Dodaj do ulubionych

Sieci i sidła polskich e-urzędów

15.08.09, 13:33
Ludzie uczcie się od Wielkiej Brytanii. Przeraża mnie zdanie ludzi: "Byłbym
niezadowolony, gdyby urzędnicy mogli sprawdzać, jaką firmę aktualnie
prowadzę". Oznacza to, że po prostu mają coś na sumieniu.
Ja też przyznam, że pierwszy raz w Anglii byłem przerażony, że wielki brat
Rząd UK wie o mnie wszystko. Podatki, ubezpieczenia, kredyty, praca, zdrowie,
nawet na abonament tv cię namierzają już jak kupujesz nowy telewizor.
Ale po chwili zastanowienia dociera do człowieka, że to nie tylko ogromna
dogodność informatyzacji i szybkiego załatwiania spraw. To też kwestia
bezpieczeństwa. Ktoś kto nie ma nic na sumieniu będzie się cieszył bo to
oznacza że potencjalny oszust, złodziej czy defraudowiec czuje się bardzo
niekomfortowo bo w razie czego wszystko o nim wiadomo. Jestem samozatrudniony
w UK i tutaj dopiero zaczyna się niewyobrażalne udogodnienie, dzięki
informatyzacji system prowadzi mnie za rączkę i pomaga we wszystkim.
Obserwuj wątek
    • kretynofil Widzisz, to kwestia mentalnosci... 17.08.09, 09:16
      Polacy po prostu przyzwyczajeni sa od dziesiecioleci do kombinowania. Tego nie da sie zlikwidowac "dekretem"...

      To widac w dyskusjach na forum - zaproponuj, zeby urzad mial mozliwosc sprawdzenia w dowolnym momencie legalnosci zainstalowanego na Twoim komputerze oprogramowania, a od razu podnosi sie wrzask ze gdzies tam na komendzie mieli pirackiego office'a. Odezwij sie, a od razu padnie pytanie: "A Ty co, nie masz nic nielegalnego?!"...

      A co do nieufnosci w stosunku do urzedow - to tez sie nie wzielo z powietrza. Dopoki urzednicy nie zaczna sie kojarzyc z kims, kto pomaga spelnic obowiazek wobec ustawodawcy (w odroznieniu od dzisiejszego nadzorcy, ktory tylko szuka haka), to ludzie nie wyraza zgody na udostepnienie im wiekszej ilosci informacji - czyli, tak naprawde, wladzy... To wszystko sie zazebia - z jednej strony kombinujace spoleczenstwo, z drugiej nieufni urzednicy, wszystko podlane sosem z niespojnego i szkodliwego prawa, TKMu, arogancji skrywajacej niekompetencje.

      Co do samego artykulu - termin 2011 jest nie tylko nie nierealny, ale tez nieuzasadniony. Stworzenie systemu informatycznego, ktory bedzie funkcjonowal w dzisiejszej dzungli legislacyjnej mija sie zupelnie z celem. Implementacja skomplikowanych i pelnych wyjatkow procesow jest niesamowicie kosztowna, a ich automatyzacja nie podniesie ani wydajnosci ani subiektywnie odbieranej "przyjaznosci".

      Tu trzeba zaczac od uproszczenia przepisow i dopiero, kiedy same procesy zostana uspojnione, mozna myslec o automatyzacji. Teraz nie ma o czym gadac, znowu Gruby Rychu sie oblowi a obywatele zostana w dupie...

      W artykule jest mowa o EKUZ - moj kolega probowal sie dogadac z NFZ ze zaplaci z gory ZUS za iles miesiecy, zeby mu wystawili ta karte na wiecej niz dwa miesiace. Nie ma takiej opcji :)
      • b52h Re:w bałaganie komputery są nieprzydatne 17.08.09, 09:28
        > znowu Gr
        > uby Rychu sie oblowi a obywatele zostana w dupie...

        tylko burdel wiruje szybciej...

        wystarczy porządek i będzie znacznie lepiej _bez komputerów_
        ale ponieważ porządek to koniec wielu biznesów
        nie ma na to szans, stąd p@@@elenie o tym jaki to będzie
        raj jak wdrożą to czy tamo....
        • kretynofil No, pewnie masz racje :) 17.08.09, 09:42
          Wiesz, akurat ja uwazam ze informatyzacja jest przydatna, nawet jak jest porzadek - a moze tylko wtedy - bo pozwala zmniejszyc koszty czy czas rozpatrywania sprawy.

          Tyle tylko ze to nie tylko (a moze nie przede wszystkim) ladna strona www z formularzami, tylko caly backoffice, ktory zapewnia szybki przeplyw informacji, jej weryfikacje i korekte. Ja nie mam nic przeciwko temu zeby raz na jakis czas zaniesc lub wyslac papierek do urzedu, natomiast szlag mnie trafia ze jesli sie machne w jednej rubryczce to juz po ptokach, wniosek przepadl.

          I to nie chodzi o to, ze kombinuje, po prostu jesli podaje PESEL, REGON, NIP to data urodzenia czy nazwa firmy sa tam po prostu niepotrzebne...

          Zas co do samej przydatnosci systemu informatycznego: jestem uczulony na penicyline - podanie nawet malej dawki grozi spiaczka i smiercia - i ciagle sie zastanawiam czy jak bede mial wypadek, to czy zabija mnie obrazenia czy antybiotyk. Za kazdym razem jak ide do innego lekarza, musze go sam informowac o tej alergii - a gdybym byl nieprzytomny? Kto lekarzowi powie, ze nie moze mi dac antybiotykow na bazie penicyliny?

          Mam sobie wytatuowac? Na rece? A jak mi ja urwie? To moze na czole?

          To samo jest z ludzmi, ktorzy traca pamiec - szuka sie ich latami, bo policja nie jest w stanie zareagowac odpowiednio szybko, noclegownie nie maja dostepu do rejestrow...

          Mozna tak w nieskonczonosc :)
          • wal.do Re: No, pewnie masz racje :) 17.08.09, 13:05
            kretynofil napisał:

            > Wiesz, akurat ja uwazam ze informatyzacja jest przydatna,

            Zgoda, ale jak widzę taki tekst: "Także w tym celu ma też powstać system CRASC", to mi się jakoś tak źle kojarzy: CRASC - kraść? ;)
            I nie chodzi o samo skojarzenie, tylko o sytuacje takie jak wieloletnie wsadzanie grubej kasy psu pod ogon, żeby na koniec otrzymać pseudo-system w ZUS.
            Ja płacę, pan płaci... i poza wąskim gronem cwanych kolesiów nikt nic na tym nie zyskuje.
            • kretynofil Heh, zabawne skojarzenie... 17.08.09, 13:09
              Mi sie raczej skojarzylo (po doswiadczeniach z Platnikiem) z CRASH :)

              No i oczywiscie masz racje, to bedzie kompletna porazka...
        • unhappy Re:w bałaganie komputery są nieprzydatne 17.08.09, 10:04
          b52h napisała:

          > > znowu Gr
          > > uby Rychu sie oblowi a obywatele zostana w dupie...
          >
          > tylko burdel wiruje szybciej...
          >
          > wystarczy porządek i będzie znacznie lepiej _bez komputerów_

          Dokładnie tak. I dopiero jak będzie ten porządek i wygoda BEZ komputerów wtedy
          można zacząć myśleć o informatyzacji.

          > ale ponieważ porządek to koniec wielu biznesów
          > nie ma na to szans, stąd p@@@elenie o tym jaki to będzie
          > raj jak wdrożą to czy tamo....

          Będzie raj. Dla administracji bo będzie można utworzyć pierdylion nowych etatów.
    • unhappy Sieci i sidła polskich e-urzędów 17.08.09, 09:55
      Och kurde... Parkinson się kłania. Już sobie wyobrażam ile etatów można
      stworzyć na okoliczność informatyzacji. Informatyzacji bałaganu. Z wiadomym
      skutkiem :)
    • unhappy Re: Sieci i sidła polskich e-urzędów 17.08.09, 10:02
      djemen napisał:

      > Ludzie uczcie się od Wielkiej Brytanii. Przeraża mnie zdanie ludzi: "Byłbym
      > niezadowolony, gdyby urzędnicy mogli sprawdzać, jaką firmę aktualnie
      > prowadzę". Oznacza to, że po prostu mają coś na sumieniu.

      A skąd. To jest system naczyń połączonych. Póki co, jak słusznie zauważono w
      artykule urzędnik jest przełożonym a petent podwładnym. Urzędnik wymaga, petent
      spełnia. To jest całkowite odwrócenie sensu jaki powinna posiadać relacja
      państwo-obywatel. I w tym odwróconym sensie urzędnik jest (i słusznie!) wrogiem.
      W związku z tym myśląc o informatyzacji jako ułatwieniu należy poskrobać pod
      lakierem ładnym słówek i spróbować zobaczyć dla kogo tak naprawdę będzie to owe
      ułatwienie :)

      Samo czyszczenie przepisów tak, aby nie informatyzować bajzlu może potrwać
      dziesięciolecia. W obecnym stanie opisanie merytoryki będzie NIEMOŻLIWE.
      • plocek.pl Re: Sieci i sidła polskich e-urzędów 17.08.09, 10:40
        Dokładnie...z jednej strony dzięki e-urzędom może pozbędziemy się całego tego
        chodzenia od okienka do okienka przez pół dnia, a i tak nie wiadomo czy się uda
        coś załatwić. Ale z drugiej strony jeśli urzędnicy byliby "milsi" (a nie czasem
        patrząc na nich wydaje się jakby chcieli powiedzieć tylko "czego tu?!"),
        zmniejszyłby o co najmniej o połowę ilość druków itp to i drogą "papierkową"
        można by w cywilizowany sposób coś załatwić. W treściach elektronicznych w sumie
        też wchodzi w grę ryzyko kradzieży danych...także i są plusy i minusy tego
        wszystkiego :P
    • makakson Tu może działać polska zawiść 17.08.09, 10:57
      > Ludzie uczcie się od Wielkiej Brytanii. Przeraża mnie zdanie ludzi: "Byłbym
      > niezadowolony, gdyby urzędnicy mogli sprawdzać, jaką firmę aktualnie
      > prowadzę". Oznacza to, że po prostu mają coś na sumieniu.

      Niekoniecznie. Obawa przed tym, żeby urzędnik nie wiedział zbyt wiele jest
      uzasadniona nawet jak nie masz nic na sumieniu. Wystarczy, że zawistni ludzie,
      którzy mogą Cię w dodatku znać (w mniejszych miastach), zobaczą że masz dużo
      więcej niż oni. W Polsce to wystarczy, żeby chcieć dokopać bliźniemu
      • kretynofil Zaczekaj, szalony :) 17.08.09, 11:03
        > Wystarczy, że zawistni ludzie, którzy mogą Cię w dodatku znać (w mniejszych miastach), zobaczą że masz dużo więcej niż oni. W Polsce to wystarczy, żeby chcieć dokopać bliźniemu

        No dobrze, to powtorzyles stary mit. Fajnie.

        A znasz osobiscie sytuacje tego typu? Bo wiesz, ja wiem ze baba w maglu o tym mowila, ale pytam konkretnie: zetknales sie z czyms takim?
        • makakson Re: Zaczekaj, szalony :) 17.08.09, 11:09
          Oho, pierwsza liga tego forum chce ze mną dyskutować, czuję się zaszczycony :)

          Co do przykładów - znam i to niejeden. Ale instynkt samozachowawczy podpowiada
          mi, żeby szczegółów na publicznym forum nie pisać. Z tego samego powodu jak
          miałem tego typu nieprzyjemności, nie stawiałem się za mocno - bo niestety
          lepiej się nie wychylać.
          • kretynofil To znaczy co? 17.08.09, 11:23
            > Oho, pierwsza liga tego forum chce ze mną dyskutować, czuję się zaszczycony :)

            Znaj laske pana :)

            > Co do przykładów - znam i to niejeden. [Ale nie powiem - przyp. Kretynofila]

            Spokojnie, spokojnie. Naprawde duzo mozna napisac nie wskazujac na siebie czy znajomych. Rusz tylko glowa :)
            • kim-lan-san Re: To znaczy co? 17.08.09, 13:48
              > Znaj laske pana :)

              Maniera unikania polskich znaków prowadzi czasem do zabawnych nieporozumień.
              Pozdrawiam :)
    • 2-pswiecki Nie informatyzacja urzędów lecz ich likwidacja. 17.08.09, 11:26
      Cokolwiek stara się człowiek kompetentnie zrobić - potyka się o
      wymysły urzędnicze. Założyłem firmę, która miała tanie i nowoczesne
      leki produkować w strefie wysokiego bezrobocia w Kutnie: i tak
      skutecznie maszerowałem po urzędach, że zbankrutowałem jako
      przedsiębiorca. Do wglądu dla chętnych 2 segregatory dokumentów,
      gdzie próbuję Urzędom wyjaśnić jak moja działalność przyczynia się
      do ograniczenia bezrobocia w Polsce i zmniejszenia wydatków na
      zasiłki dla bezrobotnych. Rolą urzędnika jest uwalanie każdego
      przedsiębiorcy na starcie, więc danie urzędnikom narzędzi cyfrowych
      sprawi tylko, że będą nas szpiegować cyfrowo. Autostardy buduje się
      z cementu i asfaltu, a nie z gumek referatek.
    • 2-pswiecki Albo się chodzi po urzędach, albo pracuje:):) 17.08.09, 11:38
      Mnie urzędnicy przerażają - kompletnie nie rozumiem o co im chodzi
      np. podaję w PIT-cie adres, a dostaję odpowiedź,że moje stare dane
      są inne. Czy oni w ogóle wiedzą po co wymyślili formularze?
    • konsultant313 Najpierw uproście prawo i usuńcie absurdy!!! 17.08.09, 12:03
      Potem wdrażajcie rozwiązania IT. One są do wdrożenia w 2-3 lata, jeżeli system
      prawniczy będzie przystający do rzeczywistości.

      Ale za zmianę prawa odpowiedzialny jest Sejm, tak więć pewnie długo nic się
      nie ruszy...
    • janadam.michalek e-urzad w estonii 17.08.09, 12:29
      na temat rozwiazan, ktore zastasowano w estonii (a sa tam najlepiej
      rozwinieta e-administracja i e-uslugi w calej europie) mozna poczytac
      na stronie www.eesti.pl - naprawde
      warto.
      • 8y Re: e-urzad w estonii 17.08.09, 12:46
        Najgorsze jes to, ze czesc aparatu urzedniczego jest doszczetnie skretyniala.
        Dodatkowo nie wiadomo ile beda pracowac a ile na NK siedziec.
    • kim-lan-san Re: Sieci i sidła polskich e-urzędów 17.08.09, 13:53
      Znajomy sprzedał samochód. Wyrejestrował w urzędzie i myślał już, że ma
      spokój... Tymczasem nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji...
      Wkrótce zaczęły przychodzić wezwania z przeróżnych komend i wydziałów. A to od
      kryminalnych, a to od gospodarczych. Okazało się, że nowy nabywca miał fantazję
      i lubił zaszaleć, tymczasem policja miała stare informacje o właścicielach.
      W sumie znajomy zmarnował dobre 4 dni na wizyty w komisariatach, trochę paliwa i
      nerwów.
      Obieg informacji, a w zasadzie okres obiegu informacji jest jak w XVw.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka