kosciól nie ma prawa ukrywania przestepców w
      sutannach i postepowanie przed sadem koscielnym nie zwalnia z
      obowiazku informowania prokuratury o podejrzeniu np pedofilii.
      Kosciól nie ma prawa zbierac i przetwarzac dane osobowe w zakresie,
      na jaki nie zostala wydana zgoda zainteresowanych. Kosciól nie ma
      prawa przedstawiania falszywego swiadectwa dla zdobycia panstwowego
      majatku, nawet jezeli ten majatek przeznaczony zostanie na szerzenie
      wiary. Kosciól nie ma prawa publicznie potepiac ani urzadzac
      samosadów nad osobami, które nie zlamaly prawa, choc moze nie
      postepuja zgodnie z zasadami religijnymi. Polska nie jest krajem
      teokratycznym i osoby wierzace inaczej tez maja pelne prawa
      obywatelskie, mimo, ze duchownym sie to moze nie podoba.
    • henryk_49 Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 11:02
      Rodzice powinni mieć możliwość wyboru ,czy posyłać dziecko na religię ,czy na
      lekcję etyki. Nauka wybranego przedmiotu powinna być obowiązkowa.
      Nauka tych przedmiotów jest ważnym elementem wychowania młodego pokolenia.
      Oczywistym warunkiem jest by program etyki oparty był na wartościach
      ogólnoludzkich ponadczasowych/dekalogu/.
      • maruda.r Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 12:43

        henryk_49 napisał:

        > Oczywistym warunkiem jest by program etyki oparty był na wartościach
        > ogólnoludzkich ponadczasowych/dekalogu/.

        **********************************

        Dekalog nie jest, ani ogólnoludzki, ani ponadczasowy.

    • al675.39311 Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 11:14
      Wprost przeciwnie, to bardzo dobry pomysł. Chcieliście pasożytów w
      życiu codziennym i w dodatku opłacanych z waszych pieniędzy to
      macie. Wpoją Waszym dzieciom takie "wartości" i tak wypiorą Im
      mózgi, że Ich nie poznacie a i kontakt z Nimi pewnie będzie
      utrudniony. Wiem, że Wy, jako też wcześniej "zainfekowani" ze
      zmartwieniem pewnie, ale i z pokorą przyjmiecie ten "dar" i jeszcze
      dacie na tacę. Bóg z Wami!!!.
      • obserwator_1982 Re: Przymus i religia - zły pomysł 25.03.09, 00:03
        Zajmij się lepiej własnym "bogiem", a od Naszego się odstosunkuj
        łaskawie.
        • e-4l Re: Przymus i religia - zły pomysł 25.03.09, 11:57
          My nie mamy Ż A D N E G O własnego "boga" i nie musimy się nim łaskawie zajmować. Piętnujemy arogancję kleru. I tylko tyle.
        • ministrant15 Re: Przymus i religia - zły pomysł 26.03.09, 16:13
          obserwator_1982 napisał:

          > Zajmij się lepiej własnym "bogiem", a od Naszego się odstosunkuj
          > łaskawie.

          Z wielką chęcią jak ten "wasz" nie będzie mi wchodził pod kołdrę i
          wyciągał pieniędzy z portfela a takze nie wciskał mnie i moim
          bliskim bzdur w wybudowanych za moje pieniądze kaplicach.
    • rubberball Komentarz xPanusia - zły pomysł 24.03.09, 11:36
      Podejrzewam, że na świecie jest wiele rzeczy, które mogą dziwić xPanusia i nie oznacza to bynajmniej, iż są one przez to złe... Nie mogę też odszukać fragmentu Ewangelii, w którym Jezus potępia katechetów za przekazywanie parafii danych o uczniach. Nie ulega zaś wątpliwości, że Jezus nie przyszedł, by znieść Prawo, ale by je wypełnić... W tym aspekcie wypadałoby naśladować pierwszego Katechetę i szanować prawo także to przez małe "p" i stanowione w jakimś celu... Szkoda, że czcigodny Profesor, konsultor etc. ma w głębokim poważaniu fragment zapewne znanego sobie polskiego Dyrektorium katechetycznego stwierdzający jasno, iż wszyscy katolicy uczęszczający do placówek oświatowych zobowiązani są w sumieniu uczestniczyć w lekcjach religii (PDK 87). A skoro tak - czemuż nie weryfikować realizacji tegoż obowiązku? Temu może służyć choćby przekazanie parafii informacji o uczniach uczęszczających na religię. Poza tym, skoro proboszcz jest pierwszym odpowiedzialnym za katechizację na swoim terenie, to czemuż odsunąć go od odpowiedzialności za owieczki, które na jakimś etapie odłączyły się od parafialnego stada? Naturalnie chwała tym, którzy o uczęszczaniu ucznia na religię dowiadują się po głębokim spojrzeniu mu w oczy - jeśli w Krakowie mają takowe zdolności to zapraszam na tournee po reszcie diecezji - nie będziemy wtedy (my - katecheci) przekazywać proboszczom informacji ze szkoły. Ks. Panuś twierdzi, iż "młody człowiek ma prawo nie chodzić na religię" - przecież nikt młodemu człowiekowi tego prawa nie odmawia! Ale i proboszcz ma prawo udzielać sakramentów wierzącym, a nie - wszystkim chętnym. Zapewne rozmiłowany w Ewangelii Chrystusowej kapłan krakowski zna fragment o perłach i świnkach... Ciekawa jestem, co xPanuś zaproponowałby w odniesieniu do uczennicy, która ot, w domu przy obiedzie powiedziałaby rodzicom o koledze z klasy, który nie chodzi na religię. Załóżmy, że sprawa dostaje się dalej do sąsiadów i proboszcza, a uczennica jest pełnoletnia - czy tu również prokuratura ma wkroczyć? Jeśli tak ściśle tajne jest kto nie chodzi na religię, to może niech zwolnieni z zajęć siedzą na lekcjach i udają, ze słuchają i piszą, by przypadkiem reszta klasy nie dowiedziała się o ich innej wierze czy niewierze? Zresztą każdy, kto choć troszeczkę uczył wie dobrze, iż uczniowie nie chodzący na religię często sami obnoszą się z tym, a skoro tak - czy karać innych o przekazywanie tych informacji?
      Kraków jawi nam się jako ideał cnót katechetycznych... Z pewnością więc w żadnej szkole nie ma praktykowanych drukowanych deklaracji do wypełnienia o chodzeniu na religię lub nie... Ks. Panuś zapewne strzeże, by deklaracja ta zgodnie z regulacjami (i w trosce o zwalnianych z religii) wyrażana była w najprostszej formie, czytaj - ustnej...
      Najbardziej jednak boli, że osoba związana z Papieską Akademią Teologiczną, a przede wszystkim - Komisją Wychowania Katolickiego beztrosko wyraża swoje opinie, które zapewne teraz czytelnicy GW utożsamią z oficjalnym nauczaniem Kościoła... Nie od dziś wiadomo, że zły to ptak, co własne gniazdo kale...No ale cóż, może xPanuś przygotowuje drugą część swej publikacji o współczesnych kierunkach katechetycznych i wśród nich znajdzie się, za przeproszeniem, nowy kierunek - tumiwisizm... Pozdrawiam mimo wszystko Autorkę wywiadu, Rozmówcę i wszystkich ślepo idących w swym myśleniu za tym, co w wywiadzie stoi napisane...
      • mikewodzowski System, kontrola, ucisk. 24.03.09, 11:55
        Metody systemu który chce kontrolować swoich wiernych.
        A ponoć wszytko to ma się odbywać w zgodzie z sumieniem.
        Nawet jeśli katechezy są źle prowadzone, uczniowie traktowani jak
        ćwierćinteligenci to i tak jest mus chodzenia. Ja się w takim razie pytam po co
        jest nauczana religia? Co uczeń ma wynieść z lekcji.
        Moja córka dowiedziała się jak na razie ze zwierzęta nie mają duszy a jeżdżenie
        na rowerze może prowadzić do śmierci (to była pogadanka na temat V. Nie zbijaj).
        Teraz będzie I Komunia Święta. Dzieci będą składać śluby ze nie będą miedzy
        innymi: cudzołożyć, oglądać pornografii...
        Czy to jest mądre jak mam wytłumaczyć 9-letniemu dziecku co to jest porno?
        Takie nauczanie religii to żadne nauczanie, najważniejsze rzeczy i prostowanie
        bredni katechetki muszę robić ja jako rodzic.
        Wiec uważam te lekcje za zbędne - ponieważ nie prowadzą do żadnego konkretnego celu.
        Jeśli ma chodzić tylko o papierek do ślubu to do pupy z tym. Widzę ze te dzieci
        po komunii trzeba będzie wołami do kosciola ciągnąć, czy taki jest cel nauczania
        religii?
      • maura4 Re: Komentarz xPanusia - zły pomysł 24.03.09, 12:03
        Następny ,który nie widzi róznicy między stwierdzeniem ,ze ktoś nie
        chodzi na religię ,a wypisywaniu jego pełnych danych osobowych z
        dokumentu państwowego i przekazywanie do wykorzystywania przez
        instytucję zewnętrzną. Proszę nie czarować z tymi sakramentami. Ja
        pamiętam ,ze dostawaliśmy od katechetki druk o dopuszczeniu do
        egzaminu przed bierzmowaniem ,po uprzednim wpłaceniu pieniędzy .Z
        tym drukiem w parafii zdawało sie egzamin .Kto zdał był bierzmowany.
        • rubberball Re: Komentarz xPanusia - zły pomysł 24.03.09, 12:27
          następna, która patrzy na wszystko przez pryzmat własnych doświadczeń...
          • maura4 Re: Komentarz xPanusia - zły pomysł 24.03.09, 16:04
            Przyznasz ,że dosyć sensownie zostało to poukładane i nie trzeba
            było wyciągać danych uczniów z dzienników. Przypomniało mi sie
            jeszcze ,że przecież przed bierzmowaniem musiałam raz w tygodniu
            uczestniczyć w zajęciach organizowanych przez parafię ,w małych
            grupach z animatorem - tak się chyba prowadzący nazywał i
            niedzielnych mszach. Obowiązkowo ze sprawdzaniem obecności. To tylko
            ja i moi koledzy przeszliśmy tę gehennę ,a w innych parafiach nie
            mają pojęcia kto może byc dopuszczony a kto nie ? Nie ma na swiecie
            sprawiedliwości.
            • rubberball Przyznam :-) 24.03.09, 17:17
              Ano nie ma sprawiedliwości :-) Tylko szkoda, że robi się wielkie halo z czegoś,
              co pewnie jest w setkach innych miejsc. A co do przygotowania do sakramentów to
              cały czas chyba czekamy na jakieś sensowne powszechne rozwiązania... :-)
      • maruda.r Re: Komentarz xPanusia - zły pomysł 24.03.09, 12:59
        rubberball napisała:

        "Ale i proboszcz ma prawo udzielać sakramentów wierzącym, a nie - wszystkim
        chętnym."

        ******************************

        A jak ocenia wiarę, telepatycznie?

        W komentowanym zdarzeniu nikomu, a tym bardziej kościołowi, o wiarę nie chodzi,
        tylko o uczestnictwo w katechezie. Warunkiem koniecznym dla bierzmowania jest
        udział w katechezie. Nic więcej. Wystarczą więc chęci i odpowiednie
        gospodarowanie czasem, by zostać licencjonowanym katolikiem.

        • rubberball udział w katechezie?? 24.03.09, 14:19
          Udział w czym jest podstawą bierzmowania? A czym jest ta katecheza? Bo
          bynajmniej nie jest z nią tożsame nauczanie religii w szkole... gdyby było, to i
          jehowi i muzułmanie mogli być bierzmowani, bo przecież nikt im nie broni udziału
          w nauczaniu religii.
          • mikewodzowski No właśnie. Czym jest katecheza i po co? 24.03.09, 14:31

            • rubberball Czym jest katecheza i po co? 24.03.09, 14:35
              Zagadnienie najlepiej jest zgłębiać w czytelni lub w domu nad odpowiednią lekturą...
              • mikewodzowski Odpowiesz? Czy nie? 24.03.09, 14:40
                Takie elaboraty piszesz, to może krotko wyjaśnisz co powinno być nauczane na
                katechezie. Przecież wystarczy poczytać Pismo Święte aby się dowiedzieć o co
                chodzi. Szczegolnie Nowy Testament.
                Więc po co katecheza?
                • rubberball Co z tego, że Ci odpowiem - czy Cię to obchodzi? 24.03.09, 14:45
                  Katecheza jest pojęciem bardzo szerokim; zwykle przyjmuje się jako próbę jej
                  zdefiniowania cytat z Catechesi tradendae (do znalezienia w necie) z numeru 18,
                  czwarty akapit). Katecheza odbywa się w różnych miejscach i formach; w szkole
                  jest jedna z form - nauczanie religii; wypełnia funkcje nauczania i wychowania,
                  poniekąd wtajemniczenia. Ale tylko poniekąd to ostatnie, dlatego domaga się
                  dopełnienia w parafii. A tam już niestety różnie bywa...
                  • mikewodzowski Obchodzi mnie odpowiedź. 24.03.09, 15:01
                    Ponieważ ja nigdy niczego się nie dowiedziałem na katechezie, oprócz wklepywania
                    modlitw, przykazań kościelnych itp. Nie było studiowania o omawiania Pisma
                    Świętego. To samo ma teraz moje dziecko które się mnie pyta po co ta religia,
                    skoro pani wszystkich opieprza, nazywa wrednymi bachorami, karci każdy przejaw
                    własnych przemyśleń itp.

                    I potem są dwa wyjścia: człowiek zgłębia sam te wiedzę lub olewa. Tych drugich
                    jest o wiele więcej niestety, wiec po co ta katecheza?
                    Chyba żeby zniechęcać i tworzyć nowych ateistów, agnostyków.
                    Duża cześć odchodzi do protestantów, tam jest studium słowa.
                    Inni szukają jeszcze innych religii jako alternatywy.
                    • rubberball Wobec tego... 24.03.09, 15:11
                      naprawdę radzę sięgnąć po jakieś poważniejsze teksty czy nawet dokumenty o
                      katechezie i nauczaniu religii (może na Opoce albo na stronie Biura
                      Programowania Katechezy). Czasami niektórym wydaje się, że nauczanie religii to
                      ot, takie tam - powiedzieć coś o Panu Bogu i już. A jako przedmiot szkolny
                      naprawdę opiera się o podstawę programową, programy po to, by odpowiednie treści
                      na odpowiednim poziomie trafiały do uczniów (zwłaszcza młodszym trudno jest dać
                      do czytania Pismo Święte - wiele rzeczy nie będzie zrozumiałych). Współczuję
                      takiej katechetki - wiem, że nie brak takich nauczycieli religii/ katechetów,
                      którzy gwiżdżą na wszelkie wskazania odgórne względem nauczania, czy też takich,
                      którzy na siłę udają, że w szkole jest katecheza lub prowadzą zajęcia i całe
                      wychowanie w wierze metodą nakazów, zakazów lub - za przeproszeniem - świętego
                      pitolenia... Pozdrawiam i jakby co chętnie jeszcze odpowiem choć nie obiecuję,
                      że wkrótce :-)
                      • mikewodzowski Ja sobie poradzę. 24.03.09, 15:27
                        Poradzę sobie z uświadamianiem własnego dziecka i tłumaczeniem jej na czym
                        sprawa polega. Mam wielu znajomych z wieloma dziećmi chodzącymi religię.
                        Niestety obraz jest bardzo podobny, choć zdarzają się wyjątki (!). Na poziomie
                        nauczania wczesnoszkolnego trudno jest interpretować Biblię z dziećmi, no i się
                        tego nie robi.
                        Dzieci przez 3 lata kolorują obrazki świętych a nikt im nic nie tłumaczy; z
                        drugiej strony przy I komunii (o czym już pisałem) żąda się od dzieci przysięgi
                        ze będą cudzołożyć i oglądać porno. Czyli nikt nie myśli o rozwoju
                        intelektualnym i emocjonalnym dzieci.
                        Katechetka i ksiadz dzieciom nawciskają a ty rodzicu prostuj, czy tak wygląda
                        nauka?
                        • mikewodzowski errata 24.03.09, 15:28
                          "że nie ze będą cudzołożyć i oglądać porno"

                          tak dobrze to nie ma :)
                        • rubberball Powodzenia :-) 24.03.09, 15:35
                          Jak to dobrze, jeśli rodzice naprawiają to, co zawali katecheta... :-) Na koniec
                          tylko dodam, że na szczęście na świecie są także katecheci godnie wypełniający
                          swoją posługę, A wymogi składania deklaracji, o których piszesz jak i "egzaminy"
                          przed sakramentami to bzdura... Pismo Święte jest obecne na każdym poziomie (no
                          ale nie zdziwię się, jeśli jeszcze dziś niektórzy wykorzystują je dla
                          zilustrowania dobrego lub złego postępowania). W każdym razie - wszystkiego
                          dobrego :-)
                          • mikewodzowski No niestety nie bzdura. 24.03.09, 15:41
                            rubberball napisała:
                            A wymogi składania deklaracji, o których piszesz jak i "egzaminy przed
                            sakramentami to bzdura...

                            No niestety nie bzdura. Mój chrześniak maił komunię 2 lata temu tak było, nawet
                            kartkę sobie rodzice zachowali na pamiątkę. Widziałem ją.

                            W maju moja córa ma komunię. Tez będzie takie przyrzeczenia składać, ksiądz
                            mówił, slyszalem co będzie. Dodam ze są to dwie rożne parafie. Gdym nie był
                            pewny to bym nie pisał.

                            I to jest najgorsze ze dzieci nie rozumieją o czym mówią. A na pytania odpowiada
                            rodzic.

                            Pozdrowienia.
                            • rubberball nie w tym sensie bzdura :-) 24.03.09, 15:44
                              Chodzi mi o to, że bzdurą jest robienie tych egzaminów i wymaganie od dzieci
                              takich deklaracji :-)
                              • mikewodzowski no ale jest to praktykowane :( 24.03.09, 15:47
                                Dlatego leczy mnie to cale "nauczanie" religii.
                      • apiat Rubbebal 24.03.09, 16:07
                        Piszesz o czyms co w praktyce nieczesto sie zdarza. Czesto,
                        niestety, lekcje religii sa na zenujaco niskim poziomie.
                        Taki system nauczania religii to fabryka produkujaca ateistow, a w
                        najlepszym razie tzw. niepraktykujacych katolikow.
                        I racje miala jedna komentatorek, ze obecnosc religii w szkolach w
                        takim ksztalcie jak obecnie, przede wszystkim uczy dzieci zgnilego
                        konformizmu. Czy na pewno o to chodzilo?
                        • rubberball :-) 24.03.09, 17:21
                          Nie ja wprowadzałam religię do szkół, więc nie odpowiadam za kształt, jaki ona
                          przyjmuje ;-) Ale generalnie uważam, że sama religia w szkole to dobry pomysł, a
                          jeśli coś szwankuje to nie w samej idei, ale jej realizacji... Odpowiadając na
                          Twoje pytanie - na pewno nie o to chodziło... P.S. Nie zjadaj mi literek w
                          nicku... ;-)
        • rubberball tak więc... 24.03.09, 14:41
          nie ma co do tego mieszać katechezy. A udział w szkolnym nauczaniu religii jest
          w pewnym sensie wyrazem wiary czy choćby zainteresowania wiarą. Ale nikt nie
          uważa - nie powinien - tego za jedyny i konieczny warunek otrzymania sakramentu
          bierzmowania
          • maura4 Re: tak więc... 24.03.09, 16:16
            Tak ,jak udział w zajęciach z matematyki czy fizyki jest wyrazem
            szczególnego zainteresowania uczniów tym przedmiotem. To jest
            szkoła ,a religia jest najmniej ważnym z wielu i chyba najgorzej
            prowadzonym przedmiotem. To tez z moich doswiadczeń. Trzeba było
            zostawić ją przy kościele ,bo czytałam na forach ,że wtedy była
            wyjątkowym nauczaniem ,choc też pewnie nie dla wszystkich.
            • rubberball Zostawić w salkach - owszem... 24.03.09, 17:23
              ...ale nie zamiast nauki religii w szkole, tylko równolegle z nią. Zarówno
              katecheza parafialna jak i nauka religii w szkole mają nie tylko wspólne, ale i
              właściwe sobie zadania i jest super, gdy się uzupełniają :-)
      • vyalan Dyrektorium katechetyczne... 24.03.09, 13:04
        ... to nie Ewangelia. Ksiądz profesor Panuś, o którym mówisz z jadem niegodnym
        chrześcijanina, wyraża po prostu swoje przekonanie, że wszelki przymus jest
        sprzeczny z Dobrą Nowiną. I moje odczucie jest podobne.

        "Ale i proboszcz ma prawo udzielać sakramentów wierzącym, a nie - wszystkim
        chętnym."

        Dyrektorium katechetyczne nie jest też Katechizmem Kościoła Katolickiego.
        Dokument ten wyraźnie opisuje przypadki, w których można odmówić sakramentu (w
        tym przypadku: Eucharystii oraz pokuty i pojednania). Proszę, znajdź mi fragment
        dający prawo odmowy udzielenia sakramentu z powodu niechodzenia na religię.
        Jeśli takiego nie ma, to nie ma też podstaw do tego, by upubliczniać takie
        informacje. Zapewniam Cię, że można być katolikiem i odmawiać chodzenia na
        lekcje religii. Smutna prawda jest taka, że są katecheci niegodni swojego
        urzędu. Wówczas obowiązkiem chrześcijanina jest nie katować się kontaktem z kimś
        takim, tylko rozwijać swoją wiarę inaczej (na przykład przez grupy parafialne
        czy rozmowy z rodzicami chrzestnymi).

        Wiesz, idąc Twoim tokiem rozumowania należałoby dać proboszczom prawo do
        głębokiej inwigilacji parafian, do zbierania donosów i wynajmowania prywatnych
        detektywów. Bo a nuż młody człowiek, który chce przystąpić do komunii, źle się
        prowadzi. Zapominasz, że w ostatecznym rozrachunku to wierzący jest bezpośrednio
        odpowiedzialny za to, czy przystępuje do sakramentu w pełni przygotowany. Żadne
        zbieranie danych tego nie zastąpi.
        • rubberball wszelki przymus jest sprzeczny z Dobrą Nowiną 24.03.09, 14:31
          od kiedy to wymaganie = przymus? Pewnie, niczego nie wymagajmy... I znieśmy
          wszelkie sprawdziany i egzaminy maturalne, bo przymuszają do nauki, więc są
          sprzeczne z Ewangelią... Podejrzewam, że nauczyciel wf-u nie wytypuje na zawody
          ucznia, który jest zwolniony z zajęć... Gdyby przy parafii była prowadzona
          katecheza dająca wszelkie podstawy wiedzy religijnej rzeczywiście udział w
          szkolnym nauczaniu religii mógłby nie wpływać na np. udzielanie sakramentów. Ale
          nie jest. A co do jakości zajęć w szkole mam świadomość, iż nie zawsze jest
          wysoka czy choćby zadowalająca. Ale to wtedy każdy rodzic ma prawo zgłosić
          proboszczowi swoje zastrzeżenia (może osobiście, nie musi wynajmować detektywa i
          prowadzić śledztwa). A z tymi ruchami religijnymi itp., że niby wystarczą czy z
          powodzeniem zastąpią nauczanie religii w szkole to byłabym ostrożna - nie jest
          ich ambicją dawanie podstawowej formacji chrześcijańskiej - niech będą wierne
          swoim charyzmatom nie wchodząc w cudze kompetencje...Zwłaszcza, że czasem
          przeradzają się w towarzystwa wzajemnej adoracji, a nie - adoracji Najświętszego
          Sakramentu...
          • obserwator_1982 Re: wszelki przymus jest sprzeczny z Dobrą Nowiną 24.03.09, 23:41
            Jeden z niewielu normalnych i rzeczowych komentarzy na tym forum.
            Przykro mi to pisać, ale ciemnota z GW nie może pojąć tego, że
            katolik MA OBOWIĄZEK znać swoją religię i jej podstawy, czyli
            obowiązkowe jest również wysyłanie własnych dzieci na lekcje
            religii. Jeśli ktoś tego nie potrafi zrozumieć, to powinien czym
            prędzej zachować się odpowiedzialnie i poprosić o apostazję.
        • obserwator_1982 Re: Dyrektorium katechetyczne... 24.03.09, 23:44
          "Zapewniam Cię, że można być katolikiem i odmawiać chodzenia na
          lekcje religii."

          Totalna bzdura, ale czego się spodziewać po "wierzących-
          nieprtaktykujących" z Gazety Wyborczej, którzy i tak wiedzą wszystko
          najlepiej i na każde pytanie mają gotową jedną słuszną odpowiedź.
    • polka_z_francji Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 13:45
      Polski kosciol wklada bardzo duza energie w przymuszanie, pouczanie,
      owocne niestety proby zaciskania wiezow miedzy panstwem a kosciolem.
      Niestety prawo wolnosci i wyboru, w tym przekonan religijnych, jest
      w Polsce nieszanowane, a wszelkie proby jego szanowania i
      egzekwowania spotykaja sie z napietnowaniem ze strony nagorliwych.
      Wstyd mi za niektorych polskich ksiezy... Wstyd mi rowniez, ze
      polski episkopat nie jest w stanie polozyc temu kresu...
      Widac nie zdaje on sobie sprawy z istnienia ciagu przyczynowo
      skutkowego miedzy tego typu zachowaniami a pustoszejacymi kosciolami
      i miernoscia zaangazowania katolikow czasem wrecz przymuszonych
      presja spoleczno-rodzinna do uczestnictwa w mszach...
      Po stokroc bardziej wole model francuski, wcale nie gorszy !
      Rozdzielenie kosciola od panstwa we Francji przynioslo jako jedyny
      skutek, ze na religie i na msze uczeszaja jedynie osoby naprawde
      tego chcace ! I koscioly sa przepelnione wierzacymi ! Wierzacymi,
      ktorzy sie glosno modla, glosno spiewaja, wystepuja w chorze
      parafialnym, graja na instrumentach, a nie wrecz spia na mszy jak to
      (niestety) czesto w Poslce bywa... Wierzacymi, ktorzy angazuja sie
      spolecznie, pomagaja potrzebujacym ! W Polsce, wiekszosc "pseudo-
      wierzacych" poluje na czarownice...
      • maura4 Re: Przymus i religia - zły pomysł 24.03.09, 16:31
        Najwyraźniej nie można mieć wszystkiego - albo iość ,albo jakość.
        Polski KK postawił na ilość ,bo inaczej straciłby wpływy
        polityczne ,które i tak za jakiś czas straci. Jak tylko politycy
        zorientują się ,że nie ma już wpływu na decyzje wyborców. Sądząc po
        ostatnich wyborach do parlamentu myslę ,że już niedługo zobaczymy
        tak oto obrazek - im kto bliżej kościoła ,tym dalej znajdzie się od
        polityki.
    • obserwator_1982 Wielka szkoda, że ksiądz Panuś ... 24.03.09, 23:32
      tak łatwo dał się podpuścić dziennikarzom Gazety Wyborczej i -
      powiedzmy to wprost - wpuścić w kanał.
      Ów ksiądz, jakby na zamówienie, powiedział wszystko to, co
      Wiśniewska chciała usłyszeć. Niech później się tylko nie dziwi, że
      miast traktować religię z pełną powagą i szacunkiem, młodzi ludzie
      staną się wtórnymi analfabetami religijnymi, bez wiedzy na temat
      zasad własnego wyznania, ale i bez kręgosłupa moralnego, opartego na
      wartościach chrześcijańskich.
      Obowiązkiem każdego katolika jest wysłanie dziecka na lekcje
      religii. Kościół ma pełne prawo wiedzieć, kto się poczuwa do takich
      podstawowych obowiązków, jak również w ostateczności skreślić takich
      ludzi z własnych ksiąg parafialnych i statystyk.
      Szanowni Państwo, czas najwyższy na coś się zdecydować, aby nie być
      hipokrytą i obłudnikiem. Czas na odważną i odpowiedzialną decyzję -
      zachęcam dla dobra Nas wszystkich i pełnej przejrzystości w tej
      sprawie.
      • mikewodzowski Właśnie tym różnią się katolicy od chrześcijan 25.03.09, 08:58
        Katolik ma obowiązki wobec kosciola, a chrześcijanin wobec nauk Jezusa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka