Na wstępie WITAM, ech już nawet skróty zapomniałam

WITAM WSZYSTKICH PODWÓRKOWICZÓW i.... przepraszam, że zaglądam tutaj tak z doskoku, zagladam do podwórka, do piaskownicy jakbym była na wakacjach a nie na codzień. Ciekawe czy jeszce mnie ktoś pamięta

ej.... czy moim usprawiedliwieniem że mnie tak długo tutaj nie było może być to że jestem tak ociupinikę zaledwie, zaczarowana?

ale to dopiero świezutkie jest, ta moja zmiana. Niezwykłe historie mozna by opowiadać. Jednego w tym wszystkim jestem pewna, los bardzo, bardzo nas polubił i chyba na chama chciał nas połączyć

a my byliśmy tacu uparci. po 4 miesiacach dopiero teraz coś drgnęło

pierwszy raz OBOJE byliśmy zaczarowani na naszym drugim wsplnuym grzybobraniou. Jego, tego Kolegę, magia zaczęła brać już ciut wczęsneij

dopiero ja musiałąm to zobaczyc, by na mnie ta magia przeszła. dobra, nieważne

nie o tym

chciałam się tylko usprawiedliwić

a teraz o pierwszym naszym wspólnym grzybobraniu. dwa tyg temu, jeszcze bez czarów

jeszce był moim Kolegą. Teraz to ja juz nie wiem kim on dla mnie jest

sie wszystko w swoim czasie okaże. aj, ten los... starł sie od samego poczatku... a my go nie słuchaliśmy. Dobra, o grzybobraniu

a raczej rwaniu, mnótwo tego było. Mnóóóóóóóóóóóstwooooooooooo. Pierwszy raz tylko grzybów z lasu wyrwałam.
Tutaj macie cała relacje

tylko jeszcze jedno ale, fota "Z LOTU PTAKA:" nie jest fotą z lotu ptaka

dwa takie same zdjecia wkleiłam. pare wpisó nizej w poscie z napisem "nie doszło, z lotu" się poprawiłam

śwqietne zdjecie, pokazuje jak ich było dużo.
relacja
forum.gazeta.pl/forum/w,12359,153516514,153516514,pare_moich_grzybeczkow_.html
.
Tutaj opisałam pierwsze grzyborwanie, dwa tyg temu. Jescze jest to ostatnie niedzielne ale ono już jest magiczne

Też prawie całe wiaderko 10 l w 4 godz ale praktycznie same podgrzybki, ech, zawsze nam sprzyjało od kiedy sie spotykaliśmy, los nas barzdo lubi

) dziwnie się w życiu ukłąda i w jedną noc można człwoika odmienic, wystarczyło że zobaczyłam parę dni wcześniej jak mu na mnie zależy, ze zobaczyłam że cos go bierze. 2 dni przed tym niedzielnym grzybobraniem i sie roztopiłam, mój lód na serduchu zaczął topnieć.... a w neidziele... ech, byłam w siódmym niebie ^^ nic nie musiałam mówić, widział jaka byłam rozpromieniona, ciągle uśmeichnieta a jeszcze w piatek spotkalismy sie po to by ograniczyć kontakty... bo widziałąm ze sie to robi jednostronne, a z mojej strony cisza.... Nie chciaąłm go skrzywdzić... wystarczytło ze zobaczyłam jego smutek, maslane oczy, uciekajacy wzrok i ja zmiękłam

w niedziele sam to zobaczył moje zaczarowanie., a chciałąm się nie przyznawać

nie dało sie tego ukryć

jedna noc... w której zostałam dotknieta jak za pomocą czarodziejska rózdzki, a 4 miesiace nic nie dały

bylismy tylko dla siebei znajomymi. DZIWACZNY TEN LOS< ZASKAKUJACY NIEZWYKLE> W życiu bym nie pomyślała ze tak może to wygladać. JUz na wstpeie załozylismy ze nic z tego nie bedzie... błednie... ale tak musiało byc. Na poczatku musiało byc bez zaangazowania, zebyśmy siebie poznali, żebysmy sie ze sobą oswoili. Bardzo podbni do seibie byliśmy

wszystko w naszej znajomosći było po coś, wszystko miało sens. Nic z tetgo miało nie wyjść, tylko mieliśmy byc dla siebei znajomymi, a teraz? Hmmm wszystko w swoim czasie. Tearz samo sie bedzie działo

ej, ja tylko przez dwa dni byłam tak ropromieniona... w niedzile to juz w ogóle gdy go zobaczyułam, gdy po lkesie maszerowaliśmy i na molo późnioej zaiwtaliśmy. tak jak za pierwszym razem na grzyborwaniu ale wsyztsko było w ostatnią niedizle inne. Każdy dotyk był inny, a przeciez już mi znany. Mimo ze sie mało działo (znamy sie 4 miesiace, działosie już wiecej

) to działo sie tak wiele

w zaczarowaniu trzeba czary powoli dozować i sie nimi delektować

czyli dwa dni mnei tak tzrymało gdy byłam lekko nad ziemia, nawet jakieś motylki mnie łaskotały

czy ja mówiłam że nie znam zakochania...? nadal nie znam

to jeszcze za mało, to dopiero lekkie zaczarowanie. chce wiecej ^^ duuuuzo wiecej., chciaąłbym nawet ogłupieć

ale.... to moje zaczarowanie tryzmało mnie najbarzdiej dwa dni

spoko, mam nadzije ze sie rozkreci jeszcze, mam nadzieje

i jeszcze chce latać ^^ jak wtedy w niedzilee. na razie podchodizmy do tego spokojnie i bez napinki. wszytsko w swoim czasie ale już nic nie zakladamy
ChCECIE MOTYLKA?
wczorajszy lub przedwczorajszy
Pozdrawiam
Hashi
P.S. Pytania nie zadałam

chodzicie na grzybki? znaleźliście coś tego roku? Lubicie to?
Ja nie muszę mówić ^^