Dodaj do ulubionych

''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategorii

01.09.09, 14:02
dodałbym wyklęty NSZ
Obserwuj wątek
    • vibhisana ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategorii 01.09.09, 14:17
      Dzięki za artykuł.Mnie też złości prawicowy przechył w pisaniu
      polskiej historii(skrycie popierany przez KRK). Już tylko prawica
      jest patriotyczna, a najlepiej ta deklarująca
      swoją "kościółkowość"(zresztą w Polsce chyba innej nie ma?).

      Pozdrawiam wszystkich pamiętajacych o LWP
      • leniuch102 Słucham?!! Sameś głupiec, panie Beylin. 01.09.09, 20:20
        "W PRL AK-owcy i żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie nie mogli mówić
        pełnym głosem o swojej wojennej przeszłości."

        Ha ha ha. Panie Beylin, przez 40 lat peerelu przynalezność do AK była patentem
        na problemy, z rozstrzelaniem i torturami włącznie. Kombatanci LWP pławili się
        wtedy w zaszczytach, obwieszano ich medalami itp. Dostały im się najwyższe
        zaszczyty w państwie, włącznie z prezydenturą dla "kombatanta drugiej kategorii"
        Jaruzelskiego.
        Pan śmie pisać, że się ich teraz dyskryminuje?!

        Na razie to pańska gazeta rokrocznie próbuje umniejszyć a nawet spotwarzyć (p.
        haniebne paszkwile red. Cichego) nielicznych żyjących powstańców warszawskich.
        • kauzyperda leniuch 102 - zindoktrynowany dzieciuch 01.09.09, 21:07
          przez historię z IPN.

          Widać synku żeś młody. Pewnie pod koniec lat 40tych i do śmierci
          Stalina (1953) z AK lepiej byo się nie obnosić (choć też nie
          wszystkich zamykano, bez propagandy). Potem to i w oficjalnych
          mediach ich chwalono.

          Dziadek był w AK (wileńska brygada) i jakoś w PRL uczciwie
          żył,pracował, że był w AK nie krył a i w państwowych
          przedsięborstwach na kierowniczych stanowiskach był bo łeb jak widać
          miał dobry i do dowodzenia leśnymi i zarządzania przedsiębiorstwem.
          I co?

          To o faktach, prawdziwych, z życia wzietych.

          A teraz moje zdanie o Ak.

          Co do całego AK, to mimo pamięci dziadka, też nie przesadzajmy.
          Żołnierze z LWP przeszli krok za krokiem setki kilometrów pod ogniem
          do Berlina wyzwalając Polskę. W tym czasie gross AK "walczyła" na
          tajnych kompletach albo rysowała kotwicę na murach. A jak się
          dowództwo połapało że sie wojna kończy a oni tak naprawdę nic nie
          zrobili to urządzili samobójczą krwawą jatke w Warszawie. Ale to już
          moje zdanie.
          • leniuch102 kauzyperda - sklerotyk z PRL 01.09.09, 21:50
            kauzyperda napisał:

            > Żołnierze z LWP przeszli krok za krokiem setki kilometrów pod ogniem
            > do Berlina wyzwalając Polskę. W tym czasie gross AK "walczyła" na
            > tajnych kompletach albo rysowała kotwicę na murach. A jak się
            > dowództwo połapało że sie wojna kończy a oni tak naprawdę nic nie
            > zrobili to urządzili samobójczą krwawą jatke w Warszawie. Ale to już
            > moje zdanie.

            Nie, kauzyperdo, streściłeś właśnie tezy podręcznika historii z lat 60-tych.
            Potępiano w nich AK z dwóch powodów:
            -że nie walczyło
            -że walczyło.

            To tylko pozornie głupie. Niewielkie mózgi zanurzone w takiej propagandzie nie
            zakwestionują jej, tylko będą powtarzać do grobowej deski. Ba, napiszą, że to
            ich własne zdanie.

            > Widać synku żeś młody. Pewnie pod koniec lat 40tych i do śmierci
            > Stalina (1953) z AK lepiej byo się nie obnosić

            ha ha ha. Za to w 54 było można? "Się obnosić"? Zapewniam Cię, szacowny
            polemisto, że w 54 i 55 np. akowiec Moczarski siedział w celi śmierci, mimo, że
            niespecjalnie "się obnosił".
            • boguslaw_siemiatkowski Re: kauzyperda - sklerotyk z PRL 02.09.09, 20:00
              Moczarski w 56 wyszedl a rok pozniej wstapil do SD i zaczal
              wspolpracowac z Wladza Ludowa. To tak gwoli scislosci. Jest jeszcze
              Jan Mazurkiewicz, ktory siedzial, a pozniej stal sie zwolenikiem
              komunistow.

              Ale najwazniejsze bylo to, ze wiekszosc AK-owcow i to wbrew bajkom
              serwowanym nam dzisiaj przez takich ekspertow jak ty moj drogi
              antykomunistyczny czekisto, zachowala postawe neutralna wobec nowej
              wladzy, zas w Polsce centralnej mnostwo z nich wstepowalo do LWP i
              MO, nie wspominajac juz o Ziemiach Odzyskanych, gdzie AK-owcy masowo
              zasilali szeregi Milicji.

              No i nie zapomnijmy o Henryku Wendrowskim, ktory zrobil kawal dobrej
              roboty.


              leniuch102 napisla:

              >Nie, kauzyperdo, streściłeś właśnie tezy podręcznika historii z lat
              >60-tych.

              >Potępiano w nich AK z dwóch powodów:
              >-że nie walczyło
              >-że walczyło.

              >To tylko pozornie głupie. Niewielkie mózgi zanurzone w takiej
              >propagandzie nie zakwestionują jej, tylko będą powtarzać do
              >grobowej deski. Ba, napiszą, że to ich własne zdanie.

              Ja ci to latwo wytlumacze robaczku. Wtedy kiedy trzeba bylo walczyc,
              to AK nie walczyla, a kiedy walczyc nie nalezalo, to AK rozpoczynala
              walke. Nawet czlowiek o rozumowaniu skomplikowanym jak konstrukcja
              cepa, powinien to zalapac.
              • leniuch102 Re: kauzyperda - sklerotyk z PRL 03.09.09, 16:01
                boguslaw_siemiatkowski napisał:

                "antykomunistyczny czekisto", "o rozumowaniu skomplikowanym jak konstrukcja cepa"

                kolego, ty naprawdę masz kłopot z wypowiedziami pisemnymi. podejrzewam, że tą
                cudaczną kwiecistością chcesz ośmieszyć jakiegoś prawdziwego Bogusława
                Siemiątkowskiego, który się później będzie tłumaczył z twoich debilnych postów.

                > Ja ci to latwo wytlumacze robaczku. Wtedy kiedy trzeba bylo walczyc,
                > to AK nie walczyla, a kiedy walczyc nie nalezalo, to AK rozpoczynala
                > walke.

                Ha ha, a kiedy nalezało walczyć rozstrzyga "boguslaw_siemiatkowski".
                Od dzisiaj używać zamiennie z "matołek_001".
          • 1410_tenrok kau-zyperda, ty to miałes dziadka w brygadzie kbw 01.09.09, 23:23
            a nie w AK! Stryj w nagrode za wyzwolenie Wilna pojechał na białe niedzwiedzie
            aż do 1960 roku (Adenauer wydobył swoich w 1955!)!Moja matka ujawniła sie
            dopiero w 1970 roku, a w 1944 oraz 1945 nkwd usilnie jej poszukiwało. Nie
            opowiadaj durnot bratku! Do 1970 roku lepiej było sie nie obnosic z AK. A i
            później nie było mile widziane, aby przyznawać sie do przeszłości akowskiej.
            A elwup? Jakie to polskie wojsko? Mieso armatnie było polskiego autoramentu,
            natomaist oficery eto russkije.
            Wystarczy spojrzec na strone o Wale Pomorskim, aby dowiedziec sie, że po
            wykonaniu posługi dla russkiego pana mieso armatnie leżało sobie na polach bitew
            do lat '70!
            A posle wojny? Elwup był armijką do strzelania do cywilów - ot taka banda łachmytów!

            A wogole, to na pohybel komuchom!
            • boguslaw_siemiatkowski no prosze... 02.09.09, 19:31
              1410_tenrok
              "A wogole, to na pohybel komuchom!"

              Jak juz chcesz walczyc z "komuchami" to przynajmniej postaraj sie to
              robic poprawna polszczyzna. Nigdy nie pisz "wogle", tylko staraj sie
              stawiac spacje po literce "w".

              Co do stryja, to moze powinienes dokladnie sprawdzic jaki byl powod
              tego, ze akurat to wlasnie jego Sowieci zabrali, skoro tak wielu AK-
              owcow bez problemu znalazlo miejsce w Wojsku Polskim i poszlo
              wyzwalac Berlin. Tajemnica Poliszynela jest, ze wiele oddzialow AK
              kolaborowalo z Hitlerowcami tam na Wilenszczyznie. Kto chcial bic
              sie z Nazistami wchodzil do Armii Berlinga, komu marzyla sie "Wielka
              Polska" strzelal do Sowietow. Ot i cala tajemnica.

              Ja wiem, ze tacy jak ty nigdy nie wybacza tym dzielnym chlopakom i
              dziewczynom od Berlinga zwyciestwa pod Kolobrzegiem i polskiej flagi
              powiewajacej nad Berlinem. Malostkowosc godna typowego nieudacznika
              nie jest niczym zaskakujacym, ale jednak taka pogarda dla polskich
              zolnierzy, ktorzy na tym Wschodnim Froncie troche sie nameczyli,
              jest wyjatkowo obrzydliwa. Wnioskuje zatem, ze jestes po prostu
              zwykla kanalia, a jak wiemy "nie wyrodzi sowa sokola".
          • michnikredgestapo Berlingowcy to byla WLADZA 03.09.09, 06:24
            Beylin nie wspomina, ze przez caly PRL przynaleznosc do 1-ej i 2-ej
            Armii (berlingowcow) to byla WLADZA. PRZYWILEJE i ZASZCZYTY. Ja to
            dobrze pamietam. Nie zaklamiecie historii bo mozna to bylo ogladac
            jeszcze 20 lat temu i wielu ludzi pamieta. Czyzby im sie dzisiaj
            jakas krzywda dziala? czy odebrano im jakies swiadczenia? To po co
            te chrzanienie? Chyba tu chodzi o to by przedwojennych komunistow
            (czytaj: rodzicow redaktorow Wybiorczej) wybielic.
            Bo o ile szeregowy zolnierz tych armii to byl przecietny Polak
            zeslany na Sybir o cala "gora" to byli komunisci, Sowieci lub
            sowieccy agenci.
          • anahana10 Re: leniuch 102 - zindoktrynowany dzieciuch 21.10.13, 15:24
            Małe sprostowanie: nie do Berlina a nad Łabę. Nie jest to tylko Pana zdanie , to są fakty.
        • swiat_jest_plaski Re: Słucham?!! Sameś głupiec, panie Beylin. 01.09.09, 21:35
          leniuch102 napisał:


          >
          > Na razie to pańska gazeta rokrocznie próbuje umniejszyć a nawet
          spotwarzyć (p.
          > haniebne paszkwile red. Cichego) nielicznych żyjących powstańców
          warszawskich.

          Jak szedł patrol LWP i spotykał patrol Armi Czerwonej to oba
          odbezpieczały broń. Często dochodziło do potyczek między nimi. Taka
          to była przyjaźń. Cała reszta to była późnijsza propaganda PRL.
          Wiem, bo dziadek po cichu opowiadał jak było.
    • jk2007 w koncu LWP z Armia Czerwona wyzwolilo Warszawe 01.09.09, 14:33
      i zdobylo Berlin. Chwala bohaterom!
      • 1410_tenrok po pierwsze, to armia czerwona zdobyła te miejsca 01.09.09, 23:25
        a elwup był tam jako kwiatek do kożucha.........
    • timoszyk Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 01.09.09, 18:32
      Wiekszosc "Kosciuszkowcow" pochodzila z Kresow i tam wlasnie byla wcielana do
      tego wojska. Wiec nie bardzo widze w jaki sposob mieli oni "powracac" do swej
      Ojczyzny. Oni ja raczej opuszczali.

      Waclaw Timoszyk
      • dziadek_alex Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 01.09.09, 22:02
        Mowiac o "Kosciuszkowcach" myslimy o Pierwszej Dywizji, ktora zostala sformowana
        w Sielcach nad Oka. Spojrzmy na mape gdzie plynie Oka. Tak daleko nasze Kresy
        jednak nie siegaly. Przysiega Dywizji miala miejsce w rocznice Bitwy pod
        Grunwaldem, a wiec w lipcu 1943 roku. Front znajdowal sie wtedy gdzies miedzy
        Moskwa a Smolenskiem. Dlatego do dywizji weszli przede wszystkim Ci , co nie
        zdarzyli zalapac sie u Andersa. Wielu Polakow bylo zeslanych do Kazachstanu, ale
        tez na Syberie nad Ob i Jenisej. Rowniez dalej w strone Workuty.
        Ci ludzie dostali szanse na ratowanie zycia swojego i swoich zeslanych rodzin.
        Przecietna droga do Sielc trwala dluzej niz miesiac.Zaczynala sie od
        wielomiesiecznego starcia z radziecka biurokracja, zanim dostales szanse wyjazdu
        do polskiej armii.Co ciekawe, idac na wojne szansa przezycia zwiekszala sie w
        porownaniu z pozostaniem na Syberii. Ciekawe, ze tak malo ludzi zdaje sobie z
        tego sprawe. Trzeba obiektywnie powiedziec, ze do armii dotarlo rowniez wielu
        zeslanych polskich Zydow. Oczywiscie ci byli zeslancy nie tworzyli trzonu
        wyzszych ranga oficerow. Chyba , ze jakies wyjatki. Zgadzaa sie ,ze wiekszosc ,
        to byli mieszkancy Kresow i jednak wracali przez Lenino do swojej ojczyzny.
        Lenino, jesli dobrze pamietam , lezy gdzies miedzy Orsza, Mohylewem, Bobrujskiem
        i Smolenskiem.
        • 1410_tenrok jak opowiadał sam Berling, to pomysłem stalina ban 01.09.09, 23:30
          dyty było rzucenie Poljaczków na Smolensk, ale Berling, mówiąc "zawsze
          zdobywalismy to miasto od zachodu, zdobędziemy je i od wschodu", uratował swoje
          wojsko przed rzezią. Ale sowieci urządzili rzez pod lenino (nomen omen), gdzie
          wpuścili Polaków w maliny. 900 zołnierzy zdezerterowało do Niemców........, bo
          ich sowieci bez wsparcia wysłali pod niemieckie karabiny maszynowe. Wolno im
          było maszerowac po kolana w błocie i pokazywać waleczną smiercią miłość do
          ojczyzny proletariatu.

          • marian391 Re: jak opowiadał sam Berling, to pomysłem stalin 02.09.09, 09:11
            Nie do końca prawda. Dowództwo rosyjskiego nie liczyło się ze
            stratami także własnych żołnierzy. Lenino nie było tu niczym
            wyjatkowym.
            • klara551 Re: jak opowiadał sam Berling, to pomysłem stalin 02.09.09, 19:27
              Na potwierdzenie tego,dodam,że W Armii Czerwonej stosowano tak zwaną
              Rozwietkę bojom,czyli rozpoznanie walką i stąd taka liczba zabitych
              w bitwach.U nich żołnierzy nikt nie liczył,jak zginęli,to były
              tysiące na ich miejsce.Więc dlaczego niby mieli inaczej traktować
              Wojsko Polskie?
        • timoszyk Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 02.09.09, 17:06

          Dziekuje za kulturalna polemike zamiast prymitywnych polajanek, co wydaje sie
          byc norma.

          Do tej dywizji wcielano zolnierzy przez caly czas, bo stary byly bardzo duze,
          takze i pod Lenino. Wiec tylko czesc sposrod tych zolnierzy pochodzila sposrod
          tych zeslanych.

          Zreszta ma to dosc niewielkie znaczenie, by zeslancy pochodzili z Kresow i
          chociaz w pewnym momencie "wracali" na ziemie bylej juz II RP, to byl to powrot
          chwilowy, bo musieli isc dalej i tylko po to, by przekonac sie, ze to juz nie
          ich Ojczyzna, a czesc ZSRR.

          Waclaw Timoszyk





          dziadek_alex napisał:

          > Mowiac o "Kosciuszkowcach" myslimy o Pierwszej Dywizji, ktora zostala sformowan
          > a
          > w Sielcach nad Oka. Spojrzmy na mape gdzie plynie Oka. Tak daleko nasze Kresy
          > jednak nie siegaly. Przysiega Dywizji miala miejsce w rocznice Bitwy pod
          > Grunwaldem, a wiec w lipcu 1943 roku. Front znajdowal sie wtedy gdzies miedzy
          > Moskwa a Smolenskiem. Dlatego do dywizji weszli przede wszystkim Ci , co nie
          > zdarzyli zalapac sie u Andersa. Wielu Polakow bylo zeslanych do Kazachstanu, al
          > e
          > tez na Syberie nad Ob i Jenisej. Rowniez dalej w strone Workuty.
          > Ci ludzie dostali szanse na ratowanie zycia swojego i swoich zeslanych rodzin.
          > Przecietna droga do Sielc trwala dluzej niz miesiac.Zaczynala sie od
          > wielomiesiecznego starcia z radziecka biurokracja, zanim dostales szanse wyjazd
          > u
          > do polskiej armii.Co ciekawe, idac na wojne szansa przezycia zwiekszala sie w
          > porownaniu z pozostaniem na Syberii. Ciekawe, ze tak malo ludzi zdaje sobie z
          > tego sprawe. Trzeba obiektywnie powiedziec, ze do armii dotarlo rowniez wielu
          > zeslanych polskich Zydow. Oczywiscie ci byli zeslancy nie tworzyli trzonu
          > wyzszych ranga oficerow. Chyba , ze jakies wyjatki. Zgadzaa sie ,ze wiekszosc ,
          > to byli mieszkancy Kresow i jednak wracali przez Lenino do swojej ojczyzny.
          > Lenino, jesli dobrze pamietam , lezy gdzies miedzy Orsza, Mohylewem, Bobrujskie
          > m
          > i Smolenskiem.
          • dziadek_alex Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 02.09.09, 22:38
            Dziekuje za mile slowa. Ale mysle, ze rowniez powinnismy byc jednak troche
            wyrozumiali dla tych co sa agresywni i maja sklonnosc do polajanek. To sa
            przewaznie ludzie, ktorych osiagniecia pozostaja daleko w tyle za ambicjami, lub
            inni co to nimi zona lub szef pomiataja i musza jakos odreagowac i poczuc sie
            lepiej. Lub inni, ktorzy jako dzieci byli niezwykle zle traktowani i ten zal do
            swiata nosza w sobie. Ale to na marginesie.

            Jak wszyscy wiemy, na Pierwsza Armie skladaly sie 4 dywizje. Najdluzszy szlak
            bojowy miala 1. Dywizja. Trudno zaprzeczac, ze straty byly naprawde duze. Zeby
            stworzyc jakies intuicyjne wyobrazenie strat przytocze tu znany mi przyklad.
            Kurs czy szkole dowodcow czolgow i dzial samobieznych ukonczylo w Sielcach okolo
            250 osob. Czyli kazdy z nich w praktyce powinien dowodzic predzej czy pozniej
            czolgiem lub dzialem samobieznym. W Berlinie swietowalo zakonczenie wojny tylko
            5 dowodcow czolgow i dzal samobieznych z tych 250, ktorzy w Sielcach zaczynali.
            To nie znaczy , ze cala grupa pozostalych 245 zginelo, tylko, ze albo zginela,
            albo nie nadawala sie do dalszej sluzby, albo zaginela bez sladu, lub moze
            gdzies zostala oddelegowana. Czesc pewnie zakonczyla walke w Kolobrzegu. Liczby
            te sa prawdziwe i podaje je z cala odpowiedzialnoscia. Wszyscy inni dowodcy
            czolgow i dzial samobieznych pochodzili z pozniejszych uzupelnien. Mysle, ze ten
            przyklad oddaje ogolna tendencje.
            A teraz co do Ojczyzny do ktorej wracali. Jeden z tych dowodcow wyslal wlasnej
            matce kartke z Berlina chyba z data 10 maja 1945.
            Matke mieszkala juz pod Wilnem po powrocie z Syberii.
            Ta kartke widzialem na wlasne oczy, na niej tekst: "Kochana Mamo, zyje, wojna
            skonczona, przezylem, najpozniej za miesiac jestem u nas w domu..." To
            "najpozniej za miesiac" trwalo do 1955 czy 56 roku. Matki nie puszczono do
            Polski, a syna w odwiedziny do matki. W oczach wspolczesnego establishmentu
            politycznego Polski to komuch w najlepszym wydaniu.Wiec powstaje pytanie
            dlaczego nie chciano go choc na chwile wpuscic do ojczyzny wszystkich komuchow,
            zeby sie z wlasna matka spotkac. Tobyl zaden wyszukany los. Takich spraw byly
            tysiace.

            A ten zolnierz wlasnie tak sie zorientowal, ze Wilno to juz nie jego miasto i
            mala ojczyzna.
      • silvestrus Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 02.09.09, 12:58
        timoszyk napisał:

        > Wiekszosc "Kosciuszkowcow" pochodzila z Kresow i tam wlasnie byla wcielana do tego wojska. >


        Byc moze, ze byli "wcielani". Byc moze, ze nawet i na Kresach, ale ja wiem, ze zglaszali sie ochotniczo, z wlasnej, nie przymuszonej woli, wedrujac do punktow zbiorczych z najdalszych zakatkow Syberii.
    • wnika1 prawda o wasilewskiej 01.09.09, 18:42
      Wanda Wasilewska - urodzona w 1905 działaczka komunistyczna, pisarka. W 1927
      kończy polonistykę, pracuje jako nauczycielka i redaktor „Płomyka” i
      „Płomyczka”. W latach 1934 – 1937 aktywna politycznie jako członek Rady
      Naczelnej PPS. Publikuje w prasie lewicowej. We wrześniu 1939 wyjeżdża do
      Lwowa, gdzie publikuje propagandowe paszkwile na Polskę. Przyjmuje
      obywatelstwo sowieckie. W 1940 otrzymuje mandat do sowieckiej Rady Najwyższej.
      Pracuje w Głównym Zarządzie Politycznym Armii Czerwonej. Od czerwca 1943
      przewodniczy Zarządowi Głównemu Związku Patriotów Polskich. Współorganizuje I
      Dywizję im. Kościuszki. W 1944 jest członkiem Centralnego Biura Komunistów
      Polskich w Związku Sowieckim. Rzeczniczka wcielenia Polski do Związku
      Sowieckiego, współtworzy PKWN i zostaje jego wiceprzewodniczącą. Po wojnie
      mieszka w Kijowie. Jest deputowaną do Rady Najwyższej, laureatką Nagrody
      Stalinowskiej w dziedzinie literatury. Umiera w 1964 w Kijowie.
      • dziadek_alex Re: prawda o wasilewskiej 01.09.09, 22:12
        Ja tez w zaden sposob nie moge odczuwac sympatii do Wandy Wasilewskiej.
        Nie wspomnial kolega, ze byla kochanka Stalina i byla przez Stalina ceniona nie
        tylko chyba za lozk, ale rowniez za zalety umyslowe i inteligencje. W.Wasilewska
        zmieniala zdanie na temat tego czy Polska w ramach Sowietow, czy nie. Jest wielu
        ludzi , ktorzy uwazaja, ze to Wasilewska ostatecznie przekonala Stalina do tej a
        nie innej formy powojennej Polski. Ponoc sa w archiwach rosyjskich przemawiajace
        za tym dokumenty. Byloby to jednak dla mnie przygnebiajace, gdyby sie okazalo,
        ze nie Powstanie Warszawskie, a Wanda w lozku Stalina stworzyla nam PRL a nie
        Polska Republike Radziecka. Ale na razie sie tego wykluczyc nie da. Zupelnie
        niezaleznie od tego jakie tam sobie mamy sympatie i ciagoty.
      • sharn.1 wnika1, nie napisałes wszystkiego, kłamco... 02.09.09, 09:15
        PPS stworzył Piłsudzki i był PIERWSZYM !
        • klara551 Re: wnika1, nie napisałes wszystkiego, kłamco... 02.09.09, 19:32
          Tak, był pierwszym który swoich legionistów urządzał jak komuchy
          swoich popleczników.W takiej samej sytuacji jak Kościuszkowcy w
          IIIRP byli w IIRP powstańcy Wielkopolscy,Hallerczycy.Powstańcy
          Śląscy.Liczyli się tylko legioniści,a co z tego wyszło chyba każdy
          znający historię wie.
    • easy.teraz ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategorii 02.09.09, 08:35
      "Wstępowali do takiego polskiego wojska, jakie było, by wrócić do
      kraju i bić się z Niemcami. Zasługują na miejsce w historii Polski,
      a nie w kronikach sowieckiej inwazji."

      To jest oczywiste. Na wczorajszych uroczystościach zabrakło jednego
      ważnego zdania: że tragedia II wojny światowej była przede wszystkim
      dziełem szalonych polityków, a nie żołnierzy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • czyzyk331 Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 02.09.09, 12:54
        Zygmunt Komorowski żołnierz AK był także żołnierzem armii Berlinga,
        armii Wojska Polskiego. Jeżeli marszałek Sejmu RP zapomina o walce
        swojego ojca to trudno wymagać aby pamiętał o pozostałych
        żołnierzach I i II armii Wojska Polskiego.
    • marian391 Niechlubny rewanżyzm 02.09.09, 09:07
      Po 1956 roku zmieniło się tratowanie żółnierzy AK co jest faktem
      historycznym. Coraz śmielej mówiło się o ich czynie zbrojnym,
      zarówno w literaturze jak i filmie, np, "Kanał"; "Kolumbowie". Po
      1989 roku Polska nie poszła jednak śladem Hiszpanii, gdzie nie
      róznicowano kombatantów wojny domowej. Odebrano uprawnienia
      kombatanckie żołnierzom służacym w KBW, wcielonym do tych oddziałow
      nie z ich woli. Zapomnieniu i marginalizacji poddano czyn zbrojny
      żołnierzy 1 i 2 armii WP. Fakt, ze to oni zawiesili jako jedyni obok
      Armii Czerwonej polską flagę nad Berlinem. Zapomina sie, ze gdyby
      nie ten czyn zbrojny nie wiadomo jak wygladałyby granice Polski. Czy
      Wrocław i Szczecin nie byłyby niemeickie, tak jak chcieli to anglicy!
      Jakoś nie zauważ się, że jednak WP kultywowało tradycje polskiego
      oręża. Nie uległo sowietyzaji armii, tak jak obecnie ulega jej
      amerykanizacji. I co istotne w publicystyce wciąż używa się
      propogandowego określenia z PRL-u LWP. Oficjalnie jednak taka nazwa
      nie nie figurowała - było WP. A okręty marynarki wojennej
      oznakowanie były tak jak przed wojna jako ORP - okret
      Rzeczypospolitej Polskiej.
      • sharn.1 w Wojsku Polskim służyli w prości ludzi... 02.09.09, 09:13
        czy to u Berlinga ,czy u Andersa.. Nie bawili sie w polityke, tylko chcieli
        walczyć z Hitlerem. W politykę wmieszali ich dowóddzcy,
        bez pytania czy tego chcą, czy nie !
      • klara551 Re: Niechlubny rewanżyzm 02.09.09, 19:34
        A może byłby Czeski jak chciał Stalin?
    • marian391 Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 02.09.09, 09:13
      Nieprawda! Po 1989 r. żołnierze NSZ uzyskali uprawnienia kombatantów.
    • mela_1 ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategorii 02.09.09, 10:21
      Napisał pan, że historię piszą zwycięzcy. Nie do końca się z tym
      zgadzam. Bo historie piszą dekownicy i dezerterzy, bo żołnierze
      zginęli, po prostu.
      Zastanawiam się, jaki wybór mieli Polacy, zesłani na Syberię, albo
      osadzeni w łagrach? Ci, którzy zdążyli do Andersa mieli szczęście. A
      setki, by nie powiedzieć - tysiące, do których nie dotarła
      informacja o formowaniu się tej armii? Co mieli zrobić? Jaki im
      wybór pozostawiono? Prosty. Albo gnijesz w łagrze, albo walczysz i
      tworzysz sobie i swojej zesłanej rodzinie szansę na przeżycie.
      Kolejna sprawa - sprawa wroga. W istocie dla żołnierzy znad Oki
      istniał jeden wróg - sowiet, bo to on był sprawcą wywózek, śmierci
      najbliższych i upokorzenia. Nienawiści do wroga uczyli się od swoich
      wrogów, a jedyną "ideologią" było przeżycie.
      Stąd setki dezerterów podczas klęski pod Lenino którą ideolodzy
      lewicy przekuli na dzień świąteczny LWP.
      Oceny tych ludzi, upokorzonych przez sowietów prokurują teraz
      ideolodzy prawicowi, którzy nie zaznali losu zesłańców. Albo młodzi.
      kompletnie pozbawieni wyobraźni i wiedzy "historycy" a zatem kto ?
      Dezerterzy, którzy dezerterują przed poznaniem prawdy do dzisiaj.
      • czyzyk331 Dzielenie na "naszych" i "obcych" 02.09.09, 11:39
        Na dzieleniu ludzi na „naszych” i „obcych” nawięcej zyskali
        zwolennicy braci K.
        Kaczyści rozpętali totalną nagonkę na wszystkich i wszystko co miało
        jaki kolwiek kontak z ZSRR i PRL. Jarosław Kaczyński ze swoimi
        pretorianami mieli zająć pocztne miejsce w historii. Miało to
        doprowadzić do oczyszczenia sfery polityki, po to, by samemu zająć
        jedynie słuszne miejsce. Jedynego sprawiedliwego, jednego walczącego
        na wszystkich frontach II wojny światowej, walki z komuną i
        imperjalizmem sowieckim na Ukrainie i Gruzji
      • czyzyk331 Re: ''Kościuszkowcy'' - weterani drugiej kategori 02.09.09, 11:40

        Kto pamięta jak przed wyborami w 2007r. minister obrony narodowej
        Szczygło, startujący na posła z listy Prawa i Sprawiedliwości,
        urządził wiec wyborczy na końcu swojego świata – pod komunistycznym
        pomnikiem kościuszkowców. Z wieńcem i pokłonami wraz ze swoją świtą
        przybył na uroczystość z okazji 44. rocznicy bitwy pod Lenino, gdzie
        z hitlerowcami walczyli żołnierze Ludowego Wojska Polskiego do spóły
        z Armią Czerwoną. Szczygłowych umizgów weterani nie kupili, chociaż
        minister zadbał, by na imprezę zaproszono tylko tych, którzy mogliby
        mu klaskać.
      • czyzyk331 Kombatanci mnożą się lawinowo 02.09.09, 11:41
        Kombatanci mnożą się lawinowo ponieważ od kilkunastu lat każda
        władza uzupełnia ich szeregi "nowymi" i "swoimi". W stanie wojennym
        kombatantami zostali "utrwalacze" władzy ludowej, po 1990 r.
        uprawnienia im odebrano, ale za to otrzymali je ci, którzy władzę
        ludową usiłowali obalać, czyli "obalacze". Później dodano
        uczestników demonstracji w Poznaniu w czerwcu 1956 r. oraz wydarzeń
        na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Pojawiły się nowe kategorie
        kombatantów ­ wśród nich dzieci rodziców wysiedlanych z ziem
        włączonych do Rzeszy i umieszczanych na krótko w obozach
        przesiedleńczych. Kolejka do świadczeń kombatanckich rośnie.
        Dopominają się ich byli żołnierze batalionów roboczych, nawet
        ochotnicy z hufców pracy Służby Polsce (SP). Końca nie widać.
        • czyzyk331 Re: Kombatanci mnożą się lawinowo 02.09.09, 11:47
          Ku pamięci. Polsce kombatanci mnożyli się cudownie, w miarę upływu
          czasu, od zakończenia wojny. W 1948 r., trzy lata po wojnie,
          istniało 11 organizacji kombatanckich, łącznie ze związkami
          inwalidów wojennych i byłych więźniów politycznych. Liczbę członków
          tych organizacji szacowano na 500 tys.
          W 1949 r. wszystkie organizacje kombatanckie połączono przymusowo w
          jeden Związek Bojowników o Wolność i Demokrację. Jego szeregi
          stopniały do 50 tys. w 1955 r. i zaczęły rosnąć po 1956 r. W 1963 r.
          mieliśmy kombatantów około 160 tys.
          Potem nastał gen. Moczar i ogłosił wielkie pojednanie żołnierzy spod
          wszystkich znaków. Do władz naczelnych ZBoWiD-u weszli generałowie
          Radosław (Armia Krajowa) i Skibiński (Siły Zbrojne na Zachodzie).
          Liczba kombatantów wzrosła do 300 tys. w 1969 r. Za czasów Gierka
          wywalono Moczara, a patronat nad kombatantami objął premier Piotr
          Jaroszewicz, przed wojną w Związku Strzeleckim, w czasie wojny w I
          Armii.
          W 1972 r. utworzono Urząd do spraw Kombatantów, w 1975 r. uchwalono
          ustawę przyznającą kombatantom prawa do dodatków emerytalnych i
          innych świadczeń. Ustawę tę kilka razy nowelizowano, poszerzając
          zakres świadczeń i wprowadzając nowe kategorie uprawnionych do ich
          pobierania. Uczestnicy wojny stopniowo wymierali, w latach
          osiemdziesiątych po 30 tys. rocznie, liczba kombatantów jednakże
          rosła, jak to się mówi, "dynamicznie". W 1979 r. było ich już 600, a
          w 1985 r. 700 tysięcy.
          Obecnie, w 1998 r., 53 lata po zakończeniu wojny, świadczenia
          kombatanckie pobiera ponad pół miliona osób, w tym ok. 400 tys.
          mężczyzn. Zauważmy, że, jak podaje rocznik statystyczny, w 1996 roku
          żyło w Polsce wszystkiego 900 tys. mężczyzn w wieku powyżej 70 lat,
          a więc takich, którzy w momencie zakończenia wojny mieli
          przynajmniej 18 lat.
          Dane z 1998r. należy uzupełnić o kombatantów tz. ruchu
          solidarnościowego, strajkujących, łąmistrajków, więźniów
          Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz walczących z kaczystami.
    • rudy102_t_34_85 Lenino-Dieppe-polityka. 13.09.09, 18:27
      Bitwa pod Lenino była za czasów PRL-u ikoną polsko-sowieckiego
      braterstwa broni,świętością której szargać nie wypadało.Nic dziwnego
      że dzisiaj staje się obiektem totalnej negacjii ze strony pokoleń
      uczonych w szkołach zakłamanej wersjii historii-stąd pogląd o
      celowym wysłaniu Polaków na pewną śmierć,że był to diaboliczny plan
      samego Stalina...Moim zdaniem nic na to nie wskazuje.Stalinowi
      bardzo zależało na tym aby LWP istniało i brało udział w walkach na
      terytorium Polski,dlaczego więc miałby niszczyć dopiero co powstałą
      1 D.P.?
      Sama bitwa faktycznie była z wojskowego punktu widzenia mało
      potrzebna-przełamanie frontu na długo przed planowaną wielką
      ofensywą (opracja BAGRATION) nie miało uzasadnienia.Chodziło
      oczywiście o politykę,Stalin koniecznie chciał aby LWP w
      spektakularny sposób weszło do boju przed planowaną konferencją w
      Teheranie (listopad-grudzień 1943) co dawało mu mocną kartę
      przetargową w rozmowach o powojennych losach Polski.Dlatego też
      posłano do boju 1 D.P. zanim żołnierze zostali odpowiednio
      przeszkoleni-to min. zaowocowało dużymi stratami ( zła koordynacja
      działań poszczególnych oddziałów,fatalnie przygotowana przeprawa
      przez błotnistą rzekę itp).Do tego dochodzi jeszcze typowo sowiecki
      sposób planowania (bez liczenia się ze stratami w ludziach) oraz
      domniemana osobista niechęć do Polaków ze strony dowodzącego tym
      odcinkiem frontu gen.Gordowa-mógł celowo osłabić (skrócić) nawałę
      artyleryjską na pozycje niemieckie przez co siły wroga nie zostały
      należycie wyniszczone.Z drugiej strony gdyby nie wsparcie sowieckiej
      artylerii po południu pierwszego dnia walk,1 D.P. zostałaby
      zmasakrowana już w pierwszej fazie bitwy.
      Do sprawy Bitwy pod Lenino trzeba podejsć bez emocjii tym bardziej
      że historia 2w/w zna podobne przykłady "bitew na polityczne
      zamówienie" i to nie tylko ze strony Sowietów.Warto przypomnieć o
      angielsko-kanadyjskiej operacjii desantowej pod Dieppe w sierpniu
      1942 (operacja "Jubille") gdzie ponad 6000 ludzi wysłano praktycznie
      na pewną śmierć lub ( w drodze szczęścia) niewolę.Z militarnego
      punktu widzenia operacja była bezsensowna-nie było możliwości
      zdobycia przyczółka i utworzenia drugiego frontu w Europie,ale
      dawała do ręki zachodnim przywódcom mocny argument przeciw żądaniom
      Stalina w/s jak najszybszego utworzenia owego drugiego frontu.Dzięki
      temu decydujące złamanie kręgosłupa armiii hitlerowskiej zostało
      opłacone wyłącznie krwią żołnierzy sowieckich.Dodatkowo Churchill
      usiłował wykorzystać jatkę pod Dieppe do wyperswadowania Amerykanom
      pomysłu inwazjii na Francję i przeforsowania pomysłu otwarcia
      drugiego frontu na Bałkanach-z naszego punktu widzenia szkoda że mu
      się to nie udało...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka