Dodaj do ulubionych

Rozwód albo zdrowie

12.08.09, 11:44
Żonaty - żyje jak pies, umiera jak król.
Kawaler - żyje jak król, umiera jak pies.
Żona, panna - ?

Życie pozagrobowe może być już dowolnej jakości ...

[... my żyjemy przeciętnie kilka lat krócej. Wiadomo już -
dlaczego ...]

https://forum.gazeta.pl/forum/w,32,65449017,65872003,Brawo_gosc_iu_Oto
z_to_A_slyszelista_forumiacy.html
Obserwuj wątek
    • joannaa7 czekając na miłość... 12.08.09, 17:25
      a ja właśnie mam złamane serce... co prawda żyłam jak pies z kotem,
      ale mimo wszystko czuję gniew i żal, że tak piękna początkowo miłość
      została zniszczona.. mam nadzieję, że mądrzejsza o doświadczenie,
      znowu komuś zaufam i uniknę cukrzycy, zawału i zniedołężnienia...;]
      • maruda.r Re: czekając na miłość... 13.08.09, 18:30

        joannaa7 napisała:

        > a ja właśnie mam złamane serce... co prawda żyłam jak pies z kotem,
        > ale mimo wszystko czuję gniew i żal, że tak piękna początkowo miłość
        > została zniszczona..

        ******************************

        I to jest Twój błąd.

        "Always look on the bright side of life"

        Monty Python



        • marco-wr Re: czekając na miłość... 19.08.09, 10:06
          Czy to zdrowie wynika z małżeństwa, czy z tego, że ludzie ci byli zawsze
          bardziej tolerancyjni i pogodni? To przecież oczywiste, że ludzie się rozwodzą,
          bo jest im źle. A jak jest źle to się pogarsza zdrowie.

          Artykuł nijak nie tłumaczy zależności przyczynowo skutkowej. Wykazuje tylko
          korelację.
    • timoszyk Re: Rozwód albo zdrowie 12.08.09, 18:09
      A jak Kosciol glosi nierozelwanosc malzenstwa, to sie z tego smiejemy, ze to
      oszolomstwo.
      Tutaj nie chodzi 0 dogmaty, ale o doswiadczenie kulturowe siegajace czasami
      tysiecy lat.
      Tak, wszystko sie wokol nas zmienia i mamy tendencje do negowania tradycyjnych
      wartosci, ale nie zapominajmy, ze sa one oparte o doswiadczenie naszych przodkow.
      Jesli wiec postulujemy zmiane, to sie najpierw gleboko zastanowmy nad
      spolecznymi jej konsekwencjami. Dotyczy na przyklad likwidacji klapsa, czy
      nobilitacji homoseksualistow. Dyskutujmy spokojnie, rzeczowo, racjonalnie o tym
      jakie beda nastepstwa naszych decyzji, czy tez moze lepiej z powstrzymac sie z
      ich podejmowaniem.

      Waclaw Timoszyk
      • annniii Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 08:55
        A co z decyzjami o małżeństwie, które nie zostały podjęte racjonalnie, spokojnie
        ani tym bardziej rzeczowo? A takie się niestety zdarzają - a to naciski rodziny,
        a to wpadka, a to zauroczenie... Czy, Twoim zdaniem, ludzie mają trwać w takich
        związkach dla "zdrowia"? Bo tak uczy doświadczenie przodków???

        Niestety, ale mam poważne wątpliwości co do tego czy toksyczne związki mają
        pozytywny wpływ na zdrowie.
        • timoszyk Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 17:49
          Zawsze sa jakies wyjatkowe sytuacje i takie musza byc uwzglednione. Wydaje mi
          sie jednak, ze przyznanie rozwodu musi byc bardzo utrudnione i rozciagniete w
          czasie, by malzonkowie mogli tym razem podjac bardzo przemyslana decyzje.
          Obecnie w wielu krajach rozpada sie juz 50% malzenstw i mozna podejrzewac, ze
          jedynymi beneficjentami tej sytuacji sa specjalizujacy sie w rozwodach prawnicy.
          Poza tym zawarcie malzenstwa tez powinno byc utrudnione i obwarowane roznymi
          warunkami. Jesli warunki te nie sa spelnione, malzenstwo mogloby byc zawarte,
          ale z pewnym opoznieniem, by dac czas zainteresowanym na ochloniecie.

          Waclaw Timoszyk
          • bszalacha Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 18:00
            A jak to niby "racjonalnie"da się podjąc małżeństwo?Myślałam,że to
            jest z miłości,nie z racjonalizmu.Niepokoi tylko,że zmusza się ludzi
            do ponoszenia kosztów nauk przedmałżeńskich,powołuje się na moc
            Boga,a potem temu samemu Bogu się mówi"nie miałeś racji".
            Nad związkiem i nad sobą trzeba bardzo pracować.Kościół zdaje się o
            tym nie wiedzieć,liczy sobie kwotę za posługę i już.
            Po co udajesz,że to nieprawda.
            • maruda.r Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 18:42
              bszalacha napisała:

              > A jak to niby "racjonalnie"da się podjąc małżeństwo?Myślałam,że to
              > jest z miłości,nie z racjonalizmu.

              *******************************

              Miłość oślepia i przemija. Jeżeli więc planujemy dłuższy związek, to warto
              spojrzeć trzeźwym okiem na partnera: co z niego będzie, gdy miłość przeminie i
              czy w ogóle jest interesujący?

              Metoda nie gwarantuje szczęścia, ale może zapobiec nieszczęściu.

              PS.
              Boga w to nie mieszaj. Jeżeli istnieje, to dał Ci wolną wolę. A kościół nie
              udziela gwarancji czy rękojmi.





              • snellville Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 19:00
                maruda.r napisał:

                > bszalacha napisała:
                >
                > > A jak to niby "racjonalnie"da się podjąc małżeństwo?Myślałam,że to
                > > jest z miłości,nie z racjonalizmu.
                >




                > *******************************
                >
                > Miłość oślepia i przemija. Jeżeli więc planujemy dłuższy związek, to warto
                > spojrzeć trzeźwym okiem na partnera: co z niego będzie, gdy miłość przeminie i
                > czy w ogóle jest interesujący?
                >
                > Metoda nie gwarantuje szczęścia, ale może zapobiec nieszczęściu.
                >
                > PS.
                > Boga w to nie mieszaj. Jeżeli istnieje, to dał Ci wolną wolę. A kościół nie
                > udziela gwarancji czy rękojmi.
                >
                >
                >
                >
                >

                Partner ,nie kochas,liczy sie w zyciu...100%racji.
              • chateau Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 23:44
                Jak to ujął znajomy ksiądz - "ja daję gwarancję na rok, reszta od was zależy" ;-)
            • timoszyk Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 19:56
              bszalacha napisała:

              > A jak to niby "racjonalnie"da się podjąc małżeństwo?Myślałam,że to
              > jest z miłości,nie z racjonalizmu.Niepokoi tylko,że zmusza się ludzi
              > do ponoszenia kosztów nauk przedmałżeńskich,powołuje się na moc
              > Boga,a potem temu samemu Bogu się mówi"nie miałeś racji".
              > Nad związkiem i nad sobą trzeba bardzo pracować.Kościół zdaje się o
              > tym nie wiedzieć,liczy sobie kwotę za posługę i już.
              > Po co udajesz,że to nieprawda.

              O ile wiem nie ma obowiazku brania slubu w kosciele. Mowimy o prawnych i
              zdrowotnych aspektach zwiazku malzenskiego. Fobie religijne mnie nie interesuja.

              Milosc nie jest na zawsze i nie kazda przeszkode pokona. Malzenstwo musi miec
              takze twarde racjonalne podstawy, takze materialne. Dlatego w przypadku
              niespelnienia roznorakich warunkow czas przedmalzenskiej kwarantanny powinien
              byc dluzszy. Na przyklad, gdy jest bardzo duza roznica wieku.

              Waclaw Timoszyk
          • snellville Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 18:55
            timoszyk napisał:

            > Zawsze sa jakies wyjatkowe sytuacje i takie musza byc uwzglednione. Wydaje mi
            > sie jednak, ze przyznanie rozwodu musi byc bardzo utrudnione i rozciagniete w
            > czasie, by malzonkowie mogli tym razem podjac bardzo przemyslana decyzje.
            > Obecnie w wielu krajach rozpada sie juz 50% malzenstw i mozna podejrzewac, ze
            > jedynymi beneficjentami tej sytuacji sa specjalizujacy sie w rozwodach prawnicy
            > .
            > Poza tym zawarcie malzenstwa tez powinno byc utrudnione i obwarowane roznymi
            > warunkami. Jesli warunki te nie sa spelnione, malzenstwo mogloby byc zawarte,
            > ale z pewnym opoznieniem, by dac czas zainteresowanym na ochloniecie.
            >
            > Waclaw Timoszyk

            W Stanach przychodzi szeryf i daje ci dokumenty do lapy,od tego momentu tak
            naprawde jestes juz rozwiedziony.
            80% rozwodow w Stanach jest pozwane przez kobiety.
            Ktos mi powiedzal ze "kobiety to sa ch...e prosze ksiedza"...chyba koles mial
            racje.???
      • premnathan Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 12:42
        Jak by nie chodziło o dogmaty, to dopuszczanoby wyjątki w oczywistych
        sytuacjach. A tu jest oczywistość - małżeństwo jest nierozerwalne nawet jak on
        chleje i leje, a ona się puszcza na lewo i prawo, i nie ma dyskusji.
        • timoszyk Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 20:00
          premnathan napisał:

          > Jak by nie chodziło o dogmaty, to dopuszczanoby wyjątki w oczywistych
          > sytuacjach. A tu jest oczywistość - małżeństwo jest nierozerwalne nawet jak on
          > chleje i leje, a ona się puszcza na lewo i prawo, i nie ma dyskusji.

          Sklonnosc do picia zwykle ujawnia sie dosc wczesnie. Okres kwarantanny jest
          miedzy innymi po to, by takie cechy partnera wykryc i ocenic.
          Bardzo czesto wiadomo, ze pije, ale obiecuje, ze juz nie bedzie.

          Waclaw Timoszyk
          • maruda.r Re: Rozwód albo zdrowie 14.08.09, 01:04

            timoszyk napisał:

            > Bardzo czesto wiadomo, ze pije, ale obiecuje, ze juz nie bedzie.

            *******************************

            To znany przykład absolutnie nieracjonalnego podejścia do związku. Jeżeli epuzer
            nie potrafi się powstrzymać od picia przez kilka miesięcy, to jak da sobie radę
            przez resztę życia? Przecież taki człowiek już wziął ślub - z butelką.

      • bszalacha Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 17:54
        Niezupełnie tak to wygląda,jak głoszą.Mój mąż nie chciał ślubu
        kościelnego/wojskowy,pewnie się wstydził kolegów/.Ustąpiłam mimo
        pobozności teściowej i moich bliskich.teraz myślę,ze teściowa miała
        za mały wpływ na decyzje syna.Nie reagowała widząc,że ma romans o
        którym nie wiedziałam.Zrobił dziecko puszczalskiej laluni,potem jej
        rodzice ze wszystkich sił wycagali go z naszego mieszkania aż się
        udało.
        Żebybyło jasne:wzięli ślub kościelny!Mnie-nieślubnej zostało dwoje
        dzieci/ochrzczonych/,dziś już dorosłych,którzy na słowo kościół
        dostają gęsiej skórki.
        Pytałam swojego proboszcza jak to się robi,że widząc w
        dowodzie "nowożeńca"imiona synów,których jest ojcem,nie pyta się o
        nic,że Pan Bóg pokryjomu błogosławi kogoś takiego i czeka aż rodzina
        w kościele weżmie odpowiedzialnośc za świętokractwo swojego członka
        i ewentualnie głośno wykrzyczy "SĄ PRZESZKODY".
        Tak,jakby się to kiedykolwiek zdarzyło poza filmem i tak,jakby bez
        tego nie wiedział/kapłan/.
        A propos:
        Czy wiesz jak łatwo jest dzisiaj dostać kościelny rozwód?
        Dlatego własnie ludzie zaczynają pluć na kościół.
        • williamadama [...] 13.08.09, 18:39
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ewwwwa Re: Rozwód albo zdrowie 19.08.09, 12:40
          Chyba raczej częściej młode pary nie chcą brać ślubu i to żadnego.
          Decydują się na dzieci, ale ślub to nie. Ma to swoje plusy; druga
          strona bardziej się stara i dba o związek, teściowa się nie czepia,
          rodzice nie marudzą że jest starą panną czy kawalerem i w razie
          złych trafień nie rozstają się w takiej zażartej nienawiści. Rodzice
          marudzą o ślub ale tu już do obrony jest ich dwoje a nie jedno.
      • ewwwwa Re: Rozwód albo zdrowie 19.08.09, 12:24
        Nierozerwalność małżeństwa to zniewolenie przynajmniej jednej ze
        stron. Żona czy mąż to nie jest twoja własność. Trzeba dostosować
        prawo dla dobra dzieci bo to one wiążą związki a nie ślub. Ślub
        najlepiej brać po 60-tce albo jeszcze później.
    • jabbur Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 17:43
      Ple ple ple, równie dobrze wynik "badań' może wynikać z tego, że osoby
      decydujące się na rozwód / staropanieństwo etc. mają inny wzorzec życia i żyją
      "bardziej wyniszczająco" niż typy, które potrafią spędzić 50 lat w jednych
      kapciach.
      • timoszyk Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 20:05
        jabbur napisał:

        > Ple ple ple, równie dobrze wynik "badań' może wynikać z tego, że osoby
        > decydujące się na rozwód / staropanieństwo etc. mają inny wzorzec życia i żyją
        > "bardziej wyniszczająco" niż typy, które potrafią spędzić 50 lat w jednych
        > kapciach.

        To jest bardzo sluszna uwaga. Tego typu badania moga byc najwyzej wskazowka, ale
        interpretacje moga byc rozne.
        Niemniej zbitka latwy zwiazek - latwy rozwod nie sluzy powstawaniu trwalych
        zwiazkow i nie uczy odpowiedzialnosci. W wielu krajach malzenstwo z gory
        traktuje sie jako stan przejsciowy.

        Waclaw Timoszyk
      • rkcb Re: Rozwód albo zdrowie 15.08.09, 17:49
        Albo po prostu zdrowsi są w stanie wytrwać w związkach, ze względu na większa
        tolerancję wynikająca ze swojego ogólnego dobrego samopoczucia. Po za tym w tym
        artykule słowa nie ma o początkowym stanie zdrowia małżonków - może zdrowsi
        częściej się żenią? Na taka interpretację mogło by wskazywać to, że małżeństwo
        bardziej "służy" mężczyznom, co mogło by wskazywać na to, że zdrowszym
        mężczyznom łatwiej znaleźć partnerkę
    • mikado111 Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 17:50
      Podsumowując: rozwody i rozstania są przyczyną wielu groźnych
      chorób, staropanieństwo/starokawalerstwo też nie służy zdrowiu, a
      pozostowanie w złym związku szkodzi jeszcze bardziej. Czyli jedynym
      dobrym rozwiązaniem jest udany związek na całe życie, a tak w ogóle,
      to najlepiej być pięknym, zdrowym i bogatym, o czym ludzkość wie od
      zarania dziejów również bez kosztowych badań naukowych.
      • teuta1 Re: Rozwód albo zdrowie 13.08.09, 18:31
        A pozostawione przez meżczyzn partnerki ciężej pracują, bo mają na
        utrzymaniu dzieci.
        • alfalfa Re: Rozwód albo zdrowie 20.08.09, 01:32
          Nie jeśli są młode, zdrowe i piekne - wtedy tez w nowym związku są
          bogate. Wyjątki potwierdzają regułę.
          A.
    • oldnick5 Dlaczego? 13.08.09, 22:06
      Czasami (bardzo rzadko, to prawda) jedno z małżonków znienacka żąda
      rozwodu po kilkudziesięciu (na przykład czterdziestu) wspólnie
      spędzonych latach. Nie po czterech, ani nawet po czternastu, tylko
      po czterdziestu. Jak to w ogóle możliwe? Co może być tego przyczyną?
      Znam taki przypadek, lecz go nie pojmuję...
      Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
      Stanisław Remuszko
      www.remuszko.pl
      • maruda.r Re: Dlaczego? 14.08.09, 01:17
        oldnick5 napisał:

        > Czasami (bardzo rzadko, to prawda) jedno z małżonków znienacka żąda
        > rozwodu po kilkudziesięciu (na przykład czterdziestu) wspólnie
        > spędzonych latach. Nie po czterech, ani nawet po czternastu, tylko
        > po czterdziestu. Jak to w ogóle możliwe? Co może być tego przyczyną?
        > Znam taki przypadek, lecz go nie pojmuję...

        *****************************

        Najwyraźniej taka osoba uznawała, że małżeństwo to katorga, ale w imię pewnych
        pryncypiów ją znosiła. W końcu uznała, że wszystkie obowiązki już wypełniła i
        nie ma nic więcej do zrobienia w tej sprawie. Postawa jest zrozumiała, o ile
        zmieni się założenia. A te wcale nie są identyczne dla wszystkich związków.

      • joannaa7 Re: Dlaczego? 15.08.09, 18:22
        Właśnie obejrzałam przepiękny film 'Miłość Larsa' - bohater pyta
        skąd ma wiedzieć, że jest dojrzały.. jego brat odpowiada: zawsze
        jest w tobie trochę dziecka, ale dorastasz, gdy postanawiasz działać
        dobrze. Dobrze nie tylko dla ciebie, ale dobrze dla innych, nawet
        gdy to boli...co to znaczy? nie pomiatasz ludzmi, nie oszukujesz
        swojej kobiety, opiekujesz się rodziną, przyznajesz się do błędów.. -
        piękny, mądry film, polecam wszystkim i wszystkim życzę, by mieli
        obok siebie dobrych, mądrych ludzi.
      • ewwwwa Re: Dlaczego? 19.08.09, 12:29
        Jestem przekonana że to kobieta wystąpiła o rozwód.
    • rabbinhood zdrowsi żyją dłużej 19.08.09, 07:59
      a jeśli jeszcze są leniwi to powinni dłuugo żyć. Niestety nadmierne emocje i
      huśtawki nastrojów i hormonów to najgorsze co może się przytrafić, jeśli
      jeszcze wiąże się to z kłótniami, stresem i przemocą to trudno mówić o
      szczęściu i co za tym idzie o zdrowiu. To czy ktoś jest w związku czy nie to
      rzecz wtórna, dobrze jest realizować swoje plany i marzenia, i żyć zgodnie ze
      swoim przeznaczeniem. I tyle.
    • gregsmile Współmałżonek to sprawa nabyta 19.08.09, 08:52
      pasuje obydwojgu albo na drzewo. życie jest za krótkie aby tracić
      jej na kłótnie. partnerka powinna być przynajmniej 10 lat młodsza.
      kobiety w wieku zbliżonym do wieku partnera są już zbyt przebiegłe i
      manipulują partnerem.
    • cynamonowa.panna Rozwód albo zdrowie 19.08.09, 20:22
      Poza tym rozwodnik, który płaci alimenty, ciężej pracuje, bo musi
      w zasadzie utrzymać dwa domy.
      - to chyba w Ameryce...z tego, co
      ja widzę w naszym pięknym kraju, to rozwodnik, który opiekuje sie
      dziećmi "ciężej pracuje" bo musi samodzielnie - i to wcale nie "w
      zasadzie" tylko w rzeczywistości - utrzymać kilka osób, przy
      symbolicznej kwocie "odczepnego" (czyli w polskiej rzeczywistości
      alimentów nijak się mających do realnych kosztów)
      • mec_mik46 Re: Rozwód albo zdrowie 29.08.09, 23:18
        Spróbuj być sobą w małżeństwie, czyli mężczyzną. Koniec świata i
        wojna. Ja jestem wolny żonaty, po co leźć z łap jednej baby w łapy
        innej. "Szczęśliwe" małżeństwa to zawsze dominacja jednej strony, w
        większości żeńskiej. Picie to też forma bycia sobą, w formie
        samookaleczenia, ucieczki od kłótliwej baby. Wiem, "baby", ale żyję
        już tak długo, że kobieta jest przed ślubem, babą staje się po
        ślubie. Zresztą mąż zawsze jest głupkiem, choć aktualną wiadomość,
        mądrość i inne tego typu rewelacje, przekazane przez sąsiadkę,
        próbował przekazać już parę lat temu. "Na całe życie", to z innej
        epoki, podporządkowania kobiety swojemu panu. Co do zdrowia, to
        racja. Człowiek pogodzony ze swoim losem parobka w małżeństwie, żyje
        dłużej, choć czasami się budzi po 40 latach uśpienia. Odnośnie
        parobka, to z własnego doświadczenia, gdy po 50 monologu: "idź do
        tamtej", powiedziałem że odchodzę, usłyszałem że będę tam parobkiem.
        Czyli uznawany byłem za parobka i własność, jak mogłem podjąć
        samodzielną decyzję o odejściu. Zdrada, zdradzonym czuje się
        właściciel. Ja nie jestem niczyją własnością. Mógłbym tak długo, ale
        tyle na razie. Pisze ktoś, oczywiście kobieta o filmie, fikcja i
        wymysły, w takim świecie one żyją. Stąd sukces organizacji
        religijnych. Jak w reklamie, Wolski reklamuje magnez w podwójnej
        dawce, co za bzdura, potrójna dawka jest jeszcze lepsza, co dopiero
        dawka stukrotna. Bzdurne, bezmyślne reklamy, chociaż chyba mają
        jakąś skuteczność, umysłowo inaczej, przeważaj w populacji.
    • mec_mik46 Rozwód albo zdrowie 29.08.09, 23:19
      Spróbuj być sobą w małżeństwie, czyli mężczyzną. Koniec świata i
      wojna. Ja jestem wolny żonaty, po co leźć z łap jednej baby w łapy
      innej. "Szczęśliwe" małżeństwa to zawsze dominacja jednej strony, w
      większości żeńskiej. Picie to też forma bycia sobą, w formie
      samookaleczenia, ucieczki od kłótliwej baby. Wiem, "baby", ale żyję
      już tak długo, że kobieta jest przed ślubem, babą staje się po
      ślubie. Zresztą mąż zawsze jest głupkiem, choć aktualną wiadomość,
      mądrość i inne tego typu rewelacje, przekazane przez sąsiadkę,
      próbował przekazać już parę lat temu. "Na całe życie", to z innej
      epoki, podporządkowania kobiety swojemu panu. Co do zdrowia, to
      racja. Człowiek pogodzony ze swoim losem parobka w małżeństwie, żyje
      dłużej, choć czasami się budzi po 40 latach uśpienia. Odnośnie
      parobka, to z własnego doświadczenia, gdy po 50 monologu: "idź do
      tamtej", powiedziałem że odchodzę, usłyszałem że będę tam parobkiem.
      Czyli uznawany byłem za parobka i własność, jak mogłem podjąć
      samodzielną decyzję o odejściu. Zdrada, zdradzonym czuje się
      właściciel. Ja nie jestem niczyją własnością. Mógłbym tak długo, ale
      tyle na razie. Pisze ktoś, oczywiście kobieta o filmie, fikcja i
      wymysły, w takim świecie one żyją. Stąd sukces organizacji
      religijnych. Jak w reklamie, Wolski reklamuje magnez w podwójnej
      dawce, co za bzdura, potrójna dawka jest jeszcze lepsza, co dopiero
      dawka stukrotna. Bzdurne, bezmyślne reklamy, chociaż chyba mają
      jakąś skuteczność, umysłowo inaczej, przeważaj w populacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka