Dodaj do ulubionych

Wiersze Juliana Tuwima

21.01.04, 15:37
Gomez przypomniał te cudne wiersze autorstwa mistrza Juliana. Znalazłem ich
trochę w sieci. Pozwolę je sobie tu przytoczyć. Znów mały powrót do
dzieciństwa.
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow "Abecadło" 21.01.04, 15:39
      Abecadło z pieca spadło,
      O ziemię się hukło,
      Rozsypało się po kątach,
      Strasznie się potłukło:

      I - zgubiło kropeczkę,
      H - złamało kładeczkę,
      B - zbiło sobie brzuszki,
      A - zwichnęło nóżki,
      O - jak balon pękło,
      aż się P przelękło,
      L - do U wskoczyło,
      T - daszek zgubiło,
      R - prawą nogę złamało,
      S - się wyprostowało,
      W - stanęło do góry dnem
      i udaje, że jest M.
    • qwerty.tarnow "Cuda i dziwy" 21.01.04, 15:41
      Spadł kiedyś w lipcu
      Śnieżek niebieski,
      Szczekały ptaszki,
      Ćwierkały pieski.

      Fruwały krówki
      Nad modrą łąką,
      Śpiewało z nieba
      Zielone słonko.

      Gniazdka na kwiatach
      Wiły motylki.
      Trwało to wszystko
      Może dwie chwilki.

      A zobaczylem
      Ten świat uroczy,
      Gdy miałem właśnie
      Przymknięte oczy.

      Gdym je otworzył,
      Wszystko się skryło
      I znów na świecie
      Jak przedtem było.

      Wszystko się pięknie
      Dzieje i toczy...
      Lecz odtąd - często
      Przymykam oczy.
    • qwerty.tarnow "Bambo" 21.01.04, 15:43
      Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
      Czarną ma skórę ten nasz koleżka.

      Uczy się pilnie przez całe ranki
      Ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki.

      A gdy do domu ze szkoły wraca,
      Psoci, figluje - to jego praca.

      Aż mama krzyczy: - Bambo, łobuzie!
      A Bambo czarną nadyma buzię.

      Mama powiada: - Chodź do kąpieli,
      A on się boi, że się wybieli.

      Lecz mama kocha swojego synka,
      Bo dobry chłopak z tego Murzynka.

      Szkoda, że Bambo czarny, wesoły
      Nie chodzi razem z nami do szkoły.
    • qwerty.tarnow "Dwa wiatry" 21.01.04, 15:44
      Jeden wiatr - w polu wiał,
      Drugi wiatr - w sadzie grał:
      Cichuteńko, leciuteńko,
      Liście pieścił i szeleścił,
      Mdlał...

      Jeden wiatr - pędziwiatr!
      Fiknął kozła, plackiem spadł,
      Skoczył, zawiał, zaszybował,
      Świdrem w górę zakołował
      I przewrócił się, i wpadł
      Na szumiący, senny sad,
      Gdzie cichutko i leciutko
      Liście pieścił i szeleścił
      Drugi wiatr...

      Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat,
      Parsknął śmiechem cały sad,
      Wziął wiatr brata za kamrata,
      Teraz z nim po polu lata,
      Gonią obaj chmury, ptaki,
      Mkną, wplątują się w wiatraki,
      Głupkowate mylą śmigi,
      W prawo, w lewo, świst, podrygi
      Dmą płucami ile sił,
      Łobuzują, pal je licho!...

      A w sadzie cicho, cicho...
    • qwerty.tarnow "Dyzio marzyciel" 21.01.04, 15:45
      Położył się Dyzio na łące,
      Przygląda się niebu błękitnemu
      I marzy:
      "Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
      Nie są z waniliowego kremu...
      A te różowe -
      Że to nie lody malinowe...
      A te złociste, pierzaste -
      Że to nie stosy ciastek...
      I szkoda, że całe niebo
      Nie jest z tortu czekoladowego...
      Jaki piękny byłby wtedy świat!
      Leżałbym sobie, jak leżę,
      Na tej murawie świeżej,
      Wyciągnąłbym tylko rękę
      I jadł... i jadł... i jadł..."
    • qwerty.tarnow "Figielki" 21.01.04, 15:45
      Raz się komar z komarem przekomarzać zaczął
      Mówiąc, że widział raki, co się winkiem raczą.

      Cietrzew się zacietrzewił słysząc takie słowa,
      Sęp zasępił się strasznie, osowiała sowa,

      Kura dała drapaka, że aż się kurzyło,
      Zając zajęczał smętnie, kurczę się skurczyło.

      Kozioł fiknął koziołka, słoń się cały słaniał,
      Baran się rozindyczył, a indyk zbaraniał.
    • qwerty.tarnow "Gabryś" 21.01.04, 15:46
      Był raz głupi Gabryś. A wiecie, co robił?
      Kiedy konie żarły, on im owies drobił.
      Sitem wodę czerpał, ptaki uczył fruwać,
      Poszedł do kowala: kozy chciał podkuwać.

      Czapką kwiat nakrywał, kiedy deszczyk rosił,
      Liczył dziury w płocie, drwa do lasu nosił.

      Zimą domek z lodu zbudował przed chatą:
      "Będę miał - powiada - mieszkanie na lato".
      Gdy go słońce piekło, to na słońce dmuchał,
      A za topór chwytał, gdy go gryzła mucha.
      A tatusia pytał, czy mu księżyc kupi...
      Taki był ten Gabryś. A jaki? No, głupi.
    • qwerty.tarnow "Gdyby" 21.01.04, 15:46
      Gdyby ze wszystkich na świecie drzew
      Zrobić jedno olbrzymie drzewo,
      Jedno drzewo pod same niebo,
      A ze wszystkich na świecie rzek
      Taką rzekę, że jeden brzeg
      Byłby o milion mil od drugiego,
      A głęboką - że coś strasznego!

      I gdyby ze wszystkich na świecie małp
      Zrobić jedną małpę nad małpy,
      Taką małpę, że ten, co chciałby
      Spojrzeć na nią choć jeden raz,
      Musiałby patrzyć przez cały czas.
      Całe zycie musiałby patrzyć
      I co najmniej tysiąc lat żyć! -

      I gdyby ta małpa aż spod nieba
      Zeskoczyła z tego drzewa
      Do tej rzeki - tej największej
      I najszerszej, i najgłębszej,
      Takiej wielkiej, że jej nigdy
      Nie obejmie ludzki mózg -
      Jaki to byłby -
      Jaki to byłby -
      Jaki to byłby PLUSK!
    • qwerty.tarnow "Idzie Grześ" 21.01.04, 15:47
      Idzie Grześ
      Przez wieś,
      Worek piasku niesie,
      A przez dziurkę
      Piasek ciurkiem
      Sypie się za Grzesiem.

      "Piasku mniej -
      Nosić lżej!"
      Cieszy się głuptasek.
      Do dom wrócił,
      Worek zrzucił;
      Ale gdzie ten piasek?

      Wraca Grześ
      Przez wieś
      Zbiera piasku ziarnka.
      Pomaluśku,
      Powoluśku
      Zebrała się miarka.

      Idzie Grześ
      Przez wieś,
      Worek piasku niesie,
      A przez dziurkę
      Piasek ciurkiem
      Sypie się za Grzesiem...
      I tak dalej... i tak dalej...
    • qwerty.tarnow "Kapuśniaczek" 21.01.04, 15:48
      Jak wesoły milion drobnych wilgnych muszek,
      Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
      Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,
      Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.

      Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
      Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
      Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
      Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.

      Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy,
      Miasto siec na ukos chlustającą chłostą,
      W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży,
      Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą...

      Tak to sobie marzy kapanina biedna,
      Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim deszczu...
      Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna
      Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu.
    • qwerty.tarnow "Kotek" 21.01.04, 15:49
      Miauczy kotek: miau!
      - Coś ty, kotku, miał?
      - Miałem ja miseczkę mleczka,
      Teraz pusta już miseczka,
      A jeszcze bym chciał.

      Wzdycha kotek: o!
      - Co ci, kotku, co?
      - Śniła mi się wielka rzeka,
      Wielka rzeka pełna mleka
      Aż po samo dno.

      Pisnął kotek: piii...
      - Pij, koteczku, pij!
      ...Skulił ogon, zmrużył ślipie,
      Śpi - i we śnie mleczko chlipie,
      Bo znów mu się śni.
    • qwerty.tarnow "Lokomotywa" 21.01.04, 17:32
      Stoi na stacji lokomotywa,
      Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
      Tłusta oliwa.
      Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
      żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:

      Puff, jak gorąco!
      Uff, jak gorąco!
      Puff, jak gorąco!
      Uff, jak gorąco!

      Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
      A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
      Wagony do niej podoczepiali
      Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,

      I pełno ludzi w każdym wagonie,
      A w jednym krowy, a w drugim konie,

      A w trzecim siedzą same grubasy,
      Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,

      A czwarty wagon pełen bananów,
      A w piątym stoi sześć fortepianów,

      W szóstym armata, o! jaka wielka!
      Pod każdym kołem żelazna belka!

      W siódmym dębowe stoły i szafy,

      W ósmym słoń, niedˇwiedˇ i dwie żyrafy,

      W dziewiątym - same tuczone świnie,

      W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,

      A tych wagonów jest ze czterdzieści,
      Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

      Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
      I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
      I każdy nie wiem jak się wytężał,
      To nie udˇwigną - taki to ciężar!

      Nagle - gwizd!
      Nagle - świst!
      Para - buch!
      Koła - w ruch!

      Najpierw powoli jak żółw ociężale

      Ruszyła maszyna po szynach ospale

      Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
      I kręci się, kręci się koło za kołem,
      I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
      I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
      A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

      Po torze, po torze, po torze, przez most,
      Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
      I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
      Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
      Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
      Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
      Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
      Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
      Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

      A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
      A co to to, co to to, kto to tak pcha,
      Że pędzi, że wali, że bucha buch-buch?
      To para gorąca wprawiła to w ruch,
      To para, co z kotła rurami do tłoków,
      A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
      I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
      Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
      I koła turkocą, i puka, i stuka to:
      Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
    • qwerty.tarnow "Mróz" 21.01.04, 17:34
      W ostry mróz chłopek wiózł
      Z lasu chrust na wozie,
      Skrzypi coś, oś nie oś,
      Trzaska chrust na mrozie.

      Tężał mróz, wicher rósł,
      Pędząc jak w sto koni,
      Trzeszczy wóz, trzeszczy mróz,
      Chłop zębami dzwoni.

      Szkapa: brr! Chłop jej: prr! -
      A podwozie zgrzyta,
      Gwiżdże wiatr, śwista bat,
      Stukają kopyta.

      Chrzęst i brzęk, zgrzyt i stęk,
      Hałas jak w fabryce!
      Mniejszy mróz, lżejszy wóz
      Przy takiej muzyce.
    • qwerty.tarnow "Okulary" 21.01.04, 17:35
      Biega, krzyczy pan Hilary:
      "Gdzie są moje okulary?"

      Szuka w spodniach i w surducie,
      W prawym bucie, w lewym bucie.

      Wszystko w szafach poprzewracał,
      Maca szlafrok, palto maca.

      "Skandal! - krzyczy. - Nie do wiary!
      Ktoś mi ukradł okulary!"

      Pod kanapą, na kanapie,
      Wszędzie szuka, parska, sapie!

      Szpera w piecu i w kominie,
      W mysiej dziurze i w pianinie.

      Już podłogę chce odrywać,
      Już milicję zaczął wzywać.

      Nagle - zerknął do lusterka...
      Nie chce wierzyć... Znowu zerka.

      Znalazł! Są! Okazało się,
      Że je ma na własnym nosie.
    • qwerty.tarnow "Pstryk" 21.01.04, 17:35
      Sterczy w ścianie taki pstryczek,
      Mały pstryczek-elektryczek,
      Jak tym pstryczkiem zrobić pstryk,
      To się widno robi w mig.

      Bardzo łatwo:
      Pstryk - i światło!

      Pstryknąć potem jeszcze raz,
      Zaraz mrok otoczy nas.

      A jak pstryknąć trzeci raz,
      Znowu dawny świeci blask.
      Taką siłę ma tajemną
      Ten ukryty w ścianie smyk!

      Ciemno - widno
      Widno - ciemno.

      Któż to jest ten mały pstryk?
      Może świetlik? Może ognik?
      Jak tam dostał się i skąd?
      To nie ognik. To przewodnik.

      Taki drut, a w drucie PRĄD.
      Robisz pstryk i włączasz PRĄD!
      Elektryczny bystry PRRRĄD!

      I stąd światło?
      Właśnie stąd!
    • qwerty.tarnow "Ptak" 21.01.04, 17:36
      Na gałązce usiadł ptak,
      Zaszczebiotał, zatrzepotał,
      Ostry dzióbek w piórka otarł,
      Rozkołysał cały krzak.

      Potem z świrem frunął w lot!
      A gałązka rozhuśtana
      Jeszcze drży uradowana,
      Że ją tak rozpląsał trzpiot.
    • qwerty.tarnow "Ptasie plotki" 21.01.04, 17:37
      Przyszła gąska do kaczuszki,
      Obgadały kurze nóżki.

      Do indyczki przyszła kurka,
      Obgadały kacze piórka.

      Przyszła kaczka do perliczki,
      Obgadały dziób indyczki.

      Kaczka kaczce wykwakała,
      Co gęś o niej nagęgała.

      Na to rzekła gęś, że kaczka
      Jest złodziejka i pijaczka.

      O indyczce zaś pantarka
      Powiedziała, że plotkarka.

      Teraz bójka wśród podwórka,
      Że aż lecą barwne piórka.
    • qwerty.tarnow "Ptasie radio" 21.01.04, 17:37
      Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju,
      Nadajemy audycje z ptasiego kraju,
      Proszę, niech każdy nastawi aparat,
      Bo sfrunęły się ptaszki dla odbycia narad:
      Po pierwsze - w sprawie,
      Co świtem piszczy w trawie?
      Po drugie - gdzie się
      Ukrywa echo w lesie?
      Po trzecie - kto się
      Ma pierwszy kapać w rosie?
      Po czwarte - jak
      Poznać, kto ptak,
      A kto nie ptak?
      A po piąte przez dziesiąte
      Będą ćwierkać, świstać, kwilić,
      Piptilitać i pimpilić
      Ptaszki następujące:
      Słowi,, wróbel, kos, jaskółka,
      Kogut, dzięcioł, gil, kukułka.
      Szczygieł, sowa, kruk, czubarka,
      Drozd, sikora i dzierlatka,
      Kaczka, gąskaa, jemiołuszka,
      Dudek, trznadel, pośmieciuszka,
      Wilga, zięba, bocian, szpak
      Oraz każdy inny ptak.
      Pierwszy - słowik.
      Zaczął tak:
      "Halo! O, halo lo lo lo lo!
      Tu tu tu tu tu tu tu
      Radio, radijo, dijo, ijo, ijo
      Tijo, trijo, tru lu lu lu lu,
      Pio pio pijo lo lo lo lo lo
      Plo plo plo plo plo halo!"
      Na to wróbel zaterlikał:
      "Cóżto znowu za muzyka?
      Muszęzajrzeć do słownika,
      By zrozumieć śpiew słowika.
      Ćwir ćwir świrk!
      Świr świr ćwirk!
      Tu nie teatr
      Ani cyrk!
      Patrzcie go! Nastroszył piórka!
      Daje koncert jak kiepurka!
      Dość tych arii, dośćtych liryk!
      Ćwir ćwir czyrik
      Czyr czyr ćwirik!"
      I tak zaczął ćwirzyć, ćwikać,
      Ćwierkać, czyrkać, czykczyrykać,
      Że ażkogut na patyku
      Zapiał gniewnie: "Kukuryku!"
      Jak usłyszy to kukułka,
      Wrzaśnie: "A to co za spółka?
      Kuku-ryku? Kuku-ryku?
      Nie pozwalam, rozbójniku!
      Bierz, co chcesz, bo ja nie skąpię,
      Ale kuku nie ustą;ię.
      Ryku - choć do jutra skrzecz,
      Ale kuku - moja rzecz!"
      Zakukała: "kuku! kuku!"
      Na to dzięcoł: stuku! puku!
      Czajka woła: "Czyjaś ty, czyjaś?
      Byłaś gdzie? Piłaś co? Piła, to wyłaź!"
      Przepióreczka: "Chodź tu! Pójdź tu!
      Masz co? Daj mi! Rzućtu! Rzuć tu!"
      I od razu wszystkie ptaki
      W szczebiot, w świergot, w zgiełk - o taki:
      "Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wriórek?
      Piórko? Ziarnko? Korek? Szmurek?
      Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć!
      Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź!
      Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje?
      Gniazdko ci wiję, wiję wiję!
      Nie daszmi? Takiś ty? Wstydź się, wstydź się!"
      I wszystkie praki zaczęły bić się.
      Przyfrunęła ptasia milicja
      I tak się skończyła ta leśna audycja.
    • qwerty.tarnow "Rok i bieda" 21.01.04, 17:38
      Cztery biedy na tym świecie:
      Pierwsza bieda - wiosną,
      Ale słonko silniej świeci
      I kwiateczki rosną.

      Drugą biedę lato niesie,
      A z nią troski, smutki,
      Ale za to w ciemnym lesie
      Smaczne są jagódki.

      Trzecia bieda idzie za tą,
      Trapi nas jesienią,
      Ale za to w babie lato
      Jabłka się czeriwenią.

      Czwarta bieda: wiatr, zimnisko,
      Mróz odetchnąć nie da,
      Ale za to wiosna blisko
      I - wiosenna bieda.
    • qwerty.tarnow "Rzeczka" 21.01.04, 17:39
      Płynie, wije się rzeczka
      Jak błyszcząca wstążeczka,
      Tu się srebrzy, tam ginie,
      A tam znowu wypłynie.

      Woda w rzeczce przejrzysta,
      Zimna, bystra i czysta,
      Biegnąc mruczy i szumi,
      Ale kto ją zrozumie?

      Tylko kamień i ryba
      Znają mowę tę chyba,
      Ale one, jak wiecie,
      Znane milczki na świecie.
    • qwerty.tarnow "Rzepka" 21.01.04, 17:41
      Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie,
      Chodził tę rzepkę oglądać co dzień,
      Wyrosła rzepka jędrna i krzepka,
      Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!
      Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę,
      Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może!
      Zawołał dziade na pomoc babcię:
      "Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!"
      I biedny dziadek z babcią niebogą
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Przyleciał wnuczek, babci się złapał,
      Poci się, stęka, aż się zasapał!

      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Pocą się, sapią, stękają srogo,
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
      Zawołał wnuczek szczeniaczka Mruczka,
      Przyleciał Mruczek i ciągnie wnuczka!

      Mruczek za wnuczka,
      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Pocą się, sapią, stękają srogo,
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
      Na kurkę czyhał kotek w ukryciu,
      Zaszczekał Mruczek: "Pomóż nam, Kiciu!"

      Kicia za Mruczka,
      Mruczek za wnuczka,
      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Pocą się, sapią, stękają srogo,
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
      Więc woła Kicia kurkę z podwórka,
      Wnet przyleciała usłużna kurka.

      Kurka za Kicię,
      Kicia za Mruczka,
      Mruczek za wnuczka,
      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Pocą się, sapią, stękają srogo,
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
      Szła sobie gąska ścieżyną wąską,
      Krzyknęła kurka: "Chodˇ no tu, gąsko!"

      Gąska za kurkę,
      Kurka za Kicię,
      Kicia za Mruczka,
      Mruczek za wnuczka,
      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Pocą się, sapią, stękają srogo,
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
      Leciał wysoko bocian-długonos,
      "Fruń-że tu, boćku, do nas na pomoc!"

      Bociek za gąskę,
      Gąska za kurkę,
      Kurka za Kicię,
      Kicia za Mruczka,
      Mruczek za wnuczka,
      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

      Pocą się, sapią, stękają srogo,
      Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
      Skakała drogą zielonażabka,
      Złapała boćka - rzadka to gratka!

      Żabka za boćka,
      Bociek za gąskę,
      Gąska za kurkę,
      Kurka za Kicię,
      Kicia za Mruczka,
      Mruczek za wnuczka,
      Wnuczek za babcię,
      Babcia za dziadka,
      Dziadek za rzepkę,
      A na przyczepkę
      Kawka za żabkę,
      Bo na tę rzepkę
      Też miała chrapkę!

      Tak się zawzięli,
      Tak się nadęli,
      Że nagle rzepkę
      Trrrach!! - wyciągnęli!

      Aż wstyd powiedzieć,
      Co było dalej!
      Wszyscy na siebie
      Poupadali:
      Rzepka na dziadka,
      Dziadek na babcię,
      Babcia na wnuczka,
      Wnuczek na Mruczke,
      Mruczek na Kicię,
      Kicia na kurkę,
      Kurka na gąskę,
      Gąska na boćka,
      Bociek na żabkę,
      Żabka na kawkę
      I na ostatku Kawka na trawkę.
    • qwerty.tarnow "Skakanka" 21.01.04, 17:42
      "Żeby kózka nie skakała,
      Toby nóżki nie złamała".
      Prawda!

      Ale gdyby nie skakała,
      Toby smutne życie miała.
      Prawda?

      Bo figlować - bardzo miło,
      A bez tego - toby było
      Nudno...

      Chociaż teraz musi płakać,
      Potem będzie znowu skakać!
      Trudno!

      Więc gdy cię dorośli straszą,
      Że tak będzie, jak z ta naszą
      Kozą,

      Najpierw grzecznie ich wysłuchaj,
      Potem powiedz im do ucha
      Prozą:

      "A ja znam może dwadzieścia innych kózek,
      co od rana do wieczora skakały i zdrowe są,
      i wesołe, i nic im się nie stało, i dalej skaczą!
      Grunt, żeby się nie bać! Tak skakać, żeby
      nic się nie stało! Bo inaczej, co by za życie
      było? Prawda?" I skacz, ile ci się podoba.
      Niech dorośli zobaczą, jak się to robi!
    • qwerty.tarnow "Słoń Trąbalski" 21.01.04, 17:43
      Był sobie słoń wielki - jak słoń.
      Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
      Wszystko, co miał, było jak słoń!
      Lecz straszny był Zapominalski.

      Sloniową miał głowę i nogi słoniowe,
      I kły z prawdziwej kości słoniowej,
      I trąbę, którą wspaniale kręcił,
      Wszystko słoniowe - oprócz pamięci.

      Zaprosił kolegów słoni na karty
      Na wpół do czwartej.
      Przychodzą - ryczą: "Dzień dobry, kolego!"
      Nikt nie odpowiada,
      Nie ma Trąbalskiego.
      Zapomniał! Wyszedł!

      Miał przyjść do państwa Krokodylów
      Na filiżankę wody z Nilu:
      Zapomniał! Nie przyszedł!

      Ma on chłopczyka i dziewczynkę,
      Miłego słonika i śliczną dziewczynkę,
      Miłego słonika i śliczną słoninkę.
      Bardzo kocha te swoje słonięta,
      Ale ich imion nie pamięta.
      Synek nazywa się Biały Ząbek,
      A ojciec woła: "Trąbek! Bombek!"
      Córeczce na imię po prostu Kachna,
      A ojciec woła: "Grubachna! Wielgachna!"

      Nawet gdy własne imię wymawia,
      Gdy się na przykład komuś przedstawia,
      Często się myli Tomasz Trąbalski
      I mówi: "jestem Tobiasz Bimbalski".
      Żonę ma taką - jakby sześć żon miał!
      (Imię jej: Bania, ale zapomniał),

      No i ta żona kiedyś powiada:
      "Idź do doktora, niechaj cię zbada,
      Niech cię wyleczy na stare lata!"
      Więc zaraz poszedł - do adwokata,
      Potem do szewca i do rejenta,
      I wszędzie mówi, że nie pamięta!

      "Dobrze wiedziałem, lecz zapomniałem,
      może kto z panów wie, czego chciałem?"

      Błąka się, krąży, jest coraz później,
      Aż do kowala trafił, do kuźni.
      Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał,
      Przypomniał sobie to, co zapomniał!
      Kowal go zbadał, miechem podmuchał,
      Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha,
      Potem opukał młotem kowalskim
      I mówi: "Wiem już, panie Trąbalski!
      Co dzień na głowę wody kubełek
      Oraz na trąbie zrobić supełek".
      I chlust go wodą! Sekundę trwało
      I w supeł związał trąbę wspaniałą!

      Pędem poleciał Tomasz do domu.
      Żona w krzyk: "Co to?" - "Nie mów nikomu!
      To dla pamięci!" - "O czym?" - "No... chciałem..."
      - "Co chciałeś?" - "Nie wiem! Już zapomniałem!"
    • qwerty.tarnow "Słówka i słufka" 21.01.04, 17:44
      Dziś po dyktandzie w szkole
      Wrócił Jerzyk do domu markotny.
      Ziewał, ziewał - i zdrzemnął się przy stole,
      Bo i dzień był jakiś senny i słotny.
      I przyszły do Jerzyka trzy słówka:
      "Brzózka", "Jabłko" i "Główka"
      I powiedziały:
      - Jestem Brzózka, nie "bżuska".
      - Jestem Jabłko, nie "japko".
      - Jestem Główka, nie "głufka".

      Jak można tak znieważać urodę naszą i ród?
      Trzeba się uczyć! Uważać! Na pewno opłaci się trud.
      Nie pomogą tu żadne wykręty, wymówki.
      I rzuciły mu na stół swoje wizytówki,
      Żeby wiedział, z kim ma do czynienia,
      I wyzbył się takich zwyczajów prostackich:

      Jabłko z Jabłońskich,
      Brzózka z Brzozowskich,
      Główka z Głowackich.

      - A gdy i nadal będziesz sadził błąd po błędzie,
      To zrobimy z Jerzego - Jeżego,
      Złego jeża kolczastego;
      I co? Przyjemnie ci będzie?

      Wystąpiły na Jerzyka siódme poty!
      Obudził się - i do roboty!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka