Dodaj do ulubionych

Nauka małżeństwa w weekend

    • tyveog Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:38
      Wyrazy współczucia dla katolików. Ta religia, jak każdy zabobon, ma utrzymywać
      ludzi w posłuszeństwie wobec władzy. Nie myśl, nie bądź krytyczny- słuchaj i
      wierz.
      Skuteczność naturalnych metod? Oczywiście, nie ma lepszej metody by zajść w ciążę.
      Bóg da na dzieci? Jakoś tak się składa, że z tym wszechmocny zawsze ma
      problem, dlatego to ludzie dają na boga i jego sługi. Tyle biorą z publicznej
      kasy, że trudno to zliczyć. Ale to szczegół. Ostatecznie, księża też miewają
      dzieci, ktoś musi je utrzymać. A skoro bóg nie daje, to da państwo.
      Cóż, wspaniały religijny skansen mamy w tej części kontynentu. Konne bryczki
      na drogach już odeszły do lamusa. Nie szkodzi, wiara w moc boga
      reprezentowanego przez jego pośredników ciągle trwa. I to już nie jest wiara,
      to fakt.
    • pecan Wcale nie tendencyjny.... 19.07.09, 12:40
      Niestety tak to mniej wiecej wyglada. Dla mnie te spotkania byly farsa.
      Poradnie malzenska nie proponowala niczego kobietom, ktorych uklad hormonalny
      nie dziala prawidlowo:) Bralam slub majac 32 lata. I tyle samo miala
      mila'super doswiadczona malzensko i seksualnie' Pani prelegentka...trzymala
      sie wyuczonych tendencyjnych schematow koscielnych.
    • shadowofeclipse Jeżeli komuś się nie podobają kościelne szkółki... 19.07.09, 13:07
      Jeżeli komuś się nie podobają kościelne szkółki przed małżeńskie to może na
      nie nie chodzić. Proste?
      • abrahadabra Nie. Nie proste. 19.07.09, 13:14
        Podobno kościół to wspólnota wiernych.
        A w rzeczywistości wychodzi na to, że to trzoda strzyżona i pasana przez kler.
        Ludzie nie chcą być traktowani jak bezmyślna trzoda.

        II Reformacja puka do bram...
    • beatrix13 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:11
      ohohoho napisała:

      > ja w poradni (przy akademickim kościele św. anny w krakowie!!!!)
      usłyszałam, że
      > świat schodzi na psy, a winna jest temu koedukacja w szkołach,
      oraz że dzieci
      > rozwodników wyrastają na pedały (określenie pani z poradni). no i
      że mam
      > przyszłemu mężowi wybaczyć ewentualną zdradę, a jeśli nie czuję
      się w głębi
      > duszy na to gotowa, to nie powinnam wychodzić za niego za mąż.
      bezcenna wiedza
      > ;-)
      ............................
      a nie mówiła,że Murzyni są czarni, bo się nie myją??:)
    • adeinwan Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:13
      Nie bardzo rozumiem, o co wam chodzi. Jeśli komuś nie podoba się społeczna nauka
      KK, czemu w ogóle bierze ślub kościelny? Boicie się, co wasze babcie powiedzą?
      Ale tchórze z was...

      Poza tym antykoncepcja hormonalna może być niebezpieczna dla zdrowia i mówią to
      nie tylko księża, ale również lekarze, a nawet radykalne feministki. Wpływ na
      środowisko też jest negatywny - angielscy naukowcy odkryli, że używanie pigułek
      antykoncepcyjnych zniszczyło populację paru gatunków ryb w Tamizie. Zwyczajnie
      samce zmieniają płeć i nie mogą się rozmnażać.

      Tak na chłopski rozum - skoro szkodzą rybom, czemu miałyby nie szkodzić
      karmionym piersią niemowlętom?
      • zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:30
        Wpływ na
        > środowisko też jest negatywny - angielscy naukowcy odkryli, że
        używanie pigułek
        > antykoncepcyjnych zniszczyło populację paru gatunków ryb w Tamizie

        Zniosę wszystko, ale sa juz granice.

        W Tamizie od dawna zadna rozsadna ryba nie zyła, gdyż to sciek
        jakich mało. Nie wiem czy ci wiadomo, ale to była RZEKA MARTWA
        BOIOLOGICZNIE CALKOWICIE do końca lat 70tych XX wieku , ze względu
        na to, ze stanowiła glówną drogę wodną dla przemysłu - ilosc wegla,
        benzyny, ropy i innego syfu w tej rzece wykluczała jakiekolwiek
        zycie czegokolwiek, nie mówiac o rybach! Dopiero pod koniec wieku
        zaczęło ją wreszcie oczyszczać , filtrować i SZTUCZNIE(!) ZARYBIAC-
        jesli zapytasz starszych mieszkańców, to powiedzą ci, z e kiedyś nad
        Tamizę nie mozna było nawet podejsc za blisko, tak cuchneła. Slowem
        zanim te pigułki w ogóle weszły w powszechny obieg Tamiza nie miała
        juz w ogóle tych ryb, które mogłyby zniknąć, bo wszystkie wyzdychały
        dzieki przemysłowi i transportowi rzecznemu !

        Ja rozumiem, z e mozna byc przeciw antykoncepcji hormonalnej, ale
        zeby wypisywać takie bzdury? to juz lepeij zastanowić sie , co sie
        dzieje od sterydów, anabolików i antybniotyków , ktorymi sikami na
        całym głobie.

        • fiufiu28 Re: Nauka małżeństwa w weekend 23.07.09, 14:51
          Kwestia zmiany płci u ryb nie dotyczny tylko Tamizy, stwierdzono to zjawisko
          również w wielu rzekach w Niemczech, gdzie odsetek kobiet sosujących pigułkę
          jest wyjątkowo wysoki.
          • sroka75 Re: Nauka małżeństwa w weekend 29.09.09, 15:59
            > Kwestia zmiany płci u ryb nie dotyczny tylko Tamizy, stwierdzono to zjawisko
            > również w wielu rzekach w Niemczech, gdzie odsetek kobiet sosujących pigułkę
            > jest wyjątkowo wysoki.
            proponuję poczytać ile (i w jakim stężeniu!) syntetycznych estrogenów i innych
            hormonów jest zawartych w sztucznych nawozach, plastikach (np plastikowych
            butelkach) i innych substancjach używanych w rolnictwie, w przemyśle itp. i ile
            tego dostaje się do wód gruntowych i rzek a dopiero potem "pitolić" głodne
            kawałki nt. zmiany płci u ryb, najgorsze jak ktoś usłyszy że dzwoni (np
            "estrogen") to od razu odezwie kościółkowo (jak hormon to od razu pigułka)
            Naprawdę skażenie środowiska czyni o wiele większe spustoszenie niż te
            nieszczęsne pigułki...ludzie opamiętajcie się...
        • 4litery Re: Nauka małżeństwa w weekend 25.09.09, 13:57

          news.softpedia.com/news/Sex-Change-and-Contamination-48134.shtml
          Dalej szukać mi się nie chce, ale było sporo badań i nie tylko amerykańskich
          naukowców.

          A jak działa "pigułka" w praktyce? Kobieta wydala w moczu estrogeny, te zawarte
          w wodzie powodują zmianę płci samców. Żaby nie chcą/nie mogą się rozmnażać,
          jest ich mniej, więc populacja spada bocianów. Mniej bocianów to mniej dzieci.


          A tak na poważnie. Z naukami przedmałżeńskimi jest trochę jak ze studiami. Jedni
          musi iść na studia (bo np. wojsko), idą gdziekolwiek, byle zaliczyć. I potem
          narzekanie, że szkoła, taka, że wykładowca siaki.

          Inni interesują się tematem, szukają i idą tam, gdzie wiedzą że skorzystają.
    • mallina Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:15
      a autorka to tylko jako dziennikarka byla na tych naukach przedmalzenskich?
    • k-onczita0 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:20
      Wszyscy koncentrują się na durnych informacjach dotyczących metod planowania
      rodziny i antykoncepcji, ale ja chciałabym zwrócić uwagę na inny aspekt tych
      kursów. Robiłam kurs przedmałżeński w kościele ś. Krzyża w W-wie i bardzo wiele
      czasu było poświęcone dyskusjom dot. tego jak narzeczeni wyobrażają sobie swoje
      przyszłe życie. Czy chcą mieć dzieci? Jak chcą je wychowywać? Czy kobieta będzie
      pracowała czy nie? Kto ma zarabiać pieniądze? Jak postrzegają nawzajem swoje
      wady i zalety? Jaką rodziną chcieliby być za 5, 10, 15 lat? Jak będą wyglądały
      ich kontakty z ich rodzinami? Jak będzie wyglądać codzienne życie Itp. Mnóstwo
      dyskusji i dla wielu par jak zaobserwowałam, pierwsza okazja aby porozmawiać na
      takie tematy! Wierzcie mi, wiele osób planuje małżeństwo pod wpływem chwili,
      impulsu, nie biorąc wogóle pod uwagę masy aspektów. A te wszystkie różnice
      światopoglądowe prędzej czy później muszą się ujawnić. Nie oszukujmy się - życie
      w małżeństwie to nie wieczna randka, tylko masa przyziemnych spraw i codziennych
      decyzji, które albo cementują związek, bo jesteśmy w nich razem, albo bardzo
      szybko zaczynają dzielić i stanowić problem. Sama byłam świadkiem wielu
      burzliwych dyskusji na kursie dotyczących podziału kasy, chodzenia lub nie do
      kościoła, spędzania wolnego czasu itp i awantury jednej pary, która ostatecznie
      zrezygnowała ze ślubu, bo do dziewczyny dotarło że facet naprawdę nie chce mieć
      dzieci - dotychczas uważała ,że tylko takie gadanie, że na razie nie chce, że to
      się zmieni. Szkoda, ale lepiej na tym etapie niż zaraz po ślubie. Dlatego
      uważam, że takie kursy, oczywiście mądrze i fajnie poprowadzone, są bardzo
      wartościowe. Powinno być coś takiego nie tylko w Kościele ale także przed ślubem
      cywilnym, który przecież zawrzeć jest jeszcze prościej i można to zrobić
      zupełnie bezmyślnie. Oczywiście pomijam cały aspekt związany z debilną
      propagandą kalendarzyka małżeńskiego i dziecioróbstwa :-)
      • 4litery Re: Nauka małżeństwa w weekend 25.09.09, 14:03
        Weekendowe, prowadzi ks. Janusz Oćwieja?

        Jeśli tak, to i ja mogę polecić :-)

        Tylko się trzeba parę miesięcy wcześniej zapisać.
    • strikemaster Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:20
      Jeżeli ktoś się po porady w sprawach damsko-męskich udaje do księdza, to nie mam więcej pytań. :O
    • rozmowywsieci Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:42
      Jak Bóg daje dzieci, daje i na dzieci.
      A to ciekawe...
      • xolaptop Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 14:02
        W naszym kraju ludzie, którzy mają większą liczbę dzieci od 3 żyją ubogo. Są
        wyjątki, ale jak sama nazwa mówi, to wyjątki.
        Z drugiej strony nie jesteśmy zwierzętami i jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, bo
        na więcej go / jej nie stać, a chce żyć w zgodzie z prawami kościelnymi, wtedy
        nie uprawia seksu. Jeśli jakiś człowiek ma z tym problem, może iść do lekarza,
        który mu wytłumaczy, że aby być zdrowym i żyć trzeba pić, w drugiej kolejności
        jeść i nic więcej. W dodatku nadmiar w tych dwóch przypadkach nie jest wskazany.
    • she.is.p kilka spraw 19.07.09, 13:52
      sprawa 1:
      Kościół Katolicki oparty jest na mającej 200 lat TRADYCJI i chyba nie będzie
      zmieniał jej tylko dlatego, że jakaś grupka chciałaby sobie więcej w życiu
      poużywać, a ten zły Kościół zabrania

      sprawa 2:
      Ludzie, przestańcie traktować ślub kościelny jako obowiązek/coś oczywistego!
      To nie obowiązek - to przywilej i zobowiązanie, że łączy się dwoje ludzi
      chcących żyć zgodnie z nauką Kościoła. Jeśli nie mam takiego zamiaru -
      wystarczy ślub cywilny.

      sprawa 3:
      Dziwi mnie, że większość wypowiedzi należy do tych, którzy na równi traktują
      ślub kościelny z np. homoseksualnymi cywilnymi związkami partnerskimi (też
      nazywając je ślubem). Ergo, skoro to jest to samo, nie powinien być potrzebny
      ślub inny, niż cywilny. Oczywiście, nie będzie ładnie, rodzinka będzie nie
      pocieszona, zdjęcia nie będą za piękne, no ale jak już wspomniałem wyżej -
      ślub kościelny to nie obowiązek, to przywilej.

      sprawa 4:
      Żałość mnie bierze, czytając słowo 'ciemnogród' wylansowane przez GW, a
      używane przez wszelkiej maści wykształciuchostwo i stałych czytelników. Proszę
      mi ładnie je wytłumaczyć, bo niestety nie rozumiem go jeszcze, na razie jawi
      mi się jako 'nie podzielanie poglądów głoszonych przez wyborczą'. Więc chyba
      mi, katolikowi, czytającemu 'Najwyższy Czas', głosującemu na UPR,
      sprzeciwiającemu się traktatowi lizbońskiemu, słuchającego awangardy (a nie
      ukochanych wyborczych depeszów, u2 itd), przeciwnikowi aborcji i eutanazji nie
      pozostaje nic innego, jak zamknąć się w 'ciemnogrodzie'
      • xolaptop Re: kilka spraw 19.07.09, 14:14
        odnośnie: sprawa druga
        Jeśli ktoś żyje na tym świecie i w domu albo gdzie indziej widzi, jak wygląda
        życie rodzinne, to chyba taki ktoś nie jest idiotą i wie, że trzeba sprzątać, bo
        samo się nie posprząta, że kłótnie do niczego dobrego nie prowadzą, że dziećmi
        trzeba się opiekować, a seks może prowadzić do posiadania dzieci? Po zatem
        dorosłej osobie stawiać warunek ślubu w postaci tych nauk? Wygląda na to, że ten
        warunek jest stawiany nad X. przykazań, których przestrzegania kiedyś
        wystarczało. Chrześcijanin i nie tylko chrześcijanin powinien mieć prawo do
        ślubu w chrześcijańskim kościele, a stawianie sprawy w taki sposób, że nie
        pójdziesz na nauki przedmałżeńskie, więc nie masz pełnych praw chrześcijanina,
        jest jak tworzenie nowego przykazania, w dodatku jakby ważniejszego od
        większości pozostałych, może za wyjątkiem pierwszego.
        • she.is.p Re: kilka spraw 19.07.09, 14:26
          akurat to, o czym wspominasz nie ma odzwierciedlenia w nauce Kościoła, z rozmów,
          które przeprowadzałem z księżmi każdy miał to samo zdanie: to sprawa małżeństwa
          co robią w sypialni. Pani Autorka widocznie trafiła na fanatyków, niestety
          • alina011 Re: kilka spraw 22.07.09, 15:06
            To muszę Cię rozczarować. Nauka kościoła dotycząca płodności/pożycia seksualnego jest jasna. Sam fakt, że owa nauka istnieje, dowodzi, że nie wchodzi w grę wariant "róbta co chceta".:)
        • she.is.p Re: kilka spraw 19.07.09, 14:35
          byłbym zapomniał

          xolaptop napisał:

          Chrześcijanin i nie tylko chrześcijanin powinien mieć prawo do
          > ślubu w chrześcijańskim kościele, a stawianie sprawy w taki sposób, że nie
          > pójdziesz na nauki przedmałżeńskie, więc nie masz pełnych praw chrześcijanina,
          > jest jak tworzenie nowego przykazania, w dodatku jakby ważniejszego od
          > większości pozostałych, może za wyjątkiem pierwszego.

          jeśli nie jest się chrześcijaninem, podczas ślubu niewierzący składa przysięgę,
          że wychowa dzieci nie przeszkadzając mu w poznawaniu Boga i nie będzie narzucał
          ateistycznych poglądów. To samo jest w każdej innej religii na świecie, więc nie
          rozumiem oburzenia. A skoro jest PRZYSIĘGĄ, wypada jej dotrzymać (tak, wiem, że
          obecnie honor nie jest już wartością fundamentalną). Tak to jest, że się ludziom
          w główkach popieprzyło, że ślub to wyłącznie kościelny i to im się należy. A to
          niestety nieprawda.
    • kcramsib Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 14:02
      "Wyobraźcie sobie, że jestem narządem rodnym kobiety"... dodam ten cyrk do
      długiej listy powodów dla których wezmę ślub cywilny...
    • environment Obłuda i hipokryzja "Polactwa" 19.07.09, 14:10
      Nawet nie mają odwagi trwać przy swoich poglądach tylko wykręcają się babcią,
      ciocią, mamusią...


      Żenujący spektakl...
    • alinaw1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 14:22
      Dzień w Wyborczej bez szkalowania Kościoła to dziń stracony! A
      autorka-p. Agnieszka- po co poszła na te nauki? Żeby kolejny
      prześmiewczy artykuł powstał? No i to powoływanie się na wypowiedzi
      internautów...Żenada...
      Jest niemal oczywiste (niestety), że strasznie dużo par sypia ze
      sobą przed ślubem, że nie widzi nic złego w antykoncepcji, która za
      sprawą potężnych firm farmaceutycznych, poddanych im lekarzy, mediów
      i liberalnej obyczajowości- stała sie czymś szalenie powszechnym.
      Być może Kościół już nie radzi sobie z tym problemem, być może
      zatrudnia niewłaściwe osoby jako przekazicieli swej nauki... Ale to
      nie powód by kpić z rzeczy ważnych. A pani Agnieszce do czego ślub
      kościelny potrzebny? Dla oprawy i dobrej akustyki?
      Pamietam kilka lat temu swoje nauki przedmałżeńskie. Skręcałam się
      ze wstydu za uczestników- zero poziomu intelektualnego, zero
      szacunku dla wartości, a jednocześnie faryzejskie nastawienie: na
      wykładzie pochylą główki, kątem podśmieją się ale nic nie powiedzą,
      nie zadadzą pytania, nie wezmą udziału w dyskusji... Tylko po
      wyściu, już na zewnątrz stać ich było na prymitywne stwierdzenia i
      wulgaryzmy. Kiedyś, już u bramy - zapytałam taką parkę dlaczego ich
      tak śmieszy obserwowanie cyklu kobiety. Facecik odparł: "Odp...się".
      Ot, katolicy- od ślubu, pogrzebu i kilku innych imprez.
    • freya113 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 14:26
      Każdy, kto nie zgadza się z nauczaniem Kościoła w sprawie antykoncepcji i ogólniej życia seksualnego, a mimo tego nazywa się katolikiem i chce wziąć ślub kościelny, jest hipokrytą.
      Jestem ochrzczona, ale absolutnie się nie zgadzam z kościelnym zdaniem w tej kwestii - wzięliśmy z mężem ślub cywilny, między nnymi dlatego, że życie chrześcijanina to życie w prawdzie. Ślub braliśmy dla siebie, nie dla rodziny czy księdza proboszcza. Uczciwość wobec siebie i Boga - polecam moi drodzy. Przecież nikt was nie zmusza do przysięgania na wartości, którymi gardzicie.
    • t.u.s.k W poradni synagogicznej takie bzdury chyba tylko.. 19.07.09, 14:34
      W poradni synagogicznej takie bzdury chyba tylko..

      coraz wieksze brednie w tej wyborczej
      szkoda gadac
    • nie_ma_co super dół 19.07.09, 14:39
      bardzo bardzo bardzo bardzo słaby artykuł z tezą smierdzącą od samego
      tytułu.
    • t.u.s.k koedukacja? po co? nie jestesmy obojniakami 19.07.09, 14:47
      ohohoho napisała:

      > ja w poradni (przy akademickim kościele św. anny w krakowie!!!!)usłyszałam, że
      > świat schodzi na psy, a winna jest temu koedukacja w szkołach, oraz

      [...]
      dobrze uslyszalas!
      koedukacja? po co? nie jestesmy obojniakami
      dwudziestoletnia kobieta to kobieta bardziej lub mniej dojrzala
      (no chyba ze "robta co chceta" plus czytanie wyborczej, to nie)
      a dwudziestoletni mezczyzna to gowniarz

      w zwiazki powinni wchodzic ludzie rowni dojrzaloscia, a nie rowni metrykami
    • uhu_an to nie takie głupie 19.07.09, 15:05
      Niby to wszystko be, fuj, zacofane, ale gdyby tak jeszcze raz
      przeczytac ten artykul i zatrzymac sei w momencie, gdy opisane sa
      zajecia z wlasnymi oczekiwaniami to tak naprawde takie glupie to to
      nie ejst. wile osob laczy sie w pary i wszystko ejst fajnie, cacy,
      slub, ale tak naprawde nie znaja swoich oczekiwan. Po slubie nagle
      maż "wymaga" obiadu dla siebie, albo nagle zona dowiaduje sie, ze
      maz wcale nie chce dzieci, natomiast jej zegar biologiczny zaczyna
      tykac. ale tak naprawde czlowiek wyklada sie na pie...ch.
      jak to zostalo napisane: parka miala napisac jak wyobrazaja sobie
      podzial obowiazkow, albo kwestie finasowe i co? dochodzilo do
      zaognien, pewnych nieporozumien itd. takie "zajecia" sa potrzebne bo
      wtedy mozna sie skonfrontowac i jakos sie dogadac przed.

      poza tym takie same "praktyki" sa na spotkaniach u osob swieckich
      czyt: psychologa/terapeuty w poradni malzenskiej..
      Reszta tematow: antykoncepcja to juz kwestia raczej samej pary,
      namawianie do jedynego slusznego podejscia do tej kwestii jest
      wielkim bledem. choc tak naprawde wiedza o naturalnych metodach
      koncepcji nie jest zla, zawsze mozna sie nia wspomoc, gdy np srodki
      farmakologiczne zawioda- mam na mysli fakt, np o nie wziecia
      pigulki, albo gdy prezerwatywa peka i gdy taka dziewczyna wyliczy
      sobie czy ma dni plodne, czy tez nie to napewno ma mocniejszy grunt.
      generalnie im wiecej sie wie, tym lepiej. odrzucanie pewnych
      informacji tylko dlatego, ze panuje obiegowa opinia, ze to jest
      katolickie, glupe i zacofane, jest ponizej pewnego poziomu. owszem
      mozna miec zastrzezenia w jaki sposob sie to robi. macicy i suchej
      sliwce, no...mnie tez to nie przekonuje, albo mowienie, ze uzywanie
      antykoncepcji powoduje nerwice, depresje, smierc...bla bla bla.
      zycie generalnie tez prowadzi do smierci ;)
      tak jak napisala, temat antykoncepcji uwazam za sprawe intymna,
      osobista, natomiast tez cwiczenia z oczekiwaniami, to naprtawde
      fajny pomysl. chociazby po opisie tych zajec i poirytowaniu
      uczestnikow, widac, ze jest cos takiego potrzebne.
    • marrysienka Jak ktoś zalicza, to tak ma 19.07.09, 15:47
      Jak ktoś musi odfajkować, żeby mieć fajną sukienkę, duże wesele itd, to tak ma.

      Jeśli komuś zależy, to znajdzie dobre nauki przedmałżeńskie - prowadzone przez
      doświadczone, katolickie małżeństwa.

      Podczas dobrych nauk przedślubnym dużo par się rozstaje. Po dobrych naukach
      przedślubnych niewiele małżeństw się rozwodzi.
      • iluminacja256 Re: Jak ktoś zalicza, to tak ma 19.07.09, 15:53
        >Po dobrych naukach
        > przedślubnych niewiele małżeństw się rozwodzi.

        Obawiam sie niestety, z e idealizujesz. Tydzień , czy dwa nie
        zmienia sprawy - czasem rozwód to najlepsze co mozna zrobic, dla
        siebie i dla partnera. Po prostu. Nie znoszę generalizowania , a ten
        watek pokazuje sprawę tak jakby istniało tylko czarne i białe.
        • marthy Re: Jak ktoś zalicza, to tak ma 19.07.09, 20:02
          Czy ja dobrze zrozumiałam? Nauki przedślubne obowiązkowe? Jaki
          paragraf prawa kanonicznego albo inny akt prawny kościoła tego
          wymaga?
    • alina011 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 21:24
      Dla mnie sprawa jest prosta:

      Czy ktoś kogoś zmusza do zawarcie sakramentu, jakim jest małżeństwo? Nie, wcale nie. Można zawrzeć ślub cywilny lub żyć bez ślubu. Wtedy naprawdę nie trzeba udawać, męczyć się w poradniach i na kursach, czuć się intelektualnie obrażanym itd.

      Dodam tylko, że mam za sobą kurs przedmałżeński przygotowany i przeprowadzony na wysokim poziomie. Ale nawet tam usłyszałam, że antykoncepcja jest grzechem. Nie poczułam się dotknięta, ponieważ jestem katoliczką.:)
      • ar.co Re: Nauka małżeństwa w weekend 20.07.09, 18:23
        Ale dla niektórych wierzacych sakrament małżeństwa może być ważny. I
        nie widzę powodu, dla którego otrzymanie tego sakramentu jest
        uzależnione od wysłuchania mniej czy bardziej bzdurnych pouczeń ze
        strony wynajętych pracowników KK.
        Ciekawe, że jakoś przy okazji chrztu KK nie wymaga wysłuchiwania
        nauk - może dlatego, że właśnie chrzest (jak najprostszy, jak
        najmniej wymagań, jak największy przerób) pozwala zaliczyć
        ochrzczone niemowlę do "owieczek" KK - a dzięki temu powoływać się
        na rzekomo 95% katolików w Polsce? Niech kler chrzci dorosłych,
        świadomych ludzi, poprzedzając chrzest obowiązkowymi naukami (no i
        oczywiście niech zażąda wprowadzenia podatku wyznaniowego, płaconego
        wyłącznie przez zdeklarowanych wyznawców danej religii, hehe) - a
        zobaczymy, ilu wtedy zostanie katolików.
    • s_sally Nauka małżeństwa w weekend 23.09.09, 23:15
      Dlaczego ludzie niewierzący wciąż marzą o ślubie w kościele?
      Czy to nie kompletna hipokryzja, przecież fajną sukienkę można też ubrać do
      ślubu cywilnego. Polska nie jest państwem teokratycznym i nie ma obowiązku
      przynależności do Kościoła. Ja też uczestniczyłam w naukach przedmałżeńskich i
      nikt nie mówił mi takich bzdur jak te powyżej. Jeśli trafi się na
      niekompetentnych ludzi to bez względu na wiarę czy przekonania zawsze będą
      opowiadać bzdury, warto więc swoja wiedzę skonfrontować z prawdziwą nauką
      kościoła a nie poglądami niedouczonego proboszcza.
    • jokanda102 moze i niektore poglady prezentowane na tych 25.09.09, 08:44
      kursach sa kuriozalne, ale przeciez nie ma obowiazku brania slubu
      koscielnego, czyz nie? nie rozumiem ludzi, ktorzy brna przez kursy,
      przygotowania, msze i slub koscielny, a na koniec szyderczo
      komentuja to w czym sami z wlasnej woli wzieli udzial - problemem
      chyba jest to, ze wiekszosc ludzi nie ma odwagi cywilnej, aby z
      obrzadkow katolickich czy chrzescijanskich zrezygnowac - i twaja w
      takim stanie posrednim.
      Sama nie bralam slubu koscielnego, kosciol mnie nie interesuje, nie
      mam zamiaru chrzcic dziecka, informacje o rydzyku itp omijam z
      daleka, bo nie mam sily zajmowac sie takimi farmazonami, do kosciola
      nie chodze i rozwazam apostazje - ale tez nie zale sie na to, ze
      kosciol ingeruje w moje zycie. A wiekszosc ludzi tej ingerencji sie
      poddaje - ale to w koncu na wlasne zyczenie.
      Skoro chcecie przynalezec do danej organizacji - kosciola - to
      przestrzegajcie jej zasad i akceptujcie je, nawet jesli sa
      kuriozalne. Nikt nikogo pod pistoletem nie trzyma...
      Tak wiec irytuja mnie podobne atykuly... w koncu kosciola sie nie
      zmieni, ale mozna przeciez z niego wystapic, jesli tylko sie tego
      chce...
    • sllepyhead dlaczego katoliccy ksieza nie moga sie zenic? 25.09.09, 17:43
      • mmmucha Re: dlaczego katoliccy ksieza nie moga sie zenic? 04.10.09, 18:19
        z prostego powodu...wyobraź sobie, jest ksiądz, który ma żonę, dzieci, dom i
        parafię. W niej parafian, wspólnoty itp. Co tak na prawdę jego powołaniem? kto
        bedzie wazniejszy? parafia czy żona? Dzieci będa chore, zona w potrzebie. Co
        usłyszy ksiądz? Kochanie najpierw mną się zajmij, jestem przecież twoją żoną....
    • nancy1980 Nauka małżeństwa w weekend 30.09.09, 11:42
      Jesli tak Wam sie nie podobają nauki Kościoła to po co Wam slub
      Kościelny??? Przecież mozna cywilny.... Hipokryzja???
    • mmmucha Nauka małżeństwa w weekend 04.10.09, 18:14
      Dla tych, którzy wierzą i przyjmują naukę Kościoła treść artykułu nie jest
      szokiem. Lecz naturalną sprawą. Nie rozumiem tych emocji. Człowiek jest wolny
      w swych wyborach, niech robi co chce. Ale powinien pamiętać, iż niezalezenie
      od tego czy jest wierzącym człowiekiem czy też nie, zawsze są konsekwencje
      czynów....np. in vitro, zażywania srodków antykoncepcyjnych, braku
      przebaczenia itp. Może zostawmy Kościół w spokoju i zastanówmy się nad wyborami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka