Dodaj do ulubionych

Co zepsuło samolot?

10.06.09, 22:50
Nie watpie ze Makula jest swietnym pilotem i podal wiele ciekawych
informacji.
Obserwuj wątek
    • pinup Co zepsuło samolot? 12.06.09, 13:48
      bardzo ciekawy wywiad. bez domyslow, spekulacji i technicznego belkotu.
      powodzenia dla pana makuli.
      • z.10 UFO 12.06.09, 13:57
        NOL, UFO czy ki pies jak kto woli to jedyne rozsadne rozwiazanie tej zagadki.
        nadszedl ten dzien. wszyscy jestesmy swiadkami. zaczelo sie.
        • tetlian Widmore 12.06.09, 14:16
          Ten samolot, który znaleziono został podłożony przez Widmore'a. Prawdziwy
          samolot rozbił się na unikalnej wyspie. Jednak Widmore chcąc ukryć przed światem
          ową wyspę został zmuszony do dokonania takiego fałszerstwa.
      • inzynier2 Strach latać z takim pilotem! 12.06.09, 14:30
        pinup napisała:
        > bardzo ciekawy wywiad. bez domyslow, spekulacji i
        > technicznego belkotu.

        Rzadko zdarza się czytać tyle nonsensów wspartym podpisem, że mówi to wieloletni
        pilot. Jego wiara znacznie przeważa nad logiką. Np. "To wszystko jest
        sprawdzone, obliczone. To wciąż nie znaczy, że samolot się rozpadnie."
        Faktem jest, że samolot się rozpadł, a pan Makula zupełnie to ignoruje. Faktem
        jest, że obliczenia oparte na złych założeniach dają złe wyniki. Airbus
        zaprojektował samolot aby był jak najlżejszy i zużywał jak najmniej paliwa aby
        był konkurencyjny. Nie trudno wyobrazić, ze margines bezpieczeństwa był zbyt
        mały, ale pan Makula o tym nie pomyślał.

        Dalej mówi "Nie ma pewności, że wysyłano sygnały. Gdyby tak było, to
        wiedzielibyśmy dokładnie, gdzie on spadł." Samolot wysłał ponad 20 sygnałów
        radiowych opisujących awarie techniczne. Ale nikt samoloty nie namierzał.
        Odebranie sygnały radiowego nic nie mówi o położeniu.

        Dalej mówi "A ktoś z pasażerów mógłby przecież zadzwonić z telefonu
        komórkowego." Czy on nigdy nie korzystał z telefonu komórkowego i nie znalazłsię
        poza zasięgiem wieży? A samolot był 1000 km od lądu. Na falach Atlantyku nie ma
        wież firm telefonii komórkowej.

        Strach latać z takim pewnym siebie ignorantem.
        • birca Re: Strach latać z takim pilotem! 12.06.09, 14:55
          Nie ma zadnych faktow poza jednym, ze samolot sie rozbil. Nie wiesz
          jak i kiedy i w jakich okolicznosciach miej wiec troche szacunku do
          ludzi madrzejszych od ciebie.

          Kilka razy lecac przez Atlantyk mialam wlaczona komorke i bylam
          wstanie wyslac smsa wiec nie jest to infomacja niedorzeczna. Airbusy
          w czesci dla VIPow maja rowniez telefon, z ktorego mozna skorzystac
          w czasie lotu.

          Nie wiesz co wyslal samolot bo informacje na ten temat sa sprzeczne
          i samo Air France poprosilo o zaprzestanie spekulacji bo dwoch
          technikow odczytalo te same odebrane sygnaly na dwa rozne sposoby.
          Nadal je probuja rozgyz co nastepowalo po czym i kiedy.
          • genkar Re: Strach latać z takim pilotem! 12.06.09, 17:28
            birca napisała:

            > Nie ma zadnych faktow poza jednym, ze samolot sie rozbil. Nie
            wiesz
            > jak i kiedy i w jakich okolicznosciach miej wiec troche szacunku
            do
            > ludzi madrzejszych od ciebie.
            >

            wcale nie jestem pewien kto tu jest mądrzejszy.


            > Kilka razy lecac przez Atlantyk mialam wlaczona komorke i bylam
            > wstanie wyslac smsa wiec nie jest to infomacja niedorzeczna.

            czy w momencie wysyłania smsa byłaś na środku oceanu, czy nad lądem ?


            Airbusy
            > w czesci dla VIPow maja rowniez telefon, z ktorego mozna
            skorzystac
            > w czasie lotu.

            zapewne masz na myśli business class. W wielu samolotach
            takie telefony sa w całej kabinie, ale to nie są telefony komórkowe.
            Korzystają najprawdopodobniej z połaczeń satelitarnych.


            >
            > Nie wiesz co wyslal samolot bo informacje na ten temat sa
            sprzeczne
            > i samo Air France poprosilo o zaprzestanie spekulacji bo dwoch
            > technikow odczytalo te same odebrane sygnaly na dwa rozne sposoby.
            > Nadal je probuja rozgyz co nastepowalo po czym i kiedy.

            faktem jest, że takie informacje zostały wysłane, co świadczy
            o tym, że samolot nie zapadł sie nagle pod ziemię.
            Świadczą o tym oczywiście wyłowione z Atlantyku ciała pasażerów
            i częsci samolotu.
          • d.o.s.i.a Re: Strach latać z takim pilotem! 12.06.09, 18:31
            > Kilka razy lecac przez Atlantyk mialam wlaczona komorke i bylam
            > wstanie wyslac smsa wiec nie jest to infomacja niedorzeczna.

            No to mam nadzieje, ze nigdy nie spotkamy sie na pokladzie tego
            samego samolotu. Strach sie bac jak sobie czlowiek pomysli, ilu jest
            na pokladzie durniow bawiacych sie komorkami w trakcie lotu.
            • genkar Re: Strach latać z takim pilotem! 12.06.09, 18:41
              d.o.s.i.a napisała:

              > > Kilka razy lecac przez Atlantyk mialam wlaczona komorke i bylam
              > > wstanie wyslac smsa wiec nie jest to infomacja niedorzeczna.
              >
              > No to mam nadzieje, ze nigdy nie spotkamy sie na pokladzie tego
              > samego samolotu. Strach sie bac jak sobie czlowiek pomysli, ilu
              jest
              > na pokladzie durniow bawiacych sie komorkami w trakcie lotu.

              nie widzę w tym nic durnego.
              przeświadczenie, że telefony komórkowe mogą doprowadzić do
              katastrofy samolotu jest bardzo naciągane.
              Zakazy używania telefonów komórkowych w samolotach są tak samo mądre
              jak zakaz wnoszenia butelki wody na pokład.
              • pensioner63 Wielu ludzi uważa się za najmądrzejszych 12.06.09, 23:35
                birca napisała:
                > Nie ma zadnych faktow poza jednym, ze samolot sie rozbil. Nie wiesz
                > jak i kiedy i w jakich okolicznosciach miej wiec troche szacunku do
                > ludzi madrzejszych od ciebie.

                Nie wiem czy Pan Bóg ci zesłał informację kto jest mądrzejszy, a kto głupszy.
                Wiadomo kiedy samolot się rozbił. Samolot przesłał ponad 20 wiadomości o
                psujących się elektronice. Z położenia zbieranych szczątków samolotu i
                wyławianych matrwych ludzi wiadomo, że rozpadł się w powietrzu. Wiadomo, że źle
                działały w nim sensory pomiaru szybkości. Z tego, że ani ty, ani pan Machula nie
                zadali sobie trudu aby zapoznać się z tymi dostępnymi informacjami nie wynika,
                że wszyscy są od was głupsi. Nie wiem dlaczego spekulacje pilota są uważane za
                objawienie niekwestionowalnej prawdy.
    • przyjaciel.krolika Co zepsuło samolot? 12.06.09, 13:49
      TITANIC też niestety zatonął, a nic takiego nie miało prawa się
      zdarzyć. AIRBUS to też tylko maszyna. Bardzo smutne. :-((
      • badjuk Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 13:54
        Wykluczam terroryzm - terroryści lubią rozgłos.
      • spokojny.zenek Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 13:58
        przyjaciel.krolika napisał:

        > TITANIC też niestety zatonął, a nic takiego nie miało prawa się
        > zdarzyć.

        Dlaczego?
        • przyjaciel.krolika Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:01
          Dlatego, że tak był reklamowany TITANIC - jako niezatapialny,
          najbardziej nowoczesny, luksusowy transatlantyk.
          Podobnie AIRBUS - noweczesny samolot naszpikowany elektroniką,
          zdublowane, potrojone systemy pokładowe i.... wszystko to jest jeden
          szajs , jeżeli zdarzy się coś , co przerasta wyobraźnię projektantów.
          • morphic Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:24
            Tak czytam co piszecie i nasuwa mi się pewna refleksja. Airbusy to jedne z nowocześniejszych konstrukcji wśród samolotów pasażerskich. Latające w powietrzu maszyny nierzadko mają 20-30 lat i nic się nie dzieje. Wszystko to, moim zdaniem, zależy od obsługi technicznej i serwisowania sprzętu. Nie można przecież winić np. Audi, że kierowcy się zabijają w ich samochodach. Na drogach rocznie ginie duuuużo więcej ludzi niż w najbezpieczniejszym transporcie lotniczym. Tragizmu nadaje sytuacji fakt, że podczas katastrofy samolotu ginie 200-800 ludzi, a na drodze jednorazowo np. 4. Skala bez porówniania.

            Ale nie w tym rzecz. Samoloty zawsze spadały i spadać będą (takie prawo fizyki, że do góry nie polecą), ale na Boga nie dzieje się to przecież nagle. Pilotami samolotów pasażerskich są osoby z wieloletnim doświadczeniem, mające wylatane ogromne ilości godzin. Pamiętam jak czytałem artykuł o pilocie JumboJeta lecącego z Frankfurtu do Los Angeles. Była to wersja 8 ważąca 185 972 kg. Pilot leciał przez 800 km na jednym silniku, a ostatnie 150 km szybował i wylądował na lotnisku bez najmniejszej rysy na maszynie. Jumbo był z tego co pamiętam skonstruowany w 1982 roku, tak więc najmłodszy już nie był. Airbus 330 ma podobny tonaż, z tym że jest produkowany od 1993 roku.

            Jak na mój gust to przyczyny katastrofy mogą być różne:

            - zestrzelenie - trafiony rakietą samolot traci część skrzydła (możliwe również uszkodzenie silnika) co destabilizuje jego własności nośne i wpada w wokółosiowy korkociąg.

            - kolizja z Predatorem

            - działania mobbingowe Boeinga, mające na celu odsunięcie z rynku Airbusa. Podobnie sprawa miała się z Concorde'ami, które na liniach transatlantyckich zastąpiły Jumbo

            Wykluczyć można:

            - awarię czujnika prędkości - jest ona regulowana przepustnicą i w przypadku zbyt małego ciągu pilot to wyczuwa i odpowiednio koryguje. Gdyby taka miała miejsce to samolot powinien walnąć w ziemię zaraz po starcie, ewentualnie problemy pojawiły by się przy lądowaniu.

            - wpadnięcie ptactwa w silniki

            - błąd pilota - nie ma mowy, żeby samolot skierować ostro w dół.

            A czy prawda wyjdzie na jaw? Dowiemy się sami. Choć sądzę, że będzie tak jak w przypadku 9/11
            • alexia1676 Re: Co zepsuło samolot? 13.06.09, 00:55
              Czy to mozliwe, zeby w tej odleglosci od brzegu byly ptaki???
              • viking2 Re: Co zepsuło samolot? 13.06.09, 04:30
                alexia1676 napisała:

                > Czy to mozliwe, zeby w tej odleglosci od brzegu byly ptaki???

                Nie w odleglosci - bo ta akurat nie ma znaczenia, jesli chodzi o albatrosy, one
                lataja transoceanicznie - ale rzecz w pulapie. Nie slyszalem o ptakach
                latajacych na wysokosci 10.5 km (czyli 35 000 stop - wysokosc przelotowa lotow
                transatlantyckich).
                Ale Twoj poprzednik napisal "WYKLUCZYC MOZNA:" i tam dopiero wymienil niemile
                spotkanie z ptakami.
            • viking2 Re: Co zepsuło samolot? 13.06.09, 04:34
              morphic napisał:
              > Jak na mój gust to przyczyny katastrofy mogą być różne:
              > - zestrzelenie
              > - kolizja z Predatorem
              > - działania mobbingowe Boeinga,

              Jest jeszcze kilka innych. Uslyszalem wczoraj spekulacje o "trafieniu przez
              asteroid". By jednak pozostac wiernym prawdzie, nie mowil tego astronom ani
              astrolog, ani nikt kto mialby jakies "wewnetrzne" informacje, wiec odebralem to
              jako czysta spekulacje i nic wiecej. Ale mozliwe? Oczywiscie, ze mozliwe. Tyle,
              ze pewnie malo prawdopodobne.
              • morphic Re: Co zepsuło samolot? 15.06.09, 04:11
                Trafienie samolotu przez asteroidę jest chyba jeszcze mniej prawdopodobne niź trafienie szóstki w Dużego Lotka. Poza tym bolid po wejściu w atmosferę najczęściej się spala całkowicie, albo osiąga rozmiary rzędu max 2 cm.

                Asteroida mogąca rozbić samolot tej wielkości, albo mogąca mu urwać skrzydło musiałaby być średnicę minimum 50 cm. Biorąc uwagę prędkość spadającego kamcora oraz fakt, że zawsze wchodzi on do atmosfery pod kątem, wówczas możliwość trafienia w poruszający się obiekt jest bliska zeru.

                Gdyby jednak to asteroida poleciałaby niewzruszona dalej i uderzyła o ziemię. Poza tym fakt ten na 100% wychwyciłyby satelity.
                • hardy01 Re: Co zepsuło samolot? 15.06.09, 09:30
                  Mniej prawdopodobne nie znaczy niemożliwe. To jest istota prawdopodobieństwa -
                  ono nie wyklucza zajścia zdarzenia.

                  Lotnictwo ma już ponad 100 lat - w tym czasie wykonano miliony lotów i możliwe
                  jest, że właśnie zdarzył się przypadek jeden na miliard.
            • hardy01 Re: Co zepsuło samolot? 15.06.09, 09:28
              Nie rozumiem dlaczego wykluczyć można awarię czujnika prędkości?

              Zdarzały już się właśnie awarie na A330 z powodu błędnego działania modułu
              odpowiadającego za odczyt i podawanie na ekran pozycji i prędkości (AIRDU). Z
              tego powodu m.in. australijski A330 lecąc na autopilocie dokonał nagłego
              manewru. Komputery na podstawie błędnych informacji były przekonane, że zaraz
              dojdzie do przeciągnięcia i w ułamku sekund wprowadziły samolot w lot nurkowy,
              aby zwiększyć prędkość.

              Skutkiem tego była demolka kabiny przez wózki cateringowe, awaryjne lądowanie i
              kilkanaście połamanych osób na pokładzie, choć bez ofiar śmiertelnych.

              A gdyby taki manewr został wykonany przez komputer podczas przelotu przez front
              burzowy?
          • spokojny.zenek Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:57
            przyjaciel.krolika napisał:

            > Dlatego, że tak był reklamowany TITANIC - jako niezatapialny

            Nie ma i nigdy nie było czegoś takiego.
    • birca Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:06
      Nareszcie jakis sensowny tekst na temat tej katastrofy. Podobne
      wywiad ukazal sie w Anglii i pilot mowil podobnie, ze to wszystko co
      jest podawane w prasie wyklucza sie nawzajem a prawda jest taka, ze
      ten samolot nie mial prawa spasc, powiedzial rowniez, ze maszyna nie
      spada jak kamien ale wlasnie zajmuje jej to troche czasu.

      No nic miejmy nadzieje, ze znajda przyczyne.

      I kurde balans terroryzm nie zawsze jest glosny i tyumfujacy. Gdzies
      juz wspominalam, ze na swiecie jest niemal 100 czynnych grup
      terrorystycznych a jedynie dwie czy trzy przyznaja sie do zamachow.
      Wiec atak terrorystyczny nie jest wykluczony. Niektorym wystarczy
      sama swiadomosc czego dokonali a nie popularnosc w mediach. Rowniez
      nie wszystkie grupy sa muzulmanskie.
      • morphic Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:25
        Ropa się kończy, pewnie się dostanie Al-Kaidzie
      • d.o.s.i.a Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:26
        > jest podawane w prasie wyklucza sie nawzajem a prawda jest taka,
        ze ten samolot nie mial prawa spasc,

        ale spadl...


        > powiedzial rowniez, ze maszyna nie spada jak kamien ale wlasnie
        zajmuje jej to troche czasu.


        Ta najwidoczniej spadla jak kamien. W dodatku na tyle szybko, ze
        wszystkie super hiper systemy, refleksy pilotow itp. wziely w leb -
        samolotu nie udalo sie wyprowadzic. Ba. Piloci nie nadali nawet
        mayday, chocby do ktoregos z samolotow w poblizu. Ba. Nie zadzialaly
        nawet glupie beakony! Zepsulo sie wszystko.

        Rozbawil mnie ten artykul i to zapewnienie, ze z samolotem
        absolutnie nic nie moze sie stac. Bo jak padnie jeden system, to
        jest jeszcze drugi i trzeci i czwarty, bla bla bla. Jak widac w tym
        przypadku zawiodlo wszystko.

        Stawiam na to, ze w momencie katastrofy piloci nie zyli/byli
        nieprzytomni, tak, ze nie bylo komu ani nadac mayday, ani
        wyprowadzic samolotu. Moze po prostu odpadlo skrzydlo pod wplywem
        duzej turbulencji? I samolot jak kamien spada, nie ma sily. Czy w
        takiej sytuacji piloci, czy ktorys z pasazerow, maja szanse zachowac
        przytomnosc i chociazby zatelefonowac (jak sugeruje autor?)? Nie
        sadze.
        • birca Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:51
          nie wiesz co zawiodlo. Nikt w tym momencie nie wie. Jak sie dowiemy
          wtedy bedzie sie mozna lapac za glowe albo mowic "a nie mowilem?"
          albo "wiedzialem!" a poki co jesli piloci, ktorzy lataja na tych
          maszynach mowia podobne rzeczy to znaczy, ze musialo sie stac cos
          bez precendesu proste nie? Chyba, ze wiesz lepiej niz doswiadczeni
          piloci....
          • d.o.s.i.a Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 16:25
            > nie wiesz co zawiodlo. Nikt w tym momencie nie wie. Jak sie
            dowiemy
            > wtedy bedzie sie mozna lapac za glowe albo mowic "a nie mowilem?"
            > albo "wiedzialem!" a poki co jesli piloci, ktorzy lataja na tych
            > maszynach mowia podobne rzeczy to znaczy, ze musialo sie stac cos
            > bez precendesu proste nie? Chyba, ze wiesz lepiej niz doswiadczeni
            > piloci....


            Nie wiem. Ale tak samo nie wie tego pan ekspert-pilot. A on
            tymczasem jak katarynka powtarza "nic sie nie moglo zepsuc, nic sie
            nie moglo zepsuc, samolot da sie wyprowadzic, samolot to szybowiec,
            tratatata, na pokladzie jest instrukcja obslugi i nawet latarki sa".
            W ogole nie dopuszcza sytuacji w ktorej pilot i pasazerowie nie
            zyja/sa nieprzytomni, albo w samolocie nie ma np. skrzydla, i NIE MA
            KTO ratowac ani samolotu, ani wyslac wiadomosci, albo samolotu
            zwyczajnie nie da sie uratowac bo leci korkociagiem w dol.

            Skoro pilot nie nadal wiadomosci mayday to znaczy, ze nie chcial,
            nie zdazyl, albo NIE MOGL. Innej mozliwosci nie ma. Skoro TRZECH
            pilotow nie wyprowadzilo samolotu, znaczy cos jednak zawiodlo.
            Dlatego ten artykul jest bezsensowny. Bo sugeruje niemal, ze za
            sterami siedzialo nie trzech doswiadczonych pilotow, ale jakas
            bezmozga malpa.
            • hardy01 Re: Co zepsuło samolot? 15.06.09, 09:38
              ALEŻ NIE PRZECZYTAŁAŚ ZE ZROZUMIENIEM.

              Pan pilot właśnie zwraca uwagę, że stało się coś niewytłumaczalnego, co nie
              powinno się zdarzyć. A skoro się zdarzyło i nie wiemy dlaczego to również nie
              wiemy, czy nie zdarzy się ponownie. I to jest powód do zaniepokojenia wśród
              pilotów. Dokładnie to! I wyśmiewany przez Ciebie "pan ekspert-pilot" o tym mówi,
              mówi o lampce alarmowej w głowach pilotów, tylko tego nie raczyłaś zauważyć.

              Żaden samolot nie powinien rozpaść się w powietrzu - taki samolot, i projekt
              takiego samolotu na zawsze powinien pozostać na ziemi.
        • morphic Re: Co zepsuło samolot? 15.06.09, 04:23
          Do teraz nie wiemy czy spadł.

          Co do spadania, logicznie sprawę ujmując, rzuć coś do przodu i spróbuj to zrobić w ten sposób, żeby w pewnym momencie to spadło pionowo w dół. Przecież to jest czysta fizyka. Samolot leci do przodu z prędkością zależną od wysokości. W przypadku pułapu 10,5 jest to średnio 900 km/h. Gdyby szedł w dół, to uwierz mi, ale nie pionowo. Nie pozwala na to siła nośna. Nawet gdyby równocześnie stracił obydwa skrzydła, wówczas też nie runąłby bezpośrednio w dół.

          Jak na mój gust zaczynam sądzić, że siadła elektryka samolotu. Skoro piloci nie nadali mayday to albo radio nie działało, albo nie mieli kiedy tego zrobić. Dodatkowo możliwe jest, że awarię miał radar oraz GPS, mijali jakiś front burzowy i się zgubili, paliwa było niewystarczająco dużo i jak się zorientowali o co chodzi, to było już za późno.

          Co do śmierci pilotów, nawet gdyby nie żyli, to samolot leci na autopilocie i do celu doleci. W niektórych przypadkach może nawet by próbował wylądować - tak ponoć są zaprojektowane nowe typy komputerów sterujących - choć tu akurat wiem, że wymagana jest ingerencja załogi związana z regulacją ciągu.

          A pod wpływem turbulencji skrzydła nie urwiesz. Musiałabyś chyba wlecieć w środek tornada żeby to się stało.
          • hardy01 Re: Co zepsuło samolot? 15.06.09, 09:47
            Jeśli siadła elektryka to nie mieli nic.
            To są samoloty z dżojstikiem i systemem fly by wire - jeśli nie ma prądu to
            zamieniają się w niesterowalną kupę żelastwa.

            A mimo to nawet Boeing w B777 i w B7E7 Dreamliner wprowadza system fly by wire
            zamiast bezpośredniego/hydraulicznego połączenia wolantu ze sterem.

            Przypominam, że Ił-62M Kościuszko nie miał nawet sterów, a mimo to piloci
            dolecieli używając lotek i ciągu silników z Grudziądza do Warszawy. Nie mieli
            szans na lądowanie, ale lecieć mogli.


            Bez człowieka samolot nie wyląduje - był przypadek w Atenach, kiedy w wyniku
            nagłej dekompresji wszyscy na pokładze zemdleli i samolot bezradnie krążył nad
            ostatnim punktem nawigacyjnym wprowadzonym do autopilota. Po czym rozbił się z
            braku paliwa - nikt nie mógł im pomóc.

            Awionika Airbusa jest w stanie wykonać lądowanie, ale samolot musi dostać takie
            polecenie od załogi - jeśli będzie działał ILS, będzie na ścieżce podejścia i
            będzie dobra pogoda bez deszczu, bez bocznych podmuchów wiatru to spokojnie jest
            to wykonalne. Łącznie z wyzwoleniem hamulców i rewersów.
      • tty0 Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:31
        >I kurde balans terroryzm nie zawsze jest glosny i tyumfujacy. Gdzies
        > juz wspominalam, ze na swiecie jest niemal 100 czynnych grup
        > terrorystycznych a jedynie dwie czy trzy przyznaja sie do zamachow.

        Tyle że celem terroryzmu jest (jak nazwa wskazuje) wzbudzenie w ludziach strachu i dzięki temu wymuszenie spełnienia jakichś warunków. Przy zamachach najczęściej, nawet jeśli nikt się do niego nie przyzna, wiadomo że to był zamach terrorystyczny. Jaki cel miałby taki atak, który ludzie uznają za zwykłą awarię?
        • birca Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 15:04
          narazie nikt nic nie uznal to raz a dwa jestes fanatykiem? wiesz jak
          to dziala? Nie kazy jest ekshibicjonista. Poza tym np wyobraz sobie,
          ze to byl Hamas. Wiesz co by sie dzialo gdyby to wyszlo na przyklad?
          Jak rodzaca sie sympatia do Palestyny przeksztalcilaby sie w
          nienawisc? Juz wtedy w ogole nie mogliby liczyc na zadna pomoc.
          Albo Afganistan? Talibowie maja na sumieniu porwania, zabojstwa,
          bomby - do dzisiaj nie przyznaja sie do polowy.
          Albo zabojstwo Pearla w Pakistanie? Przeciez od razu Pakistan zaczal
          scigac sprawcow i probujac wmowic opinii, ze to pojedynczy wypadek,
          ze nie ma terroryzmu w Pakistanie.
          Jest organizacja terrorystyczna w Tailandii. Slyna z samobojczego
          wysadzania samolotow, lotnisk itd. Nie wydaja oswiadczen, nie
          przyznaja sie bo robia to w imie Boga. Tym razem chrzescijanskiego i
          walcza z pycha, bogactwem itd...
          • viking2 Re: Co zepsuło samolot? 13.06.09, 04:42
            birca napisała:

            > narazie nikt nic nie uznal to raz a dwa jestes fanatykiem? wiesz jak
            > to dziala? Nie kazy jest ekshibicjonista. Poza tym np wyobraz sobie,
            > ze to byl Hamas. W

            Birca, jest jeszcze jedna mozliwosc: fanatyk chcial to wysadzic w diably, ale na
            paryskim CDG. Przypuszczalnie liczac na bliskosc budynku terminalu, moze
            wyladowanego po brzegi A380, moze jednego i drugiego i "urobek" w postaci
            1000-1500 ofiar?
            Tymczasem, dla jakiejs przyczyny, ladunek odpalil w locie. Moze mial
            elektroniczny detonator i burza z piorunami cos mu namieszala?
            Ale zmierzam do tego, ze - z punktu widzenia Hamasow, szmasow i reszty
            szmatoglowych szalencow - ten wybuch to porazka, kompromitacja i powod do
            wstydu, a nie do chwalenia sie sukcesem. Zamiast planowanych 1500 ofiar, udalo
            sie "zaledwie" 230 i akcja malo spektakularna, bo nikt nie widzial...
    • kps54 Czy można dzwonić z komórki na srodku oceanu? 12.06.09, 14:09
      ?
      • bart_canada Nie 12.06.09, 14:11
        • dickers próbowałeś? 12.06.09, 14:14
          • bart_canada Nawet nad ladem jest ciezko (probowalem SMSy) 12.06.09, 14:22
            a dalej niz 30km od stacji bazowej (dla pochodnych GSM) nie ma
            szans. Slaby sygnal, opoznienie czasowe (synchronizacja) i dodatkowo
            puszka metalowa, ktora dodatkowo oslabia fale.
            • morphic Re: Nawet nad ladem jest ciezko (probowalem SMSy) 12.06.09, 14:27
              Pominąwszy fakt zakazu używania komórek zakłócających sprzęt na pokładzie. Poza tym samolot ma swój telefon satelitarny na pokładzie z anteną wbudowaną w pionowy statecznik ogona. Zadzwonić szło, tylko czemu tego nie zrobiono?
              • d.o.s.i.a Re: Nawet nad ladem jest ciezko (probowalem SMSy) 12.06.09, 14:33
                > Zadzwonić szło, tylko czemu tego nie zrobiono?

                Raczej trudno dzwonic skoro spada sie wlasnie korkociagiem w dol z
                wysokosci 10 tys. stop, albo nastapila wlasnie dekompresja i
                stracilo sie przytomnosc...

                Ale widze, ze tak doswiadczony pilot w ogole nie bierze takiego
                scenariusza pod uwage.
              • inzynier2 Życie ważniejsze niż przeslanie wiadomości 12.06.09, 14:37
                morphic napisał:
                > samolot ma swój telefon satelitarny na pokładzie z anteną
                > wbudowaną w pionowy statecznik ogona. Zadzwonić szło, tylko
                > czemu tego nie zrobiono?

                To prawda, że samolot miał telefon satelitarny. Ale słyszałem wywiadu z innym
                pilotem, który mówił, że pilot w awaryjnej sytuacji myśli o tym jak uratować
                samolot, pasażerów i siebie. Czytelnicy myślą, a czemu on nie zadzwonił i
                zaspokoił naszej ciekawości. Pilot to nie reporter, ktoremu płacą za przesłane
                informacje. Ale reporter również myśli jak uratować swoje życie.
              • birca Re: Nawet nad ladem jest ciezko (probowalem SMSy) 12.06.09, 15:07
                zakaz nie znaczy niemoznosc uzycia. W zamachu na 9/11 prawie kazdy
                pasazer dzwonil do bliskich zeby sie pozegnac wiele osob mowilo
                potem o tych ostatnich rozmowach zanim samolot uderzyl w WTC.
                Myslisz, ze w przypadku katastrofy ludzie mysla o zakazach!?
                • genkar Re: Nawet nad ladem jest ciezko (probowalem SMSy) 12.06.09, 17:38
                  birca napisała:

                  > zakaz nie znaczy niemoznosc uzycia. W zamachu na 9/11 prawie kazdy
                  > pasazer dzwonil do bliskich zeby sie pozegnac wiele osob mowilo
                  > potem o tych ostatnich rozmowach zanim samolot uderzyl w WTC.
                  > Myslisz, ze w przypadku katastrofy ludzie mysla o zakazach!?

                  tyle tylko, że na środku Atlantyku telefony komórkowe nie działają
                  W wielu miejscach nawet stojąc na brzegu Atlantyku trudno jest
                  złapać jakikolwiek sygnał..
    • maxmartini to ze sie nie przyznali nie znaczy ze nie zamach.. 12.06.09, 14:21
      to ze do tej pory terrorysci nie przyznali sie do zamachu
      nie znaczy ze tego nie zrobili

      czym dluzej nie wiemy co bylo przyczyna strach przed ich moca i wladza
      (terrorystow) gdyby to byli oni rosnie

      calkiem mozliwe ze czekaja az sie zorientujemy ze to byl zamach, wtedy sie
      przyznaja i tym samym wzbudza naprawde duzy strach
      ze potrafili to zrobic tak ze przez dlugi czas nie bylo na to zadnych dowodow
      (jak by byly to media juz by o tym otwarcie mowily)


      to duzo lepsza strategia z ich punktu niz gdyby od razu rozwiali by wszystkie
      watpliwosci oglaszajac ze to byl zamach
    • wujcio44 Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:24
      Rozpusta, łatwe pieniądze i popularność. Ten samolot był zepsuty do szpiku kości.
    • anna-888 Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:24
      Pan J.Makula wypowiedzial sie lepiej niz to robia experci.
      Poinformowal o b.ciekawych problemach. To b.ciekawy reportaz. Zycze
      powodzenia !!
      • d.o.s.i.a Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:30
        Ciekawy, ciekawy. Ale uwaga o tym, ze zaden z pasazerow nie
        zatelefonowal z samolotu mnie rozbroila. Telefon komorkowy na
        wysokosci 10 tys stop na srodku oceanu????

        Mysle, ze najwiecej o przyczynach katastrofy powiedza ciala
        pasazerow tj. charakter obrazen wewnetrznych. Dowiemy sie chociazby
        JAK spadl samolot, jaka byla bezposrednia przyczyna smierci itp.
        • genkar Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 17:40
          d.o.s.i.a napisała:

          > Ciekawy, ciekawy. Ale uwaga o tym, ze zaden z pasazerow nie
          > zatelefonowal z samolotu mnie rozbroila. Telefon komorkowy na
          > wysokosci 10 tys stop na srodku oceanu????
          >

          loty transatlantyckie odbywają się na znacznie większej wysokości
          zwykle 30 -35 tys. stóp.



          > Mysle, ze najwiecej o przyczynach katastrofy powiedza ciala
          > pasazerow tj. charakter obrazen wewnetrznych. Dowiemy sie
          chociazby
          > JAK spadl samolot, jaka byla bezposrednia przyczyna smierci itp.
        • hrabia-monter-christo Re: Co zepsuło samolot? 13.06.09, 05:23
          d.o.s.i.a napisała:


          > Telefon komorkowy na
          > wysokosci 10 tys stop na srodku oceanu????

          to juz kolejny raz - nie 10tys. stop a 10tys. metrow
          no chyba ze masz stope na metr :-))
    • awacss Zadzwonić przez komórkę? 12.06.09, 14:28
      Z tą komórką to nie tak.Skoro samolot byl poza zasięgiem radarów to także nie
      bylo zasięgu na komórkę( bezkresny ocean)- chyba, że ktos dysponował telefonem
      satelitarnym ale to raczej nieprawdopodobne.
      • letalin Re: Zadzwonić przez komórkę? 12.06.09, 14:39
        > Z tą komórką to nie tak.Skoro samolot byl poza zasięgiem radarów
        to także nie
        > bylo zasięgu na komórkę( bezkresny ocean)- chyba, że ktos
        dysponował telefonem
        > satelitarnym ale to raczej nieprawdopodobne.


        Telefon satelitarny jest na wyposażeniu A330, jak napisał jeden z
        dyskutantów. Nie trzeba liczyc na to, że jakiś pasażer takim
        dysponował.
      • bella96 Re: Zadzwonić przez komórkę? 12.06.09, 15:00
        AFAIK przenośny satelitarny nie zadziała na pokładzie samolotu boć to prawie
        puszka faradaya ;-) - trzebaby wystawić rękę za okno?
      • mc.kaczor Re: Zadzwonić przez komórkę? 12.06.09, 15:56
        a ty myslisz ze jak polski radar siega tylko wgłab białorusi 200km to że tam juz
        telefonów nie mają? teraz samoloty jesli udostępniają mozliwość dzownienia (za
        dosc duza stawkę) to same stanowią antenę :) wiec połączenie teoretycznie i
        praktycznie telefoniczne było by mozliwe tylko że nie ze wszystkich samolotów
        mozna dzwonic :)
        artykuł sam w sobie fajny
    • nici.s Co zepsuło samolot? 12.06.09, 14:41
      artykuł naprawdę ciekawy.zobaczymy jak nasz zakłamany świat wybrnie
      z tej zagadki.szkoda tylko tych biednych ludzi, którzy zgineli.
      • ail7879 Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 15:12
        To mi wygląda na co najmniej nagłą utratę przytomności przez
        wszystkich na pokładzie - brak tlenu (poczytajcie o katastrofie
        cypryjskiego samolotu w sierpniu 2005 r.) + np. turbulencje i jakiś
        ogromny cyklon czy tajfun, które to jednak przytomna załoga dałaby
        radę ominąć, daliby radę a to zmniejszyć prędkość czy zwiększyć,
        zmienić kierunek, nadać sygnały. Nie zrobiono nic, więc chyba
        stracili przytomność. I to jest w tym wszystkim może choć minimalnie
        pocieszające - może zginęli nie wiedząc, bez cierpień, bez bólu ?
        • patryk_z_wawy Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 15:45
          jedyne sensowne wytłumaczenie, jakby to byl zamach, znalazionoby przeciez jakies
          podejrzane nazwiska na liscie pasazerow, a jakkby piloci byli przytomni, to lad
          dostalby chyba jakies sygnaly s.o.s albo cos wiecej niz te lakoniczne sygnaly o
          kolejnych awariach systemow.
        • crea Re: Co zepsuło samolot? 12.06.09, 16:12
          A pilot nie sprawdza ile ma paliwa w zbiorniku przed startem?
    • lady_ela Air Canada lot nr. 143 lipiec 1983r. 12.06.09, 15:35
      O tym locie mówi Makula. Jeden z pierwszych samolotów dostarczonych
      Air Canada skalibrowany wg miary metrycznej po przyjęciu przez
      Kanadę systemu metrycznego. Czyli kilogramy zamiast funty i litry
      zamiast galonów. Obsługa naziemna zamiast kilogramów wlała tyle samo
      paliwa tylko w funtach czyli o połowe mniej. Rezultat: w połowie
      lotu zgasły oba silniki i wszystko co z tym związane: przyrządy
      pokładowe, nawigacja, radio itd bo był to również jeden z pierwszych
      modeli Boeinga który całą elektronikę miał oparta na pracujących
      silnikach przynajmniej jednym. I co? Pilot wylądował pilotując
      kilkudziesięciotonową maszynę jak szybowiec.
      • crea Re: Air Canada lot nr. 143 lipiec 1983r. 12.06.09, 16:13
        A pilot nie sprawdza ile ma paliwa w zbiorniku przed startem?
      • viking2 Re: Air Canada lot nr. 143 lipiec 1983r. 13.06.09, 04:54
        lady_ela napisała:
        > modeli Boeinga który całą elektronikę miał oparta na pracujących
        > silnikach przynajmniej jednym. I co? Pilot wylądował pilotując
        > kilkudziesięciotonową maszynę jak szybowiec.

        Tak zwany "szybowiec z Gimli" (bo lecial do Gimli, Manitoba).

        Podobny przypadek mial Air Transat (A330) w locie do Portugalii (chyba z
        Toronto) bodajze w 2001 roku - stracil wszystkie 4 silniki. Paliwo, owszem, mial
        - tyle, ze podczas ostatniego przegladu jakis idiota zamontowal pompe paliwowa
        odwrotnie i zawor zamykal przeplyw, zamiast otwierac.
        Z wysokosci 10.5 km - ale przy absolutnie znakomitej, lagodnej, letniej pogodzie
        - pilot dolecial slizgowym (rzeczywiscie jak szybowiec) do Azorow, gdzie, jak
        sie okazalo, na jednej z wysepek jest baza NATO, wyznaczona jako awaryjne
        ladowisko dla promu kosmicznego Columbia.
        Wystarczylo pasa na posadzenie samolotu z nadmiarem predkosci i hamowanie samymi
        kolami, bez "przeciwciagu". Nic sie nikomu nie stalo, poza tym, ze najedli sie
        strachu. Ale ladowanie bylo MISTRZOWSKIE!
    • gresiek pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 17:08
      problem moze polegac rowniez na tym, ze w kokpitach zasiada coraz
      wiecej "operatorow" a nie prawdziwych "pilotow"... jak to powiedzial
      pewien kapitan, "pokolenie playstation wchodzi do kokpitow" a to moze
      oznaczac mniejsze lub wieksze problemy, abstrahujac od prawdziwej
      przyczyny katastrofy af447
      • genkar Re: pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 17:46
        gresiek napisał:

        > problem moze polegac rowniez na tym, ze w kokpitach zasiada coraz
        > wiecej "operatorow" a nie prawdziwych "pilotow"... jak to
        powiedzial
        > pewien kapitan, "pokolenie playstation wchodzi do kokpitow" a to
        moze
        > oznaczac mniejsze lub wieksze problemy, abstrahujac od prawdziwej
        > przyczyny katastrofy af447

        w samolotach fly-by-wire, są właśnie joysticki i każde polecenie
        pilota jest weryfikowane przez komputer. Komputer uniemożliwi
        działanie pilota, jeśli ten np. chciałby podnieść dziób zbyt wysoko
        i celowo "stall" (przeciągnąć) samolot.
        • jacekm22 Re: pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 18:29
          Biorac pod uwage , to ze piloci nie wyslali sygnalu o problemach w
          czasie lotu - zostaja dwie przyczyny katastrofy - wybuch bomby lub
          stracenie rakieta ziemia powietrze ...
          • jacekm22 Re: pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 18:30
            jacekm22 napisał:

            > Biorac pod uwage , to ze piloci nie wyslali sygnalu o problemach w
            > czasie lotu - zostaja dwie przyczyny katastrofy - wybuch bomby lub
            > stracenie rakieta ziemia powietrze ... lub woda powietrze..
          • genkar Re: pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 18:45

            jacekm22 napisał:

            > Biorac pod uwage , to ze piloci nie wyslali sygnalu o problemach w
            > czasie lotu - zostaja dwie przyczyny katastrofy - wybuch bomby lub
            > stracenie rakieta ziemia powietrze ...

            bo mechaniczny problem z samolotem zachwiałby naszą nieomylną
            wiarę, że zycie ludzkie ma jakiś głebszy cel i że ludzie
            nie mogą tak po prostu banalnie, bez sensu zginąc...
            bo ktoś coć źle zaprojektował, albo popełnił jakiś błąd.

            Jeśli stał za tym Mosad czy CIA czy jakieś inne wyższe siły
            (najlepiej pochodzenia żydowskiego :-) to wtedy
            wszystko nabiera sensu i nasz porządek świata pozostaje
            niezachwiany.
            • jacekm22 Re: pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 20:21
              No tak samolot najnowszej generacji jakim jest A 330 mial problemy
              mechaniczne i tak sie po prostu rozlecial w powietrzu ...
              • hardy01 Re: pokolenie playstation w kokpitach 15.06.09, 09:54
                Słyszałeś o Titanicu? Też był najnowszej generacji
            • viking2 Re: pokolenie playstation w kokpitach 13.06.09, 04:56
              genkar napisał:
              > Jeśli stał za tym Mosad czy CIA czy jakieś inne wyższe siły
              > (najlepiej pochodzenia żydowskiego :-) t

              A g...no prawda! Mowie Ci, ze to cyklisci...:)
        • gresiek Re: pokolenie playstation w kokpitach 12.06.09, 22:27
          nie o to mi chodzilo... chodzilo mi o to, ze umiejetnosc (sztuka)
          prawdziwego latania zanika, bo teraz sa komputery, joysticki,
          autopiloty, gpsy, itp, itd.
          dzisiejsze latanie liniowe, to tak naprawde latanie proceduralne,
          wszystko odbywa sie wedlug szczegolowych procedur. pilot ma
          zaprogramowac komputer aby samolot dotarl z punktu a do punktu b i
          jeszcze na dodatek spalil jak najmniej paliwa. wyobraz sobie teraz
          pilota(ow), ktoremu pada teraz taki "komputer" czy tez jak kto woli
          samolot (w polsce nie tak dawno byl przypadek atr-a w ktorym piloci
          zaczeli resetowac komputery w locie)... mozna zglupiec, tym bardziej
          ze wszystkiego nie da sie przewidziec i przecwiczyc na symulatorze. i
          wowczas pojawia sie kwestia "sztuki latania", gdzie zaczynaja
          odgrywac role umiejetnosci nabyte podczas latania malymi cessnami i
          szybowcami... gdzie masz pare podstawowych przyrzadow i one cie wiada
          bezpiecznie do celu. a tak naprawde to co sie liczy to setki godzin
          spedzonych na takim sprzecie. wowczas masz szanse zaliczyc sytuacje
          awaryjne, ktorym nie dasz sie zaskoczyc pilotujac "big iron".
          w niektorych szkolach latania ciagle sie cwiczy najrozniejsze
          sytuacje awaryjne w ktorych mozna "stracic glowe" czy tez
          "spanikowac". procedury w takich sytuacjach czesto zawodza a liczy
          sie doswiadczenie, pokora i lotniczy instynkt, ktory nabywa sie
          wylatujac setki godzin na "malym sprzecie"...
          a pokolenie "playstation", to ci mlodzi ludzie, ktorzy doskonale
          czujac komputery ida do szkoly latania i za 18msc i 240tys zl
          zdobywaja licencje. i zaczynaja latac. nie dlatego ze jest to cool
          pasjonujace i porywajace i wczesniej spedzili dziesiatki godzin
          latajac w aeroklubach ale dlatego ze jest to doskonaly lek na
          kompleksy, sposob na zaimponowanie innym czy w koncu perspektywa
          niezlych zarobkow.
          a jeszcze kilkanascie lat temu, do linii lotniczych trafiali (w
          wiekszosci) prawdziwi ludzie lotnictwa, np. piloci wojskowi a wiec z
          wielkim doswiadczeniem i "nalotem" godzin. teraz pilotem moze zostac
          niemal kazdy kto ma kase, zdrowie (nie takie znowu konskie) i troche
          oleju w glowie.
          nie tak dawno kapitanem a320 w anglii zostal 19 latek czy 21 latek...
          wyobrazasz sobie takich dwoch gosci (po 20 lat) lecacych a320 w
          ciezkiej pogodzie w sytuacji awaryjnej, kiedy np. padaja czujniki
          predkosci? bo ja nie...
    • emulec Nie da sie zadzwonic z komorki w samolocie! 12.06.09, 22:45
      Wielokrotnie probowalem, wlasciwie nie probowalem bo w ogole nie ma sygnalu i
      nigdy nie udalo mi sie zlapac. Mowie o czasie kiedy mozna wlaczyc urzadzenia
      elektroniczne np. laptopy, czyli po starcie juz na dosc znacznej wysokosci,
      wczesniej z wiadomych przyczyn nawet nie przyszlo mi to do glowy. Byc moze do
      pulapu kilkuset metrow jest to mozliwe, ale na pewno nie na FL350 i w dodatku
      srodku atlantyku.
      Odnosnie wypadku, skoro nie zostal nadany sygnal Mayday to swiadczy, ze rozwoj
      wydarzen byl ekspresowy typu nagla utrata przytomnosci lub smierc pilotow,
      reszte mozna sobie dospiewac.
      • kasika56 Re: Nie da sie zadzwonic z komorki w samolocie! 13.06.09, 06:34
        no prosze , jaki madry!Specjalisci sie glowia a ten na wszystko juz ma odpowiedz!
        • genkar Re: Nie da sie zadzwonic z komorki w samolocie! 17.06.09, 04:08
          kasika56 napisała:

          > no prosze , jaki madry!Specjalisci sie glowia a ten na wszystko
          juz ma odpowie
          > dz!

          Specjaliści się głowią nad tym, czy można zadzwonić z telefonu
          komórkowego na środku oceanu ? marni specjaliści :-)
    • ank_a Co zepsuło samolot? 13.06.09, 00:58
      zdjecie usmiechnietego pilota?! ludzie troche szacunku prosze ...
      • meerkat1 :-)))) 13.06.09, 09:09
        "Podobny przypadek mial Air Transat (A330) w locie do Portugalii
        (chyba z Toronto) bodajze w 2001 roku - stracil wszystkie 4 silniki."


        Z czego dwa musialy wypasc z komory ladunkowej, bo A-330 to maszyna
        dwusilnikowa.
    • radosiu Co zepsuło samolot? 13.06.09, 10:54
      ciekawa rozmowa, ale kilka uwag:
      "...niewidzialne dla radarów, bo odbijają fale radiowe..." no raczej
      właśnie ich nie odbijają i dlatego są niewidoczne dla radarów...
      "...Są też specjalne bikony, które się uruchamiają na wodzie: urządzenie
      wchodzi w reakcję z wodą i zaczyna wytwarzać energię, żeby bikon nadawał
      sygnał przez godzinę czy pół..."
      beacony jeśli już nie "bikony" i nie
      wytwarzają energii w kontakcie z wodą tylko przewracają się z pozycji
      spoczynku do pozycji awaryjnej, zachowują się jak "pływak" czy spławik,
      wewnętrzny ciężarek łączy styki baterii uruchomiając transmisję na
      częstotliwości awaryjnej (406MHz) podając cyfrowo swoją pozycję. Taka
      transmisja jest wykrywana przez satelty systemu Cospas-Sarsat. Emergency
      Beacon jest normalnym wyposarzeniem na każdym obiekcie pływającym jak również
      na tratwach ratunkowych samolotu, jednak tratw jak mniemam nie udało się
      zwodować więc beacony nie mogły zadziałać. Poprostu się utopiły razem z
      wrakiem samolotu. Beacony transmitują sygnał od 24 do 48 godzin.
      Do autora artykułu: przydałby się choć niewielki research przed wypuszczaniem
      takich bzdur, bo jak mogę uwierzyć słowom "doświadczonego" pilota jeśli są w
      nich tak podstawowe błędy. Te wychwyciłem a co z tymi o których nie wiem?
      Dziennikarstwo schodzi na psy...

      pozdrawiam
      chopin
      • meerkat1 Awaryjne ladowania tez sie rozmaicie koncza 13.06.09, 10:57
        "Gdy na wojskowym lotnisku w Babich Dołach ćwiczył awaryjne
        lądowanie na jednym silniku, maszyna uderzyła o ziemię i spłonęła.
        Zginęli też trzej doświadczeni oficerowie - instruktorzy." [GW]
        • ail7879 Co z wersją o utracie przytomności wszystkich ? 13.06.09, 17:21
          Postawiłem - choć jako laik, przyznaję - pewna wersję. Czemu wszyscy
          pieprzą o bombach, nie bombach ? Jakoś ciała znajdowane sa całe ? I
          to w odleglości do 50 mil (70 czy 80 km !). Moze ktoś podchwyci
          wątek o tym, że praktycznie nagle wszyscy starcili przytomnosc ?
          Nagłe rozhermetyzowanie sie samolotu, utrata tlenu (casus
          cypryjskiego samolotu linii Helios) ? Ale to nie tłumaczy
          wszystkiego, samolot leciałby i leciał. A tu sie rozpadł w
          powietrzu. te szczątki nawet nie wygladaja na nadpalone (choc ktos
          widzial pozar, sam juz nie wiem). może ktoś wytlumaczy dlaczego
          samolot może sie rozpaść ? A w ogóle z tezy o nowoczesnosci i
          bezpieczenstwie Titanica my dzis sie smiejemy, za 100 lat tez z
          Airbusa 330 sie będa śmiac. Może pilot szajby dostał jak ten co
          królową holenderką chciał rozjechać - niemożliwe że pilot zwariował
          raz na milion lotów ?
          • viking2 Re: Co z wersją o utracie przytomności wszystkich 14.06.09, 02:34
            Ali, Twoja teza opiera sie na zalozeniu rozhermetyzowania kabiny i utraty
            przytomnosci przez pasazerow/zaloge. W koncu nie wiemy, jak bylo, wiec mozesz
            miec racje. Ale musialby nastapic zbieg kilku czynnikow naraz:
            -Rozhermetyzowanie kabiny pasazerskiej postepuje dosc szybko wzdluz kadluba
            samolotu z klasy do klasy. W istocie, przerwanie integralnosci kadluba,
            powiedzmy, w tylnej czesci samolotu (klasa ekonomiczna) spowoduje utrate
            cisnienia w najdalej do przodu wysunietych siedzeniach klasy business w ciagu
            15-20 sekund. Nie jestem pewny, czy w tym Airbusie byla klasa pierwsza, ale i w
            niej katastrofalna utrata cisnienia nastapilaby nie dalej niz po kolejnych 10-15
            sekundach. To razem jakies 30 sekund, zajete goraczkowym szarpaniem sie z
            maskami powietrznymi, zakladaniem na twarz, poprawianiem gumek, piskiem,
            krzykiem, zawodzeniem, lapaniem sie nawzajem za rece - wszystko w ogluszajacym
            huku (bo nagle stracilismy rowniez i izolacje dzwiekowa kabiny, skoro dziura to
            dziura) i przerazeniu, ze "zaraz nas wywieje" - bo cisnienie w kabinie
            gwaltownie wyrownuje sie z tym daleko nizszym na zewnatrz.
            Po rozhermetyzowaniu kadluba, utrata cisnienia w kokpicie (pamietaj, zamkniete i
            dosc szczelne drzwi) nastapi jednak nieco pozniej, niz w kilkanascie sekund.
            jednoczesnie piloci beda wiedzieli o utracie szczelnosci kadluba natychmiast i
            wloza swoje maski powietrzne o wiele sprawniej i spokojniej, niz reszta obecnych.
            -Po wlozeniu masek naturalnym i nakazanym procedura postepowaniem pilotow bedzie
            meldunek o stracie szczelnosci kadluba, spadku cisnienia wewnetrznego i
            deklaracja awaryjnego zejscia na pulap 10 tys stop (3500m), bo tam cisnienie
            jest praktycznie takie, jak na ziemi (wystarczajace do oddychania).
            -Na pulapie 10 tys. stop samolot moze kontynuowac lot - jezeli rozszczelnieniu
            kadluba nie towarzyszyla utrata integralnosci "airframe" czyli struktury
            samolotu, utrata mocy (i ciagu) w silnikach, albo utrata sterownosci samolotu.

            Z tego, co wiemy, systemy samolotu samoczynnie wyslaly kilkanascie roznych
            sygnalow, miedzy innymi sygnal o utracie szczelnosci kabiny. Samoczynnie, czyli,
            ze zrobil to automat, nikt zas niczego nie deklarowal i nikt nie nawiazywal
            zadnej lacznosci z nikim.

            Czy nastapilo NAJPIERW przerwanie hermetycznosci kabiny pilotow? Wiadomo, traca
            przytomnosc, nie pilotuja samolotu, nie wysylaja niczego, tylko spokojnie
            umieraja w swoich fotelach w ciagu kilku minut. Nikt z pasazerow i reszty zalogi
            nic nie wie.
            Jak dlugo potrwa taka sytuacja? Wiemy tez, ze jednym z automatycznych sygnalow
            bylo zawiadomienie o wylaczeniu autopilota. Dlaczego? Samo rozszczelnienie
            kokpitu nie spowoduje zadnej reakcji autopilota. Bez autopilota i "ludzkich"
            pilotow samolot zleci w ocean dosc szybko - moze w ciagu 3-4 minut z pulapu
            przelotowego. Czy ktos zauwazy nieprawidlowosci toru lotu? W czasie przelotu w
            burzy tropikalnej? Czy ten, kto zauwazyl, zorientuje sie w sytuacji i siegnie po
            komorke/telefon satelitarny, czy zlozy to na karb "turbulencji, bo przeciez
            przez burze lecimy"?
            Co rozhermetyzowalo kabine lub kokpit? Burza tropikalna? Jakie sily wiatru i
            zawirowania powietrza musialyby wchodzic w gre, zeby rozerwac samolot na
            strzepy? Uderzenie asteroidu albo odlamka asteroidu? Zderzenie? Z czym?

            Powstaje caly szereg pytan, na ktore nie znamy jeszcze odpowiedzi, ale te
            prawdopodobne (czytaj "najczesciej wystepujace") scenariusze
            sa...nieprawdopodobne. I stad te wszystkie spekulacje.
          • koham.mihnika.copyright w przypadku rozhermetyzowania 14.06.09, 11:40
            automatycznie wypadaja maski i tlen jest generowany z rozkladu zwiazkow
            chemicznych. Piloci, jak sadze maja butle tlenowe. Mozg umiera w 4 minuty bez
            doplywu krwi/tlenu. To duzo czasu aby zareagowac.
            Gdyby samolot rozlecial sie na 10 km, to spadajace ciala by byly w kawalkach.
            Wolno spadajace cialo ma ok. 200 km/godzine, uderzenie o wode jest jak uderzenie
            o beton.
            Wszystko to sie kupy nie trzyma.
            Chyba, ze piloci zostali zastrzeleni a samolot ustawiony na pionowo w dol.
            • viking2 Re: w przypadku rozhermetyzowania 15.06.09, 03:34
              koham.mihnika.copyright napisał:
              > chemicznych. Piloci, jak sadze maja butle tlenowe. Mozg umiera w 4 minuty bez
              > doplywu krwi/tlenu.

              Piloci maja maski dlugo-dzialajace. O wiele dluzej, niz te "dorazne" w kabinie
              pasazerskiej. Mozg umiera w 4 minuty, ale BEZ maski traci sie przytomnosc w
              granicach 15-20 sekund. Pozostale 3 min 40 sekund to powilne zamieranie
              czynnosci mozgu, ale pacjent jest nieprzytomny, wiec zareagowac na nic nie moze.
              Jak juz napisalem, powstaje pytanie dlaczego piloci NIE zareagowali?
              Dobra, pilotujesz samolot pasazerski, nastepuje rozszczelnienie kokpitu, maski
              wylatuja, naciagasz na pysk - z o wiele mniejszym rwetesem i panika, niz
              przecietny pasazer (bo jego w tym nie szkolili).
              Potem, zgodnie z regulaminem ruchu lotniczego, niezwlocznie deklarujesz
              emergency: rozszczelnienie kadluba, utrate cisnienia i awaryjne zejscie na 10
              pulap tys stop - i wykonujesz to NIE CZEKAJAC NA POZWOLENIE. Zadaniem kontroli
              ruchu lotniczego jest zapewnienie, ze wszyscy maja Ci ustapic.
              Zadne z tych wydarzen nie nastapilo.

              > Gdyby samolot rozlecial sie na 10 km, to spadajace ciala by byly w kawalkach.
              > Wolno spadajace cialo ma ok. 200 km/godzine, uderzenie o wode jest jak uderzeni
              > e
              > o beton.

              Samolot najwyrazniej wlasnie rozpadl sie w powietrzu, na co wskazuje dlugi slad
              szczatkow, ktore wpadaly do oceanu caly czas w ruchu ku przodowi. Gdyby samolot
              pieprznal w wode w calosci, to - jakkolwiek katastrofalne byloby to uderzenie -
              mialbys szczatki w obszarze czegos o ksztalcie elipsy, o dluzszej ogniskowej,
              powiedzmy, dlugosci 2 mil, a krotszej np. 3/4 mili. Tymczasem szczatki ciagna
              sie szerokim pasem o dlugosci okolo 15 mil.
              Ciala wcale nie musza byc w kawalkach (mimo, ze te odnajdywane nie sa w
              najlepszym stanie, chociaz media oszczedzaja drastycznych szczegolow, co jest
              zrozumiale). Tak zwana "terminal velocity" - czyli szybkosc koncowa, ktora
              osiaga spadajacy czlowiek rzeczywiscie stabilizuje sie w okliczach 200 km/h, co
              jest az nadto wystarczajace by go zabic uderzeniem o wode, ale niekoniecznie
              powoduje rozerwanie na strzepy, takie jak np. wybuch bomby.

              Pamietajmy, ze to wszystko wydarzylo sie w obszarze burzy tropikalnej (na
              marginesie: jak silnej? czy ktos zna szczegolowe dane o predkosci, sile i
              kierunku wiatru? Zawirowaniach powietrza? Sztormowej fali?) - ale pozostaje
              zagadka, na ktora odpoweidzi zwyczajnie nie znamy: co sie w rzeczywistosci stalo?
              • hardy01 Re: w przypadku rozhermetyzowania 15.06.09, 10:09
                Tu masz analizę meteo:

                www.weathergraphics.com/tim/af447/
                P.S. A rekiny?
                • viking2 Re: w przypadku rozhermetyzowania 16.06.09, 01:09
                  hardy01 napisał:

                  > Tu masz analizę meteo:

                  Dzieki. Interesujace konkluzje.

                  > P.S. A rekiny?

                  Z pewnoscia graja jakas role, ale podczas sekcji doswiadczony patolog dosc latwo
                  odrozni rany zadane przez rekina od obrazen wywolanych uderzeniem o wode z
                  koncowa predkoscia spadania. Tak bym sie przynajmniej spodziewal...
    • kszafraniec Amerykanie coś testują. 16.06.09, 22:43
      Najgorsze, że w zbrojeniówce nie ma żadnych regulacji. Testy atomowe na
      Pacyfiku, testy nowych maszyn... Pamiętacie zgłoszenia z lat 80 tych z USA o
      UFO? Testowali nowoczesne samoloty. Dlaczego ponad 100 osób umierał na oczach
      ludzi bo Rosjanie nie chcieli wpuścić Norwegów? Tajemnica wojskowa. W dobie
      kryzysu branże zbrojeniowa rozwija się nie bacząc na wszystko. Za 2008 rok same
      USA wydały ponad 600mld $ na zbrojenie. Świat łącznie ok 2,5 bln $. Prawda jest
      taka, że wojsko USA pewnie doskonale wie co się stało z AirBusem. Taka jest moja
      teoria. To są zbyt wielkie pieniądze i nie może być tu miejsce na światowe
      dyskusje. Może ćwiczyli jakąś nową broń, a AirBus znalazł się w zasięgu
      przypadkowo? W końcu mógł zboczyć z kursu coś omijając. To jedna z moich teorii.
      Druga... Powiem tak Jest kryzys. W Polsce w walce o klienta wiemy do czego są
      zdolni konkurenci. Dziwnym trafem Jelfa... Znacie sprawę Corhydrolu? No to teraz
      pomyślcie dalej. Boeing zatrudnia ponad 52tys osób. Jest to symbol USA. Jest
      kryzys... Na pięć dni przed katastrofą notowanie Boeinga z 28 Maja to 42$ a 2
      dni po katastrofie... 52$

      Powodzenia w rozmyślaniach
      • genkar Re: Amerykanie coś testują. 17.06.09, 04:24
        kszafraniec napisał:

        > Najgorsze, że w zbrojeniówce nie ma żadnych regulacji. Testy
        atomowe na
        > Pacyfiku, testy nowych maszyn... Pamiętacie zgłoszenia z lat 80
        tych z USA o
        > UFO? Testowali nowoczesne samoloty. Dlaczego ponad 100 osób
        umierał na oczach
        > ludzi bo Rosjanie nie chcieli wpuścić Norwegów? Tajemnica
        wojskowa. W dobie
        > kryzysu branże zbrojeniowa rozwija się nie bacząc na wszystko. Za
        2008 rok same
        > USA wydały ponad 600mld $ na zbrojenie. Świat łącznie ok 2,5 bln
        $. Prawda jest
        > taka, że wojsko USA pewnie doskonale wie co się stało z AirBusem.
        Taka jest moj
        > a
        > teoria. To są zbyt wielkie pieniądze i nie może być tu miejsce na
        światowe
        > dyskusje. Może ćwiczyli jakąś nową broń, a AirBus znalazł się w
        zasięgu
        > przypadkowo? W końcu mógł zboczyć z kursu coś omijając. To jedna z
        moich teorii
        > .

        teoria raczej kupy się nie trzyma: US of A to dość duży kraj i jest
        tu wiele miejsc w których można spokojnie testować nowe rodzaje
        broni bez obaw, że cos się napatoczy.


        > Druga... Powiem tak Jest kryzys. W Polsce w walce o klienta wiemy
        do czego są
        > zdolni konkurenci. Dziwnym trafem Jelfa... Znacie sprawę
        Corhydrolu? No to tera
        > z
        > pomyślcie dalej. Boeing zatrudnia ponad 52tys osób. Jest to symbol
        USA. Jest
        > kryzys... Na pięć dni przed katastrofą notowanie Boeinga z 28 Maja
        to 42$ a 2
        > dni po katastrofie... 52$
        >
        > Powodzenia w rozmyślaniach

        sabotaż wydaje się bardziej prawdopodobny z tych dwóch teorii,
        ale IMHO przekroczenie Vne spowodowane błędnymi odczytami prędkości
        jest wciąż najprostszym wyjaśnieniem tej katastrofy.

        Airbus przecież już dawno ogłosił konieczność wymiany czujników
        prędkości - czyli wiadomo, że były jakieś problemy.
    • herr7 Kto "zepsuł" ten samolot? 17.06.09, 00:04
      A może samolot został strącony przez jakieś mocarstwo, które próbuje nową broń działającą na systemy elektroniczne samolotu. Takie działania byłyby nieskuteczne w stosunku do prostego samolotu opartego na systemach mechanicznych i hydraulice, ale współczesne samoloty latają tylko dzięki znajdującym się w nich komputerom. Jeżeli ktoś potrafiłby włamać się do komputerów w samolocie i zmienić zasady ich działania to samolot taki mógłby spaść na ziemię. Dwa fakty przemawiają za takim scenariuszem. Pierwszy to miejsce katastrofy - południowy Atlantyk jest dość rzadko uczęszczanym szlakiem. Drugi to brak przygotowania pilotów na takie zagrożenia. Oni są szkoleni jak postąpić w przypadku gdy terroryści znajdują się na pokładzie, ale już nie jak są poza samolotem.
    • ivellios1988 Re: Co zepsuło samolot? 23.12.14, 03:10
      Oczywiście - wierzę w UFO, sam zresztą widziałem co najmniej raz niezidentyfikowany obiekt latający.

      Co do samego UFO i kwestii z tym związanych to Radio Paranormalium nadaje od jakiegoś czasu ciekawą audycję pod tytułem Debaty Ufologiczne Online. Jak wskazuje tytuł, są to debaty, podczas których odbywa się dyskusja w gronie ekspertów ufologii, do których mogą się dołączać słuchacze. Do tej pory odbyło się osiem takich spotkań online, w planach jest ponad dwadzieścia kolejnych. Zapisów można sobie posłuchać tutaj: www.paranormalium.pl/index.php?akcja=audycjaInfo&aud=35

      Debaty na żywo odbywają się zwykle w niedziele o 19:00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka