Dodaj do ulubionych

Słaby kwartał Microsoftu

24.07.09, 10:14
Acha, czyli jak podala GW kryzys sie skonczyl. Niedawno oglaszano,
ze kryzys potrwa lata i bedzie wiekszy, niz ktokolwiek sie
spodziewal, po miesiacu opkazuje sie, ze jest lepiej niz
przypuszczano, prawdopodobnie swiat caly sie mylil. Czyli -
polowania na jelenie ciag dalszy...
Obserwuj wątek
    • zazu2 Słaby kwartał Microsoftu 24.07.09, 10:59
      Straszne 3 mld zamiast wczesniejszych 4 mld dochodu. Moze w dobie kryzysu nie
      trzeba bylo robic glupich obietnic chciwym akcjonariuszom? Żeby zoszczedzic
      sugeruje przeniesć wszystko o]do Indii to "podniesie" jeszcze bardziej jakosc
      usług i produktów.
    • pensioner63 Nic nie trwa wiecznie 24.07.09, 11:02
      Wszystko się musi skończyć. W końcu zarobki Microsoftu nie mogą rosnąć w
      nieskończoność. Rynek nasyca się. Szybkość komputerów przestała już wzrastać.
      Więc spada motywacja do kupna nowych komputerów i nowych programów.
    • qawsedrftg głos pingwinów przybiera na sile... 24.07.09, 11:11
      coraz częściej go słychać... jeszcze przytłumiony...
      • mikelondon Re: głos pingwinów przybiera na sile... 24.07.09, 11:21
        qawsedrftg napisał:

        > coraz częściej go słychać... jeszcze przytłumiony...

        Chyba "otumaniony" miało być? Bo co mozna zrobić na tych Twoich
        pingwinach? Ani popracować ani pograć. Oczywiście usłyszymy zaraz o
        wspaniałych open office itp bzdetach - czymś co może jest i dobre
        dla uzytkownika mało wymagającego, ale do profesjonalnych zastosowań
        ma się tak jak ja do baletu :). Czyli wcale. Przestańcie nareszcie
        wciskać tą sekciarską gadkę - przypominacie czasem Świadków Jehowy.
        Czy to się nam podoba czy nie M$ to ciągle standard. Jak będzie za
        kilka lat? Zobaczymy. Mam nadzieję, że pojawi się realna
        konkurencja, przy czym nie wydaje mi się, żeby zostało to
        upostaciowione przez linuksy. Prędziej googlowaty OS coś namiesza...
        • qawsedrftg googlowaty OS to będzie wersja linuksa 24.07.09, 11:31
          Co do gier, ile % użytkowników gra? Art. trafnie
          zauważa że netbooki gryzą Microsofta, a na nich się
          nie grywa raczej. Poza tym ostatnio widziałem na
          stacji benzynowej włączanie automatu do gier i
          pokazało się powitanie linuksa na początek :)
          • kretynofil Netbooki to moda i tyle... 24.07.09, 12:53
            ...za jakies dwa lata moda sie skonczy i skoncza sie netbooki.

            Jedyne co dobrego moze wyniknac z tej mody, to zmiany w postrzeganiu oprogramowania i odchudzenie notebookow ze zbednej mocy obliczeniowej - bo na wiekszosci laptopow i tak nie da sie grac.
        • von.g Re: głos pingwinów przybiera na sile... 24.07.09, 11:38
          ech i znowu to samo.
          Ja mam Linuxa w lapku , telefonie , na serverze , w routerze , ulubione stronki
          stoja na Linuxowych. Gram , pracuje i zarabiam na Linuxie.

          A potem dowiaduje sie od bandy sekciarzy z M$ ze mi nic nie dziala , bo przeciez
          na Linuxie nic nie dziala.

          Nie podoba Ci sie Linux to go nie uzywaj ale jesli ktos komus cos wciska to M$
          windowsa ...
          • kretynofil A w co grasz na linuksie? 24.07.09, 12:56
            Pytam z ciekawosci...
            • von.g Re: A w co grasz na linuksie? 24.07.09, 13:00
              Civilizacje IV , Colonizacje , TotalWar : Rome , TotalWar:Medieval 2 ,
              ColinMCRae 2005 plus jakies starocie na dosboxie. Nie sa to nowosci ale ja nie
              jestem typem gracza wiec mi to nie przeszkadza.
              • kretynofil A to chodzi natywnie, czy... 24.07.09, 14:12
                ...pod wine? O ile pamietam, bylo cos takiego jak FreeCiv, byl jakis port Unreal Tournament (sam testowalem, chodzilo rzeczywiscie dobrze, ale kosztem artefaktow graficznych - coz, SDL) - ale o pozostalych grach nie slyszalem w kontekscie portu na Linuksa...
                • von.g Re: A to chodzi natywnie, czy... 24.07.09, 14:23
                  Niestety to chodzi pod wine. Nie maja natywnych portow. FreeCiv dalej jest i
                  nawet sie tam rozwija ale cos mi tam nie pasowalo wiec nie grywalem w to za
                  czesto. Byla kiedys taka firma lokigames ktora zajmowala sie portowaniem gierek
                  na Linuxa (chciale kupic Alpha Centauri pod Lin) ale chyba juz nie istnieje.
        • sorc108 Re: głos pingwinów przybiera na sile... 24.07.09, 12:31
          Niestety nie masz racji. Mój kolega jest informatykiem i w tej chwili pracuje przy wprowadzaniu systemu opartego na Linuksie do kolejnej sieci supermarketów. Kilkaset sklepów jest w jednej sieci również pod względem oprogramowania, wszystkie dane trafiają do centrali, a linux jest i wielokrotnie tańszy i dużo łatwiej go zaadaptować do takiej pracy... Tak więc idziesz sobie do sklepu i nawet nie wiesz, że właśnie korzystasz z Linuksa. :D
          • kretynofil Czy ten linux jest tanszy, to sie okaze... 24.07.09, 12:56
            ...po zakonczeniu wdrozenia i uplywie planowanego terminu zwrotu inwestycji - i wtedy sie przekonamy czy rzeczywiscie byl taki tani...

            Zreszta, systemy POS to tak samo specyficzny i marginalny segment rynku jak routery czy kontrolery tokarek - ciezko brac to za przyklad "sukcesu linuksa" w swiecie IT...
        • dc99 A konkretnie czego Ci brakuje w OO? 24.07.09, 12:48
          > Oczywiście usłyszymy zaraz o wspaniałych open office itp bzdetach - > czymś co
          może jest i dobre dla uzytkownika mało wymagającego, ale do > profesjonalnych
          zastosowań ma się tak jak ja do baletu :)

          A może byś tak wymienił jakich to "profesjonalnych" funkcji brakuje Ci w
          OpenOffice? Tylko konkretnie proszę, bez marketingowego bełkotu.
          • kretynofil Czego brakuje w OO? 24.07.09, 12:51
            Makr, matole, brakuje...
            • dc99 A poza tym fontanny i stripteasu 24.07.09, 13:15
              > Makr, matole, brakuje...

              Proszę konkretnie gó...arzu: jakich makr, do czego używanych i co Ci te makra
              dają? Po co Ci w ogóle W DOKUMENCIE kod wykonywalny?

              Tylko nie wyjedź mi z koronnymi przykładami MS czyli: "przeformatowania 50 tabel
              w dokumencie" i "okien dialogowych" bo Cię obśmieję. Ktoś kto musi w dokumencie
              "PRZEformatować 50 tabel" jest idiotą który nie sprawdził PRZED pisaniem jaki
              format jest wymagany? Oczywiście mogą zdarzyć się od czasu do czasu sytuacje w
              których rzeczywiście trzeba przeformatować 50 tabel z przyczyn zewnętrznych, ale
              jak często się je spotyka w praktyce?

              Okna dialogowe w dokumencie tekstowym to już jakiś zupełny absurd. Jak
              wydrukujesz taki dokument? Jak potrzebujesz jakichś informacji od klienta to
              zrobisz mu bajerancki dokument z oknami dialogowymi po to żeby za 2 dni mieć
              telefon "ale jak ja mam tego używać?". Czy może zrobisz zwykły dokument tekstowy
              i wykropokujesz mu miejsca które ma uzupełnić?

              Więc słucham: do jakiego CZĘSTO UŻYWANEGO zastosowania potrzebne są makra?

              • kretynofil Hihihihi... 24.07.09, 14:10
                Juz Ci to kiedys pisalem, synu: jak pojdziesz do pracy, takiej prawdziwej, a nie takiej jak masz teraz, czyli wykladanie chemii w Tesco, to sie przekonasz jakie makra...

                Przyklad ode mnie: testerzy z billingu (okolo 100 osob on- i off-site) uzywaja makr w excelu, zeby zrobic upload testcases do systemu zarzadzania jakoscia.

                Taki przyklad wystarczy? Czy moze potrzebujesz wiecej?
                • dc99 Billing ręcznie wklepywany w Excelu. ROTFL. 24.07.09, 14:54
                  > Juz Ci to kiedys pisalem, synu: jak pojdziesz do pracy, takiej
                  > prawdziwej, a nie takiej jak masz teraz, czyli wykladanie chemii > w Tesco, to
                  sie przekonasz jakie makra...

                  Jak kiedyś gó...arzu informatyka przestanie być dla Ciebie "wklepywaniem do
                  excela" to przekonasz się że większości wodotrysków które robią na Tobie takie
                  wrażenie na targach w praktyce do niczego się nie przydaje i nie używa się ich.
                  Niestety z Twoich postów wyłazi jak z dziurawych gaci że zielonego pojęcia o
                  pracy i o informatyce nie masz akurat Ty.

                  > Przyklad ode mnie:

                  Jak to OD CIEBIE? Przecież wcześniej puszyłeś się i nadymałeś że jesteś
                  "niezależnym kontraktorem" i "freelancerem". Czyli jednak wychodzi na moje -
                  pracujesz dla jednej firmy na fikcyjnym samozatrudnieniu. I co frajerze? Nawet
                  ściemniać nie umiesz.

                  > testerzy z billingu (okolo 100 osob on- i off-site)

                  O, to u Ciebie billingi robi się w excelu? Odkrycie i rewelacja sezonu! To musi
                  być straszna robota wklepywać ręcznie do excela te wszystkie rozmowy i smsy,
                  nawet z makrami. Teraz już wiem gdzie podziały się te wszystkie "panie
                  telefonistki" po tym jak TPSA zlikwidowała ręczne centrale.


                  > uzywaja makr w excelu, zeby zrobic upload testcases do systemu
                  > zarzadzania jakoscia.

                  Czyli ten "system zarządzania jakościa" wymaga danych w innym formacie niż
                  używają Ci Twoi "testerzy"? Dlaczego? Głupi są Ci testerzy, "system zarządzania
                  jakością" nie ma żadnych używalnych metod wprowadzania/konwersji danych, czy
                  może owi "testerzy" niczego oprócz excela używać nie potrafią?

                  > Taki przyklad wystarczy? Czy moze potrzebujesz wiecej?

                  Nie wystarczy. Bo nie podałeś żadnych konkretów. Informacje które podałeś są
                  niespójne (jak widać powyżej prawie każde Twoje zdanie budzi wątpliwości!) i tym
                  samym niewiarygodne. Najprawdopodobniej tak jak resztę Twoich "mądrości"
                  przepisałeś sobie gó...arzu kilka mądrze brzmiących terminów z Wikipedii albo z
                  broszurek reklamowych "u Ciebie" i usiłowałeś sklecić zdanie świadczące jaki to
                  jestes mądry. Nie udało Ci się.

                  Tak swoją drogą swoim gó...arskim pomysłem robienia billingu dla 6mln klientów
                  poprzez ręczne wklepywanie do excela rozbawiłeś mnie do rozpuku. Przewyższył
                  nawet Twoją poprzednią bzdurę, czyli konieczność jechania do komputera żeby
                  "zrobić obliczenia".
                  • kretynofil Twoja frustracja i obsesja na moim... 24.07.09, 16:12
                    ...punkcie jest przekomiczna :)

                    > Jak kiedyś gó...arzu informatyka przestanie być dla Ciebie "wklepywaniem do excela" to przekonasz się że większości wodotrysków które robią na Tobie takie wrażenie na targach w praktyce do niczego się nie przydaje i nie używa się ich.

                    Powtarzam, synu, po raz kolejny: jak przestaniesz wykladac chemie w Tesco, to zobaczysz ze czasami w pracy spotykasz sie z sytuacja zastana, ktorej zmienic nie mozna. Na przyklad: biznes wydumal sobie, ze swoje testcase chce miec trzymane w excelu - to bylo kilka lat temu, danych sie nazbieralo, i teraz trzeba uzywac excela, bo nikt nie bedzie co release przeklepywal danych z excela do QA.

                    > Jak to OD CIEBIE? Przecież wcześniej puszyłeś się i nadymałeś że jesteś "niezależnym kontraktorem" i "freelancerem".

                    Bo jestem, synu :)

                    > O, to u Ciebie billingi robi się w excelu?

                    Nie, synu, biznes w excelu przygotowuje swoje testcase'y :)

                    > To musi być straszna robota wklepywać ręcznie do excela te wszystkie rozmowy i smsy,

                    Wiesz, moze z perspektywy kogos, kto wyklada chemie w Tesco, to moze tak jest, ze trzeba strasznie sie narobic - ale wlasnie od tego sa makra w Excelu, zeby... tego nie trzeba bylo robic :)

                    A makr sie nie klepie, idioto, bo dostarczyl je vendor systemu QA.

                    > Czyli ten "system zarządzania jakościa" wymaga danych w innym formacie niż używają Ci Twoi "testerzy"? Dlaczego?

                    Nie testerzy, tylko biznes, ktore te testy tworzy. Testerzy robia upload i uzupelniaja brakujace dane (srodowiska, ustawienia dla schedulera itd.) - i potem, na podstawie dostarczonych przez biznes scenariuszy, przeprowadzaja testy :)

                    > "system zarządzania jakością" nie ma żadnych używalnych metod wprowadzania/konwersji danych, czy może owi "testerzy" niczego oprócz excela używać nie potrafią?

                    Nie, biedny glupi synu, powtarzam po raz setny: BIZNES sobie cos takiego zazyczyl. Oni placa za projekty, wiec to oni decyduja jakich narzedzi chca uzywac :)

                    No, ale co Ty mozesz o tym wiedziec, rozumiem ze dla Ciebie swiat kreci sie miedzy magazynem a regalem :)

                    > Nie wystarczy. Bo nie podałeś żadnych konkretów.

                    A jakich konkretow potrzebujesz, synu?

                    > Najprawdopodobniej tak jak resztę Twoich "mądrości" przepisałeś sobie gó...arzu kilka mądrze brzmiących terminów z Wikipedii

                    Przy takich tekstach wrecz sikam ze smiechu :) Twoja obsesja i zzerajace Cie kompleksy leja sie szerokim strumieniem z kazdego Twojego posta :)

                    > Tak swoją drogą swoim gó...arskim pomysłem robienia billingu dla 6mln klientów poprzez ręczne wklepywanie do excela rozbawiłeś mnie do rozpuku.

                    Ciesze sie ze sie usmiales. Opowiedz kolegom z Tesco, tez sie pewnie usmieja :)
                    • dc99 Widzę że VBA od Excela też nie rozróżniasz. ROTFL 25.07.09, 08:30
                      > ...punkcie jest przekomiczna :)

                      Nie kadź sobie. Jesteś za małym pikusiem i zbyt wielkim głupkiem żebyś mnie
                      cokolwiek obchodził jako Ty. Po prostu żal mi się zrobiło początkujących
                      informatyków którzy może czytaja to forum, a którzy nie mają jeszcze
                      doświadczenia żeby potrafić rozpoznać zarozumiałe zero i może biorą Twoje
                      konfabulacje poważne.

                      > Powtarzam, synu, po raz kolejny: jak przestaniesz wykladac
                      > chemie w Tesco, to z obaczysz ze czasami w pracy spotykasz sie z
                      > sytuacja zastana, ktorej zmienic nie mozna. Na przyklad: biznes
                      > wydumal sobie, ze swoje testcase chce miec trzymane w excelu - to
                      > bylo kilka lat temu, danych sie nazbieralo, i teraz trzeba uzyw
                      > ac excela, bo nikt nie bedzie co release przeklepywal danych z
                      > excela do QA.

                      "Biznes wydumał sobie żeby swoje testcase trzymać w excelu"? ROTFL i gó...
                      prawda. Byłem ciekawy czy potrafisz cokolwiek konkretnego napisać o przykładzie
                      który sam podałeś, ale nie potrafisz. Gó... wiesz, gó... widziałeś, gó...
                      umiesz, brylujesz jedynie na forach powtarzając ploty zasłyszane w firmie albo
                      wyczytane na innych forach.

                      To co widziałeś w firmie (a resztę doczytałeś sobie na forach) to była aplikacja
                      VBA oparta na excelu. Można napisać wyspecjalizowany program w którym excel
                      będzie robił za środowisko programistyczne i interfejs użytkownika, coś takiego
                      przypuszczalnie kupiła Twoja firma i dostarczyła testerom gotową aplikację do
                      której mają jedynie wprowadzić dane. Tyle tylko że to synku nie jest już office.
                      To jest normalne programowanie aplikacji, które nie jest potrzebne 99% procentom
                      użytkowników Excela, a już na pewno nie Twojej przysłowiowej "pani Krysi z
                      księgowości". Implementacja czegoś takiego w OpenOffice nie miała by sensu z
                      tego powodu że raczej nikt by tego nie używał. Pod linuxem są inne sposoby
                      pisania takich interfejsów (np. GTK) do których programiści są już
                      przyzwyczajeni, więc "VBA w OpenOffice" miało by raczej małe szanse na zdobycie
                      popularności. Za duża konkurencja.

                      W dodatku sam chlapnąłeś że owym testerom wcale się ta aplikacja excelowa nie
                      podoba i chętnie by ją zmienili, ale nie mogą. Czyli NIE CHCĄ używać czegoś
                      opartego na excelu ale MUSZĄ. Argument za wyższością excela że podeszwy z butów
                      zrywa.

                      > > Jak to OD CIEBIE? Przecież wcześniej puszyłeś się i nadymałeś
                      > > że jesteś "niezależnym kontraktorem" i "freelancerem".
                      > Bo jestem, synu :)

                      Gó... prawda. Gdybyś był naprawdę "niezależnym kontraktorem" to pracowałbyś dla
                      WIĘCEJ NIŻ JEDNEJ firmy. Z Twoich postów natomiast wynika że IDENTYFIKUJESZ SIĘ
                      z jakąś JEDNĄ firmą ("u mnie", "mamy 6mln klientów", itd.), a więc pracujesz
                      tylko dla jednej. Jesteś synku zwykłym etatowym robolem, jak szef powie Ci
                      "skakać" to posłusznie pytasz się "jak wysoko", tyle tylko że jesteś na
                      fikcyjnym samozatrudnieniu. To że się nazwiesz "niezależnym podmiotem" jeszcze
                      nie znaczy że nim jesteś, syrenka z naklejonym celownikem nie staje się jeszcze
                      mercedesem.

                      > A makr sie nie klepie, idioto, bo dostarczyl je vendor systemu QA.

                      Acha, "dostarczył je vendor". Czyli to nie owi testerzy posługujący się
                      "excelem" te makra pisali, tylko UŻYWALI GOTOWEJ APLIKACJI. Dostarczonej przez
                      kogoś innego i pisanej pod excela. Kolejny argument za wyższością excela który
                      po prostu wgniata w ścianę: "OpenOffice jest do dupy bo nie działa na nim
                      aplikacja VBA napisana kiedyś pod Excela". Więc Windows jest do dupy bo nie
                      działają na nim aplikacje pisane pod Linuxa. Więc Linux jest do dupy bo nie
                      działają na nim aplikacje pisane pod MacOS. Więc MacOS jest do dupy bo nie
                      działają na nim aplikacje pisane pod zOS. Więc zOS jest do dupy bo nie działają
                      na nim aplikacje pisane pod Windows. Więc C++ jest do dupy bo nie działa w nim
                      kod Javy. Więc Java jest do dupy bo nie działa w niej kod VBA. Więc VBA jest do
                      dupy bo nie działa w nim kod C++. Itp, itd.

                      > Nie, biedny glupi synu, powtarzam po raz setny: BIZNES sobie cos > takiego
                      zazyczyl. Oni placa za projekty, wiec to oni decyduja
                      > jakich narzedzi chca uzywac :)

                      Jak gó...arzu kiedyś będziesz potrafił NAPISAĆ taką aplikację to może zaczniesz
                      rozróżniać VBA od Excela. Na razie jedynie wklepujesz dane w aplikację
                      przygotowaną przez kogoś innego i wydaje Ci się że wiesz cokolwiek o informatyce.

                      > A jakich konkretow potrzebujesz, synu?

                      Takich że nie potrafiłeś podać JAKICHKOLWIEK szczegółów o przykładzie który SAM
                      WYSUNĄŁEŚ. Więc nic o nim nie wiesz. Na razie popisałeś się tym że nie
                      rozróżniasz środowiska programistycznego od aplikacji która jest w nim napisana.
                      To tak jakbyś nie rozróżniał C++ od Oracle, albo Oracle od specjalizowanej bazy
                      klientów w firmie.

                      Tak w ogóle to robisz się powtarzalny gó...arzu. Znowu puszyłeś się jaki to
                      jesteś mądry i obeznany, podając same ogólniki i komunały, ale jak Cię
                      przycisnąć o szczegóły to okazuje się że o informatyce nie wiesz dokładnie nic.
                      Jak być potrafił coś więcej niż odpalić Twojego excela z przygotowanymi przez
                      kogoś innego makrami to nie pisałbyś takich bzdur.

                      > Twoja obsesja i zzerajace Cie kompleksy leja sie szerokim
                      > strumieniem z kazdego Twojego posta :)

                      Kompleksy i obsesje to synku masz Ty. W każdym wątku w którym bierzesz udział
                      niesprowokowany obrażasz rozmówców, puszysz się i wywyższasz. Bo tak naprawdę to
                      jest Twoim celem. Niczego nie osiągnąłeś w rzeczywistości, to znieczulasz się
                      kreując sobie urojony światek na forach. Wiadomo że o swoich sukcesach
                      najbardziej chwalą się na forach najwięksi nieudacznicy, a o swoich podbojach
                      miłosnych najpiekniej opowiadają impotenci. Forum jest bezpieczne, można pisać
                      cokolwiek i nikt nie jest w stanie tego sprawdzić. No chyba że się ma pecha i
                      ktoś przepyta o szczegóły o których takie bufony jak Ty gó... wiedzą.
    • pitland.pl Re: Słaby kwartał Microsoftu 24.07.09, 12:33
      żeby w Polsce były firmy, ktore dopiero po 20 latach działalnosci maja spadek
      przychodow
      pitland.pl udostępnił aktywne formularze podatkoweNIP PIT PCC CIT VAT
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka