vidavil-125
05.09.15, 11:02
Szop Pracz jako że był malarzem wziętym to zawzięcie malował prawie jednakowe
obrazki na pudełkach od butów. Nie wygląda to dobrze pomyślał Szop Pracz choć
rzeczywistość go otaczająca był a dla Szopa trudna dla rozpoznawania i wpadał
w dołki które nakopując sobie sam potykał się i wpadał. Niech tam, pomyślał Szop Pracz
wygrzebując się z jednego nakopania i przysłoniwszy dłonią oczy popatrzył w dal
co przed oczami miał.
Szop omackiem wyczuwał że stąpa wertepem ale wyczucie zdawało się na nic
bo robił swoje czyli inaczej.
Tak ukonstruowany nadeptywał palce pewnym jednym innym Szopm co Szopa Pracza dziwiło
że nadeptywani nie cieszą się z tego.
Szczególnie nadeptywał pewną Szopową w sposób dowolny co czyniło go radosnym
w deptania spełnieniu.
Tak zdeptaną Szopową zastał ją w smutku które ją zastało i Szop Pracz wysłał jej
że mu przykro.
Szop Pracz być może powinien dostać tedy w mordę i kopa niżej a nie wciągać w to
inne Szopy.