Dodaj do ulubionych

Gdybym był papieżem

08.05.09, 16:34
"Gybym był papieżem....to bym na tym grał"?? Oj panie Turnau,co pan pisze?
Jakim papieżem jest w ogóle BXVI? Bardzo marnym.Dobrze,ze nie bedzie pan
papiezem.Papiez powinien byc mlody i otwarty na swiat /wspolczesny
papiez/.Starzy nie nadaja sie niestety do pelnienia tak waznych funkcji.Za
przyklad: metropolita Cyryl.ON WIE!!!
Obserwuj wątek
    • helguera Turnau papieżem to niemożliwe 08.05.09, 18:44
      Ktoś kto współpracuje z gazeta której jednym z celów jest walka z kościołem nigdy nie mógł[może]być papieżem .I chwała Bogu za to.
    • rccc talmud i judaizm o Jezusie 08.05.09, 20:54
      web.diecezja.wloclawek.pl/Ateneum/chrostowski_551.html
      Aczkolwiek takie i podobne stwierdzenia sugerują, że nastawienie
      Żydów i religii żydowskiej wobec Jezusa jest w gruncie rzeczy
      obojętne, naprawdę wygląda to inaczej. Zostawiając na boku
      ugrzecznione wypowiedzi garstki uczonych, zwłaszcza zabierających
      głos na użytek chrześcijan, w poglądach i postawach przeciętnych
      wyznawców judaizmu odnajdujemy wiele przejawów silnie zadawnionej
      nieprzychylności i wrogości, które wyrażają się na dwa sposoby.
      Jeden to narzucone przez rabinów i silnie utrwalone w tradycji oraz
      obyczajowości żydowskiej milczenie na temat Jezusa. W żydowskich
      domach i rodzinach, a także w szkołach i instytucjach religijnych
      jest to wciąż temat tabu. W państwie Izrael nie wolno przynosić do
      szkoły ani używać wydania Biblii, w którym został umieszczony Nowy
      Testament. Żydowscy rodzice i nauczyciele z największą niechęcią
      odnoszą się do pytań dzieci dotyczących Jezusa, zalecając całkowite
      milczenie, a nawet unikanie wypowiadania tego imienia. Rozeznanie w
      tych sprawach czerpiemy niemal wyłącznie z głęboko osobistych
      świadectw i zwierzeń, z których jasno wynika, że milczenie o Jezusie
      stanowi integralny składnik wychowania żydowskiego. Istnieje również
      inne podejście, a mianowicie nieukrywana wrogość. Dochodzi ona do
      głosu zarówno w przekazie ustnym, zazwyczaj rodzinnym, jak w
      zapisach. Te ostatnie są dość zdawkowe, co tłumaczy się faktem, iż
      Żydzi mieszkający w krajach chrześcijańskich nie mogli sobie
      pozwolić na głośne przejawy wrogości, które byłyby odebrane przez
      wyznawców Jezusa Chrystusa jako bluźnierstwo. Jedno i drugie ma
      bardzo dawny rodowód. Rezerwa wobec Jezusa, a także niechęć i
      sprzeciwwobec Niego zostały zapoczątkowane w pierwszych wiekach ery
      chrześcijańskiej, gdy powstawały dokonywane przez rabinów zapisy
      pobiblijnej tradycji żydowskiej, które znalazły wyraz w Misznie i
      obydwu Talmudach – Jerozolimskim, znanym też jako Palestyński, i
      Babilońskim. Najstarsze z zapisanych w tych dziejach tradycji
      odzwierciedlają krążące od I w. i silnie wrogie opinie i poglądy
      Żydów o Jezusie i chrześcijanach. Krystalizowały się one w warunkach
      coraz częstszych żydowsko – chrześcijańskich sporów, polemik i
      konfliktów, zaś ich nasilenie i charakter wskazują, że posuwano się
      daleko.

      Co się tyczy Talmudów, z których normatywny dla życia
      chrześcijańskiego jest Talmud Babiloński, nawiązania do Jezusa
      występują przede wszystkim przy sposobności podawania rozstrzygnięć
      prawnych, przynależących do sfery halachicznej, natomiast tylko
      sporadycznie można je znaleźć we fragmentach narracyjnych, czyli w
      haggadzie. Wiele do myślenia daje fakt, że zazwyczaj nie ma wzmianek
      o Jezusie tam, gdzie należałoby się ich spodziewać, natomiast
      pojawiają się one w takich miejscach, w których nie pasują do
      kontekstu. Jezus jest przedstawiany jako nieślubne dziecko
      cudzołożnicy (Miszna, Jebamot IV, 3b, 49a; Talmud Babiloński [TB],
      Kalla 51a). Jego cuda, chodzi o nawiązanie do cudów opisanych na
      kartach Ewangelii, są postrzegane jako przejawy czarnoksięstwa (TB,
      Sanhedryn 43a i 107b; Sota 47b; Talmud Jerozolimski [TJ], Chagiga
      II, 2). O Jezusie mówi się, że miał tylko pięciu niezbyt udanych
      uczniów (TB, Sanhedrin 43a) i nie zasługuje na szacunek, bo
      naigrawał się ze słów mędrców (TB, Gittin 56b, 57a). Jego najcięższy
      grzech polega jednak na tym, że zwiódł i sprowadził Izraelitów na
      złą drogę (TB, Sanhedrin 43a). Na czterdzieści dni przed
      ukrzyżowaniem obwieszczono publicznie powody skazania Jezusa na
      śmierć, szukając okoliczności, które umożliwiłyby oczyszczenie
      oskarżonego z zarzutów i ewentualne uniewinnienie, ale nie zgłosił
      się nikt, kto podałby jakiekolwiek usprawiedliwienie na korzyść
      Jezusa (TB, Sanhedrin 43a). Dlatego został ukrzyżowany jako heretyk
      i zwodziciel (TB, Sanhedrin 43a, 67a). W niektórych zarzutach można
      bez żadnych wątpliwości rozpoznać reminiscencje polemiczne
      doniosłych motywów ewangelicznych. Tak jest zwłaszcza w odniesieniu
      do epizodu przesłuchania Jezusa przed Sanhedrynem, który został
      zastąpiony tezą, jakoby proces trwał aż czterdzieści dni i przy
      pełnym poszanowaniu prawa zakończył się niepomyślnie dla Jezusa.
      Trzeba nadmienić, że niektóre informacje Talmudu bywały poddawane
      rozmaitym retuszom i recenzjom. Chodziło przede wszystkim o to, aby
      poprzez otwarcie wrogie wypowiedzi nie narażać się chrześcijanom ani
      nie ściągać na siebie ich gniewu.

      Najdalej posunięta wrogość wobec Jezusa znalazła się w obszernym
      tekście znanym jako Toledoth Jeszu. Jego początki są datowane na
      drugą połowę pierwszego tysiąclecia, lecz utrwala on wcześniejsze
      zapatrywania. Bez wahania można go nazwać paszkwilem na Jezusa. Jego
      autorzy na pewno znali cztery Ewangelie kanoniczne, przy czym
      szczególnie dobrze naśladują styl i treść Ewangelii według św.
      Mateusza. Zebrali i przedstawili rozmaite wypowiedzi znane z
      nauczania pism rabinów, wskutek czego stworzyli swoistą
      syntezę “nauczania pogardy” o Założycielu chrześcijaństwa. Jezus
      został przedstawiony w karykaturalnie wypaczonym świetle, poczynając
      od okoliczności poczęcia przez Maryję aż po ostatnie chwile swojego
      ziemskiego życia. Szczegółowe streszczanie tego paszkwilu
      niezmiennie wywołuje irytację i sprzeciw chrześcijan. Aczkolwiek
      tekst Toledoth Jeszu jest na ogół trudno dostępny,4 Żydzi jednak
      dobrze znają jego treść. Nie podejmują rozmowy na te tematy,
      natomiast reminiscencje tych wrogich zapatrywań są rozproszone w
      rozmaitych dziełach pisarzy żydowskich, np. Isaaca B. Singera. Tylko
      czasami ów paszkwil spotykał się z krytyką wewnątrzżydowską. Jej
      najbardziej dobitnym przejawem jest opinia, którą wyraził Herling
      Graetz, oceniając Toledoth Jeszu jako “nędzny kicz, skompilowany z
      fragmentarycznych przekazów Talmudu o Jezusie”.5 Jest to jednak
      opinia naukowca, która niewiele obchodzi większość rabinów i
      wszystkich, którzy polegają na ich autorytecie.

      Średniowieczni myśliciele żydowscy, których dzieła odcisnęły trwałe
      piętno na wierze i świadomości wyznawców judaizmu, odwzorowywali i
      utrwalali wcześniejszą wrogość wobec Jezusa i Jego wyznawców. Był to
      okres zaciętych polemik, w trakcie których chrześcijanie
      przedstawiali zburzenie Jerozolimy w 70 r. przez Rzymian jako karę,
      która spadła na Żydów za nieuznanie Jezusa za Mesjasza. Żydzi
      odpowiadali na te zarzuty własnym przewartościowaniem przyczyn
      katastrofy, twierdząc, że została wywołana apostazją, którą
      sprowokował Jezus i w Niego wierzący. Majmonides (1135-1204),
      uznawany przez wyznawców judaizmu za jeden z najwybitniejszych
      autorytetów, napisał: “Również o nim [Jezusie], który wyobrażał
      sobie, że jest Mesjaszem, ale został skazany na śmierć przez sąd
      [Sanhedryn], Daniel prorokował znacznie wcześniej, bo jest
      powiedziane: "Także gwałtownicy spośród Twego ludu powstaną, aby
      ustanowić mrzonki, lecz pobłądzą" (Dn 9, 14). Czy kiedykolwiek
      popełniono większy błąd aniżeli ten? Bo wszyscy prorocy głosili, że
      Mesjasz będzie wybawicielem Izraela i jego ocaleniem, gromadzącym
      jego rozproszonych i potwierdzającym ich przykazania. Ale on
      spowodował, że Izrael zginął od miecza, zaś jego reszta została
      rozproszona i upokorzona. On zwodził ich, aby zmieniali Torę i
      doprowadził większą część świata do błędu, by służyć innemu, a nie
      Bogu” (Yad, Melachim 9, 3-4).6 Jezus został tu przedstawiony jako
      największy zwodziciel i fałszerz, jaki kiedykolwiek wyszedł z łona
      narodu żydowskiego, ponoszący pełną odpowiedzialność za
      nieszczęścia, które dotknęły Żydów, przede wszystkim za wygnanie i
      upokorzenia, których doznali od Rzymian, a później od chrześcijan.
      Natomiast chrześcijaństwo jest traktowane praktycznie jako religia
      pogańska, bo przedmiotem sprawowanej
      • nick3 No, po prostu zasłużyli na pogromy i Oświęcim!... 08.05.09, 22:29

        Jeśli jest wiele religii i na dodatek niektóre z nich twierdzą, że
        są "Prawdą Jedyną", to dość oczywiste jest, że trzymanie się jednej
        z nich musi zawierać poglądy bluźniercze z punktu widzenia drugiej.


        Więc nie rozdzieraj szat nad tym, że niektóre dawne teksty religii
        niechrześcijańskich wyrażają się o chrześcijańskim mesjaszu w
        sposób, który w oczach chrześcijan jest obrazoburczy.


        Tak jakby w tamtych czasach chrześcijanie nie mieszali nagminnie z
        błotem Mahometa czy obrzędów judaizmu, świętych dla żyda.


        Po prostu, takie są konsekwencje przekonania( totalitarnego w mojej
        skromnej opinii), że własna religia jest "jedyną prawdziwą".

        To że w średniowieczu mało kto umiał myśleć inaczej, jest jakoś
        zrozumiałe.

        Ale do dziś znaczna część moich rodaków-chrześcijan nie potrafi
        wyjść poza ten sposób myślenia o swojej religii.

        A to, jeśli ma miejsce w XXI wieku, niestety należy nazwać
        nieodpowiedzialną ciemnotą.

        Sorry, ale tak jest.
        • rccc ale dolozyles z tym rozdzieraniem szat :))) 08.05.09, 23:25
          to judaisci kontynuuja te tradycje:


          Ewangelia według św. Mateusza, rozdział XXVI


          JEZUS PRZED SWOIMI SĘDZIAMI
          Wobec Wysokiej Rady

          57 Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do
          najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i
          starsi. 58 A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego
          kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby
          widzieć, jaki będzie wynik.
          59 Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego
          świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. 60 Lecz nie znaleźli,
          jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli
          dwaj 61 i zeznali: «On powiedział: "Mogę zburzyć przybytek Boży i w
          ciągu trzech dni go odbudować"». 62 Wtedy powstał najwyższy kapłan i
          rzekł do Niego: «Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko
          Tobie?» 63 Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do
          Niego: «Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś
          Mesjasz, Syn Boży?» 64 Jezus mu odpowiedział: «Tak, Ja Nim jestem.
          Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po
          prawicy Wszechmocnego, i nadchodzącego na obłokach niebieskich».


          65 Wtedy najwyższy kapłan ROZDARŁ SWOJE SZATY i rzekł: «Zbluźnił. Na
          cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście
          bluźnierstwo.


          66 Co wam się zdaje?» Oni odpowiedzieli: «Winien jest śmierci».



          67 Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni
          policzkowali Go 68 i szydzili: «Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię
          uderzył?»


    • echem Gdybym był papieżem 08.05.09, 20:59
      "Benedykt XVI mógłby uklęknąć przed Ścianą Płaczu, prosząc w ten
      sposób jeszcze raz Żydów, by uczniom Chrystusa wybaczyli wieki
      prześladowania ich starszych braci w wierze."

      chrześcijanie prześladowali starszych braci Żydów? O kogo chodzi?

      A co do klękania pod Ścianą Płaczu, to może najpierw doczekamy się
      rewizyty w Bazylice Św. Piotra rabina Rzymu. Gest JP II nie
      doczzekła sie odwazajemninia.
    • landaverde Gdybym był naczelnym rabinem Izraela 08.05.09, 21:48
      Panie Turnau, ja myślę podobnie: też uważam, że że przydałby się
      bardzo Kościołowi, Izraelowi i światu gest proroczy na tamtej ziemi.
      Myślę sobie, że po geście Jana Pawła II przydałby się adekwatny gest
      ze strony Żydów, nie uważasz Pan? Żydom też przydałoby się trochę
      pokory, samorefleksji i skruchy wobec "młodszych braci w wierze", a
      nawet wobec innych Żydów.
      • art.usa Re: Gdybym był naczelnym rabinem Izraela 09.05.09, 01:06
        landaverde napisał:

        Ale wredny Goebbelsie, nim nie jesteś i nigdy nie będziesz,
        dziadu niedobry.
        Gotuj i zry swe jaja, Propagandysto Hitlera.


        > Panie Turnau, ja myślę podobnie: też uważam, że że przydałby się
        > bardzo Kościołowi, Izraelowi i światu gest proroczy na tamtej
        ziemi.
        > Myślę sobie, że po geście Jana Pawła II przydałby się adekwatny
        gest
        > ze strony Żydów, nie uważasz Pan? Żydom też przydałoby się trochę
        > pokory, samorefleksji i skruchy wobec "młodszych braci w wierze",
        a
        > nawet wobec innych Żydów.
    • ksiadz_gazeta Gdybym był Turnauem 08.05.09, 22:10
      poszukałbym sobie innych zmartwień, żeby swoim pisaniem nie rzucać ludzi na
      kolana, ze śmiechu :)
    • husyta1 Kto nazywa siebie Ojcem Świetym jest bez pokory 08.05.09, 23:25
      Dlatego nie może uczyć pokory innych, pozwalając się tytułować tytułem należnym
      tylko Bogu.

      Gdyby B16 chciał uczyc świat pokory, to w pierwszej kolejności zrezygnowałby z
      tytułu Ojciec Święty.

      Zobacz co pisał na temat tego tytułu JP2
      Jan
      Paweł II o tytule ‘Ojciec Święty’

      • art.usa Re: Kto nazywa siebie Ojcem Świętym i nim jest jest swiety 09.05.09, 01:11
        husyta1 napisał:

        Idz poganinie przeklęty do swego szefa, zwanego Lucyfer.
        Co chcesz powiedzieć chrzescijanom śmieciu nie dobry.


        > Dlatego nie może uczyć pokory innych, pozwalając się tytułować
        tytułem należnym
        > tylko Bogu.
        >
        > Gdyby B16 chciał uczyc świat pokory, to w pierwszej kolejności
        zrezygnowałby z
        > tytułu Ojciec Święty.
        >
        > Zobacz co pisał na temat tego tytułu JP2
        > Jan
        > Paweł II o tytule ‘Ojciec Święty’
        • husyta1 Dzięki dobry człowieku za dobre słowo 12.05.09, 12:53
          Dzięki dobry człowieku za dobre słowo.
          Czy to jest owoc miłości bliźniego, której nauczyłeś się od człowieka,
          którego nazywasz Ojcem Świętym?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka