Dodaj do ulubionych

Bicie nie, ale klaps tak

24.06.09, 07:48
willma.redblog.pomorska.pl/tag/klaps/
i wszystko na ten temat
Obserwuj wątek
    • guido_contini Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 15:38
      Klaps to bicie, a przede wszystkiem brak argumentow i pojscie na
      latwizne. Prymitywni ludzie zalatwiaja wszystko w prymitywny sposob.
      • combo1978 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:01
        Wszystko zalezy od wrazliwosci dziecka. Dla jednego lekki klaps raz
        na pol roku bedzie wystarczy zeby zrozumial ze czegos nie wolno a
        inne moze dostawac codziennie pasem i nic do niego nie dotrze.
        Oczywiscie najpierw nalezy porozmawiac i upomniec ustnie, ale po
        kilkunastu razach upominania o to samo moze czlowieka lekko w....ć.
        Najlepsze jest to ze dzieci wychowane bezstresowo zazwyczaj same
        pozniej bija swoje dzieci a te, ktore posmakowaly pasa wychowauja
        dzieci w systemie bezstresowym bo wiedza czym to pachnie ;)
        Ja osobiscie jestem za taktyka mieszana (jak mlody za bardzo pyskuje
        to lekki strzal w tylek). Zaznaczam ze ojciec pral mnie kablem od
        zelaska i nie narzekam. Wyszedlem na ludzi ;)
        • tetlian Bicie kablem 24.06.09, 21:13
          Ja byłem bardzo często bity w dzieciństwie. Ojciec mnie bił pasem, a mama kablem
          (bo nie potrafiła pasem zbić tak by bolało). Czy źle robili? Myślę, że tak. Czy
          są złymi ludźmi? Myślę, że nie. I tak ich kocham.
          • babajaga99 Re: Bicie kablem 24.06.09, 21:20
            I powielasz ten wzorzec. I DLATEGO jest potrzebne takie prawo, by
            przerwac łańcuch przemocy.

            tetlian napisał:

            > Ja byłem bardzo często bity w dzieciństwie. Ojciec mnie bił pasem,
            a mama kable
            > m
            > (bo nie potrafiła pasem zbić tak by bolało). Czy źle robili?
            Myślę, że tak. Czy
            > są złymi ludźmi? Myślę, że nie. I tak ich kocham.
            >
            • tetlian Re: Bicie kablem 24.06.09, 23:21
              babajaga99 napisała:

              > I powielasz ten wzorzec. I DLATEGO jest potrzebne takie prawo, by
              > przerwac łańcuch przemocy.

              Nie powielam, bo nie mam dzieci i nie chcę ich mieć. Poza tym jasno napisałem,
              że uważam, iż źle robili. Ale nie uważam ich za złych ludzi. Po prostu nie
              wiedzieli w tamtych czasach, że można inaczej.

              Choć czasem jak patrzę na rodziców, którym dzieci włażą na głowy i drą się na
              całe gardło godzinami, to pojawia się myśl w głowie: "Dlaczego oni im nie
              przyrżną tak porządnie, żeby się zamknęły.". Bo jak takie dzieci uspokoić, skoro
              nic innego nie skutkuje? Zapewne są sposoby, ale niestety większość rodziców ich
              nie zna. I w ten sposób nie biją swych dzieci, bo to jest złe, ale też nie
              stosują innych metod wychowawczych. W ten sposób ich dzieci dorastają na
              rozpieszczonych bachorów nie liczących się z innymi ludźmi.
              • barry.the.babtist Re: Bicie kablem 25.06.09, 01:37
                Ciekawi mnie co jeżeli kary typu "zakaz oglądania TV/grania/wychodzenia
                na dwór" też zostaną uznane za poniżające?

                Czy zabronimy stosowania kar?

                • babajaga99 Re: Bicie kablem 25.06.09, 01:46
                  Nie sądzę
                  • barry.the.babtist Re: Bicie kablem 25.06.09, 01:52
                    babajaga99 napisała:

                    > Nie sądzę

                    Nie mów hop.

                    A co jeżeli dla mnie takie kary są poniżające ? Czy należy ich zatem
                    zabronić bo ja tak chce ?
                    • babajaga99 Re: Bicie kablem 25.06.09, 01:59
                      Radykalizujesz a to do niczego w dyskusji nie prowadzi. TUTAJ mówimy
                      o biciu i przemocy.

                      barry.the.babtist napisał:

                      > babajaga99 napisała:
                      >
                      > > Nie sądzę
                      >
                      > Nie mów hop.
                      >
                      > A co jeżeli dla mnie takie kary są poniżające ? Czy należy ich
                      zatem
                      > zabronić bo ja tak chce ?
            • sikorka68 Re: Bicie kablem 24.06.09, 23:30
              babajaga99 napisała:

              > I powielasz ten wzorzec. I DLATEGO jest potrzebne takie prawo, by
              > przerwac łańcuch przemocy.
              >
              A skąd wiesz, że powiela. Z tym "powielaniem" błędów rodziców, to przesada.
              Klapsy są powielane tam, gdzie nie są uznane za błąd rodziców.
              Poza tym: jeszcze raz życzę, aby klaps był jedyną niesprawiedliwością, jaka
              spotka wasze dzieci. Są gorsze rzeczy...
              • babajaga99 Re: metodologia 24.06.09, 23:37
                Tu nie chodzi o "niesprawiedliwość" tylko o M E T O D O L O G I Ę.
                Przeczytaj mój poprzedni wpis na temat dyscypliny przestrzegania
                JASNO NAKREŚLONYCH norm i konsekwencji w ich egzekwowaniu. Nawet
                psów juz sie nie tresuje biciem (do tego doszła wiedza
                cywilizacyjna)
                • sikorka68 Re: metodologia 25.06.09, 01:01
                  babajaga99 napisała:

                  > Tu nie chodzi o "niesprawiedliwość" tylko o M E T O D O L O G I Ę.
                  > Przeczytaj mój poprzedni wpis na temat dyscypliny przestrzegania
                  > JASNO NAKREŚLONYCH norm i konsekwencji w ich egzekwowaniu. Nawet
                  > psów juz sie nie tresuje biciem (do tego doszła wiedza
                  > cywilizacyjna)

                  Ojć, kobieto, ale sobie słownictwo wybrałaś- metodologia. Poczytaj sobie moje
                  posty, abyś lepiej zrozumiała inne aspekty tego, co nam rodzicom przyniesie taki
                  zapis. Jesteśmy ludźmi, a nie komputerkami, gdzie wklepuje się programiki
                  systemowe (ustawy). Jako ludzie, mamy mocne i słabe strony. I tak powinno
                  zostać. Politycy postanowili inaczej. Jak można obyczaje zmieniać zaczynając od
                  drastycznych ustaw- toż to domów dziecka zabraknie, a już są przepełnione-
                  dlaczego? Bo już mamy bzdurny system. Ilu to kochających rodziców raz kiedyś nie
                  wytrzymało wybryków malucha i "klapsnęło". Zabierzcie im dzieci do
                  przepełnionych, bezdusznych domów dziecka i stwórzcie uczuciowe kaleki. Poczytaj
                  sobie raport stowarzyszenia "Dzieci Niczyje" i przemyśl jaką paranoję
                  popierasz... Tam są pobicia, gwałty- za co karane są te dzieci? Z deszczu pod
                  rynnę. W domu klapsy, w domu dziecka gorzej.
                • barry.the.babtist mam pytanie 25.06.09, 01:31
                  Tak z ciekawości.

                  Przypuśćmy, że mamy rodzinę w której każde duże przewinienie karane
                  jest klapsem. W takim razie należy odebrać dziecko tej rodzinie tak?

                  Pewnie najpierw przydzieli się kuratora. Tyle, że dzieci są bardzo
                  inteligentne i od razu wyczują, że mają władzę. Wyobrażasz, sobie
                  sytuację w której dzieciak mówi do ojca "tato kup mi zabawkę bo się
                  poskarżę pani kurator, że mnie bijesz"?

                  No i na koniec gdzie dziecku będzie lepiej w domu dziecka czy w
                  rodzinie gdzie karą za nieposłuszeństwo jest klaps?


                  Oczywiście, że są domy w których rodzic/rodzice znęcają się na
                  dzieciakami, w których kary nie mają na celu karać, a poniżać. Ale
                  jest to margines i zapewniam Cię, że wszelkich patologii nie ruszy jakaś tam ustawa.

                  Prawo powinno być tworzone dla normalnych ludzi, a nie dla marginesu.

                  Nie każdy potrafi trzyletniemu dziecku, które właśnie wybiegło na
                  ruchliwą ulicę z pełnym opanowaniem wytłumaczyć konsekwencje takiego
                  zachowania i ewentualne następstwa.

                  Ja nie mam swoich dzieci i nie oceniam metod wychowawczych innych.
                  Swoją drogą ciekawe ilu przeciwników klapsów ma swoje dzieci?
      • grenzoid Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:06
        W moim dzieciństwie "lanie" było karą ostateczną. Znakiem, że przekroczyło się
        granicę, której przekraczać nie wolno, nie można i - przede wszystkim -
        przekroczenie której jest szkodliwe dla mnie samego. Nie było to zresztą jakieś
        straszne bicie. Dostać w dupę - to miało wymiar symboliczny.
        Moi rodzice byli ludźmi wspaniałymi. Pełnymi życzliwości, serdeczności,
        zrozumienia i gotowymi wesprzeć mnie w każdej trudnej chwili. Dzieciństwo, jak i
        późniejsze dorastanie miałem wspaniałe. Moi rodzice pokazali mi świat sztuki,
        literatury, muzyki. Dzięki nim zainteresowałem się językami. Dzięki nim dbam o
        wysoką jakość mojego życia kulturalnego, towarzyskiego, uczuciowego. A przede
        wszystkim byli wspaniałymi przyjaciółmi na długie wieczorne rozmowy, spacery po
        pięknym zimowym lesie, grilla w ogródku, który wspólnie uprawialiśmy. Jednym
        słowem - wspaniali ludzie.

        A ty i tobie podobni intelektualnie upośledzeni gó...arze śmiecie mówić o
        patologii i prymitywizmie, ze względu na parę klapsów na które sobie zasłużyłem
        ? Wam wlać w dupę, a nie ustawy pisać !
        • fedorczyk4 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:15
          Raz zlałam mojego najstarszego syna. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
          Fakt dał ciała, fakt ja byłam młoda i durna, nieszcęśliwa i
          zagubiona. Niemniej nie zapomnę tego do końca życia. Młodsza dwójka
          chyba nigdy nie oberwała. Muszę ich zapytać, ale wydaje mi się ze
          nie. Całość dorosła we względnej dyscyplinie, poczuciu szacunku dla
          siebie i innych. Są już dorośli i najwyraźniej "wyszli na ludzi"
          mimo ze nie byli bici, karani brutalnie, ani straszeni:-)
          • grenzoid Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:27
            "Zlałaś" - ale co to znaczy ? Moje "lanie", o którym wspomniałem, to było
            umieszczenie na kanapie tyłem do taty (jak to brzmi! :D) a następnie
            umieszczenie na tyłku nie więcej niż jakichś 7miu uderzeń dłonią otwartą i przez
            spodnie. W życiu nie miałem śladu, nigdy też tak naprawdę mnie to nie bolało.
            Ale jakoś od razu łapałem, jak i dlaczego zrobiłem coś głupiego. Słowa nieraz
            nie wystarczały. A ja straszny kombinator byłem. :)
            • fedorczyk4 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:37
              Przerzuciłam 10 latka przez kolano i odparzyłam sobie prawa dłoń na
              jego tyłku. Zadowolony?
              Do dzisiaj mam do siebie pretensje za nieumiejetność prawidłowego
              rozwiazania sytuacji. Brrr
              • grenzoid Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:59
                To pytanie, czy jestem "zadowolony" zasugerowało mi, że poczułaś się złośliwie
                zaatakowana. Ja nie z tych. Dążę do spokojnej dyskusji, w której pojawić się też
                powinna kwestia pewnych granic postępowania. Oczywiście, to rodzi absurdy.
                Sposób w jaki - żartobliwie - sprecyzowałem moje "lanie" wyglądał by chyba
                głupio w zapisie prawnym. :)
                A tak na marginesie. Jakby tak sztywno potraktować normy, o których tu mówimy,
                to - zgodnie z sondażami - znaczna część społeczeństwa polskiego nie nadaje się
                do wychowywania dzieci. A czy jest tak naprawdę? I tu odsyłam do mojego
                pierwszego posta w tym wątku. Pozdrawiam.
                • fedorczyk4 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 17:07
                  Przepraszam, istotnie źle i za ostro się wyraziłam, ale naprawdę
                  uważam że bicie dzieci, jakiekolwiek, jest dowodem porażki
                  dydaktycznej rodziców. Jak zauważyłeś nie odżegnuję sie od
                  swojej "uderzającej" przeszłości, ale nie jestem, o nie, z niej
                  dumna. Bicie nie jest metodą, to jest droga na skróty, otwierająca
                  psychike dziecka na wszystkie nadużycia
            • babajaga99 Re: prawo a jednostkowy przykład 24.06.09, 18:29
              Kochani.
              Po pierwsze - jednostkowych przykładów nie powinno sie używać w
              dyskusji. Bo co jednostka, to przykkład. Grenzoid, chyba rozumiesz
              po co takie prawo powinno byc uchwalone? Nieprawdaż? CIEBIE nie
              skrzywdzono - jednostkowy przykład. Ale chyba, ostatnio,
              słyszałes/czytałeś w prasie o zakatowaniu dzieci (niemowląt też) na
              śmierc. Ten co to zrobił, tłomaczył się, że dał klapsa, potrząsnął
              niemowlęciem żeby przestało płakać. Różne są, w społecze nstwie,
              poziomy edukacji, inteligencji i wrazliwosci. Mojej córki
              przyjaciółke tatus walił po głowie pięścią - ale on był kulomiotem
              (serio)aż Jej krew poszła uszami. Na co mamusia stwierdzała, że
              skoro córka wieiż tatus jest "nerwowy" to powinna się adekwatnie
              zachowywać. Dobre, co? Jak ustalisz granicę między biciem (co
              UZNAJESZ Zza przemoc) a klapse? Bo i klaps klapsowi nierówny. Zależy
              od siły bijącego i jego uświadomienia sobie tej siły. Bardzo trudno
              jest wytyczyć granice miedzy klapsem a biciem. Szczególnie w
              kodeksie. Im ludy prymitywniejsze tym częściej używają siły, są
              bliżej zwierząt. Zwierzeta nie argumentuja tylko się gryzą. W Polsce
              tradycja "dyscypliny" jest odwieczna. Mój dziadek bił moja matke,
              ona biła mnie i na mnie stanęło. Bo po katowaniu przez moją matkę,
              przysięgłam sobie, że NIGDY nie podniosę ręki na moje dziecko. Ja
              wyrosłam na porządnego człowieka... ale moja córka też!!. Jakie
              stąd wnioski? Niewolno to NIEWOLNO. Naruszenie NIETYKALNOŚCI
              cielesnej jest ochroną jednostki. Chronimy nienarodzonych a nie
              chronimy już żyjących dzieci. Najwyższa pora!! Pozdrawiam - kiedyś
              katowana przez matkę.
              • lechujarek Re: prawo a jednostkowy przykład 24.06.09, 23:50
                > Po pierwsze - jednostkowych przykładów nie powinno sie używać w
                > dyskusji. Bo co jednostka, to przykkład. Grenzoid, chyba
                > rozumiesz po co takie prawo powinno byc uchwalone? Nieprawdaż?
                > CIEBIE nie skrzywdzono - jednostkowy przykład.

                Jego, mnie i tysiące innych ludzi. To akurat jest przykład WIĘKSZOŚCIOWY

                > Ale chyba, ostatnio, słyszałes/czytałeś w prasie o zakatowaniu
                > dzieci (niemowląt też) na śmierc.

                ...w przeciwieństwie do medialnie nagłośnianych JEDNOSTKOWYCH przypadków
                przemocy dzieci.

                > Bo i klaps klapsowi nierówny.

                Brawo! Pomiędzy klapsem i regularnym biciem jest różnica, cieszę się że sama to
                zauważyłaś. A skoro nawet ty to widzisz, to ludzie też zauważą kiedy dziecko
                jest naprawde bite, a kiedy tylko karcone

                > Ja wyrosłam na porządnego człowieka... ale moja córka też!!

                Twoja córka wyrosła na porządnego człowieka... ale ty też!!! Jakie wnioski? -
                wdrażaj sobie własne metody wychowawcze na własnym podwórku... ale wara od
                rodzin innych!
                Za dziecko odpowiedzialni są rodzice, a jeśli oni mają być odpowiedzialni to my
                NIE MAMY PRAWA bezpośrednio wtrącać się im w ich wychowywanie... ingerencja
                społeczeństwa może być dopuszczalna tylko w przypadkach skrajnych patologii -
                klaps na tyłek taką patologią na pewno nie jest!
                • babajaga99 Re: prawo a jednostkowy przykład 25.06.09, 00:16
                  lechujarek napisał:

                  > > Po pierwsze - jednostkowych przykładów nie powinno sie używać w
                  > > dyskusji. Bo co jednostka, to przykkład. Grenzoid, chyba
                  > > rozumiesz po co takie prawo powinno byc uchwalone? Nieprawdaż?
                  > > CIEBIE nie skrzywdzono - jednostkowy przykład.
                  >
                  > Jego, mnie i tysiące innych ludzi. To akurat jest przykład
                  WIĘKSZOŚCIOWY
                  >
                  > > Ale chyba, ostatnio, słyszałes/czytałeś w prasie o zakatowaniu
                  > > dzieci (niemowląt też) na śmierc.
                  >
                  > ...w przeciwieństwie do medialnie nagłośnianych JEDNOSTKOWYCH
                  przypadków
                  > przemocy dzieci.
                  >
                  > > Bo i klaps klapsowi nierówny.
                  >
                  > Brawo! Pomiędzy klapsem i regularnym biciem jest różnica, cieszę
                  się że sama to
                  > zauważyłaś. A skoro nawet ty to widzisz, to ludzie też zauważą
                  kiedy dziecko
                  > jest naprawde bite, a kiedy tylko karcone
                  >
                  > > Ja wyrosłam na porządnego człowieka... ale moja córka też!!
                  >
                  > Twoja córka wyrosła na porządnego człowieka... ale ty też!!! Jakie
                  wnioski? -
                  > wdrażaj sobie własne metody wychowawcze na własnym podwórku... ale
                  wara od
                  > rodzin innych!
                  > Za dziecko odpowiedzialni są rodzice, a jeśli oni mają być
                  odpowiedzialni to my
                  > NIE MAMY PRAWA bezpośrednio wtrącać się im w ich wychowywanie...
                  ingerencja
                  > społeczeństwa może być dopuszczalna tylko w przypadkach skrajnych
                  patologii -
                  > klaps na tyłek taką patologią na pewno nie jest!


                  To idąc za Twoja myślą, nie wtrącajcie sie do macic kobiet:
                  antykoncepcja, aborcja, in-vitro. Bo to NASZE ciała, nie żywe,
                  czujace, cierpiące dziecko.
                  • lechujarek Re: prawo a jednostkowy przykład 25.06.09, 00:25
                    > To idąc za Twoja myślą, nie wtrącajcie sie do macic kobiet:
                    > antykoncepcja, aborcja, in-vitro. Bo to NASZE ciała, nie żywe,
                    > czujace, cierpiące dziecko.

                    Jak dla mnie bomba.
                    Cieszę żeśmy się dogadali: ja nie będę zaglądał do twojej macicy, ty łapy precz
                    od moich dzieci.
                    • babajaga99 Re: prawo a jednostkowy przykład 25.06.09, 01:10
                      Ale jak je będziesz katował, że będą siniaki albo pręgi, to
                      nauczyciel lub lekarz/pielęgniarka będą mieli obowiązek zgłosić to
                      na policję i, pierwszym razem będziesz pouczony, drugim pójdziesz na
                      szkolenie a trzecim do pierdla.
                      • nikodem_73 Re: prawo a jednostkowy przykład 25.06.09, 02:00
                        Takie prawo już istnieje.
      • lechujarek Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:12
        Nauczyciele już dawno nie mogą używać takich prymitywnych metod jak klapsy.
        Rezultaty tych jakże nowoczesnych metod wychowawczych widzimy w polskich
        szkołach na co dzień.
      • ksiaze_olsztyn Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:26
        Ty oczywiście nie jesteś prymitywny i nie idziesz na łatwiznę. Masz
        za to postępową i nowoczesną GW.
      • xtc3 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 16:38
        na przykład uzasadniając występowanie pewnego zjawiska za pomocą
        przydania pewnym ludziom jednej określonej cechy.

        jestem zatem prymitywny i lubię to u siebie.
      • pamejudd Powodzenia w zetknięciu z dziećmi wychowanymi... 24.06.09, 17:10
        ...bez klapsa.


        Zastanawiające, że większość ludzi wychwalających bezstresowe wychowanie, nie ma pojęcia o psychologii dziecka i prawdopodobnie świadomie ignoruje informacje płynące z krajów, gdzie takie "wychowanie bez przemocy" próbuje się wprowadzić jako powszechnie obowiązujący nakaz.


        Otóż, drogie półgłóweńki, dzieci to z reguły proste istotki i oprócz , do tego diabelnie różnią się między sobą np. temperamentem. Innymi słowy, niektóre bachory jeśli nie dostaną po tyłku, nie przyswoją sobie pewenych norm, podczas gdy innym wystarczy tylko powiedzieć, jak trzeba postępować.

        A rozpierd*lacze normalności nie przyjmują tego do swoich drętwych móżdżków, i biorąc za dobrą monetę to, co im ledwie-wykształcona pani psycholog w gazecie napisze, powtarzają wokoło bzdury...
        • fedorczyk4 Re: Powodzenia w zetknięciu z dziećmi wychowanymi 24.06.09, 17:14

          > Otóż, drogie półgłóweńki, dzieci to z reguły proste istotki i
          oprócz , do tego
          > diabelnie różnią się między sobą np. temperamentem. Innymi słowy,
          niektóre bach
          > ory jeśli nie dostaną po tyłku, nie przyswoją sobie pewenych norm,
          podczas gdy
          > innym wystarczy tylko powiedzieć, jak trzeba postępować.
          >
          > A rozpierd*lacze normalności nie przyjmują tego do swoich drętwych
          móżdżków, i
          > biorąc za dobrą monetę to, co im ledwie-wykształcona pani
          psycholog w gazecie n
          > apisze, powtarzają wokoło bzdury...
          >
          >
          >


          Drogi Panie Półgłówku, jak juz napisałam mam troje dorosłych dzieci.
          Wychowanych metodą normalną, ale bez bicia, poza jednym jedynym
          przypadkiem. To sa dorośli normalni, uczciwi, pracującu i szczęśliwi
          ludzie. Nie byli bici. NIGDY
          • metall Re: Powodzenia w zetknięciu z dziećmi wychowanymi 24.06.09, 17:59
            fedorczyk4 napisała:

            > ...ale bez bicia, poza jednym jedynym
            > przypadkiem.
            ...
            > Nie byli bici. NIGDY

            Albo NIGDY, albo "poza jednym przypadkiem". Zdecyduj sie.

            1. Czy uwazasz, ze dobrze wychowalas swoje dzieci?
            2. Czy uwazasz, ze urzednik panstwowy zrobilby to lepiej?
            3. Czy uwazasz, ze urzednik panstwowy slusznie by zrobil, gdyby po
            tym "jednym jedynym razie" zabral Ci wszystkie dzieci? (Tak dzieje
            sie w Szwecji)
            • fedorczyk4 Re: Powodzenia w zetknięciu z dziećmi wychowanymi 24.06.09, 19:16
              metall napisał:

              > fedorczyk4 napisała:
              >
              > > ...ale bez bicia, poza jednym jedynym
              > > przypadkiem.
              > ...
              > > Nie byli bici. NIGDY
              >
              > Albo NIGDY, albo "poza jednym przypadkiem". Zdecyduj sie.

              Gdybyś zadał sobie nadludzki trud czytania wpisów, a nie tylko
              słuchal slowiczego trelu własnego głosu to nie zadawalbys tego
              pytania.

              > 1. Czy uwazasz, ze dobrze wychowalas swoje dzieci?
              Tak, ale nawet nie ja, one i ich otoczenie tak uważają.

              > 2. Czy uwazasz, ze urzednik panstwowy zrobilby to lepiej?

              Któro zrobiłby lepiej?
              > 3. Czy uwazasz, ze urzednik panstwowy slusznie by zrobil, gdyby po
              > tym "jednym jedynym razie" zabral Ci wszystkie dzieci?
              (Tak dzieje
              > sie w Szwecji)

              Nie zyje w Szwecji i nie znam tamtejszego prawodawstwa. Niemniej nie
              sadzę żeby 20 lat temu zabrano mi w Szwecji dziecko z powodu jednego
              incydentu.

              Nie należy mylić wychowanie bez bicia z pozwalaniem na wszystko. A
              nawet więcej, nie wolno! Dziecko któremu nie wyznaczono granic jest
              nieszczęśliwe i pozbawione poczucia bezpieczeństwa. Osoby które mylą
              te dwie rzeczy nic nie zrozumiały.
              Bicie dziecka nie zastępuje zrozumienia problemu, powoduje jedynie
              zwierzęcy lęk. Podobno dzieci się nie tresuje, a wychowuje. Jest
              duża różnica pomiędzy jednym a drugim. Nota bene mojego psa też
              wyszkoliłam bez bicia, a bydlatko jest baaardzo duże, silne i
              ponieważ (sic!) było bite w dzieciństwie, więc zrobiło sie
              agresywne. U mnie przestało być agresywne. I to bez wrzasków i bicia.
              • pamejudd Re: Powodzenia w zetknięciu z dziećmi wychowanymi 24.06.09, 19:40
                Po jakości twoich postów pozostaje mieć nadzieję, że dzieci nie są równie tępe, jak mamusia.

                Pierwszy przykład z brzegu:

                > Nie zyje w Szwecji i nie znam tamtejszego prawodawstwa. Niemniej nie
                > sadzę żeby 20 lat temu zabrano mi w Szwecji dziecko z powodu jednego
                > incydentu.


                Nie trzeba było robić tylu bachorów: miałabyś więcej czasu na czytanie. W dodatku, kolega napisał wyraźnie "TAK JEST W SZWECJI", więc tekst o dwudziestu latach temu był trochę jakby z czapy.


                > Nota bene mojego psa też
                > wyszkoliłam bez bicia, a bydlatko jest baaardzo duże, silne i
                > ponieważ (sic!) było bite w dzieciństwie, więc zrobiło sie
                > agresywne. U mnie przestało być agresywne. I to bez wrzasków i bicia.

                Prawdopodobnie po prostu wpadło w apatię i rozważa samobójstwo...
              • pamejudd Ach, i jeszcze jedno... 24.06.09, 19:56
                ...Perło Intelektu.


                Wyobraź sobie, że bicie niekoniecznie musi być traumatyzującą karą. O wiele więcej znam dzieci, które naznaczyły "psychologiczne" metody wychowania. niż takich, które miałyby do rodziców uraz za bicie. A "dwa szybkie" w niektórych sytuacjach lepiej przemówią do dziecka, niż jakiekolwiek słowa np. gdy wpadnie na pomysł wbicia psu widelca w oko).
                • maciekz70 Re: Ach, i jeszcze jedno... 24.06.09, 23:25
                  Boże takich sku...synów jak ty powinno się poddać publicznej chłoście.A i tak są
                  zbyt tępi by cokolwiek zrozumieć.
                  • nikodem_73 Re: Ach, i jeszcze jedno... 25.06.09, 02:13
                    No nie - to jest po prostu przeboskie! :D "Chcesz bić więc powinno się ciebie
                    pobić". No normalnie standing ovation i "zjedzmy wszystkich kanibali" :D
              • metall Re: Powodzenia w zetknięciu z dziećmi wychowanymi 24.06.09, 20:49
                fedorczyk4 napisała:

                > > 3. Czy uwazasz, ze urzednik panstwowy slusznie by zrobil, gdyby po
                > > tym "jednym jedynym razie" zabral Ci wszystkie dzieci?
                > (Tak dzieje
                > > sie w Szwecji)
                >
                > Nie zyje w Szwecji i nie znam tamtejszego prawodawstwa. Niemniej nie
                > sadzę żeby 20 lat temu zabrano mi w Szwecji dziecko z powodu jednego
                > incydentu.

                Nie odpowiedziałaś na pytanie, zrobiłby słusznie, czy nie?
                20 lat temu Szwedom też się wydawało to niemożliwe. Oni też tylko uważali, że
                niektórzy rodzice źle wychowują swoje dzieci.

                >
                > Nie należy mylić wychowanie bez bicia z pozwalaniem na wszystko.

                I z resztą Twojego wpisu się zgadzam, tylko, że tu nie chodzi o metody
                wychowania dzieci, bo żadną ustawą dzieci ani rodziców wychować się nie da. Tu
                chodzi o proste pytanie: Czyje są dzieci, rodziców, czy państwa?

                PS. Wstawki o wsłuchiwaniu się we własny głos były zbędne.
      • sikorka68 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 19:18
        guido_contini napisał:

        > Klaps to bicie, a przede wszystkiem brak argumentow i pojscie na
        > latwizne. Prymitywni ludzie zalatwiaja wszystko w prymitywny sposob.

        Owszem, trochę się nawet z tym zgadzam. Też uważam, że są lepsze sposoby
        wychowywania, ale kara za klapsa, to kara dla człowieka za to, że jest
        człowiekiem i nie zawsze na wszystko ma receptę. Za to, że ma słabszy dzień, a
        dziecko akurat zmalowało coś, czego nie powinno.
        No i życzę wszystkim, aby jedyną niesprawiedliwością, jaka go dotknie w całym
        życiu był ten klaps od rodzica.
        Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że są w życiu takie rzeczy, które są
        gorsze, a na które jesteśmy narażeni.
    • l005 Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 16:23
      Temat bicia dzieci powraca jak bumerang i bardzo dobrze. Ja też przy każdej
      okazji będę powtarzał że według mnie najważniejsza jest edukacja
      przyszłych rodziców. Uczenie rodziców dzieci w wieku przedszkolnym jest
      trochę za póżno aby diametralnie zmienić zachowania. Młodzież w szkołach,
      gimnazjum, liceum, powinna mieć zajęcia tłumaczące psychologię i potrzeby
      maluchów od pierwszych tygodni życia. Jest dostępna za darmo wielka ilość
      matariałow na ten temat zwłaszcza w krajach jak USA gdzie wychowanie bez
      przemocy ma szczególną wagę. Uważam, że każda ustawa która ma na celu zmianą
      polskiej kultury przemocy w stosunku do dzieci musi wprowadzić nauczanie
      młodzieży możliwie w jak najmłodszym wieku nim staną się rodzicami.
      • ksiaze_olsztyn Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 16:29
        Co za lewackie brednie. Nic nie jest potrzebne oprócz zdrowego
        rozsądku, którego zaczyna ludziom brakować, bo się dają nabrać
        na "badania amerykańskich psychologów", "dostępne materiały z USA"
        i "przygotowanie do życia w rodzinie".
        • l005 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:33
          No właśnie, dlatego radzę edukować młodzież szkolną nim kultura przemocy
          zadomowi się w psychice nieodwracalnie.
          • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:37
            Aby nie zadomowiła się kultura przemocy, dziecko powinne być
            wychowane w normalnej rodzinie.
            • fedorczyk4 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:40
              Drogi Książe, wracaj do średniowiecza gdzie Twoje miejsce.
              Nigdy nie nalażałam do "lewaków", ale jak Cię czytam to myślę ze juz
              wole być lewakiem, niż zachówkiem archeologicznoprawicowym.
              Wychowałam troje fajnych, uczciwych, ludzi. Jestem rozwódka,
              feministką i centrystką. Najwyraźniej moja wizja rodziny sprawdzila
              się w zyciu:-))
              • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:43
                Nie masz pojęcia o średniowieczu, moja droga. Osobiście czuję, że
                moje miejsce jest w XIX wieku :-)

                Feministka? To jakaś choroba?
                • fedorczyk4 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:45
                  Mam nadzieję że zakaźna :-)
                  • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:46
                    Ja już się zaszczepiłem.
                • babajaga99 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 18:40
                  ksiaze_olsztyn napisał:

                  > Nie masz pojęcia o średniowieczu, moja droga. Osobiście czuję, że
                  > moje miejsce jest w XIX wieku :-)
                  >
                  > Feministka? To jakaś choroba?

                  Stawiam diagnozę: byłeś bity w dzieciństwie i agresja sie przeniosła
                  i siedzi w tobie do dziś. To się wyczuwa. I dlatego chcemy zabronic
                  bicia dzieci, by nie wyrastały na ludzi takich jak ty!!!
                  • babajaga99 Re: Edukować młodzież w szkołach 26.06.09, 04:36
                    ..
                • sikorka68 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 19:40
                  ksiaze_olsztyn napisał:


                  > Feministka? To jakaś choroba?
                  >

                  Szowinizm też.
                  • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 21:40
                    :-))))
            • l005 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:42
              Ale jeżeli przyszli rodzice nie byli / są wychowywani w normalnej rodzinie to
              trzeba im pomóc to zrozumieć i pokazać jak normalna rodzina powinna wyglądać.
              Jeśli to się robi wystarczająco wcześnie to jest szansa że przynajmniej będą
              lepsi niż ich rodzice. Zmiana kultury społeczeństwa jest zadaniem na pokolenia.
              • fedorczyk4 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:44
                Oj tak, na pokolenia. Trzeba ludzi nauczyć szacunku do samych siebie
                nie kosztem innych, zadowolenia nie na podstawie niezadowolenia z
                innych, rodości, bez radości z nieszczęscia innych. Mamy co robić:-)
                • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:47
                  Typowe dla lewactwa: trzeba być uśmiechniętym, kulturalnym i
                  szanującym wszystko kretynem, wiecznie uśmiechniętym pożytecznym
                  idiotą z marzeń Lenina.
                  • fedorczyk4 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:54
                    ksiaze_olsztyn napisał:

                    > Typowe dla lewactwa: trzeba być uśmiechniętym, kulturalnym i
                    > szanującym wszystko kretynem, wiecznie uśmiechniętym pożytecznym
                    > idiotą z marzeń Lenina.
                    >
                    Jakoś dziwnie to lewactwo gnieździ się w krajach starej demokracjii.
                    Cholera, taki Szawajcar mijany na ulicy, uśmiecha się i nawet nie
                    wie biedny że jest typowo lewackim leninistą.
                    Fakt w naszej Ojczyźnie prawak stoi pod kościołem Wizytek z mokrym
                    nienawistnym transparentem i nie daj Boże się uśmiechnąć bo
                    zagryzie.
                    Prawica polska niestety jest pozbawiona poczucia humoru,
                    umiejetnośći radości i zdolności do szczęścia.
                    A moje dzieci są wywrotowe bo szczęśliwe!!!
                    • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:57
                      > Jakoś dziwnie to lewactwo gnieździ się w krajach starej
                      demokracjii. > Cholera, taki Szawajcar mijany na ulicy, uśmiecha się
                      i nawet nie > wie biedny że jest typowo lewackim leninistą.


                      Niestety, kraje starej Europy wpadły w sidła socjalizmu. Lenin się w
                      grobie przewraca (ze śmiechu).

                      > Fakt w naszej Ojczyźnie prawak stoi pod kościołem Wizytek z mokrym
                      > nienawistnym transparentem i nie daj Boże się uśmiechnąć bo
                      > zagryzie.

                      Nie jestem moherową babcią. Ale tylko taki obraz wszystkiego co
                      prawicowe zakodowała Ci do głowy Wyborcza z TVNem.

                      > Prawica polska niestety jest pozbawiona poczucia humoru,
                      > umiejetnośći radości i zdolności do szczęścia.
                      > A moje dzieci są wywrotowe bo szczęśliwe!!!

                      Ponieważ prawica ma swój rozum i nie cieszy się jak debil z 2
                      milionów emigracji zarobkowej, z rozsprzedanego majątku narodowego,
                      z bezwzględnej dominacji obcego kapitału. Ale lewak się cieszy, bo
                      jest w Unii Europejskiej i jest taki świetny i postępowy.
                  • maciekz70 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 23:29
                    Typowe dla kretynizmu.Na wszystko co inne reagować inwektywami.
                • l005 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:47
                  fedorczyk4 napisała:

                  > Oj tak, na pokolenia. Trzeba ludzi nauczyć szacunku do samych siebie
                  > nie kosztem innych, zadowolenia nie na podstawie niezadowolenia z
                  > innych, rodości, bez radości z nieszczęscia innych. Mamy co robić:-)
                  -----------
                  Ładnie powiedziane, pozdrawiam
                  • fedorczyk4 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:49
                    Diękuję:-))
              • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:45
                Niby masz rację, ale z tym "przyuczaniem" trzeba być bardzo
                ostrożnym. Bo założenie piękne, ale znając życie, wyjdzie z tego
                jakaś głupia indoktrynacja na podstawie abstrakcyjnych założeń
                psychologów, działających nota bene w USA a nie w Polsce, a więc w
                innym kraju, o innej mentalności itp.
                • l005 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:53
                  ksiaze_olsztyn napisał:

                  > ... abstrakcyjnych założeń
                  > psychologów, działających nota bene w USA a nie w Polsce, a więc w
                  > innym kraju, o innej mentalności itp.
                  ------------------------
                  Chyba jednak nie masz racji. Sam sprawdż jedno z moim ulubionych żródeł:
                  www.cehd.umn.edu/ceed/publications/questionsaboutkids/

                  • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 16:58
                    Przkro mi, ale nie mówię po angielsku. Możesz wyłożyć meritum po
                    polsku?
                • babajaga99 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 19:07
                  Ty własnie jestes przykładem, że MUSIMY się uczyć od
                  innych/mądrzejszych bo ciemnogrodowy beton nic sam nie wymyśli w
                  imię doktryny, że jak było tak jest dobrze. Jestes tego sztandarowym
                  przykładem!!! I TO własnie chcemy zmieniać.
                  • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 21:18
                    Czy to przemówiła sama Róża Luksemburg czy Włodzimierz Ilijicz w
                    babskim przebraniu?
                    • babajaga99 Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 21:22
                      NIE babajaga pies na prymitywów.
                      • babajaga99 Re:Nie bij 24.06.09, 21:26
                        Słyszałam, że jakiś klecha bił dzieci po rękach linijką (wiadomość z
                        tego roku z Katoland). Gdyby udeżył moje dziecko, to bym przyszła na
                        jego lekcję i przy całej klasie urwałabym sq...synowi jaja -
                        dosłownie. Tak mi dopomóż Bóg.
                        • tocqueville Re:Nie bij 24.06.09, 21:40
                          mnie katecheta bił linijką, ale najgorsze było klęczenie przy ścianie z rękami
                          uniesionymi do góry, oj bolały ręce
                          czy mam żal do katechety? - w żadnym razie, po prostu głupim zachowaniem
                          przeszkadzałem innym w zajęciach
                        • ksiaze_olsztyn Re:Nie bij 24.06.09, 21:42
                          Bo oczywiście twoj synalek może wszystko.
                        • tocqueville Re:Nie bij 24.06.09, 21:43
                          oj, pamiętam jakie chamstwo odstawialiśmy na katechezie - ale to już było u
                          katechetki, która nie biła. wstyd mi dzisiaj za to (choć ja byłem w miarę grzeczny)
                      • ksiaze_olsztyn Re: Edukować młodzież w szkołach 24.06.09, 21:41
                        pies?
                        A podobno to ja jestem agresywny ciemnogród :)
        • babajaga99 Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 18:37
          ksiaze_olsztyn napisał:

          > Co za lewackie brednie. Nic nie jest potrzebne oprócz zdrowego
          > rozsądku, którego zaczyna ludziom brakować, bo się dają nabrać
          > na "badania amerykańskich psychologów", "dostępne materiały z USA"
          > i "przygotowanie do życia w rodzinie".
          >
          Nie wiem, czy wiesz, książę, ale agresja występuje pięciokrotnie
          częściej u młodzieży wobec której stosowano przemoc.
          Agresja/przemoc "spływa" z pokolenia na pokolenie. Mój ojciec nie
          był bity i ...NIGDY mnie nie udeżył.
      • grenzoid Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 16:36
        No, panie kolego! Trudna sprawa. Z jednej strony brzmi to pięknie i chwalebnie.
        Zresztą po części się zgadzam. Mam jednak wątpliwość. Kto i w jakim zakresie
        miałby decydować jak wychowywać dzieci? Dlaczego rodzinne tradycje, prywatne,
        intymne wręcz obszary życia człowieka miałyby ulegać wpływom instytucji i
        urzędników? Oczywiście troszkę tu podkolorowuję, ale pamiętajmy, że władzy, czy
        też tzw. "autorytetom" dasz palec, a chapną całą dłoń!
        • ksiaze_olsztyn Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 16:38
          Zmierzamy w kierunku Szwecji i Anglii - za byle głupotę urzędasy
          mogą odebrać dziecko i dać do adopcji, żeby było śmieszniej - dla
          homoseksualistów.
          • grenzoid Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 16:51
            A co mi tam! Doleję oliwy do ognia! :)

            Otóż moja znajoma pracuje i uczy się w Anglii. Pewnego dnia jakiś dzieciak,
            mniej więcej dziesięciolatek, zaczął na podwórku pod jej oknem bawić się piłką.
            Piłka raz po raz uderzała w szybę. Koleżanka wkurzyła się i nakrzyczała na
            niego. Niestety nie dało to rezultatów. Gó...arz zaczął przeginać, wyraźnie
            celując piłką w jej okno. Wreszcie nie wytrzymała. Zeszła na podwórze, zabrała
            mu piłkę i zadzwoniła do jego ojca, sąsiada, informując, że syna musi pouczyć, a
            i piłka się znajdzie. Zanim tata się pojawił, przyjechała policja! Znajoma
            spędziła na komisariacie kilka godzin, podczas których musiała się gęsto bronić
            przed zarzutami, jakie wymyślił sobie młody mówiąc policjantom, że go uderzyła,
            zbluzgała i okradła! Na szczęście ojciec dzieciaka znalazł się w porę i sytuacja
            została uratowana.

            No i teraz pytanie. Czy dzieci - z natury niezbyt odpowiedzialne istoty - mogą
            dostawać do ręki broń w postaci restrykcyjnych przepisów obejmujących
            postępowanie z nimi? Pachnie Orwellem.
            • ksiaze_olsztyn Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:05
              Masz rację.
              A teraz wytłumacz to lewakom :)
              • fedorczyk4 Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:10
                Czy, skoro odżegnujesz się od określenia prawacki moher, mógłbyś
                określić się, oraz pojęcie lewaka? Starsznie jestes niezborny w
                Twoich wypowiedziach, istotnie XIX nasto wieczny:-)
                • ksiaze_olsztyn Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:20
                  Moja definicja i na mój użytek:

                  Lewak - osoba wyznająca socjalizm gospodarczy, liberalizm
                  obyczajowy, ufność mediom i politykom. Na ogół osobę taką
                  charakteryzuje brak krytycznego podejścia do ogłupiającej ją
                  medialno-poprawnopolitycznej papki.
                  • fedorczyk4 Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:24
                    Współczuję. Na szczęscie jest to Twoja i tylko Twoja definicja.
                    • josef_miejski Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:39
                      fedorczyk4 napisała:

                      > Współczuję. Na szczęscie jest to Twoja i tylko Twoja definicja.
                      Ten burek tkwi w realiach ok. 1930r, albo za komuny 1945-1990.
                      Chory kraj, bo chore rodziny, zreszta najczesciej pijane!
                      • pamejudd I katolickie, zapomniałeś dodać. 24.06.09, 20:00
                        Kolejny inteligentoid...
                    • pamejudd fedorczyk4 - jaka ty jesteś beznadziejnie głupia. 24.06.09, 19:58
                      Piszesz rzeczy tak jawnie niezgodne z rzeczywistością, że aż mi sięciebie żal zrobiło...
                      • babajaga99 Re: fedorczyk4 - jaka ty jesteś beznadziejnie głu 24.06.09, 20:10
                        CZYJĄ rzeczywistością. Głębokiej wiochy zza Buga?
                        • ksiaze_olsztyn Re: fedorczyk4 - jaka ty jesteś beznadziejnie głu 24.06.09, 21:43
                          No jak ktoś mieszka za Bugiem to jest prymitywny. Oświecona babajaga
                          o tym wie.
          • josef_miejski Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:36
            ksiaze_olsztyn napisał:

            > Zmierzamy w kierunku Szwecji i Anglii - za byle głupotę urzędasy
            > mogą odebrać dziecko i dać do adopcji, żeby było śmieszniej - dla
            > homoseksualistów.
            >
            To sa najwspanialsi "rodzice". Nigdy nie bija dzieci. Nikogo zreszta.
            spedzam setki godzin na placach zabaw na Zachodzie (Wieden, Hamburg,
            Genewa,...). Jedynymi rodzicami (równiez "opiekunkami" dzieci), którzy pozwalaja
            sobie na "klapsy" lub wrzaski w stosunku do dzieci, sa osoby z bylych demoludów,
            glównie z Polski i bylej Jugoslawii.
            To wyglada dramatycznie i kryminalnie.
            Inni wychowawcy radza sobie bez kar cielesnych i mentalnych ("darcie sie na
            dzieci"), dlatego maja wspaniale dzieci.
            Podopieczni prostaków z demoludów budza tu zgroze.
            Jestecie 2000 lat do tylu, za starozytnymi grekami i rzymianami, o egipcjanach
            nie wspomne. Zero kultury prawneji osobistej.
            Jak mozecie w Katolandzie ciagle ten banalny problem dyskutowac?
            Zacofane, glupie i kryminalne buractwo.
            • metall Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:51
              josef_miejski napisał:

              >> Jak mozecie w Katolandzie ciagle ten banalny problem dyskutowac?
              > Zacofane, glupie i kryminalne buractwo.

              Tos sie chlopie podbudowal.
              • josef_miejski Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 20:33
                metall napisał:

                > josef_miejski napisał:
                >
                > >> Jak mozecie w Katolandzie ciagle ten banalny problem dyskutowac?
                > > Zacofane, glupie i kryminalne buractwo.
                >
                > Tos sie chlopie podbudowal.
                Jestescie buraki ostatnia nacja w swiecie, która wlasne dzieci bije!
                I psy kopie!
                Takiego chamstwa nie spotkasz nigdzie poza Katolandem-Wolska
                Swiat sie z was prymitywy smieje!
                Dlatego macie najwicej ludzi w wiezieniach, a poza wiezieniami setki tysiecy
                kryminalistów, kradnacych i bijacych na prawo i lewo.
                Polska - kraj bandytów.
                Patrze na to z bezpiecznej odleglosci 2000 km., szkoda slów.
                • metall Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 20:52
                  Zakładam, że to tylko prowokacja, bo jak nie to żal mi Ciebie człowieku.

                  Ale mimo wszystko pozdrawiam.
                • lechujarek Re: Edukawać młodzież w szkołach 25.06.09, 00:03
                  Cóż ja tu widzę, kolejny bezstresowo wychowany?
                  Widać słychać i czuć... nawet na te 2000km odległości
          • babajaga99 Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 19:15
            ksiaze_olsztyn napisał:

            > Zmierzamy w kierunku Szwecji i Anglii - za byle głupotę urzędasy
            > mogą odebrać dziecko i dać do adopcji, żeby było śmieszniej - dla
            > homoseksualistów.

            Tuuu cię boli!! Wolałabym być wychowywana przez inteligetnych i
            kochających się homoseksualistów niż przez tak agresywnego (i
            przypuszczam, stosującego przemoc fizyczną tak jak tutaj słowną
            agresję)i prymitywnego chama. Agresja z chamstwem idą w parze.
      • metall Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 17:45
        l005 napisał:

        > Uważam, że każda ustawa która ma na celu zmianą
        > polskiej kultury przemocy w stosunku do dzieci musi wprowadzić
        nauczanie
        > młodzieży możliwie w jak najmłodszym wieku nim staną się rodzicami.

        Ludzie skad w Was tyle wiary w ozdrowiencza moc ustaw ustanawianych
        przez politykow, o ktorych mamy wszyscy zdanie takie jakie mamy.
        Wy naprawde wierzycie, ze "wszystkie dzieci nasze sa", czyli
        panstwowe? Chcecie dozyc u nas takiej Szwecji, gdzie dzieci
        upanstowiono juz calkiem?

      • pani.cogito Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 18:44
        Jedź do USA i przyjrzyj się skandalicznemu zachowaniu ich
        niewychowanych bachorów (nazywanie tej dziczy dziećmi byłoby obrazą
        normalnych dzieci) "wychowanych bez przemocy". I życzę Ci powodzenia
        na stare lata, gdy żaden gó...arz "wychowany bez przemocy" nie ustąpi
        Ci miejsca. Naprawdę, nie musimy ślepo małpować wszystkiego, co
        amerykańskie.
      • sikorka68 Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 19:34
        l005 napisał:

        "Ja też przy każdej okazji będę powtarzał że według mnie najważniejsza jest
        edukacja przyszłych rodziców."

        Ok, tylko skąd ty weźmiesz tylu wykształconych pedagogów? Na dzisiejsze czasy to
        trochę utopia.
        • babajaga99 Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 19:41
          Od czegos trzeba zacząć. Myślę, że ustawodawstwo to pierwszy krok.

          sikorka68 napisała:

          > l005 napisał:
          >
          > "Ja też przy każdej okazji będę powtarzał że według mnie
          najważniejsza jest
          > edukacja przyszłych rodziców."
          >
          > Ok, tylko skąd ty weźmiesz tylu wykształconych pedagogów? Na
          dzisiejsze czasy t
          > o
          > trochę utopia.
          • maaac Re: Edukawać młodzież w szkołach 24.06.09, 21:14
            Martwe prawo to świetny srodek edukacyjny... do lekceważenia prawa.
            • sikorka68 Re: Edukawać młodzież w szkołach 25.06.09, 00:44
              maaac napisał:

              > Martwe prawo to świetny srodek edukacyjny... do lekceważenia prawa.

              Co Polakom udaje się świetnie. Jeszcze jedne przepisy, które będą nie do
              wyegzekwowania- za mało domów dziecka...
              • babajaga99 Re: Edukawać młodzież w szkołach 25.06.09, 00:57
                Domy dziecka nie będą potrzebne! To TTUNIEK lub Mamuśka, pijący i
                walący dzieci pódą do pierdla!!!, że się tak brzydko wyrażę.


                sikorka68 napisała:

                > maaac napisał:
                >
                > > Martwe prawo to świetny srodek edukacyjny... do lekceważenia
                prawa.
                >
                > Co Polakom udaje się świetnie. Jeszcze jedne przepisy, które będą
                nie do
                > wyegzekwowania- za mało domów dziecka...
                • nikodem_73 Re: Edukawać młodzież w szkołach 25.06.09, 01:02
                  Mhm. A jak dwójka bije to dzieci pójdą do pracy i zarobią na czynsz i jedzenie?

                  No sorki, ale gdyby naiwność świeciła to mogłabyś robić za oświetlenie dla
                  średniej wielkości miasteczka.
                • sikorka68 Re: Edukawać młodzież w szkołach 25.06.09, 01:08
                  babajaga99 napisała:

                  > Domy dziecka nie będą potrzebne! To TTUNIEK lub Mamuśka, pijący i
                  > walący dzieci pódą do pierdla!!!, że się tak brzydko wyrażę.
                  >
                  >
                  A dzieci zostaną w mieszkaniach bez opieki dorosłych:)
                  O naiwności:))))))))))))
          • sikorka68 Re: Edukawać młodzież w szkołach 25.06.09, 00:42
            babajaga99 napisała:

            > Od czegos trzeba zacząć. Myślę, że ustawodawstwo to pierwszy krok.
            >
            Od czego? Jak do tej pory w krajach, gdzie dawno ten przepis funkcjonuje sprawa
            wygląda mniej więcej tak: małe dziecko nie powie, a a nastolatek owszem i to
            niekoniecznie jest prawdą. Dlaczego? Bo np. tatuś nie puścił na imprezę, albo w
            ogóle głupio się odezwał, co nastolatka wkurzyło. Sprawy w sądzie i ewentualne
            więzienie tatusia zmusza nastolatka do przyznania się do kłamstwa. Sama znam
            takie dwa przypadki i to z dwóch różnych krajów. Tak wygląda w rzeczywistości ta
            "ucywilizowana metoda wychowawcza"- paranoja i nic więcej. Wcale mi nawet nie
            chodzi o pochwałę klapsa, ale nie popadanie w drugą skrajność. Dlaczego nie
            możemy być mądrzejsi od innych krajów, które ten zapis mają i z tego co wiem na
            zdrowie im to tak naprawdę nie wychodzi.
    • aaneta Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 17:58
      zzzettt napisał:
      > willma.redblog.pomorska.pl/tag/klaps/
      > i wszystko na ten temat

      "Nie ma wychowania bez miłości, ale nie ma też wychowania bez strachu przed karą.
      Jeśli kłamię, muszę bać się konsekwencji kłamstwa. Jeśli kradnę – muszę czuć lęk
      przed karą."

      Prymitywna XIX-wieczna bzdura. Już dawno na różne sposoby wykazano
      nieskuteczność, a nawet szkodliwość tego poglądu. Strach przed karą wcale nie
      zniechęca do popełnienia złego czynu, natomiast zachęca do kombinowania w celu
      uniknięcia kary.
      • metall Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 18:01
        aaneta napisała:

        > Już dawno na różne sposoby wykazano ...

        Kto "wykazano"? Urzednik socjalny w Szwecji?
        • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:24
          metall napisał:

          > aaneta napisała:
          >
          > > Już dawno na różne sposoby wykazano ...
          >
          > Kto "wykazano"? Urzednik socjalny w Szwecji?
          Urzednik socjalny w Szwcji jest 500 razy wartosciowszy niz twoje cale miasto,
          napelnione durnymi burakami.
      • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:14
        No co ty piszesz - mnie akurat strach przed karą powstrzymuje od robienia rzeczy
        zakazanych.
        • metall Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:55
          tocqueville napisał:

          > No co ty piszesz - mnie akurat strach przed karą powstrzymuje od robienia rzecz
          > y
          > zakazanych.

          Widocznie jesteś XIX-stowiecznym ciemniakiem ;-)))

          PS. To żart taki był. Nie twierdzę, że dobry. Pozdrawiam
        • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:27
          tocqueville napisał:

          > No co ty piszesz - mnie akurat strach przed karą powstrzymuje od robienia rzecz
          > y
          > zakazanych.
          No to jestes potencjalnym bandyta, kierujacym sie tylko strachem.
          Rób rzeczy zakazane przez Radio Maryja, to dolaczysz do nas, do cywilizacji.
          Choc mocno spózniony/opózniny w rozwoju.
      • barry.the.babtist to po co karać ? 25.06.09, 01:51
        Po co zadawać kary typu "zakaz grania na konsoli" albo 20 minut na
        dywaniku jak to pani z TVNu?

        Przecież to średniowieczne przesądy.

        Lepiej wytłumaczyć 3-4 letniemu dziecku podstawy elektrotechniki oraz
        jaki prąd i jakie napięcie zabijają człowieka po to żeby nie wkładało
        rączek do kontaktu. Rzeczowo opowiedzieć z jaką siłą dziecko uderzy o
        ziemię skacząc z 1,5 m i z jaką siłą uderzy w nie samochód jadący z
        prędkością 50 km/h.

        Powodzenia!
        • babajaga99 Re: to po co karać ? 25.06.09, 01:57
          A myślisz,że to wszystko zrozumie jak je zbijesz? Będzie to robić,
          jak nie będziesz widział. Dlatego należy dom z małymi dziećmi
          zabezpieczać/przewidywac a nie bić je. To Ty musisz mieć wyobraźnię
          i przewidzieć co dziecko może sobie zrobiś dopóki nie ZROZUMIE
          konsekwencji swego postepowania. Ty jesteś, jako rodzic, za to
          dziecko odpowiedzialny. Ty i tylko Ty.

          barry.the.babtist napisał:

          > Po co zadawać kary typu "zakaz grania na konsoli" albo 20 minut na
          > dywaniku jak to pani z TVNu?
          >
          > Przecież to średniowieczne przesądy.
          >
          > Lepiej wytłumaczyć 3-4 letniemu dziecku podstawy elektrotechniki
          oraz
          > jaki prąd i jakie napięcie zabijają człowieka po to żeby nie
          wkładało
          > rączek do kontaktu. Rzeczowo opowiedzieć z jaką siłą dziecko
          uderzy o
          > ziemię skacząc z 1,5 m i z jaką siłą uderzy w nie samochód jadący
          z
          > prędkością 50 km/h.
          >
          > Powodzenia!
    • tocqueville Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:12
      Klaps to przemoc, ale przemocą jeszcze większą i bardziej szkodliwą jest
      krzyk. Czy sejm zakaże także krzyczenia na dzieci? A co z szarpnięciem,
      pociągnięciem za rękę, postawieniem do kąta? A odmowa i zakaz? - to też może
      być odbierane przez dzieci jako przemoc. Sam mechanizm kary opiera się na
      przemocy.
      Nie da się wszystkiego zakazać. Nie popieram klapsów i sam ich nie stosuję,
      ale kiedy sejm się zabierze, to niedługo zakazane zostanę wszelkie kary.
      • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:16
        Mowa jest o naruszaniu nietykalności cielesnej. To SĄ podstawowe
        prawa JEDNOSTKI. Dziecko to żywy, czujacy i myślący człowiek.
        Ważniejsze by go chronić przedzwyrodnialcami i brutalami niż...
        zajmować sie nienarodzonymi. P.S. Myślę, że największej przemocy
        doświadczają niechciane dzieci niż te planowane (tam gdzie rodzice
        planują - uzywają antykoncepcji).
        • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:30
          Ty masz dzieci? Jak sobie wyobrażasz nietykalność cielesną dwuletniego dziecka?
          • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:32
            A Ty byś BIŁ DWULATKA?

            tocqueville napisał:

            > Ty masz dzieci? Jak sobie wyobrażasz nietykalność cielesną
            dwuletniego dziecka?
            >
            • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:36
              jeszcze raz spytam: masz dzieci?
              w ciągu godziny większość rodziców kilkukrotnie narusza nietyklaność cielesną
              dziecka.
              • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:49
                Sam, swoja wypowiedzią, udawadniasz, że takie prawo JEST POTRZEBNE.
                • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:57
                  Po wprowadzeniu go - gwałtownie by zmalała ilośc małych dzieci w
                  Polsce. Były by rozjechane przez samochody, zagryzione przez psy,
                  utopione w studniach itp itd. - ponieważ złapanie za rękę dziecka
                  biegnącego na pewną śmierć to juz naruszenie jego nietykalności
                  cielesnej.

                  No nie mówiąc już o tym że wszystkie by chodziły brudne. No bo mycie
                  przez rodziców wbrew woli dziecka też zakazane.
                • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:59
                  Po prostu zejdź na ziemie z obłoków.
                  Przez kilka miesięcy usypianie mojego maluszka polegało na stosowaniu
                  ewidentnych środków przymusu (nie chodziło o bicie) - żadna inna metoda nie
                  skutkowała. A jak sobie wyobrażasz danie lekarstwa dwulatkowi, który się zaprze?
                  Ja sobie poradzisz bez naruszania autonomii dziecka? I bez porad z podręczników
                  - przerabialiśmy to - dwie godziny próbując tłumaczyć choremu dziecku, że musi
                  wziąć syrop.
                  Dla wyjaśnienia: nie biję mojego dziecka.
                  • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 21:01
                    Ty może nie, ale ...INNI TO ROBIĄ.


                    tocqueville napisał:

                    > Po prostu zejdź na ziemie z obłoków.
                    > Przez kilka miesięcy usypianie mojego maluszka polegało na
                    stosowaniu
                    > ewidentnych środków przymusu (nie chodziło o bicie) - żadna inna
                    metoda nie
                    > skutkowała. A jak sobie wyobrażasz danie lekarstwa dwulatkowi,
                    który się zaprze
                    > ?
                    > Ja sobie poradzisz bez naruszania autonomii dziecka? I bez porad z
                    podręczników
                    > - przerabialiśmy to - dwie godziny próbując tłumaczyć choremu
                    dziecku, że musi
                    > wziąć syrop.
                    > Dla wyjaśnienia: nie biję mojego dziecka.
                    • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 21:07
                      Nie widzisz różnicy pomiędzy sadyzmem a klapsem? Nie rozumiesz że
                      rodzic MUSI naruszać nietykalność cielesną dziecka NAWET jak mu nie
                      chce dawać klapsów?

                      Przyznaj się w końcu masz dzieci czy nie?
                      • babajaga99 Re:Mam dzieci 24.06.09, 21:18
                        Tak, wychowałam dwoje i Oni tez swoich nie biją, zato poświęcają im
                        dużo czasu i cierpliwości.
                        • maaac Re:Mam dzieci 25.06.09, 03:50
                          Hmmmm. Wiesz jakoś tak mam wątpliwości w istnienie tych dzieci i
                          wnuków.
                  • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:43

                    tocqueville napisał:

                    > Po prostu zejdź na ziemie z obłoków.
                    > Przez kilka miesięcy usypianie mojego maluszka polegało na stosowaniu
                    > ewidentnych środków przymusu (nie chodziło o bicie) - żadna inna metoda nie
                    > skutkowała. A jak sobie wyobrażasz danie lekarstwa dwulatkowi, który się zaprze
                    Po prostu burku nie wmuszaj dziecku lekarstw. Ono tego nie potrzebuje. Bez
                    kretynskich polaczkowatych lekarstw bedzie zdrowe.
                    Na pewno. Czytaj ksiazki o leczeniu bez bzdurnej "szkolnej medycyny",
                    która zawsze wiecej zniszczy, niz pomoze.
                    Czy wa burki naprawde zyjecie w republice bananowej? 400 lat za cywilizacja?

                    > Ja sobie poradzisz bez naruszania autonomii dziecka? I bez porad z podręczników
                    > - przerabialiśmy to - dwie godziny próbując tłumaczyć choremu dziecku, że musi
                    > wziąć syrop.
                    > Dla wyjaśnienia: nie biję mojego dziecka.
                    • babajaga99 Re: Nigdy? 24.06.09, 22:57
                      Josef, oni tego nie zrozumieją. To jest ciemnogród. Jedyny
                      argument, którego uzywaja to to, że ich też bito. No i efekt
                      widzimy - przyzwolenie na przemoc.
                      • nikodem_73 Re: Nigdy? 24.06.09, 23:29
                        To mogę wiedzieć jakież to leki spoza "szkolnej medycyny" stosuje się w
                        "jasnogrodzie"? Homeopatię na zapalenie płuc? Bioenergoterapię na zapalenie
                        górnych dróg oddechowych?

                        Bo domyślam się, że o przymusie stosowanym podczas leczenia osób
                        ubezwłasnowolnionych takoż nie słyszeliście?

                        Czy się to wam podoba, czy nie, to nawet w Szwecji dzieci nie są traktowane tak
                        samo jak dorośli (są częściowo ubezwłasnowolnione). M.in. dlatego, że istnieje
                        dość rozpowszechniony pogląd, że do 12-13 roku życia człowiek może mieć problemy
                        z rozpoznawaniem dobra i zła (stąd np. sądy dla nieletnich). I to nie żaden
                        socjopata (który ową różnicę dostrzega, lecz po prostu ma ją gdzieś). Taki
                        zwykły, szary ludek.
                      • ksiaze_olsztyn Re: Nigdy? 25.06.09, 00:20
                        Rzekła obywatelka "jasnogrodu", jak to moja poprzedniczka/poprzednik
                        zauważył/a.
                        • babajaga99 Re: Nigdy? 25.06.09, 00:23
                          Do Ciebie żaden argument nie dotrze, chyba , że wygłosi go klecha.

                          ksiaze_olsztyn napisał:

                          > Rzekła obywatelka "jasnogrodu", jak to moja
                          poprzedniczka/poprzednik
                          > zauważył/a.
                          >
                        • babajaga99 Re: Nigdy? 25.06.09, 00:25
                          Kretyn - ksiaze_olsztyn 25.06.09, 00:16 to nawet się dobrze na
                          ekranie wyswietla. Tu się z Tobą zgadzam.
                          • maaac Re: Nigdy? 25.06.09, 03:55
                            Nie. Nie masz dzieci. To niemożliwe. Już dawno byś je zabiła. Ten
                            brak naruszania nietykalności cielesnej dziecka... niech leci pod
                            samochód Ty go nie złapiesz, ten brak wmuszania w dzieci lekarstw
                            ratujacych im życie - lepiej niech umrą.

                            Albo co innego. Pełne zakłamanie. Mamusia nie bije,
                            mamusia
                            nie zmusza, mamusia jest pełna cierpliwości, a
                            jak to nie wystarcza to mamusia odwraca głowę by ktos inny
                            zrobił to co trzeba nie raniąc poglądów mamusi.
                • metall Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:59
                  babajaga99 napisała:

                  > takie prawo JEST POTRZEBNE.

                  Ty naprawdę w to wierzysz? Musisz mieć dobre zdanie o naszych (p)osłach i
                  urzędasach.
              • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:39
                tocqueville napisał:

                > jeszcze raz spytam: masz dzieci?
                > w ciągu godziny większość rodziców kilkukrotnie narusza nietyklaność cielesną
                > dziecka.
                Jeszcze tylko w Katolandzie. W cywilizowanym swiecie skonczylo sie bandyctwo w
                rodzinie na zawsze. Dlatego ten swiat jest wlasnie cywilizowany.
                • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 00:56
                  mówisz o tym cywilizowanym świecie, gdzie co jakiś czas nastolatek strzela do
                  swoich rówieśników? Skoro to nie wynika z nadmiernego szarpania za rękaw to z
                  czego?
                  • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:04
                    Nie powiem, "głęboko" przeanalizowałeś problem. A TO własnie jest
                    wina RODZICÓW. Gonią za pieniędzmi i nie mają czasu na WYCHOWYWANIE
                    (NIE CHOWANIE) DZIECI. Nie kontrolują w jakich grach ich dzieci uczę
                    się przemocy, wierzą w virtualność śmierci, co robią na netcie.
                    Jedyne na co mają czas to spuścić manto, jak dzieciak przyniesie złe
                    stopnie lub uwagę ze szkoły. Dzieciom jest potrzebny czas rodziców.
                    Ale czas mżądrze z Nimi spędzany i przykład dawany. Zjawisko jest
                    dużo głębsze niż twój móżdżek jest w stanie przeanalizować.

                    tocqueville napisał:

                    > mówisz o tym cywilizowanym świecie, gdzie co jakiś czas nastolatek
                    strzela do
                    > swoich rówieśników? Skoro to nie wynika z nadmiernego szarpania za
                    rękaw to z
                    > czego?
                    • pani.cogito Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:07
                      W Stanach najgorzej wychowane są dzieci niepracujących mamusiek,
                      żyjących z łaski bogatego męża. Mają czas rodzica, mają zakaz klapsów
                      i co z tego, skoro nie mają dyscypliny i wszystko im wolno?
                      • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:12
                        Dyscyplina nie musi oznaczać bicia.

                        pani.cogito napisała:

                        > W Stanach najgorzej wychowane są dzieci niepracujących mamusiek,
                        > żyjących z łaski bogatego męża. Mają czas rodzica, mają zakaz
                        klapsów
                        > i co z tego, skoro nie mają dyscypliny i wszystko im wolno?
                        • pani.cogito Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:19
                          Zgoda, nie musi, ale żadnych innych metod przywołania dziecka do
                          porządku jeszcze nie widziałam. Jedno, co widzę w miejscach
                          publicznych to błaganie. Dorosły błaga dziecko, aby łaskawie
                          raczyło... dziecko oczywiście błaganie olewa i tak powstają
                          rozpuszczone bachory.
                          • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:26
                            Jest bardzo dużo innych metod dyscyplinowanis dziecka. Ale
                            najważniejsza jest KONSEKWENCJA i solidarność rodziców. Można
                            zabronić, przez tydzień, ogladania telewizji, gry w gry lub jedzenia
                            słodyczy - byle konsekwentnie. Jak bijemy dziecko, to ono wierząc,
                            że za złe zachowanie się bije, w piaskownicy przywali łopatką innemu
                            dziecku, bo mu zabrało zabawke, zamiast poprosić o interwencje
                            rodziców/rozjemców. I tak od małego uczy się "prawa pięsci"/prawa
                            silniejszego - od RODZICÓW.
                            • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:33
                              Można > zabronić, przez tydzień, ogladania telewizji, gry w gry lub jedzenia
                              > słodyczy - byle konsekwentnie


                              a jeśli dziecko nie zaakceptuje twojej propozycji nieoglądania tV i niegrania w
                              gry-co dalej?
                              • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:37
                                Myślisz, że 2-4 latek pobije sie z Tobą o pilota? Jak od wczesnego
                                dzieciństwa będziesz stosował takie metody to WYPRACUJESZ sobie
                                posłuszeństwo. A nastolatkowi i tak nie przyłozysz, bo ...Ci
                                odda, jak tylko będzie silniejszy. "siła argumentu zamiast
                                argumentu siły" - polecam od małego!!!!
                            • pani.cogito Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:34
                              Ale niestety, całe mnóstwo ludzi ma gdzieś wszelkie metody. Gdy gnojek
                              przestawia meble w restauracji możnaby złapać za odzież i wyprowadzić,
                              przepraszając innych klientów, a następnie ukarać jak mówisz, ale za
                              kopanie staruszki w metrze, bo akurat stała blisko, dałabym w dupsko.
                              Najgorsze jest to, że otoczenie równiez nie reaguje, bo boi się
                              agresji zapatrzonego w swój święty przychówek rodzica.
                              • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:44
                                A wiesz, miałam taki przypadek z moją córką. Miała 2 1/2 roku kiedy
                                kopnęła mojego tatę w piszczel. To ja ja kopnęłam. Ona zdziwiona
                                płacze że to boli. Na to ja do niej: dziadziusia też zabolało, tak
                                jak i ciebie. I wytłomaczyłam co to znaczy bół. Dla dziecka wiele
                                określeń/wyrazów to czysta abstrakca. Powiedziałam jej, że tak si e
                                nie robi bo to kogoś boli. Nigdy więcej tego nie zrobiła. Samo
                                tłomaczenie bólu, to jeszcze za mało. A uderzenia w dupę nie
                                skojarzyłaby z tym, że kopniecie boli. To tak jak tresowanie psa -
                                odruch warunkowy. Biciem bym nic nie wskórała. Choć mój tata
                                nawyzywał mnie od wyrodnych matek, faszystek, które nie powinny miec
                                dzieci.
                                • pani.cogito Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:50
                                  Najważniejsze, że nauczyła się szacunku dla innych osób. W tym
                                  przypadku, który opisuję niestety, nikt nie zareagował, ja tez nie, bo
                                  mnie zatkało. Rodzic nawet nie zwrócił uwagi, ani nie przeprosił tej
                                  pani, o kopnięciu nawet nie wspomnę, bo pewnie zaraz miałby policję na
                                  głowie. Ludzie są zbyt zastraszeni, żeby zareagować, a w pewnych
                                  przypadkach reakcja jest niezbędna.
                                  • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:53
                                    Absolutnie masz rację. Starsza pani/babcia powinna też to dziecko,
                                    natychmist, kopnąć

                                    pani.cogito napisała:

                                    > Najważniejsze, że nauczyła się szacunku dla innych osób. W tym
                                    > przypadku, który opisuję niestety, nikt nie zareagował, ja tez
                                    nie, bo
                                    > mnie zatkało. Rodzic nawet nie zwrócił uwagi, ani nie przeprosił
                                    tej
                                    > pani, o kopnięciu nawet nie wspomnę, bo pewnie zaraz miałby
                                    policję na
                                    > głowie. Ludzie są zbyt zastraszeni, żeby zareagować, a w pewnych
                                    > przypadkach reakcja jest niezbędna.
                                • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:05
                                  To jednak bijesz dzieci :>
                                  • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:11
                                    Nie, nie biję. Wychowywałam przez przykład i tłomaczenie. Zrobiłam
                                    dokładnie to samo co Ona i wytłomaczyłam znaczenie
                                    słowa "boli". "Boli innego tak jak Ciebie zabolalo" czyli
                                    zasadę "nie rob drugiemu co Tobie niemiłe" - zrozumiała i z własnej
                                    inicjatywy przeprosiła dziadziusia. A mnie matka SKATOWAŁA za to, że
                                    stłukłam szklanke-nieumyślnie, oczywiście. Widzisz róznicę????

                                    [/b]nikodem_73 napisał:

                                    > To jednak bijesz dzieci :>
                                    • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:19
                                      Ależ naruszyłaś jej nietykalność cielesną! Podstawowe prawo każdej jednostki! :>
                                      NICZYM się to nie różni od klapsa. Witamy w gronie bandziorów i
                                      zwyrodnialców :>

                                      A teraz bez sarkazmu. Wyimaginuj sobie, że klaps jest dokładnie takim samym
                                      elementem dydaktycznym, jak ten Twój kopniak. Pozwala dziecku na zbudowanie
                                      związku przyczynowo-skutkowego. Co więcej - śmiem sądzić, że w takiej sytuacji
                                      wymierzenie klapsa niesie ze sobą mniejsze ryzyko spowodowania trwałego
                                      uszczerbku na zdrowiu niż kopniak w piszczel.
                                      • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:22

                                        To WCALE nie tosamo. Nie wyobrażasz chyba sobie, że kopnęłam ją z
                                        całej siły? To była lekcja przyczynowo skutkowego treningu.

                                        nikodem_73 napisał:

                                        > Ależ naruszyłaś jej nietykalność cielesną! Podstawowe prawo każdej
                                        jednostki! :
                                        > >
                                        > NICZYM się to nie różni od klapsa. Witamy w gronie
                                        bandziorów i
                                        > zwyrodnialców :>
                                        >
                                        > A teraz bez sarkazmu. Wyimaginuj sobie, że klaps jest dokładnie
                                        takim samym
                                        > elementem dydaktycznym, jak ten Twój kopniak. Pozwala dziecku na
                                        zbudowanie
                                        > związku przyczynowo-skutkowego. Co więcej - śmiem sądzić, że w
                                        takiej sytuacji
                                        > wymierzenie klapsa niesie ze sobą mniejsze ryzyko
                                        spowodowania trwałego
                                        > uszczerbku na zdrowiu niż kopniak w piszczel.
                                        • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:29
                                          Nie uczmy dzieci rozwiązywać konflikty siłą. Stąd agresja i wojny.
                                          Używajmy siły argumentu a nie argumentu siły. Dobranoc wszystkim.
                                          • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:32
                                            > Nie uczmy dzieci rozwiązywać konflikty siłą. Stąd agresja i wojny.

                                            Zmieniłem zdanie - możesz oświetlać spore miasto.

                                            > Używajmy siły argumentu a nie argumentu siły. Dobranoc wszystkim.

                                            Tyle, że argument siły jest nie do odrzucenia. A klaps nie jest metodą
                                            wychowawczą, lecz właśnie "ostatecznym argumentem" (dla przypomnienia "Bicie
                                            nie, ale klaps tak") - w sytuacjach, gdy siła argumentu spotyka się z "nie bo nie".
                                        • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:30
                                          I tak jesteś zwyrodnialcem, bo naruszyłaś jej nietykalność cielesną.

                                          Klaps też nie musi być z całej siły.
                                          • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 08:23
                                            Wygląda na to, że nasza rozmówczyni jest jednak bardziej zakłamana
                                            niż nierozsądna. Doskonale rozumie potrzebę naruszenia nietykalności
                                            dziecka w sposób nie robiący mu krzywdy fizycznej, a
                                            jedynie "moralną", w wyjątkowych sytuacjach. Tylko udaje że tego nie
                                            robi i nie wie o co nam chodzi.
                                            • azoorek Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 21:19
                                              wszystkim tym co tak ladnie pisza jak to baty dobrze wychowaly
                                              dzieci niech sobie poczytaja co sie dzieje z dzieckiem w trakcie
                                              bicia. Jak dochodzi do zamrozenia i wyparcia uczuc (bo inaczej
                                              dziecko nie byloby w stanie ich zniesc) i jakie to ma konsekwencje w
                                              doroslym zyciu. Akurat teraz mam stycznosc z ofiarami przemocy
                                              (czasami z dobrych domow) i naprawde niektorzy byli poslusznymi i
                                              madrymi dziecmi, bo sie bali kary, ale nie sa szczesliwymi
                                              doroslymi, ktorzy sie borykaja z zamaskowana depresja i problemami
                                              osobistymi w zwiazkach partnerskich (bywaja sami ofiarami przemocy
                                              partnera). Nie wiedza jak wyrazac zlosc, czasami nawet jej nie
                                              czuja!!! Po terapii odkrywaja, ze pod plaszczykiem wdziecznosci i
                                              zrozumienia dla rodzicow, czuja potworna zlosc do nich, ktora
                                              wpedzila ich w depresje, a czesto powodowala rozne objawy chorobowe.
                                              Na szczescie mamy postep cywilzacyjny i rodzice coraz wiecej
                                              rozumieja potrzeby dzieci. Zreszta teraz dziecko nie jest juz do
                                              roboty w polu (jak w porzadnej chlopskiej rodzinie), ale jest
                                              radoscia rodzicow, a nie kolejna gęba do wyzywienia. Wiele osob myli
                                              brak bicia z bezstresowym wychowaniem, co jest nieporozumieniem.
                                              Wystarczy stawiac konsekwentnie granice i pamietac, ze dziecko to
                                              nie dorosly i potrzebuje czasu, zeby zrozumiec pewne reguly i
                                              czasami trzeba powtarzac pewne rzeczy dziesiatki razy (zreszta
                                              poprzez probowanie zakazanych rzeczy uczy sie świata- jak sie w nim
                                              zabije ciekawosc poprzez bicie, to nie bedzie wiedziac jak sie moze
                                              daleko posunac). Mam swoje dzieci i moge jedno stwierdzic- ze
                                              agresja nie rodzi porzadku, tylko agresje.
                                              • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 23:47
                                                Na to mogę odpowiedzieć tylko tak - pierdu pierdu. Aleś mądrości
                                                rozpisał.

                                                Najlepsze jest to jak z babąjagą99 że w praniu wychodzi, że ma
                                                dokładnie takie same poglądy - że czasem trzeba naruszyć
                                                nietykalność cielesną dziecka by coś do niego dotarło. Będzie się
                                                zaklinać że biedne dziecko a potem a to kopnie, a to ugryzie.

                                                > Mam swoje dzieci i moge jedno stwierdzic- ze
                                                > agresja nie rodzi porzadku, tylko agresje.
                                                A ja mogę jedno stwierdzić - z głupców mogą tylko głupcy wrosnąć.
                                                Mądrym zaś nie można nazwać człowieka który nie potrafi ze
                                                zrozumieniem przeczytać cudzej wypowiedzi tylko potrafi tokować jak
                                                głuszec ślepy i głuchy swoją pieśń.
                                                • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 26.06.09, 04:51
                                                  maaac napisał:

                                                  > Na to mogę odpowiedzieć tylko tak - pierdu pierdu. Aleś mądrości
                                                  > rozpisał.
                                                  >
                                                  > Najlepsze jest to jak z babąjagą99 że w praniu wychodzi, że ma
                                                  > dokładnie takie same poglądy - że czasem trzeba naruszyć
                                                  > nietykalność cielesną dziecka by coś do niego dotarło. Będzie się
                                                  > zaklinać że biedne dziecko a potem a to kopnie, a to ugryzie.
                                                  >
                                                  > > Mam swoje dzieci i moge jedno stwierdzic- ze
                                                  > > agresja nie rodzi porzadku, tylko agresje.
                                                  > A ja mogę jedno stwierdzić - z głupców mogą tylko głupcy wrosnąć.
                                                  > Mądrym zaś nie można nazwać człowieka który nie potrafi ze
                                                  > zrozumieniem przeczytać cudzej wypowiedzi tylko potrafi tokować
                                                  jak
                                                  > głuszec ślepy i głuchy swoją pieśń.

                                                  NIC z wypowiedzi babajagi nie zrozumiałeś. Wymyślasz kolejne
                                                  argumenty na poparcie swojej tezy i w tym zacietrzewieniu nie
                                                  włączasz muzgu czytając wypowiedzi innych. Pozdrawiam
                                                  • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 26.06.09, 05:44
                                                    > NIC z wypowiedzi babajagi nie zrozumiałeś. Wymyślasz kolejne
                                                    > argumenty na poparcie swojej tezy i w tym zacietrzewieniu nie
                                                    > włączasz muzgu czytając wypowiedzi innych. Pozdrawiam

                                                    Zrozumiałem. Można naruszać nietykalność cielesną dziecka byle broń
                                                    Boże nie nazwać tego klapsem, a już na pewno nie biciem. Ot taki
                                                    sobie przejaw zakłamania.

                                                    A co do wyłączania mózgu - to mój szanowny przedpiśca azoorek jako
                                                    kolejna osoba podjął krucjatę przeciwko katowaniu dzieci fizycznemu
                                                    jak karze, której tu NIKT tu nie proponuje!!!!!!!!!!


                                                    Jakikolwiek by nie był "klaps" jego podstawową cechą musi być NIE
                                                    WYŻĄDZENIE FIZYCZNEJ krzywdy dziecku!!!!!!!!!!!!

                                                    Krzywda moralna, o której tak się rozpisywał to co innego. Celem
                                                    KAŻDEJ kary jest odczucie przez karaną osobę dyskomfortu. Jeżeli to
                                                    nie ma być "wychowanie bezstresowe" to muszą być kary. Znęcanie się
                                                    zaś psychiczne nad dzieckiem może być dla niego znacznie bardziej
                                                    psychicznie bolesne niż ten klaps. Znam np takiego "Tatusia" co
                                                    karze swoje dzieci "obrażając się na nie". Tyle że kary muszą być
                                                    proporcjonalne do winy winowajcy i dziecko ZAWSZE musi widzieć
                                                    związek pomiędzy swoim postępkiem, a faktem ukarania. Wtedy nie
                                                    będzie poczucia złości do rodziców, a do siebie za swoją głupotę.
                                                    Przy tym od momentu jak dziecko tylko jest w stanie pojąć musi
                                                    zawsze znać sens zakazów i nakazów, za złamanie, których może być
                                                    potem ukarane.

                                                    A na deser taki cytat z Marka Twaina. Może nie dosłowny ale sens
                                                    przekaże. Otóz jako nastolatek zauważał że jego ojciec to straszny
                                                    głupiec. W wieku dwudziestu kilku-trzydziestu kilku lat nagle odkrył
                                                    jak jego tata przez te lata zmądrzał. Dla Ciebie to pewnie TEŻ
                                                    mądrości sprzed wielu lat więc nic nie warte, ale może kiedyś też
                                                    to "odkryjesz" co Twain chciał w tym powiedzonku ująć. Chociaż
                                                    biorąc pod uwagę że jakobyś miała już wnuki, to szansa na to już
                                                    mała.
                                                  • azoorek Re: Bicie nie, ale klaps tak 26.06.09, 19:06
                                                    "Jakikolwiek by nie był "klaps" jego podstawową cechą musi być NIE
                                                    WYŻĄDZENIE FIZYCZNEJ krzywdy dziecku!!!!!!!!!!!! "
                                                    Ale sie usmialam. Poczytaj sobie Moralnosc Pani Dulskiej. Uderzenie
                                                    narusza nietykalnosc i wyrzadza fizyczna krzywde. Gdyby cie szef w
                                                    pracy klapsnal nawet zartujac w tylek, to zapewniam cie, zebys sie
                                                    poczul urazony w glebi duszy. Dziecko to czlowiek i ma dokladnie te
                                                    same uczucia a nawet glebsze co dorosly, bo sie jeszcze nie nauczylo
                                                    spychac wszystkiego w nieswiadomosc i nie zna podwojnej moralnosci.
                                                    Bo twoje slowa to podwojna morazlnosc. Dyskomfort moze spowodowac 5
                                                    minut na tapczanie za zrobienie czegos, ale uderzenie (bo klaps to
                                                    jest uderzenie, po prostu jest to pokretna terminologia na
                                                    uspokojenie ludzkiego sumienia) zawsze powoduje uczucie upokorzenia.
                                                    Moi rodzice teraz twierdza, ze dawali mi klapsy. Ale czy bicie
                                                    sznurem od zelazka czy obcasem od kapcia to jest klaps? Problem w
                                                    tym, ze osoba zaburzona nie zna granic i czesto nie potrafi
                                                    zatrzymac spirali zlosci. I nie dotyczy to patologii, ale czesto
                                                    jest to tez w tzw. dobrych domach, bo ludzie pochodza ze wsi, gdzie
                                                    ich ojciec, dziad i pradziad traktowali swoje dzieci jak przedmioty
                                                    (moze dlatego jest taki alkoholizm na wsi) i worki treningowe. A
                                                    prawo nie ma byc dla tych najlpeszych, ale przede wszystkim dla tych
                                                    zaburzonych.
                                                  • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 27.06.09, 04:44
                                                    Tyle, że prawo tak sformułowane (gdzie klaps i okładanie cegłówką to generalnie
                                                    to samo) uderzy głównie nie w "zaburzonych" (bo jest ich mniej), lecz w normalnych.

                                                    A pracownik nie jest pod prawną opieką szefa. I szef nie ma być za niego
                                                    odpowiedzialnym w każdym aspekcie życia. I dlatego klaps od szefa jest karalny,
                                                    a "klaps" od policjanta już niekoniecznie.

                                                    I tak! To jest podwójna moralność. Taka sama jak w wypadku policji
                                                    naruszającej nietykalność cielesną obywateli (co generalnie jest nielegalne) -
                                                    tyle, że policjant powinien to robić w celu wyegzekwowania zasad.
                                                    Dokładnie tak samo jak rodzic.

                                                    I zauważ, że tu nikt nie chce dać rodzicom prawa do zastrzelenia swoich dzieci
                                                    (do czego ma prawo policjant wobec obywatela w określonych warunkach) - chodzi
                                                    li tylko i wyłącznie o niepenalizowanie klapsów, bez możliwości pałowania,
                                                    kucia, używania armatek wodnych, gazu łzawiącego i ostrej amunicji. Rodzice nie
                                                    przechodzą testów psychologicznych, zatem prawdopodobieństwo, że nadużyliby tej
                                                    władzy jest znacznie większe niż w przypadku służb porządkowych. Odbieranie im
                                                    jednak prawa do klapsa jest analogiczne do zakazania użycia siły policjantom.
                                                    Jak sądzisz - to też byłoby dobre? No w końcu trafiają się policjanci, którzy
                                                    nadużywają władzy, a prawo ma być dla "zaburzonych" - nieprawdaż?
                                                  • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 27.06.09, 08:15
                                                    > "Jakikolwiek by nie był "klaps" jego podstawową cechą musi być NIE
                                                    > WYŻĄDZENIE FIZYCZNEJ krzywdy dziecku!!!!!!!!!!!! "
                                                    > Ale sie usmialam. Poczytaj sobie Moralnosc Pani Dulskiej.
                                                    > Uderzenie narusza nietykalnosc i wyrzadza fizyczna krzywde.
                                                    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Wyrządza fizyczną krzywdę.... straszne.....
                                                    zapieką na chwile pośladki lub dłoń pchana przez dziecko tam gdzie
                                                    nie trzeba i dziecko z tego powodu UMRZE!!!!!!!! Bo straszna
                                                    fizyczna i moralna krzywda mu się stała!!!! A może stanie się
                                                    mordercą na stare lata - no kto wie, kto wie.... przecież to TAKIE
                                                    TRAUMATYCZNE PRZEŻYCIE.

                                                    > Gdyby cie szef w pracy klapsnal nawet zartujac w tylek, to
                                                    > zapewniam cie, zebys sie poczul urazony w glebi duszy.
                                                    Uznał bym go za homoseksualistę. Za to jakby mnie klepnął nawet
                                                    dość silnie w ranie w momencie jakbym robił coś głupiego, nie czuł
                                                    bym się w najmniejszym stopniu urażony. Czułbym nawet wdzięczność -
                                                    niektóre pomyłki w moim zawodzie mogą kosztować życie i to nie tylko
                                                    własne. Nawet jak otrzymuje potężną reprtymendę w pracy to TYLKO
                                                    wtedy czuję się "urazony w glebi duszy" gdy wiem że nie było mojej
                                                    winy. Gdy wiem, że sam zawiniłem czuję złość TYLKO na siebie.

                                                    No i to właśnie jest podstawą różnicy pomiędzy znęcaniem się, a
                                                    karą.

                                                    > Dziecko to czlowiek i ma dokladnie te same uczucia a nawet glebsze
                                                    > co dorosly, bo sie jeszcze nie nauczylo spychac wszystkiego w
                                                    > nieswiadomosc i nie zna podwojnej moralnosci.
                                                    > Bo twoje slowa to podwojna morazlnosc.
                                                    Nie. Nie moje, tylko Twoje. Będziesz się znęcać nad dzieckiem tyle
                                                    że bez fizycznego dotyku i przez to czujesz się lepsza.

                                                    > Dyskomfort moze spowodowac 5 minut na tapczanie za zrobienie
                                                    > czegos, ale uderzenie (bo klaps to jest uderzenie, po prostu jest
                                                    > to pokretna terminologia na uspokojenie ludzkiego sumienia) zawsze
                                                    > powoduje uczucie upokorzenia.
                                                    Ok rozumiem zakarzesz dziecku iść z rówieśnikami na jakąś zabawę w
                                                    ramach kary to ono poczuje to TYLKO jako dyskomfort a nie
                                                    upokorzenie.... No taaaaak ty to się na dzieciach znasz... Skolei
                                                    chłopcy piorący się nagminnie na podwórku jak dostaną klapsa na
                                                    tyłek to na pewno poczują to jako straszną karę nisxzczącą ich
                                                    życie.... no taaaaaak.

                                                    > Moi rodzice teraz twierdza, ze dawali mi klapsy. Ale czy bicie
                                                    > sznurem od zelazka czy obcasem od kapcia to jest klaps? Problem w
                                                    > tym, ze osoba zaburzona nie zna granic i czesto nie potrafi
                                                    > zatrzymac spirali zlosci. I nie dotyczy to patologii, ale czesto
                                                    > jest to tez w tzw. dobrych domach, bo ludzie pochodza ze wsi,
                                                    > gdzie ich ojciec, dziad i pradziad traktowali swoje dzieci jak
                                                    > przedmioty (moze dlatego jest taki alkoholizm na wsi) i worki
                                                    > treningowe. A prawo nie ma byc dla tych najlpeszych, ale przede
                                                    > wszystkim dla tych zaburzonych.
                                                    Ooooo. Widać że problem jest gdzie indziej. Nie w biciu dzieci ale
                                                    w problemie Twoich i babyjagi99 kontaktów z rodzicami. Obie
                                                    najwyraźniej byłyście maltretowane i to za sprawy których nie
                                                    rozumiałyście. Obie więc swoje traumatyczne przeżycia z dzieciństwa
                                                    przenosicie na całe społeczeństwo. Wydaje wam się że inni rodzice
                                                    tak samo od razu katują swoje dzieci.

                                                    Więc taka drobna rada. O ile to możliwe to zacznijcie od
                                                    uregulowania swoich spraw z rodzicami. Jak już nieżyją to spróbujcie
                                                    uregulować sprawy same z sobą. Może jakaś terapia dla dorosłych osób
                                                    maltretowanych w dzieciństwie? Możecie też pomagać innym
                                                    maltretowanym zarówno już dorosłym jak i dzieciom. Ale od reszty
                                                    społeczeństwa ze swoimi problemami wewnętrznymi się odstosunkujcie
                                                    ok? Mnie nie musisz naprawiać dla tego że Twoi rodzice to byli
                                                    sadyści.
                                                  • azoorek Re: Bicie nie, ale klaps tak 28.06.09, 17:55
                                                    ja juz mam uregulowane sprawy i dlatego wlasnie nie bije. Bo szanuje
                                                    nie tylko dziecko, ale przede wszystkim drugiego czlowieka. Gdybys
                                                    przeszedl taka terapie, zrozumialbys dlaczego. Jezeli uznajesz
                                                    klepniecie w plecy jaka kare za cos glupiego, to naprawde mi Ciebie
                                                    szkoda. I w zwiazku z tym uznaje ta dyskusje za bezcelowa.
                                                  • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 28.06.09, 19:48
                                                    Ano rozumiem.
                                                    Tobie dalej proponuję jeszcze jedną terapię bo dalej nie zrozumiałaś
                                                    różnicy pomiedzy szanowaniem i potrzebą kary. Widać trauma z
                                                    dzieciństwa dalej zaburza twój obraz świata.
                                                    Z jednym się zgodzę dalsza rozmowa jest bezcelowa skoro wszystko
                                                    uważasz za przejaw sadyzmu. Też mi Ciebie szkoda, szkoda mi Twoich
                                                    dzieci i tych co z nimi będą musieli żyć.

                                                  • azoorek Re: Bicie nie, ale klaps tak 28.06.09, 20:26
                                                    nie wiem czy masz dzieci. Ja mam i czesto odwiedzam miejsca, gdzie
                                                    jest ich duzo. I niestety to najczesciej rodzice pekaja- nie stosuja
                                                    kary, tylko sprawiaja sobie ulgę tzn. sytuacja ich przerasta. Klaps
                                                    to nie sadyzm, tylko smieszy mnie taki podzial. Zreszta jak widac na
                                                    zalaczonym przykladzie- rodzic jest pierwsza osoba, ktora uczy
                                                    wyznaczania granic. Jezeli bije, to daje dziecku pryzwolenie na
                                                    takie zachowanie. Potem dziecko jako dorosly czlowiek bedzie
                                                    tolerowal uderzenie w plecy od szefa, bo dla niego to norma. Ale to
                                                    nie jest norma.
                                • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:09
                                  I tak skojarzyłem - dlaczego Twój rodzic zwyzywał Cię od wyrodnych matek?
                                  Przecież wcześniej pisałaś, że byłaś bita :> Czyżby jakowaś konfabulacja? :>
                                  • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:15
                                    Mój Ojciec nigdy mnie nie uderzył. Biła mnie matka. Bo po prostu
                                    była sadystką i kimś baaardzo emocjonalnie nierównym. Za tosamo, raz
                                    mnie biła a innym razem przytulała i mówila: nic się nie stało, choć
                                    pocałuj mamusię. Nawet moja córka Jej nie lubiła. Zato ubustwiała
                                    mojego ojca i moją teściową. Moja matka nie powinna mieć dzieci
                                    wogóle!!!


                                    nikodem_73 napisał:

                                    > I tak skojarzyłem - dlaczego Twój rodzic zwyzywał Cię od wyrodnych
                                    matek?
                                    > Przecież wcześniej pisałaś, że byłaś bita :> Czyżby jakowaś
                                    konfabulacja? :
                                    > >
                                    • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:20
                                      Z ostatnim zdaniem zgodzę się w całej rozciągłości.
                                      • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:26
                                        A moi znajomi swojego synka, który wszystkich gryzł (w przedszkolu
                                        nadgryzł innemu dziecku ucho) po prostu też ugryźli!! I
                                        zrozumiał. ;)

                                        nikodem_73 napisał:

                                        > Z ostatnim zdaniem zgodzę się w całej rozciągłości.
                                        • nikodem_73 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 02:38
                                          No to miał szczęście, że nie oderwał głowy jakiemuś robakowi :> Hammurabi
                                          wiecznie żywy. A ponoć to ja jestem taki "nienowoczesny".
                    • tocqueville Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:11
                      Zjawisko jest
                      > dużo głębsze niż twój móżdżek jest w stanie przeanalizować
                      .

                      słuchaj nie obrażaj mnie prostackimi wpisami - zatrzymaj ten styl dla swoich
                      znajomych. Właśnie widzę, jak zostałaś wychowana "bez naruszania nietykalności
                      cielesnej" - epatujesz inwektywami i obrażasz innych forumowiczów - dziękuję za
                      takie "jasnogrodzkie" wychowanie.
                      Odnosiłem się do wpisu niejakiego josefa sugerującego, że w cywilizowanym
                      świecie nikt dzieci nie bije. A skąd agresja? - ty odpowidasz, że jednak z
                      bicia. To może uzgodnijcie wersje - w cywilizowanym świecie biją czy nie biją?
                  • pani.cogito Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 01:05
                    Z tego, że zawsze było mu wszystko wolno, nikt nie przywołał go do
                    porządku i wyrósł w przekonaniu, że zawsze tak będzie. Dziś kopie
                    pasażerów w metrze lub rzuca jedzeniem w klientów w restauracji, nikt
                    nie reaguje, a za dziesięć lat będzie strzelał. Skutki pajdokracji.
          • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:37
            tocqueville napisał:

            > Ty masz dzieci? Jak sobie wyobrażasz nietykalność cielesną dwuletniego dziecka?
            >
            Wychowalem 3 dzieci i pomagam wychowac 5-ro wnuków. Nigdy nie uderzylem, nie
            zawrzeszczalem ani nie "pociagnalem za rekaw".
            dlatego cala 8-ka jest wspaniala. Oni nigdy nikogo nie uderza ani nie okrzycza,
            ani nie wyszarpia. Ich dzieci i wnuki itd. tez nie.
        • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:34
          babajaga99 napisała:

          > Mowa jest o naruszaniu nietykalności cielesnej. To SĄ podstawowe
          > prawa JEDNOSTKI. Dziecko to żywy, czujacy i myślący człowiek.
          > Ważniejsze by go chronić przedzwyrodnialcami i brutalami niż...
          > zajmować sie nienarodzonymi. P.S. Myślę, że największej przemocy
          > doświadczają niechciane dzieci niż te planowane (tam gdzie rodzice
          > planują - uzywają antykoncepcji).
          Swiete slowa!
          • nikodem_73 Rodzice są "policjantami" swoich dzieci. 24.06.09, 22:58
            I tak naprawdę to tyle w temacie. I tak samo jak policjant ma prawo
            naruszyć nietykalność cielesną dorosłego, który nie stosuje się do
            ustalonych zasad prawnych, tak samo rodzic powinien mieć prawo naruszyć
            nietykalność cielesną swojego dziecka (czytaj - klaps, a nie zatłuczenie sztachetą).

            No chyba, że jednocześnie zakażemy policji używania pałek, kajdanek i amunicji,
            bo bywają policjanci, którzy nadużywają władzy. Pytanie tylko jak długo
            się to utrzyma.

            Zgadzam się, że dziecko to żywy, czujący i myślący człowiek. Dlatego nie
            rozumiem wiary, że ów człowiek z jakiejś niejasnej dla mnie przyczyny ma nie
            nadużywać swoich praw.
            • babajaga99 Re: Rodzice są "policjantami" swoich dzieci. 24.06.09, 23:11
              Policja zajmuje się bandytami!! Czy Twoje dziecko jest bandytą???
              • nikodem_73 Re: Rodzice są "policjantami" swoich dzieci. 24.06.09, 23:22
                Policjanci zajmują się nie (jak to określiłaś) "bandytami", ale po prostu
                egzekwowaniem prawa.

                I jeśli np. kierowca nie zatrzyma się do kontroli (per analogiam dziecko
                zachowuje się niestosownie), to policjant użyje sygnałów dźwiękowych i
                świetlnych aby go zatrzymać (rodzic zwróci uwagę), gdy to nie pomoże zostanie
                ustawiona blokada (rodzic podniesie głos), gdy kierowca nadal stawia opór
                zostaną zastosowane "środki przymusu bezpośredniego" (rodzic wymierzy klapsa). I
                tyle.

                Zarówno Ty, jak i josef zakładacie pełną kooperację ze strony każdego
                dziecka. Moim zdaniem jest to co najmniej naiwne. Właśnie dlatego, że dziecko
                jest samodzielnie myślącym człowiekiem można spokojnie założyć, że istnieje
                niezerowy zbiór dzieci, które jednak nie będą chciały się podporządkować.

                PS. A Twój argument mógłbym skontrować w skrócie pytaniem "Jesteś bandytą? To po
                co policja?!" :>
      • josef_miejski Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:33
        tocqueville napisał:

        > Klaps to przemoc, ale przemocą jeszcze większą i bardziej szkodliwą jest
        > krzyk. Czy sejm zakaże także krzyczenia na dzieci? A co z szarpnięciem,
        > pociągnięciem za rękę, postawieniem do kąta?

        To wszystko sa bestialskie praktyki nieznane na Zachodzie.
        Od 30 lat obserwuje u naszych gosci z bylych demoludów takie praktyki
        "pedagogiczne". Budza tu zgroze.
        Kara tak, ale nigdy jako przemoc fizyczna.
        A odmowa i zakaz? - to też może
        > być odbierane przez dzieci jako przemoc. Sam mechanizm kary opiera się na
        > przemocy.
        > Nie da się wszystkiego zakazać. Nie popieram klapsów i sam ich nie stosuję,
        > ale kiedy sejm się zabierze, to niedługo zakazane zostanę wszelkie kary.
      • morekac Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 23:24
        1. od krzyku to co najwyżej bębenki w uszach są uszkodzone. Reszta
        czaszki jest w porządku...
        2.mechanizm kary nie opiera się tak na przemocy, jak na
        konsekwencjach. Poza tym może czasem trochę marchewki zamiast kija?
        3.Odmowa nie jest przemocą - jest powiedzeniem słowa nie.
    • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:46
      Wszystki Ci się miesza. Przemoc/bicie z bezstressowym wychowaniem i
      wychowaniem bez norm. Dzieci muszą znać NORMY. Muszą byc nauczone
      odrózniać dobro od zła. I te pojęcia powinny być im klarownie
      przedstawione i KONSEKWENTNIE egzekwowane - ale nie biciem. Jak
      rodzice nie dają dobrego przykładu, to i bicie nie pomoże.Cyt;
      Ojciec wezwany do szkoły dowiaduje się, że syn ukradł koledze ołówek
      i za to ma obniżoną ocenę z zachowania. Wraca do domu i "spuszcza mu
      lanie" komentując: nie mogłeś gó...arzu mi powiedzieć, że
      potrzebujesz ołówek? Przyniósłbym ci z pracy!!! (nie muszę chyba
      dodawac, że ukradłbym go w pracy)
      • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:54
        Jak dwulatkowi wytłumaczysz pojęcie prądu? A jak zrobisz wykład na
        temat niebezpieczeństwa czyhajacego na drodze?
        Masz dzieci??

        Przypomina się mi opowiadanie wyjątkowej "sadystki" - autorki Ani z
        Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery jak to opisywała pewną
        pannę która chciała uczyć panie "prawidłowego wychowywania dzieci".
        Panie grzecznie jej słuchały ale po cichu się z niej nasmiewały.
        Wszystkie wzniosłe idee uleciały z naszej bohaterki gdy musiała się
        zająć opieką nad siorotami - dziećmi jej koleżanki.
        Puenta historii była taka że jedno z tych dzieci - chłopak dopiero
        poczuł się naprawdę "doceniony" jak starajacy się o rękę naszej
        bohaterki lekarz porozmawiał z jego pośladkami po jakimś większym
        wyskoku.
        No cóż lata mijają a ciągle się rodza nowe "pełne ideałów zbawiania
        świata" "panienki".
        • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 20:59
          A czy Ty jesteś ŚWIADOM, kiedy... była pisana ta książka?
          Stanąłeś w rozwoju (100 lat) a w miedzyczasie, Świat posunął się do
          przodu. Więcej wiemy o psychologii i rozwoju człowieka niż 100 lat
          temu. Twój zegar stoi. Ktos Ci go nie nakręcił.

          maaac napisał:

          > Jak dwulatkowi wytłumaczysz pojęcie prądu? A jak zrobisz wykład
          na
          > temat niebezpieczeństwa czyhajacego na drodze?
          > Masz dzieci??
          >
          > Przypomina się mi opowiadanie wyjątkowej "sadystki" - autorki Ani
          z
          > Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery jak to opisywała pewną
          > pannę która chciała uczyć panie "prawidłowego wychowywania
          dzieci".
          > Panie grzecznie jej słuchały ale po cichu się z niej nasmiewały.
          > Wszystkie wzniosłe idee uleciały z naszej bohaterki gdy musiała
          się
          > zająć opieką nad siorotami - dziećmi jej koleżanki.
          > Puenta historii była taka że jedno z tych dzieci - chłopak
          dopiero
          > poczuł się naprawdę "doceniony" jak starajacy się o rękę naszej
          > bohaterki lekarz porozmawiał z jego pośladkami po jakimś większym
          > wyskoku.
          > No cóż lata mijają a ciągle się rodza nowe "pełne ideałów
          zbawiania
          > świata" "panienki".
          • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 21:05
            Jestem świadom. Czytałem stare książki. Wniosek jest jeden. Zmienia
            się tylko technologia - ludzie się za grosz nie zmieniają. To co do
            dzieci przemawiało 100 lat temu przemówi i dziś.
            To tylko niektórym się wydaje że w sprawach wzajemnych stosunków
            międzyludzkich jesteśmy madrzejsi niż kiedyś.

            PS. Myślę że i "Anie" do kosza wyrzuciłaś jako "sadyzm"?
            • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 21:17
              Nie, wychowałam się na niej i czytało ja też moje dziecko. Naucz się
              dyskutować - na temat i argumentując rzeczowo i logiczne. Przykłady
              jednostkowe nie udowadniają ŻADNYCH racji.
            • tarika Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 21:34
              Jeżeli nie potrafi się odróżnić matczynego, czy tatusiowego klapsa od
              maltretowania, to coś jest nie tak. To jakby nie odróżnić diety od głodzenia,
              piwa w towarzystwie od alkoholizmu itd. Kiedyś dałam mojej córce lanie. Wyszła
              sobie na imprezę i wróciła o 3 nad ranem. Miała wtedy 12 lat i uważała siebie za
              najmądrzejszą. Argumenty i rozmowy? Z kim? Z głupią matką? Pasek ojca zadziałał.
              Dzisiaj ma 26 lat własne dzieci i bynajmniej nie ma spaczonej psychiki.
              • azoorek Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:00
                problem jest taki, ze jak ktos ma zdrowe granice i nie jest
                zaburzony, to wie kiedy przestac. I nie robi z tego metody
                wychowawczej. Kazdy jest tylko czlowiekiem i sie moze raz zdarzyc.
                Problem jest w tych, ktorzy stosuja takie metody jako norme.
                Ostatnio widzialam taka dziewczynke- cokolwiek nie zrobila, patrzyla
                na matke przestraszona czy dobrze robi. To jest zabicie dziecka w
                dziecku, jego spontanicznosci. U mnie w domu rodzice mnie lali i nie
                jestem im wdzieczna za to. Bo czesto to robili bez powodu, bez
                konsekwencji, chaotycznie. Dla dobrym jest model skandynawski, gdzie
                rodzicow wysyla sie na kurs rozwiazywania problemow z dziecmi. Bo
                czasami ludziom po prostu brakuje konceptu na rozwiazanie sytuacji.
                Z moimi dziecmi czesciowo postepowalam jak moi rodzice ze mna.
                Agresja mojego syna zastanowila mnie, zrobilam rachunek sumienia i
                zaczelam sprawy rozwiazywac bez klapsow i przemocy. Dziecko stalo
                sie spokojne i bardziej posluszne. A DZIECKO TO CZLOWIEK I TEZ MA
                PRAWO DO ZLEGO HUMORY, DO POWIEDZENIA NIE, DO POWIEDZENIA WLASNEGO
                ZDANIA. A naszym zadaniem jest nauczenia go wyrazania swojej zlosci
                w bezpieczny sposob, a tego nie zrobi sie za pomoca klapsow. Stad
                krok do przemocy wobec zony i sytuacji jakie mialy miejsce w jedyn z
                miejsc opieki nad staruszkami.
                • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:05
                  Świete słowa azoorek. O to własnie chodzi. Bo przemoc rodzi przemoc
                  i to rodzice MUSZĄ zrozumieć!!!!
                  • lechujarek Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 23:57
                    > Świete słowa azoorek. O to własnie chodzi. Bo przemoc rodzi przemoc
                    > i to rodzice MUSZĄ zrozumieć!!!!

                    Jak często prałaś swojego dzieciaka?
                    Pytam przez grzeczność, wszak gdzie indziej przyznałaś się że byłaś katowana
                    przez swoją matkę, a skoro przemoc rodzi przemoc...
                    • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 00:11
                      Nigdy nie uderzyłam swojego dziecka. Na mnie zatrzymał sie ta
                      piramida przemocy. A wiesz dlaczego? Bo JESTEM MĄDRA, nauczyłam
                      się na CUDZYCH błędach, wykształcona, czytam i uczę się stale - do
                      starości - a mam juz wnuki, których tez NIKT nie bije. Przemoc/bicie
                      to metoda rozwiązywania konfliktów przez typy prymitywne,
                      ograniczone i w wiekszości konserwatywne - czyt. bezkrytyczne
                      względem tradycji. Ntb. kiedyś tradycją była wiara, że słońce kręci
                      się wokół ziemi !!!!! poniał żalizju????
                      • lechujarek Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 00:28
                        > Nigdy nie uderzyłam swojego dziecka. Na mnie zatrzymał sie ta
                        > piramida przemocy.

                        To jednak "przemoc" nie musi rodzić przemocy?
                        Aha, dziękuję za uwagę.
                        • nikodem_73 Touché! :) 25.06.09, 00:32
                        • babajaga99 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 00:48
                          BYWAJą chlubne wyjatki ...wśród inteligentnych.


                          [/b]lechujarek napisał:

                          > > Nigdy nie uderzyłam swojego dziecka. Na mnie zatrzymał sie ta
                          > > piramida przemocy.
                          >
                          > To jednak "przemoc" nie musi rodzić przemocy?
                          > Aha, dziękuję za uwagę.
                          • maaac Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 04:02
                            > BYWAJą chlubne wyjatki ...wśród inteligentnych.

                            "Naucz się dyskutować - na temat i argumentując rzeczowo i logiczne.
                            Przykłady jednostkowe nie udowadniają ŻADNYCH racji."

                            To Twoje własne słowa Pani Inteligetna.

                            Może zanim zaczniesz innych pouczać zwróć uwagę co sama piszesz.

                            PS. Ta panienka od Montgomery wykazywałą dokładnie taką samą "
                            inteligencję
                            ". Najwyraźniej sama autorka spotykała się z takimi
                            pomysłami na nowoczesne wychowanie dzieci - tyle że mając z dziećmi
                            znacznie więcej doczynienia zrozumiała jak bardzo są one mało
                            skuteczne.
                      • maciekz70 Re: Bicie nie, ale klaps tak 25.06.09, 00:58
                        Nie odpowiadaj im.Są na to zbyt tępi.
                • lukas1492 Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 22:44
                  Model skandynawski?
                  Obejrzyj sobie "postęp po szwedzku" na youtube.
        • morekac Re: Bicie nie, ale klaps tak 24.06.09, 23:33
          Jednymi z najczęstszych przykładów podawanym jako uzasadnienie bicia
          dzieci są:
          1.wkładanie przez dziecko rączek do kontaktu
          2.wybieganie dziecka na ulicę
          W pierwszym przypadku znacznie praktyczniej jest zabezpieczyć
          kontakty, w przypadku drugim ograniczę się do uwagi, że skoro rodzic
          dopadł dziecko wcześniej niż samochód, lanie nie ma już sensu (co
          najwyżej dziecko uczy się, że jak uciekać, to tak, żeby tata/mama go
          nie dogonili)- znacznie skuteczniejszym sposobem byłoby trzymanie
          dziecka za rękę w pobliżu ulicy... Zajęta jedna ręka, a nie dwie - i
          o ile mniej nerwów...
          • ksiaze_olsztyn Kretyn 25.06.09, 00:16
            > W pierwszym przypadku znacznie praktyczniej jest zabezpieczyć
            > kontakty

            Oczywiście, zabezpieczysz wszystkie kontakty i inne niewidoczne
            miejsca, bo jesteś wszędobylski. Nawet nie zauważysz jak włoży łapy
            do kontaktu podczas wizyty u znajomych. Ale o tym nie pomyślałeś,
            poprawny wykształciuszku?

            >w przypadku drugim ograniczę się do uwagi, że skoro rodzic
            > dopadł dziecko wcześniej niż samochód, lanie nie ma już sensu

            W tym argumencie raczej chodzi o to, że trzeba szarpnąć mocno za
            rękę, żeby nie wybiegło.

            >znacznie skuteczniejszym sposobem byłoby trzymanie
            > dziecka za rękę w pobliżu ulicy... Zajęta jedna ręka, a nie dwie -
            i> o ile mniej nerwów...


            Fajnie, że masz już receptę na wszystko. Proponuję od razu założyć
            dzieciom obrożę i smycz. Wtedy będą bezpieczne i kochane.
            • nikodem_73 Re: Kretyn 25.06.09, 00:25
              > Fajnie, że masz już receptę na wszystko. Proponuję od razu założyć
              > dzieciom obrożę i smycz. Wtedy będą bezpieczne i kochane.

              Ty się zając nie śmiej, bo w UK i niektórych innych "cywilizowanych" krajach
              spokojnie możesz kupić dziecku takie szeleczki ze smyczą. Naturalnie w żaden
              sposób nie jest to naruszaniem godności dziecka :>

              Dzięki temu zdanie "idę z dzieckiem na spacer" nabiera nowej głębi :>
              • babajaga99 Re: Kretyn 25.06.09, 00:52
                nikodem_73 napisał:

                > > Fajnie, że masz już receptę na wszystko. Proponuję od razu
                założyć
                > > dzieciom obrożę i smycz. Wtedy będą bezpieczne i kochane.
                >
                > Ty się zając nie śmiej, bo w UK i niektórych
                innych "cywilizowanych" krajach
                > spokojnie możesz kupić dziecku takie szeleczki ze smyczą.
                Naturalnie w żaden
                > sposób nie jest to naruszaniem godności dziecka :>
                >
                > Dzięki temu zdanie "idę z dzieckiem na spacer" nabiera nowej
                głębi :>

                I to nie ogranicza swobody dziecka, rodzic nie musi się schylać a
                dziecko jest ...bezpieczne. W Polsce szeleczki też można kupić.
                Może nie u was na wsi ...ale polecam wycieczke do "jasnogrod".
                • nikodem_73 Re: Kretyn 25.06.09, 01:03
                  No niestety we Wrocławiu jeszcze nie widziałem :> A dziecko wolę trzymać za rękę
                  niż na smyczy. No ale w końcu jestem taki staromodny :>
                  • babajaga99 Re: Kretyn 25.06.09, 01:07
                    To nie "smycz" tylko szeleczki. Szczególnie przydatne na zakupach w
                    supermarketach. Polecam.
                    • tocqueville Re: Kretyn 25.06.09, 01:14
                      To nie jest smycz, ponieważ nie nazywamy tego smyczą - genialne w swej prostocie
                      • babajaga99 Re: Kretyn 25.06.09, 01:16

                        Bo to nawet nie wygląda jak smych - to są szelki!
                        tocqueville napisał:

                        > To nie jest smycz, ponieważ nie nazywamy tego smyczą - genialne w
                        swej prostoci
                        > e
                        • tocqueville Re: Kretyn 25.06.09, 01:21
                          smycz dla niepoznaki wyglądająca jak szelki
                          sluchaj niedługo w swej kreatowności bicie nazwiesz zabawą manualną i problem
                          sam się rozwiąże
                          • barry.the.babtist Re: Kretyn 25.06.09, 01:39
                            tocqueville napisał:

                            > smycz dla niepoznaki wyglądająca jak szelki
                            > sluchaj niedługo w swej kreatowności bicie nazwiesz zabawą manualną i
                            problem
                            > sam się rozwiąże

                            hyhyhy Dokładnie! :D
                        • pani.cogito Re: Kretyn 25.06.09, 01:22
                          Widziałam coś takiego, ale przypięte do ręki poprzez pasek
                          przypominający bransoletkę. Smycz jest długa, dziecko ma swobodę
                          poruszania się w dużym promieniu, bez jakiegokolwiek nadzoru i
                          demolowania baru/restauracji, a rodzic ma swobodę zabawiania się z
                          przyjaciółmi przy piwku i pewność, że nie będzie musiał się tłumaczyć,
                          gdy zgubione dziecko przyprowadzi policjant.
                          • babajaga99 Re: Kretyn 25.06.09, 01:32
                            A co tu ma twój bar do szeleczek. Jedyne co potrafisz to stwierdzić,
                            że inni wszystko robią gorzej od nas. Tylko my Polacy jestesmy po
                            prostu idealnymi ludżmi i jacy mądrzy!!!! My wiemy co robić ze
                            znudzonym w barze bachorem. Przy...ić mu w dupę i niech grzecznie i
                            cicho siedzi, jak chlamy (częstokroć przed sklepem, nie w barze)

                            pani.cogito napisała:

                            > Widziałam coś takiego, ale przypięte do ręki poprzez pasek
                            > przypominający bransoletkę. Smycz jest długa, dziecko ma swobodę
                            > poruszania się w dużym promieniu, bez jakiegokolwiek nadzoru i
                            > demolowania baru/restauracji, a rodzic ma swobodę zabawiania się z
                            > przyjaciółmi przy piwku i pewność, że nie będzie musiał się
                            tłumaczyć,
                            > gdy zgubione dziecko przyprowadzi policjant.
                            • pani.cogito Re: Kretyn 25.06.09, 01:37
                              Stwierdzam obiektywnie, że robią coś źle i egoistycznie tzn. dbają o
                              własną wygodę, a nie o wychowanie dziecka czy szacunek dla innych
                              klientów.
                              • babajaga99 Re: Kretyn 25.06.09, 01:48
                                Sama sobie odpowiedziałaś. Bicie czy nie bicie NIC tu nie zmieni,
                                jeśli rodzice zaniedbują swoje dzieci z egoizmu. Woli siedzieć w
                                barze z kumplami na piwku niż pójśc z dzieckiem do parku.
                                • pani.cogito Re: Kretyn 25.06.09, 01:53
                                  Ale w parku nie ma żadnej różnicy - siedzi i plotkuje z koleżankami, a
                                  dziecko biega samopas i robi co chce. Nie ma nic złego w siedzeniu
                                  przy piwku, pod warunkiem, że zostawia się dziecko w domu z opiekunką.
                                  Tak samo park nie zawsze może być rozpatrywany pozytywnie (choć świeże
                                  powietrze niewątpliwie jest), bo zero reacji to zero reacji.
                • tocqueville Re: Kretyn 25.06.09, 01:06
                  > I to nie ogranicza swobody dziecka

                  smycz nie ogranicza nietykalności cielesnej dziecka- chyba żartujesz?
              • sikorka68 Re: Kretyn 25.06.09, 01:32
                nikodem_73 napisał:

                > > Fajnie, że masz już receptę na wszystko. Proponuję od razu założyć
                > > dzieciom obrożę i smycz. Wtedy będą bezpieczne i kochane.
                >
                > Ty się zając nie śmiej, bo w UK i niektórych innych "cywilizowanych" krajach
                > spokojnie możesz kupić dziecku takie szeleczki ze smyczą. Naturalnie w żaden
                > sposób nie jest to naruszaniem godności dziecka :>
                >
                > Dzięki temu zdanie "idę z dzieckiem na spacer" nabiera nowej głębi :>
                W Polsce też już są.
                • nikodem_73 Re: Kretyn 25.06.09, 01:59
                  Możliwe, choć nie zaobserwowałem. Mam cichą nadzieję, że się nie przyjmie, bo
                  upokarzanie dziecka dla własnej wygody ("bezpieczeństwa", chłe chłe chłe) uważam
                  za zachowanie podłe.

                  Po prostu uważam, że dziecko należy traktować tak jak samym chciałoby się być
                  traktowanym. I tak - uważam, że to dobre, iż policjant może naruszyć moją
                  nietykalność cielesną jeśli w żaden inny sposób nie może do mnie dotrzeć. I tak
                  samo jak sam nie chciałbym być przymuszanym do noszenia takich
                  "szeleczek" (połączonych hmmm... kawałkiem materiału /bo przecież nie smyczą :>/
                  z kimkolwiek) tak samo nie zafunduję to nigdy-przenigdy ani swoim dzieciom, ani
                  wnukom, ani prawnukom (o ile ich doczekam).

                  O! Mam nowy rewelacyjny pomysł zwiększający "bezpieczeństwo" dzieci podczas
                  spacerów - samobieżne klatki. Naturalnie wyściełane miękkim materiałem i z
                  plastikową moskitierą pomiędzy szczebelkami (co by dziecko nie było w stanie
                  podnieść czegoś z ziemi, bo sobie krzywdę zrobi)! To będzie fajne! Rodzice będą
                  mogli je obwozić po dworze w pełni komfortowo.
                  • benek231 Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:11
                    nikodem_73 napisał:

                    I tak - uważam, że to dobre, iż policjant może naruszyć moją
                    > nietykalność cielesną jeśli w żaden inny sposób nie może do mnie dotrzeć.
                    =====
                    Co masz na mysli mowiac o naruszeniu Twojej nietykalnosci cielesnej, w
                    okreslonej sytuacji? Czy chodzi o sprawienie Ci grzmotow palka po plecach i
                    nogach? Czy o zarobienie w pysk piescia i pare kopow na dokladke? Czy tez moze o
                    przyduszenie do ziemi i obezwladnienie?
                    >
                    • babajaga99 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:17
                      Brawo benek231. You got the point.
                      • nikodem_73 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:29
                        Nie drodzy przedpiścy. Chodzi mi o to, że jeśli np. okładam bezdomnego kijem
                        baseballowym i nie reaguję na słowa, to wyciągnie pałę i mi przyleje, a
                        następnie przydusi do ziemi i skuje. Ba. Mam nadzieję, że w ostateczności mnie
                        zastrzeli. Proste? Bo policjant jest od tego aby egzekwować ustalone
                        zasady
                        . Nawet jeśli wymaga to użycia siły. Bez tych środków policjant mógłby
                        mnie co najwyżej poprosić abym przestał.

                        Po prostu świat nie jest doskonały i nie wszyscy dobrowolnie chcą współpracować.
                        • benek231 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:41
                          nikodem_73 napisał:

                          > Nie drodzy przedpiścy. Chodzi mi o to, że jeśli np. okładam bezdomnego kijem
                          baseballowym i nie reaguję na słowa, to wyciągnie pałę i mi przyleje, a
                          następnie przydusi do ziemi i skuje. Ba. Mam nadzieję, że w ostateczności mnie
                          zastrzeli. Proste?

                          No jesli sadzisz, ze poczulbys sie usatysfakcjonowany to coz niby ja moge(?)

                          Ale co powiedzialbys gdyby policjant mial okladac Ciebie palka, az do momentu
                          gdy si obsuniesz, i wtedy mozna Cie bedzie skuc?

                          Zmierzam do tego, ze sa rozne sposoby naruszania nietykalnosci cielesnej:
                          inaczej zostanie naruszona podczas przeciagajacego sie palowania a inaczej gdy
                          policjant rzuci sie na Ciebie i wytrenowanym chwytem obezwladni. Dla mnie w
                          takiej chwili wazne jest by policjant byl profesjonalista i nie probowal byc
                          zbyt kreatywny. By dysponowal okreslonymi procedurami postepowania w danych
                          okolicznosciach oraz stosowal sie do nich. Nie sadzisz? :)

                          Nie wiedzialem, ze jestem "przedpisiec" :O)) Dlaczego?
                      • benek231 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:31
                        Gdy widze w tytule bicie vs klapsy to natychmiast instynktownie wiem, ze cos tu
                        nie gra. Klapsy zwyklo sie dawac dzieciom do lat 4 lub 5, a dylemat bicia
                        zaczynal wystepowac pozniej. Jesli zatem ktos bije 4-ro czy 5-cio latka, zamiast
                        dac mu klapsa to wiem, ze mam do czynienia z jakims zwyrodnialcem, badz osoba z
                        powaznymi zaburzeniami psychicznymi.

                        I odpowiednio, gdy ktos proponuje klapsa 15-to latkowi to wiem, ze mam do
                        czynienia z nieporozumieniem. W tym wieku na klapsy jest juz za pozno i... za
                        smiesznie :)

                        Tyle tytulem wstepu do gigantycznego zadania jakim jest uporzadkowanie tego
                        tematu. :)
                        • nikodem_73 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:35
                          Bo dokładnie o to chodzi - bicie nastolatka jest czynnością głupią i pozbawioną
                          sensu (bo na wychowanie zwykle już jest duuużo za późno). Natomiast klapsy
                          wymierzane (rzadko, jak najrzadziej! Im rzadziej tym lepiej - nic nie jest
                          gorsze od wyobrażenia o karze) kilkulatkom są świetnym straszakiem.
                          • benek231 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 02:49
                            nikodem_73 napisał:

                            > Bo dokładnie o to chodzi - bicie nastolatka jest czynnością głupią i
                            pozbawioną sensu (bo na wychowanie zwykle już jest duuużo za późno). Natomiast
                            klapsy wymierzane (rzadko, jak najrzadziej! Im rzadziej tym lepiej - nic nie
                            jestgorsze od wyobrażenia o karze) kilkulatkom są świetnym straszakiem.
                            =======
                            W takim razie musimy postawic kropke nad 'i' naszego tematu - ze z klapsami
                            chodzic ma o dzieci, ktorym (co z definicji wynika) daje sie klapsy, a nie
                            katuje sznurem od zelazka. Mysle, ze tak z grubsza o to chodzilo ustawodawcy -
                            by uchronic dzieci przed jakze rozpowszechnionym maltretowaniem.

                            Kto tam wczesniej chwalil sie, ze gdy byl dzieckiem to rodzice lali go i pasem i
                            sznurem i czyms tam jeszcze. No i bardzo dumny byl z tego, bo tylko dzieki
                            szczegolnej trosce rodzicow wyrosl z niego taki chlop na schwal. Mie wydaje sie
                            jednak, ze to mialo miejsce nieco pozniej niz w jego dziecinstwie. Bo dziecku
                            mozna dac co najwyzej klapsa...
                            • maaac Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 04:17
                              Ależ cały czas o to i tylko o to chodzi. Nie o obronę maltretowania
                              ale o możliwość ukarania dziecka naprawdę wtedy i tylko wtedy gdy to
                              jest naprawdę konieczne. Ukarania na zimno nie pod wpływem emocji
                              rozładowujących własny stres. Ukarania takiego by ból kary ochronił
                              go przed znacznie większym bólem niebezpieczeństwa które mu
                              zagrażało. Naprawdę to przez całe życie dziecka może wystarczać
                              tylko groźba kary i wszystko będzie dobrze.

                              Z ustawą zaś jest taki problem, że może rozciągnąć sprawę zbyt
                              szeroko. Zrobić z tego co naprawdę było niezbędne jakieś katowanie
                              dziecka. Ot będzie ci uciekało dziecko na spacerze (ja nawet psa
                              spuszczam ze smyczy jak to jest bezpieczne w moim mniemaniu, a już
                              napewno zrobisz to z dzieckiem zamiast trzymać je non stop w
                              szeleczkach, tyle że można się pomylić w tej ocenie) łapiąc je
                              szarpniesz je za rączkę czy dasz mu lekkiego klapsa, a już czyhająca
                              gdzieś z aparatem babajaga99 zrobi Ci zdjęcie i masz sprawę o
                              maltretowanie dziecka. Pozbawią Cię praw rodzicielskich, dziecko
                              trafi do domu dziecka ty do więzienia. Niewątpliwie będzie to
                              lepsze
                              dla dziecka niż twój zwyrodniały sadyzm.

                              A przepisy dotyczące maltretowania JUŻ są. Naprawdę nic więcej nie
                              potrzeba. Może poza reagowaniem sąsiadów słyszących płacz naprawdę
                              katowanych dzieci (i nie tylko). Szkoły powinny coś więcej robić w
                              tym kierunku (ślady siniaków) no i kościoły - jednak mają spory
                              kontakt z ludźmi.
                              • pani.cogito Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 05:22
                                maaac napisał:
                                >
                                > Z ustawą zaś jest taki problem, że może rozciągnąć sprawę zbyt
                                > szeroko. Zrobić z tego co naprawdę było niezbędne jakieś katowanie
                                > dziecka. Ot będzie ci uciekało dziecko na spacerze (ja nawet psa
                                > spuszczam ze smyczy jak to jest bezpieczne w moim mniemaniu, a już
                                > napewno zrobisz to z dzieckiem zamiast trzymać je non stop w
                                > szeleczkach, tyle że można się pomylić w tej ocenie) łapiąc je
                                > szarpniesz je za rączkę czy dasz mu lekkiego klapsa, a już
                                czyhająca
                                > gdzieś z aparatem babajaga99 zrobi Ci zdjęcie i masz sprawę
                                o
                                > maltretowanie dziecka. Pozbawią Cię praw rodzicielskich, dziecko
                                > trafi do domu dziecka ty do więzienia. Niewątpliwie będzie to
                                > lepsze
                                dla dziecka niż twój zwyrodniały sadyzm.
                                >
                                O to chodzi. Amerykańskie dzieci są niewychowane, bo wielu ludzi
                                (pomijam tych, którym się nie chce dziecka wychowywać) boi się
                                reagować. Wielki brat patrzy i każda próba przywołania dziecka do
                                porządku, niekoniecznie klapsa, również np. pociągnięcia za rękę,
                                może się dla rodzica skończyć źle. Dorosły błaga więc dziecko, aby
                                łaskawie przesunęło się z przejścia lub drzwi, zamiast je złapać i
                                przesunąć, a kolejka ludzi stoi i czeka, aż za dwudziestym którymś
                                powtórzeniem rodzica potomek łaskawie zabierze swój królewski zadek
                                i odsunie się, aby ludzie mogli przejść. Dziecko wyczuwa, że w tym
                                systemie może sobie pozwolić na wszystko. A my ślepo kopiujemy
                                wszystko, co amerykańskie, jako rzekomo najlepsze. Chciałabym, aby
                                wszyscy, którzy potępiają karcenie (proszę czytać uważnie - nie
                                maltretowanie, a karcenie) pomieszkali tu trochę, aby się przekonać,
                                że tego modelu kopiować nie warto.

                                • benek231 Re: Czy dawalbys klapsa takze pietnastolatkowi? 25.06.09, 06:06
                                  pani.cogito napisała:
                                  Chciałabym, aby wszyscy, którzy potępiają karcenie (proszę czytać uważnie - nie
                                  maltretowanie, a karcenie) pomieszkali tu trochę, aby się przekonać, że tego
                                  modelu kopiować nie warto.
                                  =====
                                  Mysle, ze duzo nieorozumien powstalo w wyniku wczesniejszego braku dopracowania
                                  wlasciwej nomenklatury. Gdy jedni mowili o klapsie dla dziecka, inni wtracali
                                  bicie z uzyciem przedmiotow, przy odnosilo sie wrazenie, ze tym sznurem od
                                  zelazka bite sa niemowlaki. W tym samym czasie obroncy prawa do symbolicznego a
                                  karcacego klapsa, stawali po stronie zwolenikow "kar cielesnych" czyli bicia,
                                  choc mieli oni na mysli dzieci nieco starsze niz 6-cio latki.

                                  Osobiscie nie jestem zwolennikiem rozdzielania klapsow, ale zdaje sobie sprawe,
                                  ze zdarzaja sie i dzieci i sytuacje kiedy po prostu klaps jest najlepszym
                                  rozwiazaniem. Mam tu na mysli zwlaszcza sytuacje zwiazane z bezpieczenstwem
                                  dziecka, ale juz nie uwazam by klapsem nalezalo przywolywac do porzadku dziecko
                                  rozhisteryzowane, ktore - np. lezac na podlodze w banku - urzadzaloby cyrk gdyz
                                  nie dano mu stojacego na biurku logo. Niech sie drze az sie zmeczy. :O))

                                  Zdaje sobie przy tym sprawe, ze w sytuacjach zagrozenia i potencjalnie
                                  samodestrukcyjnych zachowan dzieciecych, zazwyczaj to nie dzieciom naleza sie
                                  klapsy (bo wybiegaja na jezdnie) lecz ich rodzicom. Uwazaj wiec Pani.Cogito na
                                  siebie, bo ja moge byc w poblizu :) I sprobuj przestawic dziecko na klapsy
                                  prewencyjne - przed spacerkiem. :O))

                                  Ponadto, klaps klapsowi nierowny - jednego dziecko nie poczuje a inny odbije mu
                                  nerki. Widzialem takie przypadki ojcow z ciezka reka walacych dziecko nie tam
                                  gdzie chcieli, gdyz to ucieklo z siedzeniem do przodu. No ale oczywiscie ojciec
                                  nie chcial nic zlego, albo tez w dobrej wierze uzywal swej murarskiej reki...
                                  >
                                  • polld74 Niech zostanie tak jak w PRL 25.06.09, 08:03
                                    Przed wojną bito wszędzie, w szkole, na religii, w domu, w wojsku. To właśnie PRL ucywilizował relacje szkolne, jakiekolwiek kary cielesne w szkole zostały zakazane, co nie znaczy, że jeszcze w latach 80-tych nauczycielka nie dała po łapach linijką, mimo wszystko było to lepsze niż jakby wezwała ojca...

                                    Potem przyszła III RP i zaczęło się bezstresowe wychowanie, szkoła przestała wychowywać, uczyć partiotyzmu, odpowiedzialności, uczy za to religii. Mamy zmarnowane pokolenie, teraz parszywa władza zamiast zająć się dziedzinami za które powinna być odpowiedzialna jak mieszkalnictwo, służba zdrowia itd... wpieprza się w życie prywatne i tak odbieram te chore pomysły z "zakazem bicia dzieci". Powoływanie się na przykłady bestialstw popełnianych przez rodziców na dzieciach to czysty populizm. Po pierwsze w większości tych przypadków oprawcy należą właśnie do pokolenia wychowanego w III RP bezstresowo, po drugie taka przemoc była karana zawsze nawet przed wojną, także w PRL i także obecnie. Tu chodzi, żeby mieć kolejny bat na obywatela. Powinno się posłom wpie...ć rózgami tak jak chłopaki Leppera wpieprzyli komornikowi złodziejowi podczas licytacji PGR-u.
                                    • maciekz70 Re: Niech zostanie tak jak w PRL 25.06.09, 11:35
                                      Dobrze.W takim razie jak ja cię pobije to też nic nikomu do tego.W końcu jak
                                      ktoś by zareagował to byłoby wtrącanie się w moją prywatność.
                                    • benek231 Mam nadzieje, ze nietak jak w PRLu 25.06.09, 16:29
                                      Z mojej ulicy niemal wszyscy chlopcy dostawali lanie, gdy cos zbroili.
                                      Wielokrotnie, tak po prawdzie, za nic ale tak wtedy wpajano karnosc, czyli
                                      chodzenie na bacznosc. Tak, ponoc, przysposabiano do doroslego zycia. Zazwyczaj
                                      poprzedzone ono bylo matczyna obiecanka, ze powie ojcu a ten z nim pogada.
                                      Pozniej mozna bylo "podziwiac" posiniaczone nogi i posladki, a czasem plecy.
                                      Niektore siniaki byly poprzecinane i krwawiace.

                                      Ma sie rozumiec, ze to male piwo w porownaniu z czasami rzymskimi, kiedy to
                                      rodzic mial nad dzieckiem wladze zycia i smierci, a czasem podejrzenie o
                                      krnabrnosc wystarczylo by dzieciak dostal takie baty, ktore pamietal do konca
                                      zycia, jesli tylko przezyl. Ba, jeszcze 50 lat temu szanujacy sie wiesniak cala
                                      noc moczyl w beczce postronek, by bolalo jak nalezy a kosci nie polamac.

                                      W PRLu malo kto zawracal sobie glowe posiniaczonym chlopakiem. No chyba, ze to
                                      juz byl widok mrozacy krew w zylach. W szkole podstawowej nauczyciel chadzal z
                                      taaaka guma, bo przerosnieci uczniowie z wojennego pokolenia nie
                                      podporzadkowywali sie tak ladnie jak ich znacznie mlodsi koledzy. Bicie bylo
                                      czyms normalnym, a "naruszanie nietykalnosci cielesnej" inteligenckim
                                      zawracaniem dupy.

                                      A w rodzinie jak to w rodzinie - wtracac sie bo to obowiazek rodzica by
                                      chlopakowi zloic skore, gdy sytuacja tego wymaga.
                                      I chyba nad tym zastanawiaja sei tez parlamentazysci...
    • benek231 Po co tlomaczyc -znacznie prosciej jest przylac, 25.06.09, 00:33
      albo wlac do wiwatu. Frustracja rodzi agresje a czasem szczeniak az sie prosi by
      mu dac lomot. Szczegolnie gdy tlomaczyc trudno bo jezyk sie placze, czyli gdy z
      eskalacja frustracji mamy do czynienia. :O))

      Najzabawniejsi sa ci mondrale ktorzy twierdza, ze sami dostawali regularne wciry
      i na dobre im to wyszlo. No ale co maja mowic - ze na zle :)))

      I tak oto przenoszona jest ta piekna i starozytna tradycja z pokolenia na
      pokolenie. Wlacznie z biciem zon, bo skoro bicie dzieci czyni nas tak
      wspanialymi to dlaczego nie zadbac o kobity. Niech i one maja sie czym chwalic....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka